 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-10-2004 21:54 | Degeneracja trwa. | Duch | |
| Anna Słota | >No i doczego to dochoodzi! Mógłbyś powiedzieć do czego? Co konkretnie tak Ciebie poruszyło?
|
|
 | | Duch | Odp: ech | >>No i doczego to dochoodzi! >Mógłbyś powiedzieć do czego? Co konkretnie tak Ciebie poruszyło? Naprawe trudno się domyśleć? Czy dzieci na tym etapie rzwju mogą samodzielnie w takiej sytuacjii podejmować decyzje. Dla mnie (jestem niepełnosprawny) to prba przefrsowania "późnej aborcjii" Dla mnie to kolejny dowód jak na to jak nasza kultura chce się obejść z takimi zjawiskami jak cierpienie. Morfina i ucieczka.
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | Precz ode mnie, ciemności - jam się urodził synem światła i pieśni - co chcecie ode mnie? - czego żądacie ode mnie? - Nie poddam się wam, choć wzrok mój uleciał z wiatrami i goni gdzieś po przestrzeniach Witam po wakacjach... Orcio
|
|
|  | | Anna Słota | > Naprawe trudno się domyśleć? Czy dzieci na tym etapie rzwju mogą samodzielnie w takiej sytuacjii podejmować decyzje. Dla mnie (jestem niepełnosprawny) to prba przefrsowania "późnej aborcjii"
Teraz rozumiem, że chodzi o prawo dziecka do eutanazji i do decydowania o samym sobie, ale w takiej sytuacji muszę zapytać, czy uznajesz prawo dorosłego do śmierci na własne życzenie w przypadku choroby śmiertelnej, dalszy ciąg naszej rozmowy będzie zależał od Twojej odpowiedzi na to pytanie.
> Dla mnie to kolejny dowód jak na to jak nasza kultura chce się obejść z takimi jawiskami jak cierpienie. Morfina i ucieczka.
Nikt już chyba nie kwestionuje prawa chorych terminalnie do dawki środków przeciwbólowych (morfina). Osobiście nie miałabym sumienia odmówić wyjącemu z bólu człowiekowi środka przeciwbólowego i mam nadzieję, że mi tego też nikt nie odmówi, gdy znajdę się w takiej sytuacji.
Jeśli chodzi o mój stosunek do cierpienia to widzę pewne pozytywne aspekty cierpienia psychicznego. W przypadku cierpienia fizycznego wszyscy jakoś chcemy się go pozbyć. Teraz mam katar, uporczywy kaszel, boli mnie gardło i głowa, bo się przeziębiłam, wiąże się to z dyskomfortem fizycznym, więc łykam pewne preparaty, aby pomóc sobie z tego przeziębienia wyjść jak najszybciej, łagodzą one mój stan. Z doświadczenia wiem, że mam szansę na pełne wyleczenie, więc nie myślę o rozwiązaniach ostatecznych, chociaż czuję się bardzo udręczona - a przecież każdy przyzna, że takie cierpienie to żadne cierpienie, ale nawet w tym przypadku szukam ulgi... Dlaczego nie używać morfiny, gdy ból jest nieporównywalnie większy?
Przepraszam za to pytanie, ale skoro wspomniałeś o swojej niepełnosprawności, czy wiąże się z nią cierpienie fizyczne i jak sobie z nim radzisz? Jeśli wolałbyś nie odpowiadać, zrozumiem.
|
|
| |  | | Orcio | Odp: Czy to naprawdę wiele domagać się od człowieka człowieczeństwa? | >Teraz rozumiem, że chodzi o prawo dziecka do eutanazji i do decydowania o samym sobie, ale w takiej sytuacji muszę zapytać, czy uznajesz prawo dorosłego do śmierci na własne życzenie w przypadku choroby śmiertelnej, dalszy ciąg naszej rozmowy będzie zależał od Twojej odpowiedzi na to pytanie.
