Racjonalista - Strona głównaDo treści
Noblista - antysemita.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
05-04-2012 19:04Huckleberry Finn (431 punktów)
(zablokowany)
Noblista - antysemita.
Ocena 1 na 9
Wpadła mi w ręce stosunkowa niewielka książka, zbiór esejów napisany w latach 2002-2005 zatytułowany „Izrael – Palestyna. Pokój czy święta wojna?”. Autorem jest wybitny peruwiański pisarz, laureat Literackiej Nagrody Nobla w roku 2010, Mario Vargas Llosa.

www.vargasllosa.republika.pl/izrael.shtml

Eseje o konflikcie palestyńsko-izraelskim napisane są znakomitym, sugestywnym językiem. Jednak w tym miodzie czai się złośliwy szerszeń antysemityzmu.

Na pozór autor stara się zachować obiektywizm, pisząc o swoim zafascynowaniu cywilizacyjnym sukcesem Izraela, licznych izraelskich nagrodach, które otrzymał i z których jest bardzo dumny. Bardzo ostro krytykuje cyniczną i nieudolną politykę Arafata. Jeden z esejów opisuje bardzo osobiste, wstrząsające relacje cywilnych ofiar palestyńskich zamachów samobójczych – matki, która straciła dziecko, młodego muzyka, którego wybuch okaleczył, a jego przyjaciele zginęli. Vargasowi udało się porozmawiać z Nafizem Azzamem, ówczesnym liderem Islamskiego Dżihadu. Azzam zaprezentowany jest jako człowiek fanatyczny, bezwzględny, o wyraźnych rysach psychopatycznych.

Jednak to tylko pozory, które nie powinny zwieść rasowego racjonalisty.

> Cytat:

Nie godzę się, oczywiście, na szantaż, do którego ucieka się wielu fanatyków, nazywających "antysemitą" każdego, kto wytyka rządowi izraelskiemu dokonywane przezeń nadużycia i zbrodnie. Na szczęście, aby wykazać bezsensowność takich zarzutów, wystarczy powołać się na dużą liczbę żyjących w samym Izraelu krytycznie nastawionych Żydów, protestujących przeciw nietolerancji tych, którzy - szafując odwiecznym argumentem wrogów wolności - oskarżają swoich rodaków o zdradę narodu i przejście na stronę wroga. Najchwalebniejszą tradycję narodu żydowskiego stanowi opór wobec ucisku i kłamstwa, a tę, moim skromnym zdaniem, reprezentują lepiej owi niepokorni niż ci, którzy pragnęliby ich uciszyć.
>



Brzmi to jak manifest antysemity. Antysemitę, jak wiadomo, najłatwiej rozpoznać po tym, że twierdzi, że nie jest antysemitą. Nie pozwólmy nabrać się na to, że rzekomo krytyka „zbrodni” Izraela nie jest antysemityzmem. Jest! Podobnie krytyka np. polityki rosyjskiej w Czeczenii oznacza, że krytyk jest rusofobem marzącym o wyrżnięciu wszystkich Rosjan i wymazaniu Rosji z mapy świata. To przecież racjonalne, nieprawda?

Noblista-antysemita o barierze ochronnej (wtedy jeszcze, niestety – nieukończonej) pisze tak:

> Cytat:

