Racjonalista - Strona głównaDo treści
Demokracja nie jest the best?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
29-11-2007 14:31CiddDemokracja nie jest the best?
Taki Katar na przykład. MOnarcha, a dochód narodowy 4x większy od polskiego.

Sir Valeq (379 punktów)
>Taki Katar na przykład. MOnarcha, a dochód narodowy 4x
>większy od Polskiego.

wikipedia: "Katarowi najwięcej dochodów przynosi wydobycie ropy naftowej oraz gazu ziemnego. Krajowy przemysł koncentruje się nie tylko na wydobywaniu tych surowców, ale i na ich przetwórstwie."

Koniec. Ustrój ma tu najmniejsze znacznie.
najbrzydszy
* Demokracja = wola ludu. Dopóki spełniana jest wola narodu, a w każdym razie wypadkowa wola, dopóty można mówić o demokracji. I tak np. III Rzesza była w zasadzie krajem demokratycznym. Nie plączmy się tutaj w płytkogłowe gadanie o prawach dla mniejszości, bowiem zawsze istnieją "wrogowie ludu" (np. pod nazwą "przestępcy"). Również żaden utylitaryzm tutaj nie pomoże: każde działanie ma swoich stronników i wrogów; obawiam się, że jedynymi rzeczami, jakie mają więcej stronników niż wrogów, są tak zwane "wartości uniwersalne" (i.e. słabości ogólnoludzkie: lenistwo, wygoda, próżność, głupota, tchórzostwo, rozwiązłość i tak dalej).
* Tak samo jak kapitalizm polega na zawłaszczaniu rynku, tak samo powinno istnieć zawłaszczanie państwa, to znaczy podejmowanie odpowiedzialności.
* Przenoszenie dla samej zasady różnych rzeczy na poziom samorządowy jest błędem, świadczącym o bezwartościowości władzy centralnej. Można się czasem odciążać, ale we wszystkim?... Na poziomie lokalnym jest dużo mniejsza odpowiedzialność (w ostateczności człowiek się przeprowadzi...), dużo mniejsze też ryzyko (bo jest się przecież jeszcze nisko w polityce); dużo większa jest przez to podatność na łapówki i inne przypadłości wąskiej perspektywy.
* Demokracja jest ustrojem przejściowym służącym do wybrania najlepszych, najbardziej odpowiedzialnych władz.
* Walki wewnętrzne, ścieranie się frakcji osłabiają zarówno dobre, jak i złe działania władzy.
* Zawsze potrzebny jest ktoś, kto będzie rozsądzał kierunek.
* Demokracja nie ma żadnych zalet, a jedynie zalety względne (jak wszystko): mianowicie jest najlepsza z punktu widzenia tych, którzy się *boją* oraz tych, którzy nie lubią *widzieć* nad sobą pana.
* Zawsze ktoś rządzi; zawsze istnieją tacy, co rządzą poprzez wpływanie na przekonania, oraz tacy, co robią to bez względu na wolę ludzi. Natomiast "zasługą" demokracji jest to, że ukrywa właściwe ośrodki władzy (jak media, księży, przestępców) - jest przez to systemem najbardziej zakłamanym. Co nie zmienia, że zdaniem różnych płytkich głów (oraz wrażliwych i niezbyt myślących istotek) - najlepszym.
* Toteż, tak jak zwykle, również w demokracji rządzą elementy najwartościowsze (których jest zawsze najmniej, właśnie ze względu na to "naj"): lecz są one ukryte, tak iż głupcy myślą, że nie działają. Przykład: ktoś twierdzi, że potrzebny jest demokratyzm, żeby nie dochodziło do takich holocaustów. Błąd: przestępczość oraz odpowiednia socjotechnika mogą umożliwić to w każdych warunkach.
* Demokracja w zasadzie nic nie znaczy, jeśli nie wiążą się z nią "standardy". Ale właśnie tutaj jest haczyk: każdy chciałby te standardy określać, bo one de facto rządzą...
* A kto najlepiej manipuluje ludźmi? Ten, kto jest najcwańszy. A najcwańsi są zwykle przestępcy - obawiam się, że gdybyśmy mogli dostatecznie dużo widzieć, okazałoby się, ile z nich stoi za propagowaniem różnych łagodnych zasad i tzw. niezbywalnych praw...
* Tym, o co chodzi wszystkim myślącym zwolennikom demokracji, wcale nie jest demokracja, lecz coś zgoła innego (może np. ogólne osłabienie woli w narodzie; lub jego skłócenie; lub też rozwiązłość jako narzędzie do obniżenia wojowniczość; lub też wzrost znaczenia kupiectwa, księży, mediów...). Ilekroć ktoś głosi potrzebę demokracji (lub walkę z "zawłaszczaniem"), znaczy to po prostu, że sam chce rządzić - w przeciwnym razie dałby konkretniejsze postulaty i *do nich* pozyskał ludzi.
* W dalszej konsekwencji (dziś widocznej już w pewnym zakresie w rynku IT) chaos demokratyczno-biznesowy przemienia się w bellum omnia contra omnes, w zbiorowisko drobnych łajdaczków, gdzie nikomu nie można ufać, gdzie co chwila ktoś zmienia front, zdradza, oszukuje. Stąd też wynika, że przyszłość należy do systemów, które raz, na trwałe i w sposób niezbywalny przypisują człowiekowi, do jakiego frontu należy (systemy takie jak nacjonalizm czy rasizm - są to zresztą najgłębsze i najdobroczynniejsze idee, jakie istnieją, choć ludzie tego jeszcze nie pojmują; dlaczego? bo w nich człowiek jest najsilniejszy - m.in. efekt potęgowania woli przez wspólnotę, efekt doskonalenia się ludów i wielkich bloków we wzajemnych walkach - a ponieważ silny, to i pewniejszy przyszłości).

