Do podjęcia tego tematu skłania mnie to, że już niewiele mi pozostało. Mówi się, że młody może, ale stary musi umrzeć. Wydaje mi się, że dobrze byłoby żyć wiecznie. Ale do tego trzeba by być młodym. Był taki film z Christopherem Lambertem - "Nieśmiertelny (Highlander) " gdzie on żył wiecznie, ale wszyscy, których kochał umierali. Ale gdyby nikt nie umierał, nie pomieścilibyśmy się na tej Ziemi. Więc umierać trzeba. Ale nikt umierać nie chce. Dylemat nie do rozwiązania. Oczywiście, jak się umrze, to już po ptokach. Świeczka zgasła. Ale szkoda. Można by jeszcze trochę pożyć. Na szczęście młodzi się nad tym nie zastanawiają. Żyją. Ci otoczeni rodziną, dziećmi, wnuczkami, też łatwiej to znoszą. Ale dużo jest osób samotnych, mimo, że mają niby to rodziny, dzieci i wnuczków. Dlatego może ludzie tak łasi są na obietnice (czcze) życia po śmierci i płacą klerowi za utrzymywanie ich w tej mrzonce. |