Trzeba to zobaczyć z bliska, aby w pełni zrozumieć, jak nieludzkie okazuje się dla dzieci stanie w przeraźliwie długich kolejkach tylko po to, aby dostać się do szkoły, i jaka rozpacz ogarnia obładowane codziennymi zakupami kobiety – które w prażącym słońcu czekają czasem trzy lub cztery godziny, aż będzie im wolno przejść na drugą stronę – na widok zamykających się nagle, bez słowa wyjaśnienia, wojskowych zapór, które do następnego dnia odcinają je od domów albo miejsc pracy. Palestyńczycy, którzy chcąc się ruszyć choćby na krok, potrzebują specjalnych zezwoleń i muszą w dodatku odbyć kwarantannę, praktycznie tracą możliwość podjęcia pracy na terytorium izraelskim; mur poważnie utrudnia wymianę handlową i poszukiwanie zatrudnienia w miasteczkach innych niż miejsce zamieszkania, pogłębia bezrobocie oraz jeszcze bardziej obniża i tak już niski poziom życia. Na sto tysięcy szacuje się liczbę Palestyńczyków, którym nowa sytuacja prawie uniemożliwi komunikację ze światem. Trudno opisać upokorzenie, udrękę, frustrację i gorycz, wypełniające serca ludzi, których zmusza się w ten sposób do ponoszenia zbiorowej odpowiedzialności za działania małych grup fanatycznych przestępców. Doprawdy, ciężko wyobrazić sobie, że najlepszym sposobem na zwalczanie terroryzmu jest pogrążanie całego narodu w nędzy, bezrobociu i odosobnieniu i wtłoczenie go w ramy bezprawnego systemu przywodzącego na myśl obozy koncentracyjne. Nie da się uniknąć myśli, że za tą doskonale zorganizowaną próbą kontroli i dezorganizacji życia całego społeczeństwa kryje się w gruncie rzeczy zamiar zdemoralizowania go, psychicznego rozbicia, popchnięcia ku rozpaczliwym i bezsensownym aktom buntu, które podważą słuszność jego żądań i pozwolą potężnemu, w zasadzie nietykalnemu państwu, jakim jest dziś Izrael, na narzucenie dowolnych warunków pokojowego porozumienia albo po prostu na prześladowanie przeciwnika aż do skutku, czyli do momentu, kiedy pogrąży się on w ostatecznym chaosie lub zniknie.
>



Co za bezczelność! Przecież nie od dzisiaj wiemy, że ta niewinnie wyglądająca Palestynka to terrorystka i fanatyczka, a palestyńskie dzieci o słodkich twarzyczkach to indoktrynowani przez Hamas mali ludobójcy, zasługujący co najwyżej na kilka gramów izraelskiego ołowiu! Jak można rozczulać się nad terrorystami?!

Opisując Hebron, Vargas pisze następujące haniebne słowa:


> Cytat:

Znajduje się tu jedno z najświętszych miejsc judaizmu i islamu, Grób Patriarchów, gdzie w lutym 1994 roku osadnik nazwiskiem Baruch Goldstein ostrzelał z karabinu maszynowego modlących się muzułmanów, zabijając dwadzieścia dziewięć osób i raniąc kilkadziesiąt. W samej dzielnicy Tel Rumejda, gdzie powstało osiedle żydowskie o identycznej nazwie, z pięciuset żyjących tam kiedyś rodzin palestyńskich zostało zaledwie pięćdziesiąt. Zadziwiające jest, że nie uciekły i one, zważywszy systematyczne i okrutne prześladowania ze strony osadników, którzy ciskają w Arabów kamieniami, w czasie specjalnych ekspedycji niszczą im dobytek, wyrzucają koło ich domów śmieci i ekskrementy oraz atakują wracające ze szkoły dzieci – a wszystko pod nosem obojętnie obserwujących te okropności izraelskich żołnierzy. Nie powtarzam tu plotek z drugiej ręki: widziałem to na własne oczy, na własne uszy słyszałem relacje bezpośrednio od ofiar. I dysponuję przerażającą kasetą wideo, na której widać, jak chłopcy i dziewczynki z Tel Rumejdy obrzucają kamieniami i kopią arabskich uczniów i ich nauczycieli z miejscowej szkoły o nazwie „Kordoba”, wracających do domu nie pojedynczo, lecz całą grupą dla wzajemnej ochrony.

>


To zupełnie niewyobrażalne. Mali palestyńscy uczniowie chodzą w grupach po to, żeby upolować jakiegoś osadnika, to chyba oczywiste. Ich fanatyczni rodzice nie zasługują na nic innego niż wysiedlenie, lub co najmniej obrzucanie ich domów fekaliami.

