Mnie osobiście śmieszą gadki typu "Polska zaczyna się laicyzować", "Polska może się w przyszłości zlaicyzować" albo "Obawiam się laicyzacji Polski" itp., albowiem Polska laicyzuje się już...od dawna. A dokładniej od kilku wieków. Przykładem laicyzacji jest np. konfederacja warszawska z 1573 roku, która była formą zalegalizowania w Polsce innych niż katolicyzm religii, tj. przynajmniej częściowym odejściem od państwa wyznaniowego. Z kolei w 1921 roku sejm odrzucił chjeno-endecki projekt konstytucji, który zakładał, że prezydent tego państwa musiałby być "Polakiem i katolikiem". Laicyzacja postępuje w Polsce i Europie nie od dziś i nie od wczoraj, tylko od kilkuset lat, czego przykładem jest chociażby odejście od palenia na stosach podobnych nam, szanowni forumowicze, heretyków  . Ciekawi mnie, czy autor tego (niezbyt klarownego, nawiasem mówiąc) postu sprzeciwiałby się owej strrrrrasznej laicyzacji, gdyby to pod nim jakiś rozmodlony kleszka dorzucał podpalonego chrustu.
|