Racjonalista - Strona głównaDo treści
Renesansowe Włochy i Botticelli

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
16-05-2005 18:14Patuszkin (2279 punktów)Renesansowe Włochy i Botticelli
Miałem ostatnio okazję oglądać film kostiumowy na temat obyczajów miłosnych panujących we Włoszech za czasów renesansu. Film puszczono późną porą, w dole ekranu było czerwone kółeczko. Akcja miała miejsce w Wenecji, pełnej wody i erotycznej atmosfery. Gdyby zdjąć aktorom wykwintne kostiumy i przebrać ich powiedzmy za wieśniaków, film straciłby połowę swojej wartości. Koncepcja jest prosta: młoda kobieta, dobrze wykształcona zakochuje się w mężczyźnie, który z woli rodziców jest zmuszony ożenić się z arystokratką, której nie kocha(podobnie jak ona jego, interesy rodzinne). Mężczyzna takze kocha dziewczynę, ale wedle obyczaju, musi pojać za żonę tamtą, przy czym może mieć kochankę, jeśli tego zapragnie. Bowiem mężatki w tamtych czasach nie miały prawa pokazywać się na mieście. Siedząc w domu i opiekując się dziećmi, nie mogły kontrolować swoich mężów, tj. kontrola była ograniczona. Zatem młoda dziewczyna za namową matki została kurtyzaną. A kurtyzany miały więcej swobody niż mężatki. Wenecja słynęła ze swoich dziewcząt, które były podobno chlubą tego miasta, przynajmniej tak zasugerowała autorka scenariusza. Dziewczyna jak się okazało polubiła swój zawód, zwłaszcza, ze miała dostęp do biblioteki i była sowicie wynagradzana za swoje usługi. Zakochany i wyraźnie zazdrosny mężczyzna odwiedzał swoją kochankę i wszystko byłoby dobrze gdyby w mieście nie zapanowała dżuma. Zmarło wiele osób, a Kościół postanowił ubić na tym interes. Klerycy rozpowiedzieli, że zarazę przyniosły dziwki i trzeba je ukarać. Powołano organ św. inkwizycji, który skazywał dziewczyny na brutalną smierć. Wiele z nich zostało ukamienowanych przez zazdrosne żony. Bohaterkę uratował kochanek, który wymusił na sądzie uniewinnienie.
Film ujął mnie swoja dosadnością. Pamietam, że spodobały mi się maniery bohaterki, nienaganne w każdym calu. Gdybym się przeniósł w tamto miejsce sądzę że miałbym wiele radości z obcowania z taka kulturą. Współczesne prostytutki powinny weneckim dziewczętom lizać nogi. Prawda jest taka, że renesansowa Wenecja to miasto, w którym erotyka miała charakter otwartości. Wchodząc w ten świat odniosłem wrażenie, że trzeba brać to życie namiętnie i bez wstydu. Te Weneckie kanały na zawsze pozostaną w mojej pamięci jako znak nieskrępowanej hipokryzją erotyki oraz woli mocy, bo takie skojarzenia napływają podczas refleksji.
Biczowanie ciała, zadawanie bólu, nienawiść do zmysłowości, traktowanie erotyki jak kuszenie diabła - te wszystkie niebezpieczne jazdy zafundowało ludziom średniowiecza chrześcijaństwo. Odrodzenie wyparło z siebie ascetyczne. Włochy renesansowe, Florencja i Wenecja dwa główne ośrodki kulturowe ówczesnej Europy kipiły życiem nawiązujac do antyku. We Florencji bogaty ród Medyceuszy założył Akademię, ktora zrzeszała pisarzy, filozofów i artystów w tym sandro Botticelliego. Jeśłi wierzyć D.Brownowi Sandro należał do zakonu Templariuszy. Ze drugiej strony mam informację, że pozostawał pod duzym wpływem neoplatońskiej filozofii. W jego obrazach często pojawiają się motywy antycznej mitologii(Narodziny Wenus, Primavera). Wiem za czasów panowania Savanarolli, mniszka, który we Florencji dokonał rewolucji moralnej(oczywiście ogniem i mieczem) Botticelli zniszczył kilka swoich płócien(tych śmielszych) aby nie rozgniewać kleru.
Mam pytanie, moze nie bezpośrednio do Wenecji(chyba, że orientujesz sie w temacie) czy informacje D.Browna na temat zwiazków Botticelliego z templariuszami można potwierdzić i jak to się ma do Akademii założonej przez Medyceuszy. Podejrzewam, że mógłby być to ciekawy temat do rozważań.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

gooa (746 punktów)

>Dziewczyna jak się okazało polubiła swój zawód, zwłaszcza,
>ze miała dostęp do biblioteki i była sowicie wynagradzana
>za swoje usługi.
No popatrz...wszystko mozna polubic.

> Pamietam, że spodobały mi
>się maniery bohaterki, nienaganne w każdym calu.
Hm...
> Gdybym się
>przeniósł w tamto miejsce sądzę że miałbym wiele radości z
>obcowania z taka kulturą. Współczesne prostytutki powinny
>weneckim dziewczętom lizać nogi.
Prostytutki nie liza nog innym dziewczynom, chyba, ze za odpowiednia oplata.
A skad wiesz ?
Profesjonalizm, w kazdej dziedzinie, najpiekniejszy jest wtedy, gdy tchnie amatorstwem...
Patuszkin (2279 punktów)
>Profesjonalizm, w kazdej dziedzinie, najpiekniejszy jest wtedy, gdy tchnie amatorstwem...

Powiedzmy, że nie jestem profesjonalistą w tej dziedzinie. Podejrzewam, że w rozmowie na temat związków i miłości każda kobieta jest mnie w stanie rozłożyć na łopatki w ciągu dwóch minut. Macie do tego wrodzony talent.
Piotrek Patucha
Patuszkin (2279 punktów)
Interesują mnie związki Botticelliego z Zakonem Templariuszy oraz Akademią Florencką.
Historię miłosną kurtyzany przedstawiłem tylko po to, aby odtworzyć klimat tamtych czasów, który mnie fascynuje.
Piotrek Patucha
Venecja (44 punktów)
Szanowny Panie Patuszkin kunszt "beczułki " polegał na tym , iż Madonna na jego obrazach z posągowej Królowej Niebios przemieniła się w piękną młodą dziewczynę. Nie wiem co było tego inspiracją - jednak jak na owe czasy dość odważną . Może podjął walkę renesansu z gotykiem czy też krzyknął "NIE" Izce Kastylijskiej/ uwielbiam ją/ . Niemniej jednak symbolika palenia kurtyzan na stosie/ o której wspomniano w
nevsie/ zawarta została w jego dziełach " Madonna na stosie".
Wracając do tematu " lizania " pragnę z pewną doza nieśmiałości i wściekłości wykrzyczeć , iż to Pana poprzednicy popełnili zbrodnie tzw. emancypacji ..i po "kiego" nam Kobietom to było????
Kurtyzana w czasach Sandro Botticellego zawodowo zajmowała się uprzyjemnianiem czasu swemu mecenasowi. Patroni odpowiedzialni byli za ich mieszkanie, stroje, wyżywienie, finanse . W dobrym tonie było mieć kobietę na utrzymaniu i spełniać jej kaprysy - świadczyło to o statusie i pozycji mężczyzny.
Panowie Ci w tym zakresie mieli " błogosławieństwo" swoich żon .Nie były one w stanie podołać " fantazji seksualnej" swoich 'władców" / nie zapominajmy jakie wychowanie owe damy otrzymywały i co im ksiądz spowiednik i pozostała gama matron wpajała/.
Taka kobieta cieszyła się atencją , pomimo, że nie miała prawa wyborczego.
Zarabianie ciałem w dobie dzisiejszych czasów jest zatrudnieniem dorywczym, kontraktowym lub stałym, z wszelkimi konsekwencjami formalnoprawnymi . Niestety współczesne kurtyzany ze wszech miar wykształcone / nie tylko w sztuce ars amandi/ nie posiadają mecenasów czasów Botticellego. Nie udało się wywalczyć tego, by ubezpieczalnie / nie wspomnę o płci przebrzydłej/ traktowały je na równi z innymi grupami zawodowymi ) "Dziewczyny" nie mają więc polis na wypadek nieszczęśliwych wypadków nikt też nie chce przyjmować od nich składek emerytalnych, bo w świetle prawa najstarszy zawód świata nie jest zawodem.
I tak jawi nam się kontynuacja Sw. Inkwizycji i palenia nie tylko kurtyzan na stosie ale i czarownic .
Proponuje współczesne kurtyzany wyłączyć spod jurysdykcji kościelnej jak kiedyś templariuszy i wcielić w poczet masonerii.

Patuszkin (2279 punktów)
Tyle to ja wiem, bardziej interesują mnie związki Botticellego z Templariuszami oraz Akademią.

