 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-12-2007 22:09 | diogenes (42753 punktów) | Viva in vitro!
2 na 2 | wiadomosci.onet.pl/1663913,11,item.htmlleitmotivem bożego narodzenia anno domini 2007 stał sie spór o zapłodnienie in vitro. nie wiem dlaczego uczeni w piśmie przywiązani są tak bardzo do ludzkiej formy świadomości. w przyszłości może okazać się, że materialna podstawa świadomości w ogóle nie musi być ciałem takim, jakim go znamy obecnie. świadomość, aby przetrwać (bo wyłącznie o nią chodzi, a nie o ciało jako wynik ewolucji) będzie musiała przyjąć formy o jakich nam się w tej chwili nie śni. nie stanie się to dzięki modlitwie, ale dzięki nauce. odrzucenie przez ratzingera zbawczej funkcji nauki w jego ostatniej encyklice jest, delikatnie mówiąc, przedwczesne. dowód na to jest prosty: dzieci poczęte in vitro są tak samo kochane jak te poczęte na wersalce czy w krzakach za wiejską remizą. już niedługo będą może przychodziły na świat w laboratoriach informatycznych, a więc in silico. ciekaw jestem, co wtedy powiedzą bonzowie w ornatach... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| google | Odp: viva in vitro! | Czy problem nie leży gdzie indziej? Sam pomysł, że kilka komórek może reprezentować duszę, czyli coś osobowego, mentalnego, związanego z człowiekiem myślącym, jest absurdalny. Autorzy Biblii by się uśmiali z takiego pomysłu. Z tego, że z kolonii komórek można otrzymać człowieka nie wynika w żaden sposób, że ta kolonia ma sama w sobie taką wartość, jak człowiek. Czym innym jest szacunek dla człowieka we wszystkich etapach jego życia, a czym innym przypisywanie grupie komórek wartości metafizycznej człowieka.
|
|
 | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Czy problem nie leży gdzie indziej?
gdzie? ulokowanie go w regionach absurdu nie rozwiązuje sprawy. zwróć uwagę, że kościół usiłuje nadać swej doktrynie status prawdy. tak więc nasza kwalifikacja tego rodzaju poglądów jako nonsensu (ze względu na treść, którą można porównać np. z biologią i na tej podstawie ocenić) nie zwalnia nas z oceny tego rodzaju doktryn w innych kryteriach (ideologicznych chociażby).
>Z tego, że z kolonii komórek można otrzymać człowieka nie wynika w żaden sposób, że ta kolonia ma sama w sobie taką wartość, jak człowiek.
ktoś najwyraźniej chce, abyśmy wzięli moszcz za wino...
|
|
|  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >ktoś najwyraźniej chce, abyśmy wzięli moszcz za wino...
A co na to nauka? Głos ma Wikipedia:
Według nauk przyrodniczych (embriologii i genetyki) człowiek z chwilą połączenia plemnika z komórką jajową rozpoczyna swój rozwój osobniczy. Rozwój osobniczy może być zapoczątkowany również przez sztuczne pobudzenie dowolnego jądra komórkowego posiadającego pełny aparat genetyczny potrzebny do rozwoju osobniczego przedstawiciela danego gatunku - np. w procesie klonowania. Rozwój osobniczy wymaga odpowiedniego środowiska życiowego oraz substancji odżywczych, które zapewnia w przypadku ssaków organizm matki, aż do momentu porodu. Jest to okres życia wewnątrzmacicznego (prenatalny) w skład którego wchodzą podokresy: jaja płodowego, zarodkowy i płodowy.
Czyżby obskurantyzm?
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Według nauk przyrodniczych (embriologii i genetyki) człowiek z chwilą połączenia plemnika z komórką jajową rozpoczyna swój rozwój osobniczy.
to nie człowiek rozpoczyna swoją historię, ale twór powstały z połączenia plemnika z komórka jajową - zygota. nazywajmy po prostu sprawy po imieniu. zygota ta nie podpada pod żadną definicję człowieka (animal rationale, animal social). jeśli chcesz dowiedzieć się, czym jest dąb, nie zadowolisz się, jak pokażą ci żołądź. to zdaje się z hegla. nie wiem, czy obskurantyzm, ale z pewnością elementarny błąd poznawczy.
|
|
| | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >nie wiem, czy obskurantyzm, ale z pewnością elementarny błąd poznawczy.
A ja wiem ,że to obskurantyzm inaczej zacofanie tego , kto twierdzi,że " zygota ta nie podpada pod żadną definicję człowieka " podczas gdy encyklopedia (zwalczająca zacofanie)pisze ,że "Według nauk przyrodniczych (embriologii i genetyki) człowiek z chwilą połączenia plemnika z komórką jajową rozpoczyna swój rozwój osobniczy."
|
|
| | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >podczas gdy encyklopedia (zwalczająca zacofanie)pisze ,że "Według nauk przyrodniczych (embriologii i genetyki) człowiek z chwilą połączenia plemnika z komórką jajową rozpoczyna swój rozwój osobniczy."
encyklopedie nie są ostatecznymi wyroczniami. masz w końcu nawet encyklopedie konfesyjne, np. encyklopedię katolicką, gdzie wiele zagadnień przedstawionych jest w stronniczy sposób. twoja argumentacja utożsamia zygotę z człowiekiem. współczesna medycyna za ośrodek świadomego życia przyjmuje mózg (nie wchodząc w szczegóły). bez mózgu (ba - bez układu nerwowego) nie można w żaden sensowny sposób mówić o człowieku i jego świadomości. dokładnie na tym polega np. stwierdzenie śmierci biologicznej człowieka (brak funkcji mózgowych). ponadto to nie człowiek zaczyna swój rozwój osobniczy. to zygota staje się człowiekiem. te dwa sposoby mówienia dzielą dwie różne ontologie. ta twoja to echo arystotelesowskiej, substancjalnej wizji świata, którą nauka ma definitywnie za sobą.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Parys (592 punktów) (zablokowany) | > bez mózgu (ba - bez układu nerwowego) nie można w żaden sensowny sposób mówić o człowieku i jego świadomości. dokładnie na tym polega np. stwierdzenie śmierci biologicznej człowieka (brak funkcji mózgowych).
Na każdym etapie swego życia człowiek czegoś nie ma , coś zyskuje i coś traci - a mimo to ciagle to ta sama od poczęcia żywa istota-człowiek.
>ponadto to nie człowiek zaczyna swój rozwój osobniczy. to zygota staje się człowiekiem.
Zygota ludzka to nazwa etapu życia człowieka - życie to obejmuje wszystkie etapy: od poczęcia do agoni.
Z punktu widzenia obiektywnego (biologii) wszystkie te etapy są ważne i dotyczą ciągle tej samej żywej istoty- człowieka.
Natomiast ludzie ( etap-dorośli) mogą dokonać jednak innej oceny poszczególnych etapów i np. ustawiwszy arbitralnie ( przewaznie z przyczyn egoistycznych- kłopot z niechcianym dzieckiem, brak pieniędzy) odpowiednio wysoko poprzeczkę (np. wymóg posiadania rozwiniętego mózgu)i traktować zygotę ludzką jako nie człowieka i w spokoju sumienia ją zabić.
>te dwa sposoby mówienia dzielą dwie różne ontologie. ta twoja to echo arystotelesowskiej, substancjalnej wizji świata, którą nauka ma definitywnie za sobą.
Czyżby na pewno?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Na każdym etapie swego życia człowiek czegoś nie ma , coś zyskuje i coś traci - a mimo to ciagle to ta sama od poczęcia żywa istota-człowiek.
człowiek jest tym, czym jest, co dane jest mu w aktualnym doświadczeniu. przyjmowanie (na wiarę) jakiegoś tożsamego ze sobą bytu odbywa się wyłącznie z pobudek pozapoznawczych, najczęściej ideologicznych. tzw. tożsamość, o której piszesz, jest dana wraz z odpowiednim poziomem pamięci i odpowiadającym jej polom mózgowym.
>Zygota ludzka to nazwa etapu życia człowieka - życie to obejmuje wszystkie etapy: od poczęcia do agoni.
różnica między tym, co nazywasz człowiekiem, a zygotą, jest miarą wiary w dziwactwa ontologiczne, które przypisujesz zygocie. utożsamiasz etap procesu z całym procesem, który ponadto przedstawiasz jako trwający przez cały czas byt. to tak jakby stos desek utożsamić z czółnem. lub (w sensie logicznym) utożsamić część procesu z abstrakcyjna (!) całością.
>Z punktu widzenia obiektywnego (biologii) wszystkie te etapy są ważne i dotyczą ciągle tej samej żywej istoty- człowieka.
jak wyżej. prawdopodobnie masz również kłopoty z akceptacją teorii ewolucji. zygota ewoluuje i nic nie przeszkadza przez analogię przyjąć, że zmienia się w sposób istotny: dwie komórki, to nie to samo miliard itd.
>Natomiast ludzie ... mogą dokonać jednak innej oceny poszczególnych etapów i np. ustawiwszy arbitralnie ...odpowiednio wysoko poprzeczkę ...i traktować zygotę ludzką jako nie człowieka i w spokoju sumienia ją zabić.
postępujesz dokładnie tak samo: arbitralnie (za nauką kościoła, który ma w tym interes bynajmniej nie moralny) utożsamiasz zygotę z człowiekiem. wychodzę z założenia, że między takimi arbitralnościami istnieje racjonalny wybór podyktowany wyłącznie racjami empirycznymi, a nie baśniami rodem z platona, ewangelii i odgrzanego św. tomasza. ten wybór należy do ludzi i ich sumień, a nie do żadnej instytucji, która w arbitralny sposób zawłaszczyć chce ową arbitralność.
|
|
| | | | | | |  | -2 na 2 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >jak wyżej. prawdopodobnie masz również kłopoty z akceptacją teorii ewolucji. zygota ewoluuje i nic nie przeszkadza przez analogię przyjąć, że zmienia się w sposób istotny: dwie komórki, to nie to samo miliard itd.
Niezły bełkocik-gratuluję i za dalszą dyskusję już podziękuję.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Nie można uważam nieuczciwie toczyć rozmowy (de facto opartej na przekonaniach religijnych z Twojej strony) tak jakbyś opierał je na biologii.
Encyklopedia podaje, że życie człowieka rozpoczyna się od chwili zapłodnienia, lecz inaczej podać nie może. Jest to etap w rozwoju. Jednak charakterystyczne są tu słowa, życie i człowiek.
Czy to oznacza, że zygota jest człowiekiem? Nie. Zygota nie jest człowiekiem. Nie wyrożnia jej żadna cecha człowiecza.
Życie? Odsyłam do tematu śmierci mózgowej. Kobieta de facto nieżyjąca, według definicji medycznych, może urodzić żywe i zdrowe dziecko. Jej organizm żył, żył na wiele wyższym poziomie, niż żyje zygota.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Encyklopedia podaje, że życie człowieka rozpoczyna się od chwili zapłodnienia, lecz inaczej podać nie może. Jest to etap w rozwoju.
Dlaczego inaczej nie może?- bo taka jest prawda , tak ustaliła nauka. Kto temu zaprzecza mówi nieracjonalnie, w oderwaniu od rzeczywistości.
>Czy to oznacza, że zygota jest człowiekiem? Nie. Zygota nie jest człowiekiem. >Nie wyrożnia jej żadna cecha człowiecza.
Bzdura totalna- twierdzenie niezgodne z ustaleniami nauki ! Wiadomo przecież właśnie od naukowców , że zygota jest jednym z wczesnych etapów życia człowieka.
>Życie? Odsyłam do tematu śmierci mózgowej. Kobieta de facto nieżyjąca, według definicji medycznych, może urodzić żywe i zdrowe dziecko.
Czy martwe może coś zrobić? Czy człowiek martwy wykonuje jakiekolwiek czynności? A więc jaka jest jakość tej definicji medycznej, co ma wspólnego ta definicja z logiką?
>Jej organizm żył, żył na wiele wyższym poziomie, niż żyje zygota.
Organizm żył a ona nieżyła? Są przypadki, że człowiek nie ma kontaktu z otoczeniem (np. chwilowo -stan omdlenia , sen lub trwale po wypadku ) ale to nie znaczy, że nieżyje bo przecież żyje. Możemy tylko racjonalnie powiedzieć np.,że nie żyje społecznie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć
>Bzdura totalna- twierdzenie niezgodne z ustaleniami nauki ! Wiadomo przecież właśnie od naukowców, że zygota jest jednym z wczesnych etapów życia człowieka. Przeczytaj uważnie, co piszesz. Jest etapem życia, nie oznacza, że jest człowiekiem. Czu ziarnko przenicy, jest przenicą? Czy owoc kasztana to drzewo?
>>Życie? Odsyłam do tematu śmierci mózgowej. Kobieta de facto nieżyjąca, według definicji medycznych, może urodzić żywe i zdrowe dziecko. >Czy martwe może coś zrobić? Czy człowiek martwy wykonuje jakiekolwiek czynności? Zygota wykonuje te same czynności jakie wykonują komórki w człowieku, którego mózg już nie pracuje. >A więc jaka jest jakość tej definicji medycznej, co ma wspólnego ta definicja z logiką? Nie wiem o jakie logice mówisz. Zygota niby coś robi? >>Jej organizm żył, żył na wiele wyższym poziomie, niż żyje zygota. >Organizm żył a ona nieżyła? Ja tylko daję przykład. Umiesz sobie z tym poradzić?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Przeczytaj uważnie, co piszesz. Jest etapem życia, nie oznacza, że jest człowiekiem. >Czu ziarnko przenicy, jest przenicą? Czy owoc kasztana to drzewo?
Stary , ograny pseudoargument oparty o dwa różne znaczenia słowa "człowiek" :
a)w znaczeniu naukowym obejmuje ono wszystkie etapy życia b)w znaczeniu ludowym (czyli niedouków, ciemnoty) obejmuje tylko etapy widoczne.
>Zygota wykonuje te same czynności jakie wykonują komórki w człowieku, którego mózg już nie pracuje.
Mózg nie pracuje ale to nie znaczy ,że człowiek nie żyje de facto. Medycy tylko tak twierdzą ze względu na swą bezsilność wobec tej sytuacji.
>Zygota niby coś robi?
Rozwija się , zagnieżdża się w macicy , odżywia -a więc pracuje intensywnie.
>>Organizm żył a ona nieżyła? >Ja tylko daję przykład. Umiesz sobie z tym poradzić?
Umiem:
Z definicji człowieka wynika ,że człowiek jest organizmem, czyli zespołem komórek ludzkich ze sobą współpracujących a więc jeśli organizm jest żywy (tzn. komórki ze sobą współpracuja) to i żywy jest człowiek.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Cytat:Stary , ograny pseudoargument oparty o dwa różne znaczenia słowa "człowiek" : a)w znaczeniu naukowym obejmuje ono wszystkie etapy życia Człowiek w jakim znaczeniu słowa? Skoro osobnik ludzki to to samo, co 4 komórki zarodka, to jaka jest ta wspólna naukowa definicja? Bardzo jestem ciekawy. > b)w znaczeniu ludowym (czyli niedouków, ciemnoty) obejmuje tylko etapy widoczne.Tak... Cytat:Mózg nie pracuje ale to nie znaczy ,że człowiek nie żyje de facto. Medycy tylko tak twierdzą ze względu na swą bezsilność wobec tej sytuacji. Mózgu nie da sie przywrócić do pracy. Ponieważ nawet krótkotrwały brak tlenu, pożywienia powoduje zanik jego funkcji. > >Zygota niby coś robi?> Rozwija się , zagnieżdża się w macicy , odżywia -a więc pracuje intensywnie.Tak jak wątroba i wiele innych organów w zmarłej klinicznie osobie. I co z tego? Plemnik SAM dociera gdzie trzeba, nikt mu nie pomaga i też pracuje cały czas bardzo intensywnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Człowiek w jakim znaczeniu słowa? Bardzo jestem ciekawy.
Nieprecyzyjnie zadane pytanie, powinno być:
Skoro osobnik ludzki w etapie dorosłym jest tą samą istotą, co 4 komórki jego zarodka, to jaka jest ta wspólna (dla tych dwóch etapów życia tej istoty) naukowa definicja?
Odpowiedż zawarta jest w pytaniu.
>Mózgu nie da sie przywrócić do pracy. Ponieważ nawet krótkotrwały brak tlenu, pożywienia powoduje zanik jego funkcji.
Rodzą się ludzie z wodomózgowiem czyli bez mózgu i żyją.
>>>Zygota niby coś robi? >>Rozwija się , zagnieżdża się w macicy , odżywia -a więc pracuje intensywnie. >Tak jak wątroba i wiele innych organów w zmarłej klinicznie osobie. I co z tego?
Zmarłej klinicznie a nie de facto.
>Plemnik SAM dociera gdzie trzeba, nikt mu nie pomaga i też pracuje cały czas bardzo intensywnie.
A więc żyje ale nie jako człowiek - i w czym masz problem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Rodzą się ludzie z wodomózgowiem czyli bez mózgu i żyją. Wodomózgowie to nie to samo co brak mózgu (anencefalia całkowita). Płody dotknięte tą wadą rodzą się martwe. Płody z anencefalią częściową żyją parę godzin, rzadziej dni. Obrazek dla odważnych ! . Z punktu widzenia etyki katolickiej, dla której jedynym wyróżnikiem człowieczeństwa jest posiadanie duszy, płody te są ludźmi. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Płody z anencefalią częściową żyją parę godzin, rzadziej dni. Obrazek dla odważnych ! . Z punktu widzenia etyki katolickiej, dla której jedynym wyróżnikiem człowieczeństwa jest posiadanie duszy, płody te są ludźmi.Więc ten osobnik - jaki to gatunek? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Więc ten osobnik - jaki to gatunek?
Homo sapiens. Choć w tym wypadku nazwa gatunkowa wydaje się być nieco myląca.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>Więc ten osobnik - jaki to gatunek? > Homo sapiens. Choć w tym wypadku nazwa gatunkowa wydaje się być nieco myląca.
jak "nieco"? niby na czym ma polegać mądrość (aktualna i przyszła) tej istoty? kiedy rozbijesz chińską wazę, możesz jej czerepy nazywać "rozbitą chińską wazą", ale niestety nie wlejesz już do niej wody, i nie włozysz kwiatu. jeśli należy sie jej szacunek, to, moim zdaniem nie tyle z tego powodu, że jest to człowiek, ale że jest to (jak powiedziałby budda) istota czująca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>niby na czym ma polegać mądrość (aktualna i przyszła) tej istoty? O przynależności do tego gatunku nie przesądza jej mądrość, lecz geny. To samo dotyczy Ciebie, szacowny Diogenesie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | przyjaciel otów | Więc ten osobnik - jaki to gatunek? > Homo sapiens. Choć w tym wypadku nazwa gatunkowa wydaje się być nieco myląca. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
---dochodzimy do ciekawego wniosku - panowie traktują czlowiek z mocnym uposledzeniem fizycznym jako nieprzystającego do homo-sapiens. rozumiem, że tutaj raktujesz to jako pewien paradkos, ale mimo wszystko dosyć to niebezpieczna uwaga - znana już w historii XX wieku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
>Płody dotknięte tą wadą rodzą się martwe.
Jak to należy rozumieć: czy że a) podczas ciąży były cały czas martwe czy, że b) zmarły podczas porodu
a) należy odrzucić-to co martwe się nie rozwija
A więc podczas porodu następuje śmierć wskutek uduszenia ,braku tlenu we krwi- narodzone dziecko nie może wskutek braku mózgu wykonać czynność oddychania.
Ale przez całą ciąże i przez tę chwilę porodu żyje ! I żyłoby dalej gdyby można było dostarczać tlen i środki odżywcze do krwi sztucznie.
Oczywiście taki człowiek z punktu widzenia rodziny , społeczeństwa "nie żyje" bo brak z nim kontaktu. Ale my przecież dyskutujemy o człowieku (o jego początku) a nie o tym co sądzi społeczeństwo.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >... człowiek z chwilą połączenia plemnika z komórką jajową rozpoczyna swój rozwój osobniczy. ...
warto zwrócic przy okazji tego zwrotu na pewne nadużycie języka. kiedy człowiek (już istniejący) kończy 18 lat, staje się pełnoletni. logicznie nie można temu nic zarzucić. ale kiedy mówimy, że człowiek (którego nie ma) rozpoczyna rozwój osobniczy...to po prostu popełniamy logiczny błąd: przypisujemy własności bytowi, który nie istnieje. rozwój rozpoczyna bowiem to, co jest (a jest zygota, i nic więcej). to tak na marginesie przerwanej dyskusji.
|
|
| | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>... człowiek z chwilą połączenia plemnika z komórką jajową rozpoczyna swój rozwój osobniczy. ... >warto zwrócic przy okazji tego zwrotu na pewne nadużycie języka. kiedy człowiek (już istniejący) kończy 18 lat, staje się pełnoletni. logicznie nie można temu nic zarzucić. ale kiedy mówimy, że człowiek (którego nie ma) rozpoczyna rozwój osobniczy...to po prostu popełniamy logiczny błąd: przypisujemy własności bytowi, który nie istnieje. rozwój rozpoczyna bowiem to, co jest (a jest zygota, i nic więcej). to tak na marginesie przerwanej dyskusji.
