Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co z mówieniem językami?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
26-11-2004 13:07A. RosenbergCo z mówieniem językami?
Czy ktoś z was był świadkiem mówienia "językami"?
Interesuje mne mechanizm psychologiczny powstawania tego zjawiska. Ja sam słyszałem to "solo" i zbiorowo. CZy może są na ten temat jakieś poracowania? Charyzmatycy chrześcijańscy mówią o "chrzcie Ducha Św.", podczas którego odoznają tego zjawiska. Ja, mimo że chciałem, a byłem wtedy b. wierzący, tego nie doświadczyłem. Dlaczego?

Drobner
>mówienia "językami"

Etat specjalisty od 'języków' na tym forum zajął niejaki Marek.
A.Rosenberg
Kto to jest Marek i gdzie go szukać?
Drobner
Przepraszam A.R. To był tylko żart, nie wiążący się z Twoja kwestią.

(PS. W dziale 'Kościół i antyklerykalizm' niejaki Marek dyskutuje o 'ortografii'. Jest śmiesznie...)
leo_z (935 punktów)
>Czy ktoś z was był świadkiem mówienia "językami"?
Zetknąłem się z tym tylko pośrednio. Na ile była to gra, a na ile jakieś "odlecenie" trudno mi powiedzieć. Najlepszym w tym wszystkim było to, że Ci co "mówili językami" nie wiedzieli co mówią. Dopiero inne osoby również "napełnione Duchem, ale inaczej" tłumaczyły co przekazywał ten nawiedzony językami

Jędrek
>...Najlepszym w tym wszystkim było to, że Ci co "mówili językami" nie wiedzieli co mówią. Dopiero inne osoby również "napełnione Duchem, ale inaczej" tłumaczyły co przekazywał ten nawiedzony językami
Pocieszne teatrum ku uciesze gawiedzi ?
Jakiś czas temu zastanawialismy się nad machanizmem psycholigicznym zjawiska zwanego opętaniem i wiążącym się z nim egzorcyzmem. Ile może być prawdy a ile mistyfilkacji w tych mistycznych fenomenach, zważywszy chocby na to, że egzorcyzmowani podobno czasem plują śrubami, dwoźdźmi i innymi art. metalowymi ? Może należało by spakować wszystko to do jednego wora i przestać zawracać sobie tym głowę.
Jędrek
Wpisałem w googlu "glossolalia" i dostałem, hmmm...44600 linków ;-P. Wygląda na to, że zjawisko było dość wnikliwie badane. Wielokrotnie zetknąłem się z poglądem wyrażanym przez językoznawców , że dźwięki jakie wydają z siebie "natchnieni" nawet nie przypominają żadnego ze znanych języków, nie stanowią jakieś gramatycznie spójnej całości, czyli mówiąc wprost zwyczajny bełkot.
>Dopiero inne osoby również "napełnione Duchem, ale inaczej" tłumaczyły co przekazywał ten nawiedzony językami
"A lud roboczy wytrzeszcza oczy". I pewnie właśnie o to chodzi .
Drobner
Jędreku
(wg rozporządzeń Rady Języka Polskiego)
nie uwzględniłeś faktu , że to się odbywało 2 tysiące lat temu...
Jędrek
Czy mimo wszystko, Piotrku (wg rozporządzeń Rady Języka Polskiego ) nie masz wrażenia, że owe poprawne formy wołacza , a przynajmniej niektóre z nich brzmią jakoś nieswojo, niezgrabnie i pretensjonalnie ? Zresztą pomijając wytyczne, przecież na takim "Jędrku" można sobie zwyczajnie język złamać, ot co.
Pozwoliłem sobie odejść od tematu, ale uważam, że zamiast zastanawiać się nad "mówieniem językami" może lepiej skupić się chwilkę na mówieniu językiem polskim .
Apofi (117 punktów)
Na początek wyrażę swoje oburzenie i ubolewanie, że pisalam poprzedni post dobre kilka minut i po wyslaniu zniknal w przestworzach niebytu.. :///
Więc skrócona wersja

>Czy ktoś z was był świadkiem mówienia "językami"?