O "lizaniu" i feminizmie porozmawiaj sobie z osobami kompetentnymi w tej dziedzinie.

Piotrek Patucha
Patuszkin (2279 punktów)
>Proponuje współczesne kurtyzany wyłączyć spod jurysdykcji kościelnej jak kiedyś templariuszy i wcielić w poczet masonerii.

Wiedziałem, że dasz się złapać na te głupie gadki o kurtyzanach, bogatych sponsorach i brudnych kanałach. W sumie zrobiłem to dla żartu, bo mnie kurtyzany zupełnie nie kręcą. Wiedziałem, że uciekniesz kiedy przyjdzie do dyskusji na temat akademii i templariuszy, bo to nie jest ani romantyczne ani erotyczne.
"I ty możesz spłodzić urbana" - jako hasło antykoncepcyjne.
Ja bym rzekł: "I ty możesz skończyć jak wenecka kurtyzana". Żegnam.
Piotrek Patucha
Venecja (44 punktów)
Panie Sinus asinorum....upss Patuszkin !

Nie zwiałam....jedynie nie mam czasu siedzieć w sieci i stukać epistoły...czego Tobie bardzo zazdroszczę szanowny Panie Patuszkin...Twoja prowokacja nie jest godna zainteresowań jakimi się szczycisz.......Nie jestem historykiem sztuki ..ale poniekąd masz rację odnośnie mojej profesji ..ma coś wspólnego z " wenecka kurtyzana"...odnośnie Primavery, każdy student ASP wie , iż Wenus reprezentowała Neo-Platonizm i "humanitas" .... żadne novum nie odkryłeś. Skoro namalowano ją na zlecenie chlebodawców - Medyceuszy trąci "Platonem"/ facet nie miał ugruntowanych poglądów i był filozoficznym tchórzem/.
Ad rem - Medyceusze pewnie Botticellemu mało płacili, bo stał się fanatykiem Girolamo Savonarola , który swoją drogą skończył na stosie jak kurtyzany weneckie. Widzisz związek..Botticelli zdradza swych mecenasów jak Platon swego nauczyciela ..heheheh / jednak mają cos wspólnego - kurtyzany weneckie nie zdradzały, że pozwolę sobie zauważyć z pewna dozą nieśmiałości a jedynie wybierały dla siebie bardziej korzystny wariant/ . Może jednak należy popatrzeć na Botticellego jak na faceta z krwi i kości i poczuć co czuł, gdy dowiedział się ,ze jego stała modelka - śladem kurtyzan weneckich - wystawiła go do wiatru i facet dojrzał do nadania swym dziełom elementu męskiego spojrzenia - a nie "awangardy" platońskiej .
Moim zdaniem życie Botticellego nie wskazuje na związki z zakonem Templariuszy sensu stricto/ / vide data śmierci Botticellego a data rozwiązania zakonu/..a czy był pod jego wpływem....raczej nie...pogląd ten mógł powstać na skutek działania prerafaelitów, którzy go odkurzyli.
Rewelacje D.Browna - sa mi niestety obce/ ignorantka jestem prawda??/.
A może Panie Patuszkin w tym temacie pan pokieruje się słowami Katona Starszego.....
A swoją drogą nie lubię Botticellego, bo swoje dekoracyjne płótna ubarwił precyzją detalu i chłodnym/ na sprzedaż/ czystym kolorytem i ten paskudny akant !!!! - ponoć motyw wiecznego odradzania się ...Templariusze - to żołnierzyki dla jedynaków ....
A panu panie Patuszkin życzę więcej uśmiechu...lekkości bytu ...i spojrzenia na otaczającą rzeczywistość z przymrużeniem oka...bufonada i zacietrzewienie nie jest godne mężczyzny....
Rebus sic stantibus postanawiam jak w sentencji Pana ostatniego nevsa)
Całus od kurtyzany weneckiej- a co mi tam.
Patuszkin (2279 punktów)
>Nie zwiałam....jedynie nie mam czasu siedzieć w sieci i stukać epistoły...czego Tobie bardzo zazdroszczę szanowny Panie Patuszkin...Twoja prowokacja nie jest godna zainteresowań jakimi się szczycisz.......Nie jestem historykiem sztuki ..ale poniekąd masz rację odnośnie mojej profesji ..ma coś wspólnego z " wenecka kurtyzana"...odnośnie Primavery, każdy student ASP wie , iż Wenus reprezentowała Neo-Platonizm i "humanitas" .... żadne novum nie odkryłeś.

A czy ja mówiłem, ze to jakaś nowość? Wiadomo, że w Akademii Ficino rozpleniał platonizm, a młodszy Medici czytał go do poduchy.

>Skoro namalowano ją na zlecenie chlebodawców - Medyceuszy trąci "Platonem"/ facet nie miał ugruntowanych poglądów i był filozoficznym tchórzem/.

Być może był tchórzem. Malarz nie musi gruntować poglądów filozoficznych w przeciwieństwie do ścian, płócien lub desek, które zamierza pokryć farbą.

>Ad rem - Medyceusze pewnie Botticellemu mało płacili, bo stał się fanatykiem Girolamo Savonarola , który swoją drogą skończył na stosie jak kurtyzany weneckie. Widzisz związek..Botticelli zdradza swych mecenasów jak Platon swego nauczyciela ..heheheh /

Sandro spalił śmiałe obrazy ze strachu przed Savanarolą, podobnie jak Kartezjusz spalił "De Mundi" ze strachu przed papieżem. Ten strach ratował im życie i nie oznacza, że kochali swoich potencjalnych prześladowców.

Jeśli chodzi o Platona......nie rozumiem tego słowa: zdradził. Niby z kim miał go zdradzić?
Chyba, że uważasz, ze zdradził jego poglądy. Ale wtedy trzeba powiedzieć, że Arystoteles zdradził Platona, ten z kolei zdradził Sokratesa, a Sokrates Prodikosa. W ten sposób każdy kto odważy się na budowanie własnego światopoglądy zdradza swego mistrza. Jak widzisz do historii przechodzą nie tylko epigoni ale również zdrajcy.

>jednak mają cos wspólnego - kurtyzany weneckie nie zdradzały, że pozwolę sobie zauważyć z pewna dozą nieśmiałości a jedynie wybierały dla siebie bardziej korzystny wariant/ . Może jednak należy popatrzeć na Botticellego jak na faceta z krwi i kości i poczuć co czuł, gdy dowiedział się ,ze jego stała modelka - śladem kurtyzan weneckich - wystawiła go do wiatru i facet dojrzał do nadania swym dziełom elementu męskiego spojrzenia - a nie "awangardy" platońskiej .

Element męski....ja odnoszę wrażenie, że tam było więcej elementu żeńskiego. Jego chłopcy mają delikatne, wręcz kobiece, rysy twarzy. W podobnym stylu malował Michał Anioł.

>Moim zdaniem życie Botticellego nie wskazuje na związki z zakonem Templariuszy sensu stricto/ / vide data śmierci Botticellego a data rozwiązania zakonu/..a czy był pod jego wpływem....raczej nie...pogląd ten mógł powstać na skutek działania prerafaelitów, którzy go odkurzyli.

Tego zamierzam się dowiedzieć. Brown twierdzi, że SB był jednym z powierników tajemnicy ZT. Zresztą ta wielka tajemnica ZT może być sensacją dla katolików.

>A może Panie Patuszkin w tym temacie pan pokieruje się słowami Katona Starszego.....

Za tego całusa mogę coś takiego powiedzieć.

>A swoją drogą nie lubię Botticellego, bo swoje dekoracyjne płótna ubarwił precyzją detalu i chłodnym/ na sprzedaż/ czystym kolorytem i ten paskudny akant !!!! -

Ja osobiście wolę Rembrandta. Znakomicie operował światłem. Natomiast obrazy Beczułki przypominają mi trochę komiksy. Są w pewnym sensie infantylne. Zanim przestraszył się Savaranoli jego obrazy miały więcej ognia, postacie bardziej uśmiechniete, kolory żywe.
U schyłku kariery , za czasów braciszka rzeźnika, malował smutne kobiety, poniewierane, za włosy targane, kolory stawały się wyblakłe i pozbawione energii. Jak widać religijność ma "ozdrowieńczy" skutek dla sztuki.
Piotrek Patucha
Venecja (44 punktów)

>U schyłku kariery , za czasów braciszka rzeźnika, malował smutne kobiety, poniewierane, za włosy targane, kolory stawały się wyblakłe i pozbawione energii. Jak widać religijność ma "ozdrowieńczy" skutek dla sztuki.

A nie mówiłam,że na starość wyostrzył mu się wzrok .......
A swoja droga myślałam,ze spłonę na stosie....

