 |
Marzenie...tak niewiele mi potrzeba aby Bóg mógł zaistnieć. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2014 16:02 | hagi (2 punktów) (zablokowany) | Marzenie...tak niewiele mi potrzeba aby Bóg mógł zaistnieć.
-13 na 13 | Marzę, żeby Bóg istniał. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich których na ziemi wiąże miłość. Pragnę go dla mojej córki, żony, siostry, rodziców i wszystkich którzy kiedyś będą musieli się ze sobą rozstać przez nieuniknioną śmierć. Nie potrafiłbym żyć nie marząc o Bogu zakładając, że nasze życie jest tylko jakimś niemożliwym do wytłumaczenia przypadkiem. Nie potrafię powiedzieć, że nie chcę Boga. Nie potrafię uwierzyć w umysł który nie chciałby aby Bóg istniał. Nie potrafię uwierzyć, że są ludzie którzy po śmierci marzą, aby umrzeć i stracić wszystkich których kochają. To właśnie ten wybór marzenia sprawia, że Bóg jest obecny w moim życiu w niemal każdej chwili, bo oddaję mu moje wszystkie marzenia, a wszystko o czym marzę to on dla nas wszystkich i wszystkich kochający. Wynagradzający nas za oddanie swojego życia dla miłości i pokoju wylewającego się na wszystkich. Wynagradzający nas za walkę z naszym własnym egoizmem. Bo miłość to wszystko z czego możemy być rozliczeni. Dobra materialne są nic nie warte. Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy, więc marzę aby każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | Jarosław (61 punktów) | Hmm...to nie Bóg jest miłością...tylko miłość jest Bogiem...
|
|
12 na 12 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Marzę, żeby Bóg istniał. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich których na >ziemi wiąże miłość. Pragnę go dla mojej córki, żony, siostry, rodziców i
Chcesz żeby poszli do piekła, bo niebo jest tylko dla niewielu? Nieładnie im życzysz.
>wszystkich którzy kiedyś będą musieli się ze sobą rozstać przez nieuniknioną śmierć. Nie potrafiłbym >żyć nie marząc o Bogu zakładając, że >nasze życie jest tylko jakimś niemożliwym do wytłumaczenia przypadkiem. Nie
To chyba Twoje życie jest przypadkiem, bo moje nie.
>potrafię powiedzieć, że nie chcę Boga. Nie potrafię uwierzyć w umysł który >nie chciałby aby Bóg istniał. Nie potrafię uwierzyć, że są ludzie którzy po
Po co uwierzyć, jeżeli takie umysły możesz spotkać tu, na tym forum?
>śmierci marzą, aby umrzeć i stracić wszystkich których kochają. To właśnie
Nie marzą, ale są pogodzeni z rzeczywistością.
>ten wybór marzenia sprawia, że Bóg jest obecny w moim życiu w niemal każdej >chwili, bo oddaję mu moje wszystkie marzenia, a wszystko o czym marzę to on >dla nas wszystkich i wszystkich kochający. Wynagradzający nas za oddanie
Masz przerąbane. Współczuję Ci.
>wszystko z czego możemy być rozliczeni. Dobra materialne są nic nie warte.
Oddaj mi wszystko co masz.
>Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy, więc marzę aby >każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą >innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła.
Czy to nie Twój egoizm i próżność napędza Cię do nawracania otoczenia na swoje przekonania, żeby łatwiej żyło Ci się w kłamstwie?
|
|
12 na 12 | hamp (3461 punktów) | >Marzę, żeby Bóg istniał. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich których naziemi wiąże miłość. Pragnę go dla mojej córki, żony, siostry, rodziców i wszystkich którzy kiedyś będą musieli się ze sobą rozstać przez nieuniknioną śmierć. Życzeniowe myślenie nie jest naszą mocną stroną...
>Nie potrafiłbym żyć nie marząc o Bogu zakładając, że nasze życie jest tylko jakimś niemożliwym do wytłumaczenia przypadkiem. To broń boże nie zaglądaj do książek uczących o ewolucji.
