 |
Jak osoby niewierzące spędzają święta Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-12-2007 11:16 | Mariusz Agnosiewicz | Jak osoby niewierzące spędzają święta | Powiedzcie jak? Szczególnie mnie interesują takie przypadki, kiedy nie ma się reszty rodziny katolickiej i kiedy robi się to z nimi w im właściwy sposób.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 5 | plodzien (7378 punktów) | > Powiedzcie jak? Szczególnie mnie interesują takie> przypadki, kiedy nie ma się reszty rodziny katolickiej i> kiedy robi się to z nimi w im właściwy sposób. >Spędzę je z żoną i córką w Zakopanem. Z religią ten pobyt będzie miał tyle wspólnego, że pójdziemy do Królowej Tatr na Wiktorówkach na pasterkę. Brnie się z pochodniami przez śnieg obserwując ciągnący ludek ubrany bardzo malowniczo. Atrakcja nawet dla ateistów.  Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | Marian (5438 punktów) | > Powiedzcie jak? Szczególnie mnie interesują takie> przypadki, kiedy nie ma się reszty rodziny katolickiej i> kiedy robi się to z nimi w im właściwy sposób.  Część mojej najbliższej rodziny jest katolicka, jednakże mam z nimi ograniczony kontakt. Co roku jestem także zapraszany na święta przez moich katolickich znajomych (i co roku twierdzą, że są to „świeckie święta"). Jednak osobiście nie mam potrzeby rytuału i traktuję święta jako czas wolny, który mogę poświęcić na zajęcia, na które nie mam czasu podczas roku akademickiego. To są dopiero prawdziwie świeckie święta  Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
|
|
 | 3 na 5 | Sir Valeq (379 punktów) | > Jednak osobiście nie mam potrzeby rytuału i traktuję święta jako czas wolny, który mogę poświęcić na zajęcia, na które nie mam czasu podczas roku akademickiego.U mnie bardzo podobnie. Ponad tydzień wolnego, pozwalający nadrobić zaległości lub zwyczajnie się odprężyć. Do tego spotkania i wspólne posiłki z rodziną - takiej wartości nie można nie docenić. Przez większość roku pół rodziny się uczy, drugie pół pracuje, a trzecie (  ) pół jest na emeryturze i się nudzi. Jeśli wszystkim naraz trafia się czas wolny, to fajnie jest go wykorzystać.
Nie karmię.
|
|
|  | 2 na 2 | derkacz (375 punktów) | Mając kilkanaście lat odszedłem od religii. Ale zawsze spedzałem święta w dużej mierze tak jak katolicy. Nigdy nie małem odczucia, że coś jest "nie tak". Po prostu traktowałem i nadal traktuję to jak część tradycji, bo ja wiem ... społeczeństwa w którym żyję. Innymi słowy : pozostała malownicza forma wywodząca się z religii , ale treść jest świecka. Więcej : większość mojej rodziny to ateiści i agnostycy (bywa , że wręcz o antyklerykalnym "przechyle") i podobnie jak ja nigdy nie widzieli problemu w tym, żeby spędzać święta przy choince, przy stole zastawionym odpowiednią ilością potraw, więcej : za "podkład muzyczny" takich spotkań nierzadko służą kolędy. I pewnie tak samo spędzę święta w tym roku.
|
|
| |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | Ja podobnie
Ateistyczna świadomość i tradycja świętowania mieszczą się w mojej głowie bez konfliktów i przepychanek.
Będzie choinka i kolędy, gotów jestem nawet wzruszyć się losem Jezuska marznącego w żłobie. Spoko, ten urywek Opowieści jest całkiem udany. A kiedyś nasz chomiczek w noc wigilijną wydostał się z akwarium, w którym mieszkał i przybiegł do pokoju, gdzie odbywaliśmy kolację. Ale nic nie powiedział, tylko wlazł do tapczanu i pociął pościel, nicpoń zębaty.
