 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-08-2008 17:30 | Asado (486 punktów) | Jak pomóc?
1 na 1 | Witam!
Mam pytanie - czy istnieją w Polsce instytucje do których można się zwrócić z problemem, gdy ktoś twierdzi, że widzi duchy, czuje w sobie moc przewidywania przyszłości itp. zanim taką osobę pośle się do psychiatry (mam nadzieję, że nie będzie to konieczne ale kto wie...).
Ewentualnie będę wdzięczna za sugestie jak komuś takiemu można pomóc - jasne deklaracje, że duchy nie istnieją i są wytworem wyobraźni oczywiście nie przekonują. Osoba, która je widzi ma poczucie, że posiada dar, że jest wyjątkowa. Racjonalne podejście to ciągłe zaprzeczanie jej wyjątkowości, a więc opcja przez nią odrzucana.
Czy lekarze tego typu objawy uznają za objawy choroby psychicznej np. schizofrenii, dodam, że łączy się to z lękami a najbliższe środowisko tej osoby utwierdza ją w przekonaniu, że to jest prawda (że duchy istnieją i ją nawiedzają).
Sprawa jest bardziej poważna i skomplikowana niż może wynikać z postu. Co zrobić?
Dzięki za odpowiedzi! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| lotrek (14275 punktów) | Odp: jak pomóc? | Mam pytanie - czy istnieją w Polsce instytucje do których można się zwrócić z problemem, gdy ktoś twierdzi, że widzi duchyOczywiście i to specjalistyczne: www.egzorc(*)k=view&contact_id=1&Itemid=119Oczywiście alternatywą jest lekarz psychiatra i jego bym Ci polecał. Czy lekarze tego typu objawy uznają za objawy choroby psychicznej Niestety, na to pytanie może odpowiedzieć tylko lekarz, oczywiście po zbadaniu pacjenta. Pozdrawiam
|
|
 | | keymak (3379 punktów) | >Oczywiście i to specjalistyczne: >[jakiś link] To jakiś żart ?
|
|
|  | -1 na 1 | lotrek (14275 punktów) |
To jakiś żart ?
Przedstawiłem alternatywę, radząc jednak zasięgnąć porady lekarza specjalisty. Jednak egzorcyści istnieją i jak ktoś ma ochotę skorzystać z ich usług to jego prawo (np. rodzina również wierząca w duchy a nie w chorobę psychiczną). Egzorcysta to nie znachor, który leczy raka "kadzidełkami". Wolny kraj, jak mówią nasi starsi bracia Amerykanie.
|
|
| |  | 1 na 1 | enfant (64444 punktów) | > Przedstawiłem alternatywę, radząc jednak zasięgnąć porady lekarza specjalisty. Chyba żartujesz. A jak będzie chorować na nowotwór to zaproponujesz 'alternatywę' w postaci specjalisty ręko-któro-lecznego? > Egzorcysta to nie znachor, który leczy raka "kadzidełkami". A niby czym się różni egzorcysta od znachora?!  'The God who wasn't there' PL - Youtube.com
|
|
| | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Śmiej się, enfant , ale słyszałam o czymś, co nazywano egzorcyzmami świeckimi. Przyznam, że przeszłam koło tego obojętnie, bo na tamtą chwilę wydało mi się to śmieszne. Po przeczytaniu tego "zagubionego" głosu, czyli wątku, w którym piszę, pomyślałam, ze przecież Kk nie musi mieć wyłączności na tego typu "zabiegi", prawda? Zaznaczam, że to tylko moje domysły, ale może chodzi w tych świeckich egzorcyzmach o jakieś działanie psychologiczne, bo przecież nie za pomocą wiary religijnej. Domyślam się jedynie, ze to swoiste oddziaływanie na świadomość i podświadomość delikwenta. Coś, jak psychomanipulacja (?).
Z zawodowego podwórka powiem, że zanim zacznie się człowieka utwierdzać o jego domniemanej wyższości, po stokroć "zdrowiej" poszukać lekarza. Zanim będzie za późno.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Domyślam się jedynie, ze to swoiste oddziaływanie na świadomość i podświadomość delikwenta. Coś, jak psychomanipulacja (?).
Nie miałaś przypadkiem na myśli freudowskiej psychoanalizy?
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>Nie miałaś przypadkiem na myśli freudowskiej psychoanalizy?
Nie. Nie o teorie Freuda mi chodziło.
|
|
| | |  | | lotrek (14275 punktów) | A niby czym się różni egzorcysta od znachora?
Znachorem możesz być np. Ty...jak wymyślisz sobie taki "sposób na życie", jednak egzorcysta musi mieć "białko" od swojego biskupa.
|
|
| | | |  | | enfant (64444 punktów) | > A niby czym się różni egzorcysta od znachora?> Znachorem możesz być np. Ty...jak wymyślisz sobie taki "sposób na życie", jednak egzorcysta musi mieć "białko" od swojego biskupa.No właśnie! Czyli zero różnicy. 'The God who wasn't there' PL - Youtube.com
|
|
2 na 4 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Co zrobić? >Dzięki za odpowiedzi!
Zastrzegam na wstępie, że w duchy nie wierzę. Udaj się po poradę do Kościoła. Bywają tam osoby zwane egzorcystami. Jeżeli ktoś taki stwierdzi, że nie sa to duchy, zwłaszcza w obecności tej osoby, to sam ten fakt, może zadziałać terapeutycznie. Jak to nic nie da to problem zostaje nadal i już nie jest łatwo, bo raczej bez pomocy fachowej się nie obędzie. Jeżeli egzorcysta "duchy owe" odczyni i osoba ta w odczynienie uwierzy to tez może problem załatwić. Tyle mi do głowy przyszło, nie znam się na tym.
