Racjonalista - Strona głównaDo treści
"My i Wy"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-11-2004 11:16Radosław"My i Wy"
Tekst który zaraz wstawię jest celową prowokacją pod adresem pewnych osób, które jak zauażyłem odwiedzają to forum. Manifest napisany został w czerwcu, dziś wpowadziłbym pewne zmiany. Zaznaczam, że spotkał si w moim środowisku z dużym poparciem. Dodaję, że nie jestem zwoennikiem rewolucjii a tytuł nawiązujeso manifestów pozytrywisty Świętochowskiego.

Radosław
My I Wy.

Podobno około piętnastu lat temu rozpoczęły się w Polsce przemiany polityczne i społeczne. Podobno bo tego jakoś nie widać. Dzierżą u nas władzę dalej postkomunistyczne i pseudointelektualne elity. Po dziś dzień nie potrafią one zrozumieć czym jest demokracja, wartości i życie społeczne. Co gorsza nie umieją prowadzić mądrej polityki kulturalnej i wychowawczej wobec kolejnych pokoleń Polaków. Właśnie teraz, kiedy my pierwsi w pełni normalni od czasów dwudziestolecia międzywojennego wchodzimy w dorosłość. Ich niedołęstwo widać doprawdy wszędzie począwszy od szkolnictwa i na parlamencie skończywszy. Przeanalizuję tylko kilka, rzadziej moim zdaniem poruszanych, kompromitujących spraw dla naszych kręgów opiniotwórczych.
. Ot pierwsza z brzegu sposób promowania czytelnictwa u najmłodszych czyli akcja `Cała Polska czyta dzieciom. Zaczęto nią najgorzej jak się da. Od serii artykułów w wysoko nakładowych gazetach alarmujących o niskim poziomie czytelnictwa w Polsce. W ten sposób duża część ludzi, którzy czytają mało, została niewątpliwie przekonana, że książkami zajmują się snoby więc nie ma nic wstydliwego w nie sięgnięciu po książkę przez dziesięć lat. Jeszcze gorszym błędem organizatorów było przekonywanie przekonanych. Bo kampania reklamowa mówiąca o książce jako o ekskluzywnym rarytasie trafi do osób odważnych, przedsiębiorczych, kreatywnych. Czyli takich które niewątpliwie czytają dużo jeśli nie bardzo dużo. Prawdopodobnie osoby te, pozytywne cechy swego charakteru zawdzięczają między innymi pochłonięciu całych bibliotek. Moim zdaniem pieniądze wydane wtedy na liczne happeningi powinny zasilić sieć bibliotek a nie robić reklamę powszechnie znanym osobom publicznym. Wmówiono przy okazji bardzo wielu ludziom że, z czytelnictwem jest naprawdę źle. Powtórzono stare bujdy według, których ludzi przerażają litery i piękny język. Tymczasem liczba liter w wypowiedziach internetowych czy nawet choćby tylko esemesowych napisanych wciągu jednego dnia, w naszym kraju starczyłaby na odtworzenie biblioteki Aleksandryjskiej. Całej tej akcji ludzie lubiący czytać przypatrywali się raczej z niesmakiem, a osoby nieczytające się nią nawet nie zainteresowały. Pozwolę sobie na koniec powołać się na własne doświadczenia. Zacząłem czytać dużo, bardzo wcześnie nie, dlatego, że brakowało telewizora lub w zasięgu ręki książek, ale dlatego, iż w moim domu było pełno książek wciąż czytanych. Kiedy ja przeczytałem od deski do deski `Trzech muszkieterów' Dumasa ojca? Chyba w trzeciej klasie szkoły podstawowej, jeśli się nie mylę.
Drugie weźmy pod lupę wartości promowane przez uważające się za `poważne' media. Są to: tolerancja, wolność i równość. Już na pierwszy rzut oka widać, że dwie ostatnie wartości się kłócą. Można też powiedzieć, że pierwsza i trzecia z wymienionych to zdewaluowane całkiem inne wartości miłość i sprawiedliwość, które już z wolnością się kłócić nie będą. Słowo tolerancja pochodzi od angielskiego tolarence, co znaczy cierpliwie znosić. Jeśli w ogóle, gdziekolwiek występuje na świecie staje się zimną obojętnością i ignorancją. Jej zwolennicy podpierają się tezą, że nie można nauczyć innych ludzi miłości a co dopiero nakazywać ją. Tymczasem nie jest tak w świetle Chrześćjaństwa, religii przecież uznanej u nas za jeden z filarów kultury europejskiej. Jej twórca Jezus Chrystus uczy jej całym swoim posłannictwem i nakazuje ją swoim uczniom. Zanegowanie skuteczności tej nauki to między innymi jednoczesne zaprzeczenie wszystkich przykładów świętości oficjalnie głoszonych przez kościół katolicki. A nasz kraj właśnie podobno jest tak katolicki, że nikt nie śmie podważać autorytetu kościoła.
A jak u nas traktowana jest wolność? Wedle zasady wolne i niezależne jest to co my pochwalamy, a rzeczy które nie pochwalamy nie są skutkiem wolności i wiedzy lecz ciemnoty i zacofania. Wielu felietonistów traktuje ją jako wygodną i zawsze skuteczną podporę dla własnych tez. Częstokroć bez żadnej żenady zmieniają poglądy o sto osiemdziesiąt stopni w zależności od chwilowego interesu czy mody intelektualnej. A oto dwa znamienne przypadki ilustrujące domniemaną wolność i niezależność naszych mediów. Sposób przedstawiania okrągłego stołu na przestrzeni piętnastu lat i `kampania informacyjna' przed referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Na początku lat dziewięćdziesiątych kuto mit dobrowolnego oddania władzy przez komunistów. Między innymi felietoniści z Gazety Wyborczej atakowali personalnie wszystkich myślących inaczej na ten temat. Używali pięknych epitetów takich jak: oszołom, fundamentalista, populista, radykał, hoksztapler, kłamca. W piętnaście lat później wydawnictwo Agora do której należy Gazeta Wyborcza promuje, oczywiście za pomocą posiadanych mediów, książkę odsłaniającą niewygodne kulisy początków transformacji ustrojowej doktora Antoniego Dudka: `Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1989-1990. Autor przedstawił w niej prawdę o tamtych wydarzeniach. A jak ona wygląda? Przy okrągłym stole zawarto układ bardzo korzystny dla władzy. O prucz kilku miejsc w senacie niczego opozycji nie oddano. Dopiero dramatyczna przegrana komunistów w wyborach zadecydowała o powstaniu Trzeciej Rzeczypospolitej. Wtedy to dopiero rozpoczął się rozkład struktur PZPR. Niewątpliwie przysłużyła się temu także sytuacja międzynarodowa, naciski z zewnątrz. Widać tu jak instrumentalnie traktują wolność media. Służy ona głównie ucieczce przed odpowiedzialnością za własne czyny i słowa. Co oznacza, że nie są one nawet liberalne bo liberalizm tak wolności nie pojmuje. Jeszcze bardziej to uwidoczniła kampania przed referendum akcesyjnym. Najbardziej wpływowe media takie jak: telewizja i radio publiczne; tygodniki: Newsweek Polska, Wprost, Polityka; dzienniki Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita o zagrożeniach i naszych groźnych zapóźnieniach w przygotowywaniu się w ogóle nie informowały. Dopiero po pomyślnym dla nich wyniku zaczęły mówić całą prawdę. Ukazały w ten sposób pogardę dla czytelnika (jest za gł
Radosław
My I Wy.