Serio. W tej całej demokracji nie ma nic poza obłudą: to hasło powraca co rusz, bo ktoś (opozycja) go potrzebuje... Jedyny miernik, który warto trzymać w głowie, to że władza powinna trzymać z narodem, nie powinno tu być konfrontacji. (Usuwania demonstrantów nie uważam jeszcze za konfrontację; bo to jest, wybaczcie, kopanie dołków pod władzą; co można powiedzieć o władzy, która sama sobie szkodzi i pozwala szkodzić, która pozwala krajowi być targanym przez walki wewnętrzne i ostatecznie sama wśród nich ginie? Właściwe podejście jest takie: natychmiast likwidować demonstracje, ale jednocześnie takie fronty do siebie dopuszczać i z nimi w ciszy gabinetów *dyskutować*.)

Teraz tak. Co do ustroju. Mamy do czynienia z dwoma zasadniczymi ustrojami: narodowo-socjalistyczny (wliczając tu, paradoksalnie, komunizm) oraz globalno-kapitalistyczny (który przez to potrzebuje tzw. demokracji). Różnią się one pozycją kupców (pomocnicza czy zwierzchnia). Przykładem pierwszego są dziś np. Rosja czy kraje arabskie. To, z jakim ustrojem mamy do czynienia, wynika przede wszystkim z dostępności (szeroko rozumianej) przestrzeni życiowej (głównie stopień zaludnienia, ale też bogactwa itd.). Trudno jest utrzymać *jawną* władzę, gdy ludzie muszą od rana do nocy harować, a przy tym osłabieniu są tak stłoczeni, że ich wola, ich *reakcja* i resentyment względem władz potęguje się na każdym kroku (powszechna komunikacja). Władcy stają się wtedy chłopcem do bicia... Za to jest nieuchronne dla krajów z dużymi odległościami między ludźmi, że rządy będą samorzutne, nie "z nadania" - i odwrotnie. Stąd Chiny słusznie się boją - aczkolwiek ich los nie jest taki pewny, bo tam władza nie jest głupia, stara się o dobro kraju; przy tym technika może przyjść w sukurs: teraz doprawdy wspaniałe są te wynalazki...
najbrzydszy
I jeszcze: obłuda moralizatorstwa demokratycznego zazwyczaj utrudnia otwartą wojnę między narodami. A to, obawiam się, ma kapitalny wpływ na bogactwo kraju: ustrój ma tu naprawdę wiele do rzeczy... Ilekroć jakiś lud chciał się wzbogacił lub z innego powodu musiał walczyć, powierzał swe losy w ręce *konkretnych*, odpowiedzialnych osób...
radek (767 punktów)
Duzo tego wrzuciles wiec nie bede sie ustosunkowywal do twych wnioskow choc z wieloma bym sie niezgodzil.
Chcialbym jedynie wtracic, ze polityka to w duzej mierze dziedzina biologii a wlasciwie jej dzialu etolgii oraz matematyka i jej dziedziny teorii gier.
Bez analizy mechnizmow etolgii wszystkie wnioski moga okazac sie bledne, bo niesubiektywne.
Podam tylko jeden przyklad na dowod mojego spostrzezenia:
Twierdzisz, ze przyszlosc nalezy do nacjonalizmu i rasizmu.
Cyt
>Stąd też wynika, że przyszłość należy do systemów, które raz, na trwałe i w sposób niezbywalny przypisują człowiekowi, do jakiego frontu należy (systemy takie jak nacjonalizm czy rasizm - są to zresztą najgłębsze i najdobroczynniejsze idee, jakie istnieją, choć ludzie tego jeszcze nie pojmują; dlaczego? bo w nich człowiek jest najsilniejszy - m.in. efekt potęgowania woli przez wspólnotę, efekt doskonalenia się ludów i wielkich bloków we >wzajemnych walkach - a ponieważ silny, to i pewniejszy przyszłości).

