Racjonalista - Strona głównaDo treści
NIKu problemy z matematyką

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
24-02-2019 14:24Mariusz Agnosiewicz (moderator)NIKu problemy z matematyką
Ocena 10 na 10
Paweł Droździak:
Dyskusja toczy się o tym, że nie może młodzież zdać matury z matematyki, no więc albo trzeba tak uczyć, żeby cała młodzież zdała, albo zrobić łatwiejsze zadania, którym wszyscy dadzą radę, albo zlikwidować matematykę na maturach, żeby nie było ryzyka, że większość obleje. Czytając te bzdury mam wrażenie, że coś się dzieje z moją głową. Można to porównać do sytuacji pokazanej w pewnym opowiadaniu Ursuli K. Le Guin. Alternatywny świat, cyfry indyjskie (błędnie zwane u nas arabskimi) są nieznane, używa się 'tabliczek dodawania' obok tabliczki mnożenia, no i ogólnie regres. Coś w rodzaju poziomu dobrze zorganizowanej społecznie epoki brązu. Nauczyciel obsługi prostych maszyn opiernicza ucznia, który źle obliczył wielkość jakiegoś dorobionego elementu. Element wyszedł zbyt duży. Uczeń tłumaczy się, że to dlatego, że jako miary do wszystkich obliczeń używał kciuka, a jego kciuk jest nieprzeciętnie gruby i dlatego element też wyszedł większy. Nauczyciel się wścieka. Przecież nie ma znaczenia jakich jednostek używasz, jeśli używasz ich konsekwentnie. Uczeń wpatruje się w niego i nie może tego pojąć. No i podobnie tu wypowiadający się nie mogą pojąć tego samego. Nie jest ważne, jak trudny będzie egzamin z matematyki, ważne, by był zawsze tak samo trudny, bo wtedy będzie zawsze to samo znaczył. Jeśli założyć, że wszyscy muszą mieć maturę to taki egzamin jest czystym rytuałem pozbawionym jakiegokolwiek sensu. Egzamin ma sens wtedy, kiedy można go nie zdać. Jeśli ludzie nie zdają, to po prostu nie mają matury i tyle. Chyba że matura ma być po prostu znakiem osiągnięcia pewnego wieku. Wówczas należy przyznawać ją automatycznie. Cała reszta dyskusji jest kompletnym absurdem. To że większość ludzi nie rozumie matematyki wynika po prostu z tego, że dla większości ludzi jest to zbyt trudne. Dzieje się tak, bo niektórzy mają niższe zdolności niż inni i absolutnie nic nie można z tym zrobić. Tak jak nie każdy nastroi gitarę, tak i nie każdy zrozumie matematykę. Niesamowita jest ta współczesna niezdolność ludzi do pogodzenia się z zupełnie elementarną rzeczywistością i wszelkie nonsensowne problemy, które z tego wynikają.

Powyższe nie oznacza oczywiście, że nie istnieje w jakiejś mierze problem w nauczaniu tego przedmiotu. Fragment opinii prof. Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej z Katedry Wspomagania Rozwoju i Edukacji Dzieci, Akademia Pedagogiki Specjalnej, dla NIK:
Cytat:
Więcej niż połowa dzieci polskich - przed rozpoczęciem szkolnej edukacji - wykazuje się uzdolnieniami do nauki matematyki, a co czwarte wysokim stopniem zadatków takich uzdolnień. Po kilku miesiącach nauki w szkole większość tych dzieci przestaje manifestować swoje znakomite możliwości umysłowe.

Wobec problemów części uczniów z matematyką NIK postuluje zawieszenie jej obowiązku na maturze do czasu poprawy nauczania, co może nastąpić na świętego Nigdy, gdyż za wzór stawiają nam Finlandię, gdzie matematyka jest nieobowiązkowa. NIK to pożyteczna instytucja, która generuje szereg ciekawych raportów, lecz niestety nie wolna od grubych wpadek. Jakiś czas temu wytykałem im, że umieścili na swoich stronach fejkowy cytat z Einsteina, w którym fizyk miał się wymądrzać o zagładzie ludzkości wskutek rzekomego wymierania pszczół. Od kilku lat nasze niezbyt inteligentne media uparcie kreują w Polsce modę na fiński model bezstresowej edukacji, stawiając nam fińską edukację jako wzór, pomimo że od lat Finlandia leci w dół w wynikach PISA. Krytycznie o modzie na fińską edukację: www.racjonalista.pl/kk.php/s,9903

