Przetłumaczę z polskiego na nasze:
Dziennikarze głoszą "kryzys światowy" ale tak naprawdę
na spekulacjach na amerykańskich nieruchomościach oraz
na naiwnym nabywniu greckich obligacji stracili
ludzie co mieli pewne nadwyżki finansowe
czyli nie Ci co z głodu i bezdomności umierają.
A że rząd Grecjii i Włoch będzie musiał przestać pożyczać pieniądze
to nie znaczy, że zabraknie mu na emerytury.
Zabraknie mu na wypłaty dla mundurowych, nauczycieli, lekarzy i tak dalej.
Na emerytury nie powinno. Ostatecznie podatki nadal ściąga.
A jeśli bezczelnie poważy sie na wstrzymanie emerytur to
część staruszków przeżyje dzięki wsparciu rodzin i w oparciu
o własne uprawy działkowe, a część umrze i obciąży grecki rząd taką
hańbą, że premier czy też minister finansów pójdą w końcu siedzieć
jak Timoszenko (tylko ewidentnie słusznie).
Jeśli ktoś myśli, że strajk greckich lekarzy i pielęgniarek to
straszny kryzys światowy będzie to niech zerknie na Słowację
... zresztą ...
na pomoc medyczną i tak czeka się zwykle w ogromnych kolejkach bez sensu !
Kryzys to by był jakby znikła waluta czyli powrócilibyśmy
(W POLSCE!) do wymiany towar za towar jak trzy tysięce lat temu

Natomiast CO2 emitowne przez słabo strofowane Chiny, Indie, itp
to jest problem straszny i prawdziwy; tym groźniejszy, że ciągle chowany pod dywan
lub za zasłoną dymną przekupnych naukowców.
A straszliwa susza w południowej Europie nadejdzie co da imigracje w Polsce. We Wrocławiu mamy już małe getto Rumunów (to jest mikroskopijny obrazek tego - co będzie się działo;
pomijam wymarcie naszych lasów nieprzystosowanych do wyższych o kilka stopni temperatur i owadów za nimi idących, mordercze dla niektórych upały w lecie zwłaszcza w miastach, itp).