Racjonalista - Strona głównaDo treści
Związek popieraczy dziwadełek.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
03-12-2007 17:55walczyslaw (54 punktów)Związek popieraczy dziwadełek.
Zaczynam jeszcze raz, bo się rozmyło wszystko w poprzednim wątku, dużo z mojej nieprecyzyjnej winy.
Założenia bezsporne według mnie są:
1. Naistotniejszą kwestią jest istnienie boga.
2. W tej kwestii nie wiemy nic.
3. Wszystkie religie świata to lipa.
4. Większość, co ludzie sądzą o sobie, to lipa.
5. Postęp umysłu człowieka nie istnieje. (nie mylić z postepem zbiorowej umysłowości ludzkości)
6. Istnienie bez boga jest nieznośne.
7. Sens naszemu życiu nadaje tylko strach przed śmiercią.

Założenia do dyskusji:
1. Ludzka świadomość jest wytworem przypadku.
2. Ludzki umysł jest w stanie dokonać wszystkiego, kwestia czasu.
3. Wszystko jest dociekalne ludzkim umysłem (w odpowiednio wysokim stadium rozwoju)

Cel jest znależć rozwiązanie najważniejszej kwestii bez względu na cenę. Jeżeli ktokolwiek zgadza się z powyższym i ma swoje własne przemyslenia prosiłbym o kontakt.
Pozdrawiam
walczyslaw
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

prokaczystowska_racjonalistka
>Istnienie bez boga jest nieznośne.

niezwykle musi być nieznośne,to życie w pustce,epatowanie pustką.
Bo skoro boga nie ma(zasada/istota o kompetencjach stwórczych swiata) to ten człowiek logicznie przyjmuje w podświadomości że on sam nie istnieje.tworzy wewnątrz siebie pustkę z której co gorsza jest dumny.
to niebezpieczne,Stalin,Pol Pot,Mao i inni ateiści tego dowodem obiektywnym.
03-12-2007 20:52 
 Ocena 1 na 1
walczyslaw (54 punktów)
>>Istnienie bez boga jest nieznośne.
>niezwykle musi być nieznośne,to życie w pustce,epatowanie pustką.
>Bo skoro boga nie ma(zasada/istota o kompetencjach stwórczych swiata) to ten człowiek logicznie przyjmuje w podświadomości że on sam nie istnieje.tworzy wewnątrz siebie pustkę z której co gorsza jest dumny.
>to niebezpieczne,Stalin,Pol Pot,Mao i inni ateiści tego dowodem obiektywnym.

Tak, tak! Człowiek pławiąc się w pustce nie może nic z pustki stworzyć, ponieważ bez iskry wszystko kompilacja, a bez tworzenia - istnieć człowiek nie może, zatem nie istnieje, a jak istnieje, to jego problem! O rety! To była ironia, żeby nie było niedomówień! Kaczystowska! Ja wiem. Mnóstwo ludzi wie. Wiedziało już dawno i będzie wiedzieć Ale - bez obrazy - co z tego wynika? Piorunowi nic nie robi, że banda nieszczęsnych kotów się tuli do siebie. I tak w nie pierdyknie Wszyscy jedziemy na tym samym wózku i lamenty i melancholia nie prowadzą do niczego. Mi się nie polepsza od świadomości, że inni też mają źlę Ja chcę dobrze! Wesoło i szczęśliwie! Zakładam więc trzeci wątek, bo mówią, że "do trzech razy sztuka" a nie wiem czy tak se mówią czy coś jest na rzeczy, a eksperyment jest podstawą wiedzy!
humorystyczne pozdrowionka siostro w melancholii
prokaczystowska_racjonalistka
>Piorunowi nic nie robi, że banda nieszczęsnych kotów się tuli do >siebie.

ma Pan rację,mi osobiście bardzo podoba się że chrześcijanin czy ateista niezależnie od tego w co wierzą,do czego należą i tak po zrobieniu kroku w przepaść zlecą w dół.
>lamenty i melancholia nie prowadzą do niczego

nie lamentuję,stwierdziłam fakty,czytałam ostatnio książkę "the secret",kapitalna!
www.thesecret.tv-zapraszam do lektury.