Czy uznaję to prawo? W większości przypadków osba naprawdę chcąca popełnić sambujstwo go popełni nie oglądając się na moją i twoją i pana prezydenta zgodę. Jestem katolikiem i w sytuacjii gdybym spotkał osobę cierpiącą starałbym się ja przekonać, że warto żyć. Moim zdaniem człowiek nie ma prawa w sytuacjii skrajnej samodzielnie decydwać o sambujstwie bo cierpienie wpływa na świadomość, jeśli chdzi dzieci to jóż widzę zrozpaczoną matkę, która wyperswaduje dziecku, że najlepiej będzie gdy pozwoli wziąść sobie zastrzyczek. >> Dla mnie to kolejny dowód jak na to jak nasza kultura chce się obejść z takimi jawiskami jak cierpienie. Morfina i ucieczka. >Nikt już chyba nie kwestionuje prawa chorych terminalnie do dawki środków przeciwbólowych (morfina). Osobiście nie miałabym sumienia odmówić wyjącemu z bólu człowiekowi środka przeciwbólowego i mam nadzieję, że mi tego też nikt nie odmówi, gdy znajdę się w takiej sytuacji. Wedłóg mnie w tej sprawie idzie głwnie cierpienie psychiczne. Moja mama jest lekarzem i mówi, że żaden człowiek przy zdrwych zmysłach i psychice nie poipełni samobujstwa (eutanazja nie ukrywajmy to samobukstwo w majestacie prawa). >Jeśli chodzi o mój stosunek do cierpienia to widzę pewne pozytywne aspekty cierpienia psychicznego. W przypadku cierpienia fizycznego wszyscy jakoś chcemy się go pozbyć. I dzięki technice, nauce raczej da się to zrobić . Teraz mam katar, uporczywy kaszel, boli mnie gardło i głowa, bo się przeziębiłam, wiąże się to z dyskomfortem fizycznym, więc łykam pewne preparaty, aby pomóc sobie z tego przeziębienia wyjść jak najszybciej, łagodzą one mój stan. Z doświadczenia wiem, że mam szansę na pełne wyleczenie, więc nie myślę o rozwiązaniach ostatecznych, chociaż czuję się bardzo udręczona - a przecież każdy przyzna, że takie cierpienie to żadne cierpienie, ale nawet w tym przypadku szukam ulgi... Dlaczego nie używać morfiny, gdy ból jest nieporównywalnie większy? Właśnie masz nadzieję (która może występować w wielu dmianach), w przypadku sób podewjmujących się eutanazjii na sobie wydaje się, że najpierw odebrano im nadzieję na sens, spełnienie się. To jest powiedzmy śmiało ZBRODNIA! Zanegoiwanie wszelkiej humanistycvznej tradycjii mówiącej o współodczuwaniu i knstruktywnym przełamywaniu prblemów. Jeszcze jeden objaw rozpadu więzi i wielkiego kryzysu do, którego przyczynił się racjonalizm. >Przepraszam za to pytanie, ale skoro wspomniałeś o swojej niepełnosprawności, czy wiąże się z nią cierpienie fizyczne i jak sobie z nim radzisz? Jeśli wolałbyś nie odpowiadać, zrozumiem. Nie więze się cierpienie fizyczne.
|
|
| | |  | | Anna Słota | Nawiązując do tytułu postu - jeśli kierujesz go do mnie - przepraszam, ze wydaję Ci się nieludzka, czy może nie spełniam kryteriów człowieczeństwa, musielibyśmy jednak porozmawiać o tym kto je spełnia
> Czy uznaję to prawo? W większości przypadków osba naprawdę chcąca popełnić sambujstwo go popełni nie oglądając się na moją i twoją i pana prezydenta zgodę.
Owszem, ale często chodzi o osoby, które nie chcą żyć, ale nie mogą samodzielnie się tego życia pozbawić
> Jestem katolikiem i w sytuacjii gdybym spotkał osobę cierpiącą starałbym się ja przekonać, że warto żyć.
Tylko jak to zrobić, gdy ktoś cierpi potworny ból, jak powiedzieć że ten ból ma jakiś sens, szczególnie człowiekowi, który nie podziela Twojej wiary?
> Moim zdaniem człowiek nie ma prawa w sytuacjii skrajnej samodzielnie decydwać o sambujstwie bo cierpienie wpływa na świadomość, jeśli chdzi dzieci to jóż widzę zrozpaczoną matkę, która wyperswaduje dziecku, że najlepiej będzie gdy pozwoli wziąść sobie zastrzyczek.