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > Zastrzegam na wstępie, że w duchy nie wierzę. Udaj się po poradę do Kościoła. Bywają tam osoby zwane egzorcystami. Jeżeli ktoś taki stwierdzi, że nie sa to duchy, zwłaszcza w obecności tej osoby, to sam ten fakt, może zadziałać terapeutycznie. Jak to nic nie da to problem zostaje nadal i już nie jest łatwo, bo raczej bez pomocy fachowej się nie obędzie. Jeżeli egzorcysta "duchy owe" odczyni i osoba ta w odczynienie uwierzy to tez może problem załatwić. Tyle mi do głowy przyszło, nie znam się na tym.>
Z całym szacunkiem, "witwos", lecz nie radziłbym udawać się po poradę do instytucji której "terapeuci" czyli egzorcyści z definicji sami wierzą w "duchy" . Stwierdzenie, że "nie są to duchy" nawet przez osobę "duchowną" nie załatwi przyczyn... nawiedzeń. Coś tę osobę "nawiedza" więc "autorytatywne"* wykluczenie duchów niczego nie załatwia bo jeśli to nie duchy, to co...? Nie jestem fachowcem, ale wiele opisanych czynników wskazuje- prawdopodobnie- na schizofrenię.
Wydaje mi się, że rozsądnym wyjściem jest kontakt z przychodnią zdrowia psychicznego.
*- właściwie wszystko prócz ostatniego zdania zasługuje na cudzysłów.
|
|
|  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Z całym szacunkiem, "witwos", lecz nie radziłbym udawać się po poradę do instytucji której "terapeuci" czyli egzorcyści z definicji sami wierzą w "duchy" . >Stwierdzenie, że "nie są to duchy" nawet przez osobę "duchowną" nie załatwi przyczyn... nawiedzeń. >Coś tę osobę "nawiedza" więc "autorytatywne"* wykluczenie duchów niczego nie załatwia bo jeśli to nie duchy, to co...? >Nie jestem fachowcem, ale wiele opisanych czynników wskazuje- prawdopodobnie- na schizofrenię. >Wydaje mi się, że rozsądnym wyjściem jest kontakt z przychodnią zdrowia psychicznego.
Z tego wniosek taki, że wg. Ciebie jakieś 600 ml. ludzi jest chorych na schizofrenię. W mich rozważaniach pojawiła się myśl taka, że ingerencja osoby duchownej mogłaby ten problem rozwiązać, jeżeli u podłoże tego leży źle rozumiana wiara. Osób wierzących w duchy, jest wiele. Na szczęście nie każdego prześladują. Alternatywę wizyty u psychiatry, jezeli raczysz zauwazyć, ująlem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>Z całym szacunkiem, "witwos", lecz nie radziłbym udawać się po poradę do instytucji której "terapeuci" czyli egzorcyści z definicji sami wierzą w "duchy" . >>Stwierdzenie, że "nie są to duchy" nawet przez osobę "duchowną" nie załatwi przyczyn... nawiedzeń. >>Coś tę osobę "nawiedza" więc "autorytatywne"* wykluczenie duchów niczego nie załatwia bo jeśli to nie duchy, to co...? >>Nie jestem fachowcem, ale wiele opisanych czynników wskazuje- prawdopodobnie- na schizofrenię. >>Wydaje mi się, że rozsądnym wyjściem jest kontakt z przychodnią zdrowia psychicznego.>
>Z tego wniosek taki, że wg. Ciebie jakieś 600 ml. ludzi jest chorych na schizofrenię. W mich rozważaniach pojawiła się myśl taka, że ingerencja osoby duchownej mogłaby ten problem rozwiązać, jeżeli u podłoże tego leży źle rozumiana wiara. Osób wierzących w duchy, jest wiele. Na szczęście nie każdego prześladują. >Alternatywę wizyty u psychiatry, jezeli raczysz zauwazyć, ująlem.>
Sugerujesz, że oszacowałem liczbę egzorcystów na ca 600 mln szt.?- czy podałeś liczbę ludzi "nawiedzanych"?- a może to suma tych przypadków?- czy też tę liczbę wziąłeś skądinąd? Możesz sprecyzować swoją- domyślną- diagnozę brzmiącą: "źle pojmowana wiara" ? Czy, logicznym ciągiem, "dobrze pojmowana wiara" to lżejszy przypadek czy tylko lekkie zaburzenia emocjonalno/umysłowe?- a może to stan który uważasz za "normę"? Czy zalecana przez Ciebie wizyta/porada w kościele jako- sugerowanej przez Ciebie- instytucji pierwszej pomocy , przed psychiatrą, dotyczy tylko takich "nawiedzeń" czy nawiedzeń ogólnie?- w przypadłościach somatycznych też znachor jako "pierwszy kontakt"? Przy czym w żadnym z powyższych pytań nie kwestionuję Twojego prawa do formułowania takich "diagnoz"...kieruje mną zwykła ciekawość. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | egzorcystów na ca 600 mln szt.?- czy podałeś liczbę ludzi "nawiedzanych"?- a może to suma tych przypadków?- czy też tę liczbę wziąłeś skądinąd?
Istnienie nieśmiertelnej duszy (świadomości) jest podstawą wiary. Podzieliłem ogólną liczbę chrześcijan, tylko ich, pominąłem inne religie, przez pól i tak mi wyszło. Z praktyki wiem, że co druga osoba wierzy, że owe dusze mogą znajdować się wśród nas. Metoda "na oko", więc wybacz brak precyzji.
>Możesz sprecyzować swoją- domyślną- diagnozę brzmiącą: "źle pojmowana wiara" ? >Czy, logicznym ciągiem, "dobrze pojmowana wiara" to lżejszy przypadek czy tylko lekkie zaburzenia emocjonalno/umysłowe?- a może to stan który uważasz za "normę"?