Zgoda - to co nieistnieje nic nie może . Zatem należałoby napisać: Skutek połączenia plemnika ludzkiego z jajem ludzkim nazywamy człowiekiem w pierwszym jego etapie życia.
Podobny błąd tkwi w zdaniach:
Świat powstał...itd. - Świat wykonuje tu czynność powstawanie mimo,że nieistnieje.
Zycie pojawiło się .. itd.
|
|
 | 2 na 2 | gurgul (651 punktów) | Katolicy zakładają ze wyznacznikiem człowieczeństawa jest "dusza". Nie da sie w żaden sposób stwierdzic czy zespół komórek ową duszę posiada czy tez nie. Oczywiście państwo jest dobrem wspólnym więc powinno kierować się zdaniem wiekszosci obywateli. Jeżeli wiekszość Polaków uwaza że metoda in vitro jest ok to należy ja wprowadzic, bo KK ma w Polsce tak duzo do powiedzenia nie dlatego że biskupi mają ładne sutanny, ale dlatego że żyje tu tak wielu katolików, to kwestia demokracji, w której KK czasem wygrywa, a czasem przegrywa. Jezeli jednak Polacy byliby w większości przeciwni in vitro to wprowadzenie go byłoby niedemokratyczne, a wprowodzenie go na życzenie postepowych ateistów nie różniłoby się niczym od tak szeroko krytykowanego na tym forum krzykactwa KK i zmuszania innych do przyjecia jego stanowiska.
A tak na marginesie, może oprócz wprowadzania in vitro dobrze byłoby ułatwić adopcje...
|
|
|  | 5 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Katolicy zakładają ze wyznacznikiem człowieczeństawa jest "dusza".
A czym jest "człowieczeństwo"? Świadomością czy zbiorem żywych komórek? Bo jeśli tym drugim, a tak chce Kościół walcząc zaciekle o "życie poczęte", to: 1. albo zwierzęta też mają "duszę" (bo posiadają świadomość i uczuciowość; o komórkach żywych nawet nie wspomnę), albo 2. jest świadomością, a wtedy "dusza" jest synonimem tejże świadomości i nijak nie da się jej przypisać zlepkowi kilku komórek, mimo, że są żywe. Tertium non datur. Zresztą podzielasz te wątpliwości pisząc:
>Nie da sie w żaden sposób stwierdzic czy zespół komórek ową duszę posiada czy tez nie.
Dlaczego zatem Kościół tak ostro przeciwdziała zarówno ograniczonej prawnie formie legalnej aborcji, a teraz jeszcze in vitro?
>Oczywiście państwo jest dobrem wspólnym więc powinno kierować się zdaniem wiekszosci obywateli.
Nie. Tzw. "większość" rzadko kiedy ma rację (vide: kara śmierci, nb. popierana przez Kościół pomimo jego walki o "prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci). Państwo w swoich decyzjach o znaczeniu pryncypialnym dla całego narodu powinno kierować się zdaniem ekspertów (reprezentujących różne opcje światopoglądowe), a dopiero wówczas, gdy brak jest jednoznacznego rozstrzygnięcia - wolą większości.
>Jeżeli wiekszość polaków uwaza że metoda in vitro jest ok to należy ja wprowadzic, bo KK ma w polsce tak duzo do powiedzenia nie dlatego że biskupi mają ładne sutanny, ale dlatego że żyje tu tak wielu katolików, to kwestia demokracji, w której KK czasem wygrywa, a czasem przegrywa.
Pewnie tak, ale nie o większość tu chodzi. Nie wiem czy spotkałeś się kiedyś z taką definicją demokracji: jest to ustrój mający na celu chronienie praw mniejszości. To nallepsza definicja jaką znam. Jeśli są ludzie mający problem z dzietnością, której bardzo pragną, to nie widzę żadnego powodu, aby im w tym nie pomóc w sposób nauce dostępny.
Gdybym chciał być bardzo złośliwy, to powiedziałbym, że kler katolicki, to mężczyźni tak dalece zniewieściali, że chodzą w damskich szatach (sukienkach), zatem faktycznie mają powody do uzurpacji prawa wypowiadania się w sprawach dotyczących wyłącznie kobiet. Ale nie miałbym racji. Klerowi chodzi bowiem "tylko" o władzę i związane z nią pieniądze, nawet za cenę śmieszności. To tyle o "ładnych sutannach".
Nie jest też prawdą, że Kościół raz wygrywa (bo jest tylu katolików w Polsce), a raz przegrywa. Kościół wygrywa zawsze dlatego, że jest instytucją totalitarną o ogromnym rygorze i konsekwencji działania. A to, że w Polsce jest tak wielu katolików jest właśnie skutkiem bezwzględności Kościoła. Znamienne jest to, że kiedy robi się niezależne badania socjologiczne na temat katolicyzmu, to okazuje się, iż większość "katolików" ma w głębokim poważaniu dogmaty i nauki własnego Kościoła, co wcale im nie przeszkadza we wręcz ortodoksyjnym przyznawaniu się do związku z nim.
>Jezeli jednak polacy byliby w większości przeciwni in vitro to wprowadzenie go byłoby niedemokratyczne, a wprowodzenie go na życzenie postepowych ateistów nie różniłoby się niczym od tak szeroko krytykowanego na tym forum krzykactwa KK i zmuszania innych do przyjecia jego stanowiska.
Nikt tego nie stwierdzi. Bo jeśli nawet badania opinii będą dla Kościoła niepomyślne, to i tak Kościół zażąda całkowitego zakazu stosowania metody in vitro (pisał o tym Placownik jako o możliwości; ja uważam to za pewnik) powołując się na wiele casusów (nierzetelność badań, brak uwzględnienia zdobycy teologii w tym zakresie, nieznajomość prawa kanonicznego, wreszcie - niedostateczną znajomość Biblii, a więc opinii samego Boga na ten temat). Tyle tylko, że są to argumenty przeznaczone na użytek tej bezrefleksyjnej, większościowej grupy wiernych gotowych poprzeć największy nawet absurd tylko dlatego, że jest dziełem kleru.
>A tak na marginesie, może oprócz wprowadzania in vitro dobrze było by ułatwić adopcje...
A tak na marginesie - może zechciałbyś pisać nieco bardziej po polsku?
Jeśli poważnie traktujesz słowo "oprócz" w swoim zacytowanym przeze mnie zdaniu, to jestem "za". Z zastrzeżeniem, że adopcja (bądź co bądź obcego dziecka) nie może zastąpić metody in vitro (dziecka własnego).
Dodam jeszcze, że adopcja może nie byłaby społecznym problemem, gdyby nie kategoryczne stanowisko Kościoła w sprawie aborcji.
Serdecznie pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 1 na 1 | gurgul (651 punktów) |
>A czym jest "człowieczeństwo"? Świadomością czy zbiorem żywych komórek? Bo jeśli tym drugim, a tak chce Kościół walcząc zaciekle o "życie poczęte", to: 1. albo zwierzęta też mają "duszę" (bo posiadają świadomość i uczuciowość; o komórkach żywych nawet nie wspomnę), albo 2. jest świadomością, a wtedy "dusza" jest synonimem tejże świadomości i nijak nie da się jej przypisać zlepkowi kilku komórek, mimo, że są żywe. Tertium non datur.
Jest trzecia opcja. Człowieczeństwo polega na byciu stworzonym na obraz i podobieństwo Boga. Tyle tylko, że to cokolwiek znaczy dla wierzących, a nie dla ateistów i bardzo mnie zawsze dziwiło to, że KK na siłę próbuje wcisnąć niewierzącym ten poglad.
>Dlaczego zatem Kościół tak ostro przeciwdziała zarówno ograniczonej prawnie formie legalnej aborcji, a teraz jeszcze in vitro?
Z prostego powodu. Dlatego że to ja mam w tej sprawie wątpliwości, a nie Kościół. A dlaczego mam wątpliwości? Na wszelki wypadek. Nie wiem czy embrion ma "duszę" czy jest tylko komórką i nigdy tego wiedział nie będę. Wolę więc zapobiegawczo być przeciw, z uwzględnieniem, że mogę nie mieć racji.
>Nie. Tzw. "większość" rzadko kiedy ma rację (vide: kara śmierci, nb. popierana przez Kościół pomimo jego walki o "prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci). Państwo w swoich decyzjach o znaczeniu pryncypialnym dla całego narodu powinno kierować się zdaniem ekspertów (reprezentujących różne opcje światopoglądowe), a dopiero wówczas, gdy brak jest jednoznacznego rozstrzygnięcia - wolą większości.
Tak masz rację. Co do tego mnie przekonałeś.
>Nie jest też prawdą, że Kościół raz wygrywa (bo jest tylu katolików w Polsce), a raz przegrywa. Kościół wygrywa zawsze
Tak? I naprawdę myślisz że KK wygra batalię o in vitro?
>Z zastrzeżeniem, że adopcja (bądź co bądź obcego dziecka) nie może zastąpić metody in vitro (dziecka własnego).
Wiem że nie może, ale nie miałbym pretensji gdyby prawo w Polsce nie utrudniało adopcji, tak jak to się dzieje w tej chwili.
>Dodam jeszcze, że adopcja może nie byłaby społecznym problemem, gdyby nie kategoryczne stanowisko Kościoła w sprawie aborcji.
Rozumiem twoje racje, ale akurat w sprawie aborcji zgadzam się z Kościołem.
PS: Jestem dysortografikiem, od lat robię co mogę żeby pisać w miarę poprawnie, ale daleko mi do doskonałości. Proszę o wyrozumiałość.
>Serdecznie pozdrawiam.
Pozdrawiam również
|
|
| | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
>A dlaczego mam wątpliwości? Na wszelki wypadek. Nie wiem czy embrion ma "duszę" czy jest tylko komórką i nigdy tego wiedział nie będę. Wolę więc zapobiegawczo być przeciw, z uwzględnieniem, że mogę nie mieć racji.
Szanuję Twoje wątpliwości, choć ich nie podzielam. Nie akceptuję jednak działań Kościoła, który przy pomocy Państwa przemocą usiłuje narzucić te wątpliwości tym, którzy ich nie mają.
Jeśli dopuszczasz, że ludzka zygota obdarzona jest duszą, a dorosły szympans, stopniem rozwoju przewyższający pod każdym względem paromiesięczne niemowlę, duszy nie posiada, to zgódźmy się, że jedynym argumentem na poparcie słuszności Twojego sądu jest stwierdzenie, że tak mówi Kościół. Ja innych argumentów nie widzę.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 1 na 1 | gurgul (651 punktów) | >Ja innych argumentów nie widzę.
I dobrze! Niezdrowo jest widzieć rzeczy których nie ma.
|
|
 | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Czy problem nie leży gdzie indziej? Sam pomysł, że kilka komórek może reprezentować duszę, czyli coś osobowego, mentalnego, związanego z człowiekiem myślącym, jest absurdalny.
Dusza to niematerialna (duchowa) zasada życia- komórki są żywe a więc mają duszę. Kilka wspóldziałających ze sobą komórek czym się różni od milionów współdziałających komórek? - nie duszą ale ilością. Wieloryb ma więcej komórek niż człowiek ale jeden i drugi mają duszę tak jak jedna komórka.
>Czym innym jest szacunek dla człowieka we wszystkich etapach jego życia,
jeśli szacunek we wszystkich etapach życia to od pierwszego etapu czyli od poczęcia
>a czym innym przypisywanie grupie komórek wartości metafizycznej człowieka.
Każda dusza jest ze swej istoty metafizyczna : dotyczy więc to w równym stopniu duszy pojedynczej komórki jak i duszy człowieka.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Dusza to niematerialna (duchowa) zasada życia...
dusza to ...duchowa zasada życia...jeśli wydaje ci się, że komukolwiek (z tobą włącznie) coś powiedziałeś, to jesteś w błędzie. klasyczny błąd ignotum per ignotum. pozostała część twojego postu dziedziczy ów błąd. można w uzasadnieniu wszystkiego odwołać się do jakiejś niematerialnej zasady (istota wielu chybionych dowodów na istnienie boga, causa sui), ale podyktowane jest to względami pozapoznawczymi.
|
|
| |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>Dusza to niematerialna (duchowa) zasada życia... >dusza to ...duchowa zasada życia...jeśli wydaje ci się, że komukolwiek (z tobą włącznie) coś powiedziałeś, to jesteś w błędzie. klasyczny błąd ignotum per ignotum. pozostała część twojego postu dziedziczy ów błąd. można w uzasadnieniu wszystkiego odwołać się do jakiejś niematerialnej zasady (istota wielu chybionych dowodów na istnienie boga, causa sui), ale podyktowane jest to względami pozapoznawczymi.
Nie! Jest wzgląd poznawczy: Zamknij żabę w słoiku i zważ. Poczekaj aż zdechnie i zważ ponownie. A teraz wyciągnij wnioski.
|
|
| | |  | | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Zamknij żabę w słoiku i zważ. Poczekaj aż zdechnie i zważ >ponownie. A teraz wyciągnij wnioski. Jeżeli słoik będzie szczelny to nic się nie zmieni - prawo zachowania masy!!! Nie uczyli na chemii w szkole? A? Dale. Pomysł z żaba jest wręcz sadystyczny! Gdzie chrześcijańskie miłosierdzie. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | LeonMamon (101 punktów) | Nie ma prawa zachowania masy (w fizyce)  - jest za to prawo zachowania energii. Widać to np. u Einsteina, albo tzw. defekt masy - atom helu jest lżejszy niż 4 atomy wodoru, z których powstaje (jądro z 2 protonów i 2 neutronów). Część masy znika gdyż jest zużywana na energię wiązania. Również ciało ogrzane przybiera na wadze. Część masy słoika z żabą zniknęłaby z powodu promieniowania cieplnego (chociaż nieszczęsna żaba jest zmiennocieplna) w wyniku np. ustania pewnych reakcji chemicznych i pojawienia się innych. .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Nie ma prawa zachowania masy (w fizyce) - jest za to prawo zachowania energii.Ta. Tyle tylko, że Parys chciał zamknąć żabę w słoiku. Nie nadawał jej prędkości w pobliżu c ani nie żonglował układami odniesienia. On tylko tę żabę! W słoiku!!! JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | LeonMamon (101 punktów) | Nie mam dokładnej wagi i nie sprawdzę. Ale ciepłe mięso zamknięte w słoiku też powinno tracić na wadze. To tak wg podręczników fizyki, dla ścisłości
|
|
| | |  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | > Zamknij żabę w słoiku i zważ. Poczekaj aż zdechnie i zważ ponownie. A teraz wyciągnij wnioski.> Wyschła i jest lżejsza...(biedne truchło) czy jak..???
|
|
| | |  | 1 na 1 | Stanisław G... (6808 punktów) | >Zamknij żabę w słoiku i zważ. Poczekaj aż zdechnie i zważ ponownie. A teraz wyciągnij wnioski.
Żaba w słoiku zanim umrze oddycha i porusza się, czyli wytwarza i zużywa energię. Na wytwarzanie energii do pracy (oddychania i ruchu) zużywa część swojej masy ciała jako paliwa. Ludziom z nadwagą zaleca się ruch, wysiłek aby wydatkowali energię. Na wytworzenie energii zużywają masę ciała. A teraz wyciągnij wnioski.
Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić.
|
|
| | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
>Żaba w słoiku zanim umrze oddycha i porusza się, czyli wytwarza i zużywa energię. Na wytwarzanie energii do pracy (oddychania i ruchu) zużywa część swojej masy ciała jako paliwa. >Ludziom z nadwagą zaleca się ruch, wysiłek aby wydatkowali energię. Na wytworzenie energii zużywają masę ciała. >A teraz wyciągnij wnioski.
Proszę bardzo : nie zrozumiałeś o co chodzi w naszej dyskusji - twoja wypowiedż jest zatem bez sensu.
|
|
|  | 1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Każda dusza jest ze swej istoty metafizyczna : dotyczy więc to w równym stopniu duszy pojedynczej komórki jak i duszy człowieka. Rozumiem zatem, że: 1. Pantofelek ma duszę; 2. Euglena zielona ma duszę; 3. Moje paznokcie po obcięciu mają duszę (przynajmniej należny im kawałek); 4. Moja kotka Akacja też ma duszę (tu zgadzam się ze św. Franciszkiem z Asyżu! Kocham naszych braci mniejszych); 5. ... ma duszę... Ergo. Po śmierci mam szansę wieczność spędzić razem z moją kotką? Cieszę się. Będę ją miział za uszami a ona mruczeć mi będzie "najbardziej senne bossaniowy". Zawsze to lepsze niż "Te Deum" i inne pienia Serafinów, które są latoś de mode. Pozdrawiam. JATO PS. Nie jestem trollem, jestem ogrem! JT
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| |  | 1 na 1 Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Rozumiem zatem, że: >1. Pantofelek ma duszę; >2. Euglena zielona ma duszę;
To dobrze że to rozumiesz.
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>3. Moje paznokcie po obcięciu mają duszę (przynajmniej należny im kawałek); >4. Moja kotka Akacja też ma duszę (tu zgadzam się ze św. Franciszkiem z Asyżu! Kocham naszych braci mniejszych);
Mam nadzieję, że tej miłości do braci mniejszych starczyło, by niewolona Akacja zachowała choć swoje paznokcie i zdolność rozrodu. .
|
|
|  | 2 na 2 | Stanisław G... (6808 punktów) | >Dusza to niematerialna (duchowa) zasada życia- komórki są żywe a więc mają duszę. >Wieloryb ma więcej komórek niż człowiek ale jeden i drugi mają duszę tak jak jedna komórka. Skoro jedna komórka ma duszę, to niezapłodniona komórka jajowa też ją ma. Dla ochrony życia komórki jajowej, i jej metafizycznej zasady życiowej- duszy, należy wprowadzić prawny rygor poddawania się kopulacji w dniach płodnych.
Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić.
|
|
| |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) |
>Skoro jedna komórka ma duszę, to niezapłodniona komórka jajowa też ją ma. Dla ochrony życia komórki jajowej, i jej metafizycznej zasady życiowej- duszy, należy wprowadzić prawny rygor poddawania się kopulacji w dniach płodnych.
Nie, bo jajo ludzkie niezapłodnione nie jest człowiekiem - przecież spór dotyczy ludzi.
>Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić.
Owszem , ale dlaczego tego nie robisz?
|
|
| | |  | | łstaislaw3 | >>Skoro jedna komórka ma duszę, to niezapłodniona komórka jajowa też ją ma. Dla ochrony życia komórki jajowej, i jej metafizycznej zasady życiowej- duszy, należy wprowadzić prawny rygor poddawania się kopulacji w dniach płodnych. >Nie, bo jajo ludzkie niezapłodnione nie jest człowiekiem - przecież spór dotyczy ludzi. Jajo zapłodnione dopiero ma szansę być człowiekiem, jeśli się "zagnieździ" w macicy. Dopóki jest w probówce nie ma takiej szansy. Metoda in vitro daje szansę narodzin, przy tym giną pozostałe niewykorzystane jaja połączone z plemnikami, które i tak nie byłyby wykorzystane. W naturze tylko część zapłodnionych jaj zostaje dorosłymi osobnikami. Metoda in vitro zwiększa tę część.
>>Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić. >Owszem , ale dlaczego tego nie robisz? Na jakiej podstawie piszesz że tego nie robię? Sprawdziłeś co robię i z kim? Rozmowa z Tobą może być ciężka jak kamień, jeśli jesteś mądry to właśnie to robię z Tobą.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Stanisław G... (6808 punktów) |
> Jajo zapłodnione dopiero ma szansę być człowiekiem, jeśli się "zagnieździ" w macicy. Jajo niezapłodnione też ma szansę być człowiekiem. Metodę in vitro stosuje się w celu dania szansy tym jajom, które by zostały wydalone podczas menstruacji.
Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić.
|
|
| Kelly (2051 punktów) | Cała debata o in vitro jest co najmniej dziwna. Na początku w ogóle musiałam spytać się mamusi, o co chodzi Kościołowi z in vitro jako aborcją. Dobrze, do bystrych nie należę, ale - na brak miłości boskiej - bez przesady...
|
|
4 na 4 | Duda (25557 punktów) | Kościół wypowiedział wojnę. Tu nie chodzi o kilka milionów na dofinansowanie in vitro czy o parę zarodków. Chodzi o podporządkowanie sobie rządu i sejmu RP. Pokazanie kto naprawdę rządzi w tym kraju. Wpływy Rydzyka zmalały i nie da się już sterować rządem i państwem przez jego radio. Rydzyk już się skończył bo zbyt chamskie i pełne nienawiści były jego odzywki jak również nie do ukrycia stały się szwindle finansowe. Rydzyk zrobił swoje teraz może odejść. Zostanie rzucony na pożarcie wszystkim tym którym pycha, buta i pazerność kościoła wychodzi już gardłem. Kościół podrzuci Rydzyka gawiedzi do rozszarpania. Sam umywa ręce Kościół to przecież nie Rydzyk Kościół nie ma z nim nic wspólnego. Co złego w kościele to Rydzyk! Patrzcie my go nie bronimy mimo, że jest nasz ale zbłądził i musi ponieść konsekwencje. My jesteśmy czyści i uczciwi. Mamy więc moralne prawo żądać posłuchu. In vitro jest aborcją - tak twierdzą biskupi stając w obronie dwóch komórek połączonych w laboratorium. Perfidia tego stwierdzenia jest przerażająca. To znaczy, że przesuwają ochronę " dziecka poczętego" z momentu zagnieżdżenia się zapłodnionego jajeczka w macicy do momentu połączenia plemnika z jajeczkiem. Konsekwencją będzie zakaz stosowania środków utrudniających zagnieżdżenie się jajeczka w macicy a więc tak zwanych leków "po" powodujących zwiększenie gęstości śluzu i uniemożliwiających dostanie się jajeczka do macicy. A więc pozbawią ratunku tych wszystkich, którzy dotychczas mogli zapobiec konsekwencjom pękniętej prezerwatywy. Następnym krokiem będzie całkowity zakaz wszelkich środków antykoncepcyjnych z prezerwatywą włącznie. "Człowiek ma prawo urodzić się w akcie miłości" - następne perfidne stwierdzenie. Jakże wielkim "aktem miłości" jest gwałt po którym (według biskupów) kobieta nie powinna mieć prawa do aborcji. A nie jest "aktem miłości" zadłużanie się na całe życie młodych ludzi, gdyż tyko w ten sposób mogą doczekać się potomka. Nie wystarczy kościołowi danina w postaci szwindla z dofinansowaniem (wbrew konstytucji) hiperświątyni (30 000 000 zł) pomnika pychy kościoła Rząd ma wycofać się z in vitro wprowadzić maturę z religii następnie zrobić ją obowiązkową dla wszystkich. 17 lat temu w konkordacie zapisana została tylko możliwość nauczania religii w szkołach i przedszkolach nie było mowy o finansowaniu z budżetu 35 000 katechetów (czyli wydania przeszło 100 000 000 zł) nie było mowy o finansowaniu kapelanów w każdym szpitalu z budżetu NFZ z pensją większą niż pielęgniarka z kilkudziesięcioletnim stażem, nie było mowy o finansowaniu kapelanów w każdej komendzie policji. Jeżeli Rząd RP wycofa się wbrew opinii społecznej z dofinansowania in vitro to znaczy , że uznał że Polska jest fundamentalistycznym krajem katolickim a sam jest marionetkowym rządem. Po co więc wydawać miliony na partie , wybory i tym podobne atrapy demokracji skoro i tak rządzą nami faceci w sukienkach.
|
|
 | 2 na 2 | marcenna (58 punktów) | zamiast wykasować cytat, powieliłam go ...  zadziwia mnie, że najwięcej do powiedzena o metodach zapłodnienia, mają właśnie faceci w sukienkach, którym wyznawany kult nie pozwala się rozmnażać, a nawet gdyby..to z racji płci, nigdy nie będą w stanie zrozumieć bólu niemożności zajścia w ciążę...
|
|
1 na 5 Parys (592 punktów) (zablokowany) | > dzieci poczęte in vitro są tak >samo kochane jak te poczęte na wersalce czy w krzakach za >wiejską remizą. już niedługo będą może przychodziły na >świat w laboratoriach informatycznych, a więc in silico. >ciekaw jestem, co wtedy powiedzą bonzowie w ornatach...
Są 2 powody protestu Kościoła: 1. technika in vitro powoduje zabicie wielu aby żył jeden człowiek co jest najwyższą formą egoizmu 2. obawa ,że nienaturalne poczęcie może mieć wpływ negatywny na człowieka- nauka jeszcze tego nie zbadała.
Nieładnie ,że o ludziach,którzy się o to troszczą tak po chamsku się wyrażasz.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | > Nieładnie ,że o ludziach,którzy się o to troszczą tak po chamsku się wyrażasz.jeśli szczypta prawdy ma być chamstwem, to niech tak będzie. co do troski - to gruba przesada. zerknij do: www.informacje.int.pl/in-vitro
|
|
 | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>1. technika in vitro powoduje zabicie wielu aby żył jeden człowiek co jest najwyższą formą egoizmu
Niech więc wolno myślący (nie mylić z wolnomyślicielami) nie czują się zaskoczeni, kiedy Kościół wystąpi z propozycją karania wykonawców zabiegów in vitro.
>2. obawa ,że nienaturalne poczęcie może mieć wpływ negatywny na człowieka- nauka jeszcze tego nie zbadała.
Na świecie żyje obecnie grubo ponad milion osób, które swoje istnienie zawdzięczają metodzie in vitro. Czy Kościół chce komukolwiek wmówić, że jest to wynik karygodnej lekkomyślności szalonych naukowców?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | > 2. obawa ,że nienaturalne poczęcie może mieć wpływ negatywny na człowieka- nauka jeszcze tego nie zbadała.Ja uważam za nienaturalne poczęcie, ciążę będącą wynikiem gwałtu..przypominam , o sympatycznym pomyśle JP II, aby kobiety, będące ofiarą zbrodni wojennych (sic!), rodziły dzieci, których ojcem mógł być ,jeden z ( powiedzmy) , czterdziestu żołdaków, masowo gwałcących obywatelki byłych krajów Jugosławii...Tymczasem oczekiwanie dziecka z miłością, w sytuacji, kiedy poczęte zostało " w próbówce" jakoś nie wywołuje we mnie moralnego protestu...ani żadnego w ogóle...
|
|
| |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >>2. obawa ,że nienaturalne poczęcie może mieć wpływ negatywny na człowieka- nauka jeszcze tego nie zbadała. >Ja uważam za nienaturalne poczęcie, ciążę będącą wynikiem gwałtu..przypominam , o sympatycznym pomyśle JP II, aby kobiety, będące ofiarą zbrodni wojennych (sic!), rodziły dzieci, których ojcem mógł być ,jeden z ( powiedzmy) , czterdziestu żołdaków, masowo gwałcących obywatelki byłych krajów Jugosławii...
Czy te dzieci są winne gwałtu, żeby je karać śmiercia?
|
|
| | |  | 2 na 2 | LeonMamon (101 punktów) | Czy potrafisz wyobrazić sobie np. zgwałcona przed chwilą córkę? Czy z premedytacją zabronisz np. choćby płukania? To też wg Ciebie byłaby zbrodnia, bo może już nowy człowiek zaistniał? Nie dajmy się zwariować...
|
|
| | | |  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Czy potrafisz wyobrazić sobie np. zgwałcona przed chwilą córkę? Czy z premedytacją zabronisz np. choćby płukania? To też wg Ciebie byłaby zbrodnia, bo może już nowy człowiek zaistniał? >Nie dajmy się zwariować...
Nie dajmy się oszukać-prawda brutalna ale prawda.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | LeonMamon (101 punktów) |
No tak... ekhm... Dulski wyśle córkę do pokątnego ginekologa po cichutku, jak zawsze. Przecież aż taki głupi nie jest... .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Stanisław G... (6808 punktów) | >Nie dajmy się oszukać-prawda brutalna ale prawda.
Sam odkryłeś, doszedłeś do tej "prawdy", czy została Ci objawiona przez powołanych Nadprzyrodzonego Stwarzającego poprzez zaklęcie "Niech stanie się..." w jego głowie taka prawdziwa wiedza?
Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić.
|
|
| | |  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | >Czy te dzieci są winne gwałtu, żeby je karać śmiercia? To nie był głos o aborcji tylko o kwestii definiowania przez KK "naturalnego poczęcia". Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób...
|
|
| | |  | 2 na 2 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Zygotę nazywasz dzieckiem? Zapłodnienie in vitro prawie niczym się nie różni od naturalnego odrzucania zarodków w ciele kobiety. W macicy kobiety umieszcza się zarodki po paru dniach hodowli w probówce, wiele z nich jest odrzucanych przez matkę. Gdzie Ty widzisz zabijanie dzieci? Chodzi o te pozostałe embriony niszczone, gdy ciąża się przyjmie? One mają duszę? W jaki sposób zarodki te są ludźmi?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >W jaki sposób zarodki te są ludźmi?
można dodać do tego wszelkie kombinacje patologicznych ciąż (jak chociażby zroślaki), żeby odrzucić wszelką argumentację za ludzkim charakterem zygoty, a nawet zaawansowanych stadium jej rozwoju. mam własnie przed sobą rtg tworu podwójnego: kręgosłup rozdwaja się na wysokości klatki piersiowej na dwie części, dwie głowy itd. jakiej intelektualnej ekwilibrystyki potrzeba, żeby rozprawiać w takim przypadku o duszy czy duszach. takie myślenie jest równie patologiczne jak patologia ciąży. podobnie: co powiedzieć o zygocie, która rozwinie się w jakiś twór bezmózgowy lub w ogóle bezgłowy? w każdym razie (choć brzmi to może okropnie) w dyskusji nad rzekomo ludzkim charakterem zygoty trzeba uwzględnić i takie krańcowe sytuacje.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>W jaki sposób zarodki te są ludźmi?
W sposób genetyczny. Nie są np. żabami albo kotami. .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Żaden zarodek, nie jest niczym innym niż zarodkiem. Zbiór 52 komórek macierzystych nie jest w żaden sposób człowiekiem. Człowiek, to definicja osobnika wykształconego i świadomego (żywego). Podstawą problemów i większości dyskusji tutaj jest to, że cechą charakterystyczną odróżniającą ludzi od innych ziemskich istot jest zdolność do opanowania umiejętności przekazywania informacji za pomocą artykułowanych dźwięków, pisma oraz zdolność do przekazywania emocji. Zarodek tego nie potrafi.
Wszystkie zarodki ssaków na etapie 52 komórek (ok. 4 dni po zapłodnieniu) są równe. Potrafią to samo. Wyglądają tak samo. Jedno co je różni, to zapis genetyczny. Jednak zapis genetyczny, nie jest świętością, ponieważ pełny zapis genetyczny znajduje się w każdej komórce. W plemniku, włosie, paznokciu...
Dziś można podtrzymać sztucznie życie ciała człowieka przez lata, otóż osoba która nie wykazuje aktywności mózgowej uważana jest za zmarłą. Jednak problem polega na tym, że według Twoich definicji, żyje. Oddycha, odżywia się (pokarm podawany dożylnie), serce pracuje, wlosy jej rosną i paznokcie... Czy osoba, której aktywność mózgowa jest nikła, bądź nie występuje jest człowiekiem? Można ją zabić odłączając aparaturę? Zważ, że cialo takie, może zajść w ciażę, bądź donosić ciążę i urodzić zdrowe dziecko.
Reasumując: 1. Być genetycznie człowiekiem, to za mało. Kawałek Twojego włosa, też jest genetycznie człowiekiem. Definicja : człowiek" powstała, nie kiedy ktoś zobaczył zarodka, tylko dotyczy osobnika w pełni rozwiniętego. 2. Akceptowanie momentu śmierci człowieka, jako końca aktywności mózgu powinno implikować podejście do zarodka. Zarodek mózgu bowiem nie ma wcale. Niczego nie ma, jest to zbiór kilkunastu komórek macierzystych.
Nie jesteś w stanie przekonać mnie, iż Twoje twierdzenia nie są oparte o wiarę religijną. Mało tego. Religia akceptująć śmierć mózgową, transplantologię, przetaczanie krwi... Nie wszytkie religie oczywiście lecz większość. Widzę więc tutaj daleko posuniętą niekonsekwencję.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Żaden zarodek, nie jest niczym innym niż zarodkiem. Jeżeli chodzi o to, czy można go inaczej określić, nie mijając się z prawdą, to można.
>Zbiór 52 komórek macierzystych nie jest w żaden sposób człowiekiem. W genetyczny sposób jest.
>Człowiek, to definicja osobnika wykształconego i świadomego (żywego). Cha cha - kupcie trumnę, bo ja umrę.
>cechą charakterystyczną odróżniającą ludzi od innych ziemskich istot jest zdolność do opanowania umiejętności przekazywania informacji za pomocą artykułowanych dźwięków, pisma... Analfabeci wszystkich krajów wypchajcie się, nie jesteście ludźmi.
>zapis genetyczny, nie jest świętością... Gdzie ja się upieram, że jest?
>osoba która nie wykazuje aktywności mózgowej uważana jest za zmarłą. Jednak [...] według Twoich definicji, żyje. Gdzie ja piszę, że żyje?
Za to wg Twojej teorii zarodek z racji braku mózgu jest martwy, ale musi drugi raz umrzeć, by go poroniono.
>Czy osoba, której aktywność mózgowa jest nikła, bądź nie występuje jest człowiekiem? Można ją zabić odłączając aparaturę? Człowiekiem jest, ale odłączyć wolno.
>Definicja : człowiek" powstała, nie kiedy ktoś zobaczył zarodka... Ale i nie Ciebie, zauważ.
>Akceptowanie momentu śmierci człowieka, jako końca aktywności mózgu powinno implikować podejście do zarodka. Zarodek mózgu bowiem nie ma wcale. Człowiek to mózg - brzmi sensownie.
Tylko dlaczego istnienie czynnego mózgu miałoby przesądzać o człowieczeństwie?
>Nie jesteś w stanie przekonać mnie, iż Twoje twierdzenia nie są oparte o wiarę religijną. A Ty nie jesteś w stanie mnie przekonać, że sobie nie wydumałeś mojej religijności. .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Witam
Może wytłumaczę jaśniej... Widzisz chodzi mi o to, że przyjmując Twoją definicję, że człowiek w sensie genetycznym to zbiór komórek, to osoba podłączona do aparatury bez aktywności mózgu NIE POWINNA być odłączona. Zabijesz bowiem miliardy żywych komórek.
Osoba ta, choć nie wykazuje żadnej mózgowej aktywności, ŻYJE dokładnie tak samo jak 52 komórki.
Przekonaj mnie zatem, że dawanie przez Ciebie prawa 52 komórkom, większego niż osobie w sytuacji śmierci mózgowej, nie jest przekonaniem religijnym.
Według Ciebie człowiekiem jest wszystko. 2 może 4 komórki, kawałek mięsa, plemnik, dobrze więc. Dlaczego jednak dajesz zygocie prawa na równi z dorosłym osobnikiem?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...osoba podłączona do aparatury bez aktywności mózgu...
a cóż to takiego: osoba bez aktywności mózgu? anioł? anima separata tomasza z akwinu?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Witam >a cóż to takiego: osoba bez aktywności mózgu? anioł? anima separata tomasza z akwinu? Powiem szczerze, że nie wiem o co chodzi. Może coś naknociłem... Przy okazji, ma prośbę byś używał duzych liter, tam gdzie się ich używać powinno.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>przyjmując Twoją definicję, że człowiek w sensie genetycznym to zbiór komórek, to osoba podłączona do aparatury bez aktywności mózgu NIE POWINNA być odłączona. Zabijesz bowiem miliardy żywych komórek. Nie żal samych komórek, bo nie są osobnikiem, choć są człowiekiem. Ale osobnik ludzki tu też występuje, tyle, że z martwym mózgiem jest to osobnik martwy.
>Osoba ta, choć nie wykazuje żadnej mózgowej aktywności, ŻYJE dokładnie tak samo jak 52 komórki. To zależy które komórki. Jeżeli dowolne komórki wycięte z komórkowo liczniejszego osobnika lub obiektu (np. odciętej ludzkiej nogi), to tak samo, ale Ty mówisz tu o zygocie, a ona jest osobnikiem. Brak mózgowej aktywności działa na jej niekorzyść, bo dopuszczam jej zabicie.
>Przekonaj mnie zatem, że dawanie przez Ciebie prawa 52 komórkom, większego niż osobie w sytuacji śmierci mózgowej, nie jest przekonaniem religijnym. Albo lepiej Ty przekonaj mnie, że Twoje przekonanie o mojej religijności nie ma charakteru religijnego. Jesteś jakiś wierzący w moją religijność?
>Według Ciebie człowiekiem jest wszystko. 2 może 4 komórki, kawałek mięsa, plemnik, dobrze więc. Dlaczego jednak dajesz zygocie prawa na równi z dorosłym osobnikiem? No, kurczę, przecież nie daję, co mam osobiście plemnika ukatrupić?
Ale zauważ, że gdyby tak było, to przecież byłoby to logiczne: skoro są tym samym - człowiekiem, to niech mają równe prawa. Bo niby wg czego ich różnicować?
Tyle tylko, że nie są tym samym, bo jest człowiek - osobnik i człowiek - gatunek. Nie każdy obiekt będący człowiekiem w sensie genetycznym jest osobnikiem. Plemnik i każda inna komórka ma kod genetyczny i przez to należy do gatunku człowiek. A osobnikiem ludzkim jest człowiek od poczęcia: tj już pierwsze dwie połączone komórki. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć >Nie żal samych komórek, bo nie są osobnikiem, choć są człowiekiem. Ale osobnik ludzki tu >też występuje, tyle, że z martwym mózgiem jest to osobnik martwy. Sam już się gubisz w Twojej skomplikowanej próbie "pozostania na gruncie laickim". >>Osoba ta, choć nie wykazuje żadnej mózgowej aktywności, ŻYJE dokładnie tak samo jak >52 komórki. >To zależy które komórki. Jeżeli dowolne komórki wycięte z komórkowo liczniejszego >osobnika lub obiektu (np. odciętej ludzkiej nogi), to tak samo, ale Ty mówisz tu o zygocie, >a ona jest osobnikiem. Brak mózgowej aktywności działa na jej niekorzyść, bo >dopuszczam jej zabicie. Zapominasz o licznej grupie komórek w ludzkim ciele. Są też takie, które przypominają komórki macierzyste zygoty...Naukowcy potrafiliby zrobić z nich dowolny organ, a w przyszłości, być może, poprzez zamianę jakiegoś genu, przerobić je na takie, które miałyby właściwości identyczne z komórkami embrionalnymi. W każdym razie, ich poziom życia jest taki sam jak zygoty.
> Plemnik i każda inna komórka ma kod genetyczny i przez to >należy do gatunku człowiek.
Nidgy nie myślałem tak o plemnikach, że są naszymi "braćmi". Ciekawe, co biolog powiedziałby o tym. Musisz koniecznie zdradzić mi skąd czerpiesz wiedzę...
Mieszasz, moim zdaniem, koszmarnie dziesiątki pojęć. Najciekawsze jest to, że dopiero w dyskusji, układasz sobie wszystko i dopracowujesz swoje zdanie w temacie. Jeszcze niedawno, zygota była dla Ciebie człowiekiem na poziomie genetycznym, teraz jest już osobnikiem. Dokończ następujące zdanie: Zygota jest przedstawicielem osobnika rodzaju ludzkiego ponieważ...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Cześć Cześć, Celecrinie. Pomieszałeś swój tekst z moim, przez co moja wypowiedź wygląda na sprzeczną (ostatni cytat). Poza tym zamiast rzeczowo polemizować, atakujesz mnie, pisząc: gubisz się, zapominasz, mieszasz, itp.
>>Nie żal samych komórek, bo nie są obnikiem, choć są człowiekiem. Ale osobnik ludzki tu >też występuje, tyle, że z martwym mózgiem jest to osobnik martwy. >Sam już się gubisz w Twojej skomplikowanej próbie "pozostania na gruncie laickim". Nie ma sprzeczności, a jak jest, to ją wskaż. A to "pozostanie na gruncie laickim" to cytat z kogoś, czy ot, takie ironizowanie?
>Zapominasz o licznej grupie komórek w ludzkim ciele. Są też takie, które przypominają komórki macierzyste zygoty...Naukowcy potrafiliby zrobić z nich dowolny organ, a w przyszłości, być może, poprzez zamianę jakiegoś genu, przerobić je na takie, które miałyby właściwości identyczne z komórkami embrionalnymi. >W każdym razie, ich poziom życia jest taki sam jak zygoty. Poziom życia nie przesądza o odrębności osobniczej.
