 |
Poproszono mnie bym okłamał księdza... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-01-2008 11:35 | Skorupka (64 punktów) | Poproszono mnie bym okłamał księdza...
2 na 2 | Nie opisując sytuacji w szczegółach. Pewna osoba nakłaniała mnie do uczestnictwa w pewnym religijnym wydarzeniu, w którym wymagana jest spowiedź każdego z uczestników. Powiedziałem, że sorry, ale nie będę się spowiadał, bo dla mnie to farsa i sprzeczne z mymi poglądami. Wiecie co usłyszałem w odpowiedzi? Otóż osoba ta najzupełniej szczerze i z taką ciepłą o mnie troską rzekła: "To skłam, proszę, księdzu, że już byłeś u spowiedzi. To wprawdzie grzech, ale skoro nie wierzysz w Boga to jest ci chyba wszystko jedno"
Zadziwiające jest przekonanie, ze człowiek nie może być dobry i prawy bez religii, że może mieć swoje zasady moralne bez konieczności studiowania Pisma.
Nie wiem jak Was, ale mnie ta cała sytuacja i wyciągniety z niej wniosek ZDUMIEWA i... zasmuca. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| J.Szulc (5723 punktów) | Odp: poproszono mnie bym okłamał księdza... |
A tak szczerze - co zrobiłeś? Bo ważnym jest, jak zachowa się właśnie ten niewierzący, którego kołtuński czasem ogół uważa za tego złego, nieuczciwego. Od nas, tych, którzy wyłamują się ze stada, zależy, jak będziemy widziani w ogóle, i czy komuś jeszcze otworzą się oczy, i czy komuś jeszcze zechce się zadawać pytania....
Więc...?
Pozdrawiam.
To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
|
|
 | 1 na 1 | Skorupka (64 punktów) | > A tak szczerze - co zrobiłeś?> Powiedziałem, że nie będę ściemniać księdza i powiem prawdę. Tzn, ze ostatni raz spowiadałem się w II klasie podstawówki tuż przed komunią  i że nie mam już zamiaru popełniać tego błędu ponownie  Jedyne co w swym miłosierdziu mogę obiecać to to, że nie rozpocznę ze wzmiankowanym księdzem dyskusji światopoglądowej  I przyrzeczenie to złożyłem TYLKO I WYŁĄCZNIE w trosce o miłą mi osobę, której nie chcę narażać na ekskomunikę. No, w najlepszym razie na anatemę 
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Cieszę się, że nie zapomniałeś o tym, żeby nie krzywdzić przy okazji osób postronnych, niewinnych za Twoje poglądy. Uwierz mi, że nie każdego na to stać. Możesz być z siebie dumny, i trzymaj tak dalej.
Szczerze pozdrawiam.
To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
|
|
2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>mnie ta cała sytuacja i wyciągniety z >niej wniosek ZDUMIEWA i... zasmuca.
A mnie martwi Twoje fałszywe ZDUMIENIE - co, z Księżyca spadłeś? I niepokoi to fałszywe zasmucenie, jakbyś nie rozumiał, że religijne zaślepienie nie może być bezpieczniejsze dla otoczenia od wyrachowanego konformizmu. Konformistyczny religiant odwróci się od Kościoła, gdy spadną polityczne notowania tego ostatniego. Kościół to wszystko wie i świadomie uczestniczy w całej tej obrzędowej maskaradzie. .
|
|
 | 1 na 1 | Skorupka (64 punktów) |
> A mnie martwi Twoje fałszywe ZDUMIENIE ...> .Oj, to nie było miłe.... Z czego wnosisz, że moje zdumienie jest fałszywe? Zgodzę się, że może naiwne, ale na pewno nie fałszywe. Naprawdę po tej przygodzie nie wstrząsnął mną gniew. W pierwszej chwili naprawdę się zdziwiłem  potem zasmuciłem. A na gniew przyjdzie jeszcze czas 
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Z czego wnosisz, że moje zdumienie jest fałszywe? Bo fałsz niejednej religijności jest tajemnicą poliszynela. Klesze zapotrzebowanie na obrzędowość każe im tę obłudę kupić. Ale Tobie? .
