Racjonalista - Strona głównaDo treści
O objawionych i oświeconych

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-02-2008 19:17świerszcząca miksturka (87 punktów)O objawionych i oświeconych
Ocena 1 na 3
Religie oraz atezimy odmawiają człowiekowi stanięcia w prawdzie wobec możliwości jego poznania.
Już Kant dowiódł, że "rzecz sama w sobie" jest nam niedostępna a twierdzenia "Bóg istnieje", "Bóg nie istnieje" są równoważnymi zdaniami a priori. Tymczasem religie i ateizmy uczą, że z obserwacji możemy wyciągać jakieś przesłanki za tym jaka jest "rzecz sama w sobie". Przez to oszukują człowieka w jego drodze do poznania. Iluzja ta prowadzi do występowania ze stanowisk omnipotentnych, przez co religie i ateizmy w ich historycznym ujęciu, posiadają krew na swych rękach ludzi, którzy nie podzielali ich przekonań.
Jedynie agnostycyzm poznawczy jest prawidłowym rozpoznaniem stosunku człowieka wobec nieznanego. Wszystkie zaś przesłanki religii i ateizmów są już tylko kwestią interpretacji. Zapewne też nikt nigdy w imię agnostycyzmu nie zabijał, a także nie ma fanatycznych ruchów agnostycznych.
Religie nas potępiły, ludzie tacy jak Dawkins odrzucili.
Tymczasem od Kanta wiemy, że rzeczy tak się mają iż poznanie ludzkie jest w relacji agnostycznej wobec "rzeczy samej w sobie", istnieje miejsce na irracjonalną wiarę, nie ma miejsca na omnipotente światopoglądy.
Stąd też religie i ateizmy są nieetycznymi systemami światopoglądowymi. Jakkolwiek te pierwsze uważają się za objawione, a te drugie za oświecone. Nie odmawiamy im tego. Są takiego, gdyż się takimi ogłosiły.
Wiemy jednak dobrze, że są błędne w swych pośpiechu i niezbyt je cenimy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>... "rzecz sama w sobie" jest nam niedostępna ...

To z jakiej racji o niej w ogóle mówimy? Czy nie jest ona jedynie czystym konstruktem, taką sobie "spekulatywką"?
09-02-2008 19:51 
 Ocena 1 na 1
świerszcząca miksturka (87 punktów)
>>... "rzecz sama w sobie" jest nam niedostępna ...
>To z jakiej racji o niej w ogóle mówimy? Czy nie jest ona jedynie czystym konstruktem, taką sobie "spekulatywką"?
Religianci i ateiści o niej mówią podając jej charakterystyki.
Natomiast pojawiło się to pojęcie jako wniosek z dyskusji nad granicami poznania. Mamy dostęp jedynie do obserwacji, fenomenów, nigdy zaś do "rzeczy samej w sobie". Wszystko co możemy powiedzieć o świecie jest wzięte z tychże fenomenów, co stanowi nieprzekraczalną granicę poznania.


09-02-2008 20:51 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Mamy dostęp jedynie do obserwacji, fenomenów, nigdy zaś do "rzeczy samej w sobie". ...

Jeśli się nie mylę, jesteśmy razem po tej samej, jednej i jedynej stronie świata.
świerszcząca miksturka (87 punktów)
>>Mamy dostęp jedynie do obserwacji, fenomenów, nigdy zaś do "rzeczy samej w sobie". ...
>Jeśli się nie mylę, jesteśmy razem po tej samej, jednej i jedynej stronie świata.
>
ale "rzecz sama w sobie" to nie jes "niebo"


------
J.Szulc (5723 punktów)

Czuję tu filozofię w swojej czystej (z założenia) postaci.
Patrząc od strony bardziej ludzkiej, mniej naukowo brzmiącej, uważam, że agnostycyzm, jako taki, jest bardziej "przyswajalny" dla szeroko pojętego umysłu ludzkiego.
Łatwiej jest "przeciętnemu" człowiekowi utożsamiać się z czymś, co nie niesie za sobą niezrozumiałych wyrażeń i zwrotów.
Wbrew pozorom, jest bardzo wielu ludzi, którzy będąc agnostykami, wcale sobie tego nie utożsamiają.
Zgadzam się, że takie podejście do rzeczywistości jest chyba najbardziej uczciwe.