>Nie potrafię powiedzieć, że nie chcę Boga. Nie potrafię uwierzyć w umysł który nie chciałby aby Bóg istniał. To czego chcemy to osobna kwestia. Fakt, że wszystkie religie proponują nam tych konkretnych bogów sprawia, że ich nie chcemy. Chcesz boga to sobie go chciej - możesz wybrać z puli już dostępnych albo wymyślić sobie własnego.
>Nie potrafię uwierzyć, że są ludzie którzy po śmierci marzą, aby umrzeć i stracić wszystkich których kochają. Myślisz, że ateiści o tym marzą? Nie chcemy tego, ale nasze życzenia w żaden sposób nie zmieniają tego, że prawdopodobnie tak właśnie jest (brak dowodów do przyjęcia innego zdania).
>To właśnie ten wybór marzenia sprawia, że Bóg jest obecny w moim życiu w niemal każdej chwili, bo oddaję mu moje wszystkie marzenia, a wszystko o czym marzę to on dla nas wszystkich i wszystkich kochający. Więc wiara to kwestia wyboru? Niektórzy twierdzą, że to łaska boża.
>Wynagradzający nas za oddanie swojego życia dla miłości i pokoju wylewającego się na wszystkich. Wynagradzający nas za walkę z naszym własnym egoizmem. Bo miłość to wszystko z czego możemy być rozliczeni. Ja napisałbym to tak: Jeżeli istnieje jakiś teistyczny i sprawiedliwy bóg, to nie będzie nas osądzać po tym, czy w niego wierzymy czy nie, lecz właśnie po naszych uczynkach (naszej "miłości wylewającej się na innych", a nawet wywołującej lokalne podtopienia). W związku z tym można skończyć smęcić o Bogu, i skupić się na drugim człowieku. Bo życie trzeba przeżyć tak by być szczęśliwym i nie szkodzić innym, a w miarę możliwości pomagać im, jednak nie kosztem własnego szczęścia.
>Dobra materialne są nic nie warte. ...po śmierci.
>Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy, więc marzę aby każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła. Skoro już mówimy o postawach egoistycznych: kto jest większym altruistą - ateista pomagający bezinteresownie czy wierzący niosący pomoc, by zapewnić sobie miejsce w niebie?
|
|
19 na 19 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> Nie potrafię uwierzyć, że są ludzie którzy po> śmierci marzą, aby umrzećJa tez nie potrafie uwierzyc 
|
|
5 na 5 | antyreligijna (25 punktów) | >Nie potrafię uwierzyć, że są ludzie którzy po >śmierci marzą, aby umrzeć i stracić wszystkich których kochają.
Bez urazy, ale właśnie ukazałaś brak myślenia przyczynowo-skutkowego charakterystycznego zresztą dla katolików.
|
|
2 na 2 | Jennifer85 (821 punktów) | > Wynagradzający nas za oddanie> swojego życia dla miłości i pokoju wylewającego się na wszystkich.> Wynagradzający nas za walkę z naszym własnym egoizmem. Bo miłość to> wszystko z czego możemy być rozliczeni. Dobra materialne są nic nie warte.> Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy, więc marzę aby> każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą> innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła.Zwłaszcza taki egoizm, który domaga się nagrody za odrzucenie dóbr materialnych i czynienie dobra. Ale, jak widać, to kwestia gustu 
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
5 na 5 | maniek1 (3407 punktów) | >Dobra materialne są nic nie warte.> Byłeś kiedyś w Watykanie, Licheniu, lub w Toruniu? Z pewnością nie dla tych, którzy Ci nawciskali do głowy o bożej miłości. Zależność prosta: Nasze bogactwo - Twoje zbawienie
>Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy,> A ja ciągle myślałem, że z datków na kościół. >więc marzę aby,każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą >innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła.> I tu się zgadzamy - rozpasłe klechy, gwałcące dzieci, są źródłem zła dla tych dzieci - bo ich miałeś chyba na myśli??
