Racjonalista - Strona głównaDo treści
Źródło wiedzy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
07-01-2014 19:42hagi (2 punktów)
(zablokowany)
Źródło wiedzy
Ocena -14 na 14
“Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki czeka na ciebie Bóg.” – Werner Heisenberg

Nie jest to żadna prowokacja tylko wprowadzenie do tematu.
Mając do dyspozycji teorie naukowe i Biblie muszę stwierdzić, że na starcie zauważyłem pewne podobieństwo. Wg. religii Bóg stworzył wszechświat słowem. Szukając odpowiedzi na powstanie wszechświata w nauce, znalazłem "wielki wybuch". A co nauka ma do powiedzenia na temat przyczyny samego wybuchu? No cóż, ma tylko..."słowa" wszelakich "teorii" i "hipotez" i choćby wyjaśnienia tych teorii sięgały nie wiadomo jak głęboko i jak daleko to zawsze na ich początku będzie tylko "słowo" które będzie jedyną możliwą przyczyną ich powstania.

“Przeciwności, które musiałyby zostać pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł wyłonić się z czegoś takiego jak Wielki Wybuch są niesamowicie olbrzymie. Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków.”
-Stephen Hawking
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

07-01-2014 20:54
 Ocena 17 na 17
maciejo (3492 punktów)
>"Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki czeka na ciebie Bóg." - Werner Heisenberg

Tylko, że bóg Heisenberga nie ma nic wspólnego z bogiem jakiejkolwiek religii. On wypowiadając te słowa afirmował przyrodę, prawa rządzące światem. Jego bogiem była fizyka, mistyczny zachwyt nad tkanką uniwersum.

>Nie jest to żadna prowokacja tylko wprowadzenie do tematu.
>Mając do dyspozycji teorie naukowe i Biblie muszę stwierdzić, że na starcie zauważyłem pewne podobieństwo.

Zapewne ani z biblią ani z naukowymi teoriami nigdy nie miałeś do czynienia.

>Wg. religii Bóg stworzył wszechświat słowem. Szukając odpowiedzi na powstanie
>wszechświata w nauce, znalazłem "wielki wybuch". A co nauka ma do powiedzenia na temat przyczyny samego wybuchu? No cóż, ma tylko..."słowa" wszelakich "teorii" i "hipotez" i choćby wyjaśnienia tych teorii sięgały nie wiadomo jak głęboko i jak daleko to zawsze na ich początku będzie tylko "słowo" które będzie jedyną możliwą przyczyną ich powstania.

Brednie. Religia mówi, że buk i na tym kończy. Nauka opracowuje pewne modele na podstawie obserwacji, obliczeń matematycznych. Wraz z kolejnymi odkryciami i postępem wiedzy je modyfikuje, bądź pozostawia jeśli spełniają założenia. To, że nie wiemy co działo się w chwili wielkiego wybuchu, czy jak ewentualnie wyglądał wszechświat przed nim nic nie imputuje. Każe jedynie dalej szukać.

>"Przeciwności, które musiałyby zostać pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł wyłonić się z czegoś takiego jak Wielki Wybuch są niesamowicie olbrzymie.

Sam fakt, że w danym momencie czegoś wyjaśnić nie umiemy, nie znaczy by umieszczać tam zbędne byty. Historia pokazuje to aż nadto jasno. Antyczni Grecy nie rozumieli fizyki atmosfery więc tłumaczyli powstawanie błyskawic gniewem Zeusa. Potem okazało się, że to zupełnie naturalny mechanizm. Podobnie słońce, wiatry, generalnie wszystkie obiekty i zjawiska miały bogów, którzy tłumaczyli jakoś działanie odwiecznych "sił przyrody", zanim nauka nie przedstawiła prawdziwych mechanizmów. Taką rolę jak dla starożytnych wyżej wymienione maja dla współczesnych religiantów czarna materia czy wielki wybuch. Zasada brzytwy Ockhama jasno wskazuje, co z nadmiernymi bytami robić należy.

>Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy
>omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków."
>-Stephen Hawking

Podobnie jak na początku zupełnie nie rozumiesz co autor miał na myśli. Myślę, że gdyby Hawking przeczytał to, co napisałeś, to by z wózka z oburzenia wstał. Okropna manipulacja. Wstyd!
07-01-2014 20:57
 Ocena 18 na 18
maruda (5550 punktów)
Kolejna ewangelizacja prowadzona na poziomie przedszkolaka, boziu ratuj.
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

Masz jakieś przemyślenia na temat źródła wiedzy? Postaw jakąś tezę.
trudno polemizować z cytatami
08-01-2014 00:26
 Ocena 14 na 16
Sceptyk35 (291 punktów)

>Mając do dyspozycji teorie naukowe i Biblie muszę stwierdzić, że na starcie zauważyłem pewne podobieństwo.
Ty na serio w jednym szeregu stawiasz Naukę i Biblię? Oczywiście, że można, tylko skutki będą opłakane (dla Biblii i religii). Daleko mi do filozofa, więc będę pisał tylko o konkretach. Przyjmijmy roboczo, że to, co czytamy w pierwszym rozdziale Genesis, to sama prawda. A więc:
>Wg. religii Bóg stworzył wszechświat słowem.
1.3. I rzekł Bóg: Niech się stanie światłość. I stała się światłość.
Pytania: Po co Bogu, już pierwszego "dnia" potrzebna była owa światłość? Co było jego źródłem? (Bo słońce i gwiazdy stworzył dopiero czwartego "dnia").
1.4. I widział Bóg, że światłość była dobra. Oddzielił tedy Bóg światłość od ciemności.
Pytania: To Bóg nie jest wszechwiedzącym i dopiero musiał stworzyć światłość, żeby "zobaczyć", że jest dobra? Jak i po co "oddzielał", skoro światło jest promieniowaniem elektromagnetycznym o określonych długościach fal i albo owo promieniowanie (choćby najsłabsze) jest, albo go nie ma (bo jest stłumione jakąś przeszkodą).
1.5. ...I nastał wieczór, i nastał poranek - dzień pierwszy.
Pytania: Co to znaczy "wieczór" i poranek"? Przecież słońca jeszcze miało nie być...
-----------------------
I tak można przez całą ową księgę. Jej mankamentem dla teologów jest to, że obecnie nie można już nic "polepszyć" (jak to najprawdopodobniej robiono, gdy ta księga powstawała). Owszem, na początku XIX w. niejaki Joseph Smith Jr. nie był wprawdzie teologiem, ale doznał "objawienia" i w "Perle Wielkiej Wartości" próbuje błędy "Mojżesza" (bo podobno on jest "spisywaczem" pierwszych pięciu ksiąg Biblii) poprawić, ale jest to "wyjaśnianie metodą kolejnych zaciemnień". W dodatku (o ile wiem) to żaden z pozostałych kościołów chrześcijańskich jego "objawień" nie uznaje.
setarkos (10757 punktów)
> na dnie szklanki
>czeka na ciebie Bóg.
Jest odwrotnie:
Im bardziej Werner zaglądał do szklanki, tym bardziej tam Ducha nie było.
> Bóg stworzył wszechświat słowem (..) zawsze na ich początku będzie tylko "słowo"
>które będzie jedyną możliwą przyczyną ich powstania.
Wychodzi na to, że "Bóg" to tylko słowo, a boska kreacja polega tylko na ponazywaniu tego i owego przez naszych przodków. Innymi słowy: nie istnieje to, co nie nazwane*.
> kiedykolwiek zaczynamy
>omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków.
Oczywiście wszechświat pojawił się wtedy, kiedy pojawiło się słowo "wszechświat" - albowiem bogiem było słowo.

[* Nie sposób twierdzić, jakoby istniało to, co nazwane. Nazw można naprodukować bez liku (spróbuj poskładać losowo litery), a tylko niewielki ich zestaw spośród wszystkich możliwych cokolwiek znaczy.]

P.S.
Dlaczego nie odpowiadasz na pytania z innego wątku?
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>"Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki
>czeka na ciebie Bóg." - Werner Heisenberg

Wielce oświecony Heisenberg zakłada, że szklanka ma w ogóle dno. To, że to był bystry facet nie oznacza, że warto słuchać na wyrost wszystkiego co mówił. Ot, różnica między myśleniem racjonalnym i dogmatycznym.

