Racjonalista - Strona głównaDo treści
Tak mi dopomóż Bóg

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
07-11-2007 18:21Gregorias z PikutkowaTak mi dopomóż Bóg
Czterystu posłów ślubowało odwołując się do Boga. Signum temporis . Pytanie jednak co oznacza? W tym Sejmie jest znacznie więcej ludzi jakoś tam wykształconych, nieco mniej twarzy jak z obrazów Dudy Gracza. W dziedzinie czołobitności wobec Kościoła (mierzonej owym odwołaniem do boga) padł jednak rekord. Czy to zapowiedź nowych ustępstw władzy, czy tylko oznaka religijnej poprawności?
Wszyscy skoncentrowali wzrok na Małych Zielonych (ze złości) i zamarli w oczekiwaniu co nam kosmiczne klony szykują. Przez moment wydawało się, że wojna na górze zmienia się w wojnę na róże. Masowo przepraszaliśmy Prezydenta, ostrożnie wyrażaliśmy naszą ciekawość czym zajmują się rządowe niszczarki, w Sejmie mignęła zżerana troską o Ojczyznę gęba Macierewicza, ale przecież dominowały uśmiechy. Nawet zastanawiałem się, czy ktoś nie powtórzy błędu Michnika i nie zapyta: Antek, a ty co tu robisz? (Ponoć to słynne pytanie Michnika na więziennym deptaku wpędziło naszego, już byłego, szefa wywiadu w zgryzoty do dziś trwające.)
Podczas ślubowania specjalni wysłannicy biskupów śledzili uważnie wargi posłów notując sobie w kajetach, kto się wyłamał. PiS nie PiS, Platforma nie Platforma, byle było po bożemu.
Jak to było z tym upadkiem Rzymu? Im więcej chrześcijaństwa, tym mniej nauki, więcej biurokracji i więcej barbarzyńców na ulicach Rzymu? Tak mi dopomóż Bóg, a legiony wyszkolone coraz gorzej, o rozumieniu świata nie wspominając.
Jest lepiej, znacznie lepiej, a jednak te zaklęcia troszkę niepokoją. Doniesienia są sprzeczne - maleje liczba powołań, powoli spada liczba biegających co tydzień do kościoła, młodzi coraz częściej podnoszą głos sprzeciwu wobec natrętnego zmuszania ich do udziału w uroczystościach religijnych. Liczba państwowych instytucji wyposażonych w kapelanów rośnie, w publicznych środkach masowego przekazu religijne audycje i religijne akcenty audycji świeckich mnożą się jak grzyby po deszczu. Pisowskie rządy zaowocowały ściągnięciem do publicznych środków masowego przekazu dziesiątków dziennikarzy z mediów katolickich.
Jeszcze nie wiemy, czy to masowe ślubowanie z odwołaniem się do boga jest tylko zwyczajową już formułką, czy zapowiedzią kolejnych rządów pod nadzorem Kościoła. Brak rządowego Rydzyka może sprawiać ulgę i sugerować, że jest to nadzór w wersji light. Podobno wersja light jest równie szkodliwa i szczególnie niebezpieczna, bo łatwiej akceptowalna.

diogenes (42753 punktów)
>Czterystu posłów ślubowało odwołując się do Boga. Signum
>temporis
.

tak, znak czasu, przeszłego, tego z pierwszej komunii...

>W tym Sejmie jest
>znacznie więcej ludzi jakoś tam wykształconych,...

wykształcenie polaków jest na ogół suplementem do katechizmu. nie ma ono najczęściej nic wspólnego z nauką jako namiętnością, krytycyzmen, egzystencjalną odwagą... większość naszych naukowców to światopoglądowe ofermy, dla których nauka jest raczej sposobem na życie, a nie na prawdę...biskupowi świeczkę a nauce ogarek...tak to mniej więcej wygląda...
cóż, uczniowie nie są lepsi...

dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>większość naszych naukowców to światopoglądowe ofermy, dla których nauka jest raczej sposobem na życie, a nie na prawdę...biskupowi świeczkę a nauce ogarek...tak to mniej więcej wygląda...
>cóż, uczniowie nie są lepsi...
>