Tak, ja byłam - z różnych punktów widzenia. Mówienie językami - to zbyt złudne określenie, jako że jest to zjawisko, które raczej można by nazwać: "bełkotanie językiem". Nie jest to mowa w żadnym znanym języku, czy zdobycie umiejętności mówienia np. po hebrajsku Natomiast widzowie przedstawienia (jak i zwykle sami charyzmatycy) twierdzą, iż to lub jakaś mowa archaiczna, lub porozumiewanie się w "wyższym" języku. Ekstatyczność całego przedstawienia jakby dodatkowo wyzwala przekonanie o cudownym wymiarze zjawiska.

>Interesuje mne mechanizm psychologiczny powstawania tego
>zjawiska. Ja sam słyszałem to "solo" i zbiorowo. CZy może

Mechanizm IMO jest dośc prosty - jednakowoż wynika z mojej interpretacji, jest to mój wniosek po doświadczeniach i obserwacjach.
Porównać to można z jakimkolwiek napięciem emocjonalnym (miłość, złość, zachwyt, etc), gdzie aktynwośc umysłu kumuluje się w jego części niezbyt racjonalnej, nieświadomej - natomiast istnieje kłopot z wyartykułowaniem tego w sposób racjonalny. Stąd wynika (co często zaznaczają charyzmatycy czy nawet artyści i ludzie zakochani) "nagła potrzeba mówienia" (okazywania, danie upustu napięciu w jakiejkolwiek formie). Jest to rzeczywiste doświadczenie - dlatego ludzie nie podważają go, a przyjmują po prostu narzuconą przez środowisko interpretację.

>są na ten temat jakieś poracowania? Charyzmatycy

Niestety nie wiem czy są jakieś obiektywne, tym bardziej naukowe, opracowania tematu.. i nawet trochę w to wątpię.

>chrześcijańscy mówią o "chrzcie Ducha Św.", podczas którego
>odoznają tego zjawiska. Ja, mimo że chciałem, a byłem wtedy
>b. wierzący, tego nie doświadczyłem. Dlaczego?

Bo to DAR - nie można tego wymagac. )) Być może nadal pozostawałeś zbyt podejrzliwy..

pozdr.
Jędrek
>Mechanizm IMO jest dośc prosty... dlatego ludzie nie podważają go
to zrozumiałe
>a przyjmują po prostu narzuconą przez środowisko interpretację
Środowisko, jak sądzę to wierni i atmosfera budowana przez nich w kontekście owego zjawiska. Czy zatem nie jest tak, że widzą i słyszą, to co chcą widzieć i słyszeć ?
Jak rozumiem tłumaczenie "bełkotu" przez "innego natchnionego, ale inaczej" to właśnie istotna część owej interpretacji. Wybacz, pewnie ja też jestem zbyt podejrzliwy , ale czy nie wydaje Ci się, że to już raczej nadinterpretacja mogąca i pewnie prowadząca w prostej linii do zwyczajnej manipulacji. Tym bardziej, że
>widzowie przedstawienia (jak i zwykle sami charyzmatycy) twierdzą, iż to lub jakaś mowa archaiczna, lub porozumiewanie się w "wyższym" języku
a to już jest mocno podejrzane .
Silne napięcie emocjonalne z pewnością może powodować jako jedno z wielu różnorodnych zaburzeń kłopoty z werbalizacją, ale reszta wydaje się być grubymi nićmi szyta .
Czy moglibyście wspomnieć, czego zwykle dotyczą "przesłania" czy może raczej tłumaczenia "przesłań" ?
A. Rosenberg
Z tego, co wiem, to podobne zjawiska występują u niechrześcijan, przynajmniej występowaly. Ciekawy jestem jak tłumaczą to chrześcijanie: Czy poganie bełkoczą tylko, czy mówi przez nich diabeł? Czy może jednak Duch Św., ostatnio dość ekumeniczny?
Jędrek
>...Czy poganie bełkoczą tylko, czy mówi przez nich diabeł? Czy może jednak Duch Św., ostatnio dość ekumeniczny?

Zapytam jednego z moich przyjaciół, ale na ile go znam, to pewnie powie, że coś gdzieś słyszał, ale to było dawno i nie pamięta, a tak w ogóle to chyba nie był na tych zajęciach .
Apofi (117 punktów)
Chrześcijanie wszystko co nie jest chrześcijańskie określają jako pochodzące od "złego ducha".
Czy potrzeba coś więcej..?

