Jako że w polu komentarza jest miejsce tylko na 1200 znaków, a komentarz można dodać raz na 25 minut, wybieram opcję wątku na forum.
Komentowany artykuł:
www.racjon(*)..okiem.psychologa.klinicznego“Nie tylko opętania nie da się "wyjaśnić naukowo". Nie można "wyjaśnić" psychiki (jej istoty, całości struktury itd.). "Wyjaśniena" wszelkich zaburzeń psychicznych również są jedynie względne i częściowe. Najprostrzy problem można "wyjaśniać" z wielu perspektyw.
Opętanie jest jedynie jednym z najbardziej spektakularnych zjawisk.”
Przyjmuję z góry że jesteś osobą wierzącą Damian, czyli zespół zachowań jakie zaobserwowałeś u Renaty uznajesz za 'opętanie'. Czyli podzielasz stanowisko kościoła de facto; 'opętanie' występuje, jest spowodowane przez 'szatana' i przejawia się zachowaniem takim jakie zaobserwowano u Renaty.
I teraz moje pytanie: czy 'opętanie' jest faktycznie 'opętaniem' i dlaczego akurat nim jest?
Tylko dlatego, że Renacie nikt nie był w stanie przypisać konkretnej jednostki chorobowej?
Nawiązujesz jeszcze Damianie do niemożności pomocy Renacie, niemożność zaistnieć miała i z powodu oporu jej samej (bierny, czynny), jak i z niewystarczającej ilości czasu jaki mogłeś z nia spędzić. Jednak piszesz, że nie była ona w stanie 'skorzystać' z egzorcyzmów które miały miejsce w przeszłości.
Sam podkreśliłeś jej ambiwalencję, także jej problemy ze sferą seksualną, braku możliwości rozładowywania seksualnego napięcia regulowanego przez normy kościoła katolickiego, a potem
sekty. Podkreślaleś jej rozszczepienie.
Jak dla mnie dość oczywistym wnioskiem z tej historii jest absurdalność egzorcyzmów, one nie mogły jej pomóc (nawet gdyby w ogóle taka mozliwość istniała, tzn. egzorcyzmy jako takie można by uznać za skuteczną metodę leczenia takich zaburzeń). Egzorcyzmy, o ile jej nie zaszkodziły, to były obojętne i dość niecelowym jest jak dla mnie wskazywanie na jej opór, który miał uniemożliwić 'uleczenie'.
Renata miała problem z nierozładowanym napięciem seksualnym spowodowanym przez nacisk ze strony katolickiej społeczności i ich norm (potem sekty). W jaki sposób Renata miałaby być 'uleczona' przez katolickiego egzorcystę? Do tej pory część Renata jako osoba była ok, ale jej seksualność nie – jak by nie patrzeć Renata i seksualność Renaty zawierają sie w jednej osobie, w Renacie.
Jeśli sama Renata miała do księży, czy katolicyzmu w ogóle negatywny stosunek (co podkreślałeś jej wypowiedziami), to w jaki sposób miałby jej pomóc egzorcysta, który w niej samej, w Renacie przecież widzi siedlisko szatana? Szatana czyli czegoś złego, czegoś niechcianego. Egzorcyzmy były działaniem na jej szkodę, na szkodę jej integralności. Najpierw przez długi czas starano się z niej samej wykorzenić seksualność, a teraz 'szatana' – jak by nie patrzeć zawsze było w niej 'coś obrzydliwego'.
Przypadek tej dziewczyny jest z perspektywy obserwatora strasznie smutny. System w jakim ta dziewczyna się znajduje jest przeszkodą i przebywając w nim nie zostanie ona wyleczona. O ile prostszy byłby model, gdyby w tym systemie nie było szatana i nauczono by ją głosić (Renatę) że go nie ma. Odjąć jeden czynnik. Ale tu zostałyby naruszone interesy kościoła – dlatego ona wręcz nie może zostać wyleczona, chyba że jej stan się na tyle poprawi że sama weźmie całkowitą odpowiedzialność za swoje stany (mało prawdopodobne).
Jak widzę aprobuje się znęcanie się nad pacjetami, przecież egzorcyzmowanie jej, czy dopuszczanie księdza do niej skutkowało atakami lęku i jeszcze głebszą dysocjacją (co zaobserwowałeś). Już nawet nie wspomina, że ona sama nie chciała obecności takich osób w jej sąsiedztwie, ale jak widać, to jakie preferencje ma chora jest zupełnie ignorowane w myśl zasady: ona jest chora, nie wie co dla niej dobre, nie potrafi się leczyć, dlatego my zrobimy co dla niej najlepsze (w przypadku niepowodzenia wysuniemy argument o niemożności wyleczenia spowodowanego oporem pacjentki).