Podobno około piętnastu lat temu rozpoczęły się w Polsce przemiany polityczne i społeczne. Podobno bo tego jakoś nie widać. Dzierżą u nas władzę dalej postkomunistyczne i pseudointelektualne elity. Po dziś dzień nie potrafią one zrozumieć czym jest demokracja, wartości i życie społeczne. Co gorsza nie umieją prowadzić mądrej polityki kulturalnej i wychowawczej wobec kolejnych pokoleń Polaków. Właśnie teraz, kiedy my pierwsi w pełni normalni od czasów dwudziestolecia międzywojennego wchodzimy w dorosłość. Ich niedołęstwo widać doprawdy wszędzie począwszy od szkolnictwa i na parlamencie skończywszy. Przeanalizuję tylko kilka, rzadziej moim zdaniem poruszanych, kompromitujących spraw dla naszych kręgów opiniotwórczych.
. Ot pierwsza z brzegu sposób promowania czytelnictwa u najmłodszych czyli akcja `Cała Polska czyta dzieciom. Zaczęto nią najgorzej jak się da. Od serii artykułów w wysoko nakładowych gazetach alarmujących o niskim poziomie czytelnictwa w Polsce. W ten sposób duża część ludzi, którzy czytają mało, została niewątpliwie przekonana, że książkami zajmują się snoby więc nie ma nic wstydliwego w nie sięgnięciu po książkę przez dziesięć lat. Jeszcze gorszym błędem organizatorów było przekonywanie przekonanych. Bo kampania reklamowa mówiąca o książce jako o ekskluzywnym rarytasie trafi do osób odważnych, przedsiębiorczych, kreatywnych. Czyli takich które niewątpliwie czytają dużo jeśli nie bardzo dużo. Prawdopodobnie osoby te, pozytywne cechy swego charakteru zawdzięczają między innymi pochłonięciu całych bibliotek. Moim zdaniem pieniądze wydane wtedy na liczne happeningi powinny zasilić sieć bibliotek a nie robić reklamę powszechnie znanym osobom publicznym. Wmówiono przy okazji bardzo wielu ludziom że, z czytelnictwem jest naprawdę źle. Powtórzono stare bujdy według, których ludzi przerażają litery i piękny język. Tymczasem liczba liter w wypowiedziach internetowych czy nawet choćby tylko esemesowych napisanych wciągu jednego dnia, w naszym kraju starczyłaby na odtworzenie biblioteki Aleksandryjskiej. Całej tej akcji ludzie lubiący czytać przypatrywali się raczej z niesmakiem, a osoby nieczytające się nią nawet nie zainteresowały. Pozwolę sobie na koniec powołać się na własne doświadczenia. Zacząłem czytać dużo, bardzo wcześnie nie, dlatego, że brakowało telewizora lub w zasięgu ręki książek, ale dlatego, iż w moim domu było pełno książek wciąż czytanych. Kiedy ja przeczytałem od deski do deski `Trzech muszkieterów' Dumasa ojca? Chyba w trzeciej klasie szkoły podstawowej, jeśli się nie mylę.
Drugie weźmy pod lupę wartości promowane przez uważające się za `poważne' media. Są to: tolerancja, wolność i równość. Już na pierwszy rzut oka widać, że dwie ostatnie wartości się kłócą. Można też powiedzieć, że pierwsza i trzecia z wymienionych to zdewaluowane całkiem inne wartości miłość i sprawiedliwość, które już z wolnością się kłócić nie będą. Słowo tolerancja pochodzi od angielskiego tolarence, co znaczy cierpliwie znosić. Jeśli w ogóle, gdziekolwiek występuje na świecie staje się zimną obojętnością i ignorancją. Jej zwolennicy podpierają się tezą, że nie można nauczyć innych ludzi miłości a co dopiero nakazywać ją. Tymczasem nie jest tak w świetle Chrześćjaństwa, religii przecież uznanej u nas za jeden z filarów kultury europejskiej. Jej twórca Jezus Chrystus uczy jej całym swoim posłannictwem i nakazuje ją swoim uczniom. Zanegowanie skuteczności tej nauki to między innymi jednoczesne zaprzeczenie wszystkich przykładów świętości oficjalnie głoszonych przez kościół katolicki. A nasz kraj właśnie podobno jest tak katolicki, że nikt nie śmie podważać autorytetu kościoła.
A jak u nas traktowana jest wolność? Wedle zasady wolne i niezależne jest to co my pochwalamy, a rzeczy które nie pochwalamy nie są skutkiem wolności i wiedzy lecz ciemnoty i zacofania. Wielu felietonistów traktuje ją jako wygodną i zawsze skuteczną podporę dla własnych tez. Częstokroć bez żadnej żenady zmieniają poglądy o sto
Rasdosław
osiemdziesiąt stopni w zależności od chwilowego interesu czy mody intelektualnej. A oto dwa znamienne przypadki ilustrujące domniemaną wolność i niezależność naszych mediów. Sposób przedstawiania okrągłego stołu na przestrzeni piętnastu lat i `kampania informacyjna' przed referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Na początku lat dziewięćdziesiątych kuto mit dobrowolnego oddania władzy przez komunistów. Między innymi felietoniści z Gazety Wyborczej atakowali personalnie wszystkich myślących inaczej na ten temat. Używali pięknych epitetów takich jak: oszołom, fundamentalista, populista, radykał, hoksztapler, kłamca. W piętnaście lat później wydawnictwo Agora do której należy Gazeta Wyborcza promuje, oczywiście za pomocą posiadanych mediów, książkę odsłaniającą niewygodne kulisy początków transformacji ustrojowej doktora Antoniego Dudka: `Reglamentowana rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1989-1990. Autor przedstawił w niej prawdę o tamtych wydarzeniach. A jak ona wygląda? Przy okrągłym stole zawarto układ bardzo korzystny dla władzy. O prucz kilku miejsc w senacie niczego opozycji nie oddano. Dopiero dramatyczna przegrana komunistów w wyborach zadecydowała o powstaniu Trzeciej Rzeczypospolitej. Wtedy to dopiero rozpoczął się rozkład struktur PZPR. Niewątpliwie przysłużyła się temu także sytuacja międzynarodowa, naciski z zewnątrz. Widać tu jak instrumentalnie traktują wolność media. Służy ona głównie ucieczce przed odpowiedzialnością za własne czyny i słowa. Co oznacza, że nie są one nawet liberalne bo liberalizm tak wolności nie pojmuje. Jeszcze bardziej to uwidoczniła kampania przed referendum akcesyjnym. Najbardziej wpływowe media takie jak: telewizja i radio publiczne; tygodniki: Newsweek Polska, Wprost, Polityka; dzienniki Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita o zagrożeniach i naszych groźnych zapóźnieniach w przygotowywaniu się w ogóle nie informowały. Dopiero po pomyślnym dla nich wyniku zaczęły mówić całą prawdę. Ukazały w ten sposób pogardę dla czytelnika (jest za głupi by pojąć to co my dalekowzrocznie wiemy, widzimy) , chęć manipulowania nim czyli pozbawienia go wolności. A teraz całkiem świeży przykład. Sprawa naszej wspólnej wraz z Anglikami i Amerykanami interwencji w Iraku. Większość publicystów naprzykład w takich audycjach jak: `W samo południe' (program pierwszy Polskiego Radia), czy `Poranek w toku' (Tok Fm) mówiło o wojnie z dyktatorem Sadamem