>> Plemnik i każda inna komórka ma kod genetyczny i przez to należy do gatunku człowiek. >Nidgy nie myślałem tak o plemnikach, że są naszymi "braćmi". Ani ja nie myślę o plemnikach, że są naszymi braćmi. Nie wszystko co należy do gatunku jest osobnikiem. Każdy fragment tkanki należy do określonego gatunku, choć osobnikiem być nie musi.
>Musisz koniecznie zdradzić mi skąd czerpiesz wiedzę... Dlaczego muszę?
>Mieszasz, moim zdaniem, koszmarnie dziesiątki pojęć. Wskaż te pomylone dziesiątki.
>Najciekawsze jest to, że dopiero w dyskusji, układasz sobie wszystko i dopracowujesz swoje zdanie w temacie. Co w tym widzisz ciekawego?
>Jeszcze niedawno, zygota była dla Ciebie człowiekiem na poziomie genetycznym, teraz jest już osobnikiem. Jest i tym i tym, jak każdy osobnik.
>Dokończ następujące zdanie: >Zygota jest przedstawicielem osobnika rodzaju ludzkiego ponieważ... ...życie osobnicze organizmów rozmnażających się płciowo zaczyna się od zapłodnienia. (Oczywiście w odniesieniu do zygoty ludzkiej, czego nie zaznaczyłeś.)
Teraz Ty dokończ: Żadna zygota nie jest człowiekiem, ponieważ... .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | przepraszam, ze się wtrącę...
>Żadna zygota nie jest człowiekiem, ponieważ nie wykazuje świadomego życia. lub inaczej: ponieważ nie jest subiektywnością. próba jedynie obiektywnego scharakteryzowania człowieka to nonsens.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Żadna zygota nie jest człowiekiem, ponieważ nie wykazuje świadomego życia. Z czasem wykazuje. A w określonej chwili nie wykazuje jej np. śpiący. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>>Żadna zygota nie jest człowiekiem, ponieważ nie wykazuje świadomego życia. >Z czasem wykazuje. A w określonej chwili nie wykazuje jej np. śpiący.
z czasem zjedzony ziemniak stanie się częścią twego ciała...itd. co do śpiacego: jego mózg (którego nie ma zygota) jest aktywny. przestaję rozumieć twoje racje przypisywania zygocie ludzkiego charakteru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>>>Żadna zygota nie jest człowiekiem, ponieważ nie wykazuje świadomego życia. >>Z czasem wykazuje. A w określonej chwili nie wykazuje jej np. śpiący. >z czasem zjedzony ziemniak stanie się częścią twego ciała...itd. co do śpiacego: jego mózg (którego nie ma zygota) jest aktywny. przestaję rozumieć twoje racje przypisywania zygocie ludzkiego charakteru. Sam powołałeś się na świadomość, a jak podążam tym tropem, to ją porzucasz i szukasz ratunku w trawionych kartoflach i aktywności zaspanego mózgu. Oj, oj. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Sam powołałeś się na świadomość, a jak podążam tym tropem,...
w którym miejscu podążasz tropem świadomości? powołując się na brak świadomości śpiącego człowieka? nie żartuj. uważasz, że zygota ma świadomość? w jakim sensie?
>..szukasz ratunku w trawionych kartoflach i aktywności zaspanego mózgu.
piszesz, że z czasem zygota wykazuje objawy świadomości. tu chodzi o to "z czasem". w pojęciach klasycznej metafizyki zdajesz się utożsamiać możność (mozliwość stania się człowiekiem) z aktem (z człowiekiem). gdybys zrobił to konsekwentnie uznałbyś swe poglądy za nonsens: zygota jest tylko tym, czym jest w danej chwili i niczym więcej, nawet mozna dodać: absolutnie niczym więcej. wszystkie inne pozaempiryczne własności (np. katolicka dusza, godność), które jej przypiszesz, maja jedynie charakter pozamerytoryczny, a więc ideologiczny czy polityczny, słowem: praktyczny. za kartofle podstaw sobie środowisko, które w przyszłości (z twoim "czasem") stanie się człowiekiem. takie rozumowanie prowadzi do absurdu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>w którym miejscu podążasz tropem świadomości? powołując się na brak świadomości śpiącego człowieka? Tak. Jeśli upierasz się, że to świadomość przesądza o człowieczeństwie, to musisz uznać, że śpiący je traci. Procesy mózgowe procesami, a świadomości brak.
> zygota jest tylko tym, czym jest w danej chwili i niczym więcej, nawet mozna dodać: absolutnie niczym więcej. Czy tak jak ten śpiący nieczłowiek, który z braku świadomości jest nieczłowiekiem i absolutnie niczym więcej?
>...takie rozumowanie prowadzi do absurdu. Twoje.
Luli-luli, śpij malutki. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Tak. Jeśli upierasz się, że to świadomość przesądza o człowieczeństwie,...
czytaj uważnie, co piszę. o człowieczeństwie przesądza zarówno materialny (obecnie: genetyczny, w przyszłości - może inny) jak i subiektywny (świadomościowy) aspekt. ty masz geny i rozprawiasz o człowieku. ten redukcjonizm zarzucano stanowisku, które prezentujesz.
>to musisz uznać, że śpiący je traci. Procesy mózgowe procesami, a świadomości brak.
tym niemniej nie da sie porównać śpiącego z twoją zygotą.
>> zygota jest tylko tym, czym jest w danej chwili i niczym więcej, nawet mozna dodać: absolutnie niczym więcej.
>Czy tak jak ten śpiący nieczłowiek, który z braku świadomości jest nieczłowiekiem i absolutnie niczym więcej?
a ty kim jesteś w głębokim śnie od strony subiektywnej? czy nie tym, czym ziobro na jawie? śpisz, ale twój ludzki mózg czuwa. nie przestajesz być więc człowiekiem.
mam nadzieję, że rano doświadczysz kolejnej kreacji ex nihilo świadomości. o mózgu i genach przypomnisz sobie ździebko później
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Tak. Jeśli upierasz się, że to świadomość przesądza o człowieczeństwie,... >czytaj uważnie, co piszę.
A może tak na zasadzie wzajemności? Po to było zdanie do dokończenia (tu ukłony dla Celecrina), żeby sformułować jednoznaczną definicję i potem nie spekulować. Zdanie "Żadna zygota nie jest człowiekiem, ponieważ..." dokończyłeś słowami "nie wykazuje świadomego życia.". Więc tę Twoją definicję obrabiam, ale Ty nie możesz jej już rozbudowywać.
Ale możesz ją zmienić. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Osnowo,
>Pomieszałeś swój tekst z moim... Poprawione.
>Nie ma sprzeczności, a jak jest, to ją wskaż. Ja ma odwalać za Ciebie całą robotę. Ja mam precyzować pojęcia, które Ty koszmarnie upraszczasz. Jest takie powiedzenie: Mądrej głowie dość po słowie... Jest starą tradycją wodolejców, że ilość postów przykrywa ich błędy. Ludzie czytający potem taki wątek, po prostu się gubią. Tylko dzięki Twojej nieudolności, ciągniemy sprawę tak długo. Zatem muszę jeszcze raz podsumować naszą dyskusję. Odpowiem poźniej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Nie ma sprzeczności, a jak jest, to ją wskaż. >Ja ma odwalać za Ciebie całą robotę. Ja mam precyzować pojęcia, które Ty koszmarnie upraszczasz. Za siebie odwalać, bo to Ty twierdzisz, że u mnie jest sprzecznie. I niczego nie musisz precyzować.
>Jest starą tradycją wodolejców... Dbam o zwięzłość. Polecam.
>Tylko dzięki Twojej nieudolności, ciągniemy sprawę tak długo. Albo Twojej - któż to wie.
>Odpowiem poźniej. Poczekam. .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>Zbiór 52 komórek macierzystych nie jest w żaden sposób człowiekiem. >W genetyczny sposób jest.
zgodnie z taka logiką każdy, kto wie, jak skreślić totolotka, jest milionerem. utożsamienie części procesu z całością jest zwykłym logicznym błędem, i nie ma sensu z takim poglądem dyskutować. można co najwyżej doszukiwać się w nim jakichś pozamerytorycznych założeń, a więc próbować go zrozumieć.
>Człowiek to mózg - brzmi sensownie.
obawiam się, że nie. może w kontekście analizy, naukowej abstrakcji. coś takiego stwierdzić może jedynie badacz, a nie mózg. badacz razem z całym kontekstem środowiska, nauki. to zdaje się marks utożsamił ciało człowieka z przyrodą. sam mózg podobnie jak same geny to wbrew pozorom naukowego naturalizmu - fikcje.
>A Ty nie jesteś w stanie mnie przekonać, że sobie nie wydumałeś mojej religijności.
jeśli ktoś uparcie twierdzi, że 1=2, to trzeba to wyjaśnić. zgodzę się, że racje takiego twierdzenia nie muszą być religijne.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >>>Zbiór 52 komórek macierzystych nie jest w żaden sposób człowiekiem. >>W genetyczny sposób jest. >utożsamienie części procesu z całością jest zwykłym logicznym błędem
Zakładając, że te 52 komórki to część osobnika (a może być przecież i całość) lub że "człowiek" to koniecznie osobnik (gdy tymczasem to także określenie gatunku).
>>Człowiek to mózg - brzmi sensownie. >obawiam się, że nie. To było uproszczenie. Po prostu przyjęcie za moment śmierci zaniku procesów mózgowych oceniam jako przekonujące i humanitarne. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...przyjęcie za moment śmierci zaniku procesów mózgowych oceniam jako przekonujące i humanitarne.
to właśnie jedna z zachodnich oczywistych oczywistości: jest sobie osobnik, duszyczka, taka sama przez całe życie, z dowodem tożsamości (tym genetycznym i tym wydanym przez sołtysa), która dla jednych pryska na zawsze z chwilą śmierci, a dla innych trwa sobie bez końca. a przecież możliwe są całkowicie odmienne wizje ludzkiego stawania się, które utożsamiają go z ruchem, z wszelką zmianą, odrzucające jakąkolwiek trwałość typu biologicznego osobnika, identycznego w jakimś przedziale czasu. życie (wszystko) jest jedynie potokiem (chociaż liniowe uporządkowanie nie jest tu istotne) momentów bytowych nie mających ze sobą nic wspólnego, które nie wiąże w trwały obiekt żadna pamięć, a więc praktycznie o śmierci nie ma tu mowy. rzeczy, osobniki, istoty, osoby - to tylko iluzje praktycznego rozumu, który ze strachu przed rozpadem wymyśla sobie chwilowe lub wieczne istotki (jedne i drugie są tyle samo warte).
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>o śmierci nie ma tu mowy
A tylko śmierć zdaje się tu znajoma, reszta jak ze snu. Ale śmierć - znajoma? Nieźle namieszałeś. .
|
|
 | 1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | >Nieładnie ,że o ludziach,którzy się o to troszczą tak po chamsku się wyrażasz. Atak ad personam! Ponadto zadaj sobie pytanie banalne ale zasadnicze. Kiedy tak naprawdę facet jest łysy? Czy wtedy gdy ma dosłownie 0 włosów czy może jeden, a może dwa, a może... Jak ustalisz to kryterium to wróć proszę do problemu "in vitrio". Wcześniej będziesz powielał parafialne bzdury! To jest forum racjonalistów a nie etykomaniaków. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Kiedy tak naprawdę facet jest łysy? Czy wtedy gdy ma dosłownie 0 włosów czy może jeden, a może dwa, a może... Jak ustalisz to kryterium to wróć proszę do problemu "in vitrio". [...] To jest forum racjonalistów a nie etykomaniaków.
Łysina polega na braku włosów, więc łysy jest ten, kto ich nie ma.
Kwestię etyki na forum (w odróżnieniu od kwestii racjonalizmu) zawarto w Regulaminie. Jak się z nim zapoznasz, możesz pisać na forum, i to w dowolnym wątku. .
|
|
 | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | >Są 2 powody protestu Kościoła: >1. technika in vitro powoduje zabicie wielu aby żył jeden człowiek co jest najwyższą formą egoizmu Technika odbijania zakładników również, niekiedy, powoduje zabicie wielu, aby żył jeden człowiek...protesty Kościoła??? Nie słyszałam... To nie jest jakaś forma egoizmu ?
|
|
|  | Parys (592 punktów) (zablokowany) | >Technika odbijania zakładników również, niekiedy, powoduje zabicie wielu, aby żył jeden człowiek...protesty Kościoła??? Nie słyszałam... >To nie jest jakaś forma egoizmu ?
W czasie akcji odbijania zakładników jest intencja wyzwolenia wszystkich a w czasie techniki in vitro intencją jest zabicie po selekcji wszystkich z wyjątkiem jednego najlepszego. Taka jest prawda.
|
|
| |  | 3 na 3 | marcenna (58 punktów) | > W czasie akcji odbijania zakładników jest intencja wyzwolenia wszystkich a w czasie techniki in vitro intencją jest zabicie po selekcji wszystkich z wyjątkiem jednego najlepszego.> Taka jest prawda.No proszę, a ja myślałam, że intencją kobiet poddających się zapłodnieniu metodą in vitro, jest doprowadzenie do utrzymania ciąży i urodzenia zdrowego dziecka...A im chodzi o zabijanie zapłodnionych komórek....  Gwoli ścisłości, zygota to nie dziecko ( w moim mniemaniu ), więc dalszą część dyskusji na ten temat, możemy sobie darować... Ponadto, z całym szacunkiem, ale ciekawa jestem ile razy byłeś w ciąży ?
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Viva in vitro! | > zapłodnienie in vitro. nie wiem dlaczego uczeni w >piśmie przywiązani są tak bardzo do ludzkiej formy świadomości
Nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka. Jak można twierdzić, że embrion w tak młodym wieku jest świadomy? Czy ktoś zasugerował, że zniszczenie 10 nadmiarowych embrionów podczas zapłodnienia in vitro, to zabicie 10 świadomych istot ludzkich?
Czy nasi katolicy naprawdę wierzą w to, że każdy taki embrion z laboratorioum ma już duszę i jest świadomy?
Czy Bóg wszczepia duszę embrionowi, zanim jeszcze embrion zostanie wszczepiony do macicy? To byłaby dziwna wiara - tak jakby Bóg na złość ludziom chciał ich skonfudować fundując im dylemat moralny. Zamiast poczekać na wszczepienie embriona do macicy i dopiero wtedy wszczepić embrionowi duszę, żeby już tylko aborcja budziła kontrowersje, to Bóg postanowił włożyc kij w mrowisko i kiedy naukowcy wymyślili zapłodnienie in vitro, to On na złość powszczepiał dusze wszystkim od razu kupkom komórek, żeby naukowcy mieli potem z nimi problem.
doku
|
|
-1 na 3 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > ciekaw jestem, co wtedy powiedzą bonzowie w ornatach...Nie wiadomo co powiedzą ale powiedzą na pewno. Bądź spokojny, na pewno nie pochwalą. nazwą to np. "aborcją duchową" i rozpoczną egzorcyzmy w Diecezjalnym Centrum Wypędzania Szatana".  Diogenesie. Serdecznie pozdrawiam w Nowym Roku. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | | michał | >>ciekaw jestem, co wtedy powiedzą bonzowie w ornatach... >Nie wiadomo co powiedzą ale powiedzą na pewno. Bądź spokojny, na pewno nie pochwalą. nazwą to np. "aborcją duchową" i rozpoczną egzorcyzmy w Diecezjalnym Centrum Wypędzania Szatana".
Jedno pytanko - czy wiesz o czym piszesz? Czy na prawdę uważasz, że osoby wierzące(których jednak wciąż dużo) są skończonymi kretynami? Skąd Pan wziąłeś tą "duchową aborcję"? A czy pisząc o egzorcyzmach, masz pojęcie co to jest, i w jakich sytuacjach Kościół je stosuje? CZY WIERZYSZ W SZATANA? Jeśli tak, zastanów się co piszesz. Jeśli nie, to co Ci przeszkadza, że większość Polaków wierzy? Masz prawo być za zapłodnieniem in vitro, ale tak samo ktoś inny może być przeciwny. Tylko żaden ksiądz nie będzie się do Ciebie odnosił tak, jak Ty piszesz o Kościele. Z całym szacunkiem, ale to, co napisałeś nie ma najmniejszego sensu, a do tego wcale nie jest śmieszne, więc nie rozumiem o co Ci chodzi poza tym, że boisz się szczerze pomyśleć i uświadomić sobie, że Bog istnieje, i Cię widzi, boisz się zobowiązań wynikających z tego, że On Cię KOCHA.
|
|
|  | 1 na 1 | LeonMamon (101 punktów) |
Niektóre kobiety mogą urodzić dziecko tylko metodą in vitro. BEZ stosowania tej metody nie urodzą żadnego. Jednym słowem - która metoda DAJE ŻYCIE DZIECKU? Kościół walczy, aby te dzieci takiej szansy nie miały. Bo to pomiot szatana, a może "niepokalane" poczęcie przysługujące tylko bogom? Szatan też Cię KOCHA - jeśli tylko w niego wierzysz  .
|
|
|  | 2 na 2 | Stanisław G... (6808 punktów) | > żaden ksiądz nie będzie się do Ciebie odnosił tak, jak Ty piszesz o Kościele.
Nie tylko grzechy językowe popełniają idealizowani przez Ciebie księża, ale niektórzy księża popełniają udowodnione przestępstwa. Twoja miłość do panów w sukienkach jest ślepym idealizowaniem obiektu miłości. Dla tych strojnych narażasz swoją wiarygodność jakoby ŻADEN ksiądz nie.........
Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupim jeść i pić.
|
|
|  | 1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Z całym szacunkiem, ale to, co napisałeś nie ma najmniejszego sensu, a do tego wcale nie jest śmieszne, więc nie rozumiem o co Ci chodzi poza tym, że boisz się szczerze pomyśleć i uświadomić sobie, że Bog istnieje, i Cię widzi, boisz się zobowiązań wynikających z tego, że On Cię KOCHA.1. Brak argumentów a tylko atak emocjonalny; 2. Egzorcyzmy; pl.wikipedia.org/wiki/Egzorcyzmy3. Szatan: pl.wikipedia.org/wiki/Szatan; 4. Nigdzie tu nie wyraziłem swojego stosunku do wiary w Boga, post miał za zadanie podkreślić hipokryzje funkcjonariuszy KRK. Zaiste nie jestem fideistą. 5. Myślałem, ze skoro ludzie stworzyli teleskop (np. Hubla), wynaleźli komputer, odkryli i opisali genotyp ludzki, wylądowali na księżycu i tak w ogóle odkryli np. to, ze ziemia nie jest płaska, problem egzorcyzmów na prawdę mamy już z głowy. Mało tego. Do tej pory uważałem, że jesteśmy na forum Racjonalisty a tu okazało się, że to opoka.org.pl. Do prawdy jest mi przykro.  Drogi Interlokutorze. Czy aby na pewno Ty wiesz o czym piszesz? Pozdrawiam serdecznie. JATO P.S. Nie krzycz. Nie wypada. JT
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| |  | | gurgul (651 punktów) | >5. Myślałem, ze skoro ludzie stworzyli teleskop (np. Hubla), wynaleźli komputer, odkryli i opisali genotyp ludzki, wylądowali na księżycu i tak w ogóle odkryli np. to, ze ziemia nie jest płaska, problem egzorcyzmów na prawdę mamy już z głowy.
Typowa argumentacja ateisty przeciwko religi "mamy XXI wiek, jak można wierzyć w byty duchowe skoro wynaleziono mikrofalówkę". Spodziewałem się po Panu czegoś więcej...
|
|
| | |  | 1 na 1 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Spodziewałem się po Panu czegoś więcej...Tak się składa, że nie jestem ateuszem lecz agnostykiem. Do takiej postawy doprowadziła mnie obserwacja świata (ergo doświadczenie życiowe)i jakaś tam lepsza lub gorsza wiedza nabyta. Jestem również antyklerykałem i to zapiekłym. Wręcz do obrzydliwości. A teraz może dziwne. Nie mam nic przeciwko wierze a chrześcijaństwo uważam za piękne (dosłownie) i wzniosłe. O ile oczywiście principia nie zostały przekłamane. Mt. 22, 37-40: Cytat:On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy». Może to wskazanie poprowadzi Cię drogą dyskusji w miejsce pyskówki. Pozdrawiam. JATO PS. Dyskusja ma to do siebie, ze używa się w niej argumentów w miejsce epitetów. Z pokorą przyznaje, ze i mnie ponosi acz tylko wtedy, gdy Interlokutor zacznie. JT
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
| | | |  | | gurgul (651 punktów) | Nie chciałem prowadzić żadnej pyskówki. Jeżeli tak to Pan odebrał to najmocniej przepraszam. Po prostu uważam argumentację którą wcześniej przytoczyłem za pójście na łatwiznę.
|
|
4 na 4 | Mączka (431 punktów) | A rozważcie jeszzce następującą okoliczność:
Zdaniem KK, dwie połączone komórki płciowe (jajeczko i plemnik), to już nowe życie ludzkie, bo z tego, co nie raz widzimy, może powstać na dalszym etapie ktoś z rękami, nogami, czasem nawet zadufany i odziewający się w sutannę, i w związku z tym te dwie komórki należy traktowac jak osobę i objąć ochroną przed "zabójstwem aborcji".