Ponieważ zdawalność jak i średnie wyniki z matur z ostatnich lat w zakresie matematyki nie pokazują tendencji spadkowej, a nawet lekki wzrost (średnie wyniki 55%, zdawalność w 2015 82%, zaś w 2017 83%), więc NIK powołuje się na wyniki testów PISA, wskazując, że w 2015 mieliśmy słabsze wyniki z matematyki niż w 2012. To manipulacja, bo ów spadek dla 2015 związany był raczej z tym, że w 2012 zanotowano ponadnormatywny wzrost. W 2015 wyniki po prostu wróciły do poziomu średniego wzrostu. Według OECD, umiejętności matematyczne polskich uczniów są lepsze niż średnia krajów rozwiniętych. Radzą sobie nieco gorzej niż uczniowie niemieccy, lecz wyraźnie lepiej niż francuscy. Wprawdzie bardziej wyróżniają się w naukach humanistycznych, ale i w matematyce zanotowano postęp w rankingu PISA wobec roku 2006: www.compareyourcountry.org/pisa/country/pol?lg=en

Matematyka jest dziś jedynym prawdziwym miernikiem zaliczenia matury. Oblewa ją 17% uczniów. Zdawalność z polskiego i angielskiego jest bliska 100%, więc nie są one realnym miernikiem maturalnym.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

Cała ta dyskusja toczy się, jak mi się zdaje, za przeproszeniem - około tematu. Nieważny jest bowiem poziom czy zdawalność, ale to, czy ludzie będą sobie radzić w życiu i czy będą z tego życia zadowoleni. Egzaminy będą wtedy miały sens, jeżeli będą je tworzyć ludzie, którzy wiedzą, o co pytać, żeby wyłowić talenty, i którzy wiedzą, co z tymi talentami zrobić. Abstrakcyjne spekulacje są mało produktywne. Co innego, gdyby raporty NIK generowały sensowne zalecenia, na których podstawie generowano by konkretne dyrektywy dla szkół i uczelni, realizowane w sensowny sposób. Tyle że polski system edukacji jest obecnie na to zbyt skomplikowany i za bardzo uwikłany w rozgrywki różnych grup interesów. Szkołę prowadzi gmina czy powiat, finansuje ją częściowo budżet państwa a częściowo samorząd, wydatki kontroluje skarbówka, a kuratorium ewaluuje, z czego niewiele wynika, gdy nie ma woli i pieniędzy. I tak to wygląda. Do tego wszystko tonie w powodzi przepisów, których nikt nie stosuje, bo już nikt nie wie, o co chodzi. I tak to wygląda. Jak ktoś jest zdolny, niech sam się uczy i szuka sobie nauczycieli czy mistrzów. Publiczna szkoła realizuje dziś inne cele niż efektywna edukacja.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Drobner (19539 punktów)
>Wobec problemów części uczniów z matematyką NIK postuluje zawieszenie jej obowiązku na maturze do czasu poprawy nauczania...

#1 ( )
A wobec problemów dużej części kursantów z egzaminem na prawo jazdy, niech NIK zapostuluje wydawanie tego dokumentu "na żądanie".

#2
Po badaniach NIK, a zwłaszcza po wnioskach, mam nieodparte wrażenie, iż wyciągali je ci, którzy sami nie zdawali matematyki w latach 1985-2009, a maturę 'mają'...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Jacholek (5699 punktów)
NIK wybiega w przyszłość kiedy to sztuczna inteligencja zastąpi ludzi w miejscach pracy wymagających dobrego przygotowanie matematycznego. No a do rozwoju i kreowania nowych zastosowań tej AI wystarczy elita specjalistów a może nawet nie jeśli AI będzie w stanie samodzielnie się rozwijać. Ludzie skończą w rezerwatach przyrody a świat będzie się dalej ewoluował już bez nas. www.wired.com/wiredinsider/2018/04/ai-future-work/
Arminius (25555 punktów)problem z gimnazjami?
>Według OECD, umiejętności matematyczne polskich uczniów są lepsze niż średnia krajów >rozwiniętych. Radzą sobie nieco gorzej niż uczniowie niemieccy, lecz wyraźnie lepiej niż >francuscy. Wprawdzie bardziej wyróżniają się w naukach humanistycznych, ale i w matematyce >zanotowano postęp w rankingu PISA wobec roku 2006: www.compareyourcountry.org/pisa/country/pollg=en

