Ze względu na obawę przed wyśmianiem pozwolę sobie nie ujawniać mojego wieku.
A więc tak - wychowałam się w rodzinie katolickiej, w której słowo "inna religia" jest równe wyrażeniu "chwalenie bałwanów". No ale nie będę się na ten temat rozpisywać, niejedno z was zapewne się z tym spotkało. Ze względu jednak na to że w szeregach tych moich niebiańsko bogobojnych krewnych o praktykujących ani widu ani słychu, to z udawanym ateizmem żyję sobie nie będąc zmuszaną do lekcji religii. Owszem, ateizm udawany jest, ale żeby ktoś nie pomyślał że moje jakieś tam wierzenia mają coś wspólnego z chrześcijaństwem ^^. Nie mają. Ale na ten temat także się nie rozpiszę. Przechodząc do rzeczy, mam dość bycia katoliczką, chrześcijanką w dokumentach, w ogóle. Gdziekolwiek się nie pojedzie, to do KK się należy choćby się ze skóry chciało wyleźć i nawet jak się czarnym markerem na czole wypisze inną wiarę to ludzie się tylko z pobłażaniem patrzą... No i tak - nie mam osiemnastu lat, a wszędzie czytam że pełnoletność jest wymagana. I proszę mi nie pisać o cierpliwości, a tym bardziej o zastanawianiu się. Jakbym nie chciała apostazji, to by mnie tu nie było. Wolność wyznania to w Polsce jedno wielkie, głębokie [cenzura], jedno wielkie kłamstwo. Niemowlę ochrzczą, a *****latce apostazji nie dadzą? Paranoja. Ale tak bym narzekać mogła w nieskończoność... Da się to jakoś ominąć? Wniosek rodziców (wydobędę głęboko skrytą w moim wnętrzu umiejętność przekonywania i go dostanę), osobista petycja, rozróba.. |