 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-02-2008 17:45 | diogenes (42753 punktów) | Luksus filozofowania
4 na 4 | Primum vivere, deinde philosophari. Najpierw żyć, potem filozofować. To klasyczna formuła przyznająca prymat praktyce przed teorią. Sugeruje ona, że filozofia to swego rodzaj luksus, który można uprawiać dopiero po zaspokojeniu elementarnych potrzeb. Nic dziwnego, że najprostszym sposobem pozbawienia ludzi myślenia, jest zredukowanie ich do istot pogrążonych w zaspokojaniu podstawowych potrzeb. Kiedyś była to łyżka strawy, teraz jest to laptop, luksusowy samochód lub rata na dom. I tak zmieniła nam się owa formuła, o której na wstępie: Najpierw luksusowo żyć, a potem filozofować. Tylko że na to drugie nie pozostaje już (prawie) czasu. Kiedy rozmowa zaczyna nabierać nieco bardziej abstrakcyjnego charakteru, rozmówca zerka na cyfrowy zegarek i mówi, że ma właśnie do załatwienia jakąś życiową sprawę, że... nie ma czasu. Nawet tu na forum spotykam takie wyznania. O tempora, o mores...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| IQ955 (2355 punktów) | >Primum vivere, deinde philosophari.[...] Trochę przejaskrawiasz, ale w zasadzie - zgoda.
Tylko... co proponujesz (praktycznie)?
Bo ja nie bardzo wiem, co tu można poradzić (to znaczy mam pomysły, ale nie wiem, czy dobre, więc wolę się z nimi nie wychylać).
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Tylko... co proponujesz (praktycznie)?
Jesli o mnie chodzi: zdychać, ale myśleć. Jeśli chodzi o innych: to ich sprawa.
>...mam pomysły...
no to na stół z nimi...
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Jesli o mnie chodzi: zdychać, ale myśleć.
Bardzo to piękne i godne Diogenesa. Tylko, że zdychający człowiek myśli zazwyczaj o jednym: żeby nie zdechnąć.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...zdychający człowiek myśli zazwyczaj o jednym: żeby nie zdechnąć.
Zazwyczaj. Ale liczy się to trochę poza tym.
|
|
| |  | 1 na 1 | ivka ol (269 punktów) | > >Jesli o mnie chodzi: zdychać, ale myśleć.> Bardzo to piękne i godne Diogenesa.> Tylko, że zdychający człowiek myśli zazwyczaj o jednym: żeby nie zdechnąć.Ciekawi mnie, o czym wtedy myślą dzieci zdychającego  ...
- Czy widzę kogoś na drodze? Nikogo! - rzekła Alicja. - Ach, żebym ja miał taki wzrok - powiedział z żalem Król. - Nikogo! na taką odległość! Ja przy tym świetle widzę tylko tych, co istnieją.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Ciekawi mnie, o czym wtedy myślą dzieci zdychającego ...Zapewne o spadku...  > - Czy widzę kogoś na drodze? Nikogo! - rzekła Alicja. - Ach, żebym ja miał taki wzrok - powiedział z żalem Król. - Nikogo! na taką odległość! Ja przy tym świetle widzę tylko tych, co istnieją.Tak. Tylko, że oni byli po drugiej stronie lustra...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | |  | 1 na 1 | ivka ol (269 punktów) | > >Ciekawi mnie, o czym wtedy myślą dzieci zdychającego ...> Zapewne o spadku...  zapomniałeś o kosztach pogrzebu 
- Czy widzę kogoś na drodze? Nikogo! - rzekła Alicja. - Ach, żebym ja miał taki wzrok - powiedział z żalem Król. - Nikogo! na taką odległość! Ja przy tym świetle widzę tylko tych, co istnieją.
|
|
|  | | Hadrian (48 punktów) |
> Jesli o mnie chodzi: zdychać, ale myśleć. Jeśli chodzi o innych: to ich sprawa.Piękna postawa,godna prawdziwego racjonalisty.Jednak dlaczego wlasnego myslenia nie spozytkować tak aby nie musieć zdychać?Mądrośc to wartosć sama w sobie lecz dopiero prawdziwe jej wykorzystanie da nam szczescie(mała powtórka części greckiej filozofii).Kiedy wiesz,że ogień parzy a swojej wiedzy nie zastosujesz w praktyce to sie oparzysz.Pytanie zatem po co była CI ta wiedza skoro efekt jest identyczny do przypadku,kiedy tej wiedzy by nie bylo  ?