Jeżeli uznajemy wyniki PISA za wiarygodne (a to temat na odrębną debatę) - to mamy inny, znacznie poważniejszy problem niż matematyka na maturze. Mianowicie - polski "wielki skok" na testach - to głównie efekt funkcjonowania gimnazjów, które właśnie zostały zlikwidowane przez władze. Co do zaś samej matury - nie musi na niej być matematyki. Niech będzie przyzwoity poziom nauczania matematyki w szkołach - gwarantujący przyswojenie sobie niezbędnego minimum.
25-02-2019 17:29 
 Ocena 4 na 4
Xitami (133 punktów)Odp: problem z gimnazjami?
[...Co do zaś samej matury - nie musi na niej być matematyki...]
Musi proszę Pana
Musi
25-02-2019 22:33 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)musi?
>[...Co do zaś samej matury - nie musi na niej być matematyki...]
>Musi proszę Pana
>Musi

MUSI być nauczanie przyzwoite podstaw matematyki w szkole średniej i podstawowej. Ale matury z tego nie MUSI się robić.
25-02-2019 23:03 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)Odp: musi?
>>[...Co do zaś samej matury - nie musi na niej być matematyki...]
>>Musi proszę Pana
>>Musi
>MUSI być nauczanie przyzwoite podstaw matematyki w szkole średniej i podstawowej. Ale matury z tego nie MUSI się robić.
>
Tylko jakim cudem przekonać młodzież, aby się uczyła właśnie matematyki? Modlitwą?
26-02-2019 00:36 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>[...Co do zaś samej matury - nie musi na niej być matematyki...]
>>>Musi proszę Pana
>>>Musi
>>MUSI być nauczanie przyzwoite podstaw matematyki w szkole średniej i podstawowej. Ale matury z tego nie MUSI się robić.
>>
>Tylko jakim cudem przekonać młodzież, aby się uczyła właśnie matematyki? Modlitwą?