Uściślając: próbuję zrozumieć ateistów:Boga nie ma.
Czyli nie ma Zasady stwórczej,matematyczno-biologiczno-fizyczno-chemicznej,czyli nie ma świata!
co to ma wspólnego z racjonalizmem.

"nie znam odpowiedzi ale twoja odpowiedź jest zła"
bez sensu,nieracjonalne.
powiem więcej:antyracjonalne
03-12-2007 23:03 
 Ocena 1 na 1
walczyslaw (54 punktów)
>>Piorunowi nic nie robi, że banda nieszczęsnych kotów się tuli do >siebie.
>ma Pan rację,mi osobiście bardzo podoba się że chrześcijanin czy ateista niezależnie od tego w co wierzą,do czego należą i tak po zrobieniu kroku w przepaść zlecą w dół.

No tak... Hmmm... Spierałbym, bo przepaść może być na planecie o ujemnje grawitacji, a w taką misję żadnego dewoty, więc tylko chrześcijanin spadnie

>>lamenty i melancholia nie prowadzą do niczego
>nie lamentuję,stwierdziłam fakty,czytałam ostatnio książkę "the secret",kapitalna!
>www.thesecret.tv-zapraszam do lektury.

Dziękuję, ale się już się mnóstwo naczytałem i naoglądałem i jestem okrutnie zblazowany i ciężko mnie zaskoczyć. A nie lubię być niezaskakiwany

>Uściślając: próbuję zrozumieć ateistów:Boga nie ma.

Nie jestem ateistą. Jestem walczysław. Mówię, że NIE WIADOMO czy bóg istnieje czy nie i z tego powodu żadnego ogarka nie chce palić, tylko chcę coś więcej wiedzieć. Jak nie ma na pewno, to... będzie źle Nie tylko dla mnie Osiągnięcia ludzi przez 40 tysięcy lat w materii dociekania boga są żenujące (jak i zresztą w wielu innych materiach.
I sprowadzają się do "nie wiadomo", albo "a teraz wam powiem prawdę". Ja bym w najgorszym razie oczekiwał: "koniec, nic więcej już się nie dowiemy, i od teraz wszyscy dostaną darmową trawę do jarania"

>Czyli nie ma Zasady stwórczej,matematyczno-biologiczno-fizyczno-chemicznej,czyli nie ma świata!

No nie ma. Jest tylko internet!

>co to ma wspólnego z racjonalizmem.

????

>"nie znam odpowiedzi ale twoja odpowiedź jest zła"
>bez sensu,nieracjonalne.
>powiem więcej:antyracjonalne

Ależ bardzo racjonalne.
"- która godzina?
- dziesiąta
- skąd wiesz?
- nie wiem"
Odpowiedź musi mieć przesłanki, żeby być rzeczowa. Wiara nie jest taką przesłanką niestety, bo wynika z niewiedzy. I strachu przed śmiercią
Osobowość
>Odpowiedź musi mieć przesłanki, żeby być rzeczowa. Wiara nie jest taką przesłanką niestety, bo wynika z niewiedzy. I strachu przed śmiercią
Ciekawe skąd byś wiedział, która godzina, gdybyś w to nie wierzył? Co wiara ma wspólnego ze strachem przed śmiercią? Mnie się widzi, że ma związek wyłącznie z nabywaniem wiedzy (nauką), co umożliwia śmierci po prostu się nie bać.
TyDraniu (6569 punktów)
>Ciekawe skąd byś wiedział, która godzina, gdybyś w to nie wierzył?

Z zegarka?
prokaczystowska_racjonalistka
>Z zegarka?

z zegarka istotnie,ale ten zegarek został skonstruowany w oparciu o wiarę że doba ma 24 godziny. czas jest obiektywny i mozna kiedyś ustalić że doba ma 10 odcinków czasowych i długosci x.

liczby to przedmiot wiary,uczymy się że 2+2=4,ale dla wielu ludzi symbol 5 moze mieć wartość 4.

my uwierzyliśmy w pewne symbole liczb.ateiści proszę Pana,rastamanianie,chrześcijanie,hipisi,jakkolwiek znał.
TyDraniu (6569 punktów)
>>Z zegarka?
>z zegarka istotnie,ale ten zegarek został skonstruowany w oparciu o wiarę że doba ma 24 godziny. czas jest obiektywny i mozna kiedyś ustalić że doba ma 10 odcinków czasowych i długosci x.

