Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pan życia i śmierci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
18-05-2021 10:47romaro (25211 punktów)Pan życia i śmierci
Ocena 3 na 3
Występy w TVP, opowiadania jak wychowankowie śpiewają polskie kolędy i uczą się o Janie Pawle II. Miłosierny, kochający kościół, a za tym parawanem - pan życia i śmierci - dominikanin Dariusz Godawa i firmowany przez przez tę instytucję koszmarny sierociniec. W tle głodzenie i śmierć kameruńskich dzieci.

"Wstają tam przed godz. 5 rano i przed mszą oraz zajęciami szkolnymi sprzątają dom. Jedzą tylko raz dziennie i dopiero wieczorem. "

Jednak nie za głodzenie dzieci Dariusz Godawa został ostatecznie wydalony z Zakonu Kaznodziejskiego, a przekręty finansowe.

"Jednocześnie informuję, że 23 czerwca 2014 roku rozpocząłem starania zmierzające do wyjaśnienia kwestii braku przejrzystości prawnej i finansowej prowadzonych przez Dariusza Godawę działań. Wobec braku realnego wpływu na aktywność ojca Dariusza oraz nie znajdując woli współpracy z jego strony, Rada Polskiej Prowincji Dominikanów zadeklarowała 27 października 2015 roku, że przebywa on poza Zakonem bezprawnie i wezwała go do powrotu do Polski. Dalsze czynności doprowadziły do decyzji generała Zakonu, o. Bruno Cadoré OP z dnia 15 kwietnia 2019 roku, potwierdzonej przez watykańską Kongregację ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego z 13 maja 2019 roku, w wyniku której Dariusz Godawa został ostatecznie wydalony z Zakonu Kaznodziejskiego."

W przypadku gdy ofiarami stają się dzieci, czas jest decydujący. Młyny kościelne mielą wolno, czasami jakby z wyrafinowanym okrucieństwem:
"Godawa według wolontariuszki regularnie wizytował także nocne kluby ze striptizem, do których zabiera pełnoletnie wychowanki, a także gości z Polski - podróżników, biznesmenów i darczyńcow. Jeden z odwiedzających miał próbować podrywać maturzystkę z sierocińca. Zakonnik już po jego wyjeździe miał powiedzieć, że wyśle mu kilka nagich zdjęć dziewczyny, by zachęcić go do darowizn."
Wyborcza przez kilka tygodni prowadziła międzynarodowe śledztwo dziennikarskie.

wiadomosci(*)leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)gdańsko - kameruńskie analogie
"W 2012 r. trzy miesiące spędziła tam Anna Sobków, która poznała Godawę w Poznaniu i chciała mu pomóc w jego afrykańskiej misji. Po powrocie do kraju kobieta napisała sprawozdanie, które wysłała do ówczesnego prowincjała dominikanów Krzysztofa Popławskiego. Opisała w nim warunki panujące w sierocińcu Godawy.
Dzieci wstają tam przed godz. 5 rano i przed mszą oraz zajęciami szkolnymi sprzątają dom. Jedzą tylko raz dziennie i dopiero wieczorem. Przede wszystkim maniok, ryż z fasolą i bataty. Ryby i mięso należą do rzadkości, owoców w zasadzie nie ma. Tymczasem sam Godawa je pięć posiłków dziennie, w tym jajecznicę na kiełbasie, owoce, warzywa i mięso, które popija piwem. Przygotowuje je osobista kucharka. Zakonnik i jego goście siedzą przy stole, dzieci jedzą na podłodze.
Normalnym zachowaniem było dawanie resztek dzieciom. Na przykład, gdy ojciec zjadł rybę i zostały ości, resztki głowy, wołał: »Kto chce rybę?«. Wtedy dzieci na wyścigi biegły. Podobnie ze skorupami po krewetkach czy kośćmi po mięsie. Dla mnie było to upokarzające, mówiłam o tym, ale riposta była taka, że to normalne, a ja nie znam się po prostu na zwyczajach" - napisała Anna Sobków w sprawozdaniu dla dominikanów, które cytuje "Wyborcza".