|
|
3 na 3 | antyreligijna (25 punktów) | A tak w ogóle to to na być jakaś prowokacja? Czemu ma służyć ten post?
|
|
 | 7 na 7 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >A tak w ogóle to to na być jakaś prowokacja? Czemu ma służyć ten post? -Jeśli prowokacja, to grubymi nićmi szyta. Jeśli nie, mamy do czynienia ze zwykłym przykładem religijnej ciemnoty, niewartym ani chwili głębszej (ani płytszej) analizy.
"Nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia, niż wyrzec się prawdy." - Papież Grzegorz I
|
|
14 na 14 | diogenes (42753 punktów) | >Marzę, żeby Bóg istniał.
Marzę, więc jestem.
Kartezjusz postawił na myślenie. Jako że fakt myślenia wydał mu się czymś bardziej pierwotnym niż bóg, istnienie boga w jego systemie należało dowieść, z wiadomym, opłakanym raczej rezultatem.
Stawiasz na marzenie. Ok. Ale nie pleć bzdur, że można zawsze przejść od marzenia o czymś, do istnienia tego.
>Nie potrafiłbym żyć nie marząc o Bogu....
Skąd wiesz? Żyłeś bez tej fantasmagorii? A co ze snem? Przecież czasem sypiasz bez marzeń sennych...jak widzisz, można żyć bez urojeń.
>...wybór marzenia sprawia, że Bóg jest obecny w moim życiu...
Jaki bóg? Jeśli dobrze rozumiem, to tylko marzenie o bogu zaprząta ci umysł. To żałosne. Zachowujesz się jak ktoś, komu wydaje się, że wygrał w lotto.
>... oddaję mu moje wszystkie marzenia,...
Zakładam, że myślisz logicznie. Na podstawie tego, co piszesz oddajesz pewnemu marzeniu wszystkie marzenia...
Po prostu taplasz się we własnym mózgu. I nazywasz to bogiem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
12 na 12 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Marzę, żeby Bóg istniał.
Bo ci jest potrzebny, żebyś zaspokoił twoje beznadziejnie rozbuchane potrzeby i popędy.
>Nie tylko dla mnie
wzruszyłem się do łez.
>ale dla wszystkich których na ziemi wiąże miłość. Pragnę go dla mojej córki, żony, siostry, rodziców
O to to. Do tego ci jest potrzebny. Masz interesik, egoisto. Twoi bliscy wywołują w tobie najsilniejsze emocje i uczucia, a ty po prostu jesteś skrajnie uzależnionym narkomanem, który chciałby ćpać to całą wieczność. Dla takich jak ty wymyślono tę głupią historię.
>i wszystkich którzy kiedyś będą musieli się ze sobą rozstać przez nieuniknioną śmierć.
całe szczęście, bo jeśli tutaj jeszcze nie zdążyliby się pozabijać, to na pewno by to zrobili w porąbanym niebie. No można ze sobą wytrzymać ze 36490204627893890 lat, ale 7394957578868675786699607078548500009543 to już na pewno nie, nawet pod nadzorem doskonałego, miłosnego Gestapo.
>Nie potrafiłbym żyć nie marząc o Bogu zakładając, że nasze życie jest tylko jakimś niemożliwym do wytłumaczenia przypadkiem.
Twój niebotyczny egoizm i żałosny strach o siebie i swoich bliskich, czyli, jak zwykle o siebie i swój interes, zmuszają cię do tego, żeby wykorzystywać zmyśloną postać Boga. Jak tanią dziwkę. Po prostu traktujesz go jak akwizytora, który pomoże ci zachować i zaspokajać twoje żenujące popędy. Na wieczność. Co za nabuzowany egoista.
>Nie potrafię powiedzieć, że nie chcę Boga. Nie potrafię uwierzyć w umysł, który nie chciałby aby Bóg istniał.