Apofi (117 punktów)
>>a przyjmują po prostu narzuconą przez środowisko interpretację
>Środowisko, jak sądzę to wierni i atmosfera budowana przez nich w kontekście owego zjawiska.

Oczywiście.

>Czy zatem nie jest tak, że widzą i słyszą, to co chcą widzieć i słyszeć ?

Poniekąd. Można tak to określić - ale uściślając powiedziałabym (tak jak wcześniej), iż interpretacja obserwowanej rzeczywistości jest przetwarzana według schematów już znanych umysłowi.
Zatem jeśli przypuszczalnie Ty byłbyś na takim spotkaniu nie odczułbyś nasączonej boskością atmosfery - tak jak niewątpliwie pojmują ją tłumy podekscytowanych wiernych. Ja mam osobiście taki dysonans w spojrzeniu, gdyż sceptycyzmu nabyłam się dopiero z czasem.

>Jak rozumiem tłumaczenie "bełkotu" przez "innego natchnionego, ale inaczej" to właśnie istotna część owej interpretacji.

Nie zawsze tłumaczy się ów bełkot, czasem po prostu samo jego wystąpienie jest godne miana cudowności. Ale, tak jak mówisz, ewentualne tłumaczenie może nastąpić w danej atmosferze przez "innego natchnionego" - ale i samego mówiącego. Nie ma sytuacji takiej (przynajmniej ja nigdy nie spotkałam się nawet w opowieściach), że np. nagrywa się tę werbalno-melodyjną linię dźwiękową to późniejszej analizy i interpretacji..

>Wybacz, pewnie ja też jestem zbyt podejrzliwy , ale czy nie wydaje Ci się, że to już raczej nadinterpretacja mogąca i pewnie prowadząca w prostej linii do zwyczajnej manipulacji. Tym bardziej, że

Osobiście nie mam ku temu żadnych wątpliwości, po prostu znając całkiem dobrze temat przedstawiam tutaj wraz ze swoimi spostrzeżeniami.

>>widzowie przedstawienia (jak i zwykle sami charyzmatycy) twierdzą, iż to lub jakaś mowa archaiczna, lub porozumiewanie się w "wyższym" języku
>a to już jest mocno podejrzane .

Co najmniej podejrzane. Ale jest to sposób na sukces..

>Silne napięcie emocjonalne z pewnością może powodować jako jedno z wielu różnorodnych zaburzeń kłopoty z werbalizacją, ale reszta wydaje się być grubymi nićmi szyta .

Dokładnie. Wydaje mi się po prostu, iż ludziom tym nie została dostarczona inna interpretacja takich i innych "cudów" - stąd też daja wiarę mrzonkom, gdyż są jakoś tam w ich mniemaniu spójnym wyjaśnieniem. Do tego udzielającym się emocjonalnie..

>Czy moglibyście wspomnieć, czego zwykle dotyczą "przesłania" czy może raczej tłumaczenia "przesłań" ?

Głównie towarzyszom uzdrowieniom, są przekazem osobistym lub o innej osobie. Nie są to przesłania w stylu objawień maryjnych, głoszących rychłą zagładę i pochłonięcie przez moce piekielne.. raczej wymiar zdecydowanie optymistyczny.

pozdrawiam
Jędrek
>(...)Ja mam osobiście taki dysonans w spojrzeniu, gdyż sceptycyzmu nabyłam się dopiero z czasem.
Nie obce jest mi uczucie, o którym wspominasz. Otrzymałem katolickie wychowanie i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że odcisnęło ono trwałe piętno na mojej osobowości . Wcale nie jestem taki pewien, w "nasączonej boskością atmosferze" choć na chwilę nie oślepiło by %-O mnie, czy może raczej nie zaślepiło światło wiary . Staram się jednak mając świadomość istnienia owych schematów, od nich uciekać. Nie wychodzi mi to najgorzej, tym bardziej że jestem raczej mało podatny na wpływy, a przynajmniej tak mi się wydaje.

