 |
Co racjonaliści mówią swoim dzieciom na temat Świętego Mikołaja? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-12-2007 15:09 | anulex (263 punktów) | Co racjonaliści mówią swoim dzieciom na temat Świętego Mikołaja? | Z jednej strony wiara w Świętego Mikołaja dodaje dzieciństwu swoistej magii, daje maluchom dużo radości, pozwala łatwiej radzić sobie ze smutkami a perspektywa otrzymania rózgi pomaga w utrzymaniu dyscypliny. Z drugiej strony ta wiara jest absolutnie nieracjonalna (Może zaszczepia złe wzorce? A może nie?) i w dodatku musi się kiedyś skończyć (jedne dzieci znoszą to lepiej a inne gorzej). Czy racjonalnie jest mówić dzieciom, że Święty Mikołaj istnieje?  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Sir Valeq (379 punktów) | Mnie bardzo dziwi to, że ze Świętego Mikołaja każdy wyrasta, zaś z całej reszty religii tyle osób wyrosnąć nie jest w stanie...
Święty Mikołaj to niuans. Dziecko wcześniej czy później samo dochodzi do wniosku, że ktoś taki istnieć nie może. Za o wiele gorsze uznaję dożywotnie straszenie wiecznymi mękami, ogniem, torturami itp....
|
|
 | | Maciej Wyszpolski (447 punktów) | >Za o wiele gorsze uznaję dożywotnie straszenie wiecznymi mękami, ogniem, torturami itp....
Co widać doskonale na przykładzie dzieci które mają iść do spowiedzi, to są przecież traumatyczne przeżycia na dobrą sprawę. Sam tego doświadczyłem, bo o ile rozbieranie się z koleżanką było w przedszkolu dobrą zabawą, to przed spowiedzią było to już łamanie 6 (bądź 7) przykazania, więc coś strasznego!
>Mnie bardzo dziwi to, że ze Świętego Mikołaja każdy wyrasta, zaś z całej reszty religii tyle osób wyrosnąć nie jest w stanie...
Czy da się do końca wyrosnąć... to zalezy chyba od tego jak głęboko jest to zakorzenione, ponownie mogę się oprzeć na swoim doświadczeniu, bo wydaje mi się że pewne odruchy które można ogólnie opisać jako "Jak trwoga to do Boga" pozostają gdzieś tam głęboko w psychice i mimo wszystko ujawniają się w ciężkich sytuacjach, kiedy rozum odchodzi na dalszy plan, bo jedynie bóg wydaje się być możliwym źródłem ratunku (podobnie jak matka, o ile opisy tego co się dzieje na wojnie są prawidłowe, to przed śmiercią właśnie matka i bóg są wzywani)(nie mam pojęcia czy tak jest, o psychologii mam marne pojęcie więc ktoś to stwierdzenie może wyprostować).
Zresztą co do religii i samego Mikołaja - jak pisałem niżej, każde dziecko wątpi jednak w tego Mikołaja, grzebie po szafach i analizuje dlaczego ten Mikołaj jest taki podejrzany. W przypadku wychowania w religijnym rygorze, to naturalne badanie nie jest przeprowadzane z powodu autorytetu osób narzucających wiarę, wiec jest to absolutnie nienaturalne i (moim zdaniem) szkodliwe dla dziecka.
|
|
 | | Osobowość | > Dziecko wcześniej czy później samo dochodzi do wniosku, że ktoś taki istnieć nie może. Raczej zauważa, że Święty Mikołaj istnieje, tylko że to Tatuś lub Mamusia. Gorzej z krasnoludkami, z których wielu ludzi wyrosnąć nie potrafi. W krasnoludki ludzie nagminnie przestają wierzyć bez analogicznej refleksji lub uwagi. Dla niektórych wszystkie krasnoludki to za dużo, więc wolą uwierzyć w jednego. Zwykła głupota konkretnego wierzącego/niewierzącego.
|
|
2 na 2 | Wookie (427 punktów) | > Z jednej strony wiara w Świętego Mikołaja dodaje> dzieciństwu swoistej magii, daje maluchom dużo radości,> pozwala łatwiej radzić sobie ze smutkami a perspektywa> otrzymania rózgi pomaga w utrzymaniu dyscypliny. Z drugiej> strony ta wiara jest absolutnie nieracjonalna (Może> zaszczepia złe wzorce? A może nie?) i w dodatku musi się> kiedyś skończyć (jedne dzieci znoszą to lepiej a inne> gorzej).> Czy racjonalnie jest mówić dzieciom, że Święty Mikołaj> istnieje?  Oczywiście że mówienie o św. Mikołaju nie jest racjonalne. Pytanie tylko czy musimy zmuszać dzieci do posługiwania się od najmłodszych lat naszymi własnymi kryteriami epistemologicznymi
|
|
 | | Maciej Wyszpolski (447 punktów) | > Pytanie tylko czy musimy zmuszać dzieci do posługiwania się od najmłodszych lat naszymi własnymi kryteriami epistemologicznymi  Ja myślę że nie powinno być z tym problemu, zresztą to jest nawet w miarę naturalne! Każde dziecko po wyrośnięciu z chowania się za drzwiami/łóżkiem przed Mikołajem, dorasta do empirycznego badania np. prawdziwości brody, lub porównaniu wcześniej poznanej zawartości szafy z otrzymanymi prezentami.