Nie każdy jest takim chytruskiem jak ty, żeby za pomocą jakiegoś Boga załatwiać swoje sprawy. Egoisto. Cały czas strasznie trzepiesz się o siebie i że coś/kogoś stracisz. Ale cienias. Jaj nie masz?
>Nie potrafię uwierzyć, że są ludzie którzy po śmierci marzą, aby umrzeć i stracić wszystkich których kochają.
To dwa razy będę umierał? A poza tym, przyjmuję zasady rzeczywistości do wiadomości i się na to nie obrażam. Moi bliscy dla mnie, to coś znacznie więcej, niż twoi bliscy dla ciebie. Ty ich potrzebujesz, żeby łazić bez przerwy naćpany "miłością". Kochasz nie ich, ale to co za ich pomocą w sobie wyzwalasz, czyli na nich pasożytujesz i uwielbiasz pływać w tym chemicznym koktajlu. Moi bliscy dla mnie to żywi, samoistni ludzie, a ich istnienia nie wykorzystuję do tego, by bez przerwy się jarać.
>To właśnie ten wybór marzenia sprawia, że Bóg jest obecny w moim życiu w niemal każdej >chwili, bo oddaję mu moje wszystkie marzenia, a wszystko o czym marzę to on >dla nas wszystkich i wszystkich kochający. Wynagradzający nas za oddanie >swojego życia dla miłości i pokoju wylewającego się na wszystkich. >Wynagradzający nas za walkę z naszym własnym egoizmem.
Tak skamlesz o te swoje interesy, nagrody, zachowanie po śmierci, że to wcale nie jest egoistyczna gra. Tu wcale nie o ciebie chodzi, o twoją wieczność, o twoje ego. No w ogóle. Żałosne.
>Bo miłość to wszystko z czego możemy być rozliczeni. Dobra materialne są nic nie warte.
A co za różnica co ćpasz? Choroba jest taka sama. Czy się nadmiernie jarasz kontem w banku, willą z basenem, czy "miłością", czy Bogami, to i tak łazisz naćpany i nieprzytomny. Masz problem z rozbuchanymi popędami i potrzebami, które strasznie chcesz zaspokoić. To, że lokujesz je na pozornie szlachetniejszych obiektach, nie znaczy, że wszystko z tobą w porządku. Jest grubo nie w porządku. Ludzie znajdują sobie różne powody do nakręcania się, ale u ciebie to wygląda na jakąś chorobę.
>Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy, więc marzę aby >każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą >innych
Ale cały problem w tym, że ty ich nie widzisz. No dobra, widzisz ich przez mgłę. Zaspokajasz nimi swoje popędy. Do tego ci są potrzebni. Do karmienia swych potrzeb i egoizmów. Wyśniony Bóg ma ci to zaklepać na wieczność, a jak jeszcze dołoży i wzmocni ćpanie swymi czarodziejskimi umiejętnościami, tym lepiej.
>bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła
Jesteś jednym wielkim egoizmem.
|
|
19 na 19 | Anna Salman (16360 punktów) | > Marzę, żeby Bóg istniał. ...Czyli nie doświadczyłeś "łaski wiary"?  > ... Bóg jest obecny w moim życiu w niemal każdej chwili,Się pogubiłam  > ... Dobra materialne są nic nie warte. ... marzę aby każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła.OK - kto Ci broni? Zastosuj te dobre rady do siebie. Zacznij od czegoś bardzo prostego - skoro masz dostęp do internetu, napisz do posłów z Twojego okręgu, że życzysz sobie samofinansowania Twojej wspólnoty religijnej ze składek jej członków oraz zdjęcia krzyża w sejmie, jako przejaw szacunku dla państwa - neutralnej światopoglądowo przestrzeni życia wspólnej dla osób o różnych światopoglądach. Spróbuj też przekonać swoich bliskich - wierzących, aby uczynili to samo. To dobry krok w kierunku ograniczenia Twojego egoizmu. Bardziej się uwiarygodnisz, dając przykład, co możesz poświęcić dla marzeń. A "marzenia po śmierci" ... cóż, to już zostało skomentowane - nic dodać, nic ująć. PS. Następnym razem, jak założysz wątek, nie zapomnij na wstępie dać info, jakie odpowiedzi dostałeś z biur poselskich. Będę czekała z niecierpliwością.
