Miałem ostatnio okazję oglądać film kostiumowy na temat obyczajów miłosnych panujących we Włoszech za czasów renesansu. Film puszczono późną porą, w dole ekranu było czerwone kółeczko. Akcja miała miejsce w Wenecji, pełnej wody i erotycznej atmosfery. Gdyby zdjąć aktorom wykwintne kostiumy i przebrać ich powiedzmy za wieśniaków, film straciłby połowę swojej wartości. Koncepcja jest prosta: młoda kobieta, dobrze wykształcona zakochuje się w mężczyźnie, który z woli rodziców jest zmuszony ożenić się z arystokratką, której nie kocha(podobnie jak ona jego, interesy rodzinne). Mężczyzna takze kocha dziewczynę, ale wedle obyczaju, musi pojać za żonę tamtą, przy czym może mieć kochankę, jeśli tego zapragnie. Bowiem mężatki w tamtych czasach nie miały prawa pokazywać się na mieście. Siedząc w domu i opiekując się dziećmi, nie mogły kontrolować swoich mężów, tj. kontrola była ograniczona. Zatem młoda dziewczyna za namową matki została kurtyzaną. A kurtyzany miały więcej swobody niż mężatki.  Wenecja słynęła ze swoich dziewcząt, które były podobno chlubą tego miasta, przynajmniej tak zasugerowała autorka scenariusza. Dziewczyna jak się okazało polubiła swój zawód, zwłaszcza, ze miała dostęp do biblioteki i była sowicie wynagradzana za swoje usługi. Zakochany i wyraźnie zazdrosny mężczyzna odwiedzał swoją kochankę i wszystko byłoby dobrze gdyby w mieście nie zapanowała dżuma. Zmarło wiele osób, a Kościół postanowił ubić na tym interes. Klerycy rozpowiedzieli, że zarazę przyniosły dziwki.. |