Bezmiar podłości autora-antysemity obrazuje jednak w pełni ten fragment:


> Cytat:

Odwiedziłem trzy obozy dla uchodźców: dwa w Strefie Gazy – jeden ogromny, w Dżabalii, a drugi mniejszy, w Asz – Szatti – oraz w Al – Amari, pod Ram Allah. We wszystkich trzech miałem wrażenie, że Oto znalazłem się w jednym z najbiedniejszych i najbardziej zatłoczonych „młodych miast” koło Limy, gdzie w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku wznosili swe lepianki z błota, szmat, plecionek i blachy chłopi uciekający z Andów przed głodem i terroryzmem. Mimo odległości i odmiennych realiów obraz przedstawiał się niemal identycznie: ścisk, brud, sterty śmieci na ulicach, szczury, brak światła, kanalizacji i bieżącej wody, roje bosonogich dzieci i, poza kilkoma solidniejszymi budowlami, mnóstwo nieukończonych konstrukcji, wyglądających na okaleczone lub wybebeszone, bez dachów, ścian albo części pomieszczeń. ludzie byli bardzo gościnni, podejmowali przybysza, czym tylko mieli – kawałkiem chleba lub szklanką herbaty. Pewne oszołomienie wywołuje myśl, że w tak strasznych warunkach żyje się tu już od trzech albo czterech pokoleń, co oznacza, że ogromna większość mieszkańców nie zna innej formy egzystencji niż ta powolna śmierć.
>


Co za jaskrawe kłamstwo! Wiadomo przecież, że Gaza opływa we wszelkie luksusy, czasami jedynie przejściowo brakuje w sklepach homarów i kawioru, ale cały Izrael usilnie pracuje nad tym, żeby te braki możliwie szybko zlikwidować. Palestyńczycy – mili? Częstują herbatą? Werbują tylko zagranicznych najemników, żeby za granicami siali wrogą propagandę, np. taką, że istnieje coś takiego, jak naród palestyński lub że zasługuje on na coś więcej niż powolna eksterminacja.

Nikogo nie namawiam do przeczytania tej plugawej książki. Jednak apeluję o jakąś zdecydowaną reakcję, np. o napisanie listu zbiorowego z żądaniem odebrania temu antysemicie niesłusznie przyznanej nagrody. Odebranego Nobla będzie można przyznać ponownie jakiejś godniejszej osobie. Nawet tutaj, na „Racjonaliście” publikuje swoje cenne teksty wybitny człowiek pióra, niewątpliwy autorytet w dziedzinie etyki, ewolucjonizmu, postmodernizmu, religioznawstwa i urologii. Jego nazwiska – znając jego skromność i pokorę – nie odważę się wymienić.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Pierdoły. Do Oślej Ławki, poproszę.


Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński)
Legion (587 punktów)
Mam wrażenie, że piszesz w ironii. I bardzo dobrze Huckleberry, bo rozumiem, że Ciebie też wkurza porównanie Krytyk Izraela=Antysemita.
Le Mal de Saint (32 punktów)
(zablokowany)
Masz rację. Trzeba poodbierać noble tym antysemitom przebrzydłym propagującym światowy terroryzm. Mario Vargas Llosa musi znaleźć się na indeksie. Tak samo trzeba na indeks wpisać ostatni wiersz Guentera Grassa bo Centralna Rada Żydów w Niemczech nazwała ten tekst "agresywnym pamfletem agitacyjnym".
rysiek (4593 punktów)
Eseje Llosy są być może interesujące, natomiast w tekście otwierającym temat, krzywdy jednej strony konfliktu skwitowano kilkoma ogólnikami, drugiej przedstawiono w kilku cytatach z komentarzem będącym dodatkowo dość marną prowokacją. Czyżby znów "przyganiał kocioł garnkowi"?
Dziwi też, brak uwzględnienia istotnej przyczyny opisywanej sytuacji: tej że większość wojen wywołały ataki strony arabskiej.
06-04-2012 17:02 
 0 na 2
Huckleberry Finn (431 punktów)
(zablokowany)
Kolega głęboko się myli. O ile wojny izraelsko-arabskie były istotnie spowodowane agresją państw arabskich (za wyjątkiem roku 1967), o tyle przemoc w Palestynie prawie zawsze jest sprowokowana przez "zaostrzenie" izraelskiej polityki (jak eufemistycznie określa się skrytobójstwa bez sądu, wywłaszczenia, etc.). Weźmy jako przykład ostatnie lata:

