Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kolejny okólnik Watykanu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-11-2007 19:58diogenes (42753 punktów)Kolejny okólnik Watykanu
Ocena 1 na 1
mamy oto kolejny okólnik watykanu: encyklikę bendedykta 16 o nadziei. jeśli ktoś czekał na ogłoszenie bankructwa firmy - pomylił się. pismo jest klasyczną apologią głównych tez katolicyzmu, zwłaszcza tych dotyczących spraw ostatecznych. katolicy, pisze kolejny benedykt, nie wiedzą wprawdzie, co ich dokładnie czeka po śmierci, ale ogólnie wiedzą, że nie czeka ich pustka. to powtarzają od tysiącleci. ta enigmatyczna przyszłość usprawiedliwia jednak wszelkie doczesne tarapaty. słowem: teraźniejszość ma sens jedynie w eschatologicznej perspektywie nadziei i zbawienia. ktoś, kto jak ja, w teraźniejszości szuka usprawiedliwienia wszelkiego sensu, tego w przeszłości, i tego w przyszłości - wypada poza burtę. dostaje się więc intelektualnym potomkom bacona, który swych hasłem knowledge is power (wiedza to potęga) dostrzegł źródło ludzkiej siły w sile rozumu. tak na wszelki wypadek, całkiem w duchu okólnika rerum novarum leona 13, oberwało się i marksowi i wszystkim tym, którzy w jego duchu zezują w stronę rewolucji lub w stronę wolności bez boga i wyzwolenia tu i teraz. tak więc: w watykanie bez zmian.
ktoś, kto na swoja rękę pragnie żyć i myśleć tu i teraz, a ostatecznych uzasadnień (swego) losu nie szuka poza światem - właściwie nie ma czego szukać w tej pseudofilozoficznej rozprawie dla kliki uczonych w piśmie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sztejkat (4743 punktów)
Mała prośba: używaj DUŻYCH LITER na początku zdania. Obecna forma utrudnia czytanie.

Treść encykliki można znaleźć na:

www.vatica(*)enc_20071130_spe-salvi_pl.html

Co ciekawsze fragmenty z części ogólnej:

Historyczne

O tym, dlaczego chrześcijaństwo "chwyciło":

"Pierwszy List do Koryntian pokazuje, że duża część pierwszych chrześcijan należała do niskich klas społecznych i właśnie dlatego była otwarta na doświadczenie nowej nadziei (...) Niemniej od początku były także nawrócenia w warstwach arystokratycznych i wykształconych. Bowiem to właśnie one żyły nie mając «nadziei i Boga na świecie». Mit utracił swoją wiarygodność; skostniała rzymska religia państwowa sprowadziła się do pustego obrzędu, który skrupulatnie sprawowano, ale który teraz stał się marną «religią polityczną». Racjonalizm filozoficzny zepchnął bogów na płaszczyznę nierealności. Boskość na różne sposoby była widziana jako moc kosmiczna, natomiast Bóg, do którego można się modlić, nie istniał."


O przekształceniu pewnych pojęć w historii i potrzebie jaką zaspokoił Chrystus.

"Sarkofagi z początków chrześcijaństwa obrazują to pojmowanie nadziei (...). Postać Chrystusa przedstawiają na antycznych sarkofagach przede wszystkim dwa obrazy: filozofa i pasterza. Na ogół filozofia nie była wówczas rozumiana jako trudna dyscyplina akademicka, jak przedstawia się ją dzisiaj. Filozof był raczej tym, który potrafił nauczać podstawowej sztuki: sztuki bycia prawym człowiekiem, sztuki życia i umierania. Oczywiście, ludzie od dawna zdawali sobie sprawę, że wielu z tych, którzy podawali się za filozofów, za mistrzów życia, było jedynie szarlatanami, dla których nauka była tylko źródłem utrzymania, podczas gdy o prawdziwym życiu nie mieli nic do powiedzenia. Tym bardziej poszukiwano prawdziwego filozofa, który rzeczywiście potrafiłby wskazać drogę życia. Pod koniec trzeciego wieku po raz pierwszy spotykamy w Rzymie, na sarkofagu pewnego dziecka (...) postać Chrystusa jako prawdziwego filozofa, który w jednej ręce trzyma Ewangelię a w drugiej kij wędrowca, typowy dla filozofa. Za pomocą tej laski zwycięża śmierć; Ewangelia niesie w sobie prawdę, jakiej wędrowni filozofowie daremnie szukali. W tym obrazie, który długo powracał w sztuce sarkofagowej, jawi się to, co zarówno ludzie wykształceni, jak i prości odnajdywali w Chrystusie: On mówi nam, kim w rzeczywistości jest człowiek i co powinien czynić, aby prawdziwie być człowiekiem. Wskazuje nam drogę, a tą drogą jest prawda."