Nie dam się wciągnąc w tę dyskusję, bo nie na temat. Swoją drogą zastanawiam się czemu dla racjonalistów - ateistów, dyskusja na temat wiary, zajmuje tyle ich cennego czasy. Jest wiele spraw innych, godnych intelektualnej fatygi. Cikawy temat do osobnych rozważań. Byc może ateizm, nie ma się do czego odnieść, więc szuka swojego uzasadnienia w negacji teizmu. A mnie jest wszystko jedno, czy ktoś podąża z Bogiem, czy bez niego, bo nie jest to żadne kryterium oceny innych. Nie sądzę, żebyś tę postawę zrozumiał.
>Czy zalecana przez Ciebie wizyta/porada w kościele jako- sugerowanej przez Ciebie- instytucji pierwszej pomocy , przed psychiatrą, dotyczy tylko takich "nawiedzeń" czy nawiedzeń ogólnie?- w przypadłościach somatycznych też znachor jako "pierwszy kontakt"? >Przy czym w żadnym z powyższych pytań nie kwestionuję Twojego prawa do formułowania takich "diagnoz"...kieruje mną zwykła ciekawość.
Zaspokoję ją. Dla osoby silnie wierzącej osoba duchowna, a zwłaszcza ktoś uznany za egzorcystę, może taki problem rozwiązać. Jest to w moim pojęciu, psychologiczne działanie placebo. Sugerowałem powyżej, że warto spróbować. Nie wykluczyłem jednak, że może być to zaburzenie psychiczne np. wynik demencji starczej. Psychiatria to ostatnia rzecz, która bym polecał. Psychiatria faszeruje delikwenta środkami farmakologicznymi i obserwuje. Jak nie dają skutku, to się je zmienia i tak dalej. Aż wreszcie osiągnie sukces całkowity, bo już delikwent duchów nie widzi, a skutkiem ubocznym jest to, że nie wie jak się nazywa. I gotów do wypisu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Istnienie nieśmiertelnej duszy (świadomości) jest podstawą wiary. Podzieliłem ogólną liczbę chrześcijan, tylko ich, pominąłem inne religie, przez pól i tak mi wyszło. Z praktyki wiem, że co druga osoba wierzy, że owe dusze mogą znajdować się wśród nas. Metoda "na oko", więc wybacz brak precyzji.> Wybaczam brak precyzji i przyznam rację pod warunkiem, że wykażesz, iż owa "co druga osoba" również jest "nawiedzana" (co innego wierzyć w duchy a co innego być przez nie nawiedzanym, tak uważam).> Możesz sprecyzować swoją- domyślną- diagnozę brzmiącą: "źle pojmowana wiara" ?> Czy, logicznym ciągiem, "dobrze pojmowana wiara" to lżejszy przypadek czy tylko lekkie zaburzenia emocjonalno/umysłowe?- a może to stan który uważasz za "normę"?> Nie dam się wciągnąc w tę dyskusję, bo nie na temat.> Uważam, że " nie dasz się wciągnąć w dyskusję" z prostego powodu: użyłeś niewłaściwych słów lecz nie potrafisz lub nie chcesz przyznać się do błędu, chyba, że naprawdę dzielisz wiernych na "dobrze" lub "źle" wierzących, co samo w sobie jest dla mnie egzotyczną nowością> A mnie jest wszystko jedno, czy ktoś podąża z Bogiem, czy bez niego, bo nie jest to żadne kryterium oceny innych. Nie sądzę, żebyś tę postawę zrozumiał. > Nie dość, że rozumiem taką postawę, to również jestem żywym przykładem jej stosowania, co nie zmienia faktu, że odczytałem Twoje przypuszczenie jako lekceważącą pychę, dającą przesłanki do dość daleko idących wniosków, na werbalizowanie których- jako nie posiadający takich uprawnień oraz dość dobrze wychowany ( w subiektywnej ocenie) facet- nie będę się silił.> Czy zalecana przez Ciebie wizyta/porada w kościele jako- sugerowanej przez Ciebie- instytucji pierwszej pomocy , przed psychiatrą, dotyczy tylko takich "nawiedzeń" czy nawiedzeń ogólnie?... żadnym z powyższych pytań nie kwestionuję Twojego prawa do formułowania takich "diagnoz"...kieruje mną zwykła ciekawość.>> Zaspokoję ją. Dla osoby silnie wierzącej osoba duchowna, a zwłaszcza ktoś uznany za egzorcystę, może taki problem rozwiązać. Jest to w moim pojęciu, psychologiczne działanie placebo. Sugerowałem powyżej, że warto spróbować. Nie wykluczyłem jednak, że może być to zaburzenie psychiczne np. wynik demencji starczej. Psychiatria to ostatnia rzecz, która bym polecał...> Rozczarowałeś mnie, "witwos". Czekałem, calutki zamieniony w ciekawość, na zaspokojenie mej żądzy wiedzy, lecz Ty dostarczyłeś kolejnych przykładów, jak niezdolność do powiedzenia: "przepraszam, pomyliłem się", lub: "pas" implikuje zwiększaniem rozziewu między logiką a konfabulacją, czego nie mam zamiaru brać za "wzór" w polemikach. Chyba, że naprawdę działanie egzorcystów porównujesz do działania placebo...w takim razie ja przepraszam, wolno Ci... choć z przykładu również nie skorzystam. Życzę miłego dnia
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Możesz sprecyzować swoją- domyślną- diagnozę brzmiącą: "źle pojmowana wiara" ? >>Czy, logicznym ciągiem, "dobrze pojmowana wiara" to lżejszy przypadek czy tylko lekkie zaburzenia emocjonalno/umysłowe?- a może to stan który uważasz za "normę"?