Od modlitw jest dodatkowy przedmiot nieobowiązkowy, zwany popularnie religią, którego program jest jak dotąd nie zatwierdzony przez MEN, którego Episkopat polski nie przedstawił MEN-owi z racji powołania się na autonomię państwa i Kościoła, z jednej strony, ale w żądaniach coraz głośniejszych Episkopat widzi ten przedmiot jako temat egzaminów maturalnych, z drugiej strony. Nie warto tu komentować jak poplątał to Episkopat, myślę że celowo.
Ale....nie chcę spiskować, niemniej widzę, że komuś leży wyraźnie, by edukacja i oświata powszechna, co roku stale jest reformowana i końca tego nie widać. W jadącym pociągu przy znanej trasie nie wymienia się co chwilę drużyn konduktorskich z nowymi przepisami przewozów pasażerskich, bo powstaje wtedy tylko bałagan. Co widać w polskiej oświacie, bo zmiany są nietrafione. No bo skoro już mamy coraz odważniejsze głosy by usnąć na egzaminach maturalnych matematykę jak przedmiot obowiązkowy, to tylko znaczy, że komuś zależy by ten element nauki zdołować.
Ja sobie nie wyobrażam, by współczesny uczeń nie znał matematyki tylko dlatego, że jej nie lubi, bo nie rozumie. Nie ma gorszej opinii wystawianej nauczycielom. Od tego by zrozumieć jest niestety pedagog. Jak się zrozumie to wnet się polubi. Bo? Matematyka jest podstawą logicznego myślenia.
Jeśli zamtuz przestaje przynosić dochody, to nie wymienia się firanek w oknach, a zatrudnia nowe panienki. Duża część "ciała" pedagogicznego zostaje pedagogami z przypadku. Piszę to bo sam kiedyś będąc nauczycielem zawodu, zauważyłem od razu.
Nie wyobrażam sobie tego by absolwent szkoły technicznej (obojętnie szczebla zawodowego czy średniego), był/prosił o zwolnienie z matematyki na egzaminie maturalnym. To jest nie do przyjęcia i akceptacji. Jaki kontakt ma fizyk z uczniami na wykładzie, gdzie żadnego zagadnienia nie opisze matematycznie, bo klasa nie miała zajęć z jakiegoś działu na zajęciach z matematyki (np. logarytmowania). A przecież w życiu naszym nie logarytmujemy bez przerwy, więc uznanie, że tego tak nie potrzeba jest obelgą w stosunku do ucznia. Jak więc wtedy lubić to czego się nie rozumie? Pomysł więc, otwierania możliwości potraktowania matematyki jako przedmiotu nieobowiązkowego przy zdawaniu matury, jest już chorym w momencie narodzenia/powstania. Pisałem tu o szkole zawodowej, lecz równie dobrze mógłbym napisać/skomentować negatywnie trend do praktykowania takiego wyjścia w liceach. Dlatego, że absolwent liceum tym bardziej, zawodowo jeszcze nie ukierunkowany, musi znać matematykę, bo nie wszyscy będą biologami, czy urzędnikami. I znów zapowiadają się zmiany w edukacji? Nic bardziej złego, jak tylko popierać takie pomysły. W szkole nie ma litości, bo młody człowiek musi się uczyć, bo to jego obowiązek z racji wieku. Bo żadnej krzywdy mu się nie robi w ten sposób, nie depcze się jego człowieczeństwa, bo uczy się go już systematyczności, bo uczy się go że wyniki osiąga się tylko ustawiczną i uczciwą pracą. Na efekty nie trzeba długo czekać. Ten, który widzi iż jego praca przynosi efekty, uszanuje także uczciwą pracę i wysiłek jego kolegi, czy w przyszłości innego obywatela.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
26-02-2019 11:27 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
Z całością się zgadzam, ale...

Właśnie wydaje mi się, że nawet tym, którzy zdawali maturę z matematyki brakuje wiedzy z logiki, rachunku prawdopodobieństwa i statystyki. Dlatego właśnie społeczeństwo daje się oszukiwać różnym politykom i innym "nawiedzonym zbawicielom ludzkości", którzy obiecują niestworzone rzeczy sprzeczne z logicznym myśleniem i zwykłymi zasadami matematyki. Czyli że egzaminy powinny być jeszcze surowsze albo nauczanie matematyki jeszcze powszechniejsze (albo i jedno i drugie...). Tylko że to nie na rękę politykom, bo utrudni im zdobywanie wyborców.
01-03-2019 03:57 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Z całością się zgadzam, ale...
>Właśnie wydaje mi się, że nawet tym, którzy zdawali maturę z matematyki brakuje wiedzy z logiki, rachunku prawdopodobieństwa i statystyki. Dlatego właśnie społeczeństwo daje się oszukiwać różnym politykom i innym "nawiedzonym zbawicielom ludzkości", którzy obiecują niestworzone rzeczy sprzeczne z logicznym myśleniem i zwykłymi zasadami matematyki. Czyli że egzaminy powinny być jeszcze surowsze albo nauczanie matematyki jeszcze powszechniejsze (albo i jedno i drugie...). Tylko że to nie na rękę politykom, bo utrudni im zdobywanie wyborców.