|
|
13 na 13 | astrotaurus (12445 punktów) | Skąd się biorą takie zmory jak Ty? Prawie 2,5 tysiąca lat temu otruto Sokratesa, ponad 300 lat temu ścięto Łyszczyńskiego, 14 lat temu Agnosiewicz założył "prototyp" "Racjonalisty", 7 lat temu Dawkins wydał "Boga urojonego"... dzieje się, cały czas coś się dzieje, a Ty się tu zjawiasz jak Filip z konopi z wypranym mózgiem i pleciesz jakieś kościelne, pseudointelektualne pierdoły.
Potrafisz z grubsza choć powiedzieć o co Ci chodzi i czemu akurat tu i w ten sposób?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
4 na 4 | myprecious (7170 punktów) | >Marzę, żeby Bóg istniał.
Pytanie tylko: który bóg? Katolicki? A co takiego jest w tym bogu, że marzy Ci się jego istnienie? Wieczna adoracja po śmierci w niebie? Czy może wieczne piekło? Ewidentnie twe myśli zbyt głęboko nie sięgają skoro masz tak płytkie marzenia.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
4 na 4 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Marzę, żeby Bóg istniał. << To jest zwykłe chciejstwo. Realia są takie, że lepiej chcieć coś zrobić tu i teraz. Nie oszukujmy samych siebie. Innych zresztą też.
|
|
-7 na 7 hagi (2 punktów) (zablokowany) | Dziękuję Wszystkim którzy się wypowiedzieli.
"...Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalonych zaś nie ma nic czystego..."
To właśnie wy umacniacie mnie w wierze za co jestem wam wdzięczny. To wy cegła po cegle budujecie moją wiarę w słuszność i prawdziwość nauki Boga. Wszystko co chciałem wam dać moją wypowiedzią to pokój i dobro, a wy zwyczajnie szukacie w tym brudu. Jeśli po śmierci stanę przed Bogiem który powie mi, że zasłużyłem na niebo wtedy oddam wam te cegiełki, bo pokażę na was palcem i powiem mu, że to dzięki nim wierzyłem w słuszność mojego życia dla ciebie. Oni są tak samo warci twojej miłości jak i ja bo to dzięki nim ja tak bardzo pokochałem Ciebie.
Dziękuję Wam raz jeszcze.
|
|
 | 12 na 12 | Przemek J. (3008 punktów) | To smutne, że nie zrozumiałeś nic z tego, co zostało do Ciebie napisane. Nawet nie wysiliłeś się, żeby odpowiedzieć na zadane pytania, tylko dalej piszesz o swoim marzeniu w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości. Z mojego punktu widzenia to naprawdę smutne i jest mi Ciebie szczerze żal.
W takich chwilach pewnym pocieszeniem bywa fakt, że ludzie tacy jak Ty prawdopodobnie nigdy nie dowiedzą o swoim błędzie i tym samym zostanie im oszczędzona wielka przykrość. Niestety, upieracie się, żeby innych zmuszać do uzależnienia się od podobnych marzeń i to już mi się nie podoba, bo ma wpływ na moje życie. I znów robi się smutno.
Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
|
|
|  | -5 na 5 hagi (2 punktów) (zablokowany) | >To smutne, że nie zrozumiałeś nic z tego, co zostało do Ciebie napisane.
