 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-04-2012 02:46 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Auracle - Glider
3 na 3 | Udało mi się ściągnąć w formacie mp3 album "Glider" zespołu "Auracle". Mam to na kasecie audio (ktoś takie jeszcze pamięta?) wydanej przez "Wifon" w 1978 roku, ale nie mam już odtwarzacza takich kaset, a ten album nigdy nie został wydany na CD, więc nie mogłem posłuchać tej znakomitej muzyki, niestety.
Ale, co ważniejsze: w 1978 roku wybrałem się z tzw. wówczas "paczką" moich koleżanek i kolegów na kilkudniowy wypad do Łeby. Z W-wy pojechaliśmy pociągiem do Gdyni, gdzie wsiedliśmy do PKS-u do Łeby. Pociąg W-wa - Gdynia jechał jakieś koszmarne kilkanaście godzin (od popołudnia do rana). Mieliśmy wtedy ze sobą magnetofon kasetowy, w którym przez większość czasu, na okrągło, słuchaliśmy właśnie "Glider'a". Do tego stopnia, że pod koniec podróży magnetofon "wciął" taśmę z kasety i po powrocie do W-wy musiałem kupić następny egzemplarz.
Takie to były, ohydne czasy "komuny", gdy młodzież licealna słuchała podczas wakacji jazzu, a nie hipotamiego hopu. www.youtube.com/watch?v=Ak-aON_mqiY | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > Mam to na kasecie audio (ktoś takie jeszcze pamięta?)Nie tylko pamięta, ale posiada takie w domu i ma sprzęt "wcinający" je bez przerwy. > Ale, co ważniejsze: w 1978 roku wybrałem się z tzw. wówczas "paczką" moich koleżanek i kolegów na> kilkudniowy wypad do Łeby. Z W-wy pojechaliśmy pociągiem do Gdyni, gdzie wsiedliśmy do PKS-u do> Łeby. Pociąg W-wa - Gdynia jechał jakieś koszmarne kilkanaście godzin (od popołudnia do rana).> Mieliśmy wtedy ze sobą magnetofon kasetowy, w którym przez większość czasu, na okrągło, słuchaliśmy> właśnie "Glider'a". Do tego stopnia, że pod koniec podróży magnetofon "wciął" taśmę z kasety i po> powrocie do W-wy musiałem kupić następny egzemplarz.Pociągi do tej pory nie są wymarzonym środkiem transportu, zwłaszcza latem i w kierunku północnym. Nie tylko "paczka" znajomych się nie zmieści, ale i jedna osoba musi walczyć o miejsce. > Takie to były, ohydne czasy "komuny", gdy młodzież licealna słuchała podczas wakacji jazzu, a nie> hipotamiego hopu.> www.youtube.com/watch?v=Ak-aON_mqiY[/color]Czasy się zmieniają, a muzyka wraz z nimi. Młodym taka muzyka mogłaby wydać się nudna i śmieszna. Ja "ohydne" czasy komuny wspominam jako czas dzieciństwa i wspaniałego punk rocka, który miał duży wpływ na mój rozwój muzyczny. Nie tylko muzyka ale i styl życia, ubierania się. To była filozofia życiowa  Przyznaję, że raczej jazzu nie słuchałem www.youtub(*)?v=u8avfwucgcI&feature=related
|
|
 | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Nie tylko pamięta, ale posiada takie w domu i ma sprzęt "wcinający" je bez przerwy.Ja dość szybko wyszedłem z kaset - raczej nie przywiązuję się do rzeczy, a muzyka jest ta sama bez względu na nośnik. A przez internet można posłuchać prawie wszystkiego! > Pociągi do tej pory nie są wymarzonym środkiem transportu, zwłaszcza latem i w kierunku północnym. Nie tylko "paczka" znajomych się nie zmieści, ale i jedna osoba musi walczyć o miejsce.Ale zawsze lubiłem wsiąść do pociągu byle jakiego i ahoj, przygodo! Nawet z dziećmi choćby z 50 km nad jakąś rzeczkę czy do lasu... A ile dni i nocy spędziłem w dworcowych poczekalniach - nie z musu podróżnego, ale z zamiłowania, dla obserwacji?! > Czasy się zmieniają, a muzyka wraz z nimi.Eeee, to co jest dobre jest dobre zawsze. Mijają mody, świecidełka, a co dobre trwa. Sam słuchałem dużo muzyki poważnej i moje dzieci (w bardzo różnym wieku!) jej słuchają. Zachwycą się tym co miga chwilowo, ale zawsze chętnie posłuchają Grechuty, Status Quo, bo zmienia się oprawa, gadżety, ale samo życie ma sporą bezwładność. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Status QuoTa grupa mnie fascynuje, a właściwie ja siebie fascynuję, że lubię ich utwory, które są tak bardzo podobne do siebie. Jedyny wyjątek, to słynny przebój "In The Army Now".  > samo życie ma sporą bezwładność.Kupiłem płytę DVD z zapisem tego koncertu Rogera Hodgsona, ale nie lubię jej słuchać, bo brakuje mi reszty Supertrampa. Uwielbiam ich muzykę, ale Supertramp bez Hodgsona i Hodgson bez Supertramp, to jakby Jagger bez Rolling Stones i Rolling Stones bez Jaggera.  PS Wspomnienie z czasów licealnych: siostra mojego kolegi z klasy często podróżowała do Szwecji, gdzie kupowała płyty i kasety. Kiedyś przywiozła kasety z zapisem koncertu Supertramp "Paris". Kolega brał te kasety i zasiadaliśmy w "maluchu" jego siostry, gdzie godzinami słuchaliśmy ich z samochodowego odtwarzacza, który miał o wiele większą moc niż magnetofon "domowy". Qrde, niewiarygodne niczym nagrywanie na kasetę szumu z radia, który był zapisem gry komputerowej na jakieś ZX Spectrum czy Commodore. 