Proponuje na chwilę zmienic epoke i popatrzec na obraz Muncha " Samotna"...i włączyć utwór Evy Cassidy "Autumn Leaves" - odwagi - to nie gryzie...V.
Patuszkin (2279 punktów)
>>U schyłku kariery , za czasów braciszka rzeźnika, malował smutne kobiety, poniewierane, za włosy targane, kolory stawały się wyblakłe i pozbawione energii. Jak widać religijność ma "ozdrowieńczy" skutek dla sztuki.
>A nie mówiłam,że na starość wyostrzył mu się wzrok .......
>A swoja droga myślałam,ze spłonę na stosie....
>Proponuje na chwilę zmienic epoke i popatrzec na obraz Muncha " Samotna"...i włączyć utwór Evy Cassidy "Autumn Leaves" - odwagi - to nie gryzie...V.
>
To jest ładna piosenka. Myślałem, że zaproponujesz "Wyjątkowo zimny Maj" Maanamu plus obraz "Basium" Gustava K., ale widocznie nie jest.

Piotrek Patucha
mimbla
MOżesz podać tytuł tego filmu? też chciałabym obejrzeć
Patuszkin (2279 punktów)
Nie wiem jaki jest tytuł. Przykro mi.
Ale moze zmierzysz się z ksiażką Balzaca "Historia Miłosna Kurtyzany."
Piotrek Patucha
Stanrom (259 punktów)
> Gdybym się przeniósł w tamto miejsce sądzę że miałbym wiele radości z
>obcowania z taka kulturą. Współczesne prostytutki powinny
>weneckim dziewczętom lizać nogi.

Znasz to z autopsji?
V0lrath (3440 punktów)
Z tego co wiem to współcześnie też istnieje grupa prostytutek, które są na wysokim poziomie tak samo intelektualnym jak i w sferze kultury.
Znają kilka języków, są elokwentne, dobrze wychowane - to raczej "damy do towarzystwa" niż prostytutki.
Tyle, że nie są to panie, na których usługi każdy może sobie pozwolić - tylko dla bardzo bogatych ludzi (często polega to na tym, że przez pewien czas pokazują się z nimi na bankietach, przyjęciach itp. oraz przebywają z nimi - są dużo bardziej "damami do towarzystwa" niż kurtyzanami - ale seks też jest).
Ale zwykły Kowalski nie ma co nawet o nich marzyć...

P.S. Historią nie interesuję się za bardzo (kurtyzanami zresztą też nie) więc na główny temat niestety nie będę pisał.
Zielona

>Znają kilka języków, są elokwentne, dobrze wychowane - to raczej "damy do towarzystwa" niż prostytutki.

Jak jest różnica miedzy damą do towarzystwa, prostytutką czy kobietą, która bogato wydaje się za mąż nie kochając faceta ?
Moim zdaniem prostytuują się wszystkie z w.w. kobiet i krzywdzące jest tylko o tych najuboższych mówić porstytutki.

Pozdrawiam

plodzien (7378 punktów)
>>
>Jak jest różnica miedzy damą do towarzystwa, prostytutką czy kobietą, która bogato wydaje się za mąż nie kochając faceta ?
>Moim zdaniem prostytuują się wszystkie z w.w. kobiet.
>Pozdrawiam
>
Pewnie masz rację, ale już nie wiem, czy takie zachowanie można postrzegać jako naganne. W końcu zostało ewolucyjnie ukształtowane. Kobieta wychodząca za bogatego faceta zapewnia lepszą przyszłość swoim dzieciom.
Mówi się przecież, że facet może nie mieć nóg, byle nie był kaleką.
Pozdrawiam
Zielona

>>Pewnie masz rację, ale już nie wiem, czy takie zachowanie można postrzegać jako naganne.

Nie dokonałam oceny moralnej tylko kategoryzacji a kategoria jest jedna według mnie.
Co do prostytucji jako zjawiska - nakręcają go mężczyźni, więc jakby chciało się gruntowanie ocenić moralnie to zjawisko należało by zaczać od podstaw, która są głębiej w XY a nie w XX...

Pozdrawiam
plodzien (7378 punktów)
>>>Nie dokonałam oceny moralnej tylko kategoryzacji a kategoria jest jedna według mnie.
>>Pozdrawiam
>
Wydaje mi się, że nie. Prostytucja to zarabianie pieniędzy, które mogą się szybko ulotnić. W dodatku często rujnuje zdrowie.
Wydawanie się za bogatego faceta to rozsądny sposób zapewnienia własnym genom luksusu.

Pozdrawiam

Zielona
>Wydawanie się za bogatego faceta to rozsądny sposób zapewnienia własnym genom luksusu.

A jeśli kobieta wcale nie ma intencji zapewnia własnym genom luksusu tzn. nie ma w planach reprodukcji tylko korzystanie z zasobów finansowych faceta dla własnego luksusu ?
To jest bardzo wysublimowana forma prostytucji, bo mężczyna dostaje po kieszeni a co gorsza myśli, że w imię miłości.
darplo
>>A jeśli kobieta wcale nie ma intencji zapewnia własnym genom luksusu tzn. nie ma w planach reprodukcji tylko korzystnie z zasobów finansowych faceta dla własnego luksusu ?
>
>

Ej! Komplikujesz mi sprawę . W myśleniu z pewnością nie jesteś zielona! Jednak zauważ, że Ona ma własne geny (bo czyje niby?) i korzystając z zasobów finansowych faceta - zapewnia im życie w luksusie.
Zielona
>Ona ma własne geny (bo czyje niby?) i korzystając z zasobów finansowych faceta - zapewnia im życie w luksusie.

Ma swoje tak jak i zwykła prostytutka uliczna ma swoje geny, którym pragnie zapewnić minimum ekonomiczne.
Koledze, który pisał o genach podejrzewam chodzi o swoisty "dobór naturalny" istoty ludzkiej

Pozdrawiam

Aha i pragnę jeszcze dodać, że komplikuję tę kwestię w imię prostytutek ulicznych, które żyją w społeczniej pogardzie w przeciwieństwie do tych, które sobie zyją w błogiej nieświadomości swojej profesji i na które nie spada topór społecznego potępienia
plodzien (7378 punktów)
>
>Aha i pragnę jeszcze dodać, że komplikuję tę kwestię w imię prostytutek ulicznych, które żyją w społeczniej pogardzie w przeciwieństwie do tych, które sobie zyją w błogiej nieświadomości swojej profesji i na które nie spada topór społecznego potępienia
>

Dzięki za miłą sprzeczkę.Tak naprawdę chodzi nam o to samo, mimo tych "przekomarzanek".
Partnerka Krezusa jest nobilitowana świętym węzłem małżeńskim , prostytutka nie zapracuje na emeryturę i pomimo ciężkiej pracy nie może korzystać z ochrony kodeksu pracy.
1. Jej pracodawca-opiekun nie dostanie grzywny od Inspekcji Pracy za brak wyposażenia pracownicy w środki ochrony indywidualnej.
2. Pobicie przez klienta-brutala nie zostanie zakwalifikowane jako wypadek przy pracy.
3. Kiła i inne podobne boże dopusty nie figurują na liście chorób zawodowych.
Życie to nie bajka
Pozdrawiam

Zielona
Tak jest
ugaguga

>To jest bardzo wysublimowana forma prostytucji, bo mężczyna dostaje po kieszeni a co gorsza myśli, że w imię miłości.
>

Tylko jak to się ma do tego ,że zjawisko prostytucji nakręcają męższczyżni bo niebardzo rozumiem. Czy chodzi o to ,że po prostu są skłonni płacić za usługi seksualne czy 'miłość" więc trzeba to wykorzystać bo to wygodniejsze niż n.p. praca w sklepie?
Zielona
>Tylko jak to się ma do tego ,że zjawisko prostytucji nakrecają męższczyżni bo niebardzo rozumiem.

Pewien badacz prostytucji mężczyzna nazwiska teraz nie pamiętam twierdził i ja się z tym zgadzam, że gdyby nie mężczyźni prostytucja nie istniałaby w ogóle, chodzi o regułę ekonomiczną popyt - podaż. Współcześnie to się chyba troszkę zmienia, bo kobiety coraz częściej zaczynają być klientkami sex-biznesu. Nie mniej myślę, że dominacja prostytucji heteroseksualnej oraz homoseksualnej świadczonej dla mężczyzn jest nadal druzgocąca nad ofertami kierowanymi do kobiet.

>Czy chodzi o to ,że po prostu są skłonni płacić za usługi seksualne czy 'miłość" więc trzeba to wykorzystać bo to wygodniejsze niż n.p. praca w sklepie?