Święta są ok., tylko nie trzeba za bardzo nadymać się transcendencją. scorp
|
|
2 na 2 | Sir Valeq (379 punktów) | Jeszcze e-maile nie przyszły, ale już jestem oburzony prawie. Dlaczego ktoś ocenił wypowiedź moją i plodzienia ujemnie? Co w nich takiego było strasznego? W chwilach takich jak ta, bardzo chciałbym usunięcia całego tego systemu punktowego... No bo żeby w takim wątku wystawiać minusy czy plusy... Za co? A może dodać jakiś system przy tworzeniu wątków, gdzie można by zaznaczyć, czy można w nich oceniać?
Nie karmię.
|
|
 | 2 na 2 | plodzien (7378 punktów) | > Jeszcze e-maile nie przyszły, ale już jestem oburzony prawie. Dlaczego ktoś ocenił wypowiedź moją i plodzienia ujemnie? Co w nich takiego było strasznego?> W chwilach takich jak ta, bardzo chciałbym usunięcia całego tego systemu punktowego... No bo żeby w takim wątku wystawiać minusy czy plusy... Za co?> A może dodać jakiś system przy tworzeniu wątków, gdzie można by zaznaczyć, czy można w nich oceniać?> Nie karmię.Boś napisał, że masz nudzącą się rodzinę. A w święta nie czas na nudę, ino na radość z powodu urodzenia naszego Boga.  Pozdrawiam
|
|
 | | prokaczystowska_racjonalistka | >Dlaczego ktoś ocenił wypowiedź moją i plodzienia ujemnie >Nie karmię.
POnieważ napisał Pan że ma Pan posiłki z rodziną,natomiast na dole zaznaczył że Pan nie karmi,co oznacza że rodzina patrzy Pan je. Stąd minusy mniemam.
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Moja droga... nie zauważyłaś, że kolega nie karmi.... troli? Może "bidule" pomarłwszy śmiercią głodową nie będą nam odbierać apetytu...?  Pozdrawiam.
Kobieta nie powinna być gorsza od anioła, mężczyzna zaś tylko trochę lepszy od diabła.
|
|
| |  | | prokaczystowska_racjonalistka | >kolega nie karmi.... troli?
Przestałam zwracać uwagę na definicję ze świata fantazji,którą szanujący się ateista powinien pogardzać,jako twórczynię bytów których "nie ma". Co co za ateizm,to jakiś dawkinsoidalny koniunkturalizm. Silna pokusa że za setki tysięcy lat człowiek będzie trójkątem z okiem pośrodku zdolnym stworzyć Wszechświat....
Każdy by tak chciał,od dziecka być wszechwładny,niektórzy tzw.naukowcy nie wyrastają z marzeń dzieciństwa i produkują bajania dla im podobnych.
|
|
 | | TyDraniu (6569 punktów) | >Jeszcze e-maile nie przyszły, ale już jestem oburzony prawie.
Nie należy się oburzać, tylko odpowiedzieć pięknym za nadobne. Obniżyć temu komuś ranking do -10 i nie będzie już mógł postować ani oceniać.
|
|
 | 2 na 2 | Sir Valeq (379 punktów) | No to już wiem. We wszystkich tematach leci minusami po każdej mojej wypowiedzi użytkownik Daredevil. Chętnie bym się dowiedział: za co. Z tego co wiem, to nie tylko ja mam taki problem. Naprawdę, nie mam nic przeciwko dostawaniu 10 minusów dziennie, ale chciałbym chociaż być w stanie domyślić się za co. A tutaj zupełnie nie jestem w stanie...
Nie karmię.
|
|
|  | | piątek (1035 punktów) | Widzisz nie wszyscy rozumieją po co są minusy@Daredevil
A święta z racji mojego wieku spędzam z rodziną, tak samo jak katolicka, śmiesznym może być fakt iż prawie nikt zasiadający przy stole nie jest wierzący, ale dla tych wyjątków robimy wyjątek, w końcu dla nas to łatwiej jest zjeść obiad w danym dniu i o określonej porze niż im tego nie robić. Kompromis!