Husajnem jako szczytnej misji niesienia wolności i szczęścia narodowi Irackiemu. Gdy opinię publiczną na całym świecie poruszyły udokumentowane zdjęciami przypadki torturowania przez amerykańskich i angielskich żołnierzy irackich więźniów także polskie media zaczęły wycofywać swoje jednoznaczne poparcie dla USA. Rozpoczęto mętnie tłumaczenie się z nagłej zmiany zapatrywań politycznych. Stwierdzili, że w istocie rozpętano ją z przyczyn politycznych. A mogliby tej przykrej dla siebie sytuacji uniknąć gdyby pamiętali, o jakże dzisiaj zapomnianej i nielubianej chrześćjańskiej cnocie pokorze. Właśnie dziś w obliczu globalnej wioski, wielkiego szumu informacyjnego w którym łatwo się pogubić z powodu trudno werytyfikowalnych informacji. Teraz gdy tak niezmiernie trudno przewidywać przyszłość i oceniać teraźniejszość właśnie ona najskuteczniej chroni przed zwykłym ośmieszeniem. Powinniśmy wreszcie się nauczyć stawiać tezy radykalne co do spraw ważnych, ogólnych, podstawowych, transcendentnych oraz bardziej asekuracyjnie wypowiadać się o teraźniejszości.
Przyjęcie trzeciej z wymienionych równości za własną to kapitulacja moralna. Uznanie, że wszystko jest relatywne więc człowiek bądź grupa ludzi może rozmaitymi metodami wyznaczyć i narzucić ogółowi własne zasady uniformizacji czyli mówiąc językiem poprawności politycznej globalizacji. Bo sprawiedliwość to niemożliwość. Często się to dzieje pod przykrywką tak zwanego kapitalizmu i naciąganych badań opinii publicznej. Świetnym przykładem jest tu współczesna telewizja. Często też pod pretekstem wprowadzania jej obniża się loty; wprowadza się niebezpieczne eksperymenty społeczne depcząc godność człowieka która wyraża się w naturalnej odmienności powołaniowej. Tak, powołaniowej a nie w substratach wymyślonych przez współczesny świat każących
Radosław
odmienności szukać w: biologii, ciele, adrenalinie, wyścigu szczurów. To wprost zdumiewające, że wkrótce ten `nowoczesny' świat z jednej strony będzie mógł manipulować przy genomie własnego gatunku, już dziś często zgadza się zbyt łatwo na zabijanie dzieci przed narodzeniem, unika tematu starości i przemijania; z drugiej strony wynosi na piedestał młodość, nieskrępowanie, seks, pieniądze, obnażanie się. Świadczy to chyba o chęci budowy jakiejś nowej koszmarnej utopi w której wszyscy ludzie będą poświęcać się korporacjom a sfera ich wolności zostanie zwulgaryzowana i ograniczona wyłącznie do spraw ciała. Oczywiście pewnym kręgom obecna sytuacja jest bardzo na rękę bo na niej i wiążącymi się z nią patologiami, nieszczęściami dużo zarabiają. Wmawia się nam już teraz oczywistą bzdurę, że żyjemy w matriksie z którego nie da się uciec. Często w dyskusjach o nim pomija się jedną z najlepszych dróg `ucieczki z niego' kapłaństwo. Trzeba tu powiedzieć, że przeczucie życia w matriksie nie wynika z przyczyn zewnętrznych ale z wewnętrznych. A dokładnie z zagubienia siebie. Dla psychologów zjawisko to nie stanowi niczego nowego. Zastanawia nas to, że tylu ludzi żyjących w świecie który miał dawać samorealizację tylu najprawdopodobniej rozminęło się z celem swego życia. Naszym zdaniem przyczyna tego stanu rzeczy leży w błędności przestarzałych tez materialistycznych, na których oparty jest współczesny świat. W przeciwieństwie do was uznajemy istnienie i prymat ducha nad materią. Zresztą w ostatnich latach nasz pogląd wsparła fizyka odkrywając, że podstawowym budulcem świata jest informacja. O prawdziwości mojego wywodu świadczy liczba osób które wstąpiły w tym roku do seminariów. Zjawisko to nie da się tak jak by chcieli niektórzy zbagatelizować bo poszły do nich głównie osoby po studiach, z perspektywami całkiem odmiennej kariery, wywodzące się z miast. Ich rodziny w wielu wypadkach należy zaliczyć do warstwy średniej lub jak kto woli inteligencji. Ktoś kto podejrzewa ich o czyste wyrachowanie zapewne nie ma pojęcia o tym jak wygląda jeden dzień z życia przeciętnego księdza czy mnicha. Solidaryzujemy się z tymi którzy obrali właśnie tą wspaniałą drogę. Ich decyzje mają podłoże światopoglądowe czy jak kto woli duchowe. A teraz proponuję by drogi czytelnik sprawdził kiedy w sposób poważny po raz ostatni periodyki zaadresowane dla młodzieży uczącej się takie jak: `Cogito', `Victor', `Perspektywy', `Eurostudent', `Dziewczyna', `Bravo' po raz ostatni poruszyły temat drogi kapłańskiej, tak jak to robią w przypadku innych zawodów takich jak: lekarz, architekt, bankowiec, hotelarstwo . Bardzo ale to bardzo łagodnie wyrażając się wynika ten stan rzeczy z tego, że redaktorom tych gazet po prostu brakuje wiedzy o pewnych wielce istotnych sferach życia współczesnej młodzieży. Zapewne ci starsi panowie i panie z redakcji uważają, że znacznie lepiej w następnym numerze zamieścić kolejne dowcipy o seksie dla ćwierćinteligentów, kilka niezbyt mądrych, nieobiektywnych sond, i powtórzyć banały o tym jak skuteczna jest prezerwatywa w które i tak nie uwierzy żaden przykładający się do nauki licealista. Czemu nie wierzy? A no dlatego, że za tego typu twierdzenia najzwyczajniej w świecie dostaje się jedynkę i to wcale nie na religii, (na której takie tematy nie są poruszane) ale na biologii i chemii; nie wspominając oczywiście o lekcji przygotowanie do życia w rodzinie gdzie elokwentna nauczycielka przez cały rok wałkuje temat: `Szanuj się kobieto, mężczyzno; w żadnym wypadku nie idź do łóżka przed ślubem'. Dobra nauczycielka od biologii oczywiście nie omieszka przypomnieć przy okazji tą powszechnie już znaną w szkole prawdę. Te same panie robią też co roczny międzyszkolny, obowiązkowy konkurs wiedzy o AIDS. Współpracują przy prowadzeniu między innymi z wolontariuszami z monaru.
Zresztą dalej zbyt wielu ludziom głównie w mediach wydaje się, że dalej trwają w najlepsze lata sześćdziesiąte więc prowadzą swoje całkiem oderwane od rzeczywistości pseudonaukowe wywody. Świetną ilustracją są tu niedawne artykuły w Tygodniku Powszechnym w którym powtórzono nonsensy według których kościół katolicki dalej wiąże grzech pierworodny z seksem. Nigdy niczego takiego nie robił nie licząc prywatnych opinii kilku dość dawnych teologów. Inny przykład z okresu Bożonarodzeniowego. W tygodniku
Radosław