"Małżeństwo dla pieniędzy - najbardziej uciążliwy sposób dojścia do pieniędzy"
John Stuart Mill

Czytałeś "Ewolucję pożądania" ?
Ciekawie wyjaśnia różne meandry relacji damsko-męskich na gruncie psychologii ewolucyjnej. Między innymi, dlaczego mężczyźni wolą młode i ładne panie a kobiety panów z dobrymi lokatami społecznymi.

Pozdrawiam
ugaguga
męższczyzna ! oj przedobrzyłem, ale plama Czy ktoś widział gdzie połozyłem swój worek na zwłoki ?
(ale mnie kusi zasłonić się dyzortografią )

>gdyby nie mężczyźni prostytucja nie istniałaby w ogóle, chodzi o regułę ekonomiczną popyt - podaż.

Nie do końca.Gdyby nagle zabrakło mężczyn, prostytucja by nie zniknęła wraz z nimi.No chyba ,że wystarczyłoby "weż pigułkę"

>"Małżeństwo dla pieniędzy - najbardziej uciążliwy sposób dojścia do pieniędzy"
>John Stuart Mill

Widać ten pan nie miałby oporów, dać do podpisania swojej wybrance intercyzy.Niestety niewielu ludzi potrafi się zdobyć na taki gest, który przeciwna strona mogłaby potraktować jako brak zaufania i to w sytuacji gdy właściwie jednym z powodów zawarcia małżeństwa jest właśnie zaufanie.Więc nie ma w tym nic uciążliwego.Rozwody i podziały majątku mają się dobrze Natomiast ktoś kto od trzeciego roku życia kształcił się "na filozofa" mógł nie mieć czasu na zgłębianie wiedzy dotyczącej "prozy życia" lub znać ją pobieżnie.Teoria i idealizm czasem kłócą się z rzeczywistością . Oczywiście ,jeżeli opierał się na własnych doświadczeniach mówiąc te słowa to rozumiem, że dla niego mogło akurat być to bolesne

>Czytałeś "Ewolucję pożądania" ?
>Ciekawie wyjaśnia różne meandry relacji damsko-męskich na gruncie psychologii ewolucyjnej. Między innymi, dlaczego mężczyźni wolą młode i ładne panie a kobiety panów z dobrymi lokatami społecznymi.

Niestety nie czytałem. Będę sie bardzo starał to nadrobić ale dlaczego mężczyżni wolą młode i ładne panie to jest dla mnie jasne jak słońce.Jak przeczytam, to mam nadzieję, że dowiem się czegoś nowego na temat tego, dlaczego kobiety kochają konta panów
BTW Czy jesteś młodą i ładną panią ?

Ale szczerze mówiąc cieszę się, że nie chodziło tu o jakieś okrutne zmuszanie kobiet do czynów poniżej ich godności chociaż i takie wypadki sie zdarzają
Zielona
Odpiszę Ci później na post, ale teraz dodam, że nie zauważyłam Twojego błędu a mężczyzna napisałam pogrubioną trzcioną nie dlatego aby wytknąć Ci błąd tylko aby podkreślić, że to sam facet obarcza winą za prostytucję mężczyzn aby nie było, że to wyłącznie moje feministyczne urojenia

ugaguga
Oj w porządku.Pogrubienie odebrałem jako jedno i drugie.W obydwu tych przypadkach nie potraktowałem tego negatywnie ale naprawdę się wstydzę ,że jako facet mogłem takiego byka strzelić
Zielona
>Nie do końca.Gdyby nagle zabrakło mężczyn, prostytucja by nie zniknęła wraz z nimi.No chyba ,że wystarczyłoby "weż pigułkę"

Gdyby nie było mężczyzn (gdzieś był nawet artykuł nt. tego, że mężczyźni za czas jakiś znikną z planety Ziemia to raczej nie byłoby i prostytucji, bo o ile dobrze jestem zorientowana to coś takiego jak prostytucja homoseksualna świadczona dla kobiet jest zjawiskiem tak marginalnym, że literatura o nim nie wspomina za bardzo

>Oczywiście ,jeżeli opierał się na własnych doświadczeniach mówiąc te słowa to rozumiem, że dla niego mogło akurat być to bolesne

Aby wyjaśnić sprawę jeszcze jeden cytat tego samego autora :
"Małżeństwo jest jedyną formą rzeczywistego niewolnictwa uznaną przez prawo"

>Niestety nie czytałem. Będę sie bardzo starał to nadrobić ale dlaczego mężczyżni wolą młode i ładne panie to jest dla mnie jasne jak słońce.

Oświeć mnie zatem

> dlaczego kobiety kochają konta panów

Oczywiście, co do preferencji K i M nie jest to tak proste jak w kilku rozdziałach "Ewolucji pożądania" tam są tylko pewne przybliżenia a nie reguły dotyczące wszelkich zachowań.
A co do lokat społecznych nie chodzi tu stricte o pieniądze, ale także o inne wymiary rangi społecznej jak np. wykształcenie, władza.

>BTW Czy jesteś młodą i ładną panią ?

Ani ładną, ani młodą

>Ale szczerze mówiąc cieszę się, że nie chodziło tu o jakieś okrutne zmuszanie kobiet do czynów poniżej ich godności chociaż i takie wypadki sie zdarzają

Sutenerstwo, kuplerstwo i stręczycielstwo to przestępstwa, zresztą słusznie.

Pozdrawiam
ugaguga

>Gdyby nie było mężczyzn (gdzieś był nawet artykuł nt. tego, że mężczyźni za czas jakiś znikną z planety Ziemia to raczej nie byłoby i prostytucji, bo o ile dobrze jestem zorientowana to coś takiego jak prostytucja homoseksualna świadczona dla kobiet jest zjawiskiem tak marginalnym, że literatura o nim nie wspomina za bardzo

Nie wiem czy literatura jest dokładnym wyznacznikiem wystepowania prostytucji homoseksualnej wśród kobiet ale przypadku wyginięcia mężczyzn (mamuty lol) uważam ,że to zjawisko nie byłoby już takie marginalne.Owszem nie byłem nigdy w np. w więzieniu ale ponoć tam zachowania homoseksualne wystepują częściej bez wzgledu na to czy to więzienie dla M czy dla K.Poza tym to dziewczynkom częściej przychodzi do głowy uczyć sie np. całowania razem z koleżanką niż chłopcom z kolegą .No i prostytucja nawet wąskim zakresie nadal pozostaje prostytucją

>Aby wyjaśnić sprawę jeszcze jeden cytat tego samego autora :
>"Małżeństwo jest jedyną formą rzeczywistego niewolnictwa uznaną przez prawo"

Różnie to niewolnictwo wygląda.Z jej strony może być tak ,że nie uwolnie się bo nie bo nie mam dokąd iść a z jego strony może być tak ,że nie uwolnię sie bo zostanę "tylko w skarpetkach".Nie ma co debatować nawet nad takimi ekstremalnymi sytuacjami jak tu przytaczam.Akurat w przypadku małżeństwa wolność to kwestia wyboru.Albo chce się być wolnym i nikt nie każe nikomu wstepować w związki małżeńskie, albo ktoś to robi godząc się na ograniczenie w jakimś stopniu własnej wolności.To czy prawo to akceptuje jest nieważne.Prawo nikogo nie zmusza do małżeństwa.Daje nawet możliwość rozwodu.Jeżeli ktoś bardziej ceni wolność niż konsekwecje wyjścia z "układu" - żaden problem.Oczywiście w czasach gdy żył autor tych stwierdzeń sytuacja mogła być bardziej skomplikowana ale do dziś dużo się pozmieniało Powiedziałbym ,że nawet bardzo dużo.

>Oświeć mnie zatem

Z tego samego powodu, dla którego owad wybiera ten kwiatek a nie inny.Oczywiscie ludzie nie sa owadami,i załóżmy taki ludzki "owad" jak widzi ładnie dla niego wygladajacy "kwiatek" nie rzuci sie od razu na niego a nawet bardziej doświadczonym ludzkim "owadom" lampka "alarm" pali sie tym jaśniej im bardziej kwiatek wyglada pociagająco.
Również ludzkie "kwiatki" starają się ze swojej strony wygladać jak najbardziej pociagająco.Idąc po ulicy wiem gdzie moje oczy najbardziej lubią sie skierować, wiem też ,że ich cel na to liczy.Jest to taki 'Bios" dotyczacy zarówno "owadów" jak i "kwiatków".Nie wiem dlaczego skłonność do "kwiatków" bywa u facetów potępiana.Nikt ich nie potępia za to, że przechodząc przez ulice uważają ,żeby ich samochód nie przejechał.
A dlaczego ten instynkt tak działa? Trudno mijając na ulicy kobietę ocenić jej zalety poza tymi widocznymi i myślę,że z tego powodu podobają mi sie "kwiatki".

>Ani ładną, ani młodą

Czy ta smutna minka na końcu tego stwierdzenia oznacza ,że chciałabyś
być "kwiatkiem" ?

