No tak, jakąż by inną filozofię mogłaby wyznawać sztuczna inteligencja jak tylko antynatalizm?
Zero odczuwania, zero bólu i "nieszczęść z nim związanych" blablabla... pewnie dlatego niektórzy "guru" jak sadhguru są za depopulacją, o masonach nie wspominając, choć ci motywują depopulację łatwiejszą kontrolą mniejszej liczby ludności.
Argumenty Davida Benatara Asymetria między dobrymi i złymi rzeczami
David Benatar uważa, że istnieje zasadnicza asymetria między dobrymi i złymi rzeczami, takimi jak przyjemność i ból:
(1) obecność bólu jest zła, (2) obecność przyjemności jest dobra, (3) nieobecność bólu jest dobra nawet wtedy, kiedy nie istnieje ktoś, kto doświadcza tego dobra, (4) nieobecność przyjemności jest zła tylko wtedy, kiedy istnieje ktoś, kto zostaje tego dobra pozbawiony
Głupszego pitolenia dawno nie doświadczyłem. Kto powiedział, że dobro = przyjemność, a zło = ból?
Przede wszystkim przyjemność to jest coś zupełnie innego niż szczęście, a ból to coś zupełnie innego niż smutek. Można pracować codziennie w pocie czoła, znosząc ból rutynowej ciężkiej pracy, będąc jednocześnie szczęśliwym z powodu pracy dla swojej rodziny, swoich dzieci, dla tych których się kocha, lub na jakiś inny wyższy cel, od choćby spełnienie prostych marzeń - odkładając na wycieczkę na jakąś rajską wyspę. Nie wspominając nawet o "euforii biegacza", która polega na naturalnym uśmierzaniu bólu endorfinami, wydzielanymi przez organizm, który wykonuje długotrwały wysiłek fizyczny.
Można też jeść najsmaczniejsze rzeczy sprawiające przyjemność zmysłową, jeździć pięknymi samochodami i pukać szybkie modelki i mieć przy okazji depresję, czując wielki smutek i pustkę w życiu pełnym przyjemności.
Budda wcale nie był antynatalistą, raczej "harmonistą". Wyznawał przede wszystkim zasadę środka: "struna nie może grać kiedy jest za bardzo poluzowana, a jak za mocno ją naciągniesz to pęknie i trzeba będzie wymienić, struna gra tylko wtedy kiedy jest odpowiednio nastrojona".
Istnienie w czasoprzestrzeni wiąże się zarówno z doświadczaniem negatywnych jak i pozytywnych jej aspektów. Lepiej jest kiedy w ogóle jest jakieś doświadczenie niż kiedy nie ma niczego... a to czego doświadczymy jest zależne od naszych wolnych wyborów: albo idziemy drogą piękna, albo staczamy się na dno.
Harmonia nie potrzebuje chaosu, żeby czuć się pełną. To chaos potrzebuje harmonii, żeby w ogóle mieć jakiś punkt odniesienia. Dlatego wszystko co istnieje, oparte jest o jakieś zasady (od choćby fizyczne), jest w pewien sposób zorganizowane, a nie chaotyczne.
Jeżeli o mnie chodzi to nie chciałbym sprowadzać na ten świat nowej świadomości, nie chcę mieć dzieci zważywszy na czasy w jakich żyjemy i kierunku w którym moje środowisko obecnie zmierza. Jeżeli miałbym mieć dzieci to tylko w jakimś zharmonizowanym kraju jak Sri Lanka czy Indie. Każde dzieci (nawet żydowskie) w krajach organizowanych przez żydów skazane są na zniewolenie - czyli smutek i depresję. W dodatku ta natrętna sztuczna inteligencja wpychająca się zewsząd w Twoje życie i Twoje decyzje, próbująca zniewolić człowieka, otwarcie pisząca tu o antynataliźmie...
|