Polityka ukazał się artykuł `Dać czy mieć' mówiące jak się mają ciekawe badania nad przyczynami postaw altruistycznych i egoistycznych do zwyczaju dawania prezentów pod choinkę. Nie miałbym się czego czepiać gdyby zapewne dopiero w redakcji, zbyt szybko wyciągnięte wnioski prowadzące do absurdów polegających na tym, że pomylono obiektywne pojęcia dobra, zła i całkiem subiektywne egoizmu, altruizmu. To tak jakby przekładać kilogramy na centymetry. Zresztą autor myśli strasznie stereotypowo postrzegając władzę jako wyłącznie coś co daje prestiż i korzyści. To zdumiewające, że nie słyszał w tym przecież strasznie katolickim kraju o słowach Jezusa Chrystusa według których jeśli kto chce się wywyższyć niech się poniży. Właśnie od nich bierze swój faktyczny początek teoria umowy społecznej. Z nich też wynika, że wszelkie uprawnienie do władzy daje służba. Autor tekstu postrzega bliskie relacje międzyludzkie jako coś nieznośnego, krępującego. Zastanawiam się więc czemu jeszcze nie poszedł do psychiatry lub psychologa? No ale takie wpadki to jeszcze nic przy kwiatkach które można znaleźć od czasu do czasu w Odrze. Cytuję: 'Nie sposób określić, kiedy teorie spiskowe zawładnęły ludzkimi umysłami, można jednak przypuszczać, że towarzyszą nam od momentu, gdy nauczyliśmy się myśleć. Ale popularność zdobyły znacznie później. Niektórzy badacze wywodzą je od średniowiecza i wiążą z procesami czarownic, inni uważają, że teorie spiskowe opanowały ludzkie umysły po 1789 roku, a więc po rewolucji francuskiej. Obie daty są prawdopodobne, choć wydaje mi się, że bliższa prawdzie jest teoria wskazująca na średniowiecze. Na śmierć na stosie skazywano wówczas kobiety wierząc, że to za ich przyczyną na okoliczne miasta i wsie spadają rzeczywiste bądź wyimaginowane plagi, nieszczęścia i choroby. Wierzono, że owe czarownice spiskowały z szatanem i ten sposób myślenia -: nieszczęściom winien jest ktoś konkretny'. Autor powinien wiedzieć, że dziś żaden solidny historyk nie umieszcza okresu palenia czarownic na stosie w okresie średniowiecza. Owszem karano wtedy spaleniem ale nie czarownice ale ich wyznawców jako pogańskich heretyków. Prawdziwa nagonka na wiedźmy zaczęła się dopiero w XVII wieku. Zjawisko to miało wtedy szerokie podłoże społeczne. Występowało głównie w Niemczech.
Wielu socjologom wypowiadającym się od czasu do czasu w takich audycjach jak wieczorny `Klub Trójki' w programie trzecim polskiego radia marzy się by młodzi się zbuntowali w imię ideałów za które sami walczyli gdzieś około 1920, przepraszam 1968 roku. Nie widzą, że przegrali bo walczyli za świat pseudoideałów a nie ideałów. Pseudoideały zawsze bankrutują dlatego za nie umierać nie zamierzamy. Łatwo dostrzec tu hipokryzję naszych elit. Z jednej strony mamy mieć odkrywcze ideały i wizję pięknego świata a z drugiej ma ona całkowicie odpowiadać, ba być wykreowana przez świat mediów komercyjnych czyli faktycznie także przez samą elitę. No bo przecież starzy towarzysze muszą pokierować niekontrolowanymi ruchami społecznymi. Skierować je zgodnie z planem na właściwe i jedynie słuszne tory. Oto rewelacja! Spytam retorycznie czy w ogóle słyszeli o problemach moralnych współczesnej młodzieży i świata?
Trzecia kompromitująca nasze elity sprawa to nagłośnione ostatnio `dni gejów i lesbijek' w Krakowie, organizowane przez heterofobiczne stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobi otwarcie współpracujące z wybitnie radykalną amerykańską organizacją OutRage!. Teraz mała powtórka z liceum dla wszystkich domorosłych specjalistów od seksu. Nie jest i nie musi być wyrazem miłości. Służy on wyłącznie kopulowaniu czyli przedłużaniu gatunku. Łatwo więc stwierdzić, że u człowieka w przypadku odmiennych orientacji seksualnych następuje patologia którą można nazwać dysfunkcją czyli niepełnosprawnością. A przecież to nie jedyny rodzaj niepełnosprawności w naszym społeczeństwie. Pozwolę więc sobie przedstawić analogiczną listę żądań osób niedowidzących i niewidomych. `Mniejszym domagamy się umożliwienia nam czerpania pełnej przyjemności z postępów motoryzacji. Aby jak największa liczba osób niedowidzących mogła korzystać z pojazdów silnikowych domagamy się wprowadzenia ograniczenia prędkości na terenie zabudowanym w dzień do 20
Radosław
km/h, w nocy do 25 km/h na terenie niezabudowanym do 30 km/h. W dzień a w nocy do 35 km/h. W ten sposób zmniejszy się też znacząco liczbę wypadków drogowych. Obniżą się koszty modernizacji dróg. Fundusze pierwotnie przeznaczone na budowę nowych autostrad będzie można wydać na tworzenie rezerwatów przyrody i zalesianie Polski. Wszystkim niewidomym państwo powinno ufundować dobrej klasy samochód z trzema stałymi szoferami na zmianę. Powinno się zakazać produkcji silników przekraczających prędkość 40 km/h. Wszystkie firmy które dyskryminowały nas produkcją za szybkich wozów powinny zapłacić nam odszkodowania za wieloletnie straty moralne. Proponujemy aby przy okazji odrodzić rodzinny przemysł motoryzacyjny po przez wznowienie produkcji Syrenek i Warszawek. Prawda jakie absurdalne? Dlaczego nikt tego nie żąda? Wynika to z dwóch odmiennych podejść do problemu odmienności, sprawności inaczej a zarazem wolności. Niewidomi i niedowidzący są tak socjalizowani aby mogli się zrealizować w inny sposób. Po przez rozwijanie fascynacji, zdolności na innych całkiem płaszczyznach życia. W przypadku homoseksualizmu problem ma być sztucznie ominięty, co naturalnie spowoduje eskalację oczekiwań i tragedie. Za bardzo mi to przypomina totalitarne metody naginania rzeczywistości do widzimisię władzy. Powiecie, że seks i motoryzacja to błędna analogia? Nieprawda, jak najbardziej trafna. To jedno z największych kłamstw we współczesnym świecie że, seks jest czymś nieodzownym do życia i stanowi jeden z najważniejszych wyróżników jednostki. Nie zgadzam się na sprowadzanie człowieka do biologicznej powłoki. Nie mówiąc o tym, że cały postęp cywilizacyjny i kulturowy prowadzi do coraz większego podporządkowania biologii wartościom duchowym. Niestety właścicielom wielkich koncernów zarabiających na erotyce zależy na utrzymaniu jak największej liczby ludzi czyli klienteli w stanie permanentnego uzależnienia od sfery płciowej. Chcą aby ludzie identyfikowali się po przez zwulgaryzowaną i całkiem odsłoniętą sferę intymną, która dla nich jest produktem jak każdy inny. Aby rozwiązać problemy związane z przesadą, która jak zwykle rodzi niepotrzebne stresy, buduje się budowle z samego piasku. Niedawno nawet wybitny pisarz powszechnie chwalony przez media Paulo Coelio stwierdził chyba nie dokońca szczerze, że sprawy łóżkowe dziś bardziej frustrują niż uszczęśliwiają.
