Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co robi bóg?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
19-01-2008 10:30diogenes (42753 punktów)Co robi bóg?
Ocena 1 na 1
załóżmy, że dowiedliśmy istnienia boga.
mało tego: dowiedliśmy też, że przysługują mu wszystkie oszałamiające przymioty, o jakich mówi biblia i katechizm.
między innymi i to, że, jak głosi św. jan, bez boga nic się nie stało, co się stało. a więc i dowód, o którym właśnie mowa, ma w gruncie rzeczy boskie źródło. w ten sposób dowiedliśmy też pośrednio, że jednym z zajęć boga jest dowodzenie sobie, że istnieje.
czy to nie dziwne zajęcie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Aleksandra Dencław (135 punktów)Odp: co robi bóg?
> w ten sposób
>dowiedliśmy też pośrednio, że jednym z zajęć boga jest
>dowodzenie sobie, że istnieje.
>czy to nie dziwne zajęcie?
Teoretycznie w tej sytuacji zajęciem Boga powinno byc dowodzenie nam, że istnieje i(skoro zakładamy, że istnieje)sprawowanie "opieki" nad ludźmi. A jak nas olewa i zastanawia się tylko nad sobą to co dopiero my mamy robić?...
19-01-2008 14:58 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
Nie rozumiem, po co Bog mialby tak bardzo komplikowac zycie robaczkom, ktore stworzyl. Straszenie pieklem, gdy robaczek nie uwierzy w swojego stworzyciela, ktorego przy tym nigdy nikt na oczy nie widzial, a po drugiej stronie szali dar rozumu, aby sprawy roztrzasac i szukac prawdy.

Hm... Zaprawde, jako darlove milosierny i pelen milosci (nie musi byc od razu nieskonczona) nie bylbym az tak okrutny dla swojego stworzenia. No i na dodatek ta (watpliwej co prawda jakosci - patrz dogmaty Krk) wolna wola... Mysle, ze jesli Bog istnieje, to z koniecznosci nie jest to Bog katolicki. Nie da sie powiedziec, jaki to jest Bog - nie ma zadnych pewnych danych, nawet fragmentarycznych.

Co wiecej, nie da sie nawet powiedziec, ze Bog istnieje. NIC NIE DA SIE POWIEDZIEC. W miare, jak fizyka posuwa sie naprzod, ewentualne miejsce dla boga sie kurczy...

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
J.Szulc (5723 punktów)

Witaj, diogenesie.
Lubię czytać Twoje posty, lubię z Tobą rozmawiać.
Czasem jednak kombinujesz, jak ten przysłowiowy "koń pod górę".
Zastanawiam się, dlaczego tak usilnie "rozbierasz" tego Boga na kawałki. Wierzysz, czy nie? Jesteś ateistą, agnostykiem czy teistą? A może tylko filozofem, czy AŻ filozofem?

I pozdrawiam z niemalejącą sympatią.

To, co za nami i przed nami, to drobiazg w porównaniu z tym, co tkwi w nas.
10-02-2008 23:56 
 Ocena 3 na 3
Maitrea (45 punktów)
>Witaj, diogenesie.
>Czasem jednak kombinujesz, jak ten przysłowiowy "koń pod górę".
>Zastanawiam się, dlaczego tak usilnie "rozbierasz" tego Boga na kawałki. Wierzysz, czy nie? Jesteś ateistą, agnostykiem czy teistą? A może tylko filozofem, czy AŻ filozofem?

Przepraszam za włączenie się, bo nie do mnie pisałaś.
Czy jednak należy decydować się, na przynależność do grupy?
Burza mózgów, z przyjmowaniem ról raz agnostyka, raz teisty, raz ateisty, pozwala poznać lepiej argumenty, z różnych punktów widzenia. Przyjęcie jednej roli, sprawia że bronimy swojego stanowiska, zamykamy się na argumenty oponentów, zamiast uważnie je rozważyć, myślimy jak je odparować. Kidy oponent z innej grupy jest słabym znawcą, wygrywamy spór, nawet gdy on miał rację. Już utwierdzeni w wygranej, trafiamy na lepszego znawcę z jego grupy, z którym przegrywamy spór. A przecież nie wygranie sporu jest celem racjonalisty, ale możliwie optymalne stanowisko w danej kwestii.
Jeżeli rozpoczniemy od wątpliwości i trwać w nich będziemy cierpliwie do końca, skończymy na pewnikach.

Pozdrawiam serdecznie.
------------------------------
Dusza po śmierci idzie tam gdzie była przed poczęciem. Stanisław Gejo
11-02-2008 00:14 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Witam serdecznie - to rozmowa/dyskusja, więc wszyscy możemy się wypowiadać.
Zgodzę się z Tobą w kwestii wygrana - przegrana w dyskusji.
Nie tak powinien działać człowiek racjonalnie myślący. Nie zgadzam się jednak, żeby nie optować przy swoim poglądzie. Ja, w każdym razie, staram się to, o czym chcę mówić poznać jak najlepiej. I uczciwie prezentować swój pogląd. Nie znaczy to, że zamykam się na kontrargumenty. W dyskusji człowiek najlepiej się uczy. Choćby przez prezentowane przykłady strony przeciwnej.
Jednak bycie chorągiewką?
Nie. Tak nie umiem...

Bardzo pozdrawiam.

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
11-02-2008 20:40 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jeżeli rozpoczniemy od wątpliwości i trwać w nich będziemy cierpliwie do końca, skończymy na pewnikach.

Jak chcesz cierpliwe wątpienie, w którym trwasz do końca, zamienić na pewność? Możliwa jest tu jedna pewność: pewność wątpliwoiści. Wątpię, że wiem zamienisz na Jestem pewien, że wątpię. Co przez to zyskujemy?
12-02-2008 21:34 
 Ocena 2 na 2
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>Jak chcesz cierpliwe wątpienie, w którym trwasz do końca, zamienić na pewność? Możliwa jest tu jedna pewność: pewność wątpliwoiści. Wątpię, że wiem zamienisz na Jestem pewien, że wątpię. Co przez to zyskujemy?

Oprócz jednej pewności którą uznałeś za możliwą, ja postrzegam też pewność że zachodzą ciągłe zmiany.
W wąskich pragmatycznych kwestiach można otrzymać w końcu pewną odpowiedź. Czyli całkowicie satysfakcjonującą praktycznie.

Pozdrawiam

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
stilgar (7322 punktów)Odp: Co robi bóg?
a może w wolnym czasie gra sobie w Quake, a jedynym celem stworzenia ludzkości było to, żeby stworzyli tą grę, aby miał z kim i w co grać na sieci

równie dobrze można sobie wyobrazić dwie myszy laboratoryjne, które dyskutują o naukowcu
I wychodzi na to, że jedynym celem istnienia naukowca jest dawanie myszom jedzenia. A taki naukowiec oprócz robienia badań, których myszy nie rozumieją, ma też rodzinę, dzieci, hobby...

Tak więc wątek jest bez sensu
19-01-2008 13:32 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>równie dobrze można sobie wyobrazić dwie myszy laboratoryjne, które dyskutują o naukowcu

przykład nie trafia w sedno: myszy nie muszą sobie dowodzić istnienia naukowców z oczywistych powodów: po prostu objawiają się im codziennie w białych kitlach.
inaczej jest w sytuacji kogoś, kto dowodzi sobie istnienia boga. zakładając, że akceptuje wszystkie wspomniane przeze mnie wyniki dowodu, musi przyjąć, że dowód ten przeprowadził sam bóg.