Dobra, to lecimy dalej! Nauka wkrótce może poznac przypadek, że z pojedynczej komórki żeńskiej uda się także osiągnąć kogoś z rękami, nogami, może nawet zadufanego i noszącego kościelny uniform - kto wie?... Skoro udało się z owcą Dolly, może za jakiś czas udać się i z człowiekiem.
I teraz clou: Per analogiam: Jeśli ma się dwie połączone komórki płciowe traktować jak człowieka (bo czasem z takiego połączenia wynika noworodek), to trzeba też bezwzglednie chronić wszystkie jajeczka w jajnikach żeńskich! W momencie, kiedy po raz pierwszy uda się sklonowac człowieka, czyli z samego czynnika żeńskiego przyjdzie na świat noworodek, okaże się, że komórka jajowa to poczatek życia ludzkiego, zupełnie jak blastocyt żeńsko-męski, tak hołubiony przez księży.
Na koniec pytanie: Załóżmy, ze wraży Japończycy sklonują człowieka. Jak KK zamierza po tym przełomowym fakcie kontrolować komórki jajowe, które od tej pory staną się samym w sobie zaczątkiem życia ludzkiego? Czy będą zbierać od wszystkich kobiet z owulacją ich wkładki higieniczne w celu wysledzenia na nich "życia ludzkiego" i finansować powtórne wtłaczanie tego "życia" w pochwy kobiet?...
Chciałabym, żeby doszło do sklonowania człowieka (ale żeby człowiek ten był zdrowy i wesoły), bo wtedy absurdalność argumentacji KK sięgnęłaby zenitu i prawie nikt by już nie dawał im wiary, poza garstką najwierniejszych... Eh, marzenia!...
Najlepiej jednak już teraz, nie licząc na japońskie technologie, olać mętne dowodzenia księży, co jest człowiekiem, a co nim nie jest, bo oni nie mają o tym pojęcia, bo pojęcia o tym nie ma nikt i nie zanosi się na zmianę. Istnieje uzus w naszym (naszym?) zachodnim kręgu kulturowym, że płód nabiera praw do ochrony od około 4-5 miesiąca ciąży. Czemu Polacy nie mogą mieć praw podobnych do świata, do którego aspirują?.. I tak wkrótce tak będzie, już właściwie "zachodnie" rozwiązania są dostępne dla Polaków - ale tylko zamożnych. Nie ma granic, więc gdy jest kasa, po postinor, na aborcję, na badania prenatalne, a niedługo na in vitro można jeździc do Pragi, Berlina, latać do Londynu... Po co ten cyrk?
|
|
 | 4 na 4 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Zdaniem KK, dwie połączone komórki płciowe (jajeczko i plemnik), to już nowe życie ludzkie Kościół ma tu rację, te dwie komórki to jest nowe życie.
Jeśli proaborcyjne prawo oprze się na fałszu, będzie łatwe do podważenia i obalenia. Najpierw więc trzeba rzetelnie ustalić prawdę, potem walczyć o aborcję. Przecież sama aborcja ani na jotę nie stanie się czymś innym przez to tylko, że nazwiemy ją zabijaniem. A co komu nazwa szkodzi?
>Jeśli ma się dwie połączone komórki płciowe traktować jak człowieka (bo czasem z takiego połączenia wynika noworodek), to trzeba też bezwzglednie chronić wszystkie jajeczka... Może jajeczka (a z czasem i komórki somatyczne) należy zacząć traktować jak człowieka od chwili rozpoczęcia się w nich rozwoju osobniczego?
>Chciałabym, żeby doszło do sklonowania człowieka (...), bo wtedy absurdalność argumentacji KK sięgnęłaby zenitu. Czyli potrzebujesz klona jako środka. Niestety pozbawienie go podmiotowości, Ciebie pozbawi argumentów.
>olać mętne dowodzenia księży, co jest człowiekiem, a co nim nie jest, bo oni nie mają o tym pojęcia, bo pojęcia o tym nie ma nikt Jak nikt nie ma pojęcia, to kto i jak ocenił, że nikt nie ma pojęcia?
>płód nabiera praw do ochrony od około 4-5 miesiąca ciąży I co z tego wynika?
>Czemu Polacy nie mogą mieć praw podobnych do świata, do którego aspirują? Dlatego, że świat nie ma takich praw, jak Polacy?
>Po co ten cyrk? To nie cyrk, to obrona własnych poglądów. .
|
|
|  | 3 na 3 | Celecrin (11895 punktów) | >>Zdaniem KK, dwie połączone komórki płciowe (jajeczko i plemnik), to już nowe życie ludzkie >Kościół ma tu rację, te dwie komórki to jest nowe życie. Drzewo też żyje, marchewka w Twoim ogródku, kot, pies i pchły, które na nich mieszkają.
Nie jesteś w stanie odróżnić dwóch komórek kota od dwóch komórek człowieka. W dalszym etapie rozwoju, nie jesteś w stanie odróżnić zarodka świni (też ssak) od człowieka, a najpoźniej jesteś w stanie rozróżnić zarodek szympansa od człowieka. Jeśli w ogóle bylibyśmy w stanie odróżnić cechy morfologiczne płodu szympanasa od człowieka, powiedzmy w 3 miesiącu. Mówię my, nie lekarze.
Sądzę, że zanim będziesz pisał takie idiotyzmy jak : "Kościół ma rację...", powinieneś się zastanowić, o co w ogóle Kościołowi chodzi. Powiem szczerze, że nie wierzę, iż głównym problemem jest "zabijanie dzieci". Moim zdaniem Kościół się po prostu boi badań biologicznych nad człowiekiem. Istotną sprawą jest tu znaczenie teologiczne, sztucznego zapłodnienia. Przecież dziecko, może mieć teoretycznie dziewica...
Sądzę też, że Kościół nie popiera in vitro z przyczyny bardzo prostej. In vitro nie leczy bezpłodności, kobieta nadal nie może mieć normalną drogą dziecka, chodzi natomiast o to, że powinna mieć ich 7, 8 może 12, jak dożyje. Tymczasem kobieta zapłodniona sztucznie będzie miała najprawdopodobniej jedno dziecko...
Dyskusja 'teologiczna' jest sprowadzaniem istoty rzeczy na manowce. To zwykła ściema, tak jak dyskusja 'teologiczna' o celibacie. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, chrześcijaństwo jako bazę przyjeło teksty hebrajskie, które są niezwykle prymitywe. Żydowcy pastuchowie zerżnęli tyle ile się dało z tekstów egipskich, babilońskich i innych, wiele od siebie nie dając. Świat, kosmologia, nakreślony w biblii jest niezwykle prymitywny. Dyskusja na przykład, w którym momencie pojawia się dusza w zarodku, nie ma sensu, bo Bóg zapomniał podyktować to pisarzom.
Hinduizm ma to wszystko z głowy.
|
|
| |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Drzewo też żyje... Nie neguję.
>Nie jesteś w stanie odróżnić dwóch komórek kota od dwóch komórek człowieka. Jestem.
>Sądzę, że zanim będziesz pisał takie idiotyzmy jak : "Kościół ma rację...", powinieneś się zastanowić, o co w ogóle Kościołowi chodzi. I wzajemnie, z tym, że zastanowić Cię powinno o co chodzi mnie. Bo to moją wypowiedź komentujesz.
>Dyskusja 'teologiczna' jest sprowadzaniem istoty rzeczy na manowce. Dyskusja antykościelna akurat też, bo jesteśmy na etapie ustalania jak to naprawdę jest.
>Dyskusja na przykład, w którym momencie pojawia się dusza w zarodku, nie ma sensu, bo Bóg zapomniał podyktować to pisarzom. Więc o tym nie dyskutujmy.
Wytoczyłeś ciężkie działa jak do zwalczania kościelnych doktryn. Tymczasem ja w ogóle nie reprezentuję Kościoła. Zależy mi jedynie, by proaborcyjne myślenie opierać na realiach. Uważam, że tylko tą drogą można stworzyć trwałe prawo proaborcyjne. .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Celecrin (11895 punktów) | Witam W jaki sposób rozpoznasz jedna komorkę od jednej człowieka? Cytat:I wzajemnie, z tym, że zastanowić Cię powinno o co chodzi mnie. Bo to moją wypowiedź komentujesz. Komentujesz...Nazywam idiotyzmami, coś co według mnie jest idiotyzmami. Wypowiedź, że dwie komórki są życiem, idiotyzmem jest. Dlatego, że nawet jedna komórka jest życiem. Jednokomórkowiec to też życie. Zatem według Ciebie masturbacja prowadzi do aborcji? Zarodek po 4 dobach od zapłodnienia ma zaledwie kilkanaście komórek. Wszystkie identyczne. Nie ma mózgu, oczu, ani innych narządów... Dodatkowo aborcja to usunięcie zarodka lub płodu z macicy, a nie poza nią. > Dyskusja antykościelna akurat też, bo jesteśmy na etapie ustalania jak to naprawdę jest.Jaka dyskusja antykościelna? Cytat:Wytoczyłeś ciężkie działa jak do zwalczania kościelnych doktryn. Tymczasem ja w ogóle nie reprezentuję Kościoła. Zależy mi jedynie, by proaborcyjne myślenie opierać na realiach. Uważam, że tylko tą drogą można stworzyć trwałe prawo proaborcyjne. To napisz wreszcie coś realnego.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> W jaki sposób rozpoznasz jedna komorkę od jednej człowieka?Zrobię to swoją własną komórką rozrodczą. Bo moja komórka rozrodcza rozpozna komórkę rozrodczą drugiego człowieka (płci przeciwnej) i się z nią połączy, a z kocią nie. > Wypowiedź, że dwie komórki są życiem, idiotyzmem jest. Dlatego, że nawet jedna komórka jest życiem.No to przepraszam za swoje idiotyzmy. > według Ciebie masturbacja prowadzi do aborcji?No coś Ty, gdzie ja to piszę? > Zarodek po 4 dobach od zapłodnienia ma zaledwie kilkanaście komórek.Nie od razu Kraków zbudowano. > napisz wreszcie coś realnego.Ale to jest internet, mogę tylko wirtualnie...  No dobra. Jeśli przyznamy, że życie osobnika ludzkiego rozpoczyna proces zapłodnienia, to cała okołoaborcyjna dyskusja ominie kwestię "od kiedy zaczyna się życie" i skupi się na zasadności samego zabijania. A to jest krok dalej, niż teraz, kiedy daremnie forsujemy oczywistą nieprawdę, że życie zarodka zaczyna się w (np.) trzecim miesiącu ciąży. "Zabijanie poczętych" może nie brzmi fajnie, ale przecież nikt nie chce tego robić z przyczyn błahych. Zresztą to początkowe życie to garstka komórek, które czasem trzeba poświęcić, jak poświęca się np. życie frontowych żołnierzy, osobników świadomych swego umierania. Można chyba przyjąć, że w szerszej perspektywie aborcja jest sposobem na unikniecie wojen z powodu przeludnienia i oszczędzenie żołnierzy. I że wysyłanie żołnierzy na wojnę, to ich zabijanie. A że losowe, tj. bez wskazania? Aborcjom też towarzyszą losowe okoliczności: nie wiadomo komu los rzuca wyzwanie. .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >...moja komórka rozrodcza ...
a jak ta twoja komórka połączy się z jajem to dalej jest twoja? geny są twoja własnością, czy na odwrót?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>...moja komórka rozrodcza ... >a jak ta twoja komórka połączy się z jajem to dalej jest twoja? Nie.
>geny są twoja własnością, czy na odwrót? Geny moje. .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>geny są twoja własnością, czy na odwrót? >Geny moje.
a jeśli są twoja własnością, to możesz z nimi zrobić, co chcesz? czy to raczej one z tobą zrobiły, co chciały?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Geny moje. >a jeśli są twoja własnością, to możesz z nimi zrobić, co chcesz? czy to raczej one z tobą zrobiły, co chciały?
Dziadek ma wnuka. A choć mógłby zrobić z nim co chce, praktyka jest taka, że chodzi mu na czworakach pod siodłem.
Obiektywnie oczywiście mają się wzajemnie, ale z punktu widzenia dziadka ma on wnuka. .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Obiektywnie oczywiście mają się wzajemnie, ale z punktu widzenia dziadka ma on wnuka.
to zdaje się współczesna forma opowiastek typu kość z kości mojej, ciało z ciała mego, moja krew itp (dużo tego jest w biblii). teraz w duchu podobnego (materialistycznego) redukcjonizmu mamy moje geny . osobiście uważam taki sposób mówienia za nieporozumienie. dzieci (w ogóle ludzie) nie są niczyją własnością, ani rodziców, ani państwa czy kościoła. tak rozumiem trąbioną z prawa i lewa tezę o podmiotowości człowieka. genetyczna zgodność w relacjach rodzinnych nie przesądza o niczym. hemingway (a cenił sobie niezależność ponad wszystko)napisał gdzieś, że pluje w mleko swoich ojców. zmieńmy mleko na geny - to oddaje mój pogląd w tej kwestii. jeśli ktoś widzi siebie i człowieka wyłacznie w kategoriach potomka swoich rodziców (czy też spadkobiercy ich genów) lub też osobnika gatunku homo - jest dla mnie osobą niedojrzałą. podobnie jest z przyjęciem egzystencjalnej prawdy uzasadnionej przez innych - wszystko jedno, czy przez buddę, jezusa czy wodza.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>z punktu widzenia dziadka ma on wnuka. >dzieci (w ogóle ludzie) nie są niczyją własnością... Mieć to niekoniecznie posiadać jak rzecz. "Mieć wnuka" to taka frazeologia. Dlatego piszę, że dziadek chodzi wnukowi pod siodłem.
>...tak rozumiem trąbioną z prawa i lewa tezę o podmiotowości człowieka. To warto trąbić.
>genetyczna zgodność w relacjach rodzinnych nie przesądza o niczym. O jakimś konkretnym niczym, o każdym niczym, czy może o niczym w ogóle?
>jeśli ktoś widzi siebie i człowieka wyłacznie w kategoriach potomka swoich rodziców... Jeśli. Tylko kto mógłby tak siebie widzieć? .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) |
1. Aborcja dozwolona, czy nie, musi być zakaz zadawania bólu płodowi. 2. Każdemu ciału można przypisać każdą duszę. 3. Ludzkie włosy i paznokcie też należą do gatunku homo sapiens sapiens .
Ludomir Tulko
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >3. Ludzkie włosy ... też należą do gatunku homo sapiens sapiens .
a co z łysymi? są trochę mniej sapiens?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | > >3. Ludzkie włosy ... też należą do gatunku homo sapiens sapiens .> a co z łysymi? są trochę mniej sapiens?nie oni są sapiens, a ci z włosami są sapiens sapiens...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
> a ci z włosami są sapiens sapiens...  Nie zapominajmy o astmatykach. Ci to dopiero są sapiens
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | > >Nie zapominajmy o astmatykach. Ci to dopiero są sapiens
Dlatego, że głośno sapią?
PS. Spytałem kiedyś jednego typa, czy wie coś o takim pisarzu, co się nazywał Dostojewski. Odpowiedział: - Pewnie, że wiem! Był idiotą. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) | >Dlatego, że głośno sapią?
Być może.Homo sapiens = astmatyk to nie moje.To Tuwima.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | > Nie zapominajmy o astmatykach. Ci to dopiero są sapiens  jasne!
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...Zależy mi jedynie, by proaborcyjne myślenie opierać na realiach. Uważam, że tylko tą drogą można stworzyć trwałe prawo proaborcyjne.
myślę, że to dość karkołomne przedsięwzięcie. no bo co tu przyjąć za tzw. realia? rezultaty poznawcze (m.in.)embriologii? zawsze będzie ona rozwiązywać zagadki, ale - taka jest nauka - również je tworzyć: prześledź historię embriologii pod kątem jej podstaw ewentualnego prawa(chociażby ujęcie ciąży jako przeszczepu z próbami wyjaśnienia naturalnego obumierania -naturalnej "aborcji" -płodu i dopuszczenia na tej podstawie aborcji w gabinecie ginekologa). tak więc mówienie o t r w a ł y m prawie proaborcyjnym jest niejasne, gdyby ustawodawca oprzeć je zechciał na wynikach przyrodniczych nauk o człowieku: te są po prostu zawsze niepewne, ze swej istoty zmienne. kwestią sporną mogłoby stać się np. jakie wyniki nauk uważać za "absolutnie pewne". jak widać z toczącej się w tym wątku dyskusji, niektórzy są skłonni przyjąć za człowieka stadium zygoty w postaci zapłodnionego jaja. trzeba jednakże podkreślić, że teza taka czerpie argumenty spoza nauki i jej metodologii: zygota w żadnym przyrodniczym sensie nie jest człowiekiem. należałoby zastanowić się, czy zwolennikom takiej tezy w ogóle potrzebne są jakiekolwiek argumenty naukowe. osobiście wydaje mi się, że jeśli tak, to tylko w postaci nieistotnych ozdobników. w gruncie rzeczy posługują się określeniem człowieka nie mającym z nauką (i zdrowym rozsądkiem) nic wspólnego. to swego rodzaju embriologia teologiczna, która czerpie swe argumenty z doktryny i praktyki kościoła, którego interes nie ma prawie nic wspólnego z poznaniem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>mówienie o t r w a ł y m prawie proaborcyjnym jest niejasne Funkcjonującą za komuny dopuszczalność aborcji obalono wykazując, że jest w istocie zabijaniem. Ponowne wysuwanie raz już obalonego argumentu jest drogą donikąd.
>zygota w żadnym przyrodniczym sensie nie jest człowiekiem. Jest w sensie genetycznym.
>embriologia teologiczna Zdaje się, że wg tradycyjnej teologii nie istniało żeńskie jajeczko, kobieta była niejako glebą, którą mężczyzna zapładniał swym nasieniem.
>kościoła, którego interes Nie jest tu moim celem szkodzenie Kościołowi, ani też nie zamierzam mu sprzyjać. .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Funkcjonującą za komuny dopuszczalność aborcji obalono wykazując, że jest w istocie zabijaniem.
nie rozumiem, po co wiązać problem początku egzystencji ludzkiej (bo o tym właściwie tu dyskutujemy) z komunizmem. a ponadto niczego nie obalono: ustawodawca pokazał jedynie, że tworzy nieżyciowe prawo. miarą jego ignorancji jest tzw. aborcyjne podziemie. legalnie wykonano w zeszłym roku około 400 aborcji, a ponad kilkaset tysięcy (trudno to oszacować) zabiegów przeprowadzono nielegalnie. "obalanie" i "wykazywanie" o którym piszesz zbyt zalatuje ideologią i polityką, aby brać je pod uwagę ze względów poznawczych. to, co nam demonstrują to jedynie żałosny fakt, że człowiek jest bytem umownym, politycznym, ale w sensie wyboru między polityką np. lewicy czy episkopatu.
>Ponowne wysuwanie raz już obalonego argumentu jest drogą donikąd.
taka epistemiczna reguła nie dotyczy wszystkich obalonych argumentów. a jeśli chodzi o kierunek takiej drogi, to nie prowadzi ona donikąd, ale po prostu w przeciwną stronę. jeśli kiedyś raz jeszcze komuniści dorwą się do władzy, będą świętować obalone argumenty. historia nie wyklucza takiej opcji, tak jak nie wyklucza opcji łamania heretyków religijnych kołem. cokół pomnika ma w d****, kto na nim stoi.
>>zygota w żadnym przyrodniczym sensie nie jest człowiekiem. >Jest w sensie genetycznym.
człowiek to świadomość. jeśli zapadniesz w komę (jako genetyczny człowiek), to w końcu cierpliwość lekarzy (a często i rodziny), skończy się. a tak na marginesie: czy trup człowieka nie jest genetycznym człowiekiem?
>Nie jest tu moim celem szkodzenie Kościołowi, ani też nie zamierzam mu sprzyjać.
"niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie. a co nadto jest, od złego pochodzi" (jezus)
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>nie rozumiem, po co wiązać problem początku egzystencji ludzkiej (...) z komunizmem. By sprawnie porozumieć się co do okoliczności (czasu i miejsca).