Po czwarte sposób w jaki u nas traktuje się prawdę. Aby nie sięgać daleko jak traktuje się ciemne karty z życia współczesnych pisarzy wyniesionych na piedestały. Takich jak Miłosz I Szymborska. Niedawno słuchałem audycji radiowej w programie trzecim w którym polemizowali ze sobą na temat zbliżających się krakowskich dni homoseksualistów i lesbijek poseł opozycji i pani minister od spraw równouprawnienia mężczyzn i kobiet . Dyskusja zeszła na temat osób które, przed mającymi się odbyć dniami, w liście otwartym publicznie upomniały się o prawa mniejszości do demonstrowania. Zrobili to między innymi Szymborska i Miłosz. Gdy poseł wypomniał Szymborskiej poematy na cześć Stalina w latach pięćdziesiątych a Miłoszowi bycie komunistycznym attache kulturalnym pani minister oburzyła się jak tak można obrażać porządnych ludzi. Taka jest prawda wielu woli przemilczeć niewygodne fakty. Odczłowieczyć twórców, wynieść na piedestał tylko po to aby móc o nich zapomnieć. Potem będą bałwochwalczo mówić za Gombrowiczem: `Wielki bo wielkim jest i basta i wciąż będzie trwał bal u senatora. Często odbywa się to nawet wbrew woli twórców. Naprzykład Miłosz w stępie do rozrachunkowej powieści z samym sobą "Zdobycie władzy" stwierdził, że nie znajduje możliwości usprawiedliwienia się; może jedynie próbować wyjaśnić pewne mechanizmy które nim kierowały. Za te odważne słowa bardzo go sobie cenię. Szkoda tylko, że raczej nie znajdziemy tego typu informacji, w biografii pisarza która czasem pojawia się w prasie. Co prawda jeśli chodzi o Miłosza to się jeszcze zdarzy ale nie w przypadku autorów takich jak Szymborska. Zapewne te niewygodne sprawy są zatajanie z tego powodu, że wcale ale to wcale nie zostały rozwiązane.
Na takie elity które zakłamują rzeczywistość w dawnym pereelowskim stylu zgody nie ma, nie było i nie będzie! Nie licząc oczywiście tych młodych którym zdążono już wyprać mózgi
Radosław
za pomocą między innymi telewizji. Oni to właśnie marzą tylko o tym by wyjechać na emigrację. Bredzą o tym jak ważna jest tolerancja, wolność, egoistyczne samo spełnienie a zapominają o rzeczach znacznie ważniejszych. Razem z współczesnym światem noszą klapki na oczach. Nie mają pojęcia na czym naprawdę polega życie. Żal mi ich podobnie jak tych homoseksualistów paradujących w czasie krakowskich dni tolerancji bo są li tylko pionkami w grze wielkich tego świata. Tak się składa, że mam w rodzinie lekarza więc wiem jak głęboko nieszczęśliwe są osoby o odmiennej orientacji seksualnej wbrew nachalnej propagandzie. A jak wiadomo poczucie szczęścia zależy głównie od wnętrza człowieka a nie od warunków zewnętrznych. Sam słyszałem jak jeden z czołowych działaczy kampanii przeciw ksenofobi na antenie radia Tok, Fm zapędził się mówiąc: "Hitlerowcy mordowali w Oświęcimiu ludzi także dlatego, że mężczyzna kochał kobietę, przepraszam mężczyzna kocha mężczyznę". Doprawdy jak społeczeństwo może być tolerancyjne skoro nie pogodzenie siedzi w nich tak głęboko i głos natury po przez takie przejęzyczenia w nich samych się odzywa?
Piąta sprawa to występujące obecnie pomieszanie dwóch krwioobiegów kultury. Pierwszy z nich to sztuka wysoka, poważna będąca pilnie strzeżonym przez krytyków kanionem, do którego można dostać się dopiero po latach. Drugi to występująca od pradawna sztuka ludyczna, masowa nastawiona na płytką emocjonalność i kicz. W dzisiejszych mediach zdecydowanie zbyt wiele miejsca poświęca się tej drugiej szczególnie w tedy, gdy w prymitywny, niedojrzały sposób wykorzystuje oderwane od swej głębi znaki kultury do wyrażenia bardzo płytkich myśli, emocji. Często robią to artyści prowokatorzy. Czasem ma się wrażenie, szczególnie wtedy, gdy poruszają oni na przykład sprawy religijne, że nie wiedzą, o czym mówią. Być może zostawiliby pole manewru interpretatorom i krytykom gdyby mniej narzucali się z własną interpretacją swego dzieła. W ten sposób uniemożliwiają działanie muzom. Skandaliczne, że często zwykłej sztampie media potrafią poświęcać więcej miejsca niż trzeba. Kiedyś ze szlachetnej rywalizacji między sztuką pierwszego i drugiego krwioobiegu wyłaniały się wspaniałe rzeczy takie jak: pozytywistyczne powieści, malarstwo impresjonistyczne. Niestety, jeśli dalej będziemy mieli szkaradną postmodernistyczną modę
. Nasze pokolenie ma szansę doprowadzić do odrodzenia w Polsce kultury. Nie zamierzamy tego zmarnować. Nie radzę stać nam na przeszkodzie. Usuniemy wreszcie w cień naszych niedołężnych postmodernistycznych poprzedników, którzy chcą nam wciąż dyktować skąd brać ogień na olimpijskiej sztuki znicze. Wierzymy w wieczny rozwój nie społeczeństwa, ale jednostki. Wierzymy w dawno zapomniane słowa i ideały takie jak miłość, bohaterstwo, praca. Nasza twórczość nie skończy się nigdy, bo zamierzamy ją kontynuować także po śmierci. Nie tworzymy jej dla siebie czy dla was, ale dla pomnożenia dobra. Pojęcie dobra i zła rozumiemy uniwersalnie i transcendentalnie. Twierdzimy, że nie da się tych pojęć zwęzić do egoizmu, altruizmu; racjonalizmu, irracjonalizmu, czy jakichkolwiek innych pojęć. Hasłem naszym jest: Nic, co ludzkie i boskie nie jest nam obce.
Konrad
dużo do czytania ale nie za bardzo rozumiem cel tej epistoły. Cóż jestem tylko średnio-inteligientny . Może ktoś z ilorazem wiekszym niż 2 ślimaki coś mądrego napisze. Pozdrawiam wszystkich kapłanów żałując ich szczerze
bockxer (1165 punktów)
Mam tytuł manifestu ( prawa autorskie niezastrzeżone ) - "Manifest katoholika czyli mentalność niewolniczo-totalitarna w pełnej krasie ".
Radosławie po przebrnięciu przez tekst nie mam w zasadzie wątpliwości ,że gdybyś urodził się kilkadziesiąt lat wcześniej , czy to u naszych wschodnich sąsiadów czy u zachodnich ,byłbyś po owczesnej odpowiedniej 'obróbce' :
a : ideowym pionierem ,a poźniej komsomolcem walczącym słowem ,myślą i czynem (szarżując na przykład z kilofem na cerkiew lub kościół - he he he ) z zabobonem religjnym , kapitalizmem i imperializmem .
b : żarliwym wyznawcą idei fuhrera i zaangażowanym członkiem Hitlerjugend wcielającym w miarę swoich możliwośći myśli wodza w czyn.
Zarówno batiuszka jak i niewydarzony malarz razem z ich gorliwymi poplecznikami walczyli o 'czystą' kulturę , eliminowali 'zboczeńców' i "miłowali" embriony. Żelazny zestaw zawsze dostepny w repertuarze wyznawców spod znaku stalinowskiej czerwonej gwiazdy , hitlerowskiej swastyki czy chrześcijańskiego ( katolickiego ) krzyża.
Niby ideologie różne ,a typ mentalności gorliwego zwolennika zawsze ten sam .
Jesteś Radosławie jednym z wielu przykładów potwierdzających tą banalną prawdę.