>Tak więc wątek jest bez sensu.

jest w takim samym stopniu sensowny jak wyobrażenie sobie myszy dyskutujacych o dokarmiających je naukowcach. dotykamy tu problemu sensowności wyobraźni.
19-01-2008 14:15 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>>Tak więc wątek jest bez sensu.
>jest w takim samym stopniu sensowny jak wyobrażenie sobie myszy dyskutujacych o dokarmiających je naukowcach. dotykamy tu problemu sensowności wyobraźni.

to z myszami to była alegoria

a Bóg jest Bogiem - jeśli istnieje, to może sobie robić cokolwiek, co mu się podoba - nawet jeśli dla nas to się wydaje bez sensu - tak samo jak dla jaskiniowca bez sensu mogłaby się wydawać praca przy komputerze...

jeśliby taki Bóg wymyślił, że do zbawienia ludzie mają codziennie o 12 przez trzy minuty skakać na lewej nodze, nucąc "Wlazł kotek na płotek", no to widać tak trzeba robić - istota wszechwiedząca o nieskończonej inteligencji na pewno wie lepiej...

>przykład nie trafia w sedno: myszy nie muszą sobie dowodzić istnienia naukowców z oczywistych powodów: po prostu objawiają się im codziennie w białych kitlach.
>inaczej jest w sytuacji kogoś, kto dowodzi sobie istnienia boga. zakładając, że akceptuje wszystkie wspomniane przeze mnie wyniki dowodu, musi przyjąć, że dowód ten przeprowadził sam bóg.

ale my też nie musimy udowadniać, że Bóg istnieje - w pierwszym poście w tym wątku jest napisane :
>załóżmy, że dowiedliśmy istnienia boga.
>mało tego: dowiedliśmy też, że przysługują mu wszystkie oszałamiające przymioty, o jakich mówi biblia i katechizm.

tak więc, skoro Bóg istnieje i zostało to dowiedzione, to mamy taki sam przypadek jak te myszy - one wiedzą o istnieniu naukowca i my wiemy o istnieniu Boga.

chyba chciałeś zrobić dowód nie wprost: "zakładamy, że Bóg jest, sprawdzamy co ma robić, to co robi jest bez sensu, wiec nie istnieje" - ale to raczej tak nie działa
19-01-2008 14:51 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>... mamy taki sam przypadek jak te myszy - one wiedzą o istnieniu naukowca i my wiemy o istnieniu Boga.

one wiedzą, bo widzą, my zaś wiemy, bo dowodzimy. to jednak różne rodzaje wiedzy, zwłaszcza, że wiedza poprzez dowód nie zakłada w przypadku boga widzenie go. co innego mamy w przypadku np. planety. skoro jej istnienie wynika z poprawnych obliczeń, to prędzej czy później zostanie odkryta. tek więc nie mamy takich samych przypadków.
19-01-2008 20:39 
 Ocena 2 na 2
Michał C. (323 punktów)

Heh..

Takie dowodzenie czegoś czego nie ma nadaje temu czemuś rangę..

Jeżeli będziemy szukać dowodów istnienia "Wielkiego Różowego Słonia" jako stwórcy wszechrzeczy to mimowolnie nadajemy takiej teorii rangi większej niż na to zasługuje.

Ot jak bajka staje się prawdą..

Jeżeli zaś umysł człowieka zajmuje się takimi sprawami.. cóż wtedy o nim powiedzieć?

"Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "
19-01-2008 21:36 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>>one wiedzą, bo widzą, my zaś wiemy, bo dowodzimy.
>Takie dowodzenie czegoś czego nie ma nadaje temu czemuś rangę..

masz rację. moje sformułowanie:

>>one wiedzą, bo widzą, my zaś wiemy, bo dowodzimy.

nie dotyczyło jednak wiedzy o bogu, którego istnienie w jakiś sposób rzekomo udowodniliśmy. dowody takie (a pełno ich w historii filozofii czy teologii naturalnej) uważam za chybione.

>Jeżeli zaś umysł człowieka zajmuje się takimi sprawami.. cóż wtedy o nim powiedzieć?

czasem to samo, co o muzyku ćwiczącym etiudy i wprawki.
ewaren (6 punktów)
>załóżmy, że dowiedliśmy istnienia boga.
>mało tego: dowiedliśmy też, że przysługują mu wszystkie
>oszałamiające przymioty, o jakich mówi biblia i katechizm.
>między innymi i to, że, jak głosi św. jan, bez boga nic się
>nie stało, co się stało. a więc i dowód, o którym właśnie
>mowa, ma w gruncie rzeczy boskie źródło. w ten sposób
>dowiedliśmy też pośrednio, że jednym z zajęć boga jest
>dowodzenie sobie, że istnieje.
>czy to nie dziwne zajęcie?

Bóg istnieje nieważne jak bardzo chcielibyśmy przeczyć temu. Jeżeli nawet odrzucimy wszystkie argumenty ludzi wierzących to i tak zawsze gdzieś na dnie czai się pytanie: a może jednak???? Myślisz, że wystarczy patrzeć aby widzieć? Myśląc w sposób wyjątkowo prosty,że stworzenie przez Boga świata można porównać do chęci posiadania dziecka. Dlaczego ktoś chce mieć dzieci? Przecież to zupełnie bez sensu...
24-01-2008 10:05 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
> Bóg istnieje nieważne jak bardzo chcielibyśmy przeczyć temu.

ani nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam. przyglądam się, jak ludzie konstruuja sobie tego rodzaju byty. uważam, że nie bóg potrzebuje wyjaśnień, ale ludzkie wyobrażenie boga.

>Jeżeli nawet odrzucimy wszystkie argumenty ludzi wierzących to i tak zawsze gdzieś na dnie czai się pytanie: a może jednak????

uogólniasz swoje braki poznawcze na wszystkich.

>Myśląc w sposób wyjątkowo prosty,że stworzenie przez Boga świata można porównać do chęci posiadania dziecka.

w ten sposób roisz sobie rzeczywistość na podobieństwo podwórka. co zaś do dziecka: nie wszyscy mają chęć posiadania dzieci, nie wszyscy je kochają. to czysta naiwność kroić sobie świat na podobieństwo ludzkich biografii.
ewaren

>>Jeżeli nawet odrzucimy wszystkie argumenty ludzi wierzących to i tak zawsze gdzieś na dnie czai się pytanie: a może jednak????
>uogólniasz swoje braki poznawcze na wszystkich.
Na wszystkich czego? na wszystkich poziomach? Braki poznawcze, luki w nabytej i dopiero nabywanej wiedzy są wpisane w podejmowanie wysiłku jakim jest nauka.
>w ten sposób roisz sobie rzeczywistość na podobieństwo podwórka. co zaś do dziecka: nie wszyscy mają chęć posiadania dzieci, nie wszyscy je kochają. to czysta naiwność kroić sobie świat na podobieństwo ludzkich biografii.