|
|
| |  | 3 na 3 | Skorupka (64 punktów) | > >Z czego wnosisz, że moje zdumienie jest fałszywe?> Bo fałsz niejednej religijności jest tajemnicą poliszynela. Klesze zapotrzebowanie na obrzędowość każe im tę obłudę kupić. Ale Tobie?> .Poczekaj, bo nie łapię o co ci właściwie chodzi? Z całym szacunkiem, ale Twoja retoryka przypomina mi trochę powojenną propagandę w naszym kraju  nie mam na myśli treści, ale sposób ich przekazywania  Nieważne, nie ma co sie antagonizować siedząc po jednej stronie barykady. Dlatego tylko grzecznie proszę, aby mi takim prostym językiem wyjawić co mi właściwie zarzucasz?
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> co mi właściwie zarzucasz? Hipokryzję. Choć jest pewne "ale". Bo tak: sam będąc niewierzącym, nie możesz serio mieć wierzących za lepszych od siebie. A skoro są gorsi, to cóż takiego dziwnego, że kłamią? Więc tu Twoje zgorszenie udawane. Tego dotyczył mój zarzut. Ale. Religianci kłamią właśnie w sprawie swojej wiary! Bo tak naprawdę to oni wcale nie wierzą! Jednak nie będąc gorszymi z powodu religijności - bo ta jest udawana - są gorsi przez tę swoją hipokryzję, to udawanie religijnych. .
|
|
2 na 2 | Jan B (383 punktów) | Odp: Poproszono mnie bym okłamał księdza... | Mnie bardziej ciekawi w opisanej sytuacji fakt, że osoba religijna nie uważa, że włączenie kogoś nie spełniającego kryteriów nie zaszkodzi obrzędowi. Od początków religii zwracano wielką uwagę na "czystość" obrzędu i jest to miarą powagi, z jaką traktuje się swoją religię. A początkiem upadku wszystkich religii zmarłych "śmiercią naturalną" (tzn. nie poprzez eksterminację wyznawców) był właśnie spadek powagi, z jaką traktowali ją wierni. Wypada się przeżegnać nad chrześcijaństwem i zastanowić, co będzie następne.
|
|
 | | ewaren (6 punktów) | >Mnie bardziej ciekawi w opisanej sytuacji fakt, że osoba religijna nie uważa, że włączenie kogoś nie spełniającego kryteriów nie zaszkodzi obrzędowi. Od początków religii zwracano wielką uwagę na "czystość" obrzędu i jest to miarą powagi, z jaką traktuje się swoją religię. >A początkiem upadku wszystkich religii zmarłych "śmiercią naturalną" (tzn. nie poprzez eksterminację wyznawców) był właśnie spadek powagi, z jaką traktowali ją wierni. Wypada się przeżegnać nad chrześcijaństwem i zastanowić, co będzie następne.
Myślę, że jest to jednostkowy przypadek i nie należy tego generalizować. Mnie ciekawi jak zachował się w tej sytuacji ksiądz.
|
|
|  | | Skorupka (64 punktów) | >że jest to jednostkowy przypadek i nie należy tego generalizować. Mnie ciekawi jak zachował się w tej sytuacji ksiądz.> A to sie jeszcze okaże jak się ksiądz zachowa  Ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że za odpowiednia stawkę da się sprawę załatwić  Zawsze się przecież znajdzie jakiś klecha, któremu dach przecieka
|
|
|  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>A początkiem upadku wszystkich religii zmarłych "śmiercią naturalną" (tzn. nie poprzez eksterminację wyznawców) był właśnie spadek powagi, z jaką traktowali ją wierni. Wypada się przeżegnać nad chrześcijaństwem i zastanowić, co będzie następne. >Myślę, że jest to jednostkowy przypadek i nie należy tego generalizować. Mnie ciekawi jak zachował się w tej sytuacji ksiądz.
Jednostkowy że niby jeden odosobniony przypadek? Na pewno nie. Kilka razy w życiu (więcej niż 3-4 na pewno, mam tabuny kuzynów w wieku rozrodczym) byłam proszona o bycie chrzestną lub świadkiem na ślubie kościelny. Za każdym razem przekonywano mnie, nie że ma sprawy, nie muszę iść do spowiedzi mam tylko powiedzieć że byłam. Przecież co za sprawa.