|
|
|  | 1 na 1 | Wookie (427 punktów) | > >Pytanie tylko czy musimy zmuszać dzieci do posługiwania się od najmłodszych lat naszymi własnymi kryteriami epistemologicznymi  > Ja myślę że nie powinno być z tym problemu, zresztą to jest nawet w miarę naturalne! Każde dziecko po wyrośnięciu z chowania się za drzwiami/łóżkiem przed mikołajem, dorasta do empirycznego badania np. prawdziwości brody, lub porównaniu wcześniej poznanej zawartości szafy z otrzymanymi prezentami.Dlatego właśnie na wszystko przychodzi czas, a o Mikołaju można mówić niezależnie czy jest się racjonalistą czy fundamentalistą religijnym  Byle tylko nie kłamać w żywe oczy, jak dziecko już całkowicie zwątpi.
|
|
| |  | | anulex (263 punktów) | Hm, ale dlaczego kłamać w żywe oczy, kiedy nie wątpi, ale nie klamać, kiedy zacznie?
|
|
| | |  | | Wookie (427 punktów) | >Hm, ale dlaczego kłamać w żywe oczy, kiedy nie wątpi, ale nie klamać, kiedy zacznie?
Bo chce wierzyć? Choćby z tego względu
|
|
| | | |  | | anulex (263 punktów) | To chyba dość indywidualna kwestia. Dzieci różnie reagują na wiadomość o tym, że Mikołaja nie ma. Są takie, które uznają za zabawne, że tyle lat dawały się nabierać, takie, które przez tę wiedzę czują się mądre i dorosłe, takie którym Mikołaja szkoda, ale i takie, które mają żal do rodziców, że je oszukiwali (nawet jeśli nie kłamali w żywe oczy, kiedy miały wątpliwości). I dlatego mam wątpliwości, czy warto ryzykować
|
|
| | | | |  | | Wookie (427 punktów) | > To chyba dość indywidualna kwestia. Dzieci różnie reagują na wiadomość o tym, że Mikołaja nie ma. Są takie, które uznają za zabawne, że tyle lat dawały się nabierać, takie, które przez tę wiedzę czują się mądre i dorosłe, takie którym Mikołaja szkoda, ale i takie, które mają żal do rodziców, że je oszukiwali (nawet jeśli nie kłamali w żywe oczy, kiedy miały wątpliwości). I dlatego mam wątpliwości, czy warto ryzykować  Ostatnia grupa jest naprawdę na jakimś szarym końcu w "reakcjach na prawdę". Zresztą chyba wszyscy mamy bardzo wąski horyzont, możemy podpierać się na przykładach zasłyszanych, swoich bądź własnej rodziny i to tworzy nasz stosunek do danej sprawy. Ja ani nie miałem żalu do rodziców z powodu Mikołaja, ani nikt z mojej rodziny też nie miał. Traktuje to bardzo normalnie
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Z jednej strony wiara w Świętego Mikołaja dodaje >dzieciństwu swoistej magii, daje maluchom dużo radości,
W to nie wierzę, prezent sprawia dziecku podobną radość, nawet gdy jest dany przez kogoś bliskiego. To nie tajemnica jest źródłem radości ale prezent.
Ja mówiłem dzieciom o Mikołaju dlatego, że mnie to sprawiało dużo radości. Cieszyłem się mogąc nabrać dziecko i cieszyłem się z tego, że jestem dość sprytny i sprawny, żeby dziecko nie spostrzegło oszustwa i dziwiło się, jak też ten Mikołaj wszedł. Podobną radość sprawia robienie sztuczek karcianych. Nietzsche to nazywał "wolą mocy".
doku
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Nietzsche to nazywał "wolą mocy".
czy taką mikołajową ciuciubabkę uważasz za przejaw "woli mocy"? jakoś nie rozumiem co z tym wspólnego ma wąsaty nietzsche, który chrześcijaństwo z całym jego świątecznym kramem uważał za przejaw dekadencji i uwiądu woli mocy...
|
|
|  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Nietzsche to nazywał "wolą mocy". >czy taką mikołajową ciuciubabkę uważasz za przejaw "woli mocy"? jakoś nie rozumiem co z tym wspólnego ma wąsaty nietzsche, który chrześcijaństwo z całym jego świątecznym >kramem uważał za przejaw dekadencji i uwiądu woli mocy...
Wolą mocy Nietzsche nazywał popęd człowieka do wpływania na innych, do manipulowania nimi, aby udowodnić sobie, że ma się moc wpływania na innych. Mistrz podawał przykłady, że nawet najpodlejsi i najsłabsi ludzie chcą wykazać się swoją mocą, często nie pozostaje im nic lepszego niż wydać się innym obrzydliwym, żeby przynajmniej się mną brzydzili, jesli nie mogą sie mnie bać - nawet niemycie się Mistrz uważał ża przejaw działania woli mocy.