>ustawodawca pokazał jedynie, że tworzy nieżyciowe prawo. miarą jego ignorancji jest tzw. aborcyjne podziemie. To żaden argument, cała przestępczość to podziemie.
>jeśli chodzi o kierunek takiej drogi, to nie prowadzi ona donikąd, ale po prostu w przeciwną stronę. Używanie tych samych nieskutecznych argumentów w tym samym celu to nie jest droga w przeciwnym kierunku, lecz brak postępu, czyli dreptanie w miejscu.
>człowiek to świadomość. jeśli zapadniesz w komę (jako genetyczny człowiek), to w końcu cierpliwość lekarzy (a często i rodziny), skończy się. W końcu czego?
>czy trup człowieka nie jest genetycznym człowiekiem? Trup (ludzki) to nieżywy człowiek. Póki można ustalić identyfikujący go kod genetyczny, można mówić, że to człowiek. .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć > Jest w sensie genetycznym.Jest to po prostu stwierdzenie bez sensu. Nie ma czegoś takiego jak 'człowiek w sensie genetycznym'. Według niej plemnik jest człowiekiem zawiera 100% infornacji genetycznej. Ni mniej ni więcej tylko całą informację o człowieku. Czyli w sensie genetycznym jest człowiekiem. Oczywiście mówimy o zarodku czyli o, powiedzmy, dwóch komórkach embrionalnych. Jednak dorośli ludzie też posiadają komórki embrionalne, które można z nich wyjmować i tworzyć dowolną tkankę do przeszczepu. Badania genetyczne tak się posuwaja do przodu, że już naukowcy są na tropie wytworzenia z dorosłego organizmu komórek macierzystych podobnych właściwościami do komórek embrionalnych... Cytat:W czerwcu 2007 poprzez transfer genu kodującego inny czynnik transkrypcyjny komórek embrionalnych (o nazwie Nanog) udało się odróżnicować fibroblasty do komórek pluripotentnych, które nie tylko posiadały cechy embrionalnych komórek macierzystych w hodowli in vitro, ale były w stanie podjąć embriogenezę po wprowadzeniu ich do rozwijającego się zarodka. (Wiki) Cytat:Niedawno naukowcy norwescy przekształcili komórki macierzyste, pobrane ze szpiku kostnego dorosłych ludzi, w ludzkie komórki nerwowe poprzez wszczepienie ich do kurzych jaj. Istnieje szansa, że będzie można leczyć choroby neurodegeneracyjne, na przykład Parkinsona. Zarodek to zbiór embrionalnych komórek macierzystych, które mogą przekształcić się we wszytkie inne komórki. Co jednak gdy naukowcy wyprodukują takie komórki sami? Z poważaniem
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>...plemnik jest człowiekiem zawiera 100% infornacji genetycznej. Ni mniej ni >więcej tylko całą informację o człowieku. Czyli w sensie genetycznym jest człowiekiem.
Oczywiście. Podobnie odpowiedni kawałek mięsa wołowego w sensie kulinarnym będzie befsztykiem, ale w sensie genetycznym - krową.
>Co jednak gdy naukowcy wyprodukują takie komórki [embrionalne] sami? Właśnie - a gdy wyprodukują całego człowieka? Od od czego niby zaczynaliby go robić? Od 3 miesiąca życia "probówkowego"? Czy jednak od zapłodnienia? Hę?
Kłaniam się. .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Cytat:Podobnie odpowiedni kawałek mięsa wołowego w sensie kulinarnym będzie befsztykiem, ale w sensie genetycznym - krową. Czyli masturbacja to według Ciebie aborcja. Ponieważ plemnik jest żywą komórką człowieka, więc jest człowiekiem. Napisz definicję krowy. Cytat:Od 3 miesiąca życia "probówkowego"? Czy jednak od zapłodnienia? Hę? Co to ma do istoty sprawy? Możesz odpisywać na posty trochę szerzej i jaśniej? Skoro nie wiesz co napisać nie odpisuj. Właściwie w kółko piszesz, że życie człowieka rozpoczyna się od dwóch komórek. Na czym opierasz swoją wiarę, że tym dwóm komórkom należą się takie same prawa jak dorosłemu osobnikowi? Chcę od Ciebie dowodu, że w 'sensie genetycznym' kawałek naskórka (żywy) to człowiek. Proszę przedstaw definicję sensu genetycznego. Czekam z niecierpliwością kiedy zaczniesz przedstawiać fakty i dowody, zamiast swojej wiary. Proszę o cytaty, fakty. Przedstaw wiarygodne definicje słów: życie, człowiek.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> CześćWitaj. > masturbacja to według Ciebie aborcja.Aborcja to zabieg usuwający zarodek lub płód z macicy po zagnieżdżeniu. W ogóle nie piszę o masturbacji. > Napisz definicję krowy.W naszym przypadku trzeba wyjaśnić, że krowa to osobnik, ale i gatunek. Befsztyk należy do gatunku, choć nie jest osobnikiem, Krasula jest należącym do gatunku osobnikiem. Befsztyk jest więc krową w sensie genetycznym. Krasula jest krową i w sensie osobniczym, i genetycznym. > Cytat:>>Od 3 miesiąca życia "probówkowego"? Czy jednak od zapłodnienia? Hę? > Co to ma do istoty sprawy?Najwięcej ze wszystkiego co tu napisaliśmy. "Robiąc" człowieka w probówce dokładnie widzimy od czego musieliśmy zacząć. I to jest właśnie początek życia osobniczego. To już naprawdę koniec wszelkiej wiary, tu są nagie fakty. > Możesz odpisywać na posty trochę szerzej i jaśniej?Podaj gdzie i co trzeba Ci szerzej przedstawić, i co jest dla Ciebie niejasne. > Skoro nie wiesz co napisać nie odpisuj.Wiem co pisać. I nie Ty o tym decydujesz. > w kółko piszesz, że życie człowieka rozpoczyna się od dwóch komórek.Bo wbrew faktom zaprzeczasz. > Na czym opierasz swoją wiarę, że tym dwóm komórkom należą się takie same prawa jak dorosłemu osobnikowi?Gdzie piszę, że się im prawa należą? > Chcę od Ciebie dowodu, że w 'sensie genetycznym' kawałek naskórka (żywy) to człowiek.Kawałek ludzkiego naskórka to nie "żywy człowiek", tylko "człowiek" w sensie genetycznym. Człowiek, bo nie świnia ani koza. Tak jak ten befsztyk był krową, a nie szpinakiem. A dowodem w dyskusji jest brak kontrargumentów. > Proszę przedstaw definicję sensu genetycznego.Słowo sens użyte było jako "znaczenie": befsztyk w sensie kulinarnym jest mięsem, befsztykiem właśnie, ale w sensie genetycznym jest krową, w gramatycznym rzeczownikiem, fizycznym ciałem stałym (np.), geometrycznym jakąś tam bryłą. > Czekam z niecierpliwością kiedy zaczniesz przedstawiać fakty i dowody zamiast swojej wiary.Fakty są w realu, na wirtualnym forum możesz liczyć na argumenty - nie obalone robią za dowody. Co do wiary, wzajemnie. > Proszę o cytatySkoro chcesz słów kogoś innego, po co rozmawiasz ze mną? > Przedstaw wiarygodne definicje słów: życie, człowiek.Z pewnością znasz wiarygodne definicje tych terminów. Jeśli w dalszej dyskusji wynikną między nami rozbieżności, doprecyzujemy sobie. OK? .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Cześć Cytat:Kawałek ludzkiego naskórka to nie "żywy człowiek", tylko "człowiek" w sensie genetycznym. Człowiek, bo nie świnia ani koza. Tak jak ten befsztyk był krową, a nie szpinakiem. O to mi chodziło. Wprowadziłeś podział człowieka. Mamy już dwa znaczenia, właściwie odrębne. Ponieważ człowiek w znaczeniu osobniczym, to w zasadzie zupełnie coś innego, niż człowiek w sensie genetycznym. Możemy w ten sposób stworzyć wiele 'definicji' człowieka. Człowiek może być martwy, jest wtedy trupem. Może być żywy. Może być też kawałkiem naskórka. Zapewne ludzki 4 dniowy embrion rożni się od kawałka naskórka, lecz jeśli jest tylko "człowiekiem w sensie genetycznym" to niewiele. Pomiędzy człowiekiem "osobniczym", a 50-cio komórkowym embrionem istnieje przepaść. Czy można więc dawać mu prawa równe człowiekowi osobniczemu, a jeśli tak, to dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
Witaj. >człowiek w znaczeniu osobniczym, to w zasadzie zupełnie coś innego, niż człowiek w sensie genetycznym. Owszem, wyraźnie nie to samo.
> Zapewne ludzki 4 dniowy embrion rożni się od kawałka naskórka, lecz jeśli jest tylko "człowiekiem w sensie genetycznym" to niewiele. Embrion jest człowiekiem także w sensie osobniczym. To podobnie jak jak ja i Ty osobnik, tylko dużo młodszy i jeszcze nie w pełni rozwinięty. Jeszcze nie osoba, ale na pewno osobnik.
>Pomiędzy człowiekiem "osobniczym", a 50-cio komórkowym embrionem istnieje przepaść. Nie rozumiesz młodych... Starzejesz się?
>Czy można więc dawać mu prawa równe człowiekowi osobniczemu, a jeśli tak, to dlaczego? Jeśli chodzi o prawo do ochrony życia, to można. Ale ja jestem za tym, by w uzasadnionych wypadkach nie zrównywać tych praw. Za aborcją jestem, ale bez okłamywania się, że zarodek nie jest człowiekiem (w sensie osobniczym). .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celecrin (11895 punktów) | Witaj. Cytat:Embrion jest człowiekiem także w sensie osobniczym. To podobnie jak jak ja i Ty osobnik, tylko dużo młodszy i jeszcze nie w pełni rozwinięty. Jeszcze nie osoba, ale na pewno osobnik. To mamy problem z Tobą. Jak zaczęła się dyskusja. na poczatku powiedziałeś,że: Cytat:"Kościół ma rację, bo dwie komórki rozpoczynają nowe życie ..." potem, że: Cytat:zygota w żadnym przyrodniczym sensie nie jest człowiekiem. Jest w sensie genetycznym . a teraz piszesz że: Cytat:Embrion jest człowiekiem także w sensie osobniczym . To podobnie jak jak ja i Ty osobnik, tylko dużo młodszy i jeszcze nie w pełni rozwinięty. Dlatego musimy przechodzić bolesny proces dochodzenia co to jest "życie", "w sensie genetycznym" i "osobnik". Chcę Ci wyraźnie powiedzieć, że embrion, zygota, osobnikiem nie jest, zgodnie z definicją encyklopedyczną: Cytat:Osobnik - organizm, pojedyncza niezależna jednostka zdolna do zdobywania pożywienia. Osobnik zazwyczaj wchodzi w interakcje z innymi organizmami i środowiskiem, stając się tym samym niejako najbardziej podstawowym elementem biosfery. Osobnikiem nie jest też płód, według tej definicji. Gdyby naprawdę opierać się na nauce, tak jak pisze Parys, to zabijanie zygoty, w procesie sztucznego zapłodnienia nie jest niczym złym. Problem w tym, że Kościół próbuje narzuć etyce medycznej, swoje metafizyczne widzenie świata. Nie chodzi nawet o problem duszy, bo teologowie nie mają żadnego pojęcia, jak to z duszą jest. Problem polega na mieszaniu się człowieka w boskie plany. Irytujące dla Kościołów jest mieszanie się czlowieka w sprawy rozrodczości, bowiem cała religijna bajka opiera się na tym, że Bóg dokonał czegoś, czego człowiek dokonać nie może. Jednak gdyby mógł?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Witaj.Cześć. > To mamy problem z Tobą.Ze sobą macie problem. Bo te słowa:zygota w żadnym przyrodniczym sensie nie jest człowiekiem. napisał diogenes. Moje twierdzenia są spójne. Użyłeś aż czterech cytatów, w tym jednego dwa razy, ale nie widzę jaki problem miałyby pokazać. Wszak reprezentowanie gatunku nie jest sprzeczne z istnieniem osobniczym. > ...definicją encyklopedyczną:> Cytat:Osobnik - organizm, pojedyncza niezależna jednostka zdolna do zdobywania pożywienia. Wg tej definicji nikt nie jest osobnikiem, bo każdy jest np. zależny, a osesek, ale też zwykły niezguła nie zdobędzie pożywienia itd. Proponuję prostą definicję słownikową: osobnik to jednostkowy okaz gatunku. > Gdyby naprawdę opierać się na nauce [...] to zabijanie zygoty, w procesie sztucznego zapłodnienia nie jest niczym złym.Dla tej zygoty jednak jest. I Ty byłeś zygotą. > Problem w tym, że Kościół próbuje narzuć...A na dodatek nauka i bez Kościoła ma problemy etyczne z zabijanymi "zapasowymi" zarodkami oraz z przedmiotowością poczętego człowieka. Ten drugi problem wydaje się do rozwiązania metodą in vitro, jako że podmiotowość ciężarnej i zarodka czy płodu wykluczają się. Każde kolejne dziecko z probówki, to większa niezależność kobiet. Ale za to już za węgłem czyha nowy kłopot - zależność ludzkości od medycyny i medyków. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Moje twierdzenia są spójne.
spójność twierdzeń o niczym nie świadczy. metajęzykiem nauki (w tym, wstyd to może mówić, logiki) jest język potoczny. spójne poglądy to tylko małe wysepki w morzu absurdu, w którym jesteśmy wszyscy zanurzeni. to dlatego biblioteki są sprzeczne. tak na marginesie, nieco we freudowskim duchu - czy twoje sny są równie spójne?
>Wszak reprezentowanie gatunku nie jest sprzeczne z istnieniem osobniczym.
zarówno gatunek jak i istnienie osobnicze jeśli nie są ujęte od strony specyficznie ludzkiej, co dla mnie znaczy - od strony subiektywnej świadomości, mijają się z "istotą" człowieka. (istota w "", bo nie chodzi tu o istotę w sensie arystotelesowskim)
>Proponuję prostą definicję słownikową: osobnik to jednostkowy okaz gatunku.
kiedyś podszedł do mnie gliniarz i stwierdził: pan mi wygląda na osobnika. poproszę dowód...
>I Ty byłeś zygotą.
przykro mi: nie pamiętam. a gdyby matka dokonała aborcji, nie narzekałbym...
>Każde kolejne dziecko z probówki, to większa niezależność kobiet.
a gdzie jest powiedziane, że płciowość jest jedyna bramą na świat? prędzej czy później będzie ich tyle, co sposobów zejścia z tego świata.
>Ale za to już za węgłem czyha nowy kłopot - zależność ludzkości od medycyny i medyków.
jeśli sie pojmie, że jest się wolnym od śmierci - problem znika. tyle liści spada jesienią: jeszcze nie słyszałem, aby jakiś narzekał. moją matka żyje dlatego, że pokochała raka. zawiodła i lekarza, i klechę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> spójność twierdzeń o niczym nie świadczy.Gdy zarzutem jest niespójność, spójność pddal zarzut. > spójne poglądy to tylko małe wysepki w morzu absurdu, w którym jesteśmy wszyscy zanurzeni.I morze ma dno. > czy twoje sny są równie spójne?Oh, za swoje sny raczej nie dostanę Oskara. > zarówno gatunek jak i istnienie osobnicze[...] mijają się z "istotą" człowieka. Ale gdy występują razem, przesądzają o niej. > kiedyś podszedł do mnie gliniarz i stwierdził: pan mi wygląda na osobnika. poproszę dowódPewnie coś Ci chciał udowodnić.  > gdyby matka dokonała aborcji, nie narzekałbym...Nie narzekałbyś nawet gdyby zabić Cię teraz. > płciowość jest jedyna bramą na świat? prędzej czy później będzie ich tyle, co sposobów zejścia z tego świata.Od dawna jest wiele, to Kamasutra. > tyle liści spada jesienią: jeszcze nie słyszałem, aby jakiś narzekał.Widać takie mają geny. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Gdy zarzutem jest niespójność, spójność pddal zarzut.pddal? > >spójne poglądy to tylko małe wysepki w morzu absurdu, w którym jesteśmy wszyscy zanurzeni.> I morze ma dno.nie pojmuję. czy chodzi ci o wyspę jako garb na dnie? co to ma do języka potocznego (jako języka sprzecznego)? > Oh, za swoje sny raczej nie dostanę Oskara.czyżbyś chciał dostać go na jawie? > >zarówno gatunek jak i istnienie osobnicze> [...] mijają się z "istotą" człowieka.> Ale gdy występują razem, przesądzają o niej.prezentujesz swoisty determinizm genetyczny (istota jest przesądzona). jak wszelkie determinizmy (...luter, hegel, darwin, marks, freud...) budzą mój sprzeciw: sednem człowieka jest wolność (podążam, jesli chodzi o tradycję europejską, raczej szlakiem egzystencjalistów: o mojej istocie (nawet rozumianej tak, jak ty starasz się ja przedstawić) decyduję ja sam. myślę, piszę, fotografuję: to są moje wybory. nie robią tego moje geny. takie ujęcie to redukcjonizm, którego nie jestem zwolennikiem. można powiedzieć: wbijam gwóźdź obłokiem atomów. ja wole powiedzieć, że robię to młotkiem. > >kiedyś podszedł do mnie gliniarz i stwierdził: pan mi wygląda na osobnika. poproszę dowód> Pewnie coś Ci chciał udowodnić.  raczej sobie. podejrzewam, że chciał sprawdzić jakąś gliniastą hipotezę... > >gdyby matka dokonała aborcji, nie narzekałbym...> Nie narzekałbyś nawet gdyby zabić Cię teraz.cisza ciszy nierówna. niektórzy zdążyli sie do mnie przyzwyczaić. mój brak uruchomiłby pewne tradycyjne zachowania, itd. > >płciowość jest jedyna bramą na świat? prędzej czy później będzie ich tyle, co sposobów zejścia z tego świata.> Od dawna jest wiele, to Kamasutra.nie chodzi o sex w różnych asanach. chodzi o przekaz świadomośći niezależna od płci: w życiu nie chodzi przecież o życie. > >tyle liści spada jesienią: jeszcze nie słyszałem, aby jakiś narzekał.> Widać takie mają geny.widać tylko, że spadają. reszta to teoria.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Gdy zarzutem jest niespójność, spójność pddal zarzut. >pddal? oddala .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>>Gdy zarzutem jest niespójność, spójność oddala zarzut.
lubimy dla celów analizy oddzielać ziarna od plew, owce od wilków itd. w ten sposób powstają nasze sztuczne, analityczne, językowe światy. to, co jest, to jedność tych przeciwieństw. jeśli wprawisz w ruch obrotowy koło barw, staną się szare jak sowa. podobnie jest ze sprzecznością i niesprzecznością. co z tego, że system jest niesprzeczny? mnie interesuje szerszy kontekst, a tym szerszym kontekstem jest w ostateczności bełkot języka potocznego, zwykłe życie. nauka w sensie platońskim jest równie fikcyjna jak byty teologiczne. spójność w jednym obszarze pociąga za sobą niespójność w innym. to właśnie sprzeczność potocznej mowy generuje sprzeczne teorie. podejrzewam, że gdyby żył heraklit, to tak sformułowałby swoja tezę o sporze jako źródle wszystkiego. tak więc spójność oddala zarzut niespójności, ale go nie eliminuje . to niemożliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>lubimy dla celów analizy oddzielać Analiza nie jest celem samym w sobie, lecz służy ulepszeniu syntezy.
>mnie interesuje szerszy kontekst Na to właśnie jest pakowność syntezy, by dojrzeć szerszy kontekst.
>bełkot języka potocznego, zwykłe życie Dla mnie jedyne dostępne narzędzie.
>spójność w jednym obszarze pociąga za sobą niespójność w innym Obracamy się w jednym obszarze: problemu zabijania zygoty. Gdy go już uporządkujemy, zobaczymy jak pasuje do reszty. Jeśli z góry wiesz, że się to nie uda, po co założyłeś wątek?
>spójność oddala zarzut niespójności, ale go nie eliminuje . Starczy mi oddalenie zarzutu Celecrina. Teraz jego kolej. . .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >bełkot języka potocznego, zwykłe życie >>Dla mnie jedyne dostępne narzędzie.
no, to punkt wyjścia mamy wspólny. ale niestety ze względu na (m.in.)jego sprzeczny charakter nie ma pewności, że dojdziemy do tych samych konkluzji.
>Obracamy się w jednym obszarze: problemu zabijania zygoty. Gdy go już uporządkujemy,...
jeśli chaos powkładasz do pudełek, to dalej masz chaos, tyle, że w pudełkach...to samo dotyczy pojęć, jezyka.