"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Dlaczego ktoś ocenił wypowiedź moją i plodzienia ujemnie?
Sama możliwość wciśnięcia i wysłania minusa jest czymś czego powinni się wstydzić twórcy tego forum. Plusy to dobry pomysł, dobre pomysły to moderowanie, banowanie, przyjmowanie skarg od dyskutantów... ale bezkrytyczne przyjmowanie minusa bez treści jest czymś nieszlachetnym, reliktem mentalności homo sovieticus. Można np. ukarać kogoś za post zawstydzająco grzeczny i inteligentny.
Ja nigdy nie użyłem i nie użyję minusa, to poniżej mojej godności. Zachęcam do takigo podejścia każdego kulturalnego dyskutanta. A tych, co wysyłają minusy, po prostu ignorujmy.
doku
|
|
2 na 2 | Cz.G. (228 punktów) | Jak przystało na racjonalistę, ten okres świąt katolickich traktuję jak urlop wypoczynkowy. Zabierma całą swoją rodzinę w tym babcię i jadę tradycyjnie na narty, to już unas tradycja od wielu lat. Mieszkamy obowiązkowo w dużych ośrodkach i jest bardzo fajnie. Uczestniczymy również w pokazach folklorystycznych z okazji świąt, zawsze jest wesoło potem górale robią kulig z pochodniami i pieczeń z piwem super zabawa. Ponieważ katolicka tradycja każe ludziom świętować w domach to dla ateistów wyśmienity termin na wyjazd, niema dużych kolejek pod wyciągami, gastronomia jest na wysokim poziomie, na drogach dojazdowych brak korków oraz powrót zaraz po świętach przed sylwestrem gwarantuje spokojny dojazd do domu. Polecam serdecznie!!! Czesław 
Cz.G.
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | Czy ludzie prowadzący lokale i atrakcje turystyczne pracują w czasie świąt, aby ci nieliczni nieświętujący w domach mogli tam spędzać czas? Bo np. 1 listopada sklepy w większości były pozamykane, co mnie doprowadzało do szału  Pozdrawiam.
I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Choinka, światła, prezenty... nic oryginalnego
Zauważ, że Wigilia jest starym świętem pogańskim, w naszym kręgu kulturowym ku czci Boga Słońca Niezwyciężonego, który w tym dniu pokazywał swoją moc sprawiając, że noce zaczynały stawać się coraz krótsze.
Wyglądamy pierwszej gwiazdy, która spóźnia się tego dnia po raz pierwszy, i uświadamiamy sobie, że w tym szczególnym dniu Słońce zazyna powracać na nasze niebo, że był to pierwszy dzień wyraźnie dłuższy od najkrótszego.
Śmiejemy się z religijnych, którzy nie wiadomo dlaczego udają, że świętują dopiero jutro i pojutrze, jakby nie wiedzieli, że dzień już zaczął się wydłużać. A przecież świętują razem nami.
doku
|
|
 | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Zauważ, że Wigilia jest starym świętem pogańskim [...]
Wigilia nie jest świętem. Jest oczekiwaniem na święto; dniem przełomu.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >>Zauważ, że Wigilia jest starym świętem pogańskim [...] >Wigilia nie jest świętem. Jest oczekiwaniem na święto; dniem przełomu.