Pytanie "która godzina?" mieści w sobie założenie, że chodzi o pomiar czasu w godzinach i minutach. Czy w świetle tego Pani wypowiedź ma jakikolwiek sens? Zastanowiła się Pani choć chwileczkę przed naciśnięciem przycisku "Odpowiedz"?

>liczby to przedmiot wiary,uczymy się że 2+2=4,ale dla wielu ludzi symbol 5 moze mieć wartość 4.
>my uwierzyliśmy w pewne symbole liczb.ateiści proszę Pana,rastamanianie,chrześcijanie,hipisi,jakkolwiek znał.

Co za bełkot . Niech Pani założy sobie konto na tym portalu, wtedy z ulgą włączę sobie ignorowanie Pani wypowiedzi.
webmaster (moderator)
Proszę nie drwić z niepełnosprawnych.
less
>niepełnosprawnych.
To raczej taka lokalna mutacja. Homo nonsensapiens pisuaris.
04-12-2007 19:05 
 Ocena 1 na 1
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>to niebezpieczne,Stalin,Pol Pot,Mao i inni ateiści tego dowodem obiektywnym.
Byli też inni. Torquemada, Savonarola, Franco, Salazar, Mussolini, Pinochet i jeszcze cała zgraja tych, których zaliczyć należy do katolików. Do ateizmu im daleko. Warto się zatem zastanowić zanim powtórzy się kolejny raz ten sam wytarty argument, który niczego nie dowodzi. Wszyscy wspomniani mordercy działali w imię idei i ateizm nie ma z tym nic wspólnego. Przeciwnie. Niejeden "Kuba Rozpruwacz" jest nad wyraz pobożny.
JATO.


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
piątek (1035 punktów)
glupoty

"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
Witold Baryluk (630 punktów)
>Założenia bezsporne według mnie są:
>1. Naistotniejszą kwestią jest istnienie boga.
Tylko ludzie bez wyboraźni muszą zajmować się takimi rzeczami. Jest miliardy rzeczy ważniejszych niż kwestia istnienia boga.
03-12-2007 21:10 
 Ocena 1 na 1
walczyslaw (54 punktów)
>>1. Naistotniejszą kwestią jest istnienie boga.
>Tylko ludzie bez wyboraźni muszą zajmować się takimi rzeczami.

Jest miliardy rzeczy ważniejszych niż kwestia istnienia boga.

Może i tak, kto wie... Ale co poradzić, że nie dla mnie. Nie da rady wyleczyć, bo próbowałem. Bóg, albo wszystko lipa Tertium non datur! Chyba, żeby było
P.S. Tak zupełnie offtopic - tylko się nie obraź - to powyższy cytat dla mni brzmi lepiej niż Monthty Pyton! Serio mówię.
03-12-2007 23:07 
 Ocena 1 na 1
Witold Baryluk (630 punktów)
>>>1. Naistotniejszą kwestią jest istnienie boga.
>>Tylko ludzie bez wyboraźni muszą zajmować się takimi rzeczami.
> Jest miliardy rzeczy ważniejszych niż kwestia istnienia boga.Może i tak, kto wie... Ale co poradzić, że nie dla mnie. Nie da rady wyleczyć, bo próbowałem. Bóg, albo wszystko lipa Tertium non datur! Chyba, żeby było
>P.S. Tak zupełnie offtopic - tylko się nie obraź - to powyższy cytat dla mni brzmi lepiej niż Monthty Pyton! Serio mówię.
Chyba Ciebie rozumiem. I to bardzo dobrze.