Zgadzam się z Tobą, nie każdy chce mieć dzieci. Ale mnie chodziło raczej o pragnienie posiadania go,o to że w czystej postaci nie ma racjonalnego uzasadnienia, które tłumaczyłoby to pragnienie.
Mogę też inaczej to wyjaśnić: uczucie zakochania, zadurzenia pragnienie bycia z Tą jedyna osobą, posiadania jej, też nie ma racjonalnego podłoża.
Odnoszę sie do rzeczywistości którą znamy. Nie istnieją inne wzorce świata do którego można byłoby sie odnieść. Oczywiście wszelkie uogólnienia a tym bardziej przenoszenie ich na bardziej abstrakcyjny poziom wiąże się z popełnieniem błędu. To tak jak przedstawienie Boga jako sędziwego mędrca.
26-01-2008 15:55 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Mogę też inaczej to wyjaśnić: uczucie zakochania, zadurzenia pragnienie bycia z Tą jedyna osobą, posiadania jej, też nie ma racjonalnego podłoża.

jeśli dla czegoś (np.pragnienia bycia z kimś) znajdziesz jakiekolwiek podłoże, to owo coś przestaje być czymś nieracjonalnym. jesli ktoś istnienie świata tłumaczy sobie racją istnienia boga, jest w pewnym sensie racjonalistą (jest teologiem racjonalnym). nie sztuka jest wymyślać racje (podłoże, grund w literaturze niemieckiej) zjawisk, ale chodzi o to, aby spełniały one pewne dodatkowe warunki (chory psychicznie też wyjaśnia sobie zjawiska, np. diabełkami). metodologia nauk formułuje pewien zbiór warunków, które winny spełniać naukowe racje zjawisk.
10-02-2008 14:30 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>>uogólniasz swoje braki poznawcze na wszystkich.
> Na wszystkich czego?

Nie czego (poziomach) ale kogo? Uogólniasz swoje braki poznawcze na wszystkich ludzi. Masz naturalnie prawo czegoś nie wiedzieć, ale nie zakładaj że wszyscy inni ludzie też tego nie wiedzą.


Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 14:53 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
> Zgadzam się z Tobą, nie każdy chce mieć dzieci. Ale mnie chodziło raczej o pragnienie posiadania go,o to że w czystej postaci nie ma racjonalnego uzasadnienia, które tłumaczyłoby to pragnienie.

Uzasadnienie posiadania dziecka część pragnących go jednak formułuje. Np. 1)chcą przekazać dziecku to co wypracowali (majątek, umiejętności), a czemu przypisują wartość i zabiegają o to. 2) liczą na wdzięczność dziecka i wsparcie, na wypadek choroby i/lub niedołężności.
Z punktu widzenia rodzica pragnącego dziecka, są to racjonalne uzasadnienia.


Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
24-01-2008 19:23 
 Ocena 2 na 2
Michał C. (323 punktów)

> Bóg istnieje nieważne jak bardzo chcielibyśmy przeczyć temu.

No gratuluję tej pewności.. a skąd to wiesz??
A może to tylko życzenie twoje?

> Jeżeli nawet odrzucimy wszystkie argumenty ludzi wierzących to i tak zawsze gdzieś na dnie czai się pytanie: a może jednak????

Heh.. Czyli po naukowym odrzuceniu argumentów nieprawdziwych, mamy oto znów powrócić do wyznawania ich bo mamy w sobie troszkę niepewności? Czyli, że po rozwiązaniu zadania matematycznego zgodnie ze sztuką mamy odrzucić wynik bo nam się nie podoba do końca? No to dopiero jest ciekawe.. hehe
Normalnie jak mi naliczą podatek za ten rok to chyba zastosuję taką taktykę..

A może pytanie "a może jednak?" jest tak naprawdę tylko stłumionym wołaniem u niektórych ludzi którzy po prostu potrzebują Boga dla zaspokojenia własnych potrzeb psychicznych?

>Myślisz, że wystarczy patrzeć aby widzieć?

Hmm, jeżeli widzisz nie patrząc oczętami to czym "widzisz"?
Masz jakieś inne dodatkowe narządy wzroku?

Zdanie które napisałaś: "Myślisz, że wystarczy patrzeć aby widzieć?" to typowe pytanie osoby wierzącej ale nie bardzo wiedzącej w co..
Zakłada ono, że osoba "wierząca" jest jakby na stopniu wyższym w rozwoju od osób nie wierzących.. i że jest w jakiś szczególny sposób uduchowiona i obdarzona jakimś zmysłem dodatkowym pozwalającym odczuwać obecność boga..
Skąd tyle pychy u ludzi wierzących? I skąd ta pewność że ich odczucia subiektywne są jedyne i prawdziwe?

>Myśląc w sposób wyjątkowo prosty,że stworzenie przez Boga świata można porównać do chęci posiadania dziecka. Dlaczego ktoś chce mieć dzieci? Przecież to zupełnie bez sensu...

Fakt.. w zdaniu powyższym sensu nie widzę całkiem..

"Uśmiechnij się do świata.. a świat uśmiechnie się do ciebie.. "
ewaren

>No gratuluję tej pewności.. a skąd to wiesz??
>A może to tylko życzenie twoje?

Postawiłam tezę, która została bardzo emocjonalnie przyjęta przez uczestników forum. Ciekawe, czy gdyby brzmiała: "Bóg nie istnieje nieważne jak bardzo chcielibyśmy przeczyć temu i udowadniać, że istnieje", byłaby równie gorąco potraktowana? Skąd wiesz że Bóg nie istnieje? Że nikt nie nakręcił tej wielkiej spirali, mechanizmu życia i śmierci?

> Czyli po naukowym odrzuceniu argumentów nieprawdziwych, mamy oto znów powrócić do wyznawania ich bo mamy w sobie troszkę niepewności? Czyli, że po rozwiązaniu zadania matematycznego zgodnie ze sztuką mamy odrzucić wynik bo nam się nie podoba do końca? No to dopiero jest ciekawe.. hehe

W jaki sposób w sposób naukowy chcesz udowadniać istnienie/nieistnienie Boga? Religie opierają się na uczuciach i emocjach. Piszesz, ze troszeczkę niepewności nie może przesłonić końcowego wyniku. Moim zdaniem jeżeli jesteś wyniku niepewny, to chyba oznacza ze popełniłeś gdzieś błąd w obliczeniach. A to że dopiero jest ciekawe, że nie potrafisz się do tego przyznać....

>Normalnie jak mi naliczą podatek za ten rok to chyba zastosuję taką taktykę..
Normalnie jak Ci naliczą podatek za ten rok i dopłacisz więcej niż powinieneś to dostaniesz zwrot...

>A może pytanie "a może jednak?" jest tak naprawdę tylko stłumionym wołaniem u niektórych ludzi którzy po prostu potrzebują Boga dla zaspokojenia własnych potrzeb psychicznych?
"A może jednak" to raczej zwątpienie ludzi poszukujących???
>Hmm, jeżeli widzisz nie patrząc oczętami to czym "widzisz"?
>Masz jakieś inne dodatkowe narządy wzroku?
Ludzie niewidomi patrzą ale nie widzą. Rzeczywiście posiadamy inne narządy (np. dotyk) dzięki którym pełniej poznajemy rzeczywistość.

>Zdanie które napisałaś: "Myślisz, że wystarczy patrzeć aby widzieć?" to typowe pytanie osoby wierzącej ale nie bardzo wiedzącej w co..

Mylisz się
Zakłada ono, że osoba "wierząca" jest jakby na stopniu wyższym w rozwoju od osób nie wierzących.. i że jest w jakiś szczególny sposób uduchowiona i obdarzona jakimś zmysłem dodatkowym pozwalającym odczuwać obecność boga..