>Nie jest to żadna prowokacja tylko wprowadzenie do tematu.
>Mając do dyspozycji teorie naukowe i Biblie muszę stwierdzić, że na starcie zauważyłem pewne
>podobieństwo. Wg. religii Bóg stworzył wszechświat słowem. Szukając odpowiedzi na powstanie
>wszechświata w nauce, znalazłem "wielki wybuch". A co nauka ma do powiedzenia na temat przyczyny
>samego wybuchu? No cóż, ma tylko..."słowa" wszelakich "teorii" i "hipotez" i choćby wyjaśnienia tych
>teorii sięgały nie wiadomo jak głęboko i jak daleko to zawsze na ich początku będzie tylko "słowo"
>które będzie jedyną możliwą przyczyną ich powstania.

KAŻDA teoria naukowa rozpoczyna się od słowa, myśli, hipotezy, którą stawia na początku badacz. Buduje na wstępie model, który następnie jest weryfikowany na podstawie wyników obserwacji i eksperymentów i tak aż do momentu, gdy wyniki eksperymentów są do siebie wystarczająco podobne i model się zgadza.

Bardzo chciałbym na stole laboratoryjnym stworzyć wszechświat, ale niestety nie każda nauka jest eksperymentalna. Kosmologia chociażby jest obserwacyjna, a za stół laboratoryjny służy dalej komputer do tworzenia symulacji.

Co z kolei daje nam biblia ? Argumenty z objawienia, czyli kolokwialnie mówiąc pie*****nie o szopenie.

Ogólnie, bardzo słaba ewangelizacja. Co jak co, ale jesteś chyba pierwszym człowiekiem od dłuższego czasu, który używa do tego kosmologii.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
Nikt nie jest w stanie udowodnić czy Bóg istnieje czy też nie istnieje. Jedyną odpowiedzią na to pytanie jest śmierć, a dopóki żyjemy wszystko co mamy do wyboru to wiarę, że jest lub nie bo dowodu na to nie ma żadna ze stron. Obie maja tylko wiarę w słuszność swojej wiary. Więc czy tego chcecie czy nie człowiek nigdy nie pozbędzie się wiary. Bo to ona prowadzi go do śmierci.
Pragnę żeby ludzie żyli w zgodzie, a o co walczę...o pokój. Bardzo pragnę abyśmy zwyczajnie mogli rozmawiać, a nie gardzić sobą nawzajem.
08-01-2014 10:14 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
>Więc czy tego chcecie czy nie człowiek nigdy nie pozbędzie się wiary. Bo to ona prowadzi go do śmierci.
Oj, święta prawda. Czasem w przenośni, czasem dosłownie.
Dlatego ja wolę zająć się życiem, nie śmiercią. Życie nie wymaga wiary, życie jest tu i teraz i od Ciebie zależy, jak je przeżyjesz. A co po śmierci? A nic, pies ją trącał.
>Pragnę żeby ludzie żyli w zgodzie, a o co walczę...o pokój. Bardzo pragnę abyśmy zwyczajnie mogli rozmawiać, a nie gardzić sobą nawzajem.
I z całego serca życzę Ci spełnienia pragnień. Ale by to się stało, należy mocno stanąć na ziemi i rozejrzeć się wokół. Po czym skupić się na życiu, nie na śmierci.
08-01-2014 10:32 
 Ocena 7 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nikt nie jest w stanie udowodnić czy Bóg istnieje czy też nie istnieje.
No popatrz, a Stenger w swoim God: The Failed Hypothesis całkiem zgrabnie jakąkolwiek aktywną bozię wyeliminował z poważnych rozważań.
>Jedyną odpowiedzią na to pytanie jest śmierć, a dopóki żyjemy wszystko co mamy do wyboru to wiarę, że jest lub nie bo dowodu na to nie ma żadna ze stron.
Gucio prawda. Wiarę to mają wierzący, a zainteresowanie cudami i relikwiami świadczy o tym, że nawet im to nie wystarcza.
>Obie maja tylko wiarę w słuszność swojej wiary.
Nie. Jedna strona ma dowody - brak jakichkolwiek weryfikowalnych boskich oddziaływań w świecie.
>Więc czy tego chcecie czy nie człowiek nigdy nie pozbędzie się wiary.
To niestety może być prawda.
>Bo to ona prowadzi go do śmierci.
A to już raczej w przypadku muzułmanów. Ogółem zaś to raczej życie prowadzi do śmierci.
>Pragnę żeby ludzie żyli w zgodzie, a o co walczę...o pokój.
Armia Czerwona też walczyła o pokój... do ostatniego naboju.
>Bardzo pragnę abyśmy zwyczajnie mogli rozmawiać, a nie gardzić sobą nawzajem.
Alboż to rozmowa na forum nie toczy się zwyczajnie?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
08-01-2014 10:59 
 Ocena-2 na 4
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
>Alboż to rozmowa na forum nie toczy się zwyczajnie?
A to przepraszam.
Zdziwiło mnie tylko, że każda wypowiedz jest rozkładana na atomy.
08-01-2014 11:03 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zdziwiło mnie tylko, że każda wypowiedz jest rozkładana na atomy.
Tak jest wygodniej. Osobiście na przykład nie lubię odpowiadać na ściany tekstu, wolę ustosunkować się do poszczególnych części mając wszakże na uwadze kontekst całości wypowiedzi.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
09-01-2014 07:59 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)

>Zdziwiło mnie tylko, że każda wypowiedz jest rozkładana na atomy.
Elementarne, mój drogi Watsonie!
W środowiskach religijnych króluje bełkot kierowany wyłącznie do emocji, do tępego zadowolenia z siebie współuzależnionych. Bełkot pełen słów, które w normalnej ludzkiej mowie znaczą coś innego, albo w ogóle nic.
Dobrzy ludzie próbują Ci uświadomić jaki bełkot wylewasz tu z siebie osobiście nie potrafiąc wziąć odpowiedzialności za używane przez siebie samego "atomy".

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-01-2014 11:34 
 Ocena 7 na 7
hamp (3461 punktów)
>Nikt nie jest w stanie udowodnić czy Bóg istnieje czy też nie istnieje. Jedyną odpowiedzią na to pytanie jest śmierć, a dopóki żyjemy wszystko co mamy do wyboru to wiarę, że jest lub nie
Oho! Mój ulubiony argument - ateizm tez jest wiarą
No niestety nie. Ateizm jest odrzuceniem tezy o istnieniu boga - jej przyjęcie oznacza wiarę, podczas gdy jej odrzucenie oznacza... odrzucenie. Ten przedrostek a- się do czegoś odnosi, świadczy o zaprzeczeniu czegoś.
Nie mogę powiedzieć, że wiem, że boga nie ma, bo takiej wiedzy nie posiadam, pod tym względem wszyscy jesteśmy agnostykami (gnosis - gr. wiedza).
Ale zaproponuj mi jakiegokolwiek boga, a go odrzucę, bo znajdę w jego koncepcji coś nieboskiego.
Ateizm od agnostycyzmu różni się tym, że agnostycy nie zdają sobie sprawy, że są ateistami - wątpią w przedstawiane im obrazy bogów, i choć, w przeciwieństwie do ateistów, często ich istnieniu nie zaprzeczają, to wiary w nich również nie przyjmują. Ateizm to zdroworozsądkowy krok do przodu, wyraz świadomości konsekwencji swoich przekonań - skoro w coś nie wierzę, to znaczy że nie wierzę.
Osobną kwestią jest tu pochodna agnostycyzmu - ignostycyzm ("nie wiem, czy jakiś bóg istnieje, ale gówno mnie to obchodzi"). Nie potrafię odmówić takiemu podejściu racjonalności - gdyby religie nie miały złych aspektów, byłbym ignostykiem. Niestety uważam religie za szkodliwe co sprawia, że przestaje mi to być obojętne i muszę przyjąć bardziej radykalną postawę.

>Pragnę żeby ludzie żyli w zgodzie, a o co walczę...o pokój. Bardzo pragnę abyśmy zwyczajnie mogli rozmawiać, a nie gardzić sobą nawzajem.
Ja pragnę aby ludzie porzucili dogmaty i potrafili krytycznie przyjrzeć się swoim wierzeniom. Na świecie byłoby wtedy znacznie przyjemniej, ot chociażby przykład Bliskiego Wschodu, a i nauka poszłaby szybciej do przodu, gdyby ludzie zaczęli się interesować nią zamiast własnym zbawieniem.
08-01-2014 11:48 
 Ocena 6 na 6
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Nikt nie jest w stanie udowodnić czy Bóg istnieje czy też nie istnieje.

Zgadza się, więc intelektualnie rzecz biorąc każdy szczery człowiek będzie w teorii agnostykiem. Pytanie jest o praktyczne podejście do tematu.