Są i dla Ciebie, tylko jeszcze nie wiesz Z życiem jest to tak, że nie opiszesz w pełni życia, jeśli nie będziesz żył. Tak samo nikt nie pozna Ciebie jak Ty sam! Więc pytaj siebie "dlaczego?" o wszystko: "dlaczego pytasz", "dlaczego chcesz", "dlaczego nie wiesz". Mógłbym w sumię o tym wykłady całe tutaj głosić i przykłady, ale nic to nie pomoże jeśli Ty tego nie uczynisz. (W sumie już okropnie to wszystko brzmi).

Tak czy siak, uważam że człowiek szczęśliwy nie musi się takimi sprawami zajmować. Są nienaturalne i poza jego zasięgiem. I zresztą bez sensu, ponieważ jeśli jesteś ciekawy zrozumienia wszystkie, najpierw należy zacząć od próby zrozumienia Siebie! A kiedy pozna Siebie (bo ze zrozumieniem może być ciężej), powinien pojąć jak naiwne są pytania o boga.

pozdrawiam serdecznie z tego dosyć poetyckiego komentarza (a to rzadkość).
03-12-2007 23:19 
 Ocena 1 na 1
walczyslaw (54 punktów)
>Chyba Ciebie rozumiem. I to bardzo dobrze.
>Są i dla Ciebie, tylko jeszcze nie wiesz

Ach! Żebyż to była prawda!

Z życiem jest to tak, że nie opiszesz w pełni życia, jeśli nie będziesz żył. Tak samo nikt nie pozna Ciebie jak Ty sam! Więc pytaj siebie "dlaczego?" o wszystko: "dlaczego pytasz", "dlaczego chcesz", "dlaczego nie wiesz".

Wiem. Ale jakoś mi sie wkradło podejrzenie, że to nie moje, tylko wciśnięte. I jak zacząłem drążyć, to coraz więcej podejrzewam, że tak jest. Poza tym nie wiem co z rozumem zrobić

/.../
>Tak czy siak, uważam że człowiek szczęśliwy nie musi się takimi sprawami zajmować.

Byłem kiedyś bardzo szczęśliwy. Z niewiedzy. Do dzisiaj posiadam WSZYSTKIE atrybuty szczęścia i według moich szacunków co najmniej 90% populacji ziemii mogłoby mi zazdrościć Ale co z tego, jak ja chcę tylko wiedzieć i nic innego?

Są nienaturalne i poza jego zasięgiem. I zresztą bez sensu,

Czy nienaturalne, to bym się spierał. Że poza zasięgiem i bez sensu... może...

ponieważ jeśli jesteś ciekawy zrozumienia wszystkie, najpierw należy zacząć od próby zrozumienia Siebie! A kiedy pozna Siebie (bo ze zrozumieniem może być ciężej), powinien pojąć jak naiwne są pytania o boga.

I tu jest szkopuł. Nie idzie zrozumieć siebie bez boga. Ponieważ jak "ja", to procesy i przypadkowe rzeczy, to jak dym może pojąć cokolwiek z reakcji spalania? "Po co miałby?" - to jest odpowiedź? Nie kupuję Chce i już! Kaprys. Najważniejszy w zyciu

>pozdrawiam serdecznie z tego dosyć poetyckiego komentarza (a to rzadkość).

pozdrawiam również
Osobowość
Jedyne wyjście to obalić prawdziwość własnych błędnych założeń i jako założenie przyjąć:
>1. masz ludzki umysł
>2. Ludzki umysł jest w stanie dokonać wszystkiego, kwestia
>czasu.
>3. Wszystko jest dociekalne ludzkim umysłem (w odpowiednio
>wysokim stadium rozwoju)
04-12-2007 00:56 
 Ocena 2 na 2
walczyslaw (54 punktów)
>Jedyne wyjście to obalić prawdziwość własnych błędnych założeń i jako założenie przyjąć:
>1. masz ludzki umysł
>2. Ludzki umysł jest w stanie dokonać wszystkiego, kwestia
>czasu.
>3. Wszystko jest dociekalne ludzkim umysłem (w odpowiednio
>wysokim stadium rozwoju)

No, tak. Znowu historie achilleso-żółwiowe. Nie kupuję Czasu mi nie starczy, żeby tak rozum rozwinąć, a jako ludzkość się nie czuję To znaczy czuję się jak najbardziej, ale jak nie ma boga, to się nie czuję A co mi tam! Palnę wywód! Na początku uwaga, że wszystko w wywodzie, to autopsja, chyba, że zaznaczone inaczej.