>Sutenerstwo, kuplerstwo i stręczycielstwo to przestępstwa, zresztą słusznie.

Słusznie Zresztą nie tylko w takich przypadkach.Jakakolwiek forma zmuszania kogoś do czegoś co mu nie pasuje w imię własnych interesów jest godna potepienia. Niestety prawo nie jest tak doskonałe czy tez silne, żeby w każdej dziedzinie skutecznie tego pilnować.
Zielona
>nie byłem nigdy w np. w więzieniu ale ponoć tam zachowania homoseksualne wystepują częściej bez wzgledu na to czy to więzienie dla M czy dla K.

Tak, ale to sytuacja specyficzna. Ludzie są odizolowani od płci przeciwnej, samotni a pewnie także i znudzenie powoduje, ze w więzieniach rośnie homoseksualizm.

>Poza tym to dziewczynkom częściej przychodzi do głowy uczyć sie np. całowania razem z koleżanką niż chłopcom z kolegą .No i prostytucja nawet wąskim zakresie nadal pozostaje prostytucją

Tyle, że kobiety ogólnie bardziej w relacjach poszukują zaangażowania emocjonalnego, więc nawet gdyby wyginęli mężczyźni to kobiety raczej szukałyby bliskości innych kobiet a nie stricte seksu.
Prostytucja generalnie zapewnia zaspokojenie seksualne, nie emocjonalne. Wiem od kolegów jak wygląda kontakt z prostytutką - to mechaniczny seks.
A jak powiedział pewien mądry mężczyzna w kontekście bardziej ogólnym niż prostytucja - mechaniczny seks jest przereklamowany.
Kobiety ogólnie mają mniejsze od mężczyzn ciśnienie na seks pozbawiony uczuciowości wyższej.

>.Oczywiście w czasach gdy żył autor tych stwierdzeń sytuacja mogła być bardziej skomplikowana ale do dziś dużo się pozmieniało Powiedziałbym ,że nawet bardzo dużo.

Ogólnie zgadzam się z tym co napisałeś odnośnie instytucji małżeństwa jednak co do stopnia skomplikowania tej problematyki to moim zdaniem chyba nadal jest on duży

>Oczywiscie ludzie nie sa owadami,i załóżmy taki ludzki "owad" jak widzi ładnie dla niego wygladajacy "kwiatek" nie rzuci sie od razu na niego a nawet bardziej doświadczonym ludzkim "owadom" lampka "alarm" pali sie tym jaśniej im bardziej kwiatek wyglada pociagająco.

Z tym rzucaniem to różnie bywa, czasem się prymitywny owad rzuca i rujnuje psychikę kwiatka na długi czas....

>Również ludzkie "kwiatki" starają się ze swojej strony wygladać jak najbardziej pociagająco.Idąc po ulicy wiem gdzie moje oczy najbardziej lubią sie skierować, wiem też ,że ich cel na to liczy.

A tu się zgodzić nie mogę.
Czasem mężczyźni miewają swoiste urojenia ksobne.
Kobiety chcą dobrze wyglądać nie tylko dla jakichś tam nieznanych im facetów z ulicy, ale dla siebie, dla koleżanek, dla swoich facetów.
Mężczyzna widzi atrakcyjną kobietę skąpo ubraną i myśli "po to się tak ubrała, abym ją mógł pooglądać" tyle, że może ona wcale nie jest zainteresowana wzrokiem obcych facetów a właśnie idzie na randkę ze swoim chłopakiem.
Czasem wyglądać chce się dobrze na imprezie po to, aby spełnić oczekiwania swojego mężczyzny, który chce się pochwalić kobietą przed kolegami, bo to podnosi jego prestiż.
Osobiście bardzo nie lubię tych męskich urojeń, że jeśli kobieta jest seksownie ubrana to chce, aby ją podziwiał pan X czy Y idący ulicą.
Ojej, tylko nie pomyśl proszę, że kieruję te uwagi wprost do Ciebie, bo to są moje bardzo ogólne dywagacje

>Jest to taki 'Bios" dotyczacy zarówno "owadów" jak i "kwiatków".Nie wiem dlaczego skłonność do "kwiatków" bywa u facetów potępiana.

Narzekasz, że skłonność do kwiatków jest potępiana u facetów ?
To co powiesz o skłonności do męskich kwiatków u kobiet ? Ta jest nie tylko potępiania, ale wręcz pachnie ostracyzmem.

>A dlaczego ten instynkt tak działa? Trudno mijając na ulicy kobietę ocenić jej zalety poza tymi widocznymi i myślę,że z tego powodu podobają mi sie "kwiatki".

Generalnie fakt, że najpierw widzimy to, co widzialne dla oka tylko, że... kiedy Ty jako facet spojrzysz na kobietę pomyślisz "ładniutka" - skupisz się na estetyce a kiedy ja spojrzę na faceta też widzę opakowanie, ale od razu wnioskuję co jest w środku i myślę np. "okulary" - inteligentnie wygląda.
Może stronniczo to opisuję, ale chodzi o fakt, że standardowo facet patrzy na obcą atrakcyjną kobietę jak na obiekt stricte seksualny, kobieta raczej antycypuje cechy, jakie idą za wyglądem mężczyzn, który wpadł jej w oko.
To konsekwencja biologii, która generalnie bardziej nastawia mężczyzn na seks, kobiety na emocje.

>Czy ta smutna minka na końcu tego stwierdzenia oznacza ,że chciałabyś
> być "kwiatkiem" ?

Nie to minka smutku, że Cię rozczarowałam ujawnieniem faktów
Nie tęsknię za byciem kwiatkiem, wolę być kaktusem

>Jakakolwiek forma zmuszania kogoś do czegoś co mu nie pasuje w imię własnych interesów jest godna potepienia.

Np. zmuszania do tego, aby ktoś kogoś kochał...

Pozdrawiam
Herodot (21 punktów)
>> Czy ta smutna minka na końcu tego stwierdzenia oznacza ,że chciałabyś
>> być "kwiatkiem" ?
> Nie to minka smutku, że Cię rozczarowałam ujawnieniem faktów
> Nie tęsknię za byciem kwiatkiem, wolę być kaktusem

Kwiaty kaktusa są cenione ze względu na swoje niebywałe piękno...

Jedynym smutnym faktem jest to, że zakwitaja sporadycznie i w warunkach swobodnej expozycji, na wolności, częstokroć w mrokach nocy i aby dostrzec ich piękno potrzeba dużego zaparcia, wytrwałości, oraz oddania tej pasji...

Aczkolwiek warto, nawet mimo ran od ich kolców; ))

Nieuważny, gapowaty amator, częstokroć popełnia błąd łapczywości, który, niemogąc ad hoc zaspokoić ządzy, wpada w złość, furie, a po okaleczeniu częstokroć niszczy obiekt poządania(((

Zatem postuluję.. Drodzy Amatorzy!; )

Więcej cierpliwości, wytrwałości i samokrytycyzmu; )

NA PRAWDĘ WARTO!!! - i to nie jest jakieś głupie hasło reklamowe; ))

A Piękno Tego Kwiatka jest naoczne i nie pozostawia wszelkich wątpliwości, nawet dla osób wyjatkowo gapowatych; - )

Pozdrawiam Serdecznie; )

Gapcio, Zielona Smerfetko;*

PS> Czy ktoś wysłucha mojego apelu??

Napisałem do Św. Marka, później webmastera....

Nikt nie chce usunąć mojego profilu???(((

Co mam zrobić?? Kogo zbluzgać, czy też coś innego, by mi wyrzucono post???

PS2> Do Patuszkina..

Wątek jaki poruszasz... po części się z Toba zgadzam, ale nie będę się wdawał z Tobą w polemiki, ni tłumaczył niuansów.. chcem zniknąć z tego forum

ad vocem tylko; to bractwo, to nie Templariusze, a Iluminaci, Florencja o której wspominasz, wyhowała jeszcze jednego czcigodnego męża, oprócz medyceuszy, który wspaniale kontrastuje, z przytoczonym przez Ciebie księdzem, mianowicie Niccolo Machiavellego, wieloletniego Drugiego Sekretarza Republiki Florencji, który piastując ów urząd, wykonywał wiele misji dyplomatycznych poznawał rozlicznych wielkich mężów epoki...

Medyceusze raczej nie należeliby do rzeczonego bractwa... choć głowy bym nie dał; )

W każdym razie, podjrzewałbym o to Cezara Borgie, jak i jego ojca, samego papieża, Aleksandra VII, ale.. to tylko moje domniemania...

w każdym razie mam wątpliwości co do członkostwa N. Machiavellego...