W tym pytaniu kryje sie odpowiedź i twój stosunek do wiary, chyba, ze błędnie odczytuję. Najlepiej na przykładzie. Jeżeli rodzice chorego dziecka, nie kierują go do lekarza i uważją, ze żarliwa modlitwa jest wystarczająca, to uważam to za złe pojmowanie wiary. Jeżeli wiara, lub jej brak powoduje wielki emocjonalny konflikt, to uważam to za złe. A w ludziach, pchanych wiarą do nienawiści, dopatruję się jej błędnego pojmowania. To nazywam "wiarą złą", dla semantycznego uproszczenia. Tak samo oceniam ludzi, którzy wiary w sobie nie noszą, a wykazują absolutną agresję do tych co ją mają.
To co poniżej pozwoliłem sobie wypowiedzieć do osoby, która zapytała o określony przypadek i dotyczy tego przypadku. Jeżeli oczekiwałeś na jakieś myśli uogólniające, to przykro mi, że rozczarowałem.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >>Możesz sprecyzować swoją- domyślną- diagnozę brzmiącą: "źle pojmowana wiara" ?> >>Czy, logicznym ciągiem, "dobrze pojmowana wiara" to lżejszy przypadek czy tylko lekkie zaburzenia emocjonalno/umysłowe?- a może to stan który uważasz za "normę"?> W tym pytaniu kryje sie odpowiedź i twój stosunek do wiary, chyba, ze błędnie odczytuję. Najlepiej na przykładzie.> Jeżeli rodzice chorego dziecka, nie kierują go do lekarza i uważją, ze żarliwa modlitwa jest wystarczająca, to uważam to za złe pojmowanie wiary. Jeżeli wiara, lub jej brak powoduje wielki emocjonalny konflikt, to uważam to za złe. A w ludziach, pchanych wiarą do nienawiści, dopatruję się jej błędnego pojmowania. To nazywam "wiarą złą", dla semantycznego uproszczenia. Tak samo oceniam ludzi, którzy wiary w sobie nie noszą, a wykazują absolutną agresję do tych co ją mają.> To co poniżej pozwoliłem sobie wypowiedzieć do osoby, która zapytała o określony przypadek i dotyczy tego przypadku. Jeżeli oczekiwałeś na jakieś myśli uogólniające, to przykro mi, że rozczarowałem.> Pozdrawiam Oj "witwos"... nie rozumiem czemu polemizujesz z moimi lecz przekręconymi przez Ciebie, słowami? Napisałeś:> A mnie jest wszystko jedno, czy ktoś podąża z Bogiem, czy bez niego, bo nie jest to żadne kryterium oceny innych. Nie sądzę, żebyś tę postawę zrozumiał.> ...pod czym się podpisuję...a teraz zamieniasz moją (słusznie się domyśliłeś) niechęć do WIARY na niechęć do wiernych...po co Ci to? W pytaniu które zacytowałeś kryje się, owszem, moja (uzasadniona, uważam) niechęć do WIARY, "witwos" Chyba, że ja mam kłopoty z komunikacją, w takim razie przepraszam. Z pozdrowieniami, oczywiście
|
|
| | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Chyba, że ja mam kłopoty z komunikacją, w takim razie przepraszam.Tak też podejrzewam> > Z pozdrowieniami, oczywiście [/color]Z wzajemnością.
|
|
| | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Chyba, że ja mam kłopoty z komunikacją, w takim razie przepraszam.> Tak też podejrzewam>>Z pozdrowieniami, oczywiście [/color]> Z wzajemnością.> Podejrzliwyś, Waćpan, ale (przez wzgląd, iż to Ci- chyba najlepiej- "wychodzi") ...na zdrowie Miłego dnia
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | Jeszcze powrócę:
> Dla osoby silnie wierzącej osoba duchowna, a zwłaszcza ktoś uznany za egzorcystę, może taki problem rozwiązać. Jest to w moim pojęciu, psychologiczne działanie placebo>
Mnie się to bardziej kojarzy z działaniem "klina" w chorobie zwanej alkoholizmem i- również z długoletniej praktyki- wiem, że działa wybitnie doraźnie, odwlekając właściwą (cokolwiek pod tym słowem, poza "klinem", rozumieć) terapię.
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Z całym szacunkiem, "witwos", lecz nie radziłbym udawać się po poradę do instytucji której "terapeuci" czyli egzorcyści z definicji sami wierzą w "duchy" .
Z całym szacunkiem, ale - jeśli dobrze zrozumiałem intencje witwosa - to jego stanowisko nie jest pozbawione racji.
>Stwierdzenie, że "nie są to duchy" nawet przez osobę "duchowną" nie załatwi przyczyn... nawiedzeń.
Przyczyn nie załatwi, ale skutki może.
Zastanów się przez chwilę. Kto dla tej nawiedzanej osoby będzie większym autorytetem - egzorcysta (ksiądz, osba duchowna) czy psychiatra (lekarz, osoba świecka i - nie daj Boże, tfu! - ateista)? A komu bardziej zaufa otoczenie tej osoby? Dodajmy: otoczenie żarliwie podtrzymujące ją w przekonaniu o prawdziwości owych wizji. Dodaj do tego głęboko zakorzeniony w społeczeństwie strach przed psychiatrią i wszystkim co z nią związane.
Odpowiedź nasuwa się sama: propozycja witwosa mocno trzyma się zaprezentowanych realiów i nie jest bez sensu (z psychologicznego punktu widzenia). Zwłaszcza, że on sam nie traktuje jej jako czegoś w zamian pomocy lekarskiej lecz jako pierwszy krok ku tej pomocy. Jeśli ten pierwszy krok okaże się skuteczny, dalsze nie będą potrzebne, jeśli nie - leczymy tradycyjnie.