Dlaczego tak uważasz? Można być osobą głęboko wierzącą i popełniać (czasami nawet w imię Boga)zbrodnie. Popatrz na ekstremistów islamskich. Można być ateistą i kierować się kodeksem moralnym. Nie zgadzam się, ze osoby wierzące w jakikolwiek sposób są uprawnione do odczuwania wyższości. Wręcz przeciwnie, wiara to także niepewność, wsłuchiwanie się w siebie i oczekiwanie na odpowiedzi, które czasami jednak nadchodzą...

>Skąd tyle pychy u ludzi wierzących? I skąd ta pewność że ich odczucia subiektywne są jedyne i prawdziwe?

Pycha to grzech) Jak rozumiem odczucia te w Twoim mniemaniu dotyczą tylko sfery religii? Czy pisząc o uczuciach można być czegoś pewnym? Nie wiem czy posiadasz rodzinę ale czy jesteś pewny, ze darzysz ich uczuciem? a może to tylko biologiczny popęd, chęć przedłużenia gatunku itp... Jako osoba uważająca siebie za myślącą racjonalnie i logicznie na pewno się nad tym zastanawiałeś.
Odczucia jednostki, należące tylko do niej są z założenia subiektywne, ale dlaczego uważasz, że w związku z tym nie mogą być prawdziwe? Na pewno nie są jedyne.

.....
>Fakt.. w zdaniu powyższym sensu nie widzę całkiem.
Nie musisz. Mogę oczywiście sprecyzować o co mi chodzi..
>
10-02-2008 15:28 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>Postawiłam tezę, która została bardzo emocjonalnie przyjęta przez uczestników forum. Ciekawe, czy gdyby brzmiała: "Bóg nie istnieje nieważne jak bardzo chcielibyśmy przeczyć temu i udowadniać, że istnieje", byłaby równie gorąco potraktowana?

Dopuszczanie tezy że istnieje, doprowadziło do wymiernych szkodliwych konsekwencji, np. wydatków budżetowych na indoktrynację.

>Skąd wiesz że Bóg nie istnieje?

Podważam takiego Boga, jakiego wmawia kościół, za przymusową odpłatnością. Magika w ciągu sześciu dniu poprzez zaklęcie "niech się stanie" stwarzającego i ożywiającego Ziemię, rośliny, i zwierzęta (w tym człowieka).

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 15:33 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
Być może istnieje, ale nie taki jakim Go wmawia kler w obiektach podatników (szkoły, przedszkola).
10-02-2008 16:00 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>W jaki sposób w sposób naukowy chcesz udowadniać istnienie/nieistnienie Boga? Religie opierają się na uczuciach i emocjach.

Uczucia i emocje są już częściowo poznawalne naukowo. To konkretne zmiany fizyczne w organizmie np. przyspieszona akcja serca, wydzielanie substancji chemicznych: adrenalina, oksytocyna itd.



Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 16:24 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>>Masz jakieś inne dodatkowe narządy wzroku?
>Ludzie niewidomi patrzą ale nie widzą. Rzeczywiście posiadamy inne narządy (np. dotyk) dzięki którym pełniej poznajemy rzeczywistość.

Ludzie całkowicie niewidomi nie patrzą jak twierdzisz. Przy pomocy innych narządów (np. dotyk) postrzegają świat i tworzą jego wyobrażenie (reprezentację) w umyśle. Patrząc oczami można widzieć, innymi zmysłami nie widzimy lecz postrzegamy.
Widzenie wzrokiem a postrzeganie dotykiem (lub echolokacją itp.) to nie to samo.

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 17:18 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>wiara to także niepewność, wsłuchiwanie się w siebie i oczekiwanie na odpowiedzi, które czasami jednak nadchodzą...

Nadchodzą odpowiedzi do oczekującego wierzącego, wsłuchującego się w siebie. Odpowiedzi z siebie traktuje jako z zewnątrz, jakoby od Tego, w którego wierzy i oczekuje.
Przestępców nie izoluje się w celach jednoosobowych, aby w ich umysłach nie powstały omamy (głosy i wizje), które umysł pozbawiony zatrudnienia (bodźców, informacji do obróbki) sam wytwarza.
W klasztorach i pustelniach jest ograniczony dopływ bodźców o treści odmiennej od religijnej, więc i wytwory umysłu mają religijne treści. Nic dziwnego że jakaś betanka w klasztorze w Kazimierzu Dolnym miała objawienie czy wizję, a inne betanki w sugestię zaufanej siostry uwierzyły.
Podróżujący przez pustynię, oczekuje oazy, więc jego fatamorgana to oaza, która okazuje się iluzją.


Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 17:59 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>Czy pisząc o uczuciach można być czegoś pewnym? Nie wiem czy posiadasz rodzinę ale czy jesteś pewny, ze darzysz ich uczuciem? a może to tylko biologiczny popęd, chęć przedłużenia gatunku itp... Jako osoba uważająca siebie za myślącą racjonalnie i logicznie na pewno się nad tym zastanawiałeś.

Kiedy lew dopada ofiarę, można być pewnym uczucia strachu. Uczucia to biologiczne reakcje, strach to wzrost wydzielania adrenaliny. To nie tylko przemyślenia, to badania empiryczne.

>Odczucia jednostki, należące tylko do niej są z założenia subiektywne, ale dlaczego uważasz, że w związku z tym nie mogą być prawdziwe?

Może w założeniu Twoim i teologii, są subiektywne i jednostkowe. Dla świeckiej nauki uczucia są obiektywne. Wyżej pisałem (np. adrenalina). Niekiedy uczucia są widoczne np. w mimice twarzy i postawie ciała. Uczucie miłości do Boga, u wierzących może być niepewne, bo trudniej kochać kogoś, kogo nigdy zmysłami nie doświadczył.
Częściowo wierzenia mogą być prawdziwe, jednak wierzący często nie mówią o możliwości, lecz twierdzą że wiedzą, powołując się na Biblię i "cuda" objawienia.


Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. Stanisław Gejo
10-02-2008 13:54 
 Ocena 3 na 3
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
> Bóg istnieje nieważne jak bardzo chcielibyśmy przeczyć temu. Jeżeli nawet odrzucimy wszystkie argumenty ludzi wierzących to i tak zawsze gdzieś na dnie czai się pytanie: a może jednak????

A może jednak, co? Może poprzez zaklęcie "niech się stanie" w sześć dni powstała Ziemia, rośliny i zwierzęta (w tym Adam). Jeżeli twierdzisz że istnieje, nie tylko w głowach i dziełach sztuki (literatura, rzeźby itd czyli transcendentny), ale także jako realny byt (czyli niezależnie od wytwarzania go przez ludzi), to opisz ten istniejący realny byt, który nazywasz Bogiem. Skoro twierdzisz że istnieje, to coś o nim powinieneś wiedzieć, inaczej jest to tylko plotka.

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 14:12 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>stworzenie przez Boga świata można porównać do chęci posiadania dziecka. Dlaczego ktoś chce mieć dzieci? Przecież to zupełnie bez sensu...

Zgadzam się, że nie było świadomego celowego stwarzania człowieka, jakoby do funkcji ogrodnika. W tym rzecz, że Stwórca jest przedstawiany, jako działający z zamysłem dla dobra człowieka, i na tę indoktrynację marnuje się podatki.


Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
Buszujący (79 punktów)
Bóg generalnie specjalizuje się w dziwnych zajęciach. Jak się pytam "utwardzonych w wierze" wszelkiej maści ludzi uważających się za wierzących i znających na rzeczy o takie sprawy jak:
Po co zostaliśmy stworzeni ? - Zeby nas obdarzyć miłością (głównie chrześcijanie) i rozkoszą (kabaliści). Dziwna ta miłość pelna beznadziei, niesprawiedliwośći, krwi i bólu konania. Co za absurdalne wyjaśnienie. Chrzescijanie od razu wyskakują z "bożą ekonomią zbawienia" czyli cierpieniem, im więcej krwi i bólu tym lepiej.
Wszystkie odpowiedzi są dogmatyczne i propagandowe, odpowiedzi mocno zwietrzałe.
Co robił bóg przed stworzeniem ? Odpowiedź ...tajemnica synu
Jak powstał bóg? Odpowiedź...on jest wieczny...
Bardzo to wszystko "dziwne" ! Pozdrawiam Wszystkich !!!!
czlowiek (9 punktów)
>a gdy dodam ,ze istota stworcy jest nie poznawalna dla czlowieka ze wzgledu na fizycznosc 5 zmyslow. a jak wiemy bog to duch a duch z cialem ma nic wspolnego.
jedyne co mozemy to zaobserwowac pewne zjawiska w ciele czlowieka,ktore byc moze moga cos naswietlic.

intencja czlowieka oraz pragnienia.
skad to sie bierze?
te fizyczne kazdy rozumie ale te dla potrzeby zadowolenia skad to?
dlaczego jeden marzy o audi i mysli ze to da mu szczescie. i tym zyje .
a gdy juz ma to audi okazuje sie nastepne pragnienie czegos posiadania. skad to sie bierze. to ciagle pragnienie napelniania sie szczesciem?
ciekawe czy zwierzeta tez to maja?
to ciagle wrazenie checi napelnienia sie radoscia , ktore kazdy z
nas realizuje?
no i nie zapomnijmy o intencji ?
27-01-2008 21:38 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>skad to sie bierze. to ciagle pragnienie napelniania sie szczesciem?

to fundamentalny problem. dla jednych, jak np. dla św. augustyna, tylko problem przejściowy: niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w bogu.

problem zaczyna sie na serio wtedy, kiedy nie będziesz podpierał się iluzją.

skąd to się bierze: ta ciągła potrzeba napełniania płuc powietrzem?
28-01-2008 18:04 
 Ocena 1 na 1
czlowiek (9 punktów)

>skąd to się bierze: ta ciągła potrzeba napełniania płuc powietrzem?

pluca to rzecz fizyczna a chec posiadania lub uszczesliwianie sie dzieki rzeczom to juz nie fizyka. zgodzisz sie chyba?

w koncu zwierzeta nie gromadza ponad miare tylko ludzie ,chca miec wiecej i wiecej .
ten brak napelnienia pragnien. czlowiek po spelnionym zyczeniu ma nastepne gdyz pierwsz traci juz smak. nie jest tak?

moze nasza istota istnienia polega na zapelnianiu pustego ktore wciaz sie pojawia ?
moze czlowiek jako konstrukcja stworzony jest do czerpania przyjemnego?
pytanie brzmi co robi czlowiek aby byc .... szczesliwym ,sytym, kiedy bedzie mogl powiedziec teraz to ja juz nic nie chce?
wszystko posiadam i jestem szczesliwy ?
kiedy co osiagnie?
nie ma chyba ludzi na swiecie ktorzy potrafili by powiedziec mamy wszystko co nam potrzeba .
jedynie niezywi nic nie potrzebuja .
zwierze zaspokaja tz, podstawe i zyje .
czlowiek niestety nie, poniewaz ma ciagle nowe potrzeby zaspokojenia sie.
i tym roznimy sie od zwierzat. i nie wynika to z wyzszej inteligencji,lecz roznicy miedzy nami.
to jest dobry poczatek na szukanie odpowiedzi co robi bog( o ile jest).
uwazam ze poprzez pragnienia czlowiek powinien szukac odpowiedzi.tam znajdzie sie i intencja czlowieka i stworcy (jako takiego).
jesli fizycznie osiagniemy wszystko przychodzi kolej na cos innego. gdzie duchowe znaczy nie skonczone.
stad tyle religi , wierzen i temu podobnych spraw.ludzie szukaja zrodla ,ktore gwarantuje zaspokojenie wszystkich potrzeb.
czy znalezli? czy istnieje?
nie ma jednoznacznej odpowiedzi jak nie ma takich samych ludzi (na razie).
ale sprawdzajac pragnienia i intencje wewnatrz siebie mozna odnalezc nie jeden skarb.

pozdrawiam
30-01-2008 21:00 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>pluca to rzecz fizyczna a chec posiadania lub uszczesliwianie sie dzieki rzeczom to juz nie fizyka. zgodzisz sie chyba?

nie przeczę, że są różnice. ale i ważne podobieństwa. przede wszystkim cykliczność, pewien rytm. na płaszczyźnie świadomości odczuwasz to samo: odczucie braku, którego intensywność rośnie. kolejny haust powietrza musisz zaczerpnąć prawie natychmiast. potrzeba szczęścia może nie manifestuje się początkowo tak dokuczliwie, ale po pewnym czasie jest równie mocna. ludzie nieszczęśliwi mogą w krańcowych przypadkach popaść w depresję, odebrać sobie życie. co zaś do fizyczności oddechu to jest to sprawą perspektywy. gdybyś po kłopotach wygrzebał się z zatopionego samochodu zmieniłbyś być może zdanie. osobiście nie mam wrażenia, że oddech jest czymś fizycznym, w domyśle: czymś tylko fizycznym, gorszym.

>w koncu zwierzeta nie gromadza ponad miare tylko ludzie ,chca miec wiecej i wiecej .

co do zwierząt - nie jestem chomikiem, nie wiem. ta potrzeba nadmiaru to albo głupota, albo lęk. a może jedno i drugie. łatwo to stwierdzić w obszarze dóbr materialnych. chociaż nie chodzi tylko o więcej i więcej: nie jesteś w stanie np. gromadzić orgazmów. chcesz go (ewentualnie) powtarzać lub wspominać. posiadanie jest jednak iluzją: przychodzimy i odchodzimy z pustymi rękami. na dobrą sprawę wszystko, co możesz stracić nie jest twoje.

>ten brak napelnienia pragnien. czlowiek po spelnionym zyczeniu ma nastepne gdyz pierwsz traci juz smak. nie jest tak?

dokładnie. potrzeba szczęścia i jej zaspokajanie tworzą cykle.

>moze nasza istota istnienia polega na zapelnianiu pustego ktore wciaz sie pojawia ?

szczęscie to dziwaczne naczynie: opróżniasz je - napełniając.

>moze czlowiek jako konstrukcja stworzony jest do czerpania przyjemnego?

tak. ale nie sądzę, że tylko do tego. poznanie np. nie zawsze wiąże się z przyjemnością, a jest przecież potężnym impulsem.

>nie ma chyba ludzi na swiecie ktorzy potrafili by powiedziec mamy wszystko co nam potrzeba .

nie wiem. odwróćmy tę figurę: kiedys w życiu wydawało mi się, że straciłem wszystko. ale to nie było tak. każda strata to też jakiś dar.