Najwyraźniej nie zauważyłeś wielkiej litery w środku zdania i nie doczytałeś do końca, bo Towja polemiczne stwierdzenie nie mogłoby zostać napisane, gdybyś zrozumiał ostatnie zdanie, w którym wyraźnie napisałem, że religijni udają że świętuję dopiero następnego dnia po Wigilii, chociaż w rzeczywistości świętują tradycyjnie już w Wigilię.
doku
|
|
 | 1 na 1 | Cykman (260 punktów) | Coś mi się wydaje, że dzień to się wydłuża już od 21 grudnia, ale może się mylę... Święta kojarzą mi się z życzliwością ludzką, odrobiną wolnego czasu i tęsknotą za śnieżnym dzieciństwem. Spędzam je trochę po katolicku - z teściami, a trochę po mojemu z kubkiem grzanego wina i ulubioną książką na kolanach. W wielu domach czyta się biblię, u nas Hemingwaya, Bułchakowa, Mandelsztama i Pilipiuka. Częstujemy się z mężem na głos najlepszymi fragmentami, a w tle palą się świece, aż się rozmarzyłam. Czy to nie piękne, że możemy ten czas przeżywać po swojemu? Tak żeby to były, nasze osobiste, prawdziwe święta?
|
|
|  | 4 na 4 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Coś mi się wydaje, że dzień to się wydłuża już od 21 grudnia, ale może się mylę
Mylisz się. Data przesilenia to 22 grudnia. 23 grudnia jest więc pierwszym dniem, w którym można zmierzyć fakt, że dzień jest dłuższy. Jednak to jest możliwe tylko współcześnie, gdy mamy dokładne zegary i z góry wiemy, który dzień jest tym pierwszym dniem. Ludzie pierwotni jednak nie mieli tak dokładnego kalendarza i musieli opierać się także na swoich odczuciach i wrażeniach zmysłowych. Odczucie dłuższego dnia 23 grudnia mogło być dopiero pierszym niepewnym sygnałęm, że może już nastąpił przełom, że Słońce zaczyna zwyciężać. Dopiero 24 grudnia pozwala odczuć (a w późniejszych czasach wiarygodnie zmierzyć), że dzień jest dłuższy. Opóźnione pojawienie się pierwszej gwiazdy wieczornej w tym dniu było najświętszą chwilą w kalendarzu człowieka pierwotnego
>Czy to nie piękne, że możemy ten czas przeżywać po swojemu? Tak żeby to były, nasze >osobiste, prawdziwe święta?
To piękne i coraz piękniejsze, szczególnie w czasach, gdy coraz bardziej nasz rytm dobowy przesuwa naszą aktywność na godziny wieczorne. Coraz większy odsetek ludzi cierpiących na depresję jest wyraźnie skorelowany z coraz rzadszym przebywaniem ludzi w obecności światła słonecznego. W dzisiejszych czasach więcej śpimy w dzień, więcej czasu spędzamy aktywnie w nocy, więc nasze organizmy coraz bardziej łakną Słońca. Cudowna jest w tym dniu świadomość, że najgorsze dni w roku (21, 22 i 23 grudnia) w roku już za nami, że od dzisiaj mamy coraz więcej Słońca i coraz więcej radości.
24 grudnia - święto ponownych narodzin Słońca, jest naturalnym osobistym świętem każdego człowieka, gdyż każdy (na naszej półkuli) potrzebuje światła w te mroczne zimowe dni.
doku
|
|
 | | Mariusz | >Zauważ, że Wigilia jest starym świętem pogańskim, w naszym kręgu kulturowym ku czci Boga Słońca Niezwyciężonego, który w tym dniu pokazywał swoją moc sprawiając, że noce zaczynały stawać się coraz krótsze.
Czy możesz napisac coś więcej na ten temat? Po raz pierwszy spotkałem się z takim stwierdzeniem.
|
|
|  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Czy możesz napisac coś więcej na ten temat?
Nic istotnego. Po prostu ludzie zawsze zauważali, że latem i jesienią dni są coraz krótsze, tak jakby bogowie ciemności byli silniejsi od bogów światła i wygrywali z nimi w odwiecznej wojnie. Zimą i wiosną sytuacja jest odwrotna, noce stają się krótsze, co oznacza, że to bogowie światła są w natarciu i odbierają siłom ciemności zajęte terytorium.