Wiesz, że nie chciałem tego komentować z początku? Oczywiście, że matura to pierwszy życiowy próg, który należy pokonać samodzielnie przez ucznia. Proces kształcenia, a więc przyswajania wiedzy przez ucznia trwa jakieś kilka lat. Dużo czy mało? Zależy do czego porównujemy. Młody umysł, jeszcze rozwijający się (komórki mózgowe zaczynają się rozpadać dopiero powoli w wieku ok 22 lat), jest najbardziej chłonny. Dałem Tobie, tym samym, odpowiedź dlaczego religię się wprowadza także już w przedszkolach. Episkopat to wie. Władze oświatowe lekceważą lub celowo tego nie robią. Podtrzymuję moją uwagę, że obecny system oceny wartości pedagoga jest nietrafiony, bo nie mobilizujący. Sztucznie stopniuje się hierarchię bezsensowną (od czego zależy i pensja). Dobrego pedagoga poznać po efektach, a nie po ilości papierków (jakieś kursy, szkolenia warte rozbicia psu o dupę) jakie pokazuje dyrektorowi szkoły. To nie są kwalifikacje. Jeśli te kryteria przyjmiemy to nasza oświata nadal będzie dołowała. Ja jako były nauczyciel zawodu elektryka mam tylko satysfakcję, że spotykam moich byłych uczni, którzy przyznawali, iż w szkole mnie nie lubili bo byłem "piła". Ale teraz mi dziękują. Mają pracę i są cenieni w swoich zakładach pracy. Ale u mnie nie było sentymentów. Albo się nauczysz, albo będziesz taka "dupa" zawodowa typu popychadło. Kiedy to się dowiedziałem? Sami mnie zaczepiali na ulicy, by się pochwalić i ......podziękować. W szkole było inaczej. Skargi do dyrektora o kosmiczne wymagania, o reżim, o cholera wie co jeszcze. Przyznam, że program nauczania sam układałem rozważając możliwość jego realizacji. Wiesz co dyrektor mi powiedział? Że nie realizuję prac wychowawczych z trendem "nowoczesności". A co ten pipek postawiony przez kuratorium przez koneksje, na funkcję dyrektora, mający nieco ponad 25 lat mógł wiedzieć jak się kształci dobrego elektryka? Do tego dołożył "rączkę" świątobliwy, bo się dowiedział, że jestem ateistą, a dyrektor się nie sprzeciwiał, określając mnie, inżyniera elektryka z praktyką zawodową na budowach już pokaźną, jako element wywrotowy, a dyrektor go słuchał jak obora gdy wół pierdzi, to możesz mi wierzyć, że ogarnęła mnie taka niechęć, że lepiej nie pisać. Placówka oświatowa państwowa, gdzie rządzi ksiądz. Żaden pedagog z tego dyrektora. Drugi leser to był fizyk. Jakże często "chorował". Wskazywał mnie na zastępstwo. Nie podważam jego wiedzy, ale wskazuje na to, że nie powinien być "pedagogiem", bo miał zupełnie inne zainteresowania.. Właśnie nauki oparte na logice winny być wielce szanowane w szkołach. To nic, że nazywa się matematyka, to nic, iż nazywa się fizyka. To rodzi umysły zadające sensowne pytania przyczynowo - skutkowe. To nie w smak religiantom, to nie w smak tym, którzy chcą usunąć matematykę ze spisu przedmiotów obowiązkowych do zdawania na maturze, "Surowy", jak to nazywasz, egzamin winien być pierwszą kwalifikacją i eliminacją uczni - leserów. I nie ma, że boli. Niestety. Bo za "komuny" tego też "niestety" nie było. Maturę zdawałem w 1966 roku. Dawno? Ale do dziś pamiętam wyprowadzenia wzorów w matematyce. Począwszy od postaci kanonicznej trójmianu kwadratowego. A w piątej klasie już operowaliśmy śmiało całkami i różniczkami. I co? Gnębiła ta "komunistyczna" szkoła moją godność człowieczą, bo "zmuszała" do nauki? NIE. Wezmę tylko sznurek i wytyczę Tobie obrys fundamentów pod dom mieszkalny. Nie wierzysz? Napisz, że nie wierzysz, to Tobie zaraz zdradzę jak to się robi. Daj to do zrobienia nowoczesnemu technikowi budowlanemu, to powie żeś zgłupiał. Bez lasera się nie ruszy. To wynika tylko z bezradności myślenia, a więc elastyczności używania mózgu. A tak budowano przez tysiąclecia. Wioskowy mostek nad potokiem? Zaprojektuję i zbuduję. ELEKTRYK! Nie załamie się i będzie trwały z gwarancją na 50 lat. Bo jako elektryk nauczyłem się statyki i potrafię rozwiązywać kratownice, elektrykowi - technikowi potrzebne przy stawianiu słupów kratowych wysokiego napięcia. Można i budować małe mosty, bo to zagadnienie podobne. Tego uczono za tej niezwykle paskudnej "komuny" w szkołach średnich technicznych. Zapytaj współczesnych tzw. techników elektryków. Dziękuję, postoję i poczekam aż znajdziesz takiego. Życzę powodzenia. A tak nas naprawdę uczono na poziomie średnim.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Xitami (133 punktów)Odp: NIKu problemy z matematyką
Teraz litr składa się z pięciu ćwiartek, tu tkwi problem.
DyktaFon (9281 punktów)
>Teraz litr składa się z pięciu ćwiartek, tu tkwi problem.