Intrygujące uwagi

"Być może wiele osób odrzuca dziś wiarę, gdyż życie wieczne nie wydaje się im rzeczą pożądaną. Nie chcą życia wiecznego, lecz obecnego, a wiara w życie wieczne wydaje się im w tym przeszkodą."

"W jaki sposób mogła powstać myśl, że Jezusowe przesłanie jest ściśle indywidualistyczne i skierowane tylko do jednostki? Jak doszło do tego, że «zbawienie duszy» jest interpretowane jako ucieczka przed odpowiedzialnością za to, co wspólne, a w konsekwencji program chrześcijański jest uważany za egoistyczne poszukiwanie zbawienia, które odmawia służenia innym?"

"Z drugiej strony, musimy również zdać sobie sprawę, że gdy nauka odnosiła sukcesy w stopniowym rozwoju świata nowożytne chrześcijaństwo w dużej mierze koncentrowało się tylko na jednostce i jej zbawieniu. W ten sposób zawęziło horyzont nadziei i nie rozeznało wystarczająco wielkości swojego zadania - nawet jeśli trzeba uznać za wielkie to, czego nieustannie dokonywało w dziedzinie formacji człowieka i troski o słabych i cierpiących."

Powyższe pokazują jak papież postrzega motywacje niewierzących, i jak postrzega co niewierzący zarzucają religii. Ciekawe.

Dotyczące postępu

"(Rozum) Staje się ludzki tylko wtedy, gdy jest w stanie wskazać woli drogę, a jest w stanie tylko wówczas, gdy patrzy poza siebie. W przeciwnym razie sytuacja człowieka, charakteryzująca się zachwianiem równowagi między tym, co człowiek może w praktyce, a co potrafi osądzić sercem, staje się zagrożeniem dla niego i dla stworzenia. Tak więc, gdy chodzi o temat wolności, należy pamiętać, że wolność ludzka domaga się zawsze zharmonizowania różnych wolności. To zharmonizowanie jednak nie może się udać, jeśli nie jest zdeterminowane przez wspólne, wewnętrzne kryterium oceny, które jest fundamentem i celem naszej wolności. "

"To nie nauka odkupuje człowieka. Człowiek zostaje odkupiony przez miłość. Odnosi się to już do sfery czysto światowej. Kiedy ktoś doświadcza w swoim życiu wielkiej miłości, jest to moment «odkupienia», który nadaje nowy sens jego życiu. Szybko jednak zda sobie również sprawę z tego, że miłość, która została mu dana, sama nie rozwiązuje problemu jego życia. Jest to krucha miłość. Może zostać zniszczona przez śmierć. Istota ludzka potrzebuje miłości bezwarunkowej."

Wyrwany z kontekstu

"Kto obiecuje lepszy świat, który miałby nieodwołalnie istnieć na zawsze, daje obietnicę fałszywą;"

Dalej, po części filozoficzno-historycznej zaczyna się część czysto religijna, która opisuje jak praktycznie realizować chrześcijańską nadzieję.

>jeśli ktoś czekał na ogłoszenie bankructwa firmy

Był ktoś tak głupi?

Tekstom Watykanu można zarzucić wiele, ale nie nawoływanie do agresji. Komu się oberwało, temu się oberwało. Jakoś trudno oczekiwać, by ludzie religijni uznali racje tych, którzy religię odrzucają. Głupoty w tej encyklice nie widzę, gróźb też. Religia jaka jest, każdy widzi. Typowe wolty logiczne
typu : wywód naukowy zakończony "a bóg na to" oczywiście muszą się przejawić, bo taka jest natura religii.

Dla katolika lektura obowiązkowa. Dla ateisty - pouczająca.

P.S.
Dzięki za zmuszenie do jej przeczytania.

Tomasz Sztejka
@ffe?
>Dla katolika lektura obowiązkowa. Dla ateisty - pouczająca.