>Ale jest to sposób na sukces..
Zabrzmiało trochę jak jak wyjątek ze szkolenia Amwayowców . Widziałaś film Dederki ? Też ciekawy fenomen...

>Dokładnie. Wydaje mi się po prostu, iż ludziom tym nie została dostarczona inna interpretacja takich i innych "cudów" - stąd też daja wiarę mrzonkom, gdyż są jakoś tam w ich mniemaniu spójnym wyjaśnieniem. Do tego udzielającym się emocjonalnie..
Czy sądzisz, że dostarczenie tym ludziom rzeczowego wyjaśnienia zjawiska rozwiązało by sprawę ? Jakoś śmiem wątpić, żeby ludzie łaknący cudu jak kania dżdżu w ogóle chcieli tego słuchać. Zjawisko powoduje zbyt silne emocje, których intensywność na dodatek, jak ktoś tu już kiedyś wspomniał, brana jest za dowód autentycznośći "objawienia" i koło się zamyka.

>Głównie towarzyszom uzdrowieniom, są przekazem osobistym lub o innej osobie. (..)raczej wymiar zdecydowanie optymistyczny.
To właściwie nic złego, skoro jeszcze przy tym dobrze się bawią ...
Czy zdarzają się przesłąnia typu: Bóg nakazał wam zakupić nową furę dla proboszcza, gdyż ta stara nie przysparza Kościołowi Świętemu należytej chwały. To oczywiście żart, może w niezbyt dobrym guście, ale niech już tak zostanie. Taki skrajny i groteskowy przykład manipulacji. A teraz na serio. Jeżeli przebywanie w takiej grupie wiąże się z jakimiś przyjemnymi doznaniami (wymiar zdecydowanie optymistyczny) na dodatek dochodzi tu do jakichś uzdrowień, to jak myślisz, czy od kontaktów z taką grupą można się zwyczajnie uzależnić jak od wszystkeigo co przyjemne ? Nie jestem pewiem czy dosyć klarownie się wyrażam, więc może inaczej. Andreas, o ile dobrze kojarzę, miał przygodę z neokatechumenatem i jak się zdaje odbija mu się to do dziś silną czkawką. Ja swego czasu zetknąłem się z działaczami oazy rodzin katolickich. To też takie towarzystwo wzajemnej adoracji mające na celu oprócz wzajemnego głaskania się, rozwój duchowy i stałe ubogacanie czy coś w tym rodzaju. Byłem nawet na jakiejś andrzejkowej potańcówce z wyżerką i wspólnym śpiewaniem psalmów. Cudowna atmosfera, na prawdę. Nie było w tym nic zobowiązującego, rzecz jasna, wystarczyło że samo wciągało. Tylko...nie opierać się, dać się wciągnąć. Przychodzi mi na myśl takie brzydkie słowo na literę "s" używane do określenia grupy psychomanipulacyjnej, brrr.... :*). No i też ta czkawka. Czy dobrze myślę ?

Czy mogła byś jeszcze napisać coś o tych uzdrowieniach ? Czy zdarzyło ci się spotkać z czymś, co wprawiło cię w zdumienie ? Interesują mnie trochę takie psychosomatyczne interakcje, skrobnij, znaczy napisz albo poklikaj coś jeszcze w wolnej chwili, proszę

I jeszcze na marginesie, żeby nie zakładać nowego postu: z moim przyjacielem specjalistą od wiedzy tajemnej nie udało mi się z przyczyny nadmiaru zajęć spotkać. Ale może masz rację, że nie było po co .
Andreas Rosenberg
Byłem w Neok....... ponad 10 lat. Ale tam nie ma mówienia językami. Wręcz przeciwnie.
Opowiedział powien wyższy rangą katechista, zupełnie poważnie, historię, jak to dokonano wyrzucenia Ducha Św. z młodej neokatechummenki. Owa osoba przywędrowała prawdopodobnie z odnowy charyzmatycznej do wspólnoty Neo. Tam jednak "powodowała zamieszanie" swoim darem i po odpowiedniej modlitwie dar zostałjej zabrany, bo w Neo jest inna formacja i inne charyzmaty. Zatem dokonano być może po raz pierwszy w w historii KK egzorcyzmu na Duchu Św. Opowiadano tę historię z przekonaniem o słuszności.
Sam pozwoliłem sobie na mały eksperyment z mówieniem językami. Będąc już "niewierzący". Po prostu przy odpowiedniej koncentracji zacząłem wydawać z siebie różne morfemy i jakoś poszło. Spontanicznie mówiłem sobie w czymś podobnym do hebrajskiego lub arabskiego. Było tam kilka odmian głoski "h". Nie musiałem tego kontrolowiać szło to spontanicznie. Mojego kolegi katechety, będącego w Odnowie, nie mogłem przekonać, że ten dar wywołałem sobie sam. A może jednak, na mocy chrztu ....
Apofi (117 punktów)
>Zatem dokonano być może po raz pierwszy w w historii KK egzorcyzmu na Duchu Św. Opowiadano tę historię z przekonaniem o słuszności.