>jedynie niezywi nic nie potrzebuja .

takie słowa dyktuje niecierpliwość.

>czlowiek ... ma ciagle nowe potrzeby zaspokojenia sie.
>i tym roznimy sie od zwierzat.

ktoś idzie do galerii by podziwiać rembrandta, w tym samym czasie ameba sunie gdzieś przed siebie. skąd wiesz, że nie porusza ich ten sam głód, ta sama wola (jakby powiedział schopenhauer)?

>uwazam ze poprzez pragnienia czlowiek powinien szukac odpowiedzi.tam znajdzie sie i intencja czlowieka i stworcy (jako takiego).

znam tylko pragnienia, których doświadczam.

>ludzie szukaja zrodla ,ktore gwarantuje zaspokojenie wszystkich potrzeb.

tak właśnie rozpoczyna swoje wyznania św. augustyn: i niespokojne jest serce nasze, dopóki w tobie nie spocznie. można jednak ze spokojem patrzeć na niepokój serca: to kwestia refleksji, w której krzepną emocje. ze spokojem można również patrzeć na własne ciało rozpadające się w hospicjum.

>ale sprawdzajac pragnienia i intencje wewnatrz siebie mozna odnalezc nie jeden skarb.

i nie jedną ohydę. grecki imperatyw poznaj samego siebie nie obiecuje ani szczęscia, ani bogactwa.
czlowiek (9 punktów)
tak do poprawki ja nie twierdze rowniez ze fizycznosc zjawisk
taki jak dotyk , wech itd jest gorsza.
twierdze natomiast ze dzieki fizycznym aspektom odbioru rzeczywistosci jaka nas otacza ,powstaje w naszej glowie obraz swiata jakim go widzimy.
dzieki fizycznosci tworzymy w glowie cos nie fizycznego.
swiat ,ktory wydaje byc sie taki sam a nie jest.np.
ta sama rzecz bedzie budzic u nas inne odczucia (piekno, brzydota)a dla trzeciej osoby byc moze jeszcze cos innego.
komunikacja ludzka polega tak naprawde na zblizeniu opisu przedmiotu i odczuc wzgledem niego.
mozemy tak naprawde tylko przypuszczac na zasadzie podobienstwa ze czujemy tak samo.
jedyna szansa poznania czy mowimy o tym samym jest jezyk. to jak wiesz rowniez jest nie do konca doskonale. zle zrozumiany nie raz pewnie byles.

co robi bog?
jesli takowy istnieje w formie jakiej czlowiek na razie nie jest wstanie doznac ze wzgledu fizycznosci wlasnie.
pewnie robi wszystko i nic. jest wszystkim i niczym.
nauka jest metoda znalezienia odpowiedzi.
jesli okazuje sie ze w gruncie rzeczy od atomu po wszechswiat wszystko sie zazebia w cyklu istnienia (szeroko pojetego).
to jest to do odkrycia.

dodatkowo mysle ze wlasnie dzieki ludzkiemu dazeniu do odkryc czlowiek odnajdzie wspolny jezyk przekazu mysli.
kiedy bedziemy wstanie odczuc innego czlowieka w 100% a moze i
osiagniemy w duchowym stan podobny do mrowiska (jedno zycie)
osiagniemy globalny aspekt humanizmu. a to uczyni z czlowieka ....
i bedziemy wiedzieli co robi bog.
. wszystko jest w nim a on jest wszystkim.
jest mysla ludzka , jest kamieniem. dobrem i zlem w ludzkim pojeciu ,poniewaz to co niewidzialne nie znane jest. pewne natomiast jest ze stale oddaje a zycie (szeroko pojete) czerpie.
ludzki sposob widzenia czyni stworce roznym . ale to tylko my widzimy cos co oceniamy jako roznice lub nic.
materia i brak materii . pustka a w pustce cos.
z powodu pustki wiemy ze czegos nam brakuje.
to pustka mowi ze cos mielismy ale to ulecialo,zakryte jest.
dzieki pustce poszukujemy , a to czyni nas wolnymi ludzmi.
11-02-2008 18:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...,powstaje w naszej glowie obraz swiata jakim go widzimy.

To co w końcu widzimy: to, co powstaje w naszej głowie (obraz świata), czy po prostu świat?

>dzieki fizycznosci tworzymy w glowie cos nie fizycznego.

To ryzykowny sposób mówienia. Zakłada on pewien "tercet" poznawczy: z jednej strony mamy fizyczność, z drugiej strony jesteśmy "my" (którzy cos tworzymy) i wreszcie coś niefizycznego w głowie. dla mnie punktem wyjścia jest w każdym przypadku zmysłowa świadomość. to, co nazywasz "niefizycznym" to jedynie funkcja: np. pojęcia nie są fizyczne, ale też nie maja jakiegoś samodzielnego bytu.

>mozemy tak naprawde tylko przypuszczac na zasadzie podobienstwa ze czujemy tak samo.

Nie rozumiem, po co zabiegać o rzeczy niemożliwe: nigdy nie czujemy tak samo. Z tej prostej przyczyny, że nie ma dwóch identycznych mózgów. Wystraczy, że rozumiemy się z grubsza w pewnym przedziale błędów.

>jedyna szansa poznania czy mowimy o tym samym jest jezyk.

Źródłem znaczeń jest nasza świadomość. Bez niej kamień jest tylko kamieniem. Świadomość ujmuje relacyjność rzeczy, że każda może do czegoś służyć,że odsyła do czegoś innego, że jest uwikłana w sieć zwaną światem. W sensie teorii identyczności nigdy nie mówimy o tym samym, ale też nie chodzi o to. Wystrczy, że z grubsza się dogadujemy. I o dziwo im problem jest mniejszy, tym lepsza komunikacja, by wreszcie stała się (prawie) niemożliwa w oparach światopoglądowych dyskusji. O tym samym ludzie jedynie krzyczą lub wyją. Wtedy zazwyczaj chodzi o tak proste sprawy jak chleb, życie, fizyczny ból.

>kiedy bedziemy wstanie odczuc innego czlowieka w 100%
>i bedziemy wiedzieli co robi bog.
>wszystko jest w nim a on jest wszystkim.

Taki język staje się bardziej wspólną zagadką niz wspólnym porozumieniem.

>z powodu pustki wiemy ze czegos nam brakuje.

A może jest tak, że to dzięki pustce pojawiają się wciąż nowe zjawiska. Stawiasz kolejny krok przed siebie dzięki pustce, nalewasz do wiadra wody dzięki pustce, kochasz kogoś dzięki temu, że robi ci przy sobie puste miejsce, które wypełniasz sobą.

>to pustka mowi ze cos mielismy ale to ulecialo,...

To nie pustka mówi, to pamięć. Pozwól i jej ulecieć również.

>dzieki pustce poszukujemy , a to czyni nas wolnymi ludzmi.

zgoda.
10-02-2008 21:35 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>>skąd to się bierze: ta ciągła potrzeba napełniania płuc powietrzem?
>pluca to rzecz fizyczna a chec posiadania lub uszczesliwianie sie dzieki rzeczom to juz nie fizyka. zgodzisz sie chyba?
>w koncu zwierzeta nie gromadza ponad miare tylko ludzie ,chca miec wiecej i wiecej .

