 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-03-2012 09:26 | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | Dobra nowina
5 na 5 | Po niedawnych doniesieniach Frondy o, de facto upadku katolicyzmu w Belgii, nadeszły dobre wieści z Polski: wiadomosci(*)e_z_metod_Kosciola_apos__.html+ utyskiwania katolickiego inteligenta: wyborcza.p(*)928,Koscielne_samobojstwo.htmlChciałbym w tym poście poruszyć kilka wątków, za co z góry przepraszam  Ad artykuł: Cieszy oczywiście, że młodzież tak jawnie odrzuca indoktrynację religijną (artykuł dotyczy zaledwie kilku szkół, więc trudno mi powiedzieć, czy to szersze zjawisko, ale chyba można tak przypuszczać). Zapewne nie ma się co oszukiwać, bo zapewne większość czyni to nie z powodów światopoglądowych, ale, z niemniej racjonalnego powodu znanego jako "szkoda czasu"  Sporo racji, niestety, może mieć cytowany a artykule GW socjolog, który twierdzi, że młodzi nie porzucają wiary w Boga jako takiej, ale odrzucają metody Kościoła. Z własnego doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że dla wielu młodych ludzi może to być początek zerwania z niewidzialnym tatusiem. A dla innych? Będzie to zapewne początek drogi to indywidualnego chrześcijaństwa, niezbyt sprecyzowanego deizmu, który odrzuca kościelne nauki, wytyczne, normy, rytuały (oczywiście oprócz ślubu i chrztu) etc. na rzecz stanowiska: "czuję, że istnieje coś większego od nas, co sprawiło, że tu jesteśmy" i tym podobne... cóż, po prostu banialuki, które, z jednej strony, pomagają zdystansować się wobec jawnie nieprzystającego (i obciachowego) do naszych czasów Kościoła, a z drugiej strony pomagają zachować "w głowie" ten swoisty bezpiecznik wpajany nam od dziecka. Widzę to także u wielu swoich znajomych - mało kto kupuje bajkę o Jezusie, Maryi, Duchach świętych, niepokalane poczęcia i inne niedorzeczności solidnie go/ją bawią, ale "broni" się przed całkowitym porzuceniem niewidzialnych przyjaciół/mocy/sił - jak zwał tak zwał. Nie odkrywam oczywiście Hameryki  - wiara religijna w Europie od dłuższego czasu zmierza w stronę religijności zatomizowanej, indywidualnej. I uważam, że to dobra, choć nie idealna, droga, która pomoże w przyszłości oddzielić nasze państwo od Kościoła. Dygresja #1 Na przeszkodzie może jednak stanąć straszak w postaci Islamu - to, że zmobilizuje on moherowe berety (mam na myśli mentalność, nie ubiór) z całej Europy jest niemalże pewne. Najważniejsze, aby antyislamska opozycja, (której może nie będzie bezpośrednio przewodził Kościół, ale raczej różnej maści prawicowi zapaleńcy i kunktatorzy w rodzaju Kaczyńskiego czy Rydzyka), nie wchłonęła "klasy średniej", tych zatomizowanych chrześcijan/deistów. Prawica będzie miała jednak przewagę w postaci "paniki" i "stanu wyjątkowego/zagrożenia", które to potrafi świetnie wykorzystać - bo społeczeństwo nie potrzebuje wówczas merytorycznych, racjonalnych argumentów, ale prostych rozwiązań i poczucia bezpieczeństwa, na które świetnie odpowie rodzaj resentymentu, tradycji - "A pamiętacie, jak chrześcijaństwo u nas rządziło? Jak było wam dobrze, przytulnie i bezpiecznie?". Dygresja #2 Pardon, że odbiegłem nieco od tematu  Niejako do niego wracając: jeśli Islam nie stanie się znaczącym problemem, to wydaję mi się, że losy chrześcijaństwa w Europie są z grubsza policzone (uratować może je jakaś katastrofa, zapaść ekonomiczna etc.), a Kościół będzie musiał zabrać swoje do Afryki i Ameryki Płd. Oczywiście nie życzę aż tak źle mieszkańcom tych kontynentów, ale wszystko na to wskazuje, że czeka ich długa - oby tylko nie 1000 lat chrześcijaństwa, a potem Oświecenie  . Myślę, że byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby Papież przeniósł stolicę apostolską do Afryki albo Ameryki łacińskiej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | zohen (3231 punktów) | > > Zapewne nie ma się co oszukiwać, bo zapewne większość czyni to nie z powodów światopoglądowych, ale, >z niemniej racjonalnego powodu znanego jako "szkoda czasu" > Sporo racji, niestety, może mieć cytowany a artykule GW socjolog, który twierdzi, że młodzi nie >porzucają wiary w Boga jako takiej, ale odrzucają metody Kościoła.A jednak myślę, że w znacznej mierze z powodów światopoglądowych. Argument "szkoda czasu" jest czytelnym wyrazem odejścia (tzw. olewania) od światopoglądu wpajanego poprzez "nauczanie" religii. Zerwanie z "nauką" religii z jednoczesnym pozostaniem przy wątpliwościach typu "być może coś tam jest" coraz częściej jest wśród młodych rozumiane jako "coś", co z obszaru fizyki, chemii, biologi, między kamieniem a pierwszą bakterią, jest jeszcze do odkrycia. Jeżeli Darwin pogonił pana boga z obszaru między bakterią i człowiekiem, to nie znaczy, że poszedł z nim na układ - do bakterii ty, a od bakterii ja. 1. Młodzi w swej poreligijnej rozterce deklarując wiarę w "coś" raczej czekają na kolejnego Darwina. 2. Młodzi w swej poreligijnej rozterce deklarując wiarę w "coś" - robią to ze względów taktycznych (wiadomo - rodzina, sąsiedzi, znajomy dobrodziej...). 3. Niewątpliwie pozostaje jakaś część młodych, którzy wieją z lekcji religii i pozostają przy dość karkołomnym - bóg tak, religia, kościół nie. p.s. Katecheci (religia w szkole) stali się przyczynkiem do powstania kolejnego (obok: taki dobry bóg i tyle zła na ziemi) dowodu na nie istnienie boga: jeżeli istnieje bóg i jest samą mądrością, to jak dopuścił do tego, że jego naziemny personel jest taki głupi?