Pokładał on patriotyczne nadzieje w odrodzenie się Itali, właśnie w Cezarze, oraz jego ojcu, dość nietypowym papieżu, jeśli chodzi o zachowanie i uducowienie; )

Oraz mecenat nad nauką i sztuką, także tą nieprawomyślną; )

W każdym razie... Medyceusze nielubili Machiavella, nawet, gdy do nich się zwrócił, i zadedykował Księcia księciowi z tego rodu; )

No nie ważne.. to zbyt długa dywagacja, a ja nie chcę się już bawić w postowanie na forum

Pzdr.

Patuszkin (2279 punktów)
>Nieuważny, gapowaty amator, częstokroć popełnia błąd łapczywości, który, niemogąc ad hoc zaspokoić ządzy, wpada w złość, furie, a po okaleczeniu częstokroć niszczy obiekt poządania(((
>Zatem postuluję.. Drodzy Amatorzy!; )
>Więcej cierpliwości, wytrwałości i samokrytycyzmu; )
>NA PRAWDĘ WARTO!!! - i to nie jest jakieś głupie hasło reklamowe; ))
>A Piękno Tego Kwiatka jest naoczne i nie pozostawia wszelkich wątpliwości, nawet dla osób wyjatkowo gapowatych; - )
>Pozdrawiam Serdecznie; )

Ha ha. Dobre. Szkoda, że o kwiatach mogę tylko rozmawiać, ale nie mogę ich pielęgnować. Od 3 roku życia mam alergię na pyłki kwiatów. Są piękne, ale mnie cichutko zabijają.
A skoro flora mnie odrzuca, musze sobie znaleźć jakiś substytut. Np. w postaci fauny. Na zwięrzęta nie mam uczulenia. Chciałbym mieć w domu jakąś rasową suczkę, bo suczki są łągodniejsze i łatwiejsze w wychowaniu niż psy.

>PS> Czy ktoś wysłucha mojego apelu??
>Napisałem do Św. Marka, później webmastera....
>Nikt nie chce usunąć mojego profilu???(((
>Co mam zrobić?? Kogo zbluzgać, czy też coś innego, by mi wyrzucono post???

Ty chcesz się wynieść, a ja chcę się wprosić. Tobie nie chcą usunać, a mi nie udaje się wkleić 40% informacji. Z odczytem forum kiepściutko. Notorycznie jestem zdenerwowany, bo to co było przyjemnością, zamienia się w udrękę.

>PS2> Do Patuszkina..
>Wątek jaki poruszasz... po części się z Toba zgadzam, ale nie będę się wdawał z Tobą w polemiki, ni tłumaczył niuansów.. chcem zniknąć z tego forum
>ad vocem tylko; to bractwo, to nie Templariusze, a Iluminaci, Florencja o której wspominasz, wyhowała jeszcze jednego czcigodnego męża, oprócz medyceuszy, który wspaniale kontrastuje, z przytoczonym przez Ciebie księdzem, mianowicie Niccolo Machiavellego, wieloletniego Drugiego Sekretarza Republiki Florencji, który piastując ów urząd, wykonywał wiele misji dyplomatycznych poznawał rozlicznych wielkich mężów epoki...

Przypadła mi do gustu postać Nicollo M. Czytałem, że chciał się wkręcić w kręgi Akademii, ale go nie chcieli wziąść. Dlaczego uważasz, że to byli iluminaci?

>Medyceusze raczej nie należeliby do rzeczonego bractwa... choć głowy bym nie dał; )
>W każdym razie, podjrzewałbym o to Cezara Borgie, jak i jego ojca, samego papieża, Aleksandra VII, ale.. to tylko moje domniemania...
>w każdym razie mam wątpliwości co do członkostwa N. Machiavellego...
>Pokładał on patriotyczne nadzieje w odrodzenie się Itali, właśnie w Cezarze, oraz jego ojcu, dość nietypowym papieżu, jeśli chodzi o zachowanie i uducowienie; )

Wtedy papieże dokonali niesamowitej ekspansji, wzbogacili swoje majątki i rozszerzyli obszar wpływów. Wola mocy par exellance.

>Oraz mecenat nad nauką i sztuką, także tą nieprawomyślną; )

ja wolę sztukę tego okresu niż filozofię. W filozofii było tylko mielenie starych platońskich ochłapów, dopiero we Francji pojawił się Rene Descartes, który moim zdaniem spłodził coś oryginalnego.
Piotrek Patucha
Zielona

>dopiero we Francji pojawił się Rene Descartes, który moim zdaniem spłodził coś oryginalnego.

"Myślę, więc jestem " - powiedziała blondynka i zniknęła
To mój ulubiony dowcip z cyklu "blondynki" , że też jego korzenie sięgają aż tak daleko w przeszlość
Patuszkin (2279 punktów)
>>dopiero we Francji pojawił się Rene Descartes, który moim zdaniem spłodził coś oryginalnego.
>"Myślę, więc jestem " - powiedziała blondynka i zniknęła
>To mój ulubiony dowcip z cyklu "blondynki" , że też jego korzenie sięgają aż tak daleko w przeszlość

Dobre. Luię absurdalne dowcipy.
Zielona

>Dobre. Luię absurdalne dowcipy.

Mi bardzo spodobbała się anegdotka Jeyes'a o linii nr 150, polecam w dziale "Racjonalne książki"
Zielona

>Pozdrawiam Serdecznie; )
>Gapcio, Zielona Smerfetko;*

Gapciu, Ważniaku ale przede wszytkim jak dla mnie Papo Smerfie w jednym
Pozdrawia najserdeczniej Zielone jabłuszko, które się zarumieniło pod wpływem powyższej metafory

Chyba właśnie napisałam najbadziej infantylny post w swoim zyciu
ugaguga
>Tak, ale to sytuacja specyficzna. Ludzie są odizolowani od płci przeciwnej, samotni a pewnie także i znudzenie powoduje, ze w więzieniach rośnie homoseksualizm

Rozumiem. że w przypadku gdyby zbrakło mężczyzn kobiety byłyby szczęśliwe a nie zdesperowane

>Kobiety ogólnie mają mniejsze od mężczyzn ciśnienie na seks pozbawiony uczuciowości wyższej.

Oj różnie to bywa.Może tego tak nie widać ponieważ kobiecie "nie wypada" afiszować się z "lużnym" podejściem do seksu, więc może to mieć podłoże kulturowe a nie psychiczne.Jednak spierać sie nie będe bo w tej sytuacji napewno więcej do powiedzenia ma psycholog a ja nim nie jestem

>Z tym rzucaniem to różnie bywa, czasem się prymitywny owad rzuca i rujnuje psychikę kwiatka na długi czas....

Owszem, zdarza się.

>Kobiety chcą dobrze wyglądać nie tylko dla jakichś tam nieznanych im facetów z ulicy, ale dla siebie, dla koleżanek, dla swoich facetów.
>Mężczyzna widzi atrakcyjną kobietę skąpo ubraną i myśli "po to się tak ubrała, abym ją mógł pooglądać" tyle, że może ona wcale nie jest zainteresowana wzrokiem obcych facetów a właśnie idzie na randkę ze swoim chłopakiem.
>Czasem wyglądać chce się dobrze na imprezie po to, aby spełnić oczekiwania swojego mężczyzny, który chce się pochwalić kobietą przed kolegami, bo to podnosi jego prestiż.
>Osobiście bardzo nie lubię tych męskich urojeń, że jeśli kobieta jest seksownie ubrana to chce, aby ją podziwiał pan X czy Y idący ulicą.

Może.Ale znam parę kobiet czerpiących satysfakcję z tego ,że faceci ogladają sie za nimi na ulicy.
Poza tym brałem też pod uwagę ,że może też to być podswiadome.No i chyba żle zrozumiałem to :

>Pomyśl czy byłabyś chętna wynagradzać swojemu facetowi to, że chce Cię ubierać po swojemu na spacerach a przy tym jako przykład godny naśladowania pokazuje pewną kobietę, która zdaje się w sposób praktyczny rozwiązywać krzyżówki genetyczne.

>Narzekasz, że skłonność do kwiatków jest potępiana u facetów ?
>To co powiesz o skłonności do męskich kwiatków u kobiet ? Ta jest nie tylko potępiania, ale wręcz pachnie ostracyzmem

A ja myślałem, że kobiety nie maja takich skłonności i dlatego z taka pogardą traktują je u facetów
A dla mnie dopóki nie dochodzi do jakiś poufałosci nie ma problemu

>Ty jako facet spojrzysz na kobietę pomyślisz "ładniutka" - skupisz się na estetyce a kiedy ja spojrzę na faceta też widzę opakowanie, ale od razu wnioskuję co jest w środku i myślę np. "okulary" - inteligentnie wygląda.