|
|
| |  | | moralny "antychryst" | >>Jesli o mnie chodzi: zdychać, ale myśleć. Jeśli chodzi o innych: to ich sprawa. >Piękna postawa,godna prawdziwego racjonalisty. Tak. Zdechnąć to najracjonalniejszy z celów racjonalnego myślenia. Trudno znaleźć coś bardziej racjonalnego. Ale może rzeczywiście jakoś tak to zaplanować (przemyśleć), żeby najpierw zdechły dzieci i żona? Tak byłoby jeszcze racjonalniej.
|
|
| _DJ. (400 punktów) | Jestem mały, więc myślę!Z tego by wynikało, że filozof to poniekąd takie "wieczne dziecko", bo niczym dziecko dziwi się światem i zadaje pytania, które inni uznają albo za bezsensowne albo za trywialne. Dzięki temu niektórzy filozofowie mogą upajać się rzekomym niezrozumieniem filozofii przez masy "szaraczków" i czuć się elitą.
|
|
| less | >I tak zmieniła nam się >owa formuła, o której na wstępie: Najpierw luksusowo żyć, a potem filozofować. Nie wiem, czy nie jestes zbytnim optymistą i czy najczęściej formuła ta nie brzmi: Najpierw luskusowo żyć, a potem.... jeszcze "luksusowiej" .
|
|
| ivka ol (269 punktów) | Ależ ten Twój post prawdziwy... Z przerażeniem obserwuję, jak rozmowy ze znajomymi i Przyjaciółmi zaczynają się ograniczać do wymiany informacji o tym, co kto osiągnął na gruncie pomnażania swoich dóbr od ostatniego spotkania. Na szczęście w moim otoczeniu przynajmniej na razie to nie licytacja - a tylko wymiana informacji, ale kto wie, w jakim kierunku to zmierza  . Ech, życie... PO LEKACH LUDZIE ZDROWIEJĄ!!!
|
|
1 na 1 | Marcin U. (114 punktów) | Nie widze nic zlego w tym, ze ludzie zabiegaja o dobra materialne. wprost przeciwnie- uwazam, ze prawdziwie wielka filozofia zawsze byla dzielem ludzi, u ktorych vivere bylo na pierwszym miejscu (popatrzcie na Talesa,Solona, Platona,Tomasza, Kartezjusza,Kanta,Hegla....). Filozofowie buszowali po dworach krolewskich, badz tez wywodzili sie z bogatych domow. I wyjatki temu nie zaprzecza. tak wiec jak ludzie sie ciesza tym co maja to dobrze- gorzej, jesli nie ma tego nastepnego kroku, tego deinde philosophari. ale z drugiej strony w demokracji ateńskiej tez nie wszyscy filozofowali...
|
|
| moralny "antychryst" | >Primum vivere, deinde philosophari. Najpierw żyć, potem >filozofować. To klasyczna formuła przyznająca prymat >praktyce przed teorią. Bo teorie sprzeczne z praktyką, to bez wyjątku dzieła oderwanych od świata "filozofów". To czyste marzenia i abstrakcje. Takie medytacje, oprócz "filozofów" uprawiają wyłącznie ludzie religijni i dzieci.
|
|
 | | kondziu (99 punktów) | >>Primum vivere, deinde philosophari. Najpierw żyć, potem >>filozofować. To klasyczna formuła przyznająca prymat >>praktyce przed teorią. >Bo teorie sprzeczne z praktyką, to bez wyjątku dzieła oderwanych od świata "filozofów". To czyste marzenia i abstrakcje. Takie medytacje, oprócz "filozofów" uprawiają wyłącznie ludzie religijni i dzieci. > Dorzućmy tu jeszcze artystów, ale tych prawdziwych marzycieli a nie rzemieślników.
|
|
|  | | moralny "antychryst" | >>>Primum vivere, deinde philosophari. Najpierw żyć, potem >>>filozofować. To klasyczna formuła przyznająca prymat >>>praktyce przed teorią. >>Bo teorie sprzeczne z praktyką, to bez wyjątku dzieła oderwanych od świata "filozofów". To czyste marzenia i abstrakcje. Takie medytacje, oprócz "filozofów" uprawiają wyłącznie ludzie religijni i dzieci. >> >Dorzućmy tu jeszcze artystów, ale tych prawdziwych marzycieli a nie rzemieślników. Można dorzucić i każdego innego człowieka, bo każdy czasem marzy. Chodzi o to, dla kogo to jest podstawowe, a często jedyne zajęcie.
|
|
| Paweł B (199 punktów) | >Primum vivere, deinde philosophari. Najpierw żyć, potem >filozofować. To klasyczna formuła przyznająca prymat >praktyce przed teorią. Sugeruje ona, że filozofia to swego >rodzaj luksus, który można uprawiać dopiero po zaspokojeniu >elementarnych potrzeb. Nic dziwnego, że najprostszym >sposobem pozbawienia ludzi myślenia, jest zredukowanie ich >do istot pogrążonych w zaspokojaniu podstawowych potrzeb. >Kiedyś była to łyżka strawy, teraz jest to laptop,[...]