P.S. Tak dla żartu - bardzo mało jest postów około południa, w niedzielę. Bo co? "Ateiści" na "co dzień" siedzą spokojnie na sumie?

Pozdrawiam agnostyków, kimkolwiek są....

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
świerszcząca miksturka (87 punktów)
>Czuję tu filozofię w swojej czystej (z założenia) postaci.
>Patrząc od strony bardziej ludzkiej, mniej naukowo brzmiącej, uważam, że agnostycyzm, jako taki, jest bardziej "przyswajalny" dla szeroko pojętego umysłu ludzkiego.
>Łatwiej jest "przeciętnemu" człowiekowi utożsamiać się z czymś, co nie niesie za sobą niezrozumiałych wyrażeń i zwrotów.
>Wbrew pozorom, jest bardzo wielu ludzi, którzy będąc agnostykami, wcale sobie tego nie utożsamiają.
>Zgadzam się, że takie podejście do rzeczywistości jest chyba najbardziej uczciwe.
>P.S. Tak dla żartu - bardzo mało jest postów około południa, w niedzielę. Bo co? "Ateiście" na "codzień" siedzą spokojnie na sumie?
>Pozdrawiam agnostyków, kimkolwiek są....
>
Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk


Jakimi to niezrozumiałymi dla przeciętnego człowieka wyrażeniami posługuje się ateizm, a agnostycyzm nie, by ten drugił miał być łatwiej przyswajalny dla przeciętnego człowieka?
Proszę tu zauważyć, że pierwszy Twój kierunek myślenia to "jak skuteczniej głosic". Agnostycyzm taki nie jest... Agnostycyzm poznawczy to po prostu akceptacja relacji poznawczych człowieka do "rzeczy samej w sobie". To jest akceptacja, że trzeba iść przez życie wiedząc, że się nic ostatecznego nie wie. Proste dla przeciętnych umysłów są właśnie światopoglądy wyjaśniające, takie jak religie lub ateizm. I im bardziej są nasączone emocjami wobec przeciwstawnych światopoglądów wyjaśniających, tym większe szanse, że się "utwierdzą" w danej osobowości.
J.Szulc (5723 punktów)

Na "dzień dobry" mam prośbę. Wiem, że niektórzy będą mieli pretensje za to, ale trudno... proszę, kasuj wypowiedź poprzednika, jeśli nie jest Ci potrzebne jakieś zdanie jako odnośnik wypowiedzi. Przepraszam, ale to rozprasza. Dziękuję.

Nie chcę niczego głosić, jakby co. Pracuję w bardzo różnych środowiskach i wiem, że samo słowo "agnostycyzm" nie jest w większości przypadków rozumiane.
Uważam, że zbyt mało angażujemy się, żeby nas poznano. Nas i nasz światopogląd. A wiesz, co najbardziej odstrasza ludzi? Właśnie słowa, których się nie rozumie do końca. Człowiek posiada w sobie pewną barierę, i jeśli czuje, że coś jest poza jego percepcją, wycofuje się. Nawet, jeśli to oznacza jego szkodę.
Świadomość, to coś, czego człowiek potrzebuje najbardziej.
Nie jesteśmy narodem wierzącym. Jesteśmy narodem "przyuczonym".
Jeśli pisałam niezrozumiale - przepraszam.

Pozdrawiam.

Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
świerszcząca miksturka (87 punktów)
No cóż co do doświadczenia dyskusji z ludźmi, to wiele nie mam do powiedzenia, ponieważ z nimi nie dyskutuję. Przykładowo w obecnej firmie w której pracuję nikt nie zna moich poglądów. Dla mnie jest obojętne czy w około mnie mają moje poglądy, bo nie mam ich dla potrzeb politycznych. Ciekawiło mnie niegdyś ile mogę powiedzieć o Bogu i sensie istnienia i w tym zakresie poznawałem świat, choć głównie myśl ludzką. Miałbym to próbować komuś przekazać? Musiałby coś czytać. Musiałb mieć motywację. Tymczasem weźmy np. moich znajomych z pracy - jeden (kierownik) przyniósł kiedyś ostentacyjnie Dawkinsa, inny kiedyś naiwnie się dopytywał nas o to czy i my zapominamy nie jeść mięsa w piątki ( ), czy też jakiś który chodzi w koszulce z rybką. Tzn. o czym mielibyśmy rozmawiać? Nie chcę Was martwić, ale namniej rozmowny byłby ten pierwszy bo on już naprawdę wszystko wie Pozostali tylko wierzą i to w sposób dla mnie skandaliczny.
Natomiast trzeba brać poprawkę na to, że w pracy spotykamy się by zarobić a nie dlatego bośmy usłyszeli, że tu są jacyś wybiti myśliciele, stąd też jak sądzę jest to miejsce gdzie nie ma miejsca na światopoglądowe wynurzenia. Tak więc ani Dawkinsa, ani objawień Matki Boskiej Medjugorskiej, ani głupich pytań o posty. To odnośnie sprawy, że w różnych środowiskach agnostycyzm nie jest znany. Niezwykle trudno mi sobie wyobrazić by ktokolwiek nakłonił mnie do jakichś wynurzeń. Ale masz rację, jest tak dlatego, gdyż nie wierzę by rozumieli, a nawet gdyby słowa zrozumieli, nie byliby w stanie uchwycić stojących za nimi idei.
Czy ja się wynoszę? Owszem, ale tylko trochę Ludzie na prawdę by nie rozumieli.


------
J.Szulc (5723 punktów)

Pracuję przede wszystkim w środowisku wiejskim. Nie znaczy to, że to tylko "osoby niedorozwinięte" - przepraszam, mam w sercu cały czas pewien wątek i pewną osobę.
Moi znajomi znają moje podejście, bo się z nim nie kryję.
Ksiądz w parafii też jest zorientowany. Uwierzysz, że prosiłam go ostatnio o pomoc w uzyskaniu literatury do pracy, którą muszę napisać? Stanął na wysokości zadania i jestem mu wdzięczna. I za to go cenię.
Dla mnie osobiście nie jest ważne, jaki pogląd religijny, ewentualnie światopogląd ktoś reprezentuje.
Dla mnie liczy się człowieczeństwo, cokolwiek dla Ciebie ono znaczy...

Pozdrawiam ciepło...


Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
09-02-2008 22:08 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Uważam, że zbyt mało angażujemy się, żeby nas poznano.

Dobrze żył ten, kto się dobrze ukrył. To Kartezjusz. Zdaje się, że dlatego wielu o nim słyszało.
J.Szulc (5723 punktów)

Chyba trochę przesadzasz, diogenesie...
Kartezjusz aż taki świetlany nie był... chociaz trudno odmówić mu zasług, to prawda.

Niezmiennie pozdrawiam...


Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
greene

>Proszę tu zauważyć, że pierwszy Twój kierunek myślenia to "jak skuteczniej głosic". Agnostycyzm taki nie jest... Agnostycyzm poznawczy to po prostu akceptacja relacji poznawczych człowieka do "rzeczy samej w sobie". To jest akceptacja, że trzeba iść przez życie wiedząc, że się nic ostatecznego nie wie.

A czy to jest wiedza ostateczna? - To, że się nic ostatecznego nie wie?
A może to tylko przypuszczenie, że tak jest? Może jednak coś ostatecznego wiemy? To, że np. "nic ostatecznego się nie wie."?
świerszcząca miksturka (87 punktów)
>>Proszę tu zauważyć, że pierwszy Twój kierunek myślenia to "jak skuteczniej głosic". Agnostycyzm taki nie jest... Agnostycyzm poznawczy to po prostu akceptacja relacji poznawczych człowieka do "rzeczy samej w sobie". To jest akceptacja, że trzeba iść przez życie wiedząc, że się nic ostatecznego nie wie.
>A czy to jest wiedza ostateczna? - To, że się nic ostatecznego nie wie?
>A może to tylko przypuszczenie, że tak jest? Może jednak coś ostatecznego wiemy? To, że np. "nic ostatecznego się nie wie."?
Chyba się odrobinkę zapętliłeś


------
greene

Z całym szacunkiem ale się nie zapętliłem Inaczej - Czy to, że się nic ostatecznego nie wie jest wiedzą ostateczną czy nie?
świerszcząca miksturka (87 punktów)
>Z całym szacunkiem ale się nie zapętliłem Inaczej - Czy to, że się nic ostatecznego nie wie jest wiedzą ostateczną czy nie?