Zauważ o ile przyjemniej jest kogoś nabrać na uwierzenie w mit, to całkiem niezła moc, coś o wiele lepszego niż rażenie innych smrodem niemytygo ciała.
doku
|
|
| piątek (1035 punktów) | powiedzenie że prezenty przynosi Mikołaj - 30 sekund' Tłumaczenie dziecku że Mikołaja nie ma - kilka dni + płacz dziecka Wybieraj... 
"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
|
|
 | | prokaczystowska_racjonalistka | > Tłumaczenie dziecku że Mikołaja nie ma - kilka dni + płacz >dzieckaMikołaja nie ma,ale np.u ateistów świetną rolę Mikołaja by spełniał prof.Dawkins,w kręgach ateistycznych skrót prof.jest traktowany jak św.u chrześcijan. "no drogie dziecko,oto rowerek od prof.Dawkinsa,ma on Toyote LandCrusera zaprzęgniętą w 150 trolli mechanicznych.Mieszka w USA i podarował światu ostatnio świetną podkładkę pod nogę stołu oraz rewelacyjny zapełniacz księgarni od podłogi do sufitu".
|
|
| |  | | Osobowość | >jak prawie nigdy się nie zgadzam z twoimi postami... Gdybyś miał się zgadzać z cudzymi, po co miałbyś pisać własne?
|
|
|  | 1 na 1 | piątek (1035 punktów) | plus 
"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Mikołaja nie ma,ale np.u ateistów świetną rolę Mikołaja by spełniał prof.Dawkins,....
co dowodzi, że nie ma ludzi niezastąpionych...a swoja drogą: kogo zastąpił mikołaj?
|
|
| J.Szulc (5723 punktów) |
Masz rację, opowieści o Mikołaju, to swoista magia. Tym bardziej dla dziecka. Jestem wrogiem wszelkiego straszenia. To nie dość, że głupie, to jeszcze bardzo szkodliwe dla psychiki. Czas świąt w ogóle jest jedną wielką magią. I nie mam nic przeciw temu. Stajemy się w dziwny sposób lepsi, niż przez cały rok. Jeśli chodzi o rozmowy z dziećmi w tym czasie... Cóż... może nauczmy dzieci, że każdy z nas może być Mikołajem, i to nie tylko w czasie świąt. Może ten czas pozwoli na chwilę refleksji? Nie przeszkadza mi cały ten raban z tradycyjnym podejściem. Co tam! Mógłby do mnie nawet przyjść Mikołaj, nawet święty. Nie sprawdzałabym mu dokumentów. Niechby mi tylko przyniósł bilet na koncert czerwcowy w Katowicach, na The Police. Nie sprawdzałabym nawet autentyczności jego brody, co mi tam. I nawet dostałby cmoka w policzek  Pozdrawiam.
Kobieta nie powinna być gorsza od anioła, mężczyzna zaś tylko trochę lepszy od diabła.
|
|
1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >wiara w Świętego Mikołaja dodaje >dzieciństwu swoistej magii >Z drugiej >strony ta wiara jest absolutnie nieracjonalna
Święci Mikołaje istnieją - to te osobniki, które w czerwonych czapkach i płaszczach, z wypełnionymi prezentami workami przemierzają w grudniu ulice, spacerują w hipermarketach, odwiedzają przedszkola i domy w których są dzieci. Oni naprawdę są, więc mówić o nich nie tylko można, ale wręcz trzeba jakoś ich występowanie w przyrodzie wyjaśnić.
A co do rózg, to ich nie mają. A kłamać nie wolno!
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Czy racjonalnie jest mówić dzieciom, że Święty Mikołaj >istnieje?
tak. i że czasem bywa pedofilem.
|
|
| Piotr G. /Grim/ (288 punktów) | Chcecie usłyszeć prawdziwą historię? Moja ciocia- obecnie stomatolog po doktoracie była karmiona Mikołajem, który miał podróżować po Mlecznej Drodze, z której zstępował na Ziemię.  Co zrobiła moja kochana ciocia? Sprawdziła w encyklopedii na "D"! PAM! Cała magia prysła! Nie pamięta jednak, żeby odbiło się to na jej młodej psychice. 
And the man said: Let there be light.
|
|
 | 2 na 2 | Mamoulian (15 punktów) | Niedawno usłyszałem, że w życiu każdego mężczyzny są trzy etapy: 1. Wierzy w św. Mikołaja. 2. Nie wierzy w św. Mikołaja. 3. Przebiera się za św. Mikołaja. Początkowo mnie to rozbawiło, ale później zmusiło do zastanowienia. Ukazuje bowiem ciekawą drogę jaką przechodzi wiara w życiu niektórych(myślę że całkiem wielu) ludzi. Wierzymy, nie wierzymy, chcemy żeby inni wierzyli.Często nawet nie przyznając się przed samym sobą. Z doświadczeń rodzinnych wiem, że tak czasem bywa.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|