To jest właśnie obnażona twarz polskiej "religijności".
KK dlatego tak się broni przed wszelką koncepcją podatku kościelnego bo by się nagle okazało kto tak naprawdę identyfikuje się z katolicyzmem.
"Wizards don't believe in gods in the same way that most people don't find it necessary to believe in, say, tables." Terry Pratchett "Reaper Man"
|
|
| |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
>Za każdym razem przekonywano mnie, nie że ma sprawy, nie muszę iść do spowiedzi mam tylko powiedzieć że byłam. Przecież co za sprawa. Niestety(a dla nas stety )muszę potwierdzić - to norma a nie jednostkowy przypadek.Mam podobne doświadczenia. >To jest właśnie obnażona twarz polskiej "religijności". Podejrzewam,że obrzędowość,dewocjonalia i wiara ale w 'ojca prowadzącego'przeważa.
Niebo gwiaździste nade mną,prawo moralne we mnie...
|
|
1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) |
To smutne. Nie smuci mnie to, że na pozór zdaje się że potraktowano cię jak człowieka bez zasad. Smuci mnie, że ludzie ci ocenili cię, tak jak każdy człowiek ocenia, przez pryzmat własnych zasad. A to oznacza, że mają oni w przysłowiowym "głębokim poszanowaniu" świętości i zasady wszystkich innych ludzi. Smuci to, że zbrukaliby bez wahania cudzą świętość dla osiągnięcia korzyści.
Tak, to jest smutne.
Szczęściem są też inni.
Choć z drugiej strony - z tymi pierwszymi łatwiej się dogadać, a i pofrymarczyć można.
Tomasz Sztejka
|
|
| Mosiek (30 punktów) | Mnie interesuje, co było tym "pewnym religijnym wydarzeniem"? Ta groźba wiszącej eksomuniki brzmi ciekawie.
Pytanie brzmi: z czego wynikają prawa moralne? Istnienie (albo wiara w istnienie) imperatywu moralnego jest jednym z filozoficznych dowodów na istnienie Boga (tzw. Dowód antropologiczny - Św. Augustyn). Gdzie Bóg jest przedstawiony jako fundament podstawowego poczucia zła i dobra.
Tzn. Że nawet KK nie utożsamia ateistów z pozbawionymi moralności barbarzyńcami. Więc z czystym sumieniem można potępić ludzi twierdzących inaczej.
|
|
 | 1 na 1 | Panteiści Podmiot (6811 punktów) | >Pytanie brzmi: z czego wynikają prawa moralne?
Z doświadczenia i wiedzy znanej co najmniej od czasów Buddy. Człowiek krzywdzony traci zaufanie. Człowiek który doświadcza od innych dobra, nabiera pozytywnego nastawienia do ludzi. Pozytywne nastawienie ludzi względem siebie sprawia przyjemność, więc do niego dążymy. Jest to uczenie się poprzez warunkowanie: unikamy tego co nieprzyjemne, dążymy do tego co przyjemne. Mieć kontakt z kimś, kto ma dobre samopoczucie sprawia mi przyjemność, więc to wybieram.
>Istnienie (albo wiara w istnienie) imperatywu moralnego
Imperatyw moralny nie jest samodzielnym bytem lecz przynależnym do istot czujących i zdolnych do wyboru reakcji.
>jest jednym z filozoficznych dowodów na istnienie Boga (tzw. Dowód antropologiczny - Św. Augustyn).
Domniemanie filozofa zależy od tego co ukształtowało jego umysł. Tak bardzo pragnął dowieść, że podał poszlakę za dowód.
>Gdzie Bóg jest przedstawiony jako fundament podstawowego poczucia zła i dobra.
Poczucie to mają nie tylko człekokształtne ale i inne ssaki, które o Bogu nie słyszały.
>Tzn. Że nawet KK nie utożsamia ateistów z pozbawionymi moralności barbarzyńcami.
Wątpię w to iżby barbarzyńcy nie mieli moralności.
>Więc z czystym sumieniem można potępić ludzi twierdzących inaczej.
Mam nadzieję że nie mianowano Cię sędzią i Twoje potępienie ma ograniczone skutki.
Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|