W tej odwiecznej walce dobra ze złem, światła z ciemnością, ludzie pierwotni zawsze najbardziej czcili dzień 24 gudnia jako największe święto w całym kalendarzu, gdyż właśnie w tym dniu widocznym się staje, że Bóg Słońce przeszedł do kontrataku i zaczyna wygrywać.
doku
|
|
|  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
>Czy możesz napisac coś więcej na ten temat? Po raz pierwszy spotkałem się z takim stwierdzeniem.
Pomylił wigilię z przesileniem zimowym, które z powodu długości roku słonecznego ( 365 dni 5 godzin 48 minut) i stosowania lat przestępnych, przypada na dni 21-22 grudnia. W tym roku będzie to 22 grudnia o 7.08. Na naszej szerokości geograficznej wszystkie ludy czciły ten dzień jako "odrodzenie słońca". Wigilia nie ma z tym nic wspólnego.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) |
> Wigilia nie ma z tym nic wspólnego. Nie byłbym tego taki pewien. Kalendarzowe przesunięcie zimowego przesilenia zostało spowodowane wprowadzeniem kalendarza gregoriańskiego. Jak podaje Wiki: Cytat:Ma to ten skutek, że termin np. przesilenia zimowego wypada u nas 21 grudnia, podczas gdy w czasach Cezara przypadało to 24 grudnia. Jest tajemnicą poliszynela, że chrześcijanie jako datę narodzin Jezusa zaadoptowali dzień urodzin Mitry – Słońca Niezwyciężonego ( Sol Invictis). W czasach świetności mitraizmu, 25. grudnia był dniem następującym po przesileniu zimowym. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
|
|
| | |  | | Mariusz | > >Wigilia nie ma z tym nic wspólnego.> Nie byłbym tego taki pewien.Zgadza się, nawiązując do artykułu www.racjonalista.pl/kk.php/s,3466 oraz Wiki pl.wikiped(*)Geneza_świąt_Bożego_Narodzenia przekazy w religii chrześcijańskiej nie określiły dokładnego dnia obchodzenia tego święta i głównym motywem za 24 grudnia była zbieżnośc świąt innych religii, które stanowiły dla młodego chrześcijaństwa konkurencję. W kalendarzu juliańskim 24 grudnia zbiegał się z przesileniem zimowym, po wporwadzeniu kalendarza gregoriańskiego nikt tym się nie przejmował, gdyż chrześcijaizm był już zakorzenioną religią.
|
|
| | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >dzień urodzin Mitry – Słońca Niezwyciężonego (Sol Invictis).
To były dwa odrębne bóstwa. Chrześcijanie wybrali Słońce Niezwyciężone na swojego Boga a nie Mitrę. Mitraizm był kultem perskim, Rzym nigdy by nie przyjął religii swojego największego wroga jako religii państwowej. Słońce Niezwyciężone było naturalnym wrogiem Mitry, bardzo by się Rzymowi jego wsparcie przydało w walce z Persją o kontrolę nad Szlakiem Jedwabnym - najważniejszym celem ówczesnej polityki światowej. Wiemy jednak, że wszelkie wysiłki Rzymu przejęcia kontroli na handlem jedwabiem zakończyły się klęską, nie pomógł im nawet nowy Bóg chrześcijan - Mitra okazał się potężniejszy.
doku
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > >dzień urodzin Mitry – Słońca Niezwyciężonego (Sol Invictis).> To były dwa odrębne bóstwa. Wiki podaje, że „Słońce Niezwyciężone” jest tytułem Mitry. > Mitraizm był kultem perskim, Rzym nigdy by nie przyjął religii swojego największego wroga jako religii państwowej. A jednak cesarz Aurelian wyniósł mitraizm do rangi religii państwowej. Swoją drogą niektórzy upatrują źródła sukcesu chrześcijaństwa właśnie w wojnie Cesarstwa z Persją. Chrześcijaństwo oferowało bardzo podobny kult, ale nie wiązało się ze znienawidzoną Persją. Pozdrawiam. A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right — Karl Popper
|
|
| | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Wiki [/URL] podaje, że „Słońce Niezwyciężone” jest tytułem Mitry.
