Donald Tusk to ciekawy przypadek człowieka nad którym czuwała opaczność. Pomyślmy tylko co by się stało, gdyby dwa lata temu został prezydentem? Jako prezydent musiałby przyklaskiwać wyczynom premiera Jarosława Kaczyńskiego, PO byłaby albo przystawką PiS, albo w opozycji. Tak czy inaczej fatalnie. Jeszcze gorzej byłoby gdyby Donald Tusk został przewodniczącym Unii Wolności. Szanse były nieduże, ale były. Kiedy Leszek Balcerowicz obejmował posadę prezesa NBP i ustępował z funkcji przewodniczącego Unii Wolności, Tusk konkurował z Geremkiem i sromotnie przegrał. Opaczność nad nim czuwała. Byłby to albo koniec jego kariery politycznej, albo ostateczne wpisanie się na listę polityków trzeciorzędnych. Mam wrażenie, że czasem Opaczność jest ważniejsza od Opatrzności. Powiedzenie, że nad kimś czuwa Opatrzność jest naciągane, nic nie znaczy, ale Opaczność może w naszym życiu odegrać wspaniałą rolę. Warto ją cenić, szczególnie, że nie oczekuje świątyni, zadawala się refleksją, umiejętnością zrozumienia, że nie każda przegrana jest porażką, czasem zgoła przeciwnie.
|