Z serdecznymi pozdrowieniami.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | Cóż, z całym szacunkiem stwierdzam, iż mnie nie przkonałeś. Odniosę się najpierw do Twojej, pozornej wg mnie, logiki: > Zastanów się przez chwilę. Kto dla tej nawiedzanej osoby będzie większym autorytetem - egzorcysta (ksiądz, osba duchowna) czy psychiatra (lekarz, osoba świecka i - nie daj Boże, tfu! - ateista)? A komu bardziej zaufa otoczenie tej osoby? Dodajmy: otoczenie żarliwie podtrzymujące ją w przekonaniu o prawdziwości owych wizji.>Chyba 2 lata temu oglądałem w tv program Jerry'ego Springera w którym to wystąpił facet z myszoskoczkiem*. Gość uważał tego zwierzaka za swego Boga i... moje pytanie (może naiwne, ale jednak) brzmi: do kogo ma się udać (przed wizytą u psychiatry) tenże facet gdy go zaczną nawiedzać "mysie duchy"?- do dyrektora miejscowego zoologu czy prestidigatatora z cylindrem pełnym tych gryzoni? A gdzie zalecisz/zalecicie wizytę scientologowi? Przyczyny tej rozbieżności zdań upatruję w niedokładnej lekturze tematu wątku autorstwa "Asado"... przecież w tym poście ani jednego słowa nie ma o duchach z rodowodem "kościelnym"... czy to ja źle przeczytałem?"Wysyłacie" (z "witwosem") kogoś do kościelnego znachora choć "pacjent" widzi duchy, niekoniecznie z genezą kościelno-bajkową. Lecz, jeżeli wchodzimy w rozważania natury ogólnej, to mam na temat wiary pogląd zbliżony do R. Dawkinsa: wiara jest czymś w rodzaju "wirusowego zakażenia mózgu" przekazywanym drogą indoktrynacji od niemowlaka a "nawiedzenia" czy fanatyzm o podłożu religijnym to apogeum tej choroby więc leczenie- choćby wstępne- u kościelnych szarlatanów uważam za stratę czasu dla chorego, że nie wspomnę o dwuznaczności tej sytuacji. Pozdrawiam. P.S. Piszę ten tekst z całym szacunkiem i empatią do ludzi chorych i wierzących , oraz z całym brakiem szacunku dla wszystkich wiar z akcentem na katolicką rzymskiej proweniencji.P.S.2. Uważam, że wszyscy- prawie- ulegamy nieco "urokowi" konwencji tego portalu, oglądając większość literek przez pryzmat wiary  *- napisałem o tym coś w rodzaju eseju, leży w "szufladzie" Agnosiewicza
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Zastrzegam na wstępie, że w duchy nie wierzę>Jestem na tym Forum od niedawna więc zwracam się- w kontekście deklaracji "witwosa"- z pytaniem: czy tutaj oświadczenia o stanie zdrowia są obowiązkowe?Jedyne co mi przychodzi do głowy to z kokieteryjnym wstydem przyznać, iż mam tzw chroniczne uczulenie na "duchy"
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | > Jedyne co mi przychodzi do głowy to z kokieteryjnym wstydem przyznać, iż mam tzw chroniczne uczulenie na "duchy" No właśnie. Problem w tym że wielu ludzi uważa takich jak ty wręcz za chorych. Niektórzy gdyby mogli wysyłaliby takich jak ty w jakieś odległe kraje .. W takich warunkach szpitale psychiatryczne zawsze będą pełne .. Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Jedyne co mi przychodzi do głowy to z kokieteryjnym wstydem przyznać, iż mam tzw chroniczne uczulenie na "duchy" > No właśnie. Problem w tym że wielu ludzi uważa takich jak ty wręcz za chorych. Niektórzy gdyby mogli wysyłali by takich jak ty w jakieś odległe kraje ..> W takich warunkach szpitale psychiatryczne zawsze będą pełne ..> Pozdrawiam.Czy możesz sprecyzować do jakiej grupy mnie zaliczyłeś?- tych do szpitala, czy do odległych krain? Również pozdrawiam
|
|
| | |  | | keymak (3379 punktów) | Może faktycznie niejasno się wyraziłem, bo pisałem nico w pośpiechu. Chodziło mi o to że jeżeli w naszym kraju będzie się uznawać za normalne że większość wierzy w duszę i duchy to szpitale psychiatryczne mają zapewnioną pracę. U Ciebie zaś z wiarą w cuda wianki sytuacja jest inna więc nie ma problemu  Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Może faktycznie niejasno się wyraziłem, bo pisałem nico w pośpiechu.> Chodziło mi o to że jeżeli w naszym kraju będzie się uznawać za normalne że większość wierzy w duszę i duchy to szpitale psychiatryczne mają zapewnioną pracę.> U Ciebie zaś z wiarą w cuda wianki sytuacja jest inna więc nie ma problemu  > Pozdrawiam.>Nadal niezbyt rozumiem, lecz życzę miłego wieczoru
|
|
4 na 4 | @ffe? (3233 punktów) | Odp: Jak pomóc? | >Witam! >Mam pytanie - czy istnieją w Polsce instytucje do których można się zwrócić z problemem, gdy ktoś >twierdzi, że widzi duchy, czuje w sobie moc przewidywania przyszłości itp. zanim taką osobę pośle >się do psychiatry
Niestety, psychiatra to jedyne wyjście. Wprawdzie nie znaczy to, iż pomoże na pewno, ale na pewno nie zrobi tego nikt inny. To jest choroba i próby jej leczenia u znachorów mogą się skończyć tylko źle - a czas ma tu ogromne znaczenie.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Niestety, psychiatra to jedyne wyjście. Wprawdzie nie znaczy to, iż pomoże na pewno, ale na pewno nie zrobi tego nikt inny. >To jest choroba
Jesteś specjalistą, czy wiesz to z autopsji?
|
|
|  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Już ci pisałem, witwosie, że zrobiłeś się bezczelny, bez mała chamski - i usiłujesz wcielić się w rolę "durnia z głupia frant". Nie pasuje ci to. .
|
|
| |  | 2 na 2 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Już ci pisałem, witwosie, że zrobiłeś się bezczelny, bez mała chamski - i usiłujesz wcielić się w rolę "durnia z głupia frant". Nie pasuje ci to.