Dla mnie bomba! i serdecznie się uśmiałam. Historia potwierdza tylko pozornie niemożliwy poziom hipokryzji.

>Sam pozwoliłem sobie na mały eksperyment z mówieniem językami. [...]

Właśnie. W zasadzie można zauważyć pewną zasadę w takiej mowie językami, mianowicie pewne stałe (lub częste) sekwencje głosek, co może wywoływać wrażenie posiadania sensu, spójności. Dlatego można ulec wrażeniu o intepretowalności "przekazu". Zresztą taka jest też np. metoda łamania szyfrów w kryptografii (bez przesunięć) - wykorzystuje charakterystykę, syntaktykę danego języka, wyszukując najpierw najczęściej pojawiające głoski lub sekwencje, tak szuka się elementów sensu w szyfrach.

Apofi (117 punktów)
>Wcale nie jestem taki pewien, w "nasączonej boskością atmosferze" choć na chwilę nie oślepiło by %-O mnie, czy może raczej nie zaślepiło światło wiary .

Sceptycyzm do swojego sceptycyzmu - jednak świadczy pozytywnie o odpowiedzi.

>Zabrzmiało trochę jak jak wyjątek ze szkolenia Amwayowców . Widziałaś film Dederki ? Też ciekawy fenomen...

Niestety nie, ale skoro zachęcasz to może rozejrzę się za nim

>Czy sądzisz, że dostarczenie tym ludziom rzeczowego wyjaśnienia zjawiska rozwiązało by sprawę ? Jakoś śmiem wątpić, żeby ludzie łaknący cudu jak kania dżdżu w ogóle chcieli tego słuchać.

Słuszna uwaga. Na pewno nie rozwiązałoby sprawy - ale stanowiłoby chociaż jakieś potencjalne źródło dla zastanowienia. Chociaż prawdopodobnoe załączyłby by się wpojony "mechanizm obronny" w stylu: jesteś antychrystem a ja ofiarą, więc uciekam. I cała wiedza spalona na panewce - co zresztą można zaobserwować na codzień, wszak wiedza i jej zdobywanie nie jest dziś rzeczą prawnie zabronioną i tajną.

>Zjawisko powoduje zbyt silne emocje, których intensywność na dodatek, jak ktoś tu już kiedyś wspomniał, brana jest za dowód autentycznośći "objawienia" i koło się zamyka.

Racja - przecież "widziałem na własne oczy", "czułem na własnej skórze" to co tam się działo..

>To właściwie nic złego, skoro jeszcze przy tym dobrze się bawią ...

W zasadzie tak. Ponoć religijność na większości ludzi działa bardzo pozytywnie, jeśli chodzi o zdrowie o ogólne samopoczucie - powoduje wydzielanie endorfin (nawet na tej stronie chyba natknęłam się na neurofizjologiczny mechanizm działania uniesień religijnych, jeśli dobrze kojarzę) więc i niweluje stresy, pozwala zrzucać problemy i odpowiedzialność, etc.

>Czy zdarzają się przesłąnia typu: Bóg nakazał wam zakupić nową furę dla proboszcza, gdyż ta stara nie przysparza Kościołowi Świętemu należytej chwały. To oczywiście żart, może w niezbyt dobrym guście, ale niech już tak zostanie. Taki skrajny i groteskowy przykład manipulacji.