Dodajmy do tego fakt, że większość PRLowskich magistrów ma dyplomy dzięki wiernej służbie Partii, SZSP i w ogóle doktrynie socjalizmu, a nie nauce. Niewiele było wydziałów na PRLowskich uczelniach, gdzie tytuł magistra oznaczał coś więcej niż gorliwego wyznawcę socjalizmu. Teraz ci sami "naukowcy", gorliwie służą Rydzykowi lub Kościołowi, próbując np. do statutu Łodzi czy Warszawy wpisać opiekę bożą nad radnymi - tacy ludzie udają, że rządzą, a w rzeczywistości są posłuszni religijnym funkcjonariuszom

doku
plodzien (7378 punktów)
>Dodajmy do tego fakt, że większość PRLowskich magistrów ma dyplomy dzięki wiernej służbie Partii, SZSP i w ogóle doktrynie socjalizmu, a nie nauce. >

Nie.
Na UJ znikoma ilość pracowników naukowych i studentów należała do pzpr. Garstki te tworzyły sobie na uczelniach jakieś tam egzekutywy, których decyzje spotykały się z biernym oporem lub wprost lekceważeniem.
Pomimo reprezentowania "klasy panującej" czuli się w społeczności akademickiej wyobcowani. Kiedy się zbliżali, rozmowy milkły a towarzystwo nabierało nagle ochoty na obserwację nieba.
Gdy ze studium wojskowego na wykład przyszli: pułkownik z jakimś majorem i tłumaczyli mniej więcej w tym stylu: "czy do stanu wojennego musiało dojść, jest tylko jedna rozsądna odpowiedź! Widocznie musiało, skoro doszło!" - Pan dziekan siedział przodem do sali ostentacyjnie wyrażając entuzjazm poprzez trzymanie rękoma własnej głowy gdzieś w pobliżu kolan. A profesor, któremu wykład przerwano pozwolił sobie na stanie tyłem do nich i uporczywe wypatrywanie co też ciekawego dzieje się za oknem.
A studenci dochodzili do piątego roku zupełnie apolitycznie i pisali prace magisterskie, które potem bronili. Mógłbym podać dziesiątki nazwisk (ale tego nie zrobię bo nie mam ich zgody) osób, którzy zostali magistrami pomimo otwartego wyrażania poglądów antykomunistycznych.
Pozdrawiam
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Nie.
>Na UJ znikoma ilość pracowników naukowych i studentów należała do pzpr.

Po pierwsze, nie skomentowałeś działalności SZSP i zasięgu tej organizacji.

Po drugie, to co napisałeś o UJ, ja mogę napisać o UW, znałem dziesiątki fizyków, matematyków i wielu z innych wydziałów, którzy uczciwie zapracowali na dyplom.

Zauważ jednak, że ja pisałem wszystkich uczelniach PRL wydających tytuł magistra. Pisałem m.in. o SGPiS, gdzie uczono fałszywej ekonomii i wykuwano kadry do GUSu, gdzie zajmowali się wyłącznie preparowaniem kłamstw. Pisałem o tych prawnikach, którzy musieli cytować Lenina w pracach doktorskich, którzy potem układali bezprawne prawo i skazywali niewinnych ludzi. Piszę wreszcie o całej masie czysto partyjnych szkół i wydziałów, jakieś ASG i inne mniej lub bardziej tajne szkoły, tajne głównie ze wstydu, że w ogóle istnieją i udają studia magisterskie. Albo weźmy wydziały dziennikarstwa. Dziennikarze w PRL musieli służyć władzy i nie miał prawa dostać dyplomu ktoś nielojalny (chociaż czasem się przemycił).

Miałem kolegę, który mimo uzdolnień poszedł na SGGW z przyczyn politycznych, tak był trochę zwariowany - on, urodzony warszawiak, syn lekarzy, ubzdurał sobie, że chce być z chłopami, że proste chłopstwo to najlepsi ludzie. Nie wytrwał na SGGW, bo bulwersował go poziom (także moralny) wykładowców. Najbardziej bulwersowało go to, że wykładowca matematyki nie rozumiał tego, o czym wykładał - nie kojarzył treści twierdzeń, wykładał tylko to, co miał obkute. Mój kolega był tam bardzo nielubiany, bo ośmieszał takich na każdym kroku. Za to później, gdy spotykaliśmy się na piwie, on nam opowiadał o tym wszystkim, mieliśmy straszny ubaw.