WYWÓD
Człowiek zyje w trzech stadiach sekwencyjnych: niewiedzy, strachu i rozpaczy. Pomiędzy moga być stadia odurzenia, ale nie trwają długo. Stadium rozpaczy jest najwyższym stadium rozwoju ludzkiego umysłu na ziemii, ale nie dostrzegamy go na co dzień ponieważ najwyższą formą rozpaczy jest humor. Trzeba niestety samemu doświadczyć, żeby zrozumieć. W każdym stadium człowiek chce wyżej, co oczywiste, bo mu źle. Można nie wyjśc ze stadium niewiedzy będąc hamowanym ograniczeniami otoczenia, bądź też instynktem samozachowawczym. Jak ktoś chce spróbować, to tutaj jest linka po angielsku:
www.sacred-texts.com/index.htm
Przeczytanie wszystkiego zajmie około dwóch lat po 4 godziny dziennie. Są to tłumaczenia wszystkich tekstów uznanych przez ludzkość za ważne. Od egipskiej Księgi Umarłych przez Gilgamesha, RingVedę, Avestę, Kodeks Hammurabiego i tysiące innych tekstów, co wszyscy myślą, że znają, a nikt nie czytał.
Do tego, żeby był pełny obraz jeszcze
hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/hframe.html
To cała współczesna fizyka w dośc - jak mi sie wydaje - przystępnej formie. Szukają boga kręcąc sie wkoło własnego ogona Jest tylko możliwe poznanie rzeczy, które sobie wyobrażamy. Reszty i tak nie pojmiemy, nawet jak zarejestrujemy.
Do tego jeszcze filozofowie współcześni (camus, sartr, nitzche, ten norweg od zofii ostatnio...) i wychodzi nam, że ludzie okrzyknięci przez nas za mądrych to głupki. Tak, tak. Platon, sokrates, i cała plejada uczonych od heraklita do newtona szuka tego samego, po omacku i bez rezultatów. Nic nie wnieśli. To jest fakt. Jak nazwać kogoś, kto wywołuje pragnienie nie mając pewności czy będzie je mógł zaspokoić? W kategoriach walczysława, to idiota drążyciel Cywilizacja i łagodnienie ludzkości w przypadku nieistnienia boga nie ma żadnego sensu, bo jutro nam planetę może meteor pieprznąć, jak dinozaury pieprznął Albo sto tysięcy innych plag, nie mówiąc o tym, że i tak to blednie wobec faktu przejścia w nicość czegoś, co dla każdego z nas jest pępkiem istnienia. Powoduje to kompletny marazm natychmiastowo Można sobie najwyżej ogrodnictwem się zająć. Trochę pomaga I co z tego? Dla niektórych nic i robią swoje, dla innych już nie ma co robić
Wychodząc ze stadium niewiedzy człowiek wchodzi w stadium strachu i w tym stadium może zostać bardzo długo. To ci wszyscy od podtrzymywania cywilizacji w imię jakichś celów, jak bóg nie istnieje. I ci wszyscy od religii. Osiągnąwszy odpowiednio wysoki poziom strachu zahaczający o panikę przypadkowo można przedostać się do stadium rozpaczy. To ja. W stadium rozpaczy już się nic nie liczy i nic nie ma sensu. Można próbować środków faramakologicznych i leczenia i kończy się tylko trafieniem na czarne listy psychiatrów i psychologów Oni są w stadium strachu
Można próbować podróży, Tybetu, Iranu, Arabii Saudyjskiej. Nic nie działa. Jeszcze pogarsza sprawę. Nie da rady już się nawet uzaleznić od narkotyków. W stadium rozpaczy jest imperatyw, który mówi, że trzeba wiedzieć, koniecznie za wszelką cenę. I tylko to się liczy. Tak boli, permamentnie i przeszkadza, ze zrobi się wszystko, żeby morfinę dostać jakąkolwiek Niestety okazuje się, że za późno i człowiek na morfinę już uodporniony. Tylko operacja zatem Jak świnia idzie na ubój, to wie co ją czeka. I idzie potulnie nie wiedzieć, jak dla mnie, czemu. To jeden rodzaj rozpaczy. Ale są inne
Jak ważne jest pytanie o istnienie boga? Najważniejsze i jedyne w stadium rozpaczy. To tak jakby komuś w pozostałych stadiach kazać drążyć mechanizm powstawania kompostu Tyle własnie interesuje ludzi w stadium rozpaczy wszystko pozostałe Myślę, że tym wyczerpuję temat dyskusji, zapraszam wszystkich z konstruktywną morfiną do trzeciego wątka, a jak ktoś chce, żeby go jeszcze niżej pociągnąć (bo trochę przemilczałem, to bardzo prosze na emalię
pozdrawiam rozpaczliwie
Osobowość
>>Jedyne wyjście to obalić prawdziwość własnych błędnych założeń i jako założenie przyjąć:
>>1. masz ludzki umysł
Gdyby Boga nie było, to byś umysłu nie miał (nic by go nie stworzyło i nic nie rozwijało). Wiara zależy wyłącznie od Ciebie. Ani ja, ani żaden Bóg, o istnieniu tego umysłu Cię nie przekona.

