"Łajba to jest morski statek,
Zefir wiatr co fale pieści,
Cierpi kraj na niedostatek
Morskich opowieści. "
Już słychać jajeczne wrzaski,
pleban z ambony ubliża,
zakładajcie sobie kaski,
kto nie ma negliża.
Barka to łaciński statek,
sternik po niemiecku gada
po diabła nam taki "kwiatek"...
czas utopić dziada.
Na rzymską galerę sposób:
niech ateusz dmuchnie tęgi,
razem dmuchnie parę osób...
popękają wręgi.
Na zew od morskiego wilka,
nucąc szanty wielkanocne,
czekać będziem chwilek kilka,
aż powieje mocniej.
Więc do mesy wkroczmy śmiało
pokrzepić się szanty zwrotką,
szklaneczką rumu zawiało
i może przewrotką.
Niech wilk morsko-wielkanocny
w starym marynarskim dresie
pozwoli nam bez Jonaszy,
pić rum w naszej mesie.
Chociaż sztorm nie byle jaki,
Okręt nasz nierówno płynie,
zmartwychwstania świecą znaki
jak w halloween dynie.
Niepotrzebne święte locje,
niepotrzebne złote krany,
polepszy się żeglowanie,
gdy znikną bałwany.
Polska jest jak łódź bez steru,
gdy kler steru żąda ostro,
jak się pozbędziemy kleru
wyjdziemy na prostą.
Wiosnę czuć w żaglowca linach,
fiolet z bielą się pokłócił,
żółć z bielinką już nie wróci...
będzie co wspominać.
Na pokładzie pojaśnieje,
gdy utonie klerokracja,
jak Jonaszy fala zmyje...
Niech żyje sanacja!
...
Hej, ho, niech Wolter rześki
naszej łajby stare deski
ożywi skrzydłem Pegaza
jak dziad tło obraza.

Zdrowsze święta bez plebana,
lepszy wiatr od innej burty,
gdy nie będziem mieli Pana...
możem pić jogurty.

...