>Jedyną odpowiedzią na to pytanie jest śmierć, a dopóki żyjemy wszystko co mamy do wyboru to wiarę, że jest lub nie bo dowodu na to nie ma żadna ze stron.

Istnienie bogów jest niesamowicie nieprawdopodobne.

>Pragnę żeby ludzie żyli w zgodzie, a o co walczę...o pokój. Bardzo pragnę abyśmy zwyczajnie mogli rozmawiać, a nie gardzić sobą nawzajem.

Więc żyj w pokoju, ale najpierw się rozejrzyj po pokoju i zobacz gdzie jesteś. Szanuj ludzi tutaj i nie baw się ewangelizację.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
maceox (6766 punktów)
>"Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki
>czeka na ciebie Bóg." - Werner Heisenberg
>Nie jest to żadna prowokacja tylko wprowadzenie do tematu.
A o czym chcesz rozmawiać?

>[...] Szukając odpowiedzi na powstanie wszechświata w nauce, znalazłem "wielki wybuch". A co nauka ma do powiedzenia na temat przyczyny samego wybuchu? [...] zawsze na ich początku będzie tylko "słowo", które będzie jedyną możliwą przyczyną ich powstania.
Twoje rozumowanie jest takie: Naukowcy opisują świat przy użyciu słów, z czego wynika, że słowa stworzyły wszechświat.

>"Przeciwności, które musiałyby zostać pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł wyłonić się
>z czegoś takiego jak Wielki Wybuch są niesamowicie olbrzymie. Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy
>omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków."
>-Stephen Hawking
Tyle zrozumiałeś z Hawkinga? Ale czy nawet to jedno zdanie zrozumiałeś?
Rzeczywiście - niewiedza (tu niewiedza o początkach wszechświata) napędza ludzką, religijną wyobraźnię. Tyle wynika z tego, co sam napisałeś. Ale, czy Ty sam zdajesz sobie z tego sprawę?
08-01-2014 11:26 
 0 na 2
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
>Twoje rozumowanie jest takie: Naukowcy opisują świat przy użyciu słów, z czego wynika, że słowa stworzyły wszechświat.

Moje rozumowanie jest następujące.
Wielki wybuch, wybuchł, bo tak zostało powiedziane. I do tej pory jest to jedyna przyczyna która sprawiła, że wybuchł, ponieważ na chwile obecną nie wiadomo co oprócz słowa mogłoby tam eksplodować.
08-01-2014 11:30 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Wielki wybuch, wybuchł, bo tak zostało powiedziane.
Przez kogo? Bozie o której istnieniu absolutnie nic nie świadczy?
>I do tej pory jest to jedyna przyczyna która sprawiła, że wybuchł, ponieważ na chwile obecną nie wiadomo co oprócz słowa mogłoby tam eksplodować.
Nie przyczyna tylko twoje założenie. Założenie niczym nie poparte.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
08-01-2014 11:53 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)
>>Twoje rozumowanie jest takie: Naukowcy opisują świat przy użyciu słów, z czego wynika, że słowa stworzyły wszechświat.
>Moje rozumowanie jest następujące.
>Wielki wybuch, wybuchł, bo tak zostało powiedziane. I do tej pory jest to jedyna przyczyna która sprawiła, że wybuchł, ponieważ na chwile obecną nie wiadomo co oprócz słowa mogłoby tam eksplodować.
Czyli tak, jak napisałem, wszystko się zgadza.
Wypada tylko pogratulować spójnego i logicznego rozumowania.

A ja na przykład uważam za prawdopodobne, że ów wybuch stanowił tylko etap ewolucji ze stanów poprzednich.
Prawie masz jednak rację, samo to zdanie to tylko słowa ... gdyby nie to, że poparte jakąś tam wiedzą EMPIRYCZNĄ.

Spróbuj sobie zrobić w swojej glowie takie ćwiczenie - tak dla zabawy:

Jedyne co mamy to doświadczenie świata. Słowa to najczęściej tylko bełkot po fakcie.

To jest Twoje życie, i również Twój świat. To od Ciebie zależy w jakim stopniu chcesz go rozumieć i na jakim poziomie wyrażać na jego temat refleksję.

Jeśli lubisz się bawić słowami, to Twoja sprawa... Na tym forum jednak - w kwestii tego co istnieje i dlaczego istnieje sięgamy po metody empiryczne - metody nauk przyrodniczych. Wiemy, że o tym, czego nie wiemy można sobie tylko niezobowiązująco pobełkotać.
08-01-2014 12:19 
 Ocena-3 na 5
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
To napisze co wiem dzięki nauce.
Początek jest nieskończony i niemożliwy do zbadania. Każdy początek musi mieć swój początek, musi mieć swoją przyczynę. Nauka nigdy nie przyzna się, że nie jest w stanie wytłumaczyć racjonalnie w jaki sposób istnieje coś co nigdy nie miało początku. Dla nauki zawsze musi "coś" być, przecież nie powiedzą nam "wytłumaczyliśmy wszystko dalej nie ma już nic, w tym miejscu zaczyna się wszystko jakimś cudem". Nauka postawiła sobie zadanie nie do rozwiązania. Wytłumaczenie przyczyny nieskończoności. Przyczyny, która jest prostsza od Boga i nie jest religią tylko wiedzą.
W "mojej" ocenie nigdy nie dadzą mi nic lepszego i nic prostszego od Boga.
08-01-2014 12:43 
 Ocena 8 na 8
maceox (6766 punktów)
>To napisze co wiem dzięki nauce.
Z katedry chcesz do nas przemawiać, ale jakaś lipna ta katedra mi się wydaje.
Na tym forum udzielają się zarówno naukowcy, jak również filozofowie - godni tego miana. Czasem warto ich poczytać.

>Początek jest nieskończony i niemożliwy do zbadania. Każdy początek musi mieć swój początek, musi mieć swoją przyczynę.
A niby dlaczego? W nauce jak najbardziej istnieje możliwość istnienia zjawisk bez przyczyny.

>W "mojej" ocenie nigdy nie dadzą mi nic lepszego i nic prostszego od Boga.
To jest Twoje słowo wytrych. Usłyszałeś je od innych i już pod jego wpływem ulegasz łatwej egzaltacji w obliczu niewiedzy o przyczynach wszechświata.
08-01-2014 12:52 
 Ocena-2 na 4
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
>Na tym forum udzielają się zarówno naukowcy, jak również filozofowie - godni tego miana. Czasem warto ich poczytać.
Oczywiście, że staram się ich czytać, a kiedy kończę, wiem to samo co oni czyli "nic" i nie czuje obaw, żeby się do tego przyznać.
>W nauce jak najbardziej istnieje możliwość istnienia zjawisk bez przyczyny.
I jak to się nazywa w nauce? Bo w religii "cud"
08-01-2014 14:54 
 Ocena 8 na 8
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)

>I jak to się nazywa w nauce? Bo w religii "cud"

A w nauce nazywa się to zjawiskiem bez przyczyny. Poczytaj sobie co nieco o probabilistycznej naturze mechaniki kwantowej, doucz się, wróć i w razie dalszych wątpliwości kontynuuj dyskusję.
>


Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
09-01-2014 11:30 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)
>>Na tym forum udzielają się zarówno naukowcy, jak również filozofowie - godni tego miana. Czasem warto ich poczytać.
>Oczywiście, że staram się ich czytać, a kiedy kończę, wiem to samo co oni czyli "nic" i nie czuje obaw, żeby się do tego przyznać.
To dobrze, że przyznajesz się, że nic nie wiesz. Jednak po pierwsze to fałszywa skromność. Coś tam trochę wiesz.

Po drugie - i to już znacznie gorzej o Tobie świadczy - próbujesz tu zrównać do swojego poziomu innych ludzi.

Każdy ma trochę inny poziom wiedzy, ale na tym forum osób o naprawdę sporej wiedzy jest wiele. Tylko, że to jest zwykła ludzka wiedza, dostępna nam poprzez naukę i osiągnięta dzięki zwykłej, ciężkiej pracy.

A Ty wiedząc mało (samemu przyznając, że nie wiesz nic) próbujesz innym przypisać Twój poziom. Bo w obliczu "nieskończoności" wiedza wszystkich uczonych świata jest nic nie warta? Jednak na tym forum takie zabawy nie bawią. Tak o nieskończoności można rozmawiać w przedszkolu.

Tymczasem nasza wiedza naukowa i wiedza o kulturze ma służyć naszemu rozwojowi. A nie takie tam pseudo-poetyckie bajania.

