 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-06-2005 22:31 | V0lrath (3440 punktów) | Racjonalne książki | Jakie książki uważacie za interesujące i ciekawe dla racjonalisty? Co według Was każdy racjonalista powinien przeczytać? Ja zacznę od raczej nietypowej pozycji: "Nauka Świata Dysku" Ian Stewart, Terry Pratchett i Jack Cohen. Autorzy stworzyli wciągającą opowieść o świecie, nauce i myśli racjonalnej, a pomiędzy każdym z rozdziałów są krótkie rozdzialiki napisane przez Terrego Pratcheta - takie przerywniki (co jest szczególnie fajne dla fanów tego autora, ale nie tylko - budują klimat). Może nie ma tam bardzo wielu treści, które okazałyby się nowe dla przeciętnego racjonalisty i jest dużo dużo więcej o nauce niż o czymkolwiek innym, ale sposób przedstawienia jest ciekawy i okraszony dużą dozą Pratchetowskiego humoru. Polecam! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| ugaguga | Kurt Vonnegut - "Śniadanie mistrzów" Daniel Keyes - "Kwiaty dla Algernona" Stanisław Lem - wszystko Janusz A. Zajdel - wszystko
|
|
 | | Stanrom (259 punktów) | >Kurt Vonnegut - "Śniadanie mistrzów" >Daniel Keyes - "Kwiaty dla Algernona" >Stanisław Lem - wszystko >Janusz A. Zajdel - wszystko > Dodałbym tam cykl Fundacja Asimova, a także wszystkie książki C. Sagana, szczególnie Kosmos Nie ma tam ani słowa o jakichś "nadprzyrodzonych Istotach", a wręcz przeciwnie, autorzy pokazują nam, że świat taki może doskonale się bez nich obejść. Polecam szcególnie Sagana
|
|
|  | | placownik | Dwie uwagi:
Pierwsza: Rozszerzcie trochę swoje pole widzenia, zawężone najwyraźniej do szerokości kolumny, w której wyświetlają się posty. Zauważyliście tę wąską kolumienkę po lewej stronie? Czy potrzebne są dodatkowe wskazówki?
Druga: W waszej dyskusji daje się dostrzec nieuświadomiona tęsknota do czegoś na kształt "Biblioteczki Młodego Racjonalisty". Pilnujcie się, aby racjonalizm nie upadł Wam na głowy. Bo wtedy forum zaczną zapełniać wątki typu "Czy racjonalista może kochać, nie przestając być racjonalistą".
|
|
| |  | | ugaguga | > Dwie uwagi:> Pierwsza:> Rozszerzcie trochę swoje pole widzenia, zawężone najwyraźniej do szerokości kolumny, w której wyświetlają się posty. Zauważyliście tę wąską kolumienkę po lewej stronie?Owszem zauważałem ją na długo zanim ,zauważyłem ikonkę z podpisem "forum" (bo jeszcze węższa) Ale coś mi sie wydaje ,że w takim razie conajmniej połowa watków na forum jest zbędna  > Pilnujcie się, aby racjonalizm nie upadł Wam na głowy. Bo wtedy forum zaczną zapełniać wątki typu "Czy racjonalista może kochać, nie przestając być racjonalistą".Jak racjonalizm w końcu padnie mi na głowę to raczej będe zapełniał forum wątkami w stylu "Czy racjonalista ma prawo być zfrustrowany z powodu notorycznego bólu głowy małżonki czy dopiero wtedy gdy ta przesadzi z solą" Strzałka
|
|
| |  | | V0lrath (3440 punktów) | > Pierwsza:> Rozszerzcie trochę swoje pole widzenia, zawężone najwyraźniej do szerokości kolumny, w której wyświetlają się posty. Zauważyliście tę wąską kolumienkę po lewej stronie?Rozglądam się wokół siebie i żadnych kolumn nie widzę... Jedynie ściany, meble, okna i inne rzeczy, ale żadnych kolumienek...  A na serio to tą "kolumienkę", a w szczególności link "Czytelnia i książki" widzę bardzo wyraźnie. Jednak zakładając temat chciałem dowiedzieć się jakie książki inni racjonaliści piszący na forum uważają za ciekawe. Bo jakie za ciekawe uważają publicyści i redaktorzy Racjonalisty wiem - od tego jest dział "Czytelnia i książki". Jeśli mieli byśmy być aż tak konsekwentni i na forum nie powtarzać nic, co już pojawiło się w artykułach lub na innych stronach Racjonalisty, to powinniśmy prawie w ogóle na forum nie pisać - bo bardzo wiele tematów już się gdzieś indziej na tym portalu przewinęło. > Czy potrzebne są dodatkowe wskazówki?Takie do zegarka?  > Druga:> W waszej dyskusji daje się dostrzec nieuświadomiona tęsknota do czegoś na kształt "Biblioteczki Młodego Racjonalisty".Trudno mi to ocenić. Może i jest tak, jak piszesz... > Pilnujcie się, aby racjonalizm nie upadł Wam na głowy.A to boli?  > Bo wtedy forum zaczną zapełniać wątki typu "Czy racjonalista może kochać, nie przestając być racjonalistą".Oj bez przesady. Racjonalizm to nie przerobienie samego siebie na nieczułego robota który wszystko musi kalkulować. Racjonalizm to poznawanie siebie, a nie zmienianie siebie w nieczułą maszynę chłodno analizującą świat i we wszystkim kierującą się tylko rozumem i kalkulacjami.
