Racjonalista - Strona głównaDo treści
Black lives matter - przemyślenia różne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
29-06-2020 22:18Forseti1 (43 punktów)Black lives matter - przemyślenia różne
Ocena 2 na 2
Chciałbym zabrać głos w sprawie wydarzeń związanych z ruchem BLM.
Chciałem pierwotnie dopisać się do już istniejących wątków ale ilość rzeczy które chcę poruszyć jest bardzo duża i lepiej nadaje się na nowy wątek w mojej ocenie.
Myśląc o tych sprawach mam dość duży chaos w głowie więc przepraszam ale nie będzie tutaj płynnej wypowiedzi...

Jestem przekonany że problem związany z Murzynami (tutaj uwaga: Murzyn jest oczywiście wyrażeniem neutralnym) w USA wg mnie jest problemem niezwykle złożonym. Nie byłby taki gdyby pojawili się oni w USA powiedzmy w przeciągu jednego pokolenia wstecz, na skutek jakiejś migracji czy tym podobnego wydarzenia. To już przecież będzie około 200 lat jak ktoś stwierdził że porwie kogoś z innej cywilizacji/kultury i każe na siebie pracować za przywilej utrzymania delikwenta przy życiu. Potem nastąpiło niby wyzwolenie, ale od razu w pakiecie z segregacją. Wszak wg ówczesnych standardów Murzyn to nie człowiek. Mamy więc "gettoizację" we wszystkich dziedzinach życia. Mamy więc osobne osiedla i dzielnice ale też na przykład ligę baseballa Negro League.

Jestem przerażony płytkimi opiniami i hasłami zarówno zwolenników status quo - czyli bezwzględnej walki z dużym jak mniemam procentem kryminalistów wśród murzynów jak ale też hasłami BLM z drugiej strony. Po wydarzeniu zabicia przez policjanta kryminalisty powinny się podnieść głosy "all lives matter". Wszak w cywilizowanych krajach bandytów się zakuwa w kajdanki a nie morduje na środku ulicy. Pojawiają się też informacje jakoby obaj pracowali jako ochroniarze w jakimś podejrzanym klubie i byli w konflikcie. Byłyby to więc wręcz porachunki gangsterskie mające miejsce przy okazji zatrzymania.

Stało się jednak inaczej i oglądamy obrazki jak wielu klęka przed czarnymi uczestnikami manifestacji. Wyzwoliła się jakaś niezwykle głęboka trauma która tkwi w amerykańskim społeczeństwie. Gdzieś schowana na codzień nagle uderza z wielką siłą.

Skąd się to bierze że Murzyni często okupują najniższe warstwy społeczne, są dealerami narkotyków, że rabują sklepy? Czy dlatego że mają czarny kolor? Że może takie geny?
Nie, wg mnie to utrzymywany przez wieki szlaban na asymilację, a przynajmniej kompletna bierność w stosunku do obcej kulturowo grupy ludzi którzy od samego początku nie mieli szans samodzielnie poradzić sobie w obcej i wrogo nastawionej do nich cywilizacji.

Krótka dygresja tutaj na temat: "jacy naprawdę są Murzyni?". Możemy się tego dowiedzieć z tej książki którą wszystkim polecam: kazimierznowak.pl/ksiazka/
Jest to absolutnie rewelacyjna i najbardziej brawurowa ksiązka podróżnicza jaką czytałem i najbardziej wiarygodny portret dawnej Afryki kaleczonej przez kolonializm.
Ale do rzeczy: jacy są Murzyni? Otóż autor pisze że "MURZYNI SĄ JAK DZIECI". Tutaj koniec dygresji.

Wracając do tematu asymilacji szybko napiszę że wg mnie jej podstawą jest wysokiej jakości darmowa edukacja. Reglamentując ją wg klucza zamożności lub oferując bardzo kiepską jej wersję dla najbardziej niedostosowanych pogłębiamy przecież podziały społeczne.
Wszystkie dzieci są takie same i od nauczycieli i rodziców zależy kim będą. Nawet w przypadku patologicznych środowisk dobra szkoła może zdziałać cuda.