Radosław
Wątpię jestem infywidualistą a to "my" wynika z formy. Jak rozumiem moje argumenty do was nie dotarły i za przeproszeniem gdzie ja pisałem o karaniu homosiów i tp.
kafir (363 punktów)
Radosławie!
To nie manifest, to jakiś kaszlący fundamentalizm.
Jeśli prowokujesz, to nie wiem do czego i dlaczego akurat taką mniejszość jak racjonaliści wybrałeś za cel!
Lecz się człowiecze, bo bóg to nałóg!

Pozdrawiam, a moje hasło to: Nic co boskie nie jest mi nieobce!

BŁAGAM!!!
Nie śmiejcie się z Radosława, bo wtedy zaliczy nas starej elity która bądź niczego nie rozumie, bądź totalitarnie i masońsko spiskuje przeciw prawomyślnym, a to tylko umocni go w swoich przekonaniach i nowa sekta gotowa!
Drobner
Radosławie. Domyślam się, że od czerwca nikt Ci nie chciał opublikować tego tekstu.
Może warto poddać to (auto)refleksji.

PS. Tutaj też nie zarobisz wierszówki......
Radosław
>Radosławie. Domyślam się, że od czerwca nikt Ci nie chciał opublikować tego tekstu.
>Może warto poddać to (auto)refleksji.
>PS. Tutaj też nie zarobisz wierszówki......