>>W nauce jak najbardziej istnieje możliwość istnienia zjawisk bez przyczyny.
>I jak to się nazywa w nauce? Bo w religii "cud"
W interpreatcji niektórych zjawisk to się nazywa indeterminizm, ale z żadnym cudem nie ma to nic wspólnego. Prawa fizyki są nieubłagane. Teoretycznie prawie że nie pozostawiają miejsca na żadne cudy, a w weryfikowalnych doświadczeniach cudów nie ma wcale. Cudy można sobie tylko wyobrazić, ewentualnie ulegać różnym złudzeniom - jak fata morgana.

Masz umysł włączony w trybie magicznym i nic już na to nie poradzę. Wiesz dobrze, że idee biorą się z mózgu, a mózg jest produktem ewolucji. Wszystkie idee (i słowa) są ludzkie, a idee bez mózgu nie istnieją. Bóg to idea.
08-01-2014 20:42 
 Ocena 4 na 4
Paul Figura (1368 punktów)

>Wielki wybuch, wybuchł, bo tak zostało powiedziane. I do tej pory jest to jedyna przyczyna która sprawiła, że wybuchł, ponieważ na chwile obecną nie wiadomo co oprócz słowa mogłoby tam eksplodować.

Prosze cie nie kompromituj się więcej, na tym forum tego typu bezsensowną wypowiedzią.

Rafał Kozłowski (4068 punktów)
Prosiłbym o odpowiedź:
W świetle aktualnych badań naukowych dalece prawdopodobne jest uznanie za prawidłowy jeden z dwóch modeli wszechświata: model inflacyjny lub model cykliczny. Nie wchodząc w szczegóły tych modeli (acz, jeżeli będzie taka konieczność to służę odpowiedzią), model cykliczny nie zakłada początku.
Koncepcja Wielkiego Wybuchu, o której mowa, właściwie została już porzucona. Tak więc jakie jest zapatrywanie religii na wszechświat bez początku?
08-01-2014 16:30
 Ocena 14 na 14
Ratatoskr (4439 punktów)
>Wg. religii Bóg stworzył wszechświat słowem. Szukając odpowiedzi na powstanie
>wszechświata w nauce, znalazłem "wielki wybuch". A co nauka ma do powiedzenia na temat przyczyny samego wybuchu?

Stosujesz klasyczną metodę boga-zapchajdziury. Bóg-zapchajdziura wykorzystywany jest do zapełniania luk w naszej aktualnej wiedzy:
- nie wiemy, dlaczego planety krążą po orbitach? - bo popychają je anieli,
- nie wiemy, dlaczego grzmią pioruny? - bo Zeus/Thor się gniewa,
- nie wiemy, skąd się biorą pory roku - bo Demeter płacze lub raduje się zejściami do Hadesu i powrotami stamtąd swojej córki,
- nie wiemy, czym jest tęcza - to most do boskiego Asgardu,
- nie wiemy nic o ewolucji - żaden problem, wystarczy przeczytać Genezis,
- nie wiemy co się znajduje nad naszymi głowami i pod naszymi stopami - niebo i piekło tę lukę zapełnią,
- nie wiemy, co znajduje się na szczycie Olimpu - zapewne mieszkają tam bogowie,
- nie wiemy co się stało w pierwszych sekundach istnienia obecnego Wszechświata - zapewne siedział tam bóg.

Koncepcja boga-zapchajdziury ma tę wadę, że tak wykorzystywane bóstwo musi z czasem ustępować miejsca wiedzy. Kurczyć się wycofywać i włazić w czarną dziurę (całkiem dosłownie) i poza horyzont zdarzeń. Gdybym wierzyła w jakiegoś boga, nie chciałabym mu robić krzywdy traktując go w taki sposób i skazując na ciągłą rejteradę przed światłem wiedzy
09-01-2014 09:59 
 Ocena-3 na 5
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
>Stosujesz klasyczną metodę boga-zapchajdziury.
Bo tego Boga nauka nigdy się nie pozbędzie. Będzie on zapychał zawsze każdą dziurę w nauce. Gdyż nauka nigdy nie wytłumaczy wszystkiego. Bo wszystko wytłumaczy każdemu z nas nasza własna śmierć. Jak już kiedyś wspomniałem tej bariery za życia żaden naukowiec nie przekroczy i to jest tak dziura, którą Bóg zawsze będzie zapychał i będzie sobie z tym radził lepiej niż wszelaka nauka która uczy, że go tam nie ma.
09-01-2014 11:11 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Stosujesz klasyczną metodę boga-zapchajdziury.
>Bo tego Boga nauka nigdy się nie pozbędzie.
Nauka, to Szanowny Panie, już dawno Boga się pozbyła. Przynajmniej od czasów Darwina.

>Będzie on zapychał zawsze każdą dziurę w nauce.
Coraz gorzej mu to wychodzi: www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf

>Gdyż nauka nigdy nie wytłumaczy wszystkiego.
I to jest najcudowniejsze w nauce. Świat jest za pomocą ludzkich zmysłów - uzbrojonych w narzędzia intelektualne i materialne - poznawalny, aczkolwiek najprawdopodobniej nigdy nie poznany. Nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania.

>Bo wszystko wytłumaczy każdemu z nas nasza własna śmierć.
Co to komu tłumaczy? Że każde zwierzę jest śmiertelne i że po śmierci się rozpada?

>Jak już kiedyś wspomniałem tej bariery za życia żaden naukowiec nie przekroczy i to jest tak dziura, którą Bóg zawsze będzie zapychał i będzie sobie z tym radził lepiej niż wszelaka nauka która uczy, że go tam nie ma.
Pański strach przed śmiercią i zapychanie go wiarą jest Pańską sprawą, a z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt wierzącego nie przekona, iż białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej.
Więc o czym chce Pan tu rozmawiać?
O Pańskiej wierze?
Mało interesujący temat.

Miłego dnia.

@@@
.
09-01-2014 11:18 
 Ocena 8 na 8
Przemek J. (3008 punktów)
>Bo tego Boga nauka nigdy się nie pozbędzie. Będzie on zapychał zawsze każdą dziurę ...

To coś do zapychania dziur musi nazywać się bogiem? W kanalizacji dziury zapychają zwykle gówna (wiem, że to nadużycie, ale koniecznie chciałem dzisiaj chlapnąć jakiś wulgaryzmem, w ten smutny świat Hagi), w świecie dzieci krasnoludki, elfy, mikołaje. Czemu dorośli uparli się żeby ten odpad nazywać akurat bogiem?

Drugie pytanie brzmi: po co w ogóle wymyślać jakieś zapchaj dziury? Nie lepiej powiedzieć otwarcie "tu mamy dziurę" i konsekwentnie nazywać ją dziurą, obserwować co przez nią wycieka, czekać aż ktoś znajdzie rozwiązanie na jej zaklejenie lub nawet spróbować samemu go poszukać? Jak dla mnie to brzmi znacznie bardziej konstruktywnie, niż wymyślanie bajkowych postaci i marnowanie życia w ich obronie. Zwłaszcza jeśli z tego powodu czyjeś życie staje się smutne.

Niestety jesteś kolejnym trollem-aroganckim-głupcem, a ja jestem kolejnym głupim dokarmiaczem, ale żeby zachować minimum przyzwoitości dodam parę słów wyjaśnienia:
- troll bo to kolejny wątek, który powstał tylko po to, żebyś mógł zaistnieć, nie dopowiadasz na pytania, nie podejmujesz dyskusji;
- arogancki bo nie liczysz się ze zdaniem osób, które próbują podjąć z Tobą dialog. Założyłeś, że jesteś lepszy od nas wszystkich i bez szemrania powinniśmy przyjąć za mądrość objawioną i niepodważalną, tylko dlatego że ty ją wyraziłeś, niezależnie od tego jak jest nielogicznie i nie potrafisz jej sensownie uargumentować;
- głupi bo piszesz posty obnażające twoją niemoc umysłową;
- ja jestem głupi, bo mam nadzieję, że coś do Ciebie dotrze i nawet jeśli nie teraz to może w przyszłości najdzie cie refleksja, związane z moim przekazem kierowanym do ciebie. Gdybym był mądry to bym się zastanowił, czy aby na pewno piszę do ciebie, a nie przypadkiem tylko po to, żeby podłechtać moje ego wywyższając się nad tobą, w tej nierównej grze umysłów. Osoba inteligenta doszłaby do wniosku, że ty i tak nie dostrzeżesz z jakim kretesem przegrywasz tę rozgrywkę, a inni uczestnicy forum nie przyklasną mi za kopanie leżącego. Jeśli dojdzie do wspomnianej refleksji, to nie potrzeb żadnych moich wypowiedzi, żeby stały się one twoim udziałem, że świat jest źródłem niezliczonej liczby znacznie lepszych i ciekawszych, więc będąc osobą inteligentną powinien milczeć, gdy już rozpoznam trolla.

Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
09-01-2014 11:56 
 Ocena 4 na 4
maceox (6766 punktów)
>Niestety jesteś kolejnym trollem-aroganckim-głupcem, a ja jestem kolejnym głupim dokarmiaczem
>- głupi bo piszesz posty obnażające twoją niemoc umysłową;
>- ja jestem głupi, bo [...]

Potrójny głupiec

Po dwakroć głupcem zwać się muszę,
Raz, że kochałem, dwa, żem swe katusze
Przelewał w wierszy łzawe słowa;
Lecz kto się, pytam, mądrzej ode mnie zachowa,
Gdy spotka go, jak mnie, odmowa?
Jako się oczyszczają z soli morskie fale,
Gdy sztorm je wtłacza w kręte korytarze ziemi,
Tak i ja chciałem bóle me i żale
Poskromić, skrępowawszy je rymy ścisłemi.
Żal, dzielony na wersy, nie tak nieprzebrany
Zda się, i cichnie, gdy go zakuć w strof kajdany.

Lecz gdym tak zrobił (po co - nie wiem),
Ktoś inny, pragnąc popisać się śpiewem,
Muzykę do mych trosk układa
I, słuchaczy radując, jego serenada
Na nowo ból mój opowiada.
Miłości i żalowi słusznie się należy
Hołd wiersza, lecz nie taki, który ucho pieści;
Taka pieśń budzi miłość i żal świeży
I rozgłasza triumfy serdecznej boleści,
A ja, com był po dwakroć głupcem, jestem trzema:
Nad tych, co niby-mądrzy, większych głupców nie ma.
09-01-2014 16:14 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>To coś do zapychania dziur musi nazywać się bogiem?
>W kanalizacji dziury zapychają zwykle gówna (wiem, że to nadużycie, ale koniecznie chciałem dzisiaj chlapnąć jakiś wulgaryzmem, w ten smutny świat Hagi),
Gówna należało zastąpić fekaliami i nie naraziłby Pan wrażliwości estetycznej świętoszkowatych fideistów.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,598296#w600093
Choć moim zdaniem rzeczy nazywać po imieniu i dolna część pleców, to jednak nie to samo co dupa.

Pozdrawiam.

@@@
.
10-01-2014 14:16 
 Ocena 6 na 6
Ratatoskr (4439 punktów)
>>Stosujesz klasyczną metodę boga-zapchajdziury.
>Bo tego Boga nauka nigdy się nie pozbędzie. Będzie on zapychał zawsze każdą dziurę w nauce.

Po pierwsze: (jak już ktoś zauważył) obszary naszej niewiedzy niektórzy z nas zapełniają zmyśleniami, ale bogowie nie są jedynym z wielu możliwych przedmiotów zmyśleń. Nie wiedząc nic o bakteriach, można np. wierzyć, że mleko kwaśnieje, bo karły sikają nam do garnków.

Po drugie: zapełnianie naszej niewiedzy zmyśleniami, może faktycznie przynosić pewną ulgę słabszym umysłom (które źle sobie radzą ze świadomością własnej niewiedzy), blokuje im jednak jednocześnie możliwość poznania i pozbycia się zbędnych zmyśleń. Gdyby wszyscy radośnie zadowalali się bogiem-zapchajdziurą w miejsce prawdziwej wiedzy, nadal funkcjonowałby geocentryczny model budowy wszechświata z planetami popychanymi po kryształowych sferach nosami aniołów.
10-01-2014 23:21 
 Ocena 4 na 4
Marek Matejewski (3695 punktów)
>>Bo wszystko wytłumaczy każdemu z nas nasza własna śmierć.

Skąd to wiesz? Zmartwychwstałeś?

W każdym razie ja nie zamierzam ryzykować i sprawdzać czy się czegoś dowiem po śmierci. Co jeśli bezpowrotnie film mi się urwie jak po flaszce czystej? Co jeśli oddam się oszołomskim dogmatom i zmarnuję jedyną szansę, którą mam teraz? Bierzesz taką wersję zdarzeń w ogóle pod uwagę?
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
"Einstein, Hawking, a nawet Dawkins, są w całej rozciągłości chrześcijanami, choćby sami gorąco temu faktowi zaprzeczali.

Wszyscy oni bowiem akceptują podstawową prawdę wynikającą z chrześcijaństwa - świat materialny jest zbudowany racjonalnie i można go racjonalnymi metodami opisać. "

To jest cytat jednego z uczestników tego samego tematu na innym portalu. Nie da się z tym nie zgodzić, aczkolwiek wiem, że spróbujecie Skoro wszechświat można wytłumaczyć racjonalnie to tylko dlatego, że racjonalnie on powstał, i racjonalnie funkcjonuje, a racjonalizm, to inteligencja która pozwala nam na odkrywanie racjonalnych przyczyn istnienia. Więc to już tylko zatwardziałość nie pozwala wam przyznać, że nauka wciąż odkrywa inteligencję, która kieruje wszechświatem...inteligencję która musi do kogoś należeć.
09-01-2014 12:38 
 Ocena 7 na 7
maceox (6766 punktów)
>"Einstein, Hawking, a nawet Dawkins, są w całej rozciągłości chrześcijanami, choćby sami gorąco temu faktowi zaprzeczali.
To prawda, to tylko np. ks. Lemański jest żydem.

>Wszyscy oni bowiem akceptują podstawową prawdę wynikającą z chrześcijaństwa - świat materialny jest zbudowany racjonalnie i można go racjonalnymi metodami opisać.
Ile bzdur można zawrzeć w jednym krótkim zdaniu? Doprawdy więcej niż błędów ortograficznych w słowie "Chorzów"?

Racjonalizm i racjonalność to sposob ludzkiego myślenia, a nie charakter świata materialnego.

>To jest cytat jednego z uczestników tego samego tematu na innym portalu.
Serdeczne pozdrowienia dla uczestników tego samego tematu na innym portalu.

>Więc to już tylko zatwardziałość nie pozwala wam przyznać, że nauka wciąż odkrywa inteligencję, która kieruje wszechświatem...inteligencję która musi do kogoś należeć.
Ja nie jestem tak zatwardziały i chęnie przyznaję - z drobnym dodatkiem: wszechświatem można kierować tylko w ramach swych skromnych możliwości - czyli zazwyczaj lokalnie. Chodzi tu o możliwości osobników dysponujących inteligencją - czyli zwierząt o wystarczająco rozwiniętym systemie nerwowym.

Inteligencja należy do mózgu. Poza zwierzętami brak jego śladów.

Zadanie domowe: wygoogluj sobie "antropomorfizm".
09-01-2014 16:09 
 Ocena 13 na 13
hamp (3461 punktów)
>"Einstein, Hawking, a nawet Dawkins, są w całej rozciągłości chrześcijanami, choćby sami gorąco temu faktowi zaprzeczali.
>Wszyscy oni bowiem akceptują podstawową prawdę wynikającą z chrześcijaństwa - świat materialny jest zbudowany racjonalnie i można go racjonalnymi metodami opisać.

Rozgryzłeś nas wszystkich. Wszyscy tak naprawdę jesteśmy chrześcijanami i tworzymy Kościół Ukrytego Jezusa. Naszą misją, powierzoną nam przez Pana Jedynego jest wystawianie na próbę wiary baranków bożych.
Przeszedłeś ten test bezbłędnie, gratuluję.
Faktycznie, na świecie nie ma ani jednego prawdziwego ateisty, Dawkins natomiast jest naszym tajnym papieżem, działającym oczywiście w ścisłej współpracy z prawdziwą głową Kościoła - Franciszkiem.

Przed tobą ostatni etap - wyślij nam zdjęcie ukazujące ciebie modlącego się na kolanach (potrzebne do dokumentów) oraz 1000 polskich złotych, a otrzymasz Bilet do Nieba. Nie pytaj czemu masz tak zrobić, tak kazał nam Pan, który Cię kocha - nie zawiedź go. Ta ekskluzywna przepustka jest dla naprawdę nielicznych! Posiadając ją można ponadto grzeszyć ile wlezie - miejsce u Pana Boga za piecem jest już zapewnione. Napisz do nas już teraz, a otrzymasz DRUGI bilet GRATIS! Nie zwlekaj.
10-01-2014 14:23 
 Ocena 3 na 3
Ratatoskr (4439 punktów)
>Wszyscy oni bowiem akceptują podstawową prawdę wynikającą z chrześcijaństwa - świat materialny jest zbudowany racjonalnie i można go racjonalnymi metodami opisać. "

Tia... a zło na świecie istnieje ponieważ zgodne jest z bożym zamysłem, które to zamysły są dla nas niepojmowalne i możemy im tylko zaufać. Zaiste porażająca promocja racjonalizmu.