Koledzy, którzy poszli na Polibudę, także mieli co opowiadać, nie aż tak drastyczne rzeczy, ale także na PW na porządku dziennym było złośliwe szykanowanie zdolnych studentów przez zakompleksionych wykładowców.

Zresztą to nie tylko o to chodziło, żeby od razu sprzedać się sowietom z PZPR czy SZSP, chodziło też o to, żeby udawać tępego kujona, stać się tępym kujonem, napisać ogromną ale bezwartościową pracę magisterską - takie przeszkolenie kształtowało duszę posłusznego obywatela sowieckiego: nie wychylać się, pokornie znosić upokorzenia... dyplom magistra był takim właśnie świadectwem: "zniosłem wszystkie szykany, pracowicie odrobiłem wszystkie nonsensy, godność swą pogrzebałem, wytrzymałem, cierpliwie po raz dziesiąty przepisałem pracę magisterską nie próbując zrozumieć dlaczego tak będzie lepiej". Także i ten aspekt sowietyzmu mam na myśli twierdząc, że większość PRLowskich dyplomów nie jest ale naukę, ale za posłuszeństwo władzy.

Pozdrawiam


doku
plodzien (7378 punktów)
Z pewnością były takie przypadki. Poruszyła mnie tylko moim zdaniem daleka przesadność zawarta w sformułowaniu:
>"....większość PRLowskich magistrów ma dyplomy dzięki wiernej służbie Partii, SZSP i w ogóle doktrynie socjalizmu, a nie nauce. Niewiele było wydziałów na PRLowskich uczelniach, gdzie tytuł magistra oznaczał coś więcej niż gorliwego wyznawcę socjalizmu.">

Dla młodych, nie pamiętających tamtych czasów forumowiczów to w jakimś stopniu zafałszowanie historii.
Pozdrawiam
09-11-2007 15:06 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dla młodych, nie pamiętających tamtych czasów forumowiczów to w jakimś stopniu
>zafałszowanie historii.

Przewaga takiego forum nad innymi mediami polega na tym właśnie, że tutaj każdy młody człowiek może bezpiecznie chłonąć wiedzę i kosztować różnych poglądów, bez obawy o manipulację, gdyż zawsze znajdzie się ktoś, kto sprostuje jakąś niezręczność wypowiedzi, że nie wspomnę o omyłkach i błędach.

Dziękuję więc za to sprostowanie nieco zbyt dosadnego sfomułowania

Pozdrawiam


doku
Fizyk (17637 punktów)
>>Dodajmy do tego fakt, że większość PRLowskich magistrów ma dyplomy dzięki wiernej służbie Partii, SZSP i w ogóle doktrynie socjalizmu, a nie nauce.

>Nie.
>Na UJ znikoma ilość pracowników naukowych i studentów należała do pzpr.

Potwierdzam. W latach 70-tych wpływ PZPR na studia i pracę na UJ był znikomy. Spotkałem się z kilkoma osobami należącymi do Partii, ale była to najczęściej przynależność z pobudek ideowych a nie dla kariery.

Na studiach mieliśmy mieć filozofię marksistowsko-leninowską. Ku mojemu zaskoczeniu przedmiot ten okazał się normalnym wstępem do filozofii ogólnej, bardzo dobrym zresztą. Obowiązująca ideologia była ignorowana na wykładach, tylko na koniec, bez komentarza wykładowca polecił nam przeczytać dosyć cienką książkę Lenina "Materializm a empiriokrytycyzm". Nawet ten, z pozoru wydawałoby się konformizm, okazał się żartem bo ta praca Lenina jest nieudolnie napisana i merytorycznie wręcz żenująca, zwłaszcza w porównaniu z problemami omawianymi na wykładach.
elfir (1058 punktów)
>Dodajmy do tego fakt, że większość PRLowskich magistrów ma dyplomy dzięki wiernej