Dzięki przyda się.Chętnie dowiedziałbym się więcej szczegółów na temat jak być męskim kwiatuszkiem
Do zadbanych dłoni , czystych skarpetek , ogolonej twarzy dołączam okulary
Seksowne żeńskie kwiatuszki też charakteryzują się estetycznym wygladem,.No, może wolą szkła kontaktowe gdy uważają ,że w okularach im nie do twarzy
Jednak myślę ,że w obydwu przypadkach ciężko oceniać czyjeś wnętrze po wyglądzie.Poza tym jak już widzę tego kwiatka to jak piszesz, właśnie dzięki tej estetyce i też nie mam od razu wizji filmu w reżyseri T.Orlowsky z nim i sobą w rolach głównych.Wiesz, facet też lubi sobie pomyśleć ,że taki ładny kwiatek to pewnie jest inteligentny, czuły i wogóle ql Jednak generalnie kończy się na stwierdzeniu - o ładny widoczek!Ładne widoczki przyciagają oko i nic z tym nie mozna zrobić (zresztą, co to szkodzi)

>Może stronniczo to opisuję, ale chodzi o fakt, że standardowo facet patrzy na obcą atrakcyjną kobietę jak na obiekt stricte seksualny, kobieta raczej antycypuje cechy, jakie idą za wyglądem mężczyzn, który wpadł jej w oko.
>To konsekwencja biologii, która generalnie bardziej nastawia mężczyzn na seks, kobiety na emocje.

Dlatego napisałem ,że jest dla mnie jasne jak słońce co sprawia ,że ładne panie się podobają panom
Tylko czy konto w banku , władza , inteligencja to są te emocje ?

>Nie to minka smutku, że Cię rozczarowałam ujawnieniem faktów

Tak.... to bolesne dla mnie ...ale może chociaż nosisz okulary ?
(poważnie - nie chodziło tu o wycieczkę osobistą tylko o potwierdzenie ,że kobieta lubi być kwiatkiem)

No i apropos tego, że lubisz używać argumentacji,że to czy tamto powiedział właśnie mężczyzna.Rozumiem ,że robisz to w tym celu żebym nie pomyślał ,że chodzi o jakiś szowinistyczny kobiecy punkt widzenia.Nie ma obawy.Mam koleżankę ,która twierdzi ,że kobiety to histeryczki i maja fiu bżdziu w głowie.Myślę, że płeć nie jest ważna ale treść
Zielona
Przede wszystkim muszę podkreślić, że zawsze staram się pisać "na ogół" "ogół" "czasem" itp., aby podkreślić, że jeśli jakieś zjawisko występuje to nie ma ono zasięgu wszechogarniającego, ale może mieć moim zdaniem większą częstotliwość niż jego antagonista. I tak jest, kiedy piszę o K i M dokonując przybliżeń, zawsze pamiętam, że człowiek jest indywidualnością a płeć nie jest jedyną determinantą zachowań. Są kobiety bliższe wzorowi męskich zachowań od samych mężczyzn i mężczyźni bardziej kobiecy od niektórych kobiet

>Oj różnie to bywa.Może tego tak nie widać ponieważ kobiecie "nie wypada" afiszować się z "lużnym" podejściem do seksu, więc może to mieć podłoże kulturowe a nie psychiczne.

Moim zdaniem i jedno, i drugie tzn. i kultura, i natura .

>Może.Ale znam parę kobiet czerpiących satysfakcję z tego ,że faceci ogladają sie za nimi na ulicy.

Na pewno tak jest, czasem chyba każdemu z nas zdarza się spotkać ze wzrokiem innego człowieka, w którym odczyta się wzajemne zainteresowania, to jest miłe.
Ale napisałam o czymś innym - o tym, że facet nie powinien odnosić do siebie widoku każdej seksownie ubranej kobiety, bo ona niekoniecznie ma jego na względzie tak się ubierając, a mężczyźni niestety czasem zdają się traktować kobiety skąpo ubrane jak dobro ogólnospołeczne i przeciw temu protestuję.
Niektórzy mężczyźni uważają, że mogą sobie pozwalać na niewybredne komentarze czy gesty, bo skoro kobieta jest ubrana seksownie to sama się o to prosi.

>Poza tym brałem też pod uwagę ,że może też to być podswiadome.No i chyba żle zrozumiałem to :
>>Pomyśl czy byłabyś chętna wynagradzać swojemu facetowi to, że chce Cię ubierać po swojemu na spacerach a przy tym jako przykład godny naśladowania pokazuje pewną kobietę, która zdaje się w sposób praktyczny rozwiązywać krzyżówki genetyczne.

Nie wiem, co źle mogłeś zrozumieć?
Rozwiń myśl proszę.

>A ja myślałem, że kobiety nie maja takich skłonności i dlatego z taka pogardą traktują je u facetów

Różne kobiety, różne skłonności tak jak i różni mężczyźni, różne skłonności

>A dla mnie dopóki nie dochodzi do jakiś poufałosci nie ma problemu

Tak jest ! Chodzi o poufałości one są tu problemem a nie to czy ktoś patrzy sobie subtelnie na to i owo, jeśli jest to wyeksponowane nawet jeśli niekoniecznie autorka ekspozycji dokonuje jej dla danej pary oczu

>Do zadbanych dłoni , czystych skarpetek , ogolonej twarzy dołączam okulary

Młodość według mnie nie jest korzystnym atrybutem męskiego kwiatka, choć bywa, że 22-latek ma więcej w głowie niż 40-latek, jednak jeśli chodzi o atrakcyjność stricte fizyczną to znamiona czasu działają korzystnie, zaś twarz niekoniecznie musi być ogolona :

>Jednak myślę ,że w obydwu przypadkach ciężko oceniać czyjeś wnętrze po wyglądzie.

Fakt, ciężko, ale myślę, że kobiety bardziej starają się to robić niż mężczyźni.

>Poza tym jak już widzę tego kwiatka to jak piszesz, właśnie dzięki tej estetyce i też nie mam od razu wizji filmu w reżyseri T.Orlowsky z nim i sobą w rolach głównych.

Filmy w naszych głowach nie są naganne, chyba prawie każdy je miewa od czasu do czasu

>Wiesz, facet też lubi sobie pomyśleć ,że taki ładny kwiatek to pewnie jest inteligentny, czuły i wogóle ql

Wiem

>Jednak generalnie kończy się na stwierdzeniu - o ładny widoczek!Ładne widoczki przyciagają oko i nic z tym nie mozna zrobić (zresztą, co to szkodzi)

Nie szkodzi nic, nie w tym rzecz.
Kiedy przeciętny mężczyzna ogląda młode, ładne kobiety to myślę, że raczej nie roztacza w swojej głowie wizji na ile to one są inteligentne i oczytane (choć faktycznie mogą być), chyba nie pod tym kątem mężczyzna lustruje kobiety na ulicy, prawda ?
Filmy porno też raczej nie promują kobiecej inteligencji i delikatności
A nie ukrywajmy sex-biznes jest przede wszystkim dla męskiej klienteli.
Natomiast przeciętna kobieta np. ja aby projektować w swojej głowie fantazje z kimś potrzebuje z reguły najpierw sobie wyobrazić, że ten ktoś jest inteligentny, oczytany oraz posiada interesujące walory osobowe
Dlatego pewnie nie jestem amatorką porno jak większość z nas kobiet, (ale też nie wszystkie), za to erotykę w sztuce cenię.

>Tylko czy konto w banku , władza , inteligencja to są te emocje ?

Gwarantują w domniemaniu kobiecie opiekę, zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa, bo mężczyzna kojarzony z powyższymi walorami jest potencjalnie w stanie kobiecie i jej potomstwu zbudować ciepłe gniazdko.
Jest też zasadne, że kobiety jako priorytetowo pożądaną męską cechę nie wymieniają inteligencji, majętności, atrakcyjności fizycznej a opiekuńczość.
Emocje są tu paralelne.

>No i apropos tego, że lubisz używać argumentacji,że to czy tamto powiedział właśnie mężczyzna.Rozumiem ,że robisz to w tym celu żebym nie pomyślał ,że chodzi o jakiś szowinistyczny kobiecy punkt widzenia.

Tak, bo już mi to zarzucano, więc się asekuruję tym razem

>Nie ma obawy.Mam koleżankę ,która twierdzi ,że kobiety to histeryczki i maja fiu bżdziu w głowie.Myślę, że płeć nie jest ważna ale treść

Całe życie towarzyszył mi skrypt poznawczy "mężczyzna - dobry, godny zaufania, kobieta - zazdrosna, niegodna zaufania" Teraz sobie myślę, że byłam zbyt pobłażliwa dla mężczyzn a zbyt nieufna wobec kobiet staram się to zmieniać by móc odnaleźć równowagę między światem K i M.
Być może Twoja znajoma miała podobne do moich doświadczenia życiowe np. jest jedyną siostrą wśród braci, wychowywała się w świecie mężczyzn i stąd takie jej przekonania
Pracuję nad tym od jakiegoś czasu aby bardziej ufać kobietom, zaś mniej pobłażać facetom, począwszy od moich braciszków

Pozdrawiam
ugaguga
>Nie wiem, co źle mogłeś zrozumieć?
>Rozwiń myśl proszę.