Pomieszanie z poplątaniem. Kiedy się czyta mitologie Grecji lub Rzymu, uderzające jest, jak wiele jest sprzecznych wersji tych samych mitów, np. jak narodzili się bogowie, kim byli ich rodzice itp. W zależności od regionu sami Grecy i Rzymianie wierzyli w inną wersję danego mitu. Wikipedia podaje wszystkie wersje na raz bez zagłębiania się w szczegóły. Żeby zrozumieć coś z tego, nalezy poczytać sobie rzymską mitologię, gdzie omówiono różne wersje mitów wraz z kontekstem
>cesarz Aurelian wyniósł mitraizm do rangi religii państwowej.
Encyklopedia PWN (a nie jakieś wiki): "Aurelian, Lucius Domitius Aurelianus, ur. 214, zm. 275, cesarz rzymski od 270; przywrócił jedność imperium; Rzym otoczył murem (Mury Aureliana); podjął próbę reformy systemu monetarnego; popierał kult Niezwyciężonego Słońca (Sol Invictus)"
Trzeba rozumieć kontekst - Aurelian nie przedstawiał siebie jako waznawca Mitry. Sol Invictus był bogiem Rzymu, który poprowadzi Rzym do zwycięstwa i rzuci na kolana Mitrę, Persowie będą musieli sie ukorzyć przezd Rzymem i podzielić się z Rzymem dochodami z handlu jedwabiem
doku
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Małgorzata Leśniak (3242 punktów) | >To były dwa odrębne bóstwa. Chrześcijanie wybrali Słońce Niezwyciężone na swojego Boga a nie Mitrę. Mitraizm był kultem perskim, Rzym nigdy by nie przyjął religii swojego największego wroga jako religii państwowej. Słońce Niezwyciężone było naturalnym wrogiem Mitry...
Dokowski, muszę, po prostu muszę twe słowa skomentować, bo znów jesteś w błędzie... Mylisz Mitrę perskiego z indyjskim. O mitraizmie też niewiele wiesz. Perski Mitra, syn Ahura Mazdy był woźnicą rydwanu Słońca, zastępcą swego ojca. Rozpraszał mroki nocy i wprowadzał jutrzenkę. Był też bogiem wojny, który specjalizował się w łamaniu kręgosłupów swoim wrogom. Narodził się ze skały jako dorosły już bóg-stwórca. Nie mogąc jednak patrzeć na cierpienia ludzkości, postanowił narodzić się jako śmiertelnik - człowiek - 25 grudnia na pastwisku, pośród zwykłych śmiertelnych ludzi. W Indiach Mitra, jako brat Waruny i Arymana, należał do najważniejszych dzieci bogini Aditi. Spośród trójki rodzeństwa był tym, który patronował przyjaźni. Był Słońcem, a Waruna Księżycem. Nie miał żadnych kształtów, ale miał tysiąc oczu i tysiąc uszu - nic nie mogło się przed nim ukryć; był po prostu wcielonym, jarzącym się Słońcem.
Mitraizm zaś, to prawda, zrodził się w Persji, ale do Rzymu został przeniesiony przez żołnierzy; był niezwykle ezoterycznym obrzędem misteryjnym, zarezerwowanym jedynie dla mężczyzn. Czcili oni Mitrę zabijającego byka, wierząc przy tym, że szpik byka przemienia się w chleb, a krew w wino (to mi coś przypomina). Podczas misteryjnych, obrzędowych posiłków wierni wkładali maski oznaczające siedem stopni wtajemniczenia: kruka, gryfa, wojownika, lwa, Persa, posłańca Słońca i ojca. Na samym szczycie wtajemniczenia stał Król Królów, maska zarezerwowana wyłącznie dla cesarza.