Napisałem że "napiszę szybko" bo w sumie nie o panaceum na problemy społeczne USA mi chodzi pisząc tą wypowiedź. Niezwykłym jest jak w USA nikt nie dba o to aby społeczeństwo było spójne, miało jakieś wspólne wartości etyczne. Nikt nie stara się niwelować nierówności związanych ze statusem ekonomicznym. Przynajmniej ja tego nie widzę.

Jak to w końcu jest? Co to jest za kraj? Tutaj zamiast odpowiedzi, nasuwa mi się mnóstwo chaotycznych pytań:
- jaki jest wspólny mianownik ludzi mieszkających na tamtejszym terenie?
- dlaczego Trump w czasie największych zamieszek stał z Biblią przed Anglikańskim kościołem?
- ilu w USA mieszka Anglikanów?
- czy ludzie z obywatelstwem USA w ogóle tworzą społeczeństwo, czy są zbieraniną przypadkowych osób?
- czy jest to ostoja demokracji w której każdy czuje że ma realny wpływ na sprawy państwowe, a każdy pucybut może zostać jeśli nie milionerem to przynajmniej osiągnąć status klasy średniej jeśli jest pracowity?
- czy jest to kraj kastowy w którym najgorsze prace wykonują Murzyni i Latynosi, Irlandczycy jeżdżą na sygnale a Żydzi zajmują wszystkie wpływowe stanowiska?
- czy ludzie czują się bardziej obywatelami stanu w którym mieszkają niż USA jako całości?
- czy stany/miasta/dzielnice posiadają swoje odrębne społeczeństwa?

Zapraszam do dzielenia się przemyśleniami bądź ciekawymi faktami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Leonardoo (1099 punktów)
Czy Autor artykułu był kiedykolwiek w USA i na własne oczy widział ten kraj, czy chciałby dyskutować opierając się wyłącznie na doniesieniach medialnych?
Forseti1 (43 punktów)
>Czy Autor artykułu był kiedykolwiek w USA i na własne oczy widział ten kraj, czy chciałby dyskutować opierając się wyłącznie na doniesieniach medialnych?

Ponieważ nie byłem, więc na końcu umieściłem same pytania zamiast tez których rzeczywiście jedyną podstawą byłyby różne doniesienia medialne. Z drugiej strony najbliższa mi osoba przebywała tam służbowo - więc wiem powiedzmy więcej niż przeciętny oglądacz wiadomości.

Temat mnie jednak nurtuje, stąd ten mini artykuł. Chyba chodzi głównie o to że chciałbym ogarnąć jakąś spójną myślą ten kraj ale nijak nie umiem.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Pomijam już to, jak zostałem obrabowany przez f**king nigro, który na pożegnanie wypalił mi koło łba z pistoletu.
Porównajmy obrazki:


30-06-2020 22:03 
 Ocena 1 na 1
Forseti1 (43 punktów)
Ja bym powiedział że to było zderzenie z objawami choroby społecznej, której nikt nie zamierza leczyć. Jest oczywistością że żadna liczba policjantów ani więzień problemu nie rozwiąże.
Trzeba zmieniać mentalność - jedyną szansą wg mnie jak pisałem jest dobra szkołą bo tylko dzieci można jakoś ukształtować.

Kto wie, może dalsza bezczynność władz doprowadzi do jakiejś eskalacji i rozsadzi kiedyś ten kraj.

Właśnie Detroit znam z relacji i opowiadań.
finerbijk (17282 punktów)
>Zapraszam do dzielenia się przemyśleniami bądź ciekawymi faktami.
Cokolwiek by nie powiedzieć o Ameryce, to będzie prawdą i nieprawdą. Zróżnicowanie jest takie, że przeciętny Europejczyk tego nie ogarnia. Mamy zlewaczenie głównego nurtu medialnego i środowisk akademickich, przy jednoczesnym głębokim tradycjonalizmie prowincji i mniejszych ośrodków. Jakkolwiek nie patrzeć, podziały przebiegają w pionie i poziomie, ale jakoś to się do tej pory trzymało kupy pod gwiaździstym sztandarem, który powiewa (powiewał?) na każdym sraczu. Dzisiaj nic już nie jest pewne. Kolejny kolos na glinianych nogach, czy może chwilowa zadyszka? Czas pokaże.