Sorry, ale to bzdura.
Gregorias z pIkutkowaad dokowski
>>większość naszych naukowców to światopoglądowe ofermy...biskupowi świeczkę a nauce ogarek...<
W każdym systemie oportunizm jest atrakcyjny dla miernot. Ot chociażby pan Ziobro. Dzisiejsze miernoty zamiast do sekretarza biegają do proboszcz lub biskupa. Jest to po dawnemu opłacalne. W wilekiej polityce religijna poprawność osiąga szczyty absurdu. Skończyły się (miejmy nadzieję) podróże do Radia Maryja i wizyty najwyższych dygnitarzy w telewizji "Trwam", ale nadzieja na przegonienie kupczących duszami do świątyń jest raczej płonna.
Sumelka (115 punktów)Odp: Tak mi dopomóż Bóg
>wykształcenie polaków jest na ogół suplementem do katechizmu. nie ma ono najczęściej nic wspólnego z nauką jako namiętnością, krytycyzmen, egzystencjalną odwagą... większość naszych naukowców to światopoglądowe ofermy, dla których nauka jest raczej sposobem na życie, a nie na prawdę...biskupowi świeczkę a nauce ogarek...tak to mniej więcej wygląda...
>cóż, uczniowie nie są lepsi...


Obok tych światopoglądowych oferm wyrastają takie tuzy odważnych tez, jak diogenes właśnie. Monopol na prawdę - moje gratulacje.
Czasami mam wrażenie, że ktoś loguje się pod Twoim nickiem.
08-11-2007 14:59 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Obok tych światopoglądowych oferm ...

ograniczanie sfery racjonalnej krytyki do nauki, techniki i ewentualnie gospodarki to właśnie jest charakterystyczny element polskiego ofermizmu. dziedzina religijnej praktyki i religijnie przetrącanej świadomości jest wykluczona z tej dyskusji - np. tolerowanie w szkolnych dziennikach sąsiedztwa tematów z fizyki, biologii i ...niepokalanego poczęcia. jakiemu habilitowanemu cepowi (i z pewnością wielkiemu patriocie) należy pogratulować takiego mixu? albo ...komu i jak należałoby wytoczyć proces, w którym chodziłoby o dzieje narodu?

>Monopol na prawdę - moje gratulacje.

zdaje się, że się nie rozumiemy...to właśnie katechizm próbuje zawłaszczyć sobie na zasadzie monopolu umysły młodych ludzi. potem działa podstawowa prawda socjotechniki: łatwiej podpalić rodzinny dom niż zmienić prawdy dzieciństwa. szare i czarne eminencje chrystusa potrafią zrobić z tego dobry użytek...bardziej cenię sobie lęk odrzucenia dogmatów, niż (o)pętania się nimi...to nie jest popularna metoda i nie zawsze związana jest z odwagą...

>Czasami mam wrażenie, że ktoś loguje się pod Twoim nickiem.

chyba nie, ale nie dbam o to. bywam sprzeczny, czego akurat nie uważam za błąd. po prostu szukam, węszę, bawię się...w końcu forum to tygiel, raczej forma brudnopisu, a nie dysertacji...
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Gdybyś jeszcze...wiesz, co.
   Choćby to duże "O", przez szacunek do obręczy na beczce.
keymak (3379 punktów)
>powoli spada liczba biegających co tydzień do kościoła

Gdyby faktycznie ludzie biegali do kościoła to dzisiaj bylibyśmy potęgą sportową i prawdopodobnie brakowało by już u nas miejsca na nowe stadiony.
Przepraszam za to wtrącenie, ale nie mogłem się powstrzymać.

Pozdrawiam.
ks.Gucio
>Czterystu posłów ślubowało odwołując się do Boga. Signum
>temporis
. Pytanie jednak co oznacza? W tym Sejmie jest
>to nadzór w wersji light. Podobno wersja
>light jest równie szkodliwa i szczególnie
>niebezpieczna, bo łatwiej akceptowalna.
*****************************
Uwaga !
Pawlak nie wypowiedzial tych sakramentalnych slow.-
byl wyjatkiem,_chyba zmądrzał.
***********************
Jacek Placek
>Pawlak nie wypowiedzial tych sakramentalnych slow.- byl wyjatkiem,_chyba zmądrzał.
No właśnie! Jakoś TV zbyła to milczeniem, a przecież on zachował się profesjonalnie i po chrześcijańsku właśnie: bogu co boskie..!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365