Napełnianie płuc to funkcja biologiczna, do podtrzymywania życia jednostki bezpośrednio, replikacji genów pośrednio.
Zwierzęta dążą do zajęcia najlepszych terenów jak najwięcej zasobów, do rozmnażania (replikacji genów). Nie rozszerzają swego występowania dopiero gdy wyczerpią się możliwości. Czy ich ekspansywność terytorialna, nie jest podobna gromadzeniu przez ludzi? U niektórych np. pszczoły, jest podział na role społeczne.
Zwierzę Homo sapiens rywalizuje o co inne, ale to inne służy temu samemu, uzyskaniu jak najlepszych warunków dla przetrwania genów.
Człowiek nie jest trwale uszczęśliwiony rzeczami, bo nie są one celem, lecz środkiem do celu, do przedłużenia życia. W wymiarze jednostkowym zgromadzone zasoby wykorzystuje: dla zwabienia partnera, zwiększenia for swojego potomstwa, oraz na czas gdy spada jego sprawność.
Rzekomo wyższe cele służą temu samemu, tyle że w wymiarze gatunkowym.

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 21:57 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>jedynie niezywi nic nie potrzebuja .

Jeżeli jesteś wierzący to powinieneś wiedzieć że nieżywi potrzebują modlitwy. Kościół katolicki dla zmarłych sprzedaje msze. Wierzący człowieku, jam niewierzący i mam nadrabiać fuszerkę Twoich katechetów? Za co IV Rzeczpospolita im płaci z budżetu?

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 22:25 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>zwierze zaspokaja tz, podstawe i zyje .
>czlowiek niestety nie, poniewaz ma ciagle nowe potrzeby zaspokojenia sie.

Człowiek który zaspokoi podstawowe potrzeby, już przeżyje, a nawet się rozmnoży, identycznie jak inne gatunki zwierząt. Zwierzę nawet jeżeli to nie człowiek, a inny jego gatunek ma potrzebę nowej ekspansji, na nowe tereny. Są takie gatunki zwierząt, które uczą się coraz lepszej kooperacji, ze zwierzętami innego gatunku np. usługi oczyszczanie z insektów.

>i tym roznimy sie od zwierzat. i nie wynika to z wyzszej inteligencji,lecz roznicy miedzy nami.

Szympans jest bardziej podobny do człowieka, niż do królika, jastrzębia, lub żaby.

Pozdrawiam

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
10-02-2008 19:17 
 Ocena 3 na 3
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>a gdy dodam ,ze istota stworcy jest nie poznawalna dla czlowieka ze wzgledu na fizycznosc 5 zmyslow. a jak wiemy bog to duch

Skoro Istota Stwórcy jest niepoznawalna, to jak Ją poznałeś? Skąd przeświadczenie że istnieje? Pisząc "bog to duch" co przybliżasz, wyjaśniasz? Zastąpiłeś tylko słowo Stwórca, Bóg, Ojciec, Jahwe, Allah, Chrystus słowem Duch Święty, co nie przybliża postaci.
Duch czyli bezcielesna zjawa, zwid, iluzja, urojenie, omam.

>a duch z cialem ma nic wspolnego.

Jak "wiesz" Bóg czyli Duch, z ciałem Maryi Dziewicy, miał ponoć Syna Jezusa. Napisałeś "ma nic wspólnego". Więc to Ich wspólne Dzieciątko Jezus to nic?
Też uważam że to tylko fikcja literacka.

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. Stanisław Gejo
Rotor
>załóżmy, że dowiedliśmy istnienia boga.
>między innymi i to, że, jak głosi św. jan, bez boga nic się
>nie stało, co się stało. a więc i dowód, o którym właśnie
>mowa, ma w gruncie rzeczy boskie źródło. w ten sposób
>dowiedliśmy też pośrednio, że jednym z zajęć boga jest
>dowodzenie sobie, że istnieje.
>czy to nie dziwne zajęcie?

- Zaiste, jest to zajęcie dziwnie idiotyczne - jeżeli jest tak, jak można wywnioskować wg św.ietnego Jana.
czlowiek (9 punktów)
>
ja nie twierdze ze jestem wierzacy!
ani nie zaprzeczam w istnienie wiary czlowieka w cokolwiek.
zakladajac ze chcesz cos dokonac , wierzysz ze ci sie uda.

rozwazamy tutaj co robi bog, wiec ja rozwazam droge poznania czlowieka jako wewnetrznej pustki i co z tego wynika.

w moim przypadku uczucie pustki sugeruje mi kodeks moralny zawarty w zasadach spoleczenstwa. co poniekad jest przerysowane chrzescijanstwem w naszym kraju i europie .

czuje sie dobrze myslac ze wszyscy maja prawo byc tacy jak im nakazuje wnetrze. oczywiscie w ramach zdrowego myslenia.

czlowiek chyba wie ze wiecej zyska dobrem niz zlem i tak to sie dzieje.
czy bog jest czy go nie ma ?
jest za to pustka w czlowieku i swiadomosc skonczonosci zycia.
wiec co robic?
dla mnie jest najlepiej zachowywac sie jak bog.
przeciez w koncu niby jestesmy jego dzielem i jak kazdy artysta wlozyl kawalek siebie w dzielo.
poniekad przez to jestesmy nim.
dlatego tez na pytanie co robi bog mozna oidpowiedziec pytajac siebie co robie ,jak sie czuje ,kim jestem.
co nas z nim laczy to napewno poczucie pustki.
on jest jedyny i my rowniez odizolowani w swoim wnetrzu.
pozdrawiam ..
16-02-2008 19:30 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>czlowiek chyba wie ze wiecej zyska dobrem niz zlem i tak to sie dzieje.

Ja osobiście wolę spotykać ludzi życzliwych, a ze zła rodzi się nieufność, podejrzliwość i negatywne nastawienie. Mam nadzieję, że o zysku w postaci wzajemnej życzliwości międzyludzkiej myślałeś.

>czy bog jest czy go nie ma ?
>jest za to pustka w czlowieku i swiadomosc skonczonosci zycia.
>wiec co robic?

Świadomość skończoności życia mojego, jako jednostki gatunku ludzkiego, i nadzieja rozwoju kolejnych pokoleń, które mają inną świadomość niż człowiek jaskiniowy. My umieramy ale część naszej świadomości pozostaje w nowych pokoleniach.
Powinniśmy postępować tak aby zostawić lepszy (póki co jedyny) świat, Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Śmierć ma tę dobrą stronę, że choćby ktoś miał całe złoto USA i Szwajcarii oraz ogłosił się władcą całej Ziemi to i tak umrze. Dzięki temu wiem że te materialne dobra nie są najważniejsze i nie potrzebuję zatracać sumienia w wyścigu szczurów po nie.


Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>
czlowiek (9 punktów)
>>o zysku jakimkolwiek.
wyscig szczurow co to znaczy? teraz gdy wszyscy bez wyjatku podazamy za pieniedzmi.
mniejszymi lub wiekszymi ale zawsze.
pieniadz jest podstawa zapewnienia sobie bytu i tyle. a kazdy okresla sobie poziom w jakim chce zyc.

czy pieniadze zdobyte w sposob uczciwy poprzez ciezka przykladna ( dobra ) prace nie sa podwojnym zyskiem?
sa i pieniadze jest i dobre samopoczucie oraz renoma czlowieka .
czyli zysk poprzez dobro.
najgorzej jest gdy wkladasz dozo siebie w prace a zysk jest marny i nie wrozy przyszlosci.
co do innych - fajnie maja lub jeszcze inni zle maja.
ale co mnie to obchodzi lub ciebie ?
dlaczego smierc ma byc wyrownaniem rachonkow??
smierc ma byc uwolnieniem od niewiedzy
dla mnie tez zysk w postaci dobra.

pozdrawiam
19-02-2008 02:35 
 Ocena 2 na 2
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>wyscig szczurow co to znaczy? teraz gdy wszyscy bez wyjatku podazamy za pieniedzmi.