Dla mnie USA było zbyt pewne siebie, przeholowało wczuwając się w rolę żandarma świata. Setki służb, analityków od wszystkiego, a byle incydent (jak to nazywają po angolsku) kładzie kraj prawie na łopatki. Lekcja pokory na pewno im nie zaszkodzi.
Forseti1 (43 punktów)
Właśnie, to jedna z moich wątpliwości: czy jedynym wspólnym mianownikiem tych ludzi jest sztandar zatem ?
finerbijk (17282 punktów)
>Właśnie, to jedna z moich wątpliwości: czy jedynym wspólnym mianownikiem tych ludzi jest sztandar zatem ?
Nie wiem, czy naród można zbudować tylko na wspólnej fladze, czy może trzeba czegoś więcej. Takie sztuczne konglomeraty, jak uczy historia, wcześniej czy później się rozpadały. Stany wydawały się inne, wyrosły na pierwszą potęgę. Teraz to tylko wróżenie z fusów, co będzie dalej, ja się nie podejmuję
Konowal (6291 punktów)
>Właśnie, to jedna z moich wątpliwości: czy jedynym wspólnym mianownikiem tych ludzi jest sztandar zatem ?
Myślę, że w dużej mierze tak - sztandar symbolizujący możliwość robienia kasy i w ostatnich czasach najsilniejsze państwo - pytanie czy wystarczy to jak się okaże że ani kasy się tam nie da robić ani to nie jest najsilniejsze państwo.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
farmer (22440 punktów)

>Jestem przekonany że problem związany z Murzynami

My mieliśmy problem z białymi. Rekord przepuszczenia (to okrutne) ludzi przez komin należy do naszych sąsiadów...białych asfuck
01-07-2020 03:26 
 Ocena 1 na 1
Leonardoo (1099 punktów)
>mieliśmy problem z białymi

Co prawda to prawda. Rozbiory Polski zostały dokonane przez kraje "chrześcijańskie": protestanckie Prusy, prawosławną Rosję i katolicka Austrię.

W rozbiorach nie wzięła udziału muzułmańska Turcja.

Ale rekordowe zbrodnie działy się w Azji: www.youtube.com/watch?v=ZSM_YSrvUf8
Erwin_ (72 punktów)
Korzenie tego sięgają znacznie wcześniej. Brytyjscy koloniści budując nowe społeczeństwo, nie przewidywali opcji dopuszczania swoich czarnych poddanych do równych praw. Bardzo podobnie było w Brazylii, stąd też mają 'problem z Murzynami'.

Sądzę jednak, że różnice między nami a Murzyni nie kończą się na skórze. Na Haiti mają od przeszło 200 lat niepodległe państwo, bohatersko wywalczone trzeba przyznać, które zatrzymało się w stadium nędzy i zacofania.

A tak poza tym, ruch BLM, nie byłby w ogóle możliwy bez cichego lub czynnego poparcia pewnej części amerykańskiego społeczeństwa.
Forseti1 (43 punktów)
Zgadzam się: wydaje mi się że wszyscy koloniści mieli takie samo podejście - tubylcy ziemi podbijanej nie mieli prawa do bycia ludźmi. Mogli co najwyżej służyć jeśli zostali utrzymani przy życiu.

Problem upieram się polega na tym że pomimo formalnego zrównania praw, nie podejmuje się działań aby faktycznie wyrównać różnice cywilizacyjne występujące w obrębie społeczeństw które uczestniczyły w przeszłości w mrocznym procederze mordowania i zniewalania innych.
Przecież rdzenni Indianie w USA także stanowią margines społeczny. Problem wydaje mi się wyglądać bardzo podobnie: podbite i zdziesiątkowane plemiona, zostawione same sobie, pozbawione możliwości rozwoju w obcym i nowym dla nich świecie.

