Racjonalista - Strona głównaDo treści
Chiny mocarstwem miłującym pokój?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
05-05-2021 10:16Arminius (25555 punktów)Chiny mocarstwem miłującym pokój?
Ocena 1 na 1
Zainteresowanym "starciem cywilizacji", polecam podlinkowany artykuł na temat przybierającego na sile konfliktu między USA a Chinami. Najciekawsze jego fragmenty - moim zdaniem - dotyczą przedmiotu sporu ( nie chodzi o terytoriom czy ustrój ale o coś znacznie ważniejszego i mniej uchwytnego zarazem a mianowicie o model życia i rozwoju cywilizacyjnego) oraz charakteru przemiany Chin w supermocarstwo globalne. Autor artykułu stawi a w nim bowiem tezę, iż Chiny przekształciły/przekształcają się w supermocarstwo jak wyżej w formule nadzwyczaj pokojowej, bez wojen, aneksji, podbojów kolonialnych, interwencji zbrojnych, itp, jakże charakterystycznych dla tej fazy rozwoju imperium w przypadku USA czy Wielkiej Brytanii. I nawet jeżeli oponując tej tezie możemy wskazać na Tybet, prześladowania Ujgurów, konflikty z Indiami czy wymuszanie na sąsiadach Chin korzystnych dla tych ostatnich zmian terytorialnych czy przebiegu granicy - to i tak jest to minimum na tle ekscesów tego typu charakterystycznych dla USA i GB.

"While China is not blameless, one could reasonably make the argument that, from an international perspective, it has had easily the most peaceful rise to great power status of any nation of the last several hundred years. While China has carried out the re-annexation of Tibet, blockaded Taiwan diplomatically, and launched internal colonization of territories like Xinjiang, such actions always occur under the ideologically important claim that they are internal to China. The U.S., conversely, undertook external colonial ventures during its rise and still regularly sanctions unquestionably sovereign nations. China’s territorial claims are naturally controversial internationally, but are modest compared to those sought by other powers—not least the U.S. itself, which early in its history declared the entire Western Hemisphere as off limits to the nations of Europe. Its interventionist policies since then have led to the overthrow of governments, the killing of leaders, and the economic sanctioning of entire nations.
Perhaps, as the McMasters of the world claim, this is all because Beijing is biding its time in hopes of world domination. Alternatively, China may be an inwardly focused civilization that, while it may have disputes with its neighbors, is not on a mission to fundamentally remake the world. While it would naturally prefer rules that favor it and resists any principles that would legitimize regime change supported from abroad, Beijing does not seek to fundamentally replace the U.N. or rewrite international law. Its strategy has mostly sought stability and growth within the rules of the system developed by Western democracies in the aftermath of the Second World War. While its current position of strength is recent, it has not yet broken from this precedent".

palladiumm(*)s-to-americas-ruling-ideology/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
>Zainteresowanym "starciem cywilizacji", polecam podlinkowany artykuł na temat przybierającego na
>sile konfliktu między USA a Chinami. Najciekawsze jego fragmenty - moim zdaniem - dotyczą przedmiotu
>sporu ( nie chodzi o terytoriom czy ustrój ale o coś znacznie ważniejszego i mniej uchwytnego
>zarazem a mianowicie o model życia i rozwoju cywilizacyjnego) oraz charakteru przemiany Chin w
>supermocarstwo globalne. Autor artykułu stawi a w nim bowiem tezę, iż Chiny
>przekształciły/przekształcają się w supermocarstwo jak wyżej w formule nadzwyczaj pokojowej, bez
>wojen, aneksji, podbojów kolonialnych, interwencji zbrojnych, itp, jakże charakterystycznych dla tej
>fazy rozwoju imperium w przypadku USA czy Wielkiej Brytanii. I nawet jeżeli oponując tej tezie
>możemy wskazać na Tybet, prześladowania Ujgurów, konflikty z Indiami czy wymuszanie na sąsiadach
>Chin korzystnych dla tych ostatnich zmian terytorialnych czy przebiegu granicy - to i tak jest to
>minimum na tle ekscesów tego typu charakterystycznych dla USA i GB.
>

Na razie Chiny rozpoczynają inwestowanie poza granicami. Jak zainwestują biliony to będą mieć problem utrzymać swój kapitał, w swoich rękach. Nasz "sojusznik" ma bazy wojskwoe po całym świecie i sprawdzoną metodę: najpierw wpuszczania do tzw. opinii publicznej "demokratycznego" jadu a potem "bronienia" się. Chińczyków czekają teraz kolejne nagrody Nobla, dostają je konie trojańskie amerykańskiej agentury. Biedne kraje w których zainwestują Chińczycy, będą mieć problemy z "demokracją", "wolnością" i będą "grozić" Ameryce i światu. Ameryka nie będzie miała wyjścia, będzie musiała bronić i siebie i świat. Te biedne kraje będą mieć samozwańczych "obrońców demokracji" i też tam posypią się dla nich milionowe nagrody Nobla. Z noblowskich milionerów, amerykańska propaganda zrobi męczenników i misjonarzy amerykańskiej religii. Zapach miliona dolarów już pobudza umysły samoistnych tubylczych pisarzy, wojowników itp. "wyzwolicieli" a w 11O piętrowych wieżowcach analizują, który będzie dla nich najlepszy.
Chińczycy się narobią a na żniwa przyjedzie amerykański "kombajn", który kosi nisko, zbiera wszystko i się nie zatyka.
Arminius (25555 punktów)czy aby na pewno?
>Na razie Chiny rozpoczynają inwestowanie poza granicami. Jak zainwestują biliony to będą mieć problem utrzymać swój kapitał, w swoich rękach. Nasz "sojusznik" ma bazy wojskwoe po całym świecie i sprawdzoną metodę: najpierw wpuszczania do tzw. opinii publicznej "demokratycznego" jadu a potem "bronienia" się. Chińczyków czekają teraz kolejne nagrody Nobla, dostają je konie trojańskie amerykańskiej agentury. Biedne kraje w których zainwestują Chińczycy, będą mieć problemy z "demokracją", "wolnością" i będą "grozić" Ameryce i światu. Ameryka nie będzie miała wyjścia, będzie musiała bronić i siebie i świat. Te biedne kraje będą mieć samozwańczych "obrońców demokracji" i też tam posypią się dla nich milionowe nagrody Nobla. Z noblowskich milionerów, amerykańska propaganda zrobi męczenników i misjonarzy amerykańskiej religii. Zapach miliona dolarów już pobudza umysły samoistnych tubylczych pisarzy, wojowników itp. "wyzwolicieli" a w 11O piętrowych wieżowcach analizują, który będzie dla nich najlepszy.
>Chińczycy się narobią a na żniwa przyjedzie amerykański "kombajn", który kosi nisko, zbiera wszystko i się nie zatyka.