A tam; za dużo oglądasz telewizji (albo za bardzo przejmujesz sie glupotami ktore w niej różne persony wygadują))
|
|
1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Ludzie mają przeróżne zainteresowania. Nie dla każdego każdy temat "filozofowania" jest atrakcyjny. Nie na każdy temat wreszcie wypada się wypowiadać, gdyż obnażyć można jedynie ogrom własnej ignorancji. Jeśli Twoi rozmówcy zerkają na zegarek, to niekoniecznie znaczy, że mają konsumpcyjny stosunek do życia. Raczej Twoje zainteresowania nie pokrywają się z ich zainteresowaniami. Ja na ten przykład nie czuję się pewnie w filozofii - przeszedłem jedynie podstawowy, dwusemestralny kurs na studiach. Historia filozofii jest mi zupełnie obca. Takoż i sztuka, muzyka. Jednak, gdybyś pragnął podyskutować o tym jak może działać zabezpieczenie przeciwwypływowe w kuchence gazowej to jestem właściwą osobą. Jestem jednak świadom, że przy takim temacie wielu zacznie spoglądać na zegarek i szukać pretekstu do ucieczki. Z drugiej strony, z perwersyjną przyjemnością uwielbiam słuchać pasjonatów opowiadających o rzeczach na których zupełnie się nie znam. Więc gdybym w rozmowie z Tobą zerkał na zegarek, to rzeczywiście, miałbym konsumpcyjny powód - najprawdopodobniej pustą jak zwykle lodówkę do zapełnienia  P.S. Cyfrowe zegarki są już dawno niemodne. O tempora, o mores... 
Tomasz Sztejka
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | >Jednak, gdybyś pragnął podyskutować o tym jak może działać zabezpieczenie przeciwwypływowe w kuchence gazowej to jestem właściwą osobą. A jak działa?
P.S. Gaz - to jedyna rzecz, jakiej w domu nigdy nie naprawiałem (ze strachu, aby nie wytruć domowników).
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | > A jak działa?Serio, mam pisać?  Ok. Wedle życzenia. Obok palnika w nowej kuchence masz dwa wystające słupki - jeden z ceramiczną podstawą to iskiernik zapalacza. Po naciśnięciu guzika zapalarki (czasem jest w gałce) między iskiernikiem a palnikiem przeskakuje iskra która zapala gaz. Drugi słupek to czujnik płomienia. Aby gaz płynął, czujnik musi być objęty płomieniem. Według danych ze strony producenta zaworów stosowanych w kuchenkach Amica czujnikiem jest termopara - połączenie dwu różnych metali w którym, pod wpływem podgrzania wytwarza się energia elektryczna. Ku mojemu zaskoczeniu z opisów producenta wynika, że energii tej wystarcza na utrzymanie zaworu w stanie otwartym. Tak więc zarówno wysunięcie termopary z płomienia, zgaszenie płomienia, urwanie przewodu termopary, czy też ostatecznie - zbytnie podgrzanie zaworu (gdzie znajduje się drugi punkt termopary - drugie połączenie, aczkolwiek pośrednie, też wytwarza potencjał, z tym , że w drugą stronę. Gdy temperatura obu końców zrówna się, prąd nie płynie.) spowoduje zamknięcie dopływu gazu. To mniej więcej wynika z danych producenta i zestawu części zamiennych Amic'i. Niefortunnie dla domowego naprawiacza oznacza to, że nie można "obejść" uszkodzonej termopary. Ojej, ale filozofia mi wyszła 
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Serio, mam pisać?  Oczywiście. Jestem wyjątkowo wdzięcznym słuchaczem, kiedy ktoś się na czymś zna. Może to jakieś nienoramlne, ale lubię konkretne informacje.  > Obok palnika w nowej kuchence masz dwa wystające słupki - jeden z ceramiczną podstawą to iskiernik zapalacza.Ja mam elektryczną, ale u mojej Mamy jest gazowa i (o ile pamiętam) był tam tylko iskiernik; tego czujnika nie zauważyłem, ale przy następnej bytności przyjrzę się lepiej. > Ku mojemu zaskoczeniu z opisów producenta wynika, że energii tej wystarcza na utrzymanie zaworu w stanie otwartym.To rzeczywiście zakakujące. Zajrzałem do kompendium fizycznego i znalazłem tam, że termopary wytwarzają napięcia rzędu kilku miliwoltów i stosowane są raczej do pomiaru temperatury. Wygląda mi więc, że i tu muszą one jeszcze czymś sterować (albo może zmienia się wystarczająco ich oporność)... > Niefortunnie dla domowego naprawiacza oznacza to, że nie można "obejść" uszkodzonej termopary.Dla naprawiacza to może i nie, ale dla domowników to chyba lepiej.  Nawiasem mówiąc, gaz był zawsze jedyną rzeczą, jakiej nigdy w domu nie ruszałem kombinerkami (ze strachu przed zbiorowym mordem, oczywiście). Nawet nie wiem, jak sprawdza się i zabezpiecza urządzenia gazowe (nieszczelności podobno płomieniem świecy). > Ojej, ale filozofia mi wyszła  Super! Dowiem się, jak jest po łacinie (albo grecku) kuchenka... i zakładamy nową szkołę filozoficzną. Traktacik, na początek - już mamy. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | | moralny "antychryst" | > >Serio, mam pisać?  > Oczywiście. Jestem wyjątkowo wdzięcznym słuchaczem, kiedy ktoś się na czymś zna.A kto się na niczym nie zna? Jeden zna się na Koszałkach Opałkach, a drugi na życiu. Każdy jest ekspertem w tym w co wierzy i bardzo wielu ma na ten temat coś do powiedzenia. Twórcy Koszałków Opałków zwykle najwięcej, ale często czytelnicy bardziej wierzą w Koszałka, niż jego autora.
|
|
1 na 1 | waligóra (961 punktów) | Filozofia , to nie tylko z definicji umiłowanie "mądrości" - jako wiedzy abstrakcyjnej, to w pierwszej kolejności umiejętność dokonywania wyboru tego co zwie się "drogą życia". Nie ma filozofii samej w sobie ,oderwanej od rzeczywistości - a rzeczywistość (ta najbliższa)kształtowana jest przez nas samych. Każdy czas ma swą specyfikę - niestety Diogenesie , nikt już dzisiaj nie może uprawiać filozofii z "beczki" (tak jak to było w "twoich" czasach). Dzisiejsza filozofia wymaga nie tylko umiejętności "patrzenia w gwiazdy" ale przede wszystkim wiedzy (i to tej z gatunku episteme niż doxa) o tym co dzieje się lub działo w filozofii. A przecież tego nie można zrobić bez odpowiednich środków techinicznych (bez dostępu do literatury, internetu, korespondencji itp) Grunt to zachowanie odpowiednich proporcji. Trzeba posługiwać się narzędziami, a nie służyć za narzędzie
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >rzeczywistość (ta najbliższa)kształtowana jest przez nas samych.
Kowal miażdżąc stalową sztabę na kawałek karoserii bez wątpienia nadaje jej nowy kształt, nową formę. Co tu jest rzeczywistością? Ów budulec, stal, która juz wkrótce rozsypie sie na złomowisku, czy owa, jak mówimy, idea, wedle której kształtujemy materię, a która juz jutro zastąpiona zostanie przez inną? Co jest rzeczywiste w rzeczywistości?
>Każdy czas ma swą specyfikę - niestety Diogenesie , nikt już dzisiaj nie może uprawiać filozofii z "beczki"...
Nawet jeśli uprawiasz filozofię z "komputera", i tak nie może jej brakować żadnej klepki.
|
|
|  | | waligóra (961 punktów) | >Kowal miażdżąc stalową sztabę na kawałek karoserii bez wątpienia nadaje jej nowy ... Mówiłem o rzeczywistości "życia" jednostki w kontekscie możliwości dokonania przez ta jednostkę (czyli każdego z nas) oceny czy właśnie filozofia jest dla niej luksusem. Skłaniam się przez to do częściowej akceptacji sloganu "byt kształtuje świadomość", z uwagą że również slogan odwrotny ma słuszność tj. "świadomość kształtuje byt". Jeśli chodzi o luksus to pamiętaj , że możliwość wyboru jest już luksusem.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >możliwość wyboru jest już luksusem.