Mylisz się Zbysławie. W tym wypadku wystąpiłem w roli Momosa. Żartem można zbyć głupotę. To jest lepsze ,niż wcielić sie w rolę stetryczałego retora. Unikaj tego Zbysławie, bo tez ci to nie pasuje.
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Podziwiam cię: chciałbym zjeść tyle rozumów, co ty. Zarazem współczuję, znać bowiem niestrawność.
PS Zapewne znów zechcesz się odgryźć - jak giez na... .
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Podziwiam cię: chciałbym zjeść tyle rozumów, co ty. Zarazem współczuję, znać bowiem niestrawność. > PS Zapewne znów zechcesz się odgryźć - jak giez na...
Jak giez na niczym. Twoje wypowiedzi straciły urok, to co powyżej to inwektywy. Raz z ringu złazisz, potem włazisz, raz siadasz, trochę klękasz, potem wstajesz ale nie śpiewasz i nie mruczysz nic pod nosem. Nawet bawić mnie to juz przestało. Wypowiadasz sie pewnie , ale jaźń jakoś juz niespójna . Jedna noga w racjonalizmie, a druga w... No właśnie w co wdepnąłeś? Posłuchałeś rady J.S.? Rozluźniłeś się?
|
|
|  | 2 na 2 | @ffe? (3233 punktów) | >>Niestety, psychiatra to jedyne wyjście. Wprawdzie nie znaczy to, iż pomoże na pewno, ale na pewno nie zrobi tego nikt inny. >>To jest choroba >Jesteś specjalistą, czy wiesz to z autopsji?
Czy muszę być strażakiem, żeby wiedzieć, kiedy mam do czynienia z pożarem?
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
2 na 2 | Kelly (2051 punktów) | Wszyscy od razu kierują "nawiedzanego" do psychiatry... Ale, ale! Nie zapominajmy, że są zwierzęta, które chodzą po wodzie / widzą muzykę lub fale elektromagnetyczne / mają niewyobrażalny zmysł orientacji / itp. Nie wspomnę o sawantach, o których ostatnio chyba nawet ktoś założył wątek. Skoro zakładamy, że pamięć fotograficzna albo błyskawiczne wykonywanie skomplikowanych działań (bez pomocy kalkulatora, oczywiście) są możliwe, to dlaczego z góry odrzucamy możliwość, że delikwent rzeczywiście ma jakieś nietypowe zdolności? Duchów raczej nie widzi, ale może coś z duchami pomylił. Udowodniono, że żyły wodne nie istnieją, ale nikt nie wie, czy teoria o nich nie była błędnym wytłumaczeniem zjawiska, które naprawdę ma miejsce.
|
|
 | 2 na 2 | keymak (3379 punktów) | Zapewniam że tylko psychiatra potrafi wymiernie pomóc. Natomiast wszelkie tzw niezwykłe możliwości ludzi to bujda na resorach. Nie można się dać zwariować i wierzyć we wszystko co ludzie opowiadają. W szpitalach psychiatrycznych jest od groma "supermanów" ..
Pozdrawiam.
|
|
 | | stilgar (7322 punktów) | Ubiegłaś mnie, też chciałem napisać posta w tym stylu - bo może rzeczywiście, ta osoba COŚ widzi - zresztą, nie można twierdzić, że duchy nie istnieją, po prostu nikt nie potwierdził ich istnienia.
Oczywiście, jest dużo większe prawdopodobieństwo, że to jednak choroba psychiczna, ale może namów ją na jakieś testy - jeśli "duchy" przekażą jej prawdziwą informację, której nie będzie mogła poznać w inny sposób, to może być ciekawa przesłanka do epokowego odkrycia...
|
|
|  | 1 na 1 | keymak (3379 punktów) | >to może być ciekawa przesłanka do epokowego odkrycia... Jaja sobie robicie, a sprawa jest raczej poważna i chyba wypadałoby mówić wprost co się myśli.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | stilgar (7322 punktów) | >>to może być ciekawa przesłanka do epokowego odkrycia... >Jaja sobie robicie, a sprawa jest raczej poważna i chyba wypadałoby mówić wprost co się myśli. >Pozdrawiam. Ja mówiłem serio, Kelly chyba też...
|
|
 | | awitu (7627 punktów) | >Wszyscy od razu kierują "nawiedzanego" do psychiatry... Ale, ale! Nie zapominajmy, że są zwierzęta, które chodzą po wodzie / widzą muzykę lub fale elektromagnetyczne / mają niewyobrażalny zmysł orientacji / itp. Nie wspomnę o sawantach, o których ostatnio chyba nawet ktoś założył wątek.
Kelly a myślisz kto stwierdził że te osoby to sawanci jak nie psychiatrzy i neurolodzy? Jako pierwszy tego terminu użył właśnie psychiatra Benjamin Rush. Przypadki sawantyzmu rozpoznali i badali właśnie psychiatrzy.