Etologia definije strategie zachowan osobnikow jako mnej lub bardzej stabilne. Zatem jedna strategia zachowan moze byc mniej lub bardzej stabilna niz inna w danej populacji. Stabilnosc okresla dlugosc trwania takich zachowan w danej populacji oraz jej skale.
Kazdy osobnik niewazne czy czlowiek czy inny zwierzak przed podejmowaniem decyzji (nie koniecznie swiadomej) bierze pod uwage 3 czynniki:

1. Stawke
2. Koszty
3. Ryzyko

Dobor naturalny rozumiany dla naszych potrzeb jako wszystkie okoliczniosci wokol nas (miedzy innymi sytuacja polityczna na swiecie) wspieral bedzie te osobniki i ch zachowania, ktore statystycznie beda podejmowaly decyzje przynoszace im jak najwieksze korzysci przy minimalnch koszta i ryzyku.

Im bardziej stwaka wieksza od ryzyka plus koszty tym statystycznie wiecej osobnikow o tym zachowaniu dobor bedzie preferowal.

W obecnej sytuacji na swiecie zachowania rasistowskie sa bardzo ryzykowne, duzo moga kosztowac i przynosza nie zbyt duze korzysci. W zwiazku z tym takie osobniki beda eliminowane (np: zabojstwo lub wiezienie lub interwencja zbrojna). Podobna sytuacja dotyczy zachowan nacjonalistycznych.
Rasizm i nacjnonalizm sa zachowaniami znacznie mnie stabilnymi niz dekomracja poniewaz zachowania dekomratyczne przy mniejszym ryzyku zapewniaja korzysci wprawdzie mniejsze ale bardziej stabilne. Oznacza to, ze wiecej osobnikow bedzie przechodzilo przez sito doboru w zwiazku z tym ich liczba bedzie rosla. Rosla ona bedzie az do momentu kiedy bedzie ich na tyle duzo ze statystycznie bydzie nacjonalista okaze sie przynosic na tyle duze korzysci, aby ilosc nacjonalistow rosla i tak dalej. Takie stabilne proporcje i ich zmiany mozna wyliczyc matematycznie.