Rozwijam

Otóż wydawało mi się, że pisząc o kobiecie,która wygląda jak ... no powiedzmy tak jak to ładnie i delikatnie okresliłaś, raczej potwierdzasz ten męski schemat,którego tak nielubisz, że kobiety wyglądają tak, żeby na facetach robić wrażenie.Dlatego chyba coś żle zrozumiałem
Nadal jednak uważam,że kobiety lubią przyciągać uwagę płci przeciwnej i nie chodzi tylko o podobanie się sobie,mężowi lub koleżankom I nie chodzi tu również o to, że można na takiej podstawie od razu traktować je jak "dobro ogólnospołeczne" Nie to miałem na myśli pisząc:

>Idąc po ulicy wiem gdzie moje oczy najbardziej lubią sie skierować, wiem też ,że ich cel na to liczy.

Nie znaczy to wcale, że widząc taką panią od razu uważam, że mam prawo do niej podejść i pokazywać jej językiem co robi pies jak sie zmęczy.Starająca się wyglądać ładnie i seksownie kobieta może to przecież robić w tym celu ,by na przykład mieć większy wybór gdy szuka obiektu do "praktycznego rozwiązania krzyżówki genetycznej".Taki "drobiazg" jak atrakcyjny seksowny wygląd bywa równiez praktyczny w wielu sytuacjach życiowych.Weżmy chociażby sytuację gdy przysłowiowa "blondynka" narazi sie drogówce.Wszak dużo łatwiej jest jej zmiękczyć serce srogiego pana policjanta niż komuś o mniej atrakcyjnym wyglądzie

>Różne kobiety, różne skłonności tak jak i różni mężczyźni, różne skłonności

Super! bo po tym co sie naczytałem na forum o prostytucji,homofobi itd zaczynałem mieć wrażenie ,że jestem jakąś "puszką Pandora" i jeszcze nie wiadomo co sie może okazać gdy ktoś zbyt dociekliwie zacznie badać skąd się bierze koklusz. OK rozumiem ,że powinienem to traktować ogólnikowo.Jednak zastanawiam się dlaczego mężczyżni z równą lubością nie zajmują się wyszukiwaniem w jakiś negatywnych zjawiskach społecznych obecności kobiet (nawet nie mogę podać przykładów bo się nad tym po prostu nie zastawiam, a może ich nie ma? ) Może trzeba dla równowagi założyć na forum temat : Czy mężczyżni mają wogóle jakieś zalety.I chyba się coś znajdzie chociażby to ,że potrafią wymyslić tak pożyteczne urządzenie jak lodówka

>Gwarantują w domniemaniu kobiecie opiekę, zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa, bo mężczyzna kojarzony z powyższymi walorami jest potencjalnie w stanie kobiecie i jej potomstwu zbudować ciepłe gniazdko.
>Jest też zasadne, że kobiety jako priorytetowo pożądaną męską cechę nie wymieniają inteligencji, majętności, atrakcyjności fizycznej a opiekuńczość

Pięknie Może to już nie w temacie ale jak w takim wypadku wytłumaczyć skłonność niektórych pań do tzw "słodkich brutali" ?

>Filmy w naszych głowach nie są naganne, chyba prawie każdy je miewa od czasu do czasu

No tak, ale bez przesady Może jestem jakiś nietypowy ale nawet jako samiec naturalnie opętany seksem nie mam takich filmów widząc przez chwilę atrakcyjną kobietę na ulicy. Bohaterki moich filmów nie są aż tak przypadkowe .

>chyba nie pod tym kątem mężczyzna lustruje kobiety na ulicy, prawda ?

To już wcześniej przyznałem bez "bicia" Jednak mam nadzieję, że nie chodzi tu o to czyje podejście w takich sytuacjach jest lepsze.Ogólnie - faceci tak mają, kobiety jak się dowiedziałem ponoć też coś podobnego mają, tylko inaczej i OK

>Całe życie towarzyszył mi skrypt poznawczy "mężczyzna - dobry, godny zaufania, kobieta - zazdrosna, niegodna zaufania" Teraz sobie myślę....................................

To mamy odwrotnie.Dorastałem w błogiej ułudzie,ze kobiety są delikatne, wrażliwe itd. Potem to podejscie uległo weryfikacji i już rozumiem ,że w przypadku gdy facet jest dla kobiety w jakis sposób szorstki lub żle ją ocenia może mieć ku temu jakieś powody.A podając przykład mojej koleżanki chciałem powiedzieć, że nie jest istotne gdy ktoś mówi na temat swojej płci coś co może pasować płci przeciwnej.Istotne jest co to oznacza.W moim przypadku to,że stwierdzenie pochodzi od mężczyzny nie oznacza od razu wiekszej skłonności do akceptacji.Ważniejsze jest czy się z tym zgadzam czy nie.
Zielona
Część pierwsza.
Są kobiety, które ubierają się skąpo aby przyciągać jakichkolwiek facetów a tę panią o której wspomniałam a właściwie chętnie wspomina ją mój mąż znam z widzenia i na ile mogę to ocenić raczej lubi wzrok przypadkowych facetów, bo nader często w mini spódniczce podnosi dziecku z ziemi zabawki. W porządku, jej sprawa, mnie nawet bawią sytuacje, kiedy mogę sobie poobserwować tę grę.
Ale... są i inne kobiety, które na codzień biegają w jeansach a kiedy ubiorą się okazjonalnie np. na wyjście ze znajomymi to nie życzą sobie, aby po drodze, którą muszą dotrzeć do lokalu i w samym lokalu jakiś pan X czy Y je komentował, albo gestykulował czy choćby nachalnie (subtelnie jak wspólnie ustaliliśmy może) patrzył.
Myślę, że Ty nie doświadczyłeś nigdy takich zachowań ze strony kobiet jakich doświadcza kobieta ze strony mężczyzn, więc nie możesz mnie za bardzo zrozumieć
Tyle powiem na koniec - tacy prymitywni mężczyźni myślą, że są zabawni, kiedy zaczepiają kobietę swoimi komentarzami a to jest żałosne w oczach kobiet i niejeden tego typu osobnik się czasem przekonuje, że chcąc wprowadzić kobietę w stan zażenowania sam zostaje ośmieszony, kiedy ona mu zafunduje ciętą ripostę
Teraz wyjdę na jakąś hardcore'ową feministkę, a to nie tak...
Ale nie chcę się wdawać w bardziej szczegółowe dywagacje.

Część druga - bardziej przyjemna.
No to teraz o pozytywach, zalety mężczyzn
Na wstępie nie zgadzam się, że mężczyźni w kontekście ogólnospołecznym nie narzekają na kobiety jako grupę, oj narzekają, narzekają
Dobra, ale miało być o zaletach, zatem zaleta naczelna w moich oczach - mężczyźni nie toczą długich i nudnych debat nt. pielęgnacji swojej urody. Co mnie zastanawiało zawsze - jak te moje koleżanki mogą rozprawiać naprawdę godzinami o salonach fryzjerskich , kosmetycznych zabiegach, odcieniu lakierów do paznokci czy farb do włosów. Cała sfera higieniczno-kosmetyczna w przypadku kobiet ma szerszy zakres niż mężczyzn tak jest kulturowo przyjęte, i niech sobie będzie nie narzekam, wywiązuje się ze zobowiązań wobec kultury tylko, co może być interesującego w rozmowach na ten temat, moim zdaniem szkoda życia na takie dyskusje, bo są ciekawsze zagadnienia na tym świecie.
I tu punkt dla mężczyzn - oni podzielają moje zainteresowania, przede wszystkim w mężczyznach znajduję partnerów do dyskusji. Tak było od dzieciństwa, bo część moich zainteresowań jest chyba bardziej przynależna światu męskiemu niż kobiecemu
Kolejna zaleta - są z reguły więksi gabarytowo a co za tym idzie dysponują większa siłą fizyczną i jeśli tę siłę wykorzystują w celu pomocy to jestem im bardzo wdzięczna
Są ogólnożyciowo bardziej pomocni, życzliwi i lojalni wobec mnie niż kobiety, ale to przekonanie też chyba wyniosłam z dzieciństwa wraz z moim wdrukowanym zaufaniem do mężczyzn, które ostatnimi czasy staram się nieco ukrócić.
Lubię mężczyzn i cenię - tyle na koniec

Pozdrawiam
ugaguga
Cieszę się ,że udało nam się dojść do jakiegoś porozumienia.
Dziękuję za interesującą dyskusję i .....

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365