Cokolwiek się dzieje z tą osobą, czy problem leży w chemii mózgu, czy jest to jakiś mikrouraz mózgu, czy nawet zakładając że ta osoba ma w wyniku mutacji zdolności jakiej inni przedstawiciele naszego gatunku nie posiadają ( dla mnie to niemal niemożliwe, ale ewolucja potrafi nas zadziwiać), potrzebna jest pomoc specjalisty. Wszak gdy boli nas gardło i mamy gorączkę nie idziemy do znachora a do internisty. Tak samo gdy mamy problemy z właściwym odbiorem rzeczywistości, racjonalnym zachowaniem jest zaczerpnięcie opinii specjalisty. Ja przed psychiatrą zaproponowałabym wizytę u neurologa, ponieważ to bardzo skąpy opis ale symptomy opisane przez autora nie muszą być koniecznie wynikiem choroby psychicznej, mogą mieć przyczynę w jakimś urazie. Część chorób wymaga współdziałania psychiatrii i neurologii. Wizyta u neurologa wzbudza w naszym społeczeństwie jednak ciut mniejszą niechęć i ciut mniejsze negatywne odczucia. Neurolog w razie konieczności zleci konsultację z psychiatrą.
pozdrawiam
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
4 na 4 | keymak (3379 punktów) | >zanim taką osobę pośle się do psychiatry (mam nadzieję, że nie będzie to konieczne ale kto wie...). Tutaj jest podstawowy problem, a nie w dolegliwościach które opisujesz. Problem w społeczeństwie, w uprzedzeniu do psychiatrów. Jesteśmy do tego stopnia zindoktrynowani i wręcz wyszkoleni w przyjmowaniu na wiarę zabobonów że dochodzi do patologii. Bardzo wielu ludziom zależy cały czas aby traktować leczenie psychiatryczne za coś niewłaściwego, wstydliwego. Ten szkodliwy stereotyp cały czas sami powielamy, nie zdając sobie nawet sprawy ile zła w ten sposób można zrobić. Nie jestem specjalistą w tematach związanych z psychiatrią ale znam efekty działań psychiatrów i jak do tej pory nie mam im nic do zarzucenia. Zetknąłem się też z egzorcystami i innymi samozwańczymi szamanami i tutaj nie mam żadnych wątpliwości przy ocenie ich działań. Ilość problemów które generują tacy ludzie nie ma praktycznie granic. Niech też nikogo nie zwiodą niby bezinteresowne działania takich ludzi. Tacy robią różne szamańskie czynności aby podbudować własne ego.
Wracając jednak do głównego pytania: jedyne rozwiązanie to wizyta u psychiatry i jakiekolwiek inne rozwiązanie może przynieść krótkotrwałe efekty, ale nigdy nie doprowadzi do całkowitego rozwiązania problemu. Bardzo często zaś komplikuje jeszcze bardziej sytuacje. Tu nie ma wyboru i trzeba się udać do specjalisty a nie do jakiegoś szamana. Rozumiem że w niektórych rodzinach może być to trudne (co sąsiedzi powiedzą ..), ale trzeba wybrać czy faktycznie chcemy pomagać chorej osobie, czy może chodzi jedynie o załatwienie sprawy tak aby samemu nie mieć problemów. Jedna ważna sprawa: w takich sytuacjach decyzja powinna być ustalana przez najbliższe osoby chorej osoby, bez względu na narzekania cioci Zosi, babci Tekli. Jeżeli decydować będzie połowę rodziny to nic dobrego z tego nie wyniknie. Nie wolno się dać przekonać zdewociałym babciom czy ciotkom, bo one potrafią tylko siedzieć w kościele i klepać paciorki .. Stanowczość i zdecydowanie jest w takich okolicznościach bardzo ważna, bo gdy leczenie następuje równocześnie u specjalisty i jakiegoś szamana, to efekty mogą być takie że wszystko to co zrobi specjalista zostanie zepsute przez jakiegoś szamana.
Życzę w takim razie zdecydowania i odporności na mądrości płynące od osób które traktują psychiatrię stereotypowo. W takich przypadkach nie da się przeprowadzić uświadomienia takich ludzi i przekonać do psychiatrii. Dlatego też trzeba uważać aby takie osoby zdecydowanie strofować, lub przynajmniej ignorować. Nie obędzie się pewnie bez jakiś spięć, ale jakie to ma znaczenie wobec wyższego dobra jakim jest zdrowie bliskiej osoby ? Zapewniam że nie jedna i nie dwie osoby będą inaczej mówić o psychiatrach gdy dojdzie już do leczenia. Oczywiście pod warunkiem że leczyć będzie tylko specjalista, czyli psychiatra ..
Pozdrawiam. P.S. Przepraszam za nieco przydługi i może nieco zbyt emocjonalny wpis, ale krew mnie zalewa jak widzę gdy inni popełniają błędy które sam kiedyś popełniłem.
|
|
| Asado (486 punktów) | Dziękuję za wszystkie odpowiedzi!
Pozdrawiam
|
|
| Ławreszuk (2276 punktów) | >Mam pytanie - czy istnieją w Polsce instytucje do których można się zwrócić z problemem, gdy ktoś >twierdzi, że widzi duchy, czuje w sobie moc przewidywania przyszłości itp. zanim taką osobę pośle >się do psychiatry (mam nadzieję, że nie będzie to konieczne ale kto wie...).
Jeśli to osoba starsza, to można podejrzewać demencję. Moja sąsiadka, kobieta około 90-letnia przyszła do mnie kiedyś koło północy twierdząc, że w jej domu ktoś się ukrywa, jakiś mały cygan - siedzi pod łóżkiem. Poszedłem do niej sprawdzić, ale oczywiście nikogo nie było.
Przykra to była sytuacja, bo kobiecina była bardzo miła. Ze łzami w oczacvh mówiła do mnie "Przecież nie zwariowałam, ja go widziałam!". Potem wyjrzała przez okno i mówi "Na drodze są plamy krwi!". Oczywiście nic takiego nie miało miejsca.
Zadzwoniłem po pogotowie. Tyle mogłem zrobić. Babcia już długo nie pożyła - parę miesięcy. Wszystkie te rzeczy zaś widziała, bo miała juz nieodwracalne zmiany w mózgu. Tak że Twój problem może nie być sprawą dla psychiatry, ale neurologa, albo innego specjalisty.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w zmaganiu się z tym nieszczęściem.