>Jeśli z góry wiesz, że się to nie uda, po co założyłeś wątek?
żeby zobaczyć, jak się nie uda. nie było i nie jest moim zamiarem poszukiwanie dogmatów o zygocie. i nie tylko o zygocie. poszukiwanie racji nie rozumiem jako poszukiwanie racji ostatecznych. tak więc nie obracam się w obszarze zabijania zygoty, ale świadomie w nim błądzę. to wszystko, na co mnie stać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>jeśli chaos powkładasz do pudełek, to dalej masz chaos, tyle, że w pudełkach... Doceń odrębność pudełek.
>poszukiwanie racji nie rozumiem jako poszukiwanie racji ostatecznych. Na to mi wyglądało: zawsze analiza, nigdy synteza. Dla mnie każda teoria to postęp.
>świadomie w nim błądzę. Świadome błądzenie to chyba oksymoron. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Zauważ odrębność pudełek od chaosu.
rozumiem ją jako odrębność pojęć (języka), od rzeczywistości, na którą wskazują. nieskończonej ilości konfiguracji obiektu (ujęć przez świadomość) odpowiada to samo pojęcie. co jednak nie znaczy, że język nie ma historii, a więc innego rodzaju chaosu. problemem jest rzecz jasna tożsamość obiektów pozajęzykowych (np. twojej ukochanej zygoty). dla mnie jest jedynie umowna (a więc nieistotna w sensie klasycznym): w ten sposób wyjaśniam różne umowy w kwestii, kim lub (raczej) czym jest człowiek. stąd spór. racje te maja dla mnie naturę raczej emocjonalną, polityczną, praktyczną (zwłaszcza), ale nie ontyczną. w warstwie bytu nic nie jest tożsame w czasie. sama ontologia nie ma ontycznej racji. tu dochodzimy do sedna sprawy: do zasady względności protagorasa: człowiek jest miarą wszechrzeczy. który człowiek? ja? ty? sąsiad? papież? hitler? jezus? budda? zauważ jak zmienia się frazeologia na temat zygoty w zależności od rządzącej partii czy też grup nacisku, które za nimi stoją.
>Dla mnie każda teoria to postęp.
dla mnie tylko lepsza od poprzedniej. ale postęp teoretyczny wcale nie musi oznaczać postępu w innych kwestiach. nigdy nie widomo, czy obecny postęp nie zafunduje nam powtórki z epoki kamienia łupanego.
>Świadome błądzenie to chyba oksymoron.
nawet jeśli, to wybrany świadomie. moja ontologia i teoria poznania wyklucza jakąkolwiek "opokę" poznania, jakąkolwiek "nadzieję" dogmatyzmu. moje morze nie ma nawet horyzontu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> zauważ jak zmienia się frazeologia na temat zygoty w zależności od rządzącej partii czy też grup nacisku, które za nimi stoją.W polityce frazeologia zmienia się na każdy temat. > nie wiadomo, czy obecny postęp nie zafunduje nam powtórkiW końcu zafunduje, zawsze gonimy w piętkę. > moje morze nie ma nawet horyzontu.Ha! Więc - bujaj się! (Lecz bez obrazy  ) . .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >W polityce frazeologia zmienia się na każdy temat.
tak, ale za nią idą konkretne ustawy, praktyka (np. medyczna). dochodzi do władzy (np.)lewica - zygota nie jest cżłowiekiem. dochodzą katolicy: jest.
>moje morze nie ma nawet horyzontu. >>Ha! Więc - bujaj się!
a widzisz inne rozwiązanie? myślenie, które utknie w dogmacie - przestaje być myśleniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>dochodzi do władzy (np.)lewica - zygota nie jest człowiekiem.
Słusznie piszesz "np.", bo faktycznie w polskiej polityce ta opcja raczej nie ma wzięcia. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>czy chodzi ci o wyspę jako garb na dnie? Chodzi mi o twardy grunt dna.
>o mojej istocie (...) decyduję ja sam. myślę, piszę, fotografuję: to są moje wybory. nie robią tego moje geny. Każdy by tak chciał. A każdy jest byłą zygotą.
>można powiedzieć: wbijam gwóźdź obłokiem atomów. ja wole powiedzieć, że robię to młotkiem. Trzymaj się młotka, bo obłok atomów leci!
>cisza ciszy nierówna. niektórzy zdążyli sie do mnie przyzwyczaić. Ty masz swoich przyjaciół, ja przyjaźnię się z zygotami.
>mój brak uruchomiłby pewne tradycyjne zachowania, itd. Pewnie takie z "Ojca chrzestnego".
>w życiu nie chodzi przecież o życie. Ale jednak cisza ciszy nierówna.
>>>tyle liści spada jesienią: jeszcze nie słyszałem, aby jakiś narzekał. >>Widać takie mają geny. >widać tylko, że spadają. reszta to teoria. Twoje niesłyszenie jest więc też teorią. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>o mojej istocie (...) decyduję ja sam. myślę, piszę, fotografuję: to są moje wybory. nie robią tego moje geny. >Każdy by tak chciał. A każdy jest byłą zygotą.
nie mieszaj do tego czasu przeszłego. przeszłość to jedynie teraźniejsza konstrukcja, aktualne wyobrażenie. ważne jest to, o czym myślisz, kiedy wpadniesz do przerębli. albo do morza w czasie sztormu. większości sie wydaje, że siedząc przed komputerem lub przed telewizorem jest inaczej, bezpieczniej. ja nie mam czasu myśleć o tym, czym byłem przed chwilą.
>Ty masz swoich przyjaciół, ja przyjaźnię się z zygotami.
przyjaźń zakłada minimum wzajemności. chyba chodzi ci o platoniczną przyjaźń, o imaginację.
>>mój brak uruchomiłby pewne tradycyjne zachowania, itd. >Pewnie takie z "Ojca chrzestnego".
och, nie. banalne rytuały odejścia: szloch, sentymentalizm itp.
>>widać tylko, że spadają. reszta to teoria. >Twoje niesłyszenie jest więc też teorią.
nie. jeśli miałbym ten widok z czymś porównać, to raczej z otępieniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>>myślę, piszę, fotografuję: to są moje wybory. >>Każdy by tak chciał. A każdy jest byłą zygotą. >nie mieszaj do tego czasu przeszłego. Wybór czynności poprzedza jej wykonanie, więc i Ty mieszasz przeszłość do teraźniejszości. A zygocie nie dajesz takiego prawa.
>>przyjaźnię się z zygotami. >przyjaźń zakłada minimum wzajemności. Dobra, póki co platonicznie. Ktoś musi zacząć. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >każdy jest byłą zygotą.
nigdy nie byłem zygotą, ani żadna zygota nie była mną. tak się różnię od tego, co stało i staje się mną, jak wino od wody, którą jezus przeistoczył w szlachetny trunek. nie byłem więc zygotą w sensie, w jakim byłem przedszkolakiem, uczniem szkoły podstawowej czy studentem. nigdy też nie byłem chrześcijaninem, chociaż bobasa, z którego wyrosłem, pokropiono w dość komicznych okolicznościach wodą i nazwano imieniem zaczerpniętym z biblii. nigdy nie byłem też małpą ani wymoczkiem. miarą mojego człowieczeństwa jest wyłącznie odpowiedzialność, z jaką świadomie tworzę swój los. bóg jako stwórca obchodzi mnie równie mało jak ewolucja. filogenetyczna przeszłość, skądinąd ciekawa, nie jest w żadnym sensie częścią mojej biografii. nie jest nią również i to , co życzą sobie urzędnicy. mają to, co chcą - na odczepnego. to, co we mnie jest ogólne, powszechne - nie jest mną. każdy może poczytać o tym byle gdzie i się tym wypchać. wykorzystuję całą swoją inteligencję, żeby ocalić siebie. każdy jest byłą zygotą? nie mów mi, kim jestem, ani kim byłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>każdy jest byłą zygotą. >nigdy nie byłem zygotą, ani żadna zygota nie była mną [...] nie mów mi, kim jestem, ani kim byłem. O.K. .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Celecrin (11895 punktów) | Część pierwsza - Spójność twierdzeń. | Witam Cytat:Moje twierdzenia są spójne. Użyłeś aż czterech cytatów, w tym jednego dwa razy, ale nie widzę jaki problem miałyby pokazać. Cytat:Zdaniem KK, dwie połączone komórki płciowe (jajeczko i plemnik), to już nowe życie ludzkie Kościół ma tu rację, te dwie komórki to jest nowe życie. Używamy w dyskusji słów, każde niesie ze sobą pewne znaczenie. Przyznając Kościołowi rację, używając pojęcia "nowe życie", użwasz kościelnego znaczenia tego sformułowania. W biologii takie życie, niczym się nie różni od życia każdej dowolnej grupki komórek. Nawet jeśli dwie komórki, są komórkami ludzkimi, są to nadal tylko dwie komórki. Musi być powód przyznawania im określonego statusu. Cytat:Może jajeczka (a z czasem i komórki somatyczne) należy zacząć traktować jak człowieka Nie wyjasniłeś dlaczego. Nigdy. Skoro nie reprezentujesz Kościoła... Cytat:Jeśli przyznamy, że życie osobnika ludzkiego rozpoczyna proces zapłodnienia, to cała okołoaborcyjna dyskusja ominie kwestię "od kiedy zaczyna się życie" i skupi się na zasadności samego zabijania. Wybacz, to był idiotyzm. Wystarczy naprawdę trochę pomyśleć, a zrobiłeś to, w wyniku moich przykładów. Zrozumiałeś, że słowo życie ma wiele znaczeń. Zanim to jednak zrozumiałeś, forsowałeś prawo zygoty do bycia człowiekiem na sposób genetyczny: Cytat:zygota w żadnym przyrodniczym sensie nie jest człowiekiem (diogenes). Jest w sensie genetycznym. Cytat:W jaki sposób zarodki te są ludźmi? (to już ja) W sposób genetyczny. Nie są np. żabami albo kotami. Cytat:Zbiór 52 komórek macierzystych nie jest w żaden sposób człowiekiem. W genetyczny sposób jest. Nie pisałeś, że zygota jest człowiekiem w sensie genetycznym I osobniczym. Wymyśliłeś to później, kiedy zrozumiałeś, że 'genetycznie' to za mało.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | Odp: Część pierwsza - Spójność twierdzeń. |
Witam. > Cytat:dwie połączone komórki płciowe (jajeczko i plemnik), to już nowe życie ludzkie > W biologii takie życie, niczym się nie różni od życia każdej dowolnej grupki komórek.Różni się możliwością rozwoju osobniczego, te pierwsze ją mają. > ...dwie komórki. Musi być powód przyznawania im określonego statusu.Powodem przyznania dwóm komórkom statusu osobnika jest ich możliwość rozwinięcia się w postać dojrzałą. > Cytat:Może jajeczka (a z czasem i komórki somatyczne) należy zacząć traktować jak człowieka To była moja skrócona wypowiedź, a to jest pełna:Może jajeczka (a z czasem i komórki somatyczne) należy zacząć traktować jak człowieka od chwili rozpoczęcia się w nich rozwoju osobniczego? Była to moja odpowiedź udzielona pani Mączce w tym wątku w ramach wymiany ironicznych uwag. > ...to był idiotyzm...A niewskazanie idiotyczności wytkniętego idiotyzmu jest idiotyzmem do kwadratu.  > forsowałeś prawo zygoty do bycia człowiekiem na sposób genetyczny...> Nie pisałeś, że zygota jest człowiekiem w sensie genetycznym I osobniczym.Fakt, ale nie ma błędu, ponieważ człowiek osobniczy jest i genetycznym. (Odwrotnie nie zawsze.) > Wymyśliłeś to później, kiedy zrozumiałeś, że 'genetycznie' to za mało.Niepodanie od razu wyczerpującej argumentacji co do meritum, nie jest błędem, choć bywa niedoskonałością. Ale ani ja, ani moje umiejętności argumentowania nie są prawdziwym przedmiotem tej dyskusji. I niech nie będą nią także moje poglądy - obojętne czy prawdziwe, czy domniemane. Przedmiotem tej dyskusji jest zasadność przyznania zygocie statusu osobnika ludzkiego. Tę zasadność (lub jej brak) chcę oprzeć na faktach, więc na nich się skupmy. Kłaniam się. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Celecrin (11895 punktów) | Witam. Przypatrzmy się co napisałeś: Cytat:Różni się możliwością rozwoju osobniczego, te pierwsze ją mają. Jednak ŻYJĄ. Powodem przyznania dwóm komórkom statusu osobnika jest ich możliwość rozwinięcia się w postać dojrzałą. Nie jest to zdeterminowane, jak sam zauważyłeś. To może być wadliwy materiał. Dwa kręgosłupy, wodogłowie...Agument bez wartości, według mnie. Możesz mi wyjaśnić, jak się ma obrona zygoty, że jest osobnikiem, że rozpoczęło się życie lub, że jest genetycznie człowiekiem, do tego co napisałeś wyżej? Co ma wspólnego "możliwość rozwinięcia się" z przyznawaniem prawa, nie do bycia osobnikiem, lecz prawa do mówienia o zabijaniu zygoty, że jest to morderstwo człowieka? Osobnik w ujęciu biologicznym to nic nie znaczące słowo. Ponieważ osobnikiem jest bakteria, jako przedstawiciel swojego gatunku. Prawda? Usilnie zresztą nadużywasz słowa osobnik, powieważ zygota nie ma żadnych cech osobniczych. Cóż... Zatem w końcu dowiedzieliśmy się, że dwie komórki embrionalne MOGĄ stać się człowiekiem dorosłym, zatem przyznajesz status możliwości, a nie faktom. Pierwszy raz słyszę by status "osobnika" w znaczeniu przyrodniczym, formułowano na podstawie możliwości, tak nawiasem mówiąc. Zaprawdę powiadam Ci: Kiedy patrzę na Twoje - "Kosciól miał rację, tu rozpoczyna się życie" i "Powodem przyznania dwóm komórkom statusu osobnika jest ich możliwość rozwinięcia się w postać dojrzałą. ", sądzę, że jesteśmy coraz bliżsi prawdy metafizycznej  > > Cytat:Może jajeczka (a z czasem i komórki somatyczne) należy zacząć traktować jak człowieka > To była moja skrócona wypowiedź,> >...to był idiotyzm...Nie umiesz czytać postów ze zrozumieniem, to wiem, lecz zdecydowanie nie życzę sobie byś manipulował moimi tekstami. Idiotyzmem nazywam Twoją wypowiedź : Jeśli przyznamy, że ... Tekst mój nie odnosił się , nawet nie sugerował, że mam na myśli ten cytat. Nawet nie można tak tego odebrać. Chyba ze szukasz za wszelką cenę tematów zastępczych. > A niewskazanie idiotyczności wytkniętego idiotyzmu jest idiotyzmem do kwadratu.  Nie wskazałeś żadnego idiotyzmu, tylko pokazałeś, że nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Pod cytatem: Może jajeczka...Napisałem tylko, że nigdy nie wyjaśniłeś dlaczego uważasz DOWOLNE komórki za człowieka. Oczekuję przeprosin. Cytat:Niepodanie od razu wyczerpującej argumentacji co do meritum, nie jest błędem, choć bywa niedoskonałością. Ale ani ja, ani moje umiejętności argumentowania nie są prawdziwym przedmiotem tej dyskusji. Właśnie tak. Dyskusja cały czas się toczy dokładnie na ten temat, ponieważ, tak jak napisałem to już wcześniej, oskarżam Cię o wyrażanie jedynie Twojego światopoglądu i brak argumentacji racjonalnej. W co jestem coraz bardziej pewien, nawiasem mówiąc. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
Celecrinie. Ponieważ nie widać szans na porozumienie proponuję zakończyć wymianę postów (a ta jakaś tam zygota niech sobie już ma te dwa kręgosłupy plus wodogłowie  ). Kłaniam się, Osnowa. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Tę zasadność ... chcę oprzeć na faktach, więc na nich się skupmy.
a cóż to za zwrot: "oprzeć coś na faktach"? czyżbyś sądził, że fakt to już jest coś zupełnie niewątpliwego, coś, co sie juz na niczym nie opiera? w nauce fakt oparty jest w pewnym sensie również o teorię. sama etymologia słowa "fakt" daje też troche do myslenia: facere=czynić, robić, co (bodajże od vico) wskazuje, że nie jest fakt czymś obiektywnie zastanym, ale czymś, co w pewnym stopniu jest skonstruowane przez nas. przekładając to na język naszej dyskusji: uważam, że nawet tak fundamentalne byty jak my sami, są w dużym stopniu umowne. to dlatego człowieka jedni uważaja za iskierkę bożą, inni zaś robią z niego mydło. podaje tylko skrajne możliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>czyżbyś sądził, że fakt to już jest coś zupełnie niewątpliwego Lecz jeśli, jak twierdzisz, fakt jest mitem, to czym jest Twoje o fakcie twierdzenie: faktem o micie, mitem o fakcie...
>nawet tak fundamentalne byty jak my sami, są w dużym stopniu umowne. A zwłaszcza moja zgryzota zygota, ponieważ:
>jedni uważają za iskierkę bożą, inni zaś robią z niego mydło. Otóż to.
>podaje tylko skrajne możliwości. Szukajmy więc środka. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Lecz jeśli, jak twierdzisz, fakt jest mitem, to czym jest Twoje o fakcie twierdzenie: faktem o micie, mitem o fakcie...
tak daleko nie idę: nie sądzę, aby fakt był mitem. sądzę jednak, że należy go zawsze zrelatywizować do podmiotu, teorii, ideologii, kultury. słowem - do jakiegoś kontekstu. nie ma faktów absolutnych w tym sensie, w jakim od einsteina nie ma absolutnej przestrzeni czy czasu. porównaj znaczenia słowa fakt w następujących zdaniach: faktem jest, że siedzę w tej chwili przed komputerem. faktem jest, ze zygota jest człowiekiem. faktem jest że świat jest pozbawiony sensu (camus) itd. chyba zgodzisz się, że fakt faktowi nierówny. na jakich to faktach chcesz oprzeć swoją tezę, że zygota jest człowiekiem? czy są to te same fakty, na jakich opierasz fakt, że ty nim jesteś? czy genetyczna tożsamość jest u warunkiem wystarczającym?
>Szukajmy więc środka.
ze środkiem bywa tak, jak z tzw. wiekszą połową: każdy chciałby ja mieć dla siebie. trudno jest mi wyobrazić sobie dyskusji o człowieku bez świadomości, bez psychiki, której podłożem jest (i chyba długo jeszcze będzie) pewien minimalny poziom rozwoju układu nerwowego. w tym sensie dualizm kartezjański jest mi obcy: człowiek nie jest ani czystym duchem (subiektywnością), ani czystą materią (obiektywnością). moim problemem jest problem: jak zygota staje się człowiekiem, a właściwie: ludzką egzystencją, którą skłonny jestem wyraźnie rozróżnić od biologii człowieka, również tej genetycznej (mniej więcej tak, jak rozróżniamy kwiat od kompostu, na którym rośnie).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>...fakt faktowi nierówny. Lecz łączy je ta (np.) definicja: fakt to element świata rzeczywistego.
>na jakich to faktach chcesz oprzeć swoją tezę, że zygota jest człowiekiem? Na właściwej człowiekowi informacji genetycznej zapisanej w jej (zygoty) komórkach za pomocą kodu genetycznego i tożsamości tego kodu z kodem ukształtowanego z niej dojrzałego osobnika. (Uff!) Na tych dwóch elementach świata rzeczywistego, czyli faktach.
>czy są to te same fakty, na jakich opierasz fakt, że ty nim jesteś? Te same.
>czy genetyczna tożsamość jest u warunkiem wystarczającym? Tak.
>trudno jest mi wyobrazić sobie dyskusji o człowieku bez świadomości, bez psychiki, której podłożem jest (i chyba długo jeszcze będzie) pewien minimalny poziom rozwoju układu nerwowego. Na każdym etapie rozwoju mogą wystąpić braki wywołane stopniem rozwoju lub/i wadą. Zawsze każdy osobnik może czegoś nie mieć: palców, słuchu, zębów, włosów, świadomości, mózgu - czego chcesz. Wyjątkiem jest zapis genetyczny - bez niego na pewno nie ma osobnika ludzkiego.
>jak zygota staje się człowiekiem, a właściwie: ludzką egzystencją, którą skłonny jestem wyraźnie rozróżnić od biologii człowieka, również tej genetycznej (mniej więcej tak, jak rozróżniamy kwiat od kompostu, na którym rośnie).