"...Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalonych zaś nie ma nic czystego..." Zrozumiałem prawdę płynącą z tych słów napisanych dla każdego. A ta prawda daje mi radość ze swojej autentyczności.
|
|
| |  | 5 na 5 | Przemek J. (3008 punktów) | >>To smutne, że nie zrozumiałeś nic z tego, co zostało do Ciebie napisane. >"...Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalonych zaś nie ma nic czystego..." >Zrozumiałem prawdę płynącą z tych słów napisanych dla każdego. A ta prawda daje mi radość ze swojej autentyczności. >
Przeczytałem powyższe kilka razy i nie rozumiem co chciałeś przekazać. Napisz mi proszę, jak do siedmiolatka, o co w tym chodzi, o jakiej prawdzie piszesz i jak ma się ona do twojego wymarzonego boga? Żeby pomóc Ci w udzieleniu odpowiedzi, która powinna być dla mnie zrozumiała, mam dwa pytania pomocnicze:
1) W cytacie użyty jest kwantyfikator wielki "wszystko", czy naprawdę uważasz, że nie ma na tym świecie kompromisy lub rozwiązania pośrednie nie mają racji bytu?
2) Jak definiujesz skalanie?
Jak byś przy okazji opisał, jak sobie tego boga wymarzyłeś, to mogłoby być pomocne w ewentualnej dyskusji.
Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
|
|
| |  | 6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>To smutne, że nie zrozumiałeś nic z tego, co zostało do Ciebie napisane. >"...Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalonych zaś nie ma nic czystego..." >Zrozumiałem prawdę płynącą z tych słów napisanych dla każdego. A ta prawda daje mi radość ze swojej
Mógłbym się na Ciebie obrazić za epitet, ale nie jesteś w stanie mnie obrazić. Pozostaje mi współczuć z powodu stanu w jakim jest Twój umysł.
|
|
 | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) |
>"...Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalonych zaś nie ma nic czystego..." Chyba chodzi o "skalanych"? Taki czarno-biały świat musi być strasznie ponury. I... nieco niebezpieczny.
|
|
|  | -5 na 5 hagi (2 punktów) (zablokowany) | >Taki czarno-biały świat musi być strasznie ponury. I... nieco niebezpieczny. Tak. Jest niebezpieczny, straszny i ponury. I w takim świecie szukam dobra, bo ono jest, a ja chcę tylko dobra, przez co staje się męczennikiem...Bo ciężar krzyża czujesz od chwili kiedy twoim jedynym celem jest dobro nawet wobec tych którzy tobą gardzą za to, że pragniesz dobra dla nich.
I za te cegiełki jeszcze raz dziękuję.
|
|
| |  | 4 na 4 | hamp (3461 punktów) | > I za te cegiełki jeszcze raz dziękuję.Z oddali płynie melodia na znaną z bajki nutę. Słychać urywki tekstu: "hagi budowniczy..."
|
|
| |  | 6 na 6 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >przez co staje się męczennikiem...
Stawaj się, na zdrowie i na pohybel. Jak juz osiagniesz level męczennik daj znac. bye bye
|
|
| |  | 14 na 14 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tak. Jest niebezpieczny, straszny i ponury. Wyrazy współczucia. Mój świat jest kolorowy i wesoły.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) | > Tak. Jest niebezpieczny, straszny i ponury.> Wyrazy współczucia. Mój świat jest kolorowy i wesoły.Meret bądz tak wspaniałomyślna i nakreśl, w skrócie koledze "hagi" ten swój przepis na inny lepszy swiat.Niech wreszcie zrozumie (w to akurat wątpie ale kto wie) że ateiści to równiez ludzie, a nie wybryki natury. 
|
|
| | |  | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >Tak. Jest niebezpieczny, straszny i ponury.> Wyrazy współczucia. Mój świat jest kolorowy i wesoły.Ojej. To tak jak mój! Zapewne żyjemy w tym samym świecie - rzeczywistym.