Z tego co pan pisze wynikałoby, iż dominacja białego człowieka w skali globalnej nie jest zagrożona, a USA tylko powiększą swe bogactwa i skalę oraz sferę wpływów?
Nie wiem czy nie popada pan w przesadny optymizm. Chińczycy ze swym konfucjanizmem/taoizmem oraz organizacją społeczną bazującą na funkcjonowaniu termitiery - są niezwykle "groźnym" przeciwnikiem.
DyktaFon (9281 punktów)Odp: czy aby na pewno?
>Z tego co pan pisze wynikałoby, iż dominacja białego człowieka w skali globalnej nie jest zagrożona, a USA tylko powiększą swe bogactwa i skalę oraz sferę wpływów?
>Nie wiem czy nie popada pan w przesadny optymizm. Chińczycy ze swym konfucjanizmem/taoizmem oraz organizacją społeczną bazującą na funkcjonowaniu termitiery - są niezwykle "groźnym" przeciwnikiem.
>

Ja jestem zdania, że oni wcale nie są przeciwnikiem. Nawet nie będziemy wiedzieli kiedy zostaniemy ich poddanymi. A co tu dopiero mówić o jakimś przeciwstawianiu się. My się zajmujemy swoimi sprawami w perspektywie zwykle 4 lat, a oni działają długoplanowo.
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
>>
>>
>Ja jestem zdania, że oni wcale nie są przeciwnikiem. Nawet nie będziemy wiedzieli kiedy zostaniemy ich poddanymi. A co tu dopiero mówić o jakimś przeciwstawianiu się. My się zajmujemy swoimi sprawami w perspektywie zwykle 4 lat, a oni działają długoplanowo.
>
Na tym polega sukces "demokracji", co cztery lata wymienia się politycznych laików na następnych. Jedyną korzyść z tego to ma obca agentura, bawią się polskimi "politykami" z ulicy.
"demokratyczny polityk" jest w stanie cytować tylko telewizor.
Jednomyślność występuje tylko wśród idiotów.
A u nas traktuje się to jako sukces demokracji.
Arminius (25555 punktów)wizjoner Mao?

>Ja jestem zdania, że oni wcale nie są przeciwnikiem. Nawet nie będziemy wiedzieli kiedy zostaniemy ich poddanymi. A co tu dopiero mówić o jakimś przeciwstawianiu się. My się zajmujemy swoimi sprawami w perspektywie zwykle 4 lat, a oni działają długoplanowo.


Nie wiem czy z kolei pan nie przesadza z tym długoplanowym działaniem Chińczyków. Bo jak w takim kontekście interpretować np. politykę kulturalną za Mao?
DyktaFon (9281 punktów)Odp: wizjoner Mao?
>>Ja jestem zdania, że oni wcale nie są przeciwnikiem. Nawet nie będziemy wiedzieli kiedy zostaniemy ich poddanymi. A co tu dopiero mówić o jakimś przeciwstawianiu się. My się zajmujemy swoimi sprawami w perspektywie zwykle 4 lat, a oni działają długoplanowo.
>Nie wiem czy z kolei pan nie przesadza z tym długoplanowym działaniem Chińczyków. Bo jak w takim kontekście interpretować np. politykę kulturalną za Mao?
>
Można to potraktować jako "wypadek przy pracy" w czasie iluś tysięcy lat. W przeciwieństwie do nas, gdzie standardem jest właśnie stan 'wypadku przy pracy" a rozsądne działania to się zdarzają...
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
Odp: czy aby na pewno?
>>
>Nie wiem czy nie popada pan w przesadny optymizm. Chińczycy ze swym konfucjanizmem/taoizmem oraz organizacją społeczną bazującą na funkcjonowaniu termitiery - są niezwykle "groźnym" przeciwnikiem.
>

Chińskie społeczeństwo ma jeszcze "mózg", który analizuje, przewiduje i nie waha się działać szybko i skutecznie. Problemem jest panować nad wielomiliardowym narodem. Kultura zawsze przegra z chamem i otumanionym idiotą. Ciekawe jakby, Chińczycy zaczęli wysyłać do tzw. demokratycznych krajów wielomilionowe grupy na wybory ?
W czasach "wolności" i swobody przemieszczania się bez problemu mogli by przeprowadzić zgodne z prawem demokratyczne przejęcie władzy. Nie musieli by się uciekać do przekupienia wyborców ich własną kasą, jak u nas operacja 5OO+. Mogli by też świadczyć "demokratyczne usługi". Dla Chińczyków wysłać 1OO OOO OOO ludzi na wybory to nie problem.
Ameryka poległaby od własnej broni.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365