Bez złośliwości proszę, on nie był do publikacjii lecz ćwiczeniem. Nikt dzis n ie opublikuje taiego tekstu niestety sto lat temu bywało inaczej.
Drobner
> Bez złośliwości proszę, on nie był do publikacjii lecz ćwiczeniem. Nikt dzis n ie opublikuje taiego tekstu niestety sto lat temu bywało inaczej.
Nie wiem jak było sto lat temu, ale próbując publikować taki prawy manifest, mógłbyś wziąć pod uwagę również to, żeby nie ZAŚMIECAĆ komukolwiek strony czy też portalu, a zwłaszcza portalu, który niewiele ma wpólnego z Twoimi poglądami, głoszonymi w tym manifeście.
JEST STO MILIONÓW STRON PRAWOMYŚLNYCH (WG CIEBIE) NA KTÓRE TRZEBA BYŁO WYSŁAĆ TEGO ŚMIECIA.
To, że tam nie puszczają, nie jest wystarczającym powodem byś nam tu smrodził..........
leo_z (935 punktów)
Nie będę oceniał treści, bo nie o to tutaj chyba chodzi. Każdy z nas - czytających, ma swój rozum i swoją ocenę może mu (tekstowi) wystawić. Prowadzenie z rączkę na pewno nie jest potrzebne. Chcąc zachować "obiektywny" dystans do tego co przeczytałem, na "plus" mogę jedynie zauważyć, że nawet po młócce, wśród plew można znaleźć dobre ziarna.
Zastanawia mnie coś innego. Czym ta "deklaracja" różni się od wielości jej podobnych, słyszanych w trakcie kampanii wyborczych, z ław poselskich itp. Uważam, że naprawdę nie trzeba dużego wysiłku intelektualnego aby zebrać do kupy iluś tam wyświstanych frazesów o tym co jest lub było "be". Niestety o niebo trudniej jest wskazać co trzeba by zrobić aby było "cacy" i niestety w tym potoku słów nie znalazłem ani jednej recepty, żadnego zaczynu na dobre wino.
Radosławie jeżeli jesteś klerykiem (lub coś w tym rodzaju) - a tak można wnioskować z tego teksu, może zasadnym byłoby abyś bardziej chciał zrozumieć przesłanie nauki Jezusa i to nie pod kątem "gotowca" z cytatami, ale pod kątem tej miłości bliźniego, na którą pośrednio się powołujesz.
Drobner
>może zasadnym byłoby abyś bardziej chciał zrozumieć przesłanie nauki Jezusa

Chcieć zawsze można!
Ze zrozumieniem już gorzej....
Radosław
>>może zasadnym byłoby abyś bardziej chciał zrozumieć przesłanie nauki Jezusa
>Chcieć zawsze można!
>Ze zrozumieniem już gorzej....