Hmm.. raczej nie. Ale wyższe ofiary na tacę jako dziękczynienie - mile widziane..
Sądzę, iż takie jawne "przesłanie materialne" byłoby zbyt mocno podejrzliwe.

>[...] to jak myślisz, czy od kontaktów z taką grupą można się zwyczajnie uzależnić jak od wszystkeigo co przyjemne ?

Myślę, iż po prostu mogę Ci przyznać rację. Ludzie z takich spotkań wychodzą "naładowani", rozpromienieni, podekscytowani. Na tyle jest to silne, że można się od tego uzależnić już "po pierwszym razie".

>Nie jestem pewiem czy dosyć klarownie się wyrażam,

Póki co - tak.

>[...] Nie było w tym nic zobowiązującego, rzecz jasna, wystarczyło że samo wciągało. Tylko...nie opierać się, dać się wciągnąć. Przychodzi mi na myśl takie brzydkie słowo na literę "s" używane do określenia grupy psychomanipulacyjnej, brrr.... :*). No i też ta czkawka. Czy dobrze myślę ?

I ja do podobnych wniosków również doszłam. Natomiast "światłe cele" przyćmiewają cały ten mechanizm działania. Moje przygody łączyły się z grupą Odnowy w Duchu św. A wystarczy spojrzeć na charakterystykę grup określanych mianem sekciarskim aby bez problemu znaleźć wspólne cechy w "nowoczesnych" (czyli szytych na miarę czasu) ruchach chrześcijańskich: uzależnienie (jak wyżej), zastraszanie (chociażby wiecznym potępieniem), izolowanie i pewna nawet wrogość (świat nas nie rozumie, bo oni nie są jeszcze "oświeceni" jak my, my jesteśmy ok - oni nie), postać guru (jak charyzmatycy czy koordynatorzy, postacie ogólnej czci i zachwytu), hermetyzm (stopnie "wtajemniczenia", owszem są, wmawianie "wybraństwa"), udzielanie mglistych informacji (tylko zaufaj, uwierz, itp), próby filtrowania informacji (nasze książki i nasi guru mówią najprawdziwszą prawdę).. można by kontynuować.

>Czy mogła byś jeszcze napisać coś o tych uzdrowieniach ? Czy zdarzyło ci się spotkać z czymś, co wprawiło cię w zdumienie ? Interesują mnie trochę takie psychosomatyczne interakcje, skrobnij, znaczy napisz albo poklikaj coś jeszcze w wolnej chwili, proszę

Oczywiście, mnie ten temat również nadal dość mocno interesuje. Ale w sumie zależy o co dokładnie pytasz.
Bo uzdrowień też się dość sporo się naobserwowałam. W zdumienie wprawiały mnie, generalnie ujmując, dwie sprawy. Pierwsze to publiczne "zgadywanie połozenia" osoby uzdrawianej i jej problemu w tłumie (potwierdzanych natychmiast przez daną osobę). Oczywiście to "zgadywanie" jest informacją od Boga przekazaną jednemu z charyzmatyków, będących w tym czasie chwilowo w modlitewnym jakby-transie. Druga sprawa to same rezultaty uzdrowień, mówiąc o takich namacalnych, natychmiastowych i widowiskowych efektach. bowiem nie sposób oprzeć się zdumieniu, gdy osoba wstaje z wózka inwalidzkiego i stawia swoje pierwsze samodzielne (lub prawie samodzielne) kroki. Nie sposób oprzeć się wrażeniu gdy ktoś zaczyna ruszać sparaliżowaną ręką. Oczywiście swoją drogą istnieją uzdrowienia chorób wenwętrznych, po jakimś czasie opowiadane przez ludzi publicznie. Najlepsze wrażenie robi to wówczas, gdy w jakiś tam sposób znasz taką osobę.
W fascynację wprawiało mnie niewyobrażalne nasycenie euforią ludzi, do granic (lub nawet poza) utraty normalnego stanu świadomości. Nigdy nie udało mi się spotkać tak silnie "naenergetyzowanej" atmosfery jak na takich spotkaniach.