|
|
| | |  | | św.Marek | > Jednak zakładając temat chciałem dowiedzieć się jakie książki inni racjonaliści piszący na forum uważają za ciekawe. Bo jakie za ciekawe uważają publicyści i redaktorzy Racjonalisty wiem - od tego jest dział "Czytelnia i książki". Ale ciekawe jest to, iż zainicjowałeś wątek od propozycji książki z dziedziny fantastyki naukowej, pociągając tym samym ciąg propozycji z tego gatunku literatury. Czyżbyś uważał, czy też może sugerował, że fundamentem racjonalności powinno być czytanie... fikcji?  Ciekawa jest każda literatura, bo wszystko co czytamy, coś wnosi do naszego umysłu. Już jako trzynastolatek pokochałem SF, zgromadziłem prawie wszystko, co wydano od 1945 roku do 1991 i wiele ponadto, co wcale nie przeszkadza i nigdy mi nie przeszkadzało czytać wielkie dzieła literatury klasycznej, czy wielkich filozofów. ___________ Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | V0lrath (3440 punktów) | > Ale ciekawe jest to, iż zainicjowałeś wątek od propozycji książki z dziedziny fantastyki naukowej, pociągając tym samym ciąg propozycji z tego gatunku literatury. Czyżbyś uważał, czy też może sugerował, że fundamentem racjonalności powinno być czytanie... fikcji?  Wiem, Terry Pratchet sugeruje fantastykę lub fantastykę naukową... Ale o to chodzi, że ta książka nie jest z dziedziny fantastyki naukowej, a fantastyka pojawia się w "przerywnikach". To znaczy w pewnym sensie jest fantastyczno-naukowa. Bo rozdziały są na zmianę fantastyczne i naukowe - przy czym teksty sobie odpowiadają i razem współtworzą pewną całość. Zacytuję fragment rozdziału fantastycznego: > ------- Jeśli cię to martwi, postaraj się nie wyglądać kleksowato. Będziemy je mieć na oku. Ehm... Profesorowie są zdania, że inteligencja najprawdopodobniej pojawi się u stworzeń, które jedzą dużo innych rzeczy. - Dlaczego? - Prawdopodobnie dlatego, że jedzą dużo innych rzeczy. Spróbujemy paru dłuższych przeskoków czasowych. Dobrze? - Chyba tak. Świat zamigotał... - Kleksy. ...zamigotał... - Morze jest o wiele dalej. Zostało trochę pływających kleksów. Tym razem więcej jest czarnych. ...zamigotał... - Daleko na morzu wielkie plamy z fioletowych kleksów, parę kleksów w powietrzu... ...zamigotał... - Wielkie dymiące stosy cebuli!!! - Co? - nie zrozumiał Myślak. - Wiedziałem! Po prostu wiedziałem! To miejsce chciało uśpić moją czujność i wzbudzić fałszywe poczucie bezpieczeństwa! - Ale co się dzieje? - To śnieżna kula! Cały świat jest gigantyczną śnieżką! > ------I fragment rozdziału naukowego: > ------Wprawdzie wielki mróz starł niemal z powierzchni Ziemi wszelkie życie, jednak pośrednio przyczynił się do dzisiejszego biologicznego zróżnicowania. Wielki przeskok od organizmów jednokomórkowych do wielokomórkowych także nastąpił około 800 milionów lat temu. Można przypuścić, że mróz usunął wiele jednokomórkowych form życia i stworzył wielokomórkowcom nowe możliwości, których kumulacja nastąpiła w czasie eksplozji kambryjskiej, 540 milionów lat temu. Po masowym wymieraniu zwykle następuje nagły skok zróżnicowania, kiedy to życie przestaje być "zawodowcem" w ewolucyjnych rozgrywkach i powraca do statusu "amatora". Musi minąć sporo czasu, nim mniej uzdolnieni "amatorzy" zostaną wyeliminowani, ale przez ten czas mogą się chwilowo rozwijać wszelkie dziwaczne strategie przetrwania. Seria okresów zlodowacenia, jakie zdarzyły się po wielkim mrozie, mogła wspomóc ten proces. > ------> Ciekawa jest każda literatura, bo wszystko co czytamy, coś wnosi do naszego umysłu. Już jako trzynastolatek pokochałem SF, zgromadziłem prawie wszystko, co wydano od 1945 roku do 1991 i wiele ponadto, co wcale nie przeszkadza i nigdy mi nie przeszkadzało czytać wielkie dzieła literatury klasycznej, czy wielkich filozofów.To podobnie jak ja - jako nastolatek pokochałem fantastykę, s-f oraz literaturę popularnonaukową.