Pieprzę, nie solę.
|
|
| |  | | lukaszewicz (5674 punktów) | |
|
| | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Taaa, jasne. Robert Plant ma się świetnie bez Led Zeppelin, Led Zeppelin bez Johna Bonhama i bez Planta, Doors bez Morrisona, a Queen bez Freddie'go. Ale dzięki za linki!
Pieprzę, nie solę.
|
|
 | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Czasy się zmieniają, a muzyka wraz z nimi. Młodym taka muzyka mogłaby wydać się nudna i śmieszna. Ja "ohydne" czasy komuny wspominam jako czas dzieciństwa i wspaniałego punk rocka, który miał duży wpływ na mój rozwój muzyczny. Nie tylko muzyka ale i styl życia, ubierania się. To była filozofia życiowa  Rozklejacie mnie. W latach osiemdziesiątych 4 razy lądowałem w Jarocinie. Bosze, ten kurz, ten chleb i mleko w woreczku, te parówki jeszcze mi "pachną", te kible na polu namiotowym, te ogłosznia przez radiowęzeł, piwo gdzieś w zbożu bo prohibicja. Buuuu... no i ta Muzyka. Jak ta Siekiera wyszła...
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja lubię płyty. Jak lubię jakąś muzykę, lubię zapłacić za nią jej twórcom... Może dlatego, że sam gram muzykę i znam wielu muzyków i wiem, że oni naprawdę lubią, jak ktoś kupuje ich nagrania, jeśli je lubi. Oczywiście w sieci można kupić pliki muzyczne, nie trzeba sprowadzać płyt. Kupić można w różnej rozdzielczości, nawet SACD i DVD-audio.
Inaczej rzecz się ma, gdy nagranie jest nie wznawiane. Wyobrażam sobie nacisk korespondencyjny na firmę mającą te nagranie w zbiorach, aby je wydała, choć do ściągania w sieci (odpłatnego). Z tego co wiem, wiele zespołów popularnych w latach 1970 - 80 nie wymarła bez reszty i nadal żyją artyści, którym przysługują prawa autorskie (bez kontrowersji wokół pośmiertnych praw autorskich...).
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Ja też kupuję legalnie opublikowane płyty. W opisanym przeze mnie przypadku posiadam legalnie wydaną kasetę audio, natomiast nie mam urządzenia, które by mi pozwoliło zgrać utwory z kasety na komputer. Uważam zatem, że tak jak miałbym prawo do takiego zgrania, tak miałem prawo do ściągnięcia plików mp3 z Internetu.
Pieprzę, nie solę.
|
|
| Hodża (11172 punktów) | >Takie to były, ohydne czasy "komuny", gdy młodzież licealna słuchała podczas wakacji jazzu, a nie >hipotamiego hopu.
Albo gangsta. Taaaak, łezka w oku się kręci. A te rajdy klasowe - zawsze był jakiś oczajdusza z gitarą, śpiewało się razem, ludzie jeszcze umieli w ogóle śpiewać! I alkohol wtedy przez to samo większy miał sens, bo wspomagał siłę wokalną. I młodzież znała na pamięć całe piosenki! Nie tylko "Płonie ognisko" ale i "kawałki" nowsze, "Pod Budą" Sikorowskiego jak pamiętam było bardzo na fali. Tak!
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|