No zapetliles sie. Cokolwiek rozumiesz przez "ostateczna wiedze", zadajesz pytanie, czy istnieje taka sytuacja, ze ostateczna wiedza jest to, ze nie posiadamy ostatecznej wiedzy. No skoro nie posiadamy, to jak mozemy posiadac. Pytanie jest tak skonstruowane, ze nie umozliwia odpowiedzi "tak", "nie", gdyz jest poza logiczne, nonsenswne.


------
greene
Odpowiadam na Twoje stwierdzenie, że nie ma ostatecznej wiedzy. Jeśli Twoje stwierdzenie nie jest ostateczną wiedzą, wówczas wszystkie stanowiska są równie prawomocne. Np. stwierdzenie, że istnieją rodzaje wiedzy, które są ostateczne, jest w równym stopniu prawomocne co Twoje stwierdzenie, że ich nie ma.

Dlatego zapytałem czy Twoje stwierdzenie jest wiedzą ostateczną, bo jeśli nie jest to równie sensowne jest stwierdzenie, że wiedza ostateczna, jakakolwiek, istnieje. Twoje stwierdzenie że nie ma ostatecznej wiedzy rości sobie pretensję do bycia ostateczną wiedzą, nawet jeśli ona dotyczy tego, że takowa wiedza nie istnieje . Czy teraz mnie rozumiesz?
greene
Oto i podobne zdanie do tego, że nie ma wiedzy ostatecznej - "Wszyscy nie mają racji". Od razu powstaje jak najbardziej logiczne pytanie - "Czy ten kto je wypowiada też nie ma racji?" Jeśli ją ma, to jego wypowiedź jest nieprawdziwa. Bo on sam ma rację. Podstaw pod zmienne Twoje stwierdzenie, że nie ma wiedzy ostatecznej a wyjdzie Ci ten sam paradoks. Okaże się, że ta wiedza jest ostateczną
świerszcząca miksturka (87 punktów)
Wiec wyrażam się ściślej: Trzeba iść przez życie akceptując, że sądy o "rzeczy samej w sobie" są sądami a priori.


------
greene
Dave Chalmers, współczesny filozof, zapytany o to czy Bóg istnieje odpowiedział jak na agnostyka przystało: "Nie wierzę w Boga bo rozum mój podpowiada mi różne paradoksy nie do przezywciężenia, ale to czy On faktycznie nie istnieje - tego nie wiem." Pozdrawiam!
świerszcząca miksturka (87 punktów)
Również pozdrawiam


------
Celecrin (11895 punktów)
Czesc
Dzis granica pomiedzy ateizmem i agnostycyzmem zaciera sie.
Ateizm dzieli sie na wiele postaw, w tym sa takie, ktore sa blisko agnostycyzmu.
Ateista w istocie nie powie wiele wiecej niz: Nie wierze w boga...Prawda?

Autor watku rozwaza sprawy czysto filozoficznie. Filozofia zajmuje sie rzeczami 'nieskonczonymi'. W fizyce nieskonczonosci wyznaczaja granice kazdej teorii. Innymi slowy, jesli pojawia sie nieskonczonosc teoria zaczyna byc bledna.

Filozofia nie ma takich problemow, co obnazyl wlasnie Kant.
Wedlug mnie Kant zniszczyl filozofie, jako co wiarygodnego. Pokazujac, ze niczego nie jest w stanie udowodnic, ze to tylko 'lanie wody'.

Twoj przyklad (cytat) nie odpowiada czystemu agnoscytyzmowi poznawczemu. Prawdziwy agnostyk stoi w ostrej sprzecznosci z religia i jest rzeczywistym, prawdziwym racjonalista.
Pojecia te zreszta sa bardzo mylace, o czym swiadczy chocby Wikipedia. Porownaj hasla: agnostycyzm i ateizm.

P.S. Brak polskich czcionek chcialbym usprawiedliwic pisaniem z pracy...Nie mam polskich znakow...
greene
Twoj pryklad (cytat) nie odpowiada czystemu agnoscytyzmowi poznawczemu. Prawdziwy agnostyk stoi w ostrej sprzecznosci z religia i jest rzeczywistym, prawdziwym racjonalista.
>Pojecia te zreszta sa bardzo mylace, o czym swiadczy chocby Wikipedia. Porownaj hasla: agnostycyzm i ateizm.