Co do zacofanych państw tutaj przywołanych przykłądem Haiti, myślę że sytuacja jest podobna: takie państwo na arenie międzynarodowej ma równe prawa, ale nie będzie w stanie działać jak cywilizowane państwo bo nim nie jest. Nie ma szans też samodzielnie się takim stać.

Jakie to smutne: niedługo mamy lecieć na Marsa a nie potrafimy jako ludzkość zapewnić sobie zrównoważonego rozwoju społecznego. A moze nawet nie chcemy.
09-07-2020 23:11 
 Ocena 1 na 1
Jan Res (4015 punktów)

>Jakie to smutne: niedługo mamy lecieć na Marsa a nie potrafimy jako ludzkość zapewnić sobie zrównoważonego rozwoju społecznego. A moze nawet nie chcemy.

Nie chcemy? Zdarza się, że chcemy.
Mamy w Europie kilkanaście milionów muzułmanów, którzy nie akceptują naszych praw, tradycji, kultury. I chyba dopóki będą muzułmanami (a społeczność muzułmańska nie dopuszcza do apostazji) religia nie zezwoli im na asymilację. Mało tego: dążą wszelkimi sposobami, łącznie z morderstwami, do narzucenia nam swej religii, obyczajów i prawa szariatu. Nikt jeszcze nie znalazł sposobu na zaradzenie tym problemom.
Mamy też od wieków w Europie miliony Romów. Ci z kolei wyznają religie krajów, w których żyją. Mimo to większość Romów kultywuje swe tradycje: odmowę kształcenia potomstwa, wydawanie nieletnich córek za mąż, odmowę antykoncepcji, życie na zasiłkach, szkolenie w sztuce kradzieży i oszustwa. Tylko znikoma ich część (szczególnie na Węgrzech i w Niemczech) zdobyła jakieś wykształcenie i utrzymuje się z uczciwej pracy.
Połowa Polaków pragnie życia w normalnym, europejskim kraju. Druga połowa dąży do powrotu do średniowiecza. Czy coś tu się zmieni w najbliższym czasie? Śmiem wątpić.

Spójrzmy prawdzie w oczy: problemy z Afroamerykanami mogą jeszcze trwać przez wieki mimo podejmowanych wysiłków. Niestety.
Forseti1 (43 punktów)
Jeśli dobrze rozumiem w powyższym przykładzie, starania o wyrównanie różnic społecznych mają polegać wyłącznie na sprowadzaniu odmiennych mentalnie ludzi do Europy? Nie zostało to powiedziane wprost stąd moje pytanie.

"Mamy" odmiennych kulturowo/mentalnie ale w moim przekonaniu zupełnie nic z tym nie robimy.
Myślę nawet że problem różnic społecznych w Europie może okazać się większy niż w USA. Być może potrzeba dużo więcej działań bo mamy tutaj oprócz odmiennej mentalności i systemy wartości także często fanatyzm religijny który zamienia ludzi w zombiaków wyjętych jakby żywcem z jakiegoś horroru.

Źródłem większości nieszczęść na tej naszej planecie wydaje się być brak zdecydowanej reakcji na fanatyzmy - nie tylko religijne. Tutaj znowu widzę ten ogromny absurdalny kontrast: wyprawy kosmiczne z jednej strony, a stado jakichś fanatyków z pianą na twarzy opętanych jakąś morderczą ideologią z drugiej. Jeśli nic z tym nie zrobimy będziemy mieć niedługo wojnę Marsjan z Ziemianami z użyciem najnowocześniejszej techniki, której przyczyną będzie spór religijny czy jakiś bóg obejmuje swoją dobrocią wszystkie planety czy tylko Ziemię. "Ziemia planeta wybrana przez boga" kontra heretycy z Marsa.