Wyścig szczurów to ślepa rywalizacja i zwalczanie konkurencji, dążenie do szybkiego zysku, bez oglądania się na skutki społeczne.
W dążeniu do zysku nie ma nic złego, jeżeli uwzględnia się szersze skutki swojej działalności. Można to robić z korzyścią dla wszystkich uczestników, we współpracy, mając na uwadze także środowisko naturalne.

>pieniadz jest podstawa zapewnienia sobie bytu i tyle. a kazdy okresla sobie poziom w jakim chce zyc.

Jest to zgodne z prawem, jednak oceny etyczne dla określanego sobie poziomu życia mogą być różne. Drastyczne oszczędzanie na bezpieczeństwie pracy, po to by właściciel korporacji zarobił na przejażdżkę promem kosmicznym, różnie można ocenić. Dla mnie bierze on udział w nieetycznym wyścigu szczurów.

>czy pieniadze zdobyte w sposob uczciwy poprzez ciezka przykladna ( dobra ) prace nie sa podwojnym zyskiem?

Eksploatacja szybu węglowego, przy dużym stężeniu metanu, to uczciwe zarabianie czy nie? Pieniądze są środkiem do rozliczania się między ludźmi nie towarem. Zdobywane kosztem wypadków i przeciążenia w wymiarze społecznym są stratą bo powstają koszty leczenia i rent.

>sa i pieniadze jest i dobre samopoczucie oraz renoma czlowieka .
>czyli zysk poprzez dobro.

Dla mnie Amerykanin w limuzynie spalającej 15 litrów na 100 km., nie ma większej renomy niż skromny Francuz w miniaturowym palącym poniżej 5 litrów na 100 km.

>najgorzej jest gdy wkladasz dozo siebie w prace a zysk jest marny i nie wrozy przyszlosci.

Skoro jest tak nisko ceniona, to czy warto się w nią angażować? Szukałbym innej.

>co do innych - fajnie maja lub jeszcze inni zle maja.
>ale co mnie to obchodzi lub ciebie ?

Mnie obchodzi bo z głodu dzieci kradną, a później (jako dorośli) kradną, bo lepiej to potrafią robić niż co innego.
Nie piszę iż tylko głodni kradną.

>dlaczego smierc ma byc wyrownaniem rachonkow??

Bo prezes spółki węglowej, nie jest stokrotnie pożyteczniejszym człowiekiem niż górnik, a ten pierwszy określił sobie stokrotnie wyższy poziom życia. Niemożność wykupienia się prezesa od śmierci (nawet życia 100 razy dłużej) jest namiastką sprawiedliwości.

>smierc ma byc uwolnieniem od niewiedzy

Ja nie oczekuję iż po śmierci czegoś się dowiem (np. jak tam jest). Już tam byłem przed poczęciem mojego życia. Zanim zostałem poczęty przez rodziców nie wiedziałem i nie czułem nic. Po śmierci również nie będę nic wiedział i nie będę ani cierpiał w piekle, ani radował się w niebie. Będzie ze mną tak samo, jak już było przed poczęciem.

Pozdrawiam


Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem.
czlowiek (9 punktów)
uwolnienie sie od niewiedzy to okreslenie nirwany.
ale oglnie patrze na to tak samo.
jest to uwolnienie od wszystkiego,dlatego uwazam smierc za dobro niz zlo.
teraz na pewno nie chcialbym umierac , ale gdy dopadnie mnie uwiad starczy a co gorsza bede robil pod siebie kto wie....

a propos samoch. dla mnie osobiscie jest wazne aby czlowiek mial pasje w zyciu a jego status spoleczny mnie nie obchodzi.

z twojej wypowiedzi mozna zaryzykowac stwierdzenie ze jesli ktos wysiadzie z limuzyny ktora spala 35l/100 nie jest czlowiekiem ktoremu podasz reke.tak jest?


19-02-2008 21:09 
 Ocena 3 na 3
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>z twojej wypowiedzi mozna zaryzykowac stwierdzenie ze jesli ktos wysiadzie z limuzyny ktora spala 35l/100 nie jest czlowiekiem ktoremu podasz reke.tak jest?

To raczej bogaci materialnie oddzielają się od pozostałych ludzi, w budynkach ogrodzonych z dozorem ochroniarzy. Więc kto komu nie podaje ręki? Nie oskarżam za to, tylko stwierdzam fakt. Rozumie ich, a nawet akceptuję.

Pozdrawiam.

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. Stanisław Gejo
czlowiek (9 punktów)
>>zalezy gdzie sie mieszka ....

doswiadczam ludzi ktorzy w Polsce mogliby uchodzic za bogatych a nie sa tacy jak mowisz.
pytanie.dlaczego?
ja stawiam na mentalnosc.
nie wiem o jakim zrozumieniu mowisz kiedy ktos sie izoluje.
dwa powody:
strach przed cholota
lub
wysokie mniemanie o sobie

kazdy z tych powodow ma pochodne ,wiec o jakim zrozumieniu mowisz?
20-02-2008 22:00 
 Ocena 1 na 1
Panteiści Podmiot (6811 punktów)
>w Polsce mogliby uchodzic za bogatych a nie sa tacy jak mowisz.

W każdej grupie są różni ludzie, rodzeni bracia różnią się, użyłem słowa raczej (czyli nie generalizuję na wszystkich). A strzeżone szeregi domów o których pisałem są, nawet przy moim osiedlu.
Mieszkańcy jednego z takich osiedli chcieli nawet, by przy wjeżdżaniu na ulicę osiedlową postawić strażnika, aby zapisywał numery wjeżdżających samochodów nie należących do mieszkańców.

>pytanie.dlaczego?
>ja stawiam na mentalnosc.
>nie wiem o jakim zrozumieniu mowisz kiedy ktos sie izoluje.
>dwa powody:
>strach przed cholota
>lub
>wysokie mniemanie o sobie
>kazdy z tych powodow ma pochodne ,wiec o jakim zrozumieniu mowisz?

Ja rozumiem ich ponieważ wykrywalność włamań jest niska. Są też nachalni domokrążni sprzedawcy i usługodawcy. Np. z Tele 2, Dialog, firm ubezpieczeniowych, Świadkowie Jehowy itd.
Dzwoni taki i od razu mówi co oferuje np. bezpłatne studium biblijne, nie dbając o to czy wykonujesz czynność wymagającą skupienia uwagi, jesteś pod natryskiem, wykonujesz złożoną pozycję yogi (asanę),czy odsypiasz po nocnej zmianie. Nie zapyta czy na ględzenie o Biblijnej bajce, o stworzeniu w sześć dni, masz w danej chwili czas i ochotę. Dziwią się że są traktowani jako intruzi.

Nie jest to tematem wątku, więc to mój ostatni post w tej kwestii.

Pozdrawiam

Dusza po śmierci idzie tam, gdzie była przed poczęciem. <Stanisław Gejo>

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365