Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wezwanie do pałacu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
30-11-2007 09:53Gregorias z PikutkowaWezwanie do pałacu
Tysiące polskich obywateli codziennie otrzymuje wezwania, których treść jest zawsze taka sama: Proszę w poniedziałek o godzinie 11.15 stawić się w powiatowym urzędzie ZUS w pokoju numer 26. Podstawa wezwania – ustawa X, paragraf Y. Niestawienie się grozi grzywną lub aresztem.
Podobne wezwanie w dowolnym cywilizowanym kraju zawiera informację o problemie wymagającym omówienia lub wyjaśnienia, nazwisko i telefon urzędnika proszącego o spotkanie, zazwyczaj nie zawiera konkretnej daty tylko dni i godziny przyjęć.
Styl polskich wezwań do urzędów podkreśla, że urzędnik jest czynownikiem, a obywatel poddanym. Obywatele Kaczyńscy, dorwawszy się do władzy, zapowiedzieli, że będą strażnikami polskiej tradycji. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to bardziej tradycja rosyjska niż polska, ale obawiam się, że jest to złudzenie spowodowane zaborami. (Nasza rodzima tradycja nigdy nie była inna.)
Obywatel prezydent nie może mieć mniejszych uprawnień od obywatelki Pipsztyckiej z ZUS. Inny sposób formułowania wezwań po prostu nie przychodzi do głowy. Taka jest nasza święta tradycja, której Prezydent broni ustami swojego pałacowego ludu. Jak powiedziała nam pani Fotyga - powinniśmy znać swoje miejsce.
Zdawać by się mogło, że pora już nauczyć się niezbyt skomplikowanych parlamentarnych zasad wysyłania wezwań, umawiania spotkań, organizowania współpracy. Traktowanie wszystkich jak chłopców (dziewczynki) na posyłki nie jest najlepszą praktyką parlamentarną. Tylko skąd dziedzice narodowej tradycji mają o tym wiedzieć, jeśli w szkole jest katechizacja zamiast propedeutyki przyzwoitości oraz wprowadzenia do elementarnych zachowań parlamentarnych.

Pandorra (1289 punktów)
Ach, Gregoriasie, dlaczegóż nie moge dac Ci plusa ?!

Po pierwsze wszędzie takie spotkania uzgadnia sie telefonicznie poprzez sekretarki i ludzie prezydenta świetnie o tym wiedzą. Ale gdyby to uzgodniono, to by nie było sprawy. A tak, mamy piękną okazję dokopać ludziom Tuska, zaognić problem, potrząsnąc faksem jak szabelką i wykonać rytualny taniec wojenny.
I o to chodziło.
I takich spektakli będzie więcej.

PS. W urzędach (w każdym razie w moim pięknym mieście) wygląda to znacznie lepiej - każde wezwanie ma wprawdzie podaną datę i godzinę ale wierzę, że ma to na celu niewywoływanie kolejek. Tym bardziej, że podany jest także numer pokoju i telefon, więc można sobie uzgodnić inny dogodny termin. Tak postępuje i Komenda Ruchu Drogowego i Skarbówka, czyli te instytucje, które generalnie mogą obywatelowi zrobić niemiłe kuku.
Pozdrawiam
piątek (1035 punktów)
racja... +

"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
nieobecny
Autystyczny bliźniak paranoicznego prezesa PiS dopiero pokaże, że jest prezydentem wszystkich PiSdziaków. Jeszcze nie miał okazji zawetować żadnej ustawy, odrzucić kandydata na ambasadora i co on tam jeszcze może.
30-11-2007 21:18 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
musisz wpisać treść:

+
placownik (17853 punktów)

   Dziwi mnie, że pomimo iż można było zwolnić prezesa ZUS-u za pośrednictwem sekretarki Premiera, to służby kancelaryjne Ministra Spraw Zagranicznych okazały się niezdolne do przekazania swym odpowiednikom w kancelarii Prezydenta smutnej wieści o niemożności stawienia się swego szefa w wymyślonym przez Prezydenta terminie.

   Faks do Prezydenta wysłany parę minut po upływie zaproponowanego na spotkanie terminu, to w tej sytuacji czysta farsa.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Pandorra (1289 punktów)
Ależ służby kancelaryjne Ministra Spraw Zagranicznych okazały się zdolne do przekazania swym odpowiednikom w kancelarii Prezydenta smutnej wieści o niemożności stawienia się swego szefa w wymyślonym przez Prezydenta terminie.
Podano nawet nazwisko pani z sekretariatu, którą o tej niemożności zawiadomiono.
A faks wysłay po terminie faktycznie był paskudną wpadką.
placownik (17853 punktów)

>Ależ służby kancelaryjne Ministra Spraw Zagranicznych okazały się zdolne do przekazania swym odpowiednikom w kancelarii Prezydenta smutnej wieści o niemożności stawienia się swego szefa w wymyślonym przez Prezydenta terminie.
>Podano nawet nazwisko pani z sekretariatu, którą o tej niemożności zawiadomiono.

   Wyraziłem się nieściśle. Powinienem napisać: niezdolne do skutecznego przekazania.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Balkowski (5685 punktów)
Mnie rozśmieszył nieco inny aspekt tej sprawy.