Ja myślę, że w każdej sytuacji człowiek powinien mieć prawo decydowania o samym sobie, jeśli tylko swoim postępowaniem nie wyrządza krzywdy innym (czasem robimy to nieświadomie, ale to inna sprawa). W przypadku matek dzieci chorych nieuleczalnie to problemem jest tu często brak ich zgody na zaniechanie uporczywej terapii - dziecko cierpi gdy gasną w nim procesy życiowe, cierpi gdy się je sztucznie pobudza, cierpi też żyjąc ze swoją chorobą, było ostatnio kilka spraw sądowych w USA, z tego co pamiętam, wyrok w jednej z nich pozwalał lekarzom na odstąpienie od działań medycznych przy kolejnej agonii
> Wedłóg mnie w tej sprawie idzie głwnie cierpienie psychiczne. Moja mama jest lekarzem i mówi, że żaden człowiek przy zdrwych zmysłach i psychice nie poipełni samobujstwa (eutanazja nie ukrywajmy to samobukstwo w majestacie prawa).
Twierdzę, że ciało i psychika to dwie strony tego samego. Myślę, że w przypadku mojej śmiertelnej, związanej z bólem choroby będę chciała skorzystać z możliwości odebrania sobie życia w warunkach kontrolowanych, wygląda na to, że już teraz trzeba mnie odizolować, bo mogę mieć zaburzenia psychiczne, tylko czy to jest jakieś rozwiązanie?
> Właśnie masz nadzieję (która może występować w wielu dmianach), w przypadku sób podewjmujących się eutanazjii na sobie wydaje się, że najpierw odebrano im nadzieję na sens, spełnienie się. To jest powiedzmy śmiało ZBRODNIA!
Tylko kto odebrał im nadzieje? Choroba i ból właśnie, nie możemy oskarżać lekarza o to, że podawane środki przeciwbólowe przestały być skuteczne, rodzina chorego z reguły właśnie podczas choroby poświęca mu więcej czasu, okazuje swoje przywiązanie i miłość Zgodzę się, że zdrowy człowiek, który chce śmierci woła raczej o zainteresowanie drugiego człowieka, ale jeśli nie widzi sensu dalszego życia to znaczy że źle to życie wykorzystał, nie ma przyjaciół, niczym się nie interesuje, co dawałoby mu radość, wtedy trzeba mu wskazać ten sens, ale w przypadku człowieka umierającego, który chce umrzeć trochę wcześniej sprawa ma się inaczej
> Zanegoiwanie wszelkiej humanistycvznej tradycjii mówiącej o współodczuwaniu i knstruktywnym przełamywaniu prblemów. Jeszcze jeden objaw rozpadu więzi i wielkiego kryzysu do, którego przyczynił się racjonalizm.
Współodczuwanie i konstruktywne przełamywanie problemów - ładnie brzmi, tylko co to znaczy w obliczu śmiertelnej choroby? Racjonalizm to między innymi nadawanie sensu życiu, jakieś nowej - moim zdaniem lepszej jakości, również opartej na współpracy między ludźmi, często różniącymi się całkowicie, dlatego zupełnie nie rozumiem dlaczego obwiniasz racjonalizm, byłabym wdzięczna gdybyś rozwinął ten temat, może uda się pewne sprawy wyjaśnić.
|
|
| | | |  | | Orci | >Nawiązując do tytułu postu - jeśli kierujesz go do mnie - przepraszam, ze wydaję Ci się nieludzka, czy może nie spełniam kryteriów człowieczeństwa, musielibyśmy jednak porozmawiać o tym kto je spełnia
Nie kieruję, postulat dotyczy wszystkich.
>Ja myślę, że w każdej sytuacji człowiek powinien mieć prawo decydowania o samym sobie, jeśli tylko swoim postępowaniem nie wyrządza krzywdy innym
Właśnie, jeśli ja będąc powiedzmy chorym popełniłbym sambujstwo wyżądziłbym krzywdę nie tylko sobie ale tez tym, którzy są ze mną związani emocjonalnie. Sama rozważ czy będzie normalną sytuacja gdy chory chcący popełnić samobujstw nie spotka się z oporem choćby rodziny?