|
|
| | | | |  | | św.Marek | >Wiem, Terry Pratchet sugeruje fantastykę lub fantastykę naukową...
Nie mam niestety biografii Prathetta, ale zapewniam Cię, że on nie sugeruje SF - on jest autorem fantastyki nukowej. Wspomniana przez Ciebie książka nie została napisana przez tylko niego, lecz przez trójkę autorów: Ian Stewart, Terry Pratchett, Jack Cohen. Nazwisko Terry Prathetta jest celowo uwypuklane z tej trójki przez wydawców do celów komercyjnych. Przy okazji: Prathett napisał mnóstwo książek SF do spółki z Neilem Gaimanem.
>Ale o to chodzi, że ta książka nie jest z dziedziny fantastyki naukowej, a fantastyka pojawia się w "przerywnikach".
"Nauka świata dysku" nie jest naukowa przez to, iż posiada słowo nauka w nazwie. Na temat każdej książki zawierającej fikcję można snuć rozważania, jak się do owej fikcji odnosi nauka. Tak jest i w tym przypadku. Nie wiem czy wiesz, ale w Wielkiej Brytanii i USA (pewnie w innych krajach również), istnieją grupy fanowskie zajmujące się światem Dysku Prathetta. Prawdopodobnie pod ich wpływem, na skutek ogromnego zainteresowania, powstała ta książka.
___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | >istnieją grupy fanowskie zajmujące się światem Dysku Prathetta. Wcale się temu nie dziwię. Klimat tej książki jest doskonały... Dysk czytałem ze trzy razy i za każdym razem miałem w tym wielką przyjemność. Prathett robi taki klimat, że słonie i żółw podtrzymujący płaską ziemię jest postrzegany jako coś normalnego i oczywistego...
pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | Co do trzykrotnego czytania to nie mam na myśli całego cyklu tylko oczywiście pierwszy tom
|
|
| | | | | |  | | Marcin (187 punktów) | >>Wiem, Terry Pratchet sugeruje fantastykę lub fantastykę naukową... > Nie mam niestety biografii Prathetta, ale zapewniam Cię, że on nie sugeruje SF - on jest autorem fantastyki nukowej.
A ja zawsze myślałem, że książki Pratchetta to zwykła parodia fantasy (przez łykających wszystko jak leci fanów gatunku traktowana jak najzupełniej poważnie).
|
|
| | | | | | |  | | V0lrath (3440 punktów) | > A ja zawsze myślałem, że książki Pratchetta to zwykła parodia fantasy (przez łykających wszystko jak leci fanów gatunku traktowana jak najzupełniej poważnie).Prodia fantasy - tak. Ale na pewno nie zwykła - raczej niezwykła. :-D Znam wielu "fanów gatunku" - jestem jednym z nich, a sporo ich poznałem w liceum (pozdrawiam wszystkich z XIV w Wa-wie  ), ale nie znam żadnego, który Pratcheta bierze "na poważnie" - wszyscy wiedzą, że to parodia fantasy. Poza tym Pratchet to nie tylko fantasy i Świat Dysku - napisał też sporo SF - na początku pisał więcej SF niż fantasy. Ja w domu mam "Strata" (nie wiem jaki ma tytuł po Polsku), "Tylko Ty możesz uratować ludzkość", "Ciemna strona Słońca" i "Trylogię Nomów". Jednak i te książki są bardziej parodią / komediową SF niż zwykłą fantastyką naukową.