Chrześcijanie zwalczali ten kult, oskarżając go o parodię swoich obrzędów (chociaż to przecież mitraizm był starszy niż późniejsze chrześcijaństwo!). Mitraizm nigdy nie stał się popularny wśród ludu, natomiast był niezwykle istotnym czynnikiem spajającym wielonarodową armię rzymską. Zapewniał też nieśmiertelność (Mitra był bogiem zmartwychwstania -też mi to coś przypomina), a jeśli nie to, to przynajmniej szacunek wysoko postawionego otoczenia...W pewnym sensie był więc mitraizm w Rzymie religią państwową...
Tyle tylko chciałam ci powiedzieć... Posłuchaj (poczytaj) też Mariana.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >jesteś w błędzie... Mylisz Mitrę perskiego z indyjskim.
Z całą resztą Twojgo tekstu chętnie sią zgadzam, gdyż moja wiedza na ten temat jest niemal identyczna. (Jeden drobiazg: "niezwykle ezoteryczny obrzęd" nie może być nazwany "religią państwową w pewnym sensie". Władza w Rzymie nie miała charakteru ezoterycznego, była raczej publiczna, pompatyczna, demagogiczna, nie tak jak w Egipcie czy Persji). Nie rozumiem jednak, skąd Ci przyszło do głowy, że mylę wschodnie bóstwa. Indyjski Mitra nie ma nic do tego wątku, nawet przez myśl mi nie przyszło mieszać go tematu - swoje dywagacje ograniczyłem tylko do dwustronnych stosunków persko-rzymskich. Po co mieszasz w to Indie?
To były jednak wciąż nieistotne dywagacje. Kluczem dla Ciebie do zrozumienia tematu jest, nieumniejszając wartości Twojej wiedzy o religiach i kulturach Wschodu, przyjęcie do wiadomości prostego faktu na temat religii rzymskich - Słońce Niezwyciężone było oryginalnym bóstwem Rzymu, wymyślonym przez Rzymian jako osobna boska osoba. Słońce Niezwyciężone nie było nawet "klonem" Mitry w takim sensie jak Allach jest klonem Jehowy i Wenus jest klonem Afrodyty. Rzymianie uznawali tożsamość Jowisza z Zeusem, tak jak mahometanie uznają tożsamość Allacha z Jehową. Ale Rzymianie nie uznawali tożsamości Słońca Niezwyciężonego z Mitrą, nawet jeśli się im pokazywało to zapożyczenie.
doku
|
|
1 na 1 | Duda (25557 punktów) | Ja na święta przygotowuję rybę w galarecie i barszcz z uszkami i makowiec(bo nie chce mi się takich pracochłonnych dań przygotowywać częściej niż raz w roku)Mam choinkę i prezenty. Jest miło rodzinnie. Jest to jedyny okres w roku w którym wszyscy członkowie rodziny starają się przyjechać do domu. A na Wielkanoc robię pisanki ( prawdę mówiąc nie wiem co mają wspólnego z religią może ktoś wie?) i też jest miło bo już wiosna blisko.
|
|
 | | @ffe? | Pisanki, jak wszelkie obyczaje świąteczne, nic nie maja wspólnego z religią (poza rytuałami religijnymi odbywanymi z tej okazji).to lokalne obyczaje ludowe, rodzime lub skądś zapożyczone - jak choinka, która do nas przyszła z Niemiec. Nawet same święta zostały zawłaszczone prze religie, a raczej kapłanów.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ja na święta przygotowuję rybę w galarecie i barszcz z uszkami i makowiec... Wielki plus za świąteczne conieco. Nie samymi ideałami człowiek żyje. .
