Marzę, żeby Bóg istniał. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich których na ziemi wiąże miłość. Pragnę go dla mojej córki, żony, siostry, rodziców i wszystkich którzy kiedyś będą musieli się ze sobą rozstać przez nieuniknioną śmierć. Nie potrafiłbym żyć nie marząc o Bogu zakładając, że nasze życie jest tylko jakimś niemożliwym do wytłumaczenia przypadkiem. Nie potrafię powiedzieć, że nie chcę Boga. Nie potrafię uwierzyć w umysł który nie chciałby aby Bóg istniał. Nie potrafię uwierzyć, że są ludzie którzy po śmierci marzą, aby umrzeć i stracić wszystkich których kochają. To właśnie ten wybór marzenia sprawia, że Bóg jest obecny w moim życiu w niemal każdej chwili, bo oddaję mu moje wszystkie marzenia, a wszystko o czym marzę to on dla nas wszystkich i wszystkich kochający. Wynagradzający nas za oddanie swojego życia dla miłości i pokoju wylewającego się na wszystkich. Wynagradzający nas za walkę z naszym własnym egoizmem. Bo miłość to wszystko z czego możemy być rozliczeni. Dobra materialne są nic nie warte. Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy, więc marzę aby każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła. |