|
|
| | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | A pamiętasz serię "Kroki w nieznane"? Albo wydawnictwo "Iskry", dzięki któremu można było poczytać klasykę SF, tę zza "żelaznej kurtyny"? Eeech... łza się w oku kręci. Dzisiaj albo nikt nie pisze SF, albo nie drukują po polsku nic poza fantasy.
|
|
| | | | |  | | św.Marek | >A pamiętasz serię "Kroki w nieznane"? Albo wydawnictwo "Iskry", dzięki któremu można było poczytać klasykę SF, tę zza "żelaznej kurtyny"?
Nie tylko pamiętam, ale mam wszystkie sześć tomów z pierwszego wydania tej najwspanialszej antologii w historii polskiej SF. Mam też je wszystkie zeskanowane. Przez wiele lat jeździłem po całej Polsce, od miasta do miasta, w poszukiwaniu książek. Byłem zaprzyjaźniony z wielu wydawcami, teraz już nie istniejących wydawnictw i obserwowałem proces powstawania mnóstwa książek SF, często naciskając redaktorów o przyspieszenie.
>Eeech... łza się w oku kręci. Dzisiaj albo nikt nie pisze SF, albo nie drukują po polsku nic poza fantasy.
Masz rację: stosunkowo najwięcej wydaje się fantasy, ale może takie jest zapotrzebowanie rynku? Sam bardzo lubię ten typ fantastyki, chociaż wolę od niego space opera. Wiele też jest prawdy w tym, iż nikt już chyba nie pisze takich wspaniałych książek jak dawniej bywało. Ale może wtedy łatwiej było o hity, bo przy ówczesnej mizerocie wydawniczej, gdzie wydawało się mało tytulów, ale w setkach tysięcy egzemplarzy, łatwiej było zwrócić uwagę na coś wspaniałego niż teraz, gdy wydaje się po kilka tysięcy egzemplarzy góra, ale za to niezliczone tysiące tytułów...
___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | V0lrath (3440 punktów) | > Nie mam niestety biografii Prathetta, ale zapewniam Cię, że on nie sugeruje SF - on jest autorem fantastyki nukowej.
Zgadzam się. Ale nie tylko - najbardziej znany jest chyba z książek z serii "Świat Dysku" (mam ich kilkanaście), a to jest bardziej humorystyczna fantasy niż SF.
> Wspomniana przez Ciebie książka nie została napisana przez tylko niego, lecz przez trójkę autorów: Ian Stewart, Terry Pratchett, Jack Cohen. Nazwisko Terry Prathetta jest celowo uwypuklane z tej trójki przez wydawców do celów komercyjnych.
Zgadza się. A ja go uwypuklam bo jestem jednym z fanów (może nie fanatycznych, ale zawsze fanów).
>"Nauka świata dysku" nie jest naukowa przez to, iż posiada słowo nauka w nazwie. Na temat każdej książki zawierającej fikcję można snuć rozważania, jak się do owej fikcji odnosi nauka.
Fikcję zawiera co drugi rozdział (czytałem tą książkę), a co drugi zawiera jej bardzo niewiele jeśli w ogóle.
> Tak jest i w tym przypadku. Nie wiem czy wiesz, ale w Wielkiej Brytanii i USA (pewnie w innych krajach również), istnieją grupy fanowskie zajmujące się światem Dysku Prathetta. Prawdopodobnie pod ich wpływem, na skutek ogromnego zainteresowania, powstała ta książka.