To żaden problem, nie takie rzeczy politycy rozwiązywali z dobrym skutkiem (choć zależy, dla kogo dobrym...)
pawel_wr (4297 punktów)
Tak było w "opresyjnym " PRLu.
Do matury przystępowała mniejszość rocznika 19-to latków ,
na studia szło ok. 10% rocznika.




Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
26-02-2019 06:44 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)
Obecnie , aby zdać matematykę , wystarczy zaliczyć 30%
poziomu podstawowego, co staje się karykaturą.
Bardzo dobry uczeń z I klasy ogólniaka z czasów minionej epoki
poradziłby sobie bez problemów
z obecnymi wymogami wobec abiturientów.



Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
26-02-2019 11:08 
 Ocena 1 na 1
Pratchet (221 punktów)
(zablokowany)
>Obecnie , aby zdać matematykę , wystarczy zaliczyć 30%
>poziomu podstawowego, co staje się karykaturą.
>Bardzo dobry uczeń z I klasy ogólniaka z czasów minionej epoki
>poradziłby sobie bez problemów
>z obecnymi wymogami wobec abiturientów.
>

nie ma co się rozwodzić nad poziomem trudności matury,skoro poziom nauczania jest słaby. poza tym dlaczego matura ma sprawdzać wiedzę uczniów? w sensie że jak było trudniej to było lepiej, jak było mniej zdających było też lepiej.

poziom ludzi myślących i nie myślących... jest zupełnie od tego niezależny.
01-03-2019 19:26 
 Ocena 1 na 1
0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów)
>Tak było w "opresyjnym " PRLu.
>Do matury przystępowała mniejszość rocznika 19-to latków ,
>na studia szło ok. 10% rocznika.
>
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.


To chyba wtedy byla matura ustna, bo to sie rozwiazuje w pamieci.

.
01-03-2019 21:26 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>To chyba wtedy byla matura ustna, bo to sie rozwiazuje w pamieci.
>.
>

Taaa


Cegła waży dwa kilo i pół cegły ,
ile waży cegła ?


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
01-03-2019 22:01 
 Ocena 1 na 1
0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów)

>Cegła waży dwa kilo i pół cegły ,
>ile waży cegła ?
>
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.


Tego typu zadania (i w ogole tzw. "zadania z treścią") nie mają
charakteru "czysto matematycznego", ponieważ żeby je
rozwiązać trzeba przyjąć pewną teorie fizyczną i inne założenia dotyczące
rzeczywistości, które niekoniecznie są prawdziwe
(nie są logiczną koniecznością).

W tym wypadku przecietny czlowiek odpowie, że cegła waży 4 KG, jednak to jest prawda tylko pod warunkiem prawdziwości innych założeń (np. takich jak definicja kilograma czy jednorodoność fizyczna cegły) o których nie ma informacji w tresci zadania.

Powiedziałbym, że ten problem jest bardziej zadaniem z zakresu fizyki niż stricte matematyki.

.
01-03-2019 22:12 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
W ten sposób podchodząc do zadań, to można by powiedzieć, że jest to zadanie z fizyki kwantowej... bo nie wiemy, jak tam elektrony i równanie Schrödingera tej cegły wygląda A idąc tym tropem i biorąc jeszcze pod uwagę kota Schrödingera... to jest to zadanie z biologii ))

Ja bym został przy matematyce...
01-03-2019 22:33 
 Ocena 1 na 1
0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów)

>Ja bym został przy matematyce...
>

To weź te pytania wyżej (co są rzekomo z matury 1975),
bo odpowiedź na nie w ogóle nie zależy od założeń
dotyczących rzeczywistości fizycznej.