Pojęcia te są mylące. To prawda. Ale już to, że piszesz że agnostyk stoi w ostrej sprzeczności z religią i jest rzeczywistym, prawdziwym racjonalistą jest równie mylące. Jeśli by się trzymać tzw. definicji agnostycyzmu religijnego to mówi on np., że poznanie Boga jest niemozliwe (agnostycyzm poznawczy). Nie znaczy to jednak, że ów agnostyk stoi w sprzecznosci z religią. Może być wprost przeciwnie! Może być głęboko wierzącym w religijne objawienia. To samo dotyczy Twojej definicji tzw. "prawdziwego racjonalisty". Może być równie myląca. Oto i przykład użycia słowa racjonalizm:

Racjonalizm - (3) occasionally been applied to the method of treating revealed truth theologically, by casting it into a reasoned form, and employing philosophical Categories in its elaboration.

Zostańmy więc lepiej przy "mylących pojęciach" Wierzę, że moje zastosowanie było zgodne z wieloma definicjami "agnostycyzmów" i że było nieco mylące w innych kontekstach. Niemniej użyłem go luźno, tak jak na to zasługuje ( o czym napisałeś ) ale nieco wyżej sam dokonałeś dość sztywnej definicji która zadaje kłam nieco nizszemu, sensownemu swierdzeniu o "mylących pojęciach".

Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Zrozum, stwierdzenie, że "nie można poznać boga", dla agnostyka religijnego (którym jestem) oznacza to, że wszystkie religie są nieprawdziwe, że są legendami.
Jest to dość mocne stwierdzenie.

Jestem też ateistą, ponieważ " nie wierzę w Boga, bogów, boginie".
greene

(5) Agnosticism, with special reference to theology, is a name for any theory which denies that it is possible for man to acquire knowledge of God. It may assume either a religious or an anti-religious form.

Myślę, że jak widać jasno z definicji, można być agnostykiem religijnym a jednocześnie wierzyć w Boga. Tak jak napisałem wyżej. Proponuję więc używać albo przynajmniej napisać, że słowo agnostyk religijny ma też inne zgoła deifinicje od tej Twojej. Chyba, że nie bierzesz pod uwagę terminologii encyklopedycznej...
Celecrin (11895 punktów)
Cytat:
(5) Agnosticism, with special reference to theology, is a name for any theory which denies that it is possible for man to acquire knowledge of God. It may assume either a religious or an anti-religious form.

Cytat:
Myślę, że jak widać jasno z definicji, można być agnostykiem religijnym a jednocześnie wierzyć w Boga.


Przetłumaczę pierwszy tekkst, na ile znam angielski:
Agnostycyzm, przy szczególnym odniesieniu go do religii, jest nazwą każdej teorii która zaprzecza, że człowiek może poznać wiedza o Bogu. Może ona przybierać formy religijne i nie religijne.

Teraz porównajmy to do mętnych definicji z Wikipedii.
1. Agnostycyzm (gr. ἄγνωστος ágnōstos - "nieznany, niepoznawalny") - pogląd, według którego nigdy nikomu nie uda się dowieść istnienia lub nieistnienia Boga, bądź negujący całkowicie lub częściowo możliwość poznania bytu.

2. Agnostycyzm religijny to pogląd religijny, który twierdzi, że nie wiadomo czy Bóg jest i w związku z tym jest to kwestia wiary, a nie poznania. Agnostycyzm religijny odrzuca wszystkie treści religijne , zawarte w tradycji i świętych księgach uważając, że ich wartość poznawcza jest zbliżona do legend. Agnostycyzm jednak nie zakłada, że nie jest możliwe sprawdzenie, czy Bóg istnieje. Zakłada natomiast, że aby coś zbadać, trzeba mieć ścisłą definicję tego, co się bada - dopiero wtedy możliwe jest stworzenie odpowiedniej metody i przyrządu badawczego. Ponieważ jednak wg agnostyków nikt nie jest w stanie jednoznacznie zdefiniować Boga, odrzucając definicje w innych religiach, agnostycy rezygnują z rozważań nad Bogiem, nie mając możliwości opracowania metody i przyrządu badawczego.