Oczywiscie moj tok myslenia jest duzym uproszczeniem (bo tych czynnikow moze byc jeszcze pare) i przez to moze byc nie do konca trafny. Jednak chcialem przez ten post pokazac jak wiele czynnikow ma na to wplyw i ze formulowanie wnioskow na podstawie powierzchownych spostrzezen jest dosc ryzykowane.
Duzo pracy pewnie wlozyles w ten post, ale mysle, ze trzeba bedzie zerknac do materialow z etologii i ogolnie biologii ewolucyjnej, aby wzbogacic te wnioski.
Motoko

>* W dalszej konsekwencji (dziś widocznej już w pewnym zakresie w rynku IT) chaos demokratyczno-biznesowy przemienia się w bellum omnia contra omnes, w zbiorowisko drobnych łajdaczków, gdzie nikomu nie można ufać, gdzie co chwila ktoś zmienia front, zdradza, oszukuje. Stąd też wynika, że przyszłość należy do systemów, które raz, na trwałe i w sposób niezbywalny przypisują człowiekowi, do jakiego frontu należy (systemy takie jak nacjonalizm czy rasizm - są to zresztą najgłębsze i najdobroczynniejsze idee, jakie istnieją, choć ludzie tego jeszcze nie pojmują; dlaczego? bo w nich człowiek jest najsilniejszy - m.in. efekt potęgowania woli przez wspólnotę, efekt doskonalenia się ludów i wielkich bloków we wzajemnych walkach - a ponieważ silny, to i pewniejszy przyszłości).

Rasizm jest najdobroczynniejszą ideą? Zastanawiasz się nad tym czym piszesz?
stilgar (7322 punktów)
>Taki Katar na przykład. MOnarcha, a dochód narodowy 4x
>większy od Polskiego.

a takie USA? Demokracja, a ile razy dochód narodowy większy od naszego?

To nie jest argument.
radek (767 punktów)
To jest jeden z moich ulubionych tematow polityczno-biologicznych.

Moim zdaniem glosy moglyby byc wazone w zaleznosci od wiedzy naukowej. Osoba z wieksza wiedza podejmuja bardzej skuteczne decyzje.
W rzeczywistosci jest to niestety praktycznie niemozliwe do przeprowadzenia z uwagi na nasze skomplikowane zachowania spoleczne np: korupcje itp itd oraz niemoznosci stworzenia obiektywnej osrodka oceny wiedzy glosujacych. To tak jak z komunizmem niby bylo wszystko po rowno, ale niektorzy mieli wiecej tego rowno. I to jest glowne ryzyko.

Ciekawe ujmuje takie problemy biologia ewolucyjna, a wlasciwie etologia i metody ESS okreslajac takie zachowanie (strategie) jako niestabilne, czyli niemogace trwac przez dluzszy okres czasu. Zawsze pojawi sie w populacji jakis osobnik co dla zwiekszenia wlasnych korzyscie zlamie zasady i uzyska przewage. Dobor wtedy bedzie wspierala takie osobniki, az oni uzyskaja stan niestabilnosci i wtedy ich liczba zacznie malec itd. To tak w duzym uproszczeniu.

Demokracja ma zatem bardzej stabilna forme w ujeciu etologi.

29-11-2007 19:58 
 Ocena 1 na 1
Sir Valeq (379 punktów)
>Demokracja ma zatem bardzej stabilna forme w ujeciu etologi.

Przypomniała mi się czyjaś wypowiedź, że demokracja to ustrój, gdzie wszyscy są równo niezadowoleni. W ten sposób staje się stabilna. Bo jak tu komuś zazdrościć i myśleć o zmianach, skoro wszyscy mają tak samo do d***, jak ja?
Kelly (2051 punktów)
>Demokracja nie jest the best?
Nie jest. Każdy ustrój ma wady. A podstawową wadą demokracji jest fakt, że prawie w ogóle nie działa prawidłowo, jeśli społeczeństwo jest niedoedukowane i niezainteresowane krajem.
>Taki Katar na przykład. Monarcha, a dochód narodowy 4x większy od Polskiego.
Ropa.
piątek (1035 punktów)
Ustrój nie ma żadnego znaczenia, jak by u nas były złoża ropy to i nawet komunizm byłby dobry.


"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
derkacz (375 punktów)
Sama demokracja to ciągle za mało. Demokracja plus społeczenstwo obywatelskie - to i owszem. Ale do tego trzeba ludzi wdrażać, edukowac. A to często robota na dziesiątki lat. Jednak warto.
Motoko
Rasizm jest najdobroczynniejszą ideą? Zastanawiasz się nad tym co piszesz?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365