"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić" Lech Janerka
|
|
| J.Szulc (5723 punktów) |
Przyznam się, że początkowo trochę lekko podeszłam do tematu. Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi postanowiłam wspomnieć czytającym o pewnych badaniach, których opracowania kiedyś przeglądałam. Dotyczyło to badania pod nazwą (chyba) STARGATE. Wybaczcie, z lenistwa i zmęczenia nie chce mi się szukać odnośnika. Ciekawscy sami znajda, prawda? Może dla racjonalisty to są bzdury, ale umysł człowieka jest tak niezbadanym terytorium, że w zasadzie nie da się do końca wykluczyć posiadania (w każdym razie w zamierzchłej przeszłości) pewnych uzdolnień, czy może wręcz umiejętności, które zatraciliśmy w czasie ewolucji. Wszak wiemy, że nasi przodkowie potrafili słyszeć dźwięki, które nam - obecnie żyjącym, są zupełnie niedostępne. Choćby przez budowę i funkcję ucha. Wszystkich nas uczono, że narząd nieużywany zanika. Może jest i tak z pewnym rodzajem postrzegania? Może zdarzają się ludzie, u których atawizmy występują? Atawizm - w biologii: występowanie u osobnika cech jego odległych przodków.
Staram się nie wykluczać niczego, co nie jest do końca zdefiniowane. Raczej szukam nowych faktów i potwierdzenia w którąkolwiek stronę. Czy to racjonalne?
Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | keymak (3379 punktów) | Przyznam się że podobało mi się wiele wcześniejszych Twoich wypowiedzi, ale tutaj bardzo się rozczarowałem.
>Staram się nie wykluczać niczego, co nie jest do końca zdefiniowane. Według mnie właśnie z powodu takich poglądów wszelka religijność i wręcz uwielbienie zabobonu ma się dobrze. Trzeba zdecydowanie dać odpór takim poglądom, aby nie legitymizować działań wszelkiego rodzaju hochsztaplerów i zwykłych oszustów. Uprzedzając ewentualny zarzut o zbyt ostre podejście do sprawy a może nawet wręcz bezduszność powiem tylko że nie uważam takiego sprzeciwu za coś nieodpowiedniego. Wydaje mi się że otacza nas tak wielu oszustów i tak wiele krzywd z ich strony płynie że trzeba być ślepym aby całą sytuację ignorować. Dodam tylko że bardzo znacząca jest w tym wszystkim religijność. Jeżeli ludzie są przekonywani do tego że warto wierzyć w jakieś urojone byty i jeszcze dodatkowo że te byty mogą rzeczy niezwykłe to jak w takim razie przekonać tych samych ludzi aby nie wierzyli samozwańczym uzdrowicielom. Dlaczego ? Jak to zrobić ? Przecież jeżeli można wierzyć w to że istnieje ktoś kto potrafi uzdrawiać, chodzić po wodzie, zamieniać wodę w wino to dlaczego niby nie można takich rzeczy robić teraz? Uważam że wszelkie zabobony cały czas są popularne jedynie z powodu religii. Zaś wszelkiego rodzaju oszuści jedynie korzystają z efektów ogłupienia wiernych.
>Raczej szukam nowych faktów i potwierdzenia w którąkolwiek stronę. Nie ma takiej potrzeby, aby na siłę szukać sensu w działaniach które wcale na sensowne nie wyglądają. Jeżeli jakieś działania przynoszą wymierne korzyści to nie ma potrzeby do tego przekonywać, to można w każdej chwili sprawdzić ! W wypadku zaś wszelkich samozwańczych uzdrowicieli i wszystkowiedzących teologów sytuacja jest postawiona na głowie. Trzeba w takie działania wierzyć, a wszelkie próby sprawdzenia czy oni pomagają należy krytykować .. Jest tylko jedno wyjaśnienie szukania w działaniach samozwańczych uzdrawiaczy jakiegoś sensu. To się opłaca wielu ludziom. W ten sposób możne przecież bez większego wysiłku dobrze zarobić. Utrzymywanie społeczeństwa w niewiedzy i zabobonie jest zwyczajnie opłacalne. Nie widzę powodów do tego aby taki stan rzeczy podtrzymywać i nie mam zamiaru w tym pomagać.
>Czy to racjonalne? Według mnie nie jest racjonalne. Racjonalne jest tępienie wszelkich szamanów, choćby dlatego że może się okazać że taki szaman skrzywdzi kogoś bliskiego. Wtedy wina spada nie tylko na kogoś kto dał się zwieść szamanowi, ale na wszystkich którzy takie szamańskie praktyki ignorowali. Już nie mówiąc o tych którzy doszukiwali się w takich praktykach jakiegoś sensu ..
Pozdrawiam.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) | >Przyznam się że podobało mi się wiele wcześniejszych Twoich wypowiedzi, ale tutaj bardzo się rozczarowałem.
Nigdzie nie jest napisane, że zawsze myślę i mówię tak, żeby się podobało. Myślę "po swojemu". Po Twoim wywodzie powiem jedynie, ze albo ja źle wytłumaczyłam, albo Ty nie chciałeś zrozumieć. Nigdzie nie napisałam o rzekomych uzdrowicielach, tudzież innych szamanach. Chyba, że psychologię uważasz za swoiste Woodoo.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | keymak (3379 punktów) | Chyba jednak coś było nie tak: >Może dla racjonalisty to są bzdury, ale umysł człowieka jest tak niezbadanym terytorium, że w zasadzie nie da się do końca wykluczyć posiadania (w każdym razie w zamierzchłej przeszłości) pewnych uzdolnień, czy może wręcz umiejętności, które zatraciliśmy w czasie ewolucji.
No, ale może faktycznie lepiej nie wnikać.
Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|