Oj, panowie czyżbyście uważali się za takich specjalistów w tej materii? Nie sądzę, a zgłębuiam samodzielnie, zresztą musielibyśmy podyskutować czym różni się antyklerykalizm wasz od krytyk Jezusa a nie miejsce na to. Co do recept to ja nie wierzę w żadną inną niż samiodoskonalenie się co jest w tekście. Może to frazes ale mądry. Saqlomon ponoc powiedział. że nowość jest zapomnieniem. Wstawiając go miałem na jmyśli piewców tolerancjii takich jak niejakla chyba "Zuzanna".

Pozdrawiam.
leo_z (935 punktów)
>>może zasadnym byłoby abyś bardziej chciał zrozumieć przesłanie nauki Jezusa
>>Chcieć zawsze można! Ze zrozumieniem już gorzej....
>Oj, panowie czyżbyście uważali się za takich specjalistów w tej materii? Nie sądzę, a zgłębuiam samodzielnie, zresztą musielibyśmy podyskutować czym różni się antyklerykalizm wasz od krytyk Jezusa a nie miejsce na to.
To tylko taka moja pomoc do samodzielnego zgłębiania
Rzym. 12:6-21
6. Mając tedy różne dary według łaski, która nam jest dana; jeźli proroctwo, niech będzie według sznuru wiary;
7. Jeźli posługowanie, niech będzie w posługowaniu; jeźli kto naucza, niech trwa w nauczaniu;
8. Jeźli kto napomina, w napominaniu; kto rozdaje, w szczerości; kto przełożony jest, w pilności; kto czyni miłosierdzie, niech czyni z ochotą.
9. Miłość niech będzie nieobłudna; miejcie w obrzydliwości złe; imając się dobrego.
10. Miłością braterską jedni ku drugim skłonni bądźcie, uczciwością jedni drugich uprzedzając.
11. W pracy nie leniwi, duchem pałający, Panu służący;
12. W nadziei się weselący, w ucisku cierpliwi, w modlitwie ustawiczni;
13. Potrzebom świętych udzielający, gościnności naśladujący.
14. Dobrorzeczcie tym, którzy was prześladują; dobrorzeczcie, a nie przeklinajcie.
15. Weselcie się z weselącymi, a płaczcie z płaczącymi.
16. Bądźcie między sobą jednomyślni, wysoko o sobie nie rozumiejąc, ale się do niskich nakłaniając.
17. (Bracia!) nie bądźcie mądrymi sami u siebie; żadnemu złem za złe nie oddawajcie, obmyśliwając to, co jest uczciwego przed wszystkimi ludźmi.
18. Jeźli można, ile z was jest, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie.
19. Nie mścijcie się sami, najmilsi: ale dajcie miejsce gniewowi; albowiem napisano: Mnie pomsta, a Ja oddam, mówi Pan.
20. Jeźli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeźli pragnie, napój go: bo to czyniąc, węgle rozpalone zgarniesz na głowę jego.
21. Nie daj się zwyciężyć złemu, ale złe dobrem zwyciężaj.

>Co do recept to ja nie wierzę w żadną inną niż samiodoskonalenie się co jest w tekście. Może to frazes ale mądry.
Mam nieśmiałe pytanie, a kto zapłaci za ewentualne skutki - w tym błędy, tego "samodoskonalenia" - znowu społeczeństwo.

>Pozdrawiam.
Szacunek

Ps. a tak na boku mam pytanie - czy poprzez stwierdzenie cyt. ...Świadczy to chyba o chęci budowy jakiejś nowej koszmarnej utopi (...) należy dorozumieć również osąd dotyczący stwierdzenia cyt. ...w świetle Chrześćjaństwa, religii przecież uznanej u nas za jeden z filarów kultury europejskiej
Radosław
Nawołuję właśnie do ćwiczenia się w cnotach i przeczytaj jeszcze raz. To nie jest atak na racjonalizm ale na media i pewne wyobrażenia. Wiesz moim zdanuiem posdtawa miłości i tolerancjii to postawy sprzeczne.
leo_z (935 punktów)
>Nawołuję właśnie do ćwiczenia się w cnotach i przeczytaj jeszcze raz.
Jeżeli czytałeś uważnie mój poprzedni post, to chyba zwróciłeś uwagę, że zaznaczyłem iż w tekście przez Ciebie przedstawionym można znaleźć "dobre ziarna".
Jednak ograniczenie "niezdrowego" konsumpcjonizmu to jedno, a ortodoksyjne wzorce postaw moralnych to drugie. Moim zdaniem nie można zastępować jednych przejawów obłudy innymi, choćby nam osobiście wydawały się jak najbardziej moralnie umotywowane.

>Wiesz moim zdanuiem posdtawa miłości i tolerancjii to postawy sprzeczne
Zależy w jakich obszarach naszego życia będziemy szukali odniesienia. Zbytnie uogólnienie jest tu raczej nie na miejscu. W Twoim tekście można zauważyć próbę zawężenia tej "sprzeczności" i jej ocenowy opis. Moim zdaniem jednoznaczność ocenowa nie zawsze jest wskazana, bo czasami można wylać dziecko z kąpielą

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365