Podstawą wyboru jest wolność, a tej raczej nie zaliczyłbym do luksusów: na zjawisko ucieczki od wolności zwrócił uwagę Heidegger i Fromm; i ich analizy w tej materii są wciąż aktualne i godne uwzględnienia (co nie znaczy, że ostateczne). Mam tu na mysli wolność jako ontyczny i poznawczy wymiar człowieka. Tylko w tym sensie nie uważam ich za luksus, tak samo nie uważam za luksus faktu, że jestem człowiekiem, czy też że mój szkielt składa się z wapnia.
|
|
| | |  | | waligóra (961 punktów) | Wolność można pojmować wielopłaszczyznowo - ta ontyczna o której wspomniałeś jak mi się wydaje jest jednak pochodną wolności "bytu", jest wynikiem potrzeby ducha, nie materii - i w tym sensie może nie być luksusem. Luksusem rozumianym jako coś nadmarowego, niejednokrotnie nazywanym "zbytkiem". Mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że luksus filozofowania jest luksusem wyboru a ten jest z kolei luksusem wolność - no a czy wolność w ogólnym tego słowa znaczeniu nie jest luksusem ? Mógłbym (reasumując) rzec : luksus filozofowania jest luksusem wolności. I to stwierdzenie należałoby podkreślić - wolności pod każdym względem - wolności myślenia , wolności wypowiedzi a co najważniejsze wolności od rzeczy zbytecznych (zazwyczaj materialnych) pozdrawiam
|
|
| hiyoshiro (278 punktów) | W potoku bezmyślnych i nic nie wartych tematów diogenes ma coś do powiedzenia. szanuję. Gdyby nie Ty, pewnie nic bym już tu nie napisał.
Bardzo trafne spostrzeżenie, kiedyś się nad tym długo namyślałem; w istocie jednak, twój temat dotyka dwóch zagadnień - pierwsze to luksus filozofii, drugie to technokracja otaczającego nas świata. Jestem technokratą i uważam, że te wszystkie elektroniczne zabawki pozbawiają ludzi myślenia - ludzie nad nimi nie panują, choć myślą, że dzięki nim mają więcej czasu. Zyskują czas, tracą tożsamość.. Drogą jest wyzwolenie. Jak mawiał Heidegger, Gelassenheit zu den Dingen (wyzwolenie ku rzeczom). Ze swojej strony polecam Ci, diogenesie, lekturkę owej pożytecznej książeczki (M.Heidegger "Wyzwolenie"). Technokracja i dekadentyzm,nie ma ratunku.
Ars vivendi (jak już kłaniamy się łacinie)
P.S. Bardzo ciekawy i ważny temat poruszył tu autor, wybaczcie, że go nawet nie drasnąłem.
Neurosis
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >te wszystkie elektroniczne zabawki pozbawiają ludzi myślenia -
To dziwne. Te, jak piszesz, zabawki, są przecież wcieleniem logicznego myślenia, ale trudno powiedzieć, czy w sumie więcej ludzi ogłupiają, niż wyzwalają. podobnie jest np. z armią tłuściochów odzianą w sportowe łachy np. firmy adidas. Im też się wydaje, że są zgrabniejsi.
>Zyskują czas, tracą tożsamość..
Zysk czasu jest iluzoryczny. Zyskując go w jednym obszarze - tracimy w innym. A nawet tam, gdzie zyskujemy, zaczynamy się panicznie nudzić.
>Drogą jest wyzwolenie.
Wyzwolenie nie jest celem żadnej drogi. To nie jest tak, że zbliżasz się do wolności jak do centrum miasta. W takim ujęciu staje się ona tylko umykającym horyzontem, iluzją.
>Jak mawiał Heidegger, Gelassenheit zu den Dingen (wyzwolenie ku rzeczom).
Tłumaczenie Gelassenheit przez wolnośc uważam w tym wypadku za ryzykowne. W staroniemieckim (mittelhochdeutsch) znaczyło to tyle, co spokój, ale też (bardziej mistycznie) poddanie się woli boga w sensie "bądź wola twoja" - fiat voluntas tua. Obecnie (Duden) Gelassenheit to tyle, co spokój, opanowanie. Nie znam późnego Heideggera. Nie wiem, do jakiego z wielu możliwych sensów nawiązał w tym zwrocie. Pojęcie to znane było przecież w wielu doktrynach (Sokrates, Platon, stoicy, Epikur, mistyka chrześcijańska, buddyjska). Na pierwszy rzut "myśli" chodzi być może o spokój wobec rzeczy , świata. Czy spokój to wolność? Czy to tylko pewna emocjonalna postawa wobec rzeczy?
>Technokracja i dekadentyzm,nie ma ratunku.
Raczej wolność i od jednego, i od drugiego. I wolność od ratunku również. Heidegger, o ile wiem, na strość liczył na boga. To błąd.
|
|
|  | | Odlogik | w filozofii są takie pytania, że nie wiadomo nawet czy możliwa jest śmierć. Dlatego pierwej trzeba mieć wiedzę. Ale jak już się coś niecoś wie, to wtedy myślenie na dany czas może być szkodliwe.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|