Prosiłabym o odrobinę elementarnej uczciwości przy wygłaszaniu podobnych twierdzeń.
maceox (6766 punktów)
>"Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki
>czeka na ciebie Bóg." - Werner Heisenberg
>Nie jest to żadna prowokacja tylko wprowadzenie do tematu.
Poczytaj sobie proszę to:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,577720#w577750
i dalszą dyskusję.
... jeśli tylko w Twoim podejściu chociaż tli się nadzieja na dialog, który z definicji wymaga zrozumienia tego, co mówi oponent...
gdyż jak na razie to tylko swoje ArcyMądrości głosisz z Ambony Odmętów Twych Słownych Egzaltacji.
10-01-2014 11:18 
 Ocena-4 na 6
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
Zamiast Boga pomówmy o inteligencji, może będzie łatwiej.
Kieruje się prosta metodą badawczą. Wiem, to co widzę, a widzę naturę, którą rządzi prawo, które jest niepojętnie inteligentne. To tak jakbyś spojrzał na poruszającą się wskazówkę w zegarku i chciał zrozumieć w jaki sposób się przemieszcza. Więc następnym krokiem jest chęć przyjrzenia się bliżej tej zagadce, więc zdejmujesz obudowę i to co widzisz to porządek, inteligentny porządek w którym wszystko jest na swoim miejscu i spełnia swoją funkcję. Widzisz, że brak jednego zęba w kole zębatym uniemożliwiłby dalsze działanie tego małego porządku. Nagle podchodzi do ciebie inna osoba i stwierdza
- niesamowite prawda
- tak. Ktoś włożył w to wiele pracy
- dlaczego uważasz, że ktoś to zrobił ?
- no cóż, wystarczy na to spojrzeć
- człowiek tego nie zrobił kolego
- więc kto?
- przypadek kolego.

Racjonalizm każdego z was nie pozwoli wam w to uwierzyć. Że nawet taki prosty mechanizm mógłby powstać przypadkiem. A pokazujecie palcem na siebie, wszechświat i całą naturę mówiąc "to przypadek"
Przypadek który można tłumaczyć racjonalnie, to już nie jest przypadek tylko "plan"
Taki sam wg. którego powstał powyższy mechanizm w zegarku.
Inteligencja jest tylko w mózgu? Inteligencja jest we wszystkim co do tej pory zrobił człowiek. W powyższym zegarku od razu widać inteligencję pomimo braku mózgu. Widać tam inteligencję kogoś, kto swoją inteligencją pozwolił mu funkcjonować. We wszystkich rzeczach codziennego użytku, które stworzył człowiek patrzymy na naszą inteligencję. Patrząc na naturę widzę "inteligencję wyższą". I tylko "głupiec" nie dostrzeże w tym inteligencji. A tą inteligencję "ja" nazywam Bogiem. Bo ta inteligencja sprawiła, że "działam".
10-01-2014 12:19 
 Ocena 3 na 3
maceox (6766 punktów)
>Zamiast Boga pomówmy o inteligencji, może będzie łatwiej.
Tak uważasz? Dobrze, zobaczymy.

>Wiem, to co widzę, a widzę naturę,
Zgoda, ja też.

>którą rządzi prawo,
Zgoda (choć raczej mówi się w liczbie mnogiej o "prawach natury")

>które jest niepojętnie inteligentne.
Tego już nie rozumiem. Prawo to tylko koncepcja, za pomocą której człowiek próbuje uogólnić procesy zachodzące w świecie naturalnym. Prawo jest więc właśnie jak najbardziej pojęte, a przynajmniej pojmowalne, gdyż jego autorem jest człowiek. Inteligentne jest nie tyle prawo, co człowiek (uczeni), który w mniej lub bardziej adekwatny sposób opisał procesy naturalne i ujął je ogólnie w "prawo".

>To tak jakbyś spojrzał na poruszającą się wskazówkę w zegarku i chciał zrozumieć w jaki sposób się przemieszcza. [...]>- więc kto?- przypadek kolego.
Powiedziałbym raczej, że ludzka inteligencja w połączeniu ze zdolnościami manualnymi?

>Racjonalizm każdego z was nie pozwoli wam w to uwierzyć. Że nawet taki prosty mechanizm mógłby powstać przypadkiem.
Przypadkowe powstanie zegarka w sposób naturalny jest bardzo nieprawdopodobne, chyba bardzo bliskie całkowitej niemożliwości, gdyż brak jest naturalnych procesów, które samoistnie tworzyłyby tego rodzaju mechanizmy. Tu konieczna jest właśnie inteligencja. Ludzka inteligencja dla zegarków wystarczy.

>A pokazujecie palcem na siebie, wszechświat i całą naturę mówiąc "to przypadek".
Nie mam zwyczaju ani zwracać się rozmowców w liczbie mnogiej, ani wskazywać na siebie palcem.

Tak, żadnego celu, ani planu nie da się z natury odczytać. Można natomiast pytać o przyczyny powstania np. złożonych organizmów biologicznych i nauka daje odpowiedzi. W przeciwieństwie do zegarka w organizmach żywych istnieje DNA, w którym zachodzą mutacje, reszta to już właśnie widoczne konsekwencje...

>Przypadek który można tłumaczyć racjonalnie, to już nie jest przypadek tylko "plan"
Bzdura. Istnieje zasadnicza różnica między materialnymi przyczynami a intelektualnym celem. To pierwsze jest w przyrodzie prawie że powszechne (choć niekoniecznie w każdej skali), to drugie jest domeną osobników posiadających umysł - ściśle związany z mózgiem.

>Taki sam wg. którego powstał powyższy mechanizm w zegarku.
Naprawdę uważasz, że atomy wodoru 13 miliardów lat temu miały jakiś plan?

>Inteligencja jest tylko w mózgu? Inteligencja jest we wszystkim co do tej pory zrobił człowiek.
Tak.

>W powyższym zegarku od razu widać inteligencję pomimo braku mózgu.
Pośrednio, tak.

>Widać tam inteligencję kogoś, kto swoją inteligencją pozwolił mu funkcjonować. We wszystkich rzeczach codziennego użytku, które stworzył człowiek patrzymy na naszą inteligencję.
Mógłbym się kłócić, ale w sumie zgoda.

>Patrząc na naturę widzę "inteligencję wyższą".
Ja widzę niższą.

>I tylko "głupiec" nie dostrzeże w tym inteligencji.
W Twoich oczach jestem zatem głupcem.

>A tą inteligencję "ja" nazywam Bogiem. Bo ta inteligencja sprawiła, że "działam".
Ja ją nazywam sadystycznym demiurgiem, a Ciebie groźnym bluźniercą.

Nie wiem skąd się wzięła przyroda i wszechświat, ale od wielkiego wybuchu - tak skracając - atomy wodoru i cztery oddziaływania fizyczne wystarczyły całkowicie - bez konieczności żadnej nadnaturalnej ingerencji - by wyewoluować do obecnych kształtów. Nie wiemy co było przedtem, nauka to bada.

Twoje prawo, by nazywać to Bogiem, a ja wolę tak tego nie nazywać, bo może się mylić z zastępami bogów wymyślonych przez człowieka w toku ewolucji kulturowej.
10-01-2014 12:34 
 Ocena 1 na 1
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
>Ja ją nazywam sadystycznym demiurgiem, a Ciebie groźnym bluźniercą.
Co takiego jest we mnie groźnego?
10-01-2014 12:45 
 Ocena 6 na 6
maceox (6766 punktów)
>Co takiego jest we mnie groźnego?
Bezrefleksyjne podporządkowanie Jedynie Słusznej i Nieracjonalnej Ideologii, co wiąże się z brakiem otwartości na racjonalne, sceptyczne argumenty. Ty nie dociekasz prawdy, Ty ją już posiadłeś i tylko ona jest dla Ciebie ważna.

To właśnie jest groźne, gdyż to podporządkowanie czyni z Ciebie agenta Smitha - jednego z wielu takich samych, równających do szeregu i prostujących rękę w ceremonialnym pozdrowieniu fideistów. Niedopuszczających do siebie ani wątpliwości, ani głosu INNYCH. Jesteś zniewolony jedną myślą.

BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓGBÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓGBÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG róG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓGBÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG BÓG

liczyć można tylko na te błędy w kopiowaniu
11-01-2014 11:16 
 Ocena-3 na 5
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
Zgadzam się w 100% z poniższym cytatem.

"Postulowanie tego, iż rozwój oraz przetrwanie najlepiej przystosowanych gatunków jest wynikiem wyłącznie przypadkowych mutacji wydaje mi się hipotezą nie opartą na żadnych dowodach i nie dającą się pogodzić z faktami. Te klasyczne ewolucyjne teorie są rażąco nadmiernym uproszczeniem niesamowicie złożonej oraz zawiłej masy faktów, i zadziwia mnie, iż są one połykane tak chętnie i bezkrytycznie, i od tak długiego czasu przez tak wielu naukowców bez jakiegokolwiek pomruku protestu." (cytowany w "Was Darwin Wrong?", Francis Hitching, LIFE, kwiecień 1982, str. 50)
"Prędzej uwierzyłbym w bajki niż w takie szalone spekulacje. Od lat mówię, że spekulacje na temat pochodzenia życia nie prowadzą do żadnego użytecznego celu, jako że nawet najprostszy żywy system jest o wiele bardziej złożony niż to, co możnaby zrozumieć na poziomie niezmiernie prymitywnej chemii, którą stosują naukowcy w swych próbach wytłumaczenia tego, co niewytłumaczalne i co miało sie wydarzyć miliardy lat temu. Boga nie da się ominąć wymówką opartą na tak naiwnym myśleniu." (cytowany w Ronald W. Clark, "The Life of Ernst Chain /London: Weidenfield & Nicolson, 1985/, str. 147-148)
11-01-2014 11:59 
 Ocena 6 na 6
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Zgadzam się w 100% z poniższym cytatem.

Panie i Panowie, mamy wszech-znawcę biologii

>"Postulowanie tego, iż rozwój oraz przetrwanie najlepiej przystosowanych gatunków jest wynikiem wyłącznie przypadkowych mutacji wydaje mi się hipotezą nie opartą na żadnych dowodach i nie dającą się pogodzić z faktami. Te klasyczne ewolucyjne teorie są rażąco nadmiernym uproszczeniem niesamowicie złożonej oraz zawiłej masy faktów, i zadziwia mnie, iż są one połykane tak chętnie i bezkrytycznie, i od tak długiego czasu przez tak wielu naukowców bez jakiegokolwiek pomruku protestu." (cytowany w "Was Darwin Wrong?", Francis Hitching, LIFE, kwiecień 1982, str. 50)
>"Prędzej uwierzyłbym w bajki niż w takie szalone spekulacje. Od lat mówię, że spekulacje na temat pochodzenia życia nie prowadzą do żadnego użytecznego celu, jako że nawet najprostszy żywy system jest o wiele bardziej złożony niż to, co możnaby zrozumieć na poziomie niezmiernie prymitywnej chemii, którą stosują naukowcy w swych próbach wytłumaczenia tego, co niewytłumaczalne i co miało sie wydarzyć miliardy lat temu. Boga nie da się ominąć wymówką opartą na tak naiwnym myśleniu." (cytowany w Ronald W. Clark, "The Life of Ernst Chain /London: Weidenfield & Nicolson, 1985/, str. 147-148)
>

To dlaczego nie istnieją pozaewolucyjne, spójne i akceptowane przez (bądź co bądź nie lobbystyczne i zindoktrynowane) grono naukowców modele powstania i rozwoju gatunków ? Jak się czemuś zaprzecza wypadałoby podać racjonalne argumenty i najlepiej kontr-model, którego jaśniepan nie posiada. Anegdotka z zegarkiem ilustruje jedynie, że ludzie są przyzwyczajeni do widzenia związków przyczynowo-skutkowych (co btw ma wspaniałe ewolucyjne uzasadnienie).


Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
11-01-2014 13:21 
 Ocena-3 na 5
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
"Żywioły bowiem, gdy się inaczej ze sobą zestroją,
odmieniają rodzaj rytmu, jakby dźwięki harfy,
zawsze pozostając w tonie.
Łatwo to wykazać, widząc, co się stało:
ziemne bowiem stworzenia zmieniały się w wodne,
a wodne na ląd wychodziły."

Księga mądrości. Biblia.
11-01-2014 13:24 
 Ocena 4 na 4
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>"Żywioły bowiem, gdy się inaczej ze sobą zestroją,
>odmieniają rodzaj rytmu, jakby dźwięki harfy,
>zawsze pozostając w tonie.
>Łatwo to wykazać, widząc, co się stało:
>ziemne bowiem stworzenia zmieniały się w wodne,
>a wodne na ląd wychodziły."
>Księga mądrości. Biblia.

... napisana przez ludzi kompletnie nie znających się na działaniu świata, którzy byli cywilizacyjnie wieki za innymi ludami.

W razie przewlekłej choroby też radzisz się biblii, czy może mądrzejszych źródeł ?


Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
11-01-2014 13:31 
 0 na 2
hagi (2 punktów)
(zablokowany)
>... napisana przez ludzi kompletnie nie znających się na działaniu świata, którzy byli cywilizacyjnie wieki za innymi ludami.

Powyższy cytat wg. ciebie dotyczy choć w promilu ewolucji czy nie ?
11-01-2014 13:53 
 Ocena 3 na 3
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)

>Powyższy cytat wg. ciebie dotyczy choć w promilu ewolucji czy nie ?
>

Ja tu widzę kiepski wiersz. Jeśli postulujesz, że tu jakaś wiedza ewolucji występuję, to mi pokaż oryginał.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
11-01-2014 14:20 
 Ocena 2 na 2
Barbiel (1106 punktów)
>Powyższy cytat wg. ciebie dotyczy choć w promilu ewolucji czy nie ?

A czego dotyczy dalszy ciąg tego wiersza:

"Ogień w wodzie wzmagał swoją siłę,
a woda zapominała o swej własności gaszenia.
I na odwrót: płomienie nie spalały ciał wątłych stworzeń pośród nich chodzących
ani łatwo topliwego pokarmu niebieskiego o wyglądzie lodu."


Bo chyba nie powiesz, że jeden fragment musi dotyczyć rzeczywistości, a drugi może być bez sensu?
12-01-2014 08:51 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
>Bo chyba nie powiesz, że jeden fragment musi dotyczyć rzeczywistości, a drugi może być bez sensu?
Oj, powie, powie.... na takich właśnie głupkowatych sztuczkach oparte jest całe usprawiedliwianie tej antologii starożytnych bajęd. Wszak Sama Prawda o ewolucji jest w tych dwóch wersach zawarta, a reszta to to co się ludziom popierdanczyło, albo z Wielkim Rozmysłem przez samego Boga było podyktowane żeby było trudniej zgadnąć.
I biedny hagi także nie uniknie chwytania się tej brzytwy dopóki jego upośledzony wiarą umysł będzie wytężał wszystkie siły w wiary tej obronie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
11-01-2014 13:46 
 Ocena 5 na 5
Marek Matejewski (3695 punktów)
>ziemne bowiem stworzenia zmieniały się w wodne,
>a wodne na ląd wychodziły."
>Księga mądrości. Biblia.

I znowu pudło...
Najpierw życie wyszło z wody na ląd, a potem co niektóre gatunki znowu wróciły do wody.
Ale to norma w tej książce. Najpierw była światłość, a potem Słońce i gwiazdy.

Kur.. a gdyby tak przeczytać Biblię od tyłu? Może ona jest po prostu tak sprytnie napisana rakiem?
11-01-2014 15:38 
 Ocena 4 na 4
Ratatoskr (4439 punktów)
>"Żywioły bowiem, gdy się inaczej ze sobą zestroją,
>odmieniają rodzaj rytmu, jakby dźwięki harfy,
>zawsze pozostając w tonie.
>Łatwo to wykazać, widząc, co się stało:
>ziemne bowiem stworzenia zmieniały się w wodne,
>a wodne na ląd wychodziły."
>Księga mądrości. Biblia.