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >...pisanki ...co mają wspólnego z religią może ktoś wie Może komuś skojarzyło się wyklucie się pisklęcia z wyjściem Chrystusa z grobu? Gdzieś wyczytałem, że podobno u jakiś ludów jajko jest symbolem uśpionej zimowym snem przyrody, która ma zrzucić lodową skorupę. Nie było tam jednak wyjaśnienia, jaką drogą ta symbolika miała by zostać przejęta przez chrześcijan. A może ktoś wie, czy jajka wielkanocne, to tradycja polska, czy jest znana szerzej?
Stach M. G.
|
|
 | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >A na Wielkanoc robię pisanki ( prawdę mówiąc nie wiem co mają wspólnego z religią
Nic. Wielkanoc tradycyjnie nie jest świętem religijnym, w przeciwiweństwie do Wigilii. O ile w Wigilię czciło sie zawsze jakiegoś boga Słońce, o tyle w Wielkanoc zawsze się świętowało nadejcie wiosny, ciepłych dni, seksu na łonie natury, zapłodnienia, narodzin. Jajko jest zupełnie naturalnym symbolem życia i płodności, nie ma to nic wspólnego z żadną religią, a przynajmniej nie bardziej niż gleba, deszcz, liście, wiatr, komary czy cokolwiek innego. Rodosne świętowanie wiosny to najstarsze i najprymitywniejsze święto pierwotnego człowieka
doku
|
|
|  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Daję ci plus za wiedzę uniwersalistyczną. Widzę bowiem, iż nie ma takiej dziedziny, o której byś nie wiedział czegoś błędnego.
Szczerze podziwiam. .
|
|
| |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >błędnego.
A czy Ty nie odczuwasz radości na widok świeżych listków, pączków czy kwiatków? Sądzisz, że człowiek pierwotny cieszył się tym zjawiskiem tylko dlatego, że kojarzyło mu się to ze zmartwychwstaniem Chrystusa?
Nie przyszło Ci do głowy, że mit o zmartwychwstaniu jest tylko rodzajem wiosennej symboliki? Używasz tak lekko słowa "błędny", jakbyś nawet nie próbował zrozumieć, co to słowo znaczy. A przecież wystarczy chwila refleksji i to musi wydać się oczywiste, że najpierw świętowano nadejście wiosny, a dopiero potem stworzono mity o zmartwychwstaniu - bo przecież wiosna tak wygląda w naszym klimacie (a wspomnij epokę lodowcową), jakby martwe rośliny wracały do życia.
doku
|
|
| Kalikles | > Powiedzcie jak? Szczególnie mnie interesują takie> przypadki, kiedy nie ma się reszty rodziny katolickiej i> kiedy robi się to z nimi w im właściwy sposób.  Witam. Ten temat powtarza się stale co pół roku. A pan jak spędza święta ? Jest pan z rodziny katolickiej, a przez listę Ai A osobą znaną, pana rodzina pewnie zna pańskie poglądy. Można wiedziec zatem jak wygladają święta osoby określacjącej sie jako antychrzescijanin ?
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | Rodzinka, prezenty, papu, pogaduszki, wspminki, odwiedziny, miłe serduszkowe ciepełko. Ot, tak po prostu.
Tomasz Sztejka
|
|
| eta7 (525 punktów) | Cóż, DŁUGO zastanawiałam się jak mają one wyglądać w mojej nowej, ateistycznej rodzinie. Lubię te święta, staneło więc na tym, że mam przystrojone mieszkanie, choinkę, prezenty... na przekór podaję na Wigilię owoce morza zamiast tradycyjnych 12 potraw. Dodam, że święta spędzamy z katolicką rodziną mężą. Jedno więc wciąż nie daje mi spokoju- co z dzieleniem się opłatkiem? Przecież jest święcony chyba nie? Jestem apostatą.
eta7
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | to pytanie w rodzaju którą łapą drapie się po głowie wąż. czyli pytanie, które znosi samo siebie. skoro nie ma żadnych świąt, jak można je spędzać? to tak jak z sylwestrem: sam złazi.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|