Ja nawet uważam, iż taka zmiana stanu świadomości następuje - wówczas staje się to porównywalne do hipnozy, gdzie efekt placebo ma 100-procentowy skutek w większości przypadków (mówiąc oczywiście o fizycznie możliwych sprawach). No ale tego chyba nikt nie badał.
Zastanawiam się teraz czy uzdrawiane choroby nie są przypadkiem tylko i wyłącznie z kategorii "podległych" pod nieświadomośc (placebo). Bo chyba nie stwierdzono sytuacji, kiedy komuś natychmiast zabliźnia się rana, zrasta kość, itp. Głowy za to nie dam - ale osobiście nie słyszałam o ani jednym takim przypadku. Wszakże punktu widzenia wszechmocy boskiej nie powinno i to stanowić najmniejszego problemu!

pozdrawiam.
Lubię Kawę (143 punktów)
Tiaaa... jak zaprosicie na takie spotkanie kogoś z ulicy (a najlepiej chyba paranormalnego jakiego!), to z całą pewnością uzna, że widzi cuda. Szkoda tylko, że modlący się językami, wcale nie uważają zaraz, że jest to cud w sensie, że oto Najwyższy ingeruje w bieg materii, że przejmuje kontrolę nad umysłami swych wyznawców i odbierając im wolę sam przez nich zaczyna wydawać dźwięki. No co za absurd. Na każdym REO się dowiedzą uczestnicy, że nie o to chodzi.
Zanim zacząłem to pisać wstukałem w Google "modlitwa językami". Okazuje się, że więcej o tym temacie wiedzą Oazowicze niż Wy
Zobaczcie: www.oaza.org.pl/siloe/files/sil0803.html I nie twierdzą, że następuje ingerencja w bieg mateii, no nie?
A tu macie dyskusję o glosolalii, która się toczyła między członkami Odnowy: apologetyk(*)l/forum/viewthread.php?tid=646

----PTRqwerty
leo_z (935 punktów)

>Zanim zacząłem to pisać wstukałem w Google "modlitwa językami". Okazuje się, że więcej o tym temacie wiedzą Oazowicze niż Wy
Zdziwiłbym się jakby było inaczej
Lubię Kawę (143 punktów)
>>Zanim zacząłem to pisać wstukałem w Google "modlitwa językami". Okazuje się, że więcej o tym temacie wiedzą Oazowicze niż Wy
>Zdziwiłbym się jakby było inaczej
>
Oj... O ile się orientuję na spotkaniach oaz nie ma glosolalii. Tak i u Was nie ma


----PTRqwerty
Apofi (117 punktów)
>Tiaaa... jak zaprosicie na takie spotkanie kogoś z ulicy (a najlepiej chyba paranormalnego jakiego!), to z całą pewnością uzna, że widzi cuda.

A myślisz, że kto jest na takich spotkaniach? Kadra profesorów nauk ściśłych?

>Szkoda tylko, że modlący się językami, wcale nie uważają zaraz, że jest to cud w sensie, że oto Najwyższy ingeruje w bieg materii, że przejmuje kontrolę nad umysłami swych wyznawców i odbierając im wolę sam przez nich zaczyna wydawać dźwięki.

Nie wiem skąd wyssałeś takie wnioski w tej rozmowie. Popadasz w skrajności, co źle o Twych argumentach świadczy - więc może nie irytuj się, a spójrz na to, co jest napisane [a jest napisane dokładnie to, co jest po prostu napisane nie rób trzody osobistą nadinterpretacją]. Nikt nie mówił o odbieraniu woli - tylko o formie natchnienia, nagłego pragnienia, etc. Zaprzecz i udowodnij, jeśli uważasz że jest napisane inaczej - lub sam nie mąć bzdurami wątków.

>No co za absurd. Na każdym REO się dowiedzą uczestnicy, że nie o to chodzi.

Ja akurat jestem po 2 stopniu REO. Ale dalszej części zdania nie komentuję, bo chyba gdzieś minąłeś temat - co z powyższego akapitu wynika.

>Zanim zacząłem to pisać wstukałem w Google "modlitwa językami". Okazuje się, że więcej o tym temacie wiedzą Oazowicze niż Wy

No to chyba naturalne, iż więcej "wiedzą" - pisane celowo w cudzysłowiu, iż ich "wiedzę" nazwałabym WIARĄ tylko niestety.