Czy to nie interesujące, że mogą istnieć sensowne problemy, których rozwiązanie nie zależy od rzeczywistości fizycznej ?

.
pawel_wr (4297 punktów)
>>Ja bym został przy matematyce...
>>
>To weź te pytania wyżej (co są rzekomo z matury 1975),

Zadania o takim poziomie trudności obowiązywały do końca lat 80-tych !!!


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
01-03-2019 23:37 
 Ocena 1 na 1
0363669D4A7247F71657625173BEC3B8124D127C (858 punktów)

>Zadania o takim poziomie trudności obowiązywały do końca lat 80-tych !!!

Możliwe, że tak, choć to akurat zdjęcie pochodzi raczej
z jakiegoś zbioru zadań.

Drugą kwestią jest to, że te zadania wcale nie są - nawet
jak na dzisiejsze standardy matury - trudne i można je
nawet rozwiązać w myślach (jeśli ktoś umie szybko dodawać) i
dlatego zażartowałem z to może matura ustna była. Które
zadanie uważasz tutaj za trudne ?
pawel_wr (4297 punktów)

>Tego typu zadania (i w ogole tzw. "zadania z treścią") nie mają
>charakteru "czysto matematycznego",
Oj tam, oj tam...

To jest zadanie czysto matematyczne.

Oznaczmy C = waga cegły ,
a więc otrzymujemy
C=0.5*C + 2 kg;
stąd C=4kg.
// Pomijam nieistotne uproszczenie ,że waga=masa....

A teraz kolejna zagwozdka , tym razem matematyczno-fizyczna :

Co jest cięższe ?
Jeden kilogram pierza , czy jeden kg żelaza ?!?!


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
01-03-2019 22:05 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Cegła waży dwa kilo i pół cegły ,
>ile waży cegła ?

Cegła waży dwie połówki cegły.

Co wygrałem?

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
01-03-2019 23:19 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>Cegła waży dwie połówki cegły.
>Co wygrałem?

Darmowy bilet wstępu na film " Smoleńsk".


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Drobner (19539 punktów)
>>Cegła waży dwie połówki cegły.
>>Co wygrałem?
>Darmowy bilet wstępu na film " Smoleńsk".

Osszssq...
A ja tak nie lubię fantasy...

Za złą odpowiedź był bilet obowiązkowy?

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
> Egzamin ma sens wtedy, kiedy można go nie zdać.

Zgadza się.
Egzaminy mają dzielić ludzi a zatem ich wyniki muszą być różne.
Egzamin, w którym wszyscy osiągają ten sam wynik nie ma żadnego sensu.
Waskird (502 punktów)
>[cytat=Paweł Droździak]Dyskusja toczy się o tym, że nie może młodzież zdać matury z matematyki, w tej sytuacji mamy niejako 3 strony zagadnienia. Pierwsza to młodzież , druga to nauczyciele a trzecia to praktyczne stosowania matematyki w tzw życiu.
Jeśli ocenimy stronę pierwszą to bezspornym jest stwierdzenie - "ćwiczenie czyni mistrza" , jestem stary i w moim "matematycznym świecie" wykonywanie zadań domowych z matematyki to sytuacja normalna i niejako z zdziwieniem przyjmuję dyskurs nad nie zadawaniem zadań domowych. Nauczyciele, w sytuacji "nie odrabiania zadań" stają przed znalezieniem metody nauczania by w momencie ukończenia lekcji mieć pewność "opanowania" tematyki wykładu. W czasie 45 minut, przy bardzo licznych klasach, komasacji zagadnienia, bardzo trudne, niezwykle. Jest teza by nazewnictwo, język matematyki używane były w kursach innych przedmiotów, języka polskiego nie omijając. Trzecia, przemyślcie jakie matematyczne umiejętności wykorzystujecie w życiu?

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365