Prezydent rozkazuje przyjść - minister nie przychodzi. Jakoś się próbuje usprawiedliwiać, ale jak widać niewystarczająco na naszego obraźliwego prezydenta. OK.

Parę tygodni wcześniej... prezydent wraz z bratem obsmarowują tego samego ministra (wtedy jeszcze kandydata na ministra) jako zdrajcę i w ogóle nie wiadomo kogo. Przy czym określenie "nie wiadomo kogo" jest tu jak najbardziej na miejscu, bo pytani o konkretne zarzuty bliźniacy wykręcają się tajemnicą państwową albo mlaskaniem. Potem okazuje się że konkretów nie podają bo ich po prostu nie ma.

Pytanie: kto w takiej sytuacji powinien czuć się obrażony?
01-12-2007 09:35 
 Ocena 1 na 1
Duda (25557 punktów)

>Prezydent rozkazuje przyjść - minister nie przychodzi.
Prezydent jest głową państwa. Jeżeli prosi o przyjście to obowiązkiem ministra jest stawić się na wezwanie. Też nie lubię L.K ale lekceważenie prezydenta mi się nie podoba. Świadczy o braku kultury wychowania czyli kindersztuby.
Gdyby prezydent wyznaczył termin w czasie formalnego posiedzenia rządu to można by próbować przełożyć spotkanie ale nieformalne posiedzenie rządu już takim pretekstem nie jest.
Prezydentowi należy się szacunek nawet jeżeli Lech Kaczyński na szacunek nie zasługuje.
Gdyby Sikorskiego czy Tuska wezwał jakiś biskup to pewnie by polecieli na spotkanie mimo posiedzenia rządu.
Gregorias z Pikutkowa
>Prezydent rozkazuje przyjść<
Ależ Drogi Panie to właśnie jest ta koszmarna tradycja - spotkań się nie wyznacza, spotkania się umawia, a im wyżej człowiek siedzi tym bardziej powinien o tym pamiętać.
Rozumiem, że przesiąkł Pan tą naszą tradycją tak bardzo, że nie wyobraża Pan sobie nawet świata, w którym istnije inna kultura. Gorzej, że prezydent naszego państwa też sobie tego nawet nie wyobraża. Pozostaje danie słowa honoru, że istnieją inne obyczaje.
Balkowski (5685 punktów)
>>Prezydent rozkazuje przyjść<
>Ależ Drogi Panie to właśnie jest ta koszmarna tradycja - spotkań się nie wyznacza, spotkania się umawia, a im wyżej człowiek siedzi tym bardziej powinien o tym pamiętać.
>Rozumiem, że przesiąkł Pan tą naszą tradycją tak bardzo, że nie wyobraża Pan sobie nawet świata, w którym istnije inna kultura.
Ech, dwuznacznie wyszło. Chodziło mi o to że sam prezydent uważa że jego słowa powinny być rozkazem (a nie że ja tak uważam). To pierwszer raczej nie ulega dyskusji, zwłaszcza sądząc po jego histerycznych reakcjach kiedy ktoś nie wypełni rozkazu, to jest chciałem powiedzieć na przykład nie przyjmie zaproszenia.
Natomiast nigdzie nie napisałem że mi osobiście taki styl prezydentury odpowiada i go popieram, czy że przesiąkłem taką czy inną tradycją, itd.
Gregorias z Pikutkowa
> Natomiast nigdzie nie napisałem że mi osobiście taki styl prezydentury odpowiada i go popieram, czy że przesiąkłem taką czy inną tradycją, itd.<
A, to zwracam honor
nieobecny
To jakaś schiza - jak można okazywać szacunek STANOWISKU?!!!
Na szacunek, to trzeba sobie zapracować. Cytat dla ciebie do zastanowienia się przed snem:
Mali ludzie szacunku się domagają, ludzie wielkiego formatu szacunek wzbudzają.
Prezydent PiSu niczym sobie na szacunek nie zapracował, wręcz przeciwnie. Jest małym, zawistnym kocmołuchem, którego od jego brata różni wyłącznie rodzaj dewiacji psychicznej.
Duda (25557 punktów)
>To jakaś schiza - jak można okazywać szacunek STANOWISKU?!!!
Prezydent został wybrany w wyborach powszechnych. Naród tak wybrał. Jak by na to nie patrzeć jest to specyficzne stanowisko.
To że nie głosowałam na tego pana nie daje mi prawa do lekceważenia jego osoby.
Lekceważąc prezydenta, lekceważy się swoich rodaków , swój kraj.
Gregorias z Pikutkowa
>To że nie głosowałam na tego pana nie daje mi prawa do lekceważenia jego osoby.
Lekceważąc prezydenta, lekceważy się swoich rodaków , swój kraj.<
Też chciałbym móc go chociać troszkę szanować. Są jednak takie syutuacje, w którzych swojego prezydenta szanować się nie da, a nawet nie należy. Mógłbym ich wyliczyć wiele. Nie trzeba tu nawet sięgać do podręczników historii, wystarczy lektura gazet. Chyba jednak (mimo czarnej rozpaczy) pozostanę przy szacunku dla ludzi uczciwych, chociażby nawet nie byli prezydentami.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365