www2.ohchr(*)sion/9/docs/unffmgc_report.pdf

Tutaj znajdzie kolega (tekst długi i po angielsku, za co przepraszam) raport UN. Na stronie 31 znajdzie Pan dane, że w latach 2008-2009 na przeszło 1000 rannych Żydów, 918 zostało ranionych w czasie izraelskich operacji pacyfikacyjnych. Przypomnijmy niewygodne fakty z okresu operacji "Płynny Ołów" - 14 zabitych Żydów (duża część w wyniku friendly fire) i 1444 zabitych Palestyńczyków.

Dalej są wstrząsające dane o zbrodniach wojennych dokonanych wtedy przez SOI, jeszcze dalej jest rozdział o wodnym apartheidzie i o łamaniu praw człowieka związanych z budową 9-metrowego muru wokół terytoriów okupowanych.

Ojej, to nie mit? To prawda!

Również całkiem niedawno Palestyńczycy wystrzelili rakiety - ale była to reakcja na zamordowanie bez sądu dwóch Palestyńczyków, których post factum Izrael określił jako "terrorystów" (co za ironia).

Czy jeśli - co jest możliwe - Izraelowi nie uda się podjudzić USA do wojny i samodzielnie zaatakuje Iran, będzie to wina Persów?
rysiek (4593 punktów)
Wszystko ładnie, tylko jak to się ma do mojej wypowiedzi? Dokonałem gdzieś procentowego wyliczenia kto jest bardziej winien, albo napisałem że sytuacja jest czarno-biała?

Co do "Persów": jeśli Izraelowi nie uda się "podjudzić" USA ani samodzielnie zapobiec niebezpieczeństwu, po czym Iran za pomocą broni atomowej zgładzi Izrael (a takie działania propaguje) i przy tym sporo Palestyńczyków (co tam, przecież pójdą do raju), czyja to będzie wina?