>WYWÓD
>Człowiek zyje w trzech stadiach sekwencyjnych: niewiedzy, strachu i rozpaczy. Pomiędzy moga być stadia odurzenia, ale nie trwają długo. Stadium rozpaczy jest najwyższym stadium rozwoju ludzkiego umysłu na ziemii,
A mnie się zdaje, że jest nim wiara. Nie mająca nic wspólnego ze strachem, a wiele z humorem.
>Można nie wyjśc ze stadium niewiedzy
Jeśli się nie wejdzie w stadium wiary, niezbędnej do uzyskiwania wiedzy. To się ludziom (noworodkom) bardzo rzadko zdarza.
>Przeczytanie wszystkiego zajmie około dwóch lat po 4 godziny dziennie. Są to tłumaczenia wszystkich tekstów uznanych przez ludzkość za ważne.
Tzn. przez kogo? Przez Ciebie, czy jakiegoś twojego "boga"?
>To cała współczesna fizyka w dośc - jak mi sie wydaje - przystępnej formie. Szukają boga kręcąc sie wkoło własnego ogona Jest tylko możliwe poznanie rzeczy, które sobie wyobrażamy. Reszty i tak nie pojmiemy, nawet jak zarejestrujemy.
Jak to nie pojmujemy? To po co mamy rozum?
> Dla niektórych nic i robią swoje, dla innych już nie ma co robić
Zawsze można w coś uwierzyć: fizykę, katechezę, ogródek, filozofię...Czego Ci tu nie wystarcza?
>Wychodząc ze stadium niewiedzy człowiek wchodzi w stadium strachu..
To chyba tylko jeśli nieopatrznie wejdzie w "stadium" cudzej wiedzy, tracąc własną zarówno wiarę, jak wiedzę.
Po prostu nie daj się straszyć.

> W stadium rozpaczy już się nic nie liczy i nic nie ma sensu.
Nawet w tym stadium można zachować wiarę i jest to jedyny warunek uleczenia.
> Oni są w stadium strachu
> trzeba wiedzieć, koniecznie za wszelką cenę. I tylko to się liczy.
Bo jedynie wiara prowadzi do wiedzy (tej własnej).
>Jak ważne jest pytanie o istnienie boga?
Co Ty z tym bogiem? Weź po prostu i uwierz (po co Ci te roześmiane "mordy" i strachy?). Bóg sam "przylezie". Na klęczkach. Jak do ołtarza. Po co martwić się o jego istnienie? Nie lepiej o istnienie ludzi?
>Najważniejsze i jedyne w stadium rozpaczy. To tak jakby komuś w pozostałych stadiach..
Na szczęście, w żadnym stadium nikt nam nic nie każe.
Nawet do trzeciego wątku.
Sir Valeq (379 punktów)
Tyle już odpowiedzi... Ten temat jest na poważnie, czy specjalnie do trollowania?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365