3. Agnostycyzm poznawczy to pogląd filozoficzny polegający na przyjęciu niemożności pełnego, rozumowego lub empirycznego ustalenia prawdziwości kluczowych faktów z dziedziny teorii bytu, takich jak istnienie materii, Boga, czy nawet realności świata zewnętrznego. Agnostycyzm poznawczy w odróżnieniu od agnostycyzmu religijnego nie musi stać w ostrej sprzeczności z religiami - głosi tylko, że religie to kwestia pozarozumowej wiary.

Z przytoczonej przez Ciebie definicji nie wynika, że "agnostycyzm religijny" zawiera w sobie jakąś religię. Raczej dlatego nazywa sie agnostycyzmem religijnym, że nie zawiera. Natomiast generalne ujęcie agnostycyzmu, "nie można poznać Boga" daje miejsce na wiarę.
greene

>Z przytoczonej przez Ciebie definicji nie wynika, że "agnostycyzm religijny" zawiera w sobie jakąś religię. Raczej dlatego nazywa sie agnostycyzmem religijnym, że nie zawiera. Natomiast generalne ujęcie agnostycyzmu, "nie można poznać Boga" daje miejsce na wiarę.

Okey, więc najpierw ostatnie zdanie - generalne ujęcie agnostycyzmu daje miejsce na wiarę. To właściwie wystarczy by nazwać stanowisko Chalmersa agnostycznym. Czyż nie?

Co do agnostycyzmu religijnego to jakiegoż lepszego chcesz cytatu niż ten?:

Agnostic theism (also called religious agnosticism )-the view of those who do not claim to know existence of God or gods, but still believe in such an existence. Wikipedia.

A to z encyclopedia of religion and science:

Religious agnosticism therefore operates in a profound theoretical contradiction. On the one hand, it affirms the existence of God and the truths of religion by faith, but on the other hand it denies reason the possibility of drawing upon these truths, which all the same constitute the ultimate meaning and definitive sense of existence. When F. Dostoevskij (1821-1881) writes that if he had to choose between the truth and Christ, he would chose Christ even against the truth, he expresses the most advanced point of a religious agnosticism that refutes a priori the possibility of conciliating religious truth with the truth of intellectual knowledge.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Bez sensu ciągniesz flejma. Co chcesz udowodnić, przeciez nie masz racji?
Spieramy się o to czy agnostycyzm jest "religijnym' poglądem.

>Co do agnostycyzmu religijnego to jakiegoż lepszego chcesz >cytatu niż ten?
Sprawdź hasło w POLSKIEJ Wikipedii: agnostycyzm religijny i napisz mi swoje wnioski.

W Wikipedii anglojęzycznej wyróżnili chyba z 10 definicji agnostycyzmu, przemilczałeś to? Pisząc prawdziwy agnostycyzm miałem na myśli nie filozoficzne definicje, ale życie.
Ty pomieszałeś pojęcie agnostycyzmu w ujęciu filozoficznym z używanym powszechnie i temu pierwszemu nadajesz status ogólnej definicji?.
Agnostycyzm jest pojęciem szerokim, pisząc więc, że jest pojęciem religijnym popełniłeś błąd. Co ciekawe, "religijny agnostycyzm" jest atakowany, że jest...bez sensu. Nie można bowiem powątpiewać w Boga i w niego wierzyć Zresztą "niemożliwość poznania" jako jedyny wyrożnik agnostycyzmu to czyste podejście filozoficzne, powstało ono poźno i nie zgodzę się, że reprezentuje dokładnie stanowisko.
Definicję filozoficzną wymyślono w 1869, przedtem już sceptycy istnieli, którzy nie chcieli się zdecydowanie wypowiedzieć w kwestii istnienia boga, bo jest to przecież bez sensu.