Jak widzę z wypowiedzi Kolegi, mój obraz tego konfliktu, który śledzę od dłuższego czasu, jest nieco inny. Staram się być obiektywny, ale sympatie z czasem rozłożyły się nierówno, może na podstawie obserwacji, może tylko większej odmienności kulturowej jednej ze stron. Obawiam się skutków nagromadzonych tam olbrzymich pokładów nienawiści i fanatyzmu, oraz instrumentalnego wykorzystywania Palestyńczyków przez skonfliktowane z Izraelem państwa i fanatyczne organizacje religijne.
Koraszewski (82900 punktów)
Trzeba być ślepym i głupim debilem, żeby popierać nazizm, bo Hitlera szanował wielki pisarz i laureat nagrody Nobla Knut Hamsun.
Trzeba być półgłówkiem, żeby kochać maiozm, bo Mao cieszył się szacunkiem pisarza, i filozofa, laureata nagrody Nobla Jeana Jacques'a Sartre'a.
Trzeba być osłem, żeby podziwiać kubański komunizm, bo Fidela Castro podziwia wspaniały pisarz i laureat nagrody Nobla Gabriel García Márquez.
Trzeba być idiotą, żeby podziwiać faszystowską teokrację w Iranie, bo Ahmadineżada podziwia świetny pisarz i laureat nagrody Nobla, Günter Grass.
(Nawiasem mówiąc wychowany w hitlerowskich szkołach Grass oznajmił światu, że po raz pierwszy spotkał się z rasizmem po wojnie, w amerykańskim obozie.)
Co można powiedzieć o absolwencie wyższej uczelni, który dla podbudowania swojego antysemityzmu pisze z radością: a ten pogląd jest przecież podzielany przez noblistę?
06-04-2012 10:39 
 Ocena 6 na 6
Le Mal de Saint (32 punktów)
(zablokowany)
Niech się pan nie martwi. Knuta Hamsuna, Jeana Jacques'a Sartre'a, Gabriela García Márqueza, a także Olivera Stone'a i Noama Chomsky'ego także wpiszemy na indeks bo głupcami nie jesteśmy. Jako prawdziwi racjonaliści nie możemy tolerować ich zdania.
06-04-2012 10:45 
 Ocena 4 na 4
deili (1140 punktów)
>Niech się pan nie martwi. Knuta Hamsuna, Jeana Jacques'a Sartre'a, Gabriela García Márqueza, a także Olivera Stone'a i Noama Chomsky'ego także wpiszemy na indeks bo głupcami nie jesteśmy. Jako prawdziwi racjonaliści nie możemy tolerować ich zdania.
Wydaje mi się że aby uchronić się przed takimi wpadkami najlepiej zrezygnować z tworzenia ksiąg i autorów zakazanych, znacznie prościej będzie zrobić listę autorów i tekstów dozwolonych.
06-04-2012 16:47 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
>... znacznie prościej będzie zrobić listę autorów i tekstów dozwolonych.
Jeszcze prościej: podejmować polemikę z czyjąś wypowiedzią dopiero po jej zrozumieniu.
06-04-2012 17:10 
 Ocena 1 na 3
Huckleberry Finn (431 punktów)
(zablokowany)
Ależ deili ma rację! Naprawdę niewiele brakuje do utworzenia na Racjonaliście Listy Lektur Dozwolonych.
06-04-2012 18:07 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
Wypowiedź p. Koraszewskiego rozumiem nie jako próbę tworzenia indeksu ksiąg zakazanych, ale jako sarkastyczną krytykę, nieostrożnego korzystania w dyskusji z argumentacji z autorytetu, a zwłaszcza jej skrajnej formy tzw. argumentu z nieśmiałości: "Jeśli sławny autorytet tak powiedział, to ośmieszysz się krytykując jego zdanie".
06-04-2012 11:41 
 Ocena 6 na 6
Le Mal de Saint (32 punktów)
(zablokowany)
>Trzeba być osłem, żeby podziwiać kubański komunizm, bo Fidela Castro podziwia wspaniały pisarz i laureat nagrody Nobla Gabriel García Márquez.
Cytat:

Ryszard Kapuściński, który dobrze zna Marqueza, radzi, żeby nie ideologizować związku Marqueza i Castro. Że obaj są lewicowi? Każdy, kto jest kimś w Ameryce Łacińskiej, jest lewicowy, przynajmniej w tym sensie, że jest antyamerykański. Nie należy wyrywać stosunków Marquez-Castro z kontekstu. Marquez ma tę słabość, że lubi wspomnieć, iż był ostatnim człowiekiem przyjętym przez Mitterranda, był u prezydenta Meksyku czy Argentyny. To wynika z jego awansu, z tego, że wywodzi się z nizin, z małego miasteczka, to trochę poza, a trochę fakt, że ma dwie dusze. W dzień pracował jako reporter, a wieczorem brał prysznic, wkładał czystą koszulę i szedł na salony. Lubi być na świeczniku, władza mu imponowała, ale i jest jego tematem. To o tym jest "Jesień patriarchy". Jego przyjaźń z Castro to sztucznie wydzielony temat - tłumaczy Kapuściński. www.studioemka.com.pl/index.php?page=p&id=234

Drodzy przyjaciele racjonaliści, wolnomyśliciele i ateiści

Książkę Angeli Esteban i Stephanie Panichelli pod tytułem "GABO i FIDEL. Pejzaż przyjaźni" także należy wpisać na indeks ponieważ czytanie jej jest groźne dla rozumu i szkodliwe dla racjonalizmu. Za dużo tam fałszu, kłamstw, głupoty itp. Zdecydowanie odradzam czytanie i zastanawianie się nad treścią tej książki gdyż może doprowadzić do wniosków sprzecznych z linią światopoglądową redakcji racjonalisty a w konsekwencji do ekskomuniki lub fatwy.
Pamiętajcie, że tylko prawdziwy racjonalista wie kto jest dobry a kto zły.