Jaki kompost, hodowlane kwiaty od dawna mają viva in vitro. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>...fakt faktowi nierówny. >Lecz łączy je ta (np.) definicja: fakt to element świata rzeczywistego.
definicja moim zdaniem wadliwa, bo 1)za szeroka (majaki schizoida są również elementami rzeczywistego świata, ale trudno budować na nich cokolwiek) 2)kłopotliwa, bo coś z założenia prostego definiowane jest przy pomocy tak ogólnych pojęć jak świat, rzeczywistość i element 3)zbyt arbitralna: wydajesz się pomijać w określeniu faktu wszystko, co na ten temat ma do powiedzenia metodologia nauk, a zwłaszcza relatywizację faktu do teorii. ze swej strony nie wydaje mi sie sensowne konstruować pojęcie faktu poza podmiotem poznania: nie ma faktu bez stwierdzającego go podmiotu. twoja "definicja" z góry przyjmuje obiektywistyczne (a więc dogmatyczne) stanowisko. takie podejście sprawia wrażenie, że jest niepodważalne, że jest uzasadnione wyłącznie przez stany rzeczy, a nie przez badacza uwikłanego np. w pewną ideologię. jest typowe dla metafizyki klasycznej, tomistycznej na przykład.
>>na jakich to faktach chcesz oprzeć swoją tezę, że zygota jest człowiekiem? >Na właściwej człowiekowi informacji genetycznej zapisanej w jej (zygoty) komórkach za pomocą kodu genetycznego i tożsamości tego kodu z kodem ukształtowanego z niej dojrzałego osobnika. (Uff!) Na tych dwóch elementach świata rzeczywistego, czyli faktach.
traktujesz zapis genetyczny niemalże tak, jak platonizm idee, które również były dla zmiennych rzeczy zasadą tożsamości. oczywiście możesz tak postąpić, ale zwróć uwagę, że ludzie w sytuacjach życia powszedniego widzą to inaczej: ktoś np. jest przyjacielem nie dlatego, że ma taki lub inny garnitur genów. o sympatiach i antypatiach nawet jeśli rozstrzygaja geny, to tezy o nich nie są elementami potocznych dyskursów i decyzji. wydaje mi się, że mieszasz w tym waypadku warstwę wyjaśniania z porządkiem ludzkiego doświadczenia. świat wyjaśnień, napisał gdzieś sartre (mdłości?), nie jest światem ludzkiej egzystencji.
>>czy genetyczna tożsamość jest u warunkiem wystarczającym? >Tak.
dyskusje na ten temat są bardziej wieloznaczne. np. niemieccy konstytucjonaliści (za sugestią d.birnbachera) rozważają problem braku tożsamości między człowiekiem a ludzką osobą. czy byłbyś skłonny przypisać zygocie również życie osobowe? piszesz gdzieś, że osobą staje się po urodzeniu, ale stawiam pytanie raz jeszcze. czy w takim razie stawanie się osobą jest zmianą istotną? czy twoja osoba nie jest w gruncie rzeczy jedynie rozwiniętą zygotą? co sie rodzi: zygota?
>Na każdym etapie rozwoju mogą wystąpić braki wywołane stopniem rozwoju lub/i wadą. Zawsze każdy osobnik może czegoś nie mieć: palców, słuchu, zębów, włosów, świadomości, mózgu - czego chcesz. Wyjątkiem jest zapis genetyczny - bez niego na pewno nie ma osobnika ludzkiego.
warunek konieczny (bytu osobowego, ludzkiej egzystencji, duchowości) nie jest (nie musi być) warunkiem wystarczającym. jeden od drugiego może dzielić poznawcza otchłań, porównywalna np. z problemem duszy i ciała postawionym przez kartezjusza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >łączy je ta (np.) definicja...> definicja moim zdaniem wadliwaWięc daj inną - połączy równie dobrze. > majaki schizoida są również elementami rzeczywistego świataIstnienie majaków, nie ich treść. > definiowane jest przy pomocy tak ogólnych pojęć jak świat, rzeczywistość i elementTo prostota, więc zaleta. > takie podejście sprawia wrażenie, że jest niepodważalne, że jest uzasadnione wyłącznie przez stany rzeczyDążę do niepodważalności uzasadniając swoje tezy "stanami rzeczy". > ludzie w sytuacjach życia powszedniego widzą to inaczej: ktoś np. jest przyjacielem nie dlatego, że ma taki lub inny garnitur genów.Zygota ze swoim kodem nie funkcjonuje w tak rozumianych sytuacjach życia powszedniego. Np. nie zaprzyjaźnia się. > czy [...] stawanie się osobą jest zmianą istotną?O tyle, o ile.  > czy twoja osoba nie jest w gruncie rzeczy jedynie rozwiniętą zygotą? co sie rodzi: zygota?A co się rozwija - kwiat czy pąk? > warunek konieczny (...) nie musi być warunkiem wystarczającym.Wspominam o zapisie genetycznym jako warunku koniecznym, a nie wystarczającym. > z problemem duszyI bez duszy mamy tu problem. Ale kto wie, może z duszą byśmy go nie mieli? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Więc daj inną - połączy równie dobrze.
nie muszę dawać innej definicji. co więcej - nie muszę podawać jej wcale: mogę pojść za pomysłem wittgensteina i badać jedynie sposoby użycia tego terminu, przyglądać się różnym grom językowym w jakich ten termin występuje bez zakładania jakiejśc wspólnej istoty, którą wyrazi (u ciebie: połączy) definicja. sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż się wydaje. odpowiedź na pytanie, czym jest fakt, zależy od przyjętej ontologii. gdybyś np. był arystotelikiem, musiałbyś go zdefiniować w terminach jego dziesięciu kategorii bytów. gdybyś był wyznawcą milla, to miałbyś do dyspozycji cztery kategorie pierwotnych bytów: czucia, dusze, ciała, stosunki. fakt należałoby zdefiniować więc w tych terminach. gdybyś poszedł za kotarbińskim i przyjął tylko jedną kategorię bytów, mianowicie rzeczy, fakt mógłbyś zdefiniować sobie jako "zdarzenia dostępne obserwacji" (wcześniej określając zdarzenia) itd. ty sugerujesz, że fakt to element rzeczywistości, a więc traktujesz fakt jako kategorię ontologiczną, co wydaje mi się dziwne. bez ontologicznych rozważań rzucanie raz takiej, a raz siakiej definicji pozbawione jest sensu. podobnie - bez wyraźnej ontologii filozoficzna dyskusja na temat zygoty zawsze będzie płynna. ja wiążę fakt z czymś obserwowalnym. stąd między innymi mój kłopot z klasyfikacją zygoty jako człowieka: ktoś, kto tak robi, odwołuje się do pozaempirycznych założeń. a to zawsze otwiera makabrycznie skomplikowaną dyskusję.kiedyś np. klasyfikowano kobietę jako czarownicę z tej racji, że miała pieprzyk lub znamię na skórze. odwoływano sie do ontologii dusz, wśród których były i nieczyste, i do stosu, który je oczyszczał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>ja wiążę fakt z czymś obserwowalnym. stąd między innymi mój kłopot z klasyfikacją zygoty
Fakty nieobserwowalne miały miejsce już w prehistorii, zanim pojawiły się zygoty. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Fakty nieobserwowalne miały miejsce już w prehistorii, ...
wiara w to krzepi jak cukier. tym niemniej przeszłość jest faktycznie tylko naszą wyobraźnią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Fakty nieobserwowalne miały miejsce już w prehistorii, ...
>wiara w to krzepi jak cukier. >tym niemniej przeszłość jest faktycznie tylko naszą wyobraźnią.
Pokrzepiam się więc wiarą, że dziś o godzinie 14.36 napisałeś post, na który niniejszy jest odpowiedzią. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Stanisław G... (6808 punktów) | >ze swej strony nie wydaje mi sie sensowne konstruować pojęcie faktu poza podmiotem poznania: nie ma faktu bez stwierdzającego go podmiotu. Jeśli na piasek pustyni spadają krople deszczu i nie ma podmiotu, który by to stwierdził, to opad deszczu nie jest faktem? Czy może uważasz krople i piasek za podmioty stwierdzające?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Jeśli na piasek pustyni spadają krople deszczu i nie ma podmiotu, który by to stwierdził, to opad deszczu nie jest faktem?Jako podmiot (który jest) stwierdzam, że pustynia jakoś nie wygląda jakby tam padało.  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jeśli na piasek pustyni spadają krople deszczu i nie ma podmiotu, który by to stwierdził, to opad deszczu nie jest faktem?
dla mnie nie są to fakty, w każdym razie nie w tym sensie, w jakim faktem jest to, że widzę w tej chwili przed sobą klawiaturę. możesz pojęcie faktu określić tak szeroko, że nawet bóg stanie się faktem. a przecież nie o to tu chodzi. na płaszczyźnie teorii poznania mówi się o wiedzy bezpośredniej i pośredniej.
|
|
| | | | |  | | marcenna (58 punktów) | Odp: Viva in vitro! | >>mówienie o t r w a ł y m prawie proaborcyjnym jest niejasne >Funkcjonującą za komuny dopuszczalność aborcji obalono wykazując, że jest w istocie zabijaniem. Ponowne wysuwanie raz już obalonego argumentu jest drogą donikąd. Kto obalił, bo nie kojarzę? Jakiś zespól obojętnych światopoglądowo lekarzy ginekologów i genetyków ?
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Funkcjonującą za komuny dopuszczalność aborcji obalono wykazując, że jest w istocie zabijaniem. >Kto obalił, bo nie kojarzę? Jakiś zespól obojętnych światopoglądowo lekarzy ginekologów i genetyków ?
Ustawodawca. .
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jeśli proaborcyjne prawo oprze się na fałszu, będzie łatwe do podważenia i obalenia. Najpierw więc trzeba rzetelnie ustalić prawdę, potem walczyć o aborcję.
jaki widzisz związek prawdy (opisu) z prawem?
|
|
| |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> jaki widzisz związek prawdy (opisu) z prawem?Pierwsze słyszę, że to widzę  A serio: chodzi mi tylko o to, że oczywisty fałsz łatwo obalić, a zatem i oparte na nim proaborcyjne prawo. .
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...oczywisty fałsz łatwo obalić, a zatem i oparte na nim proaborcyjne prawo.
wciąż nie wiem, o co chodzi. na jakiej to prawdzie oparte ma być antyaborcyjne prawo i na czym to oparcie miałoby polegać?
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>wciąż nie wiem, o co chodzi. na jakiej to prawdzie oparte ma być antyaborcyjne prawo? Proaborcyjne. Że życie rozpoczyna się połączeniem plemnika z jajem. .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >... życie rozpoczyna się połączeniem plemnika z jajem.
a plemnik i jajo to też żywe organizmy? czy jakoś tak tylko półżywe?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>a plemnik i jajo to też żywe organizmy? czy jakoś tak tylko półżywe?
Żywe tak, organizmy nie. Więc jakoś tak... Półprawda? .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | >Proaborcyjne. Że życie rozpoczyna się połączeniem plemnika z jajem. Niezbędne jest zagnieżdżenie się zapłodnionej komórki jajowej w ścianie macicy... Często natura decyduje o tym, że uszkodzone genetycznie jajo nie ma szans na ten proces i następuje samoistne poronienie...I co wtedu kończy żywot? Człowiek?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Niezbędne jest zagnieżdżenie się zapłodnionej komórki jajowej w ścianie macicy... >Często natura decyduje o tym, że uszkodzone genetycznie jajo nie ma szans na ten proces i następuje samoistne poronienie...I co wtedu kończy żywot? Człowiek?
Osobnik tego gatunku, do którego te komórki należały. .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | >Osobnik tego gatunku, do którego te komórki należały. Ja uważam, że po prostu zapłodniona komórka jajowa, która nie miała szans, z przyczyn naturalnych, stać się osobnikiem jakiegokolwiek gatunku.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ja uważam, że po prostu zapłodniona komórka jajowa, która nie miała szans, z przyczyn naturalnych, stać się osobnikiem jakiegokolwiek gatunku.
A gdyby te szanse miała, to w którym momencie wg Ciebie stałaby się owa komórka osobnikiem? .
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >A serio: chodzi mi tylko o to, że oczywisty fałsz łatwo obalić,
historia nie potwierdza takiej reguły obalania. dla jednych istnienie boga jest oczywistą oczywistością, dla innych oczywistym fałszem. przykłady sprzecznych oczywistości można mnożyć. zaryzykowałbym tezę, że wszelkie oczywistości maja naturę świerzbu: trudno się ich pozbyć. dla ciebie zygota jest człowiekiem, dla mnie nie jest, bowiem specyfikę człowieczeństwa upatruję w świadomości, a nie np. w genach. to nie znaczy, abym był idealistą. wydaje mi się, że świadomość zawsze jest związana z jakąś postacią materii, co nie znaczy, że w sposób konieczny z genami. być może w przyszłości będziemy przekazywać świadomość zupełnie na innej drodze, a nasze dyskusje o genach zabrzmią równie dziwacznie jak dzisiaj rozmowa przez telefon na korbkę...
|
|
| | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>może w przyszłości będziemy przekazywać świadomość zupełnie na innej drodze Co to jest przekazywanie świadomości? .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Co to jest przekazywanie świadomości?
robi się późno. muszę się przespać z tym pytaniem.
|
|
|  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | >Jeśli proaborcyjne prawo oprze się na fałszu, będzie łatwe do podważenia i obalenia. Najpierw więc trzeba rzetelnie ustalić prawdę, potem walczyć o aborcję. Przecież sama aborcja ani na jotę nie stanie się czymś innym przez to tylko, że nazwiemy ją zabijaniem. A co komu nazwa szkodzi? Mnie szkodzi, bo z kobiety poddającej się aborcji, z różnych, w które teraz nie wnikam, przyczyn i w wyniku często dramatycznych wyborów, czyni kogoś kto "zabił", a nie kogoś, kto poddał się nadal ( w określonych ustawą przypadkach) legalnemu w tym kraju zabiegowi medycznemu.
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >>aborcja ani na jotę nie stanie się czymś innym przez to tylko, że nazwiemy ją zabijaniem. A co komu nazwa szkodzi? >Mnie szkodzi, bo z kobiety poddającej się aborcji, [...] czyni kogoś kto "zabił"
To zmiana nazwy czynności zmienia tożsamość wykonawcy tej czynności? .
|
|
| | |  | 1 na 1 | marcenna (58 punktów) | > To zmiana nazwy czynności zmienia toąsamość wykonawcy tej czynności?To nazwa dokonywanych przez Ciebie czynności, określa Twoją tożsamość ? A jeśli ktoś , w języku, którego nie znasz (chyba ,że znasz wszystkie ) określi wykonywaną przez Ciebie czynność ...? Co wtedy z Twoją tożsamością...  A ja myślałam, że tożsamość, wiąże się z samookreśleniem człowieka... Jeśli np. lekarz dokonał aborcji ( legalny, w granicach dopuszczonych przez ustawę, zabieg medyczny ), nie będącej w jego mniemaniu zabójstwem, to nadal (moim zdaniem ) jest lekarzem, który dokonał aborcji, a nie zabójcą. ( I w swoim mniemaniu prawdopodobnie również ) Tożsamość w odniesieniu do pojedynczego człowieka, to świadomość siebie-można to sprawdzić w Słowniku poprawnej polszczyzny PWN.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >To zmiana nazwy czynności zmienia tożsamość wykonawcy tej czynności?> To nazwa dokonywanych przez Ciebie czynności, określa Twoją tożsamość ?Nie odwracaj kota ogonem. To przecież Ty twierdzisz, że Ci nazwa czynności szkodzi:>>A co komu nazwa szkodzi? >Mnie szkodzi, bo z kobiety poddającej się aborcji, [...] czyni kogoś kto "zabił"
A na zasadne pytanie należy rzetelnie odpowiedzieć. .
|
|
| | | | |  | | marcenna (58 punktów) | >Nie odwracaj kota ogonem. To przecież Ty twierdzisz, że Ci nazwa czynności szkodzi? >A na zasadne pytanie należy rzetelnie odpowiedzieć. Obawiam się, że nie rozumiesz moich intencji...dla mnie aborcja jest legalnym zabiegiem medycznym, nie zabójstwem...dla Ciebie stanowi zamach na życie zygoty , sa to różnice wynikające ze światopoglądu i dlatego, dalszy ciąg dyskusji na ten temat, uważam za bezsensowny...Po prostu "aborcja"-nie jest słowem nacechowanym pejoratywnie, jesli jest prawnie dopuszczalna,to nie stanowi zakazanego zabójstwa. I tyle na ten temat z mojej strony.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...sa to różnice wynikające ze światopoglądu i dlatego, dalszy ciąg dyskusji na ten temat, uważam za bezsensowny...
dlaczego sądzisz, że różnice światopoglądowe czynią dialog bezsensowny? gdyby tak było z konieczności, to nawet monolog światopoglądowy byłby niemożliwy. akty np. apostazji świadczą o tym, że człowiek może radykalnie zmienić pogląd na świat.
|
|
| | | | | | |  | | marcenna (58 punktów) | >dlaczego sądzisz, że różnice światopoglądowe czynią dialog bezsensowny? gdyby tak było z konieczności, to nawet monolog światopoglądowy byłby niemożliwy. akty np. apostazji świadczą o tym, że człowiek może radykalnie zmienić pogląd na świat. Zgadzam się, człowiek może radykalnie zmienić pogląd na świat...Moją intencją było zakończenie dyskusji z uczestnikiem Forum, który przeciwnie niż ja, kobiety poddające się aborcji, uważa za zabójczynie dzieci...Nie widzę tu zadnych szans na wzajemne zrozumienie, w w/w kwestii. Na marginesie: ciekawe czy istnieją statystyki mówiące ile osób związanych z klinikami aborcyjnymi (działającymi zgodnie z prawem np. w USA), (mam na myśli personel medyczny, pacjentki i personel pomocniczy), zginęło z rąk "obrońców życia" ? Ktoś z Państwa zna odpowiedz na to pytanie?
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>dla mnie aborcja jest legalnym zabiegiem... Legalnym? Gdzie Ty mieszkasz?
>...dla Ciebie stanowi zamach na życie zygoty Jeśli zygota żyje, to aborcja jest na to życie zamachem.
>sa to różnice wynikające ze światopoglądu i dlatego, dalszy ciąg dyskusji na ten temat, uważam za bezsensowny... A na czym wg Ciebie polega sensowność dyskusji między osobami o identycznym światopoglądzie?
>"aborcja"-nie jest słowem nacechowanym pejoratywnie... Są tacy dla których jest. .
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) | |
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>dla mnie aborcja jest legalnym zabiegiem... >Legalnym? Gdzie Ty mieszkasz?
jak ocenić ustawę, która jest powodem gigantycznego podziemia i gigantycznych zysków? czy przypadkiem nie chodzi o te ostatnie? bo nie wierzę w dobre intencje ustawodawcy (tzn. grupy prawników, o których "rozsądku" co jakiś czas mamy okazję się przekonać).
|
|
5 na 5 | Anna Słota (6553 punktów) | Zastanawiam się, kiedy w tym wątku ktoś z obrońców godności zygot zauważy, jak wiele z nich jest co miesiąc roniona przez kobiety, przez co ich godność "osoby ludzkiej" jest podeptana całkowicie, ponieważ te poronione zygoty pływają ostatecznie z fekaliami w ściekach lub gniją na wysypisku śmieci. Z tego co mi wiadomo skala zjawiska jest ogromna, bo poronionych zygot jest zdecydowanie więcej niż żywych urodzeń, a te zygoty, które giną przy okazji in vitro to już całkiem marginalna sprawa. Osoby widzące człowieka w zygocie powinny zająć się tym dramatem.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Zastanawiam się, kiedy w tym wątku ktoś z obrońców godności zygot... A kogo z uczestników tego wątku i na jakiej podstawie uważasz za obrońcę godności zygot?
>ich godność "osoby ludzkiej" Zygoty to osobniki, ale nie osoby. Osobą jest się po urodzeniu, w kontekście społecznym.
>Osoby widzące człowieka w zygocie powinny zająć się tym dramatem. Skoro nie podzielasz stanowiska tych osób, skąd pomysł, by przedstawioną praktykę utylizacyjną nazwać dramatem? .
|
|
|  | 2 na 2 | Anna Słota (6553 punktów) | Uderz w stół, a nożyce się odezwą.
|
|
| |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Uderz w stół, a nożyce się odezwą.
To ad personam.
A czy do meritum usłyszę coś więcej niż zaprezentowane walenie w stół? .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Słota (6553 punktów) | >A czy do meritum usłyszę coś więcej niż zaprezentowane walenie w stół?
Kto wie, jeśli dowiem się jak do meritum mojej wypowiedzi mają się słowa: "praktykę utylizacyjną".
Mam wrażenie, że używasz słów nieadekwatnie. To niestety nie daje szans na porozumienie. Szkoda zatem czasu i wysiłku.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|