(czasem robimy to nieświadomie, ale to inna sprawa). W przypadku matek dzieci chorych nieuleczalnie to problemem jest tu często brak ich zgody na zaniechanie uporczywej terapii - dziecko cierpi gdy gasną w nim procesy życiowe, cierpi gdy się je sztucznie pobudza, cierpi też żyjąc ze swoją chorobą, było ostatnio kilka spraw sądowych w USA, z tego co pamiętam, wyrok w jednej z nich pozwalał lekarzom na odstąpienie od działań medycznych przy kolejnej agonii
Czy jednak państwo albo rganizacja z zewnątrz ma uprawnienia większe niż rodzona matka? Czy to nie jest zamach na jednstkę i jej natruralny, moralny sprzeciw wobec śmierci i prawa do więzi?
>Twierdzę, że ciało i psychika to dwie strony tego samego. Myślę, że w przypadku mojej śmiertelnej, związanej z bólem choroby będę chciała skorzystać z możliwości odebrania sobie życia w warunkach kontrolowanych, wygląda na to, że już teraz trzeba mnie odizolować, bo mogę mieć zaburzenia psychiczne, tylko czy to jest jakieś rozwiązanie?
Tak to są dswie strny medalu. Rozwiązania? Nie ma w sensie racjonalnym (pjawia się zapszeproszeniem strach przerd metafizyką).
>Tylko kto odebrał im nadzieje? Choroba i ból właśnie, nie możemy oskarżać lekarza o to, że podawane środki przeciwbólowe przestały być skuteczne, rodzina chorego z reguły właśnie podczas choroby poświęca mu więcej czasu, okazuje swoje przywiązanie i miłość
Może to jest najlepsze rozwiązanie? "Gdybym miłości zaś nie miał.. ." Nadzieję sama sobie odebrałaś, materializm ciasny prowadzi do właśnie d materializmu i zezwierzęcenia, najważniejsze to czy czuję ból!
>Zgodzę się, że zdrowy człowiek, który chce śmierci woła raczej o zainteresowanie drugiego człowieka, ale jeśli nie widzi sensu dalszego życia to znaczy że źle to życie wykorzystał, nie ma przyjaciół, niczym się nie interesuje, co dawałoby mu radość, wtedy trzeba mu wskazać ten sens, ale w przypadku człowieka umierającego, który chce umrzeć trochę wcześniej sprawa ma się inaczej
Twierdzę, że w człowieku jako jednoistce tkwią mzliwości nieograniczoneg "zużywania się". Każdy ma kresy wyjałwienia i woisny.
>Racjonalizm to między innymi nadawanie sensu życiu, jakieś nowej - moim zdaniem lepszej jakości, również opartej na współpracy między ludźmi, często różniącymi się całkowicie, dlatego zupełnie nie rozumiem dlaczego obwiniasz racjonalizm, byłabym wdzięczna gdybyś rozwinął ten temat, może uda się pewne sprawy wyjaśnić.
Jest mniej absolutne w tym wzglęedzie niż chrześććjaństwo.
|
|
| | | |  | | chuda319@wp.pl | Samobujstwo Inaczej PODDAJE SIE nie mam sił | Powiem tak ludzie nawet zdrowi na umysle potrafia popełnic samobujstwo sama prubowałam 3 raz i jestem jakos zdrowa to jest tylko pewien moment kiedy człowiek sie poddaje popełnienie samobujstwa jest to inaczej poddanie sie człowieka człowiek nie wie juz co ma robic i dla niego najlepiej jest sie zabic i zostawic wszystko tak jak jest Nie wiem na co tam corujesz bo nie czytałam ale mam kolezanke ma 17 lat i raka o 5 lat teraz lekarze mowia jej ze ma juz dni policzone dziewczyna nawet nie mysli o saobujstwie cały czas walczy i mówi sobie ze wyzdrowieje i ze sie tak łątwo nie podda Kazdy człowiek zdrowy czy chory ma chwile załamania zycie daje w kosc ale jest tyle ludzi co zyje juz kupe lat na swiecie i nie popełniaja samobujstwa poprostu ci co chca popełnic samobujstwo sa mieczakami nie potrafia sobie dac rady nie umieja walczyc Tutaj juz na strone nie wejde ale jako aułtora podaje mojego meilia jak co to pisac jak ktos twierdzi inaczej albo ma watpliwosci
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|