Musimy dążyć do uwspólnienia wartości etycznych i moralnych wśród wszystkich Ziemian bo inaczej się powybijamy. Odpowiedź jak to zrobić jest według mnie największym wyzwaniem ludzkości które jest ważniejsze od wszelkich kryzysów klimatycznych, epidemii oraz wyborów prezydenckich w Polsce.
chudy Rysiek (19905 punktów)
>Źródłem większości nieszczęść na tej naszej planecie wydaje się być brak zdecydowanej reakcji na fanatyzmy - nie tylko religijne. Tutaj znowu widzę ten ogromny absurdalny kontrast: wyprawy kosmiczne z jednej strony, a stado jakichś fanatyków z pianą na twarzy opętanych jakąś morderczą ideologią z drugiej. Jeśli nic z tym nie zrobimy będziemy mieć niedługo wojnę Marsjan z Ziemianami z użyciem najnowocześniejszej techniki, której przyczyną będzie spór religijny czy jakiś bóg obejmuje swoją dobrocią wszystkie planety czy tylko Ziemię. "Ziemia planeta wybrana przez boga" kontra heretycy z Marsa.

Ja mam taką teorię dla rozwoju ekstremizmu i terroryzmu w społeczenstwie, że są wprost proporcjonalne do wielkości różnic społecznych.
Im większa różnica między bogatymi i biednymi tym większa częstotliwość wybuchów bombowuch, strzelanin, samotnych ataków w amoku czy samopodpaleń.
Ekatremizm wyrasta z frustracji napędzanej poczuciem niesprawiedliwosci i panowania zła.

>Musimy dążyć do uwspólnienia wartości etycznych i moralnych wśród wszystkich Ziemian bo inaczej się powybijamy.

Biorąc pod uwagę jaśnie nam panujący współczesny kapitalizm to życzę powodzenia we uwspolnianiu norm etycznych.

Domyslam się, że żadnego przy tym uwspolnienia własności prywatnej nie będzie?

Jeżeli współczesne normy społeczne to już te uniwersalnie dobre, to ja od razu zaznaczam, że nie przystają one do mojej moralności i one nie są moje.

Dla mnie to co na świecie dziś dominuje w stosunkach społecznych jest niemoralne.
Dla mnie to wyraz ludzi złej woli.
chudy Rysiek (19905 punktów)
>Nie chcemy? Zdarza się, że chcemy.
>Mamy w Europie kilkanaście milionów muzułmanów, którzy nie akceptują naszych praw, tradycji, kultury. I chyba dopóki będą muzułmanami (a społeczność muzułmańska nie dopuszcza do apostazji) religia nie zezwoli im na asymilację. Mało tego: dążą wszelkimi sposobami, łącznie z morderstwami, do narzucenia nam swej religii, obyczajów i prawa szariatu. Nikt jeszcze nie znalazł sposobu na zaradzenie tym problemom.
>Mamy też od wieków w Europie miliony Romów. Ci z kolei wyznają religie krajów, w których żyją. Mimo to większość Romów kultywuje swe tradycje: odmowę kształcenia potomstwa, wydawanie nieletnich córek za mąż, odmowę antykoncepcji, życie na zasiłkach, szkolenie w sztuce kradzieży i oszustwa. Tylko znikoma ich część (szczególnie na Węgrzech i w Niemczech) zdobyła jakieś wykształcenie i utrzymuje się z uczciwej pracy.
>Połowa Polaków pragnie życia w normalnym, europejskim kraju. Druga połowa dąży do powrotu do średniowiecza. Czy coś tu się zmieni w najbliższym czasie? Śmiem wątpić.
>Spójrzmy prawdzie w oczy: problemy z Afroamerykanami mogą jeszcze trwać przez wieki mimo podejmowanych wysiłków. Niestety.

Szklane wieże bogaczy obok najmowanych od bogaczy blaszanych baraków biedoty, bo muzułmanie wierzą w allaha, cyganie wola tańiec od pracy a murzyni są czarni?

No i wszystko jasne!

Znowu jest winny tajny, żydowski rząd światowy a nie chciwi i bezwzględni ludzie, którzy w całym swoim życiu grabia wyłącznie do siebie.

Jak to miło posłuchać, że za wszystkie moje nieszczęścia odpowiedzialni się Afrykańczycy w Afryce, którzy nie chcą przyjąć "wyższej" europejskiej kultury.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365