A gdzie ty tu widzisz ewolucję? Przeczytaj całość:
biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=210&werset=17#W17
biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=213#P4

To jest historia o tym, jak bóg dokazywał, tropiąc obcych i nagradzając swoich. Manipulował żywiołami wbrew ich naturze i posyłał za potępionymi bestie (nawet w ogień i wodę), a umiłowanym wyczarowywał do spożycia chleb, zwierzęta i ptactwo wprost z nieba, wody i ziemi:

Cytat:
Słusznie więc skarani zostali podobnymi stworzeniami
i mnóstwem zwierząt udręczeni,
ludowi swemu zamiast tej kary dobro wyświadczyłeś:
niezwykłą potrawę dla pożądliwego smaku
zgotowałeś im na pokarm - przepiórki.
(...)
Niepodobna ujść Twojej ręki.
(...)
A co najdziwniejsze, ogień się wzmagał
w wodzie, która wszystko gasi,
bo świat ujmuje się za sprawiedliwymi.
Czasem bowiem ogień przygasał,
by nie spłonęły zwierzęta, nasłane na bezbożnych,
i by patrząc pojęli, że sąd Boży ich dosięgnął;
czasem zaś nawet pośród wody płonął
ponad możliwości ognia,
by wyniszczyć płody znieprawionej ziemi.
Lud zaś swój żywiłeś pokarmem anielskim
i dałeś im bez ich wysiłków gotowy chleb z nieba,

(...)

A nad bezbożnymi trwał aż do końca gniew bezlitosny
(...)
Całe stworzenie znów zostało przekształcone w swej naturze,
powolne Twoim rozkazom, by dzieci Twe zachować bez szkody.
(...)
zamiast rodzić stworzenia, ziemia wydała komary
i zamiast istot wodnych rzeka mnóstwo żab wyrzuciła.
Potem zaś widzieli również nowe narodziny ptaków,
gdy wiedzeni żądzą prosili o wyszukane pokarmy:
dla jej zaspokojenia bowiem z morza przyszły im przepiórki.
(...)
A i kary przychodziły na grzeszników
(...)
ziemne bowiem stworzenia zmieniały się w wodne,
a wodne na ląd wychodziły.
Ogień w wodzie wzmagał swoją siłę,
a woda zapominała o swej własności gaszeni
(...)
Pod każdym bowiem względem wywyższyłeś lud Twój, Panie, i rozsławiłeś,
i nie zapomniałeś, wspierając go w każdym czasie i na każdym miejscu.
11-01-2014 14:10 
 Ocena 2 na 2
hamp (3461 punktów)
>"Postulowanie tego, iż rozwój oraz przetrwanie najlepiej przystosowanych gatunków jest wynikiem wyłącznie przypadkowych mutacji wydaje mi się hipotezą nie opartą na żadnych dowodach i nie dającą się pogodzić z faktami. Te klasyczne ewolucyjne teorie są rażąco nadmiernym uproszczeniem niesamowicie złożonej oraz zawiłej masy faktów, i zadziwia mnie, iż są one połykane tak chętnie i bezkrytycznie, i od tak długiego czasu przez tak wielu naukowców bez jakiegokolwiek pomruku protestu." (cytowany w "Was Darwin Wrong?", Francis Hitching, LIFE, kwiecień 1982, str. 50)
>"Prędzej uwierzyłbym w bajki niż w takie szalone spekulacje. Od lat mówię, że spekulacje na temat pochodzenia życia nie prowadzą do żadnego użytecznego celu, jako że nawet najprostszy żywy system jest o wiele bardziej złożony niż to, co możnaby zrozumieć na poziomie niezmiernie prymitywnej chemii, którą stosują naukowcy w swych próbach wytłumaczenia tego, co niewytłumaczalne i co miało sie wydarzyć miliardy lat temu. Boga nie da się ominąć wymówką opartą na tak naiwnym myśleniu." (cytowany w Ronald W. Clark, "The Life of Ernst Chain /London: Weidenfield & Nicolson, 1985/, str. 147-148)

A więc cały czas pojedyncze autorytety (wątpliwej jakości) podważają całą naukę.
Poszukałem treści na temat Hitchinga - nie znalazłem informacji dotyczących posiadanego przez niego tytułu naukowego. Miał jakiś? Czy swe postulaty o błędności ewolucji opierał na swoich własnych przemyśleniach? W sumie prawie nic o nim nie znalazłem, poza tym, że nie zgadza się z Darwinem.
Drugi cytat jest zapewne słowami Ernsta Chaina. Ten zajmował się nauką, ale był biochemikiem. Nie wspominając już o tym, że nauka sporo odkryła w kwestii ewolucji na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat.
Reasumując - opinie ludzi, nawet bardzo ważnych, znaczą niewiele, jeżeli niepoparte są odpowiednimi badaniami, przedstawianymi dowodami, lub jeżeli ci ludzie wypowiadają się na tematy, w których nie są specjalistami. Dlatego można zaufać temu co mówi Dawkins albo Attenborough na temat biologii.

Moja rada:
Czytaj więcej książek przeciwników ewolucji, a mniej tych, które tłumaczą jej mechanizmy, na pewno pod ich wpływem zmienisz zdanie.
11-01-2014 14:27 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>W sumie prawie nic o nim nie znalazłem, poza tym, że nie zgadza się z Darwinem.

Dziennikarz, różdżkarz, parapsycholog, kosmiczny neolamarkista. To by było na tyle

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
10-01-2014 12:21 
 Ocena 11 na 11
Fizyk (17637 punktów)
> Zamiast Boga pomówmy o inteligencji, może będzie łatwiej.

Wątpię.

> Kieruje się prosta metodą badawczą. Wiem, to co widzę, a widzę naturę, którą rządzi prawo, które jest niepojętnie inteligentne.

Nie dla wszystkich niepojęte.

> To tak jakbyś spojrzał na poruszającą się wskazówkę w zegarku ...

Czy myślisz, że płatki śniegu też Ktoś lepi?
10-01-2014 12:46 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czy myślisz, że płatki śniegu też Ktoś lepi?



No przecież, że Żydzi .

...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
10-01-2014 13:25 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>No przecież, że Żydzi .

...że też Wam się chce ...
10-01-2014 14:39 
 Ocena 4 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>No przecież, że Żydzi .
>...że też Wam się chce ...

Nudne i żmudne to to faktycznie jest.
Ale za to jaka Satysfakcja, kiedy się całą półkulę uda zasypać symbolami własnej Dominacji .

...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
11-01-2014 12:01 
 Ocena 3 na 3
maciejo (3492 punktów)

10-01-2014 14:35 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)
>Zamiast Boga pomówmy o inteligencji, może będzie łatwiej.

Urodziłeś się tak z 500 lat za późno. Był bóg i kropka a nie jakaś tam inteligencja, nie musiałbyś zaprzątać sobie głowy czy były wielkie wybuchy czy nie. Pstryk czy tam słowo i "włala jestemy". Zerwać jabłko i potem już tylko z górki.
A tu klops w tych czasach. Nauka.

Pomyśl sobie ile to wysiłku kosztowało ludzi kiedyś by przekonać innych że to nie Zeus ciska gromy. Teraz to pikuś "te" Twoje rewelacje które kiedyś mógłbyś ewentualnie obwieścić na jakimś lokalnym zebraniu gminnym. Pogadasz pogadasz jak ten gość ostatnio co tu na forum obwieścił że chce udowadniać boga przy pomocy genetyki czy jakoś tak i pójdziesz w zapomnienie.
10-01-2014 16:08 
 Ocena 4 na 4
hamp (3461 punktów)
To nie przypadek. To nieskończenie długi ciąg przypadków. Gdyby któryś z nich przybrał po drodze inną postać, Wszechświat wyglądałby inaczej, a inne inteligentne istoty, które wyewoluowały z kolejnej serii przypadków w tym innym świecie spoglądałyby na niego jak na bardzo skomplikowany mechanizm, który musiał powstać celowo i nie mógł wyglądać inaczej.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Wg. religii Bóg stworzył wszechświat słowem.<
Gdybym był Bogiem, stworzyłbym wszechświat myślą. Nie strzępiłbym sobie języka.
W jakim języku mówił ten Bóg z dna szklanki?
>teorii sięgały nie wiadomo jak głęboko i jak daleko to zawsze na ich początku będzie tylko "słowo"<
Czym się różni słowo od "słowa"? Czy słowo nie jest dźwiękiem, nie potrzebuje mówcy? Kiedy wg ciebie powstała fala głosowa? Po "słowie"? A do kogo ten Bóg gadał? Sam ze sobą? To musiał być mocno religijny.

Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
12-01-2014 00:44 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> W jakim języku mówił ten Bóg z dna szklanki?

Oczywiście po niemiecku.
baszarteg (2319 punktów)
>Bóg stworzył wszechświat słowem.

Nie jest dobrze gdy słowo myśl poprzedza Chyba niechcący podsumowałem autora i jego temat

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365