Dla mnie bycie agnostykiem to:
according to Stephen, is to reject what he calls "Dog-
matic Atheism," i.e., "the doctrine that there is no God,
whatever is meant by God..." ponieważ tego udowodnić się nie da. Skoro nie da się poznać żadnego boga, to jak mogły powstać religie, które wiedzą "wszystko"? Moga być one jedynie bajaniem, zatem zwrot "religijny agnostyk" jest tylko igraszką słów, to zwykły lekki sceptyk, żaden z niego agnostyk.
świerszcząca miksturka (87 punktów)
Uważam, że zacieranie różnicy między ateizmem i agnostycyzmem w ruchach ateistycznych jest po prostu chwianiem się metafizycznego sądu ateistycznego o świecie. Co to za ateizm, który nie jest pewien ateizmu. Celercinie nie wiem co "mi powie ateista". Ja wiem czym ateizm jest, nawet gdyby ani jednego ateisty na ziemi nie było.
A ktoś kto mówi tylko "nie wierzę w Boga" serwuje mi wynurzenia o swoich przeżyciach wewnętrznych. Co mam na to odpowiedzieć Celercinie ? To ma być ateizm w diamentowej postaci?


------
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)

>P.S. Tak dla żartu - bardzo mało jest postów około południa, w niedzielę. Bo co? "Ateiści" na "co dzień" siedzą spokojnie na sumie?

Śpią długo a potem uprawiają pozamałżeński seks lub też małżeński ale wyuzdany
Na cóż innego nadaje się niedziela

"Wizards don't believe in gods in the same way that most people
don't find it necessary to believe in, say, tables."
Terry Pratchett "Reaper Man"
avenger (463 punktów)
>Religie oraz atezimy odmawiają człowiekowi stanięcia w
>prawdzie wobec możliwości jego poznania.
>Już Kant dowiódł, że "rzecz sama w sobie" jest nam
>niedostępna a twierdzenia "Bóg istnieje", "Bóg nie
>istnieje" są równoważnymi zdaniami a priori. Tymczasem
>religie i ateizmy uczą, że z obserwacji możemy wyciągać
>jakieś przesłanki za tym jaka jest "rzecz sama w sobie".
>Przez to oszukują człowieka w jego drodze do poznania.
>Iluzja ta prowadzi do występowania ze stanowisk
>omnipotentnych, przez co religie i ateizmy w ich
>historycznym ujęciu, posiadają krew na swych rękach ludzi,
>którzy nie podzielali ich przekonań.
>Jedynie agnostycyzm poznawczy jest prawidłowym rozpoznaniem
>stosunku człowieka wobec nieznanego. Wszystkie zaś
>przesłanki religii i ateizmów są już tylko kwestią
>interpretacji. Zapewne też nikt nigdy w imię agnostycyzmu
>nie zabijał, a także nie ma fanatycznych ruchów
>agnostycznych.
>Religie nas potępiły, ludzie tacy jak Dawkins odrzucili.
>Tymczasem od Kanta wiemy, że rzeczy tak się mają iż
>poznanie ludzkie jest w relacji agnostycznej wobec "rzeczy
>samej w sobie", istnieje miejsce na irracjonalną wiarę, nie
>ma miejsca na omnipotente światopoglądy.
>Stąd też religie i ateizmy są nieetycznymi systemami
>światopoglądowymi. Jakkolwiek te pierwsze uważają się za
>objawione, a te drugie za oświecone. Nie odmawiamy im tego.
>Są takiego, gdyż się takimi ogłosiły.
>Wiemy jednak dobrze, że są błędne w swych pośpiechu i
>niezbyt je cenimy.
Masz rację myślę tak samo jak ty.Odrzuca mnie religia i to całe
przesadzanie narzucanie prawdy absolutnej.Ale też wkurza mnie agresja ateistyczna w stylu spalić zgnieść kościoły itd.Myślę że w obydwu kwestiach działa fanatyzm fanatyzm wiary albo fanatyzm nie wiary owoce tego są tak samo złe.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Co to jest ta rzecz sama w sobie?
Skoro twierdzisz, że jest niedostępna to popadasz w logiczną niemożność, bo jak możesz o czymkolwiek twierdzić, że jest niedostepne, skoro jest dla Ciebie niedostępne. Gdyby coś było dla Ciebie niedostępne nie miałbyś żadnej wiedzy o istnieniu tej rzeczy, ani też o jej nieistnieniu czy dostepności do niej.
Pozdrawiam
świerszcząca miksturka (87 punktów)
odpowiedź znajdziesz u Kanta


------

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365