szpital nastraja do refleksji... przekonałem się o tym, kiedy odwiedziłem matkę po ciężkiej operacji. właśnie dochodziła do siebie. obok, za białym parawanem, leżały zwłoki, które po chwili zabrano gdzieś do szpitalnych suteryn. kiedy siedziałem przy łóżku, na sali rozległo sie pierdnięcie. wtedy kilku pacjentów zaczęło bić brawo. zaskoczony zapytałem, o co chodzi. - panie, to jelita ruszyły. pan wie, co to znaczy? to życie, samo życie.
i tak zmieniłem punkt widzenia na pewną trywialną sprawę.
|