>Zobaczcie: www.oaza.org.pl/siloe/files/sil0803.html I nie twierdzą, że następuje ingerencja w bieg mateii, no nie?

IMO mieszasz pojęcia. Ale o tym już było.
Ja dodam jeszcze tylko jedno: w samym KK też istnieją różne "trendy" (vide gdzieś tutaj pos o wypędzianiu Ducha).

>A tu macie dyskusję o glosolalii, która się toczyła między członkami Odnowy: apologetyk(*)l/forum/viewthread.php?tid=646

Wiesz, śądzę, iż tutaj nie tylko chodzi o wyobrażenia i kolejne naiwne interpretacje i dysputy w stylu: czy Duch święty spływa na Ciebie z góry do dołu czy w kierunku odwrotnym, a może ma jakąś osobistą trajektorię lotu.. Wybacz cynizm, ale albo się nie rozumiemy - alebo emocje przyćmiewają Ci percepcję. Mnie chociażby bardziej interesuje REALNA, RACJONALNA interpretacja takiego stanu rzeczy, a daj Bóg (sic!) NAUKOWA. Ale linków do treści naukowych w tym temacie nie znam.

pozdrawiam (trochę w pośpiechu).
Lubię Kawę (143 punktów)
Ja tylko jedno zdanie, a odpiszę znowu grubo po weekendzie.
Nie znajdziesz naukowego opisu zagadnienia z bardzo prostego powodu. O Duchu Świętym mowa, a Boga dla wiedzy nie ma. Nauka nie wydaje się zdolna do badania tego jaki jest Bóg (o ile w ogóle jest zdolna wskazać kiedyś na samego Boga).

----PTRqwerty
Apofi (117 punktów)
>Ja tylko jedno zdanie, a odpiszę znowu grubo po weekendzie.

OK, chętnie się zapoznam z Twoją argumentacją. Ale jeśli miałaby tylko polegać na "dogmatach wiary" i okolicach - to z góry dziękuję.

>Nie znajdziesz naukowego opisu zagadnienia z bardzo prostego powodu. O Duchu Świętym mowa, a Boga dla wiedzy nie ma.

Sądzę, iż powód jest inny niż podany przez Ciebie. Mianowicie to strata czasu dla kogoś, kto na zasadach oficjalnych mógłby takie badanie podjąć.
Dla Ciebie (jak mniemam z wypowiedzi) bowiem mowa jest o Duchu św - dla mnie dziś to interpretacja dla "ubogich". Dla mnie mowa jest o psychologii, neurofizjologii, etc. Dla Ciebie to nieudowadnialna abstrakcja istoty boskiej - dla mnie udowadnialny proces chociażby pod jakimś elektroencefalografem. Również dlatego uważam, iż moje stanowisko jest bardziej osadzone na rzeczywistości (czyli prawdzie) - niż Twoje. Niestety wiem również, iż prawdopodobnie nie jesteś w stanie przekroczyć swojego sposobu interpretacji póki nie stąpniesz powyżej argumentów będących wrażeniami, i emocjami, i wyobrażeniami, i bezpodstawną abstrakcją..

>Nauka nie wydaje się zdolna do badania tego jaki jest Bóg (o ile w ogóle jest zdolna wskazać kiedyś na samego Boga).

Jak może badać coś, co nie istnieje? Póki co wokół nieistnienia Boga osobowego i tym podobnych teorii kumuluje się coraz więcej racjonalnych argumentów. Ale lepiej nie drążyć tego tematu, pewnie był tutaj wałkowany niejednokrotnie.

pozdrawiam.

Jędrek
Apofi, Andreas, Leo, witam was !

Przepraszam, że włozyłem kij w mrowisko, po czym nie zajrzałem tu przez parę dni, ale dopadł mnie dosyć morderczy koniec tygodnia.
Dzisiaj jeszcze tylko garść obowiązków rodzinnych, ale za to jutro szewski poniedziałek. Dam sobie trochę luzu, pozbieram myśli i coś poskrobię.

Na razie dzięki za odzew, pozdrawiam do jutra
Jędrek

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365