Pouczająca dla antyklerykała, dla ateisty nie - nic nowego w kwestii zasadności wiary religijnej nie wnosi.
nieobecny
>Dzięki za zmuszenie do jej przeczytania.
Nie dałem rady się zmusić za to wpadł mi w oko ów piękny fragment:
"Kto obiecuje lepszy świat, który miałby nieodwołalnie istnieć na zawsze, daje obietnicę fałszywą"
02-12-2007 16:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Dalej, po części filozoficzno-historycznej ...

nie widzę w tym tekście próby autonomicznego myślenia, niezależnego od tzw. objawień. używanie filozoficznych terminów czy też mówienie z pewnym patosem o zyciu, śmierci czy nauce nie świadczy jeszcze o filozoficznej treści, chociaż stwarza pozory filozoficznego myślenia. dla mnie warunkiem koniecznym filozoficznego myślenia jest jego autonomia.

>>jeśli ktoś czekał na ogłoszenie bankructwa firmy
> Był ktoś tak głupi?

jeśli się myśli, a takie wrażenie usiłuje sprawić ten dokument, to wszystko jest możliwe...

>Tekstom Watykanu można zarzucić wiele, ale nie nawoływanie do agresji.

oczywiście, na to watykan nie może sobie oficjalnie pozwolić. o wiele gorsze są podświadome formy zsekularyzowanego chrześcijaństwa, które dają o sobie znać np. w zapędach demokratyzowania świata na modłę euro-amerykańską: nie będziesz miał ustroju innego niż my...

>Głupoty w tej encyklice nie widzę, gróźb też.

jak wyżej: rozważ praktyczne choć dalekie konsekwencje niezwykle abstrakcyjnych tez. jeśli ma to być, jak chcesz, lektura obowiązkowa dla katolika, to ciekaw jestem, ilu katolików jest w stanie pojąć ten tekst.
less
Zmęczyłem to odczuwając wewnętrzny ból. Jak zwykle zresztą przy tego typu tekstach, które staram się omijać, bo niczego nie wnoszą. Trochę ciekawostek historycznych, filozoficznych, moze jeszcze jakichś tam. Wszystko zanurzone w sosie własnego światopoglądu. I to moje tradycyjne wewnętrzne rozbicie. Dziś oczywiście wiem, skąd się ono bierze. Z głębokiej niezgody na tego typu percepcję świata, człowieka, życia. Napiszę wprost, ten świat, choćby ten tutaj opisywany przez Benedykta, wywołuje we mnie najzwyczajniejsze obrzydzenie. Nie jestem w stanie strawić tego obrazu. Niemniej nic mi zupełnie do tego, to jego świat, a ja go toleruję dopóki nie narusza moich wolności. To co mnie najbardziej boli w tym wywodzie, to ta desperacka i zarazem żałosna nadzieja. Desperacka, wręcz histeryczna rekacja na kompletną nieumiejętność pogodzenia się, głównie z własną przemijalnością. Co owocuje wytworzeniem i afirmacją absurdalnej, zaświatowej utopii i jej żenującym triumfem nad może nienajwygodniejszą i nienajłatwiejszą, ale jedyną obiektywną rzeczywistością. Facet ma jakieś 80 lat i nadal desperacko próbuje sam siebie przekonać ( poprzez przekonanie innych ), że ma rację i jego świat to nie bujda na resorach. Dla mnie to straszny i smutny świat. Całe szczęście, że zupełnie mi obcy. Niemniej wyławiam z tego tekstu taką prostą, absolutną szczerość w opisywaniu swoich odczuć, dlatego czuję tylko jakiś tam ból, smutek. Nie denerwuje mnie ten tekst. Jestem obojętny, obcy, choć smutny. A nawet mógłbym powiedzieć, że mi żal faceta.
Dla kontrastu podam inny tekst. Z wczorajszej "Europy". Macieja Zięby nie znoszę. Zawsze odbieram jego wypowiedzi jako szujowate i bezczelnie kłamliwe oprawione w "miłosną" ramę. A ta bezczelna ekwilibrystyka na temat pochodzenia liberalizmu... tutaj w odróznieniu od szczerej encykliki Benedykta nóż w kieszeniu mi się otwiera. Najbardziej nie cierpię posród teologów perfidnych, bezczelnych manipulatorów. Co zresztą muzułmański teolog szybko potwierdza.
www.dzienn(*)ia_jest_wrogiem_wolnosci_.html

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365