PS.
Palestyna to wylęgarnia zła. Z Palestyny pochodzi Jezus i terroryści.
Izrael jest dobry i walczy ze złem, jest ostoją demokracji, wolności, prawdy i światłości.
06-04-2012 17:18 
 Ocena 1 na 3
Huckleberry Finn (431 punktów)
(zablokowany)
Kapuściński jest chyba na Indeksie, ponieważ w swoim "Chrystusie z karabinem..." pozwolił sobie na skrajny antysemityzm, stwierdzając, że ostrzał bezbronnych obozów dla uchodźców na wybrzeżu Libanu przez ultra-wtedy-nowoczesną marynarkę Izraela, powtarzany codziennie i co-nocnie, jest godzien potępienia.

Nie ma już, panie, autorytetów.
07-04-2012 00:40 
 Ocena 1 na 1
Le Mal de Saint (32 punktów)
(zablokowany)
>Kapuściński jest chyba na Indeksie, ponieważ w swoim "Chrystusie z karabinem..." pozwolił sobie na skrajny antysemityzm, stwierdzając, że ostrzał bezbronnych obozów dla uchodźców na wybrzeżu Libanu przez ultra-wtedy-nowoczesną marynarkę Izraela, powtarzany codziennie i co-nocnie, jest godzien potępienia.
Jak on tak mógł? To na pewno jest kłamstwo. Tam na pewno nie było uchodźców tylko sami terroryści.
>Nie ma już, panie, autorytetów.
No ale panie, są przecie racjorytety więc po co panu autorytety?
06-04-2012 16:52 
 Ocena 1 na 1
Huckleberry Finn (431 punktów)
(zablokowany)
Panie Koraszewski, a kto to jest Jean-Jacques Sartre?
06-04-2012 17:30 
 Ocena 1 na 1
Koraszewski (82900 punktów)
Panie Kamiński, jeśli dobrze pamiętam, faktycznie,jak mogłem. Jean Paul (zero) oczywiście.
szuro (1757 punktów)
Zastanawiam się czy na ten temat da się jeszcze w ogóle w racjonalny sposób porozmawiać Jak ktoś krytykuje Izrael to wzbudza podejrzenia o antysemityzm. Jak ktoś krytykuje Palestyńczyków to jest to pewnie objaw islamofobi. Zresztą dotyczy to różnych dyskryminacji. Czasami mam nawet wrażenie że ze względu na historię i poprawność polityczną to trzeba zakładać że żydzi nie mogą być szowinistami, czarni rasistami a każdy Niemiec który wypowie się źle o Izraelu to już faszysta.
A przecież sytuacja na bliskim wschodzie to nie jest jednoznaczna walka dobra ze złem tylko skomplikowany konflikt różnych interesów. To co mnie osobiście martwi to brak woli porozumienia bo niezależnie od wzajemnych pretensji bez tego nic tam się nie zadzieje.
emilpromil (184 punktów)

>A przecież sytuacja na bliskim wschodzie to nie jest jednoznaczna walka dobra ze złem tylko skomplikowany konflikt różnych interesów. To co mnie osobiście martwi to brak woli porozumienia bo niezależnie od wzajemnych pretensji bez tego nic tam się nie zadzieje.
>
Podobnie skomplikowana była sytuacja polaków i Ukraińców na kresach przed wojną, rozwiązana szybko i w prosty sposób przez zarząd ZSRR.
I z mojej perspektywy 2-giego pokolenia mieszkańców Lwowa było to dobre rozwiązanie.
Koledzy z Ukrainy poznani na wyjazdach studenckich też nie narzekają.

Może Arabowie z Palestyny też by docenili takie rozwiązania jakby NATO ich przesiedliło do Egiptu i Arabii Saudyjskiej ?

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365