|
|
4 na 4 | Matix (5786 punktów) | > Pardon, że odbiegłem nieco od tematu Niejako do niego wracając: jeśli Islam nie stanie się> znaczącym problemem, to wydaję mi się, że losy chrześcijaństwa w Europie są z grubsza policzoneDziwi mnie Twój optymizm. Zachodnie społeczeństwa się starzeją, czeka je nieuchronny koniec i zostaną zastąpione kulturą islamską. Kolej rzeczy jest taka sama: bieda, rozwój, rozwinięcie, wygoda, koniec. To samo czeka Chiny, nadchodzi ich 5 minut w historii, nadejdzie i koniec jak będzie za bogato przestaną się rozmnażać tak jak zachód. Dziwi mnie brak umiejętności człowieka do wytworzenia kultury polegającej na zrównoważonym rozwoju zapewniającym stabilność i spokój. Niestety wszystko podyktowane jest tym, że człowiek kieruje się egoizmem. www.youtub(*)eature=watch-now-button&wide=1
|
|
 | 1 na 1 | Legion (587 punktów) | > Dziwi mnie Twój optymizm. Zachodnie społeczeństwa się starzeją, czeka je nieuchronny koniec i zostaną zastąpione kulturą islamską. Kolej rzeczy jest taka sama: bieda, rozwój, rozwinięcie, wygoda, koniec.Jest jakaś szansa, na naprawę tego burdelu? Nie mam ochoty, by moja córka, albo żona chodziły w burkach. Nie mam ochoty palić gejów i chrześcijan. Nie mam ochoty modlić się 5 razy dziennie i nie jeść wędlin. Co robić, jak żyć  ?
|
|
|  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Jak nie ma jak jest.  Wszystko w rękach rządów. Podstawa i najważniejsza rzecz to edukacja. Wyedukowane społeczeństwo jest bazą, otwiera drogę do wszystkiego. Niestety to nie wszystko, bez regulacji w polityce migracyjnej się nie obejdzie. Polska ma szansę na naukę na cudzych błędach i nie wpuszczanie do siebie analfabeckiej (że tak powiem) biedoty muzułmańskiej i nie tylko muzułmańskiej. Wystarczająco dużo jest tu problemów. Co najlepsze, wszystko jest do zrobienia, wystarczą odpowiednie ustawy. Obywatelstwo dla wykształconych, znających język i chcących się asymilować, a nie dla szajbusów tłukących szyby w sklepach RTV.
|
|
1 na 1 | _DJ. (400 punktów) | Nie taka znowu dobra. Ta nowina, znaczy się. Teraz rezygnują z religii, bo nudno, czasu im szkoda, ale kiedy przyjdzie czas ustatkowania się, to wezmą śluby kościelne, ochrzczą dzieci i w końcu wyślą je na tę religię, która kiedyś tak bardzo ich nudziła. Rodzinna tradycja wierzenia - niepraktykowania, względnie praktykowania od wielkiego dzwonu, pozostanie nienaruszona.
|
|
 | Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | >Nie taka znowu dobra. Ta nowina, znaczy się. >Teraz rezygnują z religii, bo nudno, czasu im szkoda, ale kiedy przyjdzie czas ustatkowania się, to wezmą śluby kościelne, ochrzczą dzieci i w końcu wyślą je na tę religię, która kiedyś tak bardzo ich nudziła. Rodzinna tradycja wierzenia - niepraktykowania, względnie praktykowania od wielkiego dzwonu, pozostanie nienaruszona. >
Niektórzy może i tak zrobią ale z czasem będzie ich coraz mniej. Sam ochrzciłem dzieci będąc jeszcze trochę religijny (teraz już jestem 100% ateista) Teraz moja zona i rodzina zmusi mnie pewnie by je posłać do komunii a nie ma sensu o zabobony się kłócić czy awanturować... Tak czy inaczej moim zdaniem już za niedługo w Polsce nie nieochrzczenie dziecka nie będzie czymś niezwykłym i powodem do plotek/ nacisków ze strony rodziny a wtedy zobaczycie ilu nas tak naprawdę jest... Tak sobie myślę ze w stosunku do moich wnuków takich nacisków już praktycznie nie będzie.
Wracając do tematu islamizacji europy to dla mnie to jest szansa ateizacji islamu... Ale to zadanie należy do nas ateistów musimy o swoich poglądach mówić głośno. Jeśli polski katolik będzie myślał ze ma do wyboru Chrześcijaństwo albo Islam to z pewnością wybierze to pierwsze. To my powinniśmy im uświadomić ze wybierają miedzy dżumą a cholera a mogą od tych zabobonów po prostu być zdrowi...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|