|
|
 | 14 na 14 | hamp (3461 punktów) | > To właśnie wy umacniacie mnie w wierze za co jestem wam wdzięczny. To wy cegła po cegle budujecie moją wiarę w słuszność i prawdziwość nauki Boga.Tobie i tobie podobnym to nawet przedstawić dowody na nieistnienie Boga, a jedynie wzmocniłyby one waszą wiarę  Skoro wiara nie opiera się na dowodach, to może trwać nawet pomimo ich. > i powiem mu, że to dzięki nim wierzyłem w słuszność mojego życia dla ciebie. Oni są tak samo warci twojej miłości jak i ja bo to dzięki nim ja tak bardzo pokochałem Ciebie.To równie bezsensowne co śmierć na krzyżu odkupiająca grzech, ale innych konstrukcji logicznych się nie spodziewałem po tak natchnionej osobie. Chociaż powiem ci, że widzę pewne podobieństwo między naszymi zachowaniami - ja utwierdziłem się w niewierze przez czytanie Biblii; ty umacniasz się w niej przez czytanie wypowiedzi racjonalistów. Powiedziałbym analogicznie do ludzi piszących na forach religijnych - "będziemy za ciebie myśleć", ale to tak nie działa, więc tylko pozdrawiam. Pytań nie zadaję, bo i tak na nie nie odpowiadasz - jesteś tu tylko po to, by wzmocnić w ten pokrętny sposób swoją wiarę, nawet nie starasz się nas nawrócić i zbawić.
|
|
 | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Dziękuję Wszystkim którzy się wypowiedzieli.> "...Dla czystych wszystko jest czyste, dla skalonych zaś nie ma nic czystego..."Nie wątpię, że Dobrze być tym Czystym, nie zaś takim - Fuj! skalanym Fuj!  . Zaraz, zaraz... jak to leciało?... Więc marzę, aby każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła - czy jakoś tak...  > To właśnie wy umacniacie mnie w wierze za co jestem wam wdzięczny. To wy cegła po cegle budujecie moją wiarę w słuszność i prawdziwość nauki Boga.Nie ma za co  . > Jeśli po śmierci stanę przed Bogiem który powie mi, że zasłużyłem na niebo wtedy oddam wam te cegiełki, bo pokażę na was palcem i powiem mu, że to dzięki nim wierzyłem w słuszność mojego życia dla ciebie. Oni są tak samo warci twojej miłości jak i jaOj, już tak nie Przesadzaj z tą Łaską...  > bo to dzięki nim ja tak bardzo pokochałem Ciebie.Innymi słowy: sens życia użytkowników Forum Racjonalista.pl polega na dostarczaniu użytkownikowi hagi napędu do kochania Boga. Niebanalne  . Pythoni na to nie wpadli. > Dziękuję Wam raz jeszcze.Do Usług, misiu, do Usług  .
...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
|
|
2 na 2 | lipschitz (1674 punktów) | Gdyby tylko marzący o bogu tworzyli świat miłości i dobra... Ale są raczej kiepskim przykładem dla tego, komu się marzy nieco więcej empatii na świecie.
|
|
3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >.. marzę aby każdy przestał żyć miłością do siebie samego, a zaczął zauważać przed sobą innych, bo egoizm jest źródłem wszelkiego zła.
1. Zatem (by nie wspomagać źródeł zła) tylko tych innych stawiać przed sobą, którzy nie są egoistyczni? 2. Czy "Bóg" miłuje także innych bogów, czy zabrania mieć cudzych przed sobą? 3. Skąd przekonanie, że boska wspaniałomyślność nie jest tylko projekcją własnego (bujnego)) ego?
|
|
1 na 1 | maceox (6766 punktów) | >Marzę, żeby Bóg istniał. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich których na >ziemi wiąże miłość. [...] Dobra materialne są nic nie warte. >Dla Boga liczy się miłość i właśnie z niej nas rozliczy [...]
A najlepsze jest to, że jak przyjdzie co do czego, to będziesz najzwyczajniej w świecie, bez wahania, kopulował ile wlezie.
Ewolucja w ogólności zawsze zwycięża nad jednostkowymi ideami.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|