Patologie jak wyżej przypominają bardzo "etykietę" panującą "na dworze" prałata Jankowskiego, który do lukullusowych uczt urządzanych na bazie darów zagranicznych dla późniejszej wierchuszki POPiS-u (w tym także dla nieświętej pamięci prezydenta Gdańska Adamowicza) - "angażował" ministrantów przyodzianych - niczym lokaje - w specjalne kubraki.

www.onet.p(*)y-w-kamerunie/9nhnr0k,79cfc278
18-05-2021 14:55 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: gdańsko - kameruńskie analogie
>"W 2012 r. trzy miesiące spędziła tam Anna Sobków, która poznała Godawę w Poznaniu i chciała mu pomóc w jego afrykańskiej misji. Po powrocie do kraju kobieta napisała sprawozdanie, które wysłała do ówczesnego prowincjała dominikanów Krzysztofa Popławskiego. Opisała w nim warunki panujące w sierocińcu Godawy.
>Dzieci wstają tam przed godz. 5 rano i przed mszą oraz zajęciami szkolnymi sprzątają dom. Jedzą tylko raz dziennie i dopiero wieczorem. Przede wszystkim maniok, ryż z fasolą i bataty. Ryby i mięso należą do rzadkości, owoców w zasadzie nie ma. Tymczasem sam Godawa je pięć posiłków dziennie, w tym jajecznicę na kiełbasie, owoce, warzywa i mięso, które popija piwem. Przygotowuje je osobista kucharka. Zakonnik i jego goście siedzą przy stole, dzieci jedzą na podłodze.
>Normalnym zachowaniem było dawanie resztek dzieciom. Na przykład, gdy ojciec zjadł rybę i zostały ości, resztki głowy, wołał: »Kto chce rybę?«. Wtedy dzieci na wyścigi biegły. Podobnie ze skorupami po krewetkach czy kośćmi po mięsie. Dla mnie było to upokarzające, mówiłam o tym, ale riposta była taka, że to normalne, a ja nie znam się po prostu na zwyczajach" - napisała Anna Sobków w sprawozdaniu dla dominikanów, które cytuje "Wyborcza".
>Patologie jak wyżej przypominają bardzo "etykietę" panującą "na dworze" prałata Jankowskiego, który do lukullusowych uczt urządzanych na bazie darów zagranicznych dla późniejszej wierchuszki POPiS-u (w tym także dla nieświętej pamięci prezydenta Gdańska Adamowicza) - "angażował" ministrantów przyodzianych - niczym lokaje - w specjalne kubraki.
>www.onet.p(*)awy-w-kamerunie/9nhnr0k,79cfc2

Ateista zapyta więc odważnie, jakże ta przewspaniała ponoć i "prawdziwa" religia może mieć rację swego istnienia w XXI wieku? Rzygać się chce. Kiedy zacznie się rozliczanie równie pomysłowego katolickiego o.redemptorysty Rydzyka z d. Tadeusza? A co robił ks. Jankowski? Jeszcze wystawia się takiemu pomnik. A co robi abp Głódź z d. Leszek, któremu do ewangelizacji potrzebna jest hodowla danieli w Bobrówce wielkości 20 ha.? To są piewcy słowa bożego? Komu w to wierzyć? Są bezkarni w swym rozpasaniu i nie szanują nawet decyzji Watykanu. To jest demoralizujące! To jest ta rzeczywistość katolicka. To tylko wypadki najgłośniejsze, bo ukryć już się ich nie dało. Kościół okazuje się nie być miejscem westchnień modlitewnych, a tylko miejscem ukrywania kanalii, dla niepoznaki ubranych w sukienki, tylko po to by protestować głośno i publicznie o "ideologii" gender. Wybaczcie, ale tacy właśnie udowadniają, że Boga nie ma, bo się go nie boją. Niczego się nie boją. Państwo roztacza nad nimi dziwny parasol ochronny. Dziwne. Oni demoralizują społeczeństwo i takich się chroni. Co to za państwo chroniące zdemoralizowanych pasożytów? Czy mam to napisać? Chyba jedyne w Europie. Historycy tylko zauważają że imperium rzymskie upadło przez wino i rozpustę. Kościół jeszcze nie. Co nie powiedziane, iż tak nie będzie. Sami się tym rozpasaniem bezgranicznym poduszą. Problem tylko, że nie ma czasu. Życie ludzkie takie krótkie jest.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365