To ciekawa hipoteza. Może i prawdziwa. Ale książka dużo więcej mówi o rzeczywistej nauce z realnego świata (przybliża ją w sposób popularnonaukowy - jednak paru ciekawych rzeczy sam się dowiedziałem) niż o Świecie Dysku. Najwięcej miejsca, jeśli nie liczyć fantastyki - "przerywników", poświęcono życiu i teorii ewolucji.
|
|
| | | | | | |  | | Zielona | Dołączam do grona czytelników s-f  Na mnie największe wrażenie zrobili Frederick Pohl oraz Isaac Asimov, podobały mi się także antologie szczególnie Don Wollheim proponuje 1989. A do fantasy to jakoś nie umiałam się nigdy przekonać. Pozdrawiam  Jeszcze tak mi się przypomniało, że w podstawówce przed wyborami do samorządu uczniowskiego trzeba było wywieśić na gazetce opis kandydata a mój opis sporządzony przez ucznów był taki "chce zostać kosmonautą"  Miałam obczytane w kilku bibliotekach działy z s-f, na ścianach pokoju plakaty z "Fantastyki" no a później z takich dziwaków wyrastają ateiści
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Jeszcze tak mi się przypomniało, że w podstawówce przed wyborami do samorządu uczniowskiego trzeba było wywieśić na gazetce opis kandydata a mój opis sporządzony przez ucznów był taki "chce zostać kosmonautą"  Będąc przedszkolakiem na pytanie kim chciałbym zostać gdy dorosnę odpowiadałem, że kierowcą autobusu linii nr 150, bo wówczas miałbym blisko do... przedszkola (na przeciw którego była swego czasu pętla "150")  > [...]no a później z takich dziwaków wyrastają ateiści  Wydawać by się mogło, że najwięcej zwolenników fantastyki powinno być pośród wierzących, no ale może i nie, bo oni fantazje biorą za śmiertelnie poważną prawdę
|
|
| | | | | | | | |  | | św.Marek | > Wydawać by się mogło, że najwięcej zwolenników fantastyki powinno być pośród wierzących, no ale może i nie, bo oni fantazje biorą za śmiertelnie poważną prawdę  Każdy człowiek odczuwa potrzebę doskonalenia i ćwiczenia swojej wyobraźni. Dlatego wielu wielkich ludzi, w tym nobliści, parało się fantastyką. Ateiści też odczuwają taką potrzebę. Pobożnisie nie bardzo, bo oni cały czas oswajają się z fantazjami, mają je wpajane, są z nimi za pan brat. Może dlatego każdą fikcję biorą na poważne?  ___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Nie tylko pamiętam, ale mam wszystkie sześć tomów z pierwszego wydaniaJa mam tylko 4  i nawet nie wiedziałem, że było więcej niż jedno wydanie. > Masz rację: stosunkowo najwięcej wydaje się fantasy, ale może takie jest zapotrzebowanie rynku? Sam bardzo lubię ten typ fantastyki, chociaż wolę od niego space opera.Ja nie lubię fantasy choć nie potrafię określić jednym zdaniem co lubię. Podobał mi się "Człowiek w labiryncie" (chyba Robert Silverberg?), lubię Lema, genialny był Wiśniewski-Snerg (szczególnie "Robot"!), szalony Philip Dick też mi się podoba... trudno mi wywołać z pamięci więcej. Spore wrażenie wywarła na mnie książka, którą czytałem w oryginale (nie wiem czy wydano ją po polsku), miała tytuł "Relic", a chodziło w niej o to, że statek "obcych" usiłował stworzyć z przypadkowo znajdujących się na jego pokładzie ludzi kompletną załogę, która doprowadziłaby do jego powrotu na macierzystą planetę. Niestety, nie mam już tej książki odkąd pożyczyłem ją koleżance złozonej chorobą dobre 20 lat temu  > Wiele też jest prawdy w tym, iż nikt już chyba nie pisze takich wspaniałych książek jak dawniej bywało. Ale może wtedy łatwiej było o hity, bo przy ówczesnej mizerocie wydawniczej, gdzie wydawało się mało tytulówTo mi przypomniało targi książki, jakie miały miejsce chyba w maju przed Pałacem Kultury. Te kolejki po "Paragraf 22"... Trudniej było wówczas o dobre książki, ale jakoś łatwiej było się zorientować co warto czytać.
|
|
| | | | | | |  | | św.Marek | > Ja mam tylko 4 i nawet nie wiedziałem, że było więcej niż jedno wydanie. Ja też nie wiem, ale raczej nie było innych wydań. O ile wiem, chyba mieli z tym jakieś pieriepałki. Nie wyobrażam sobie niewydania najlepszej antologii po raz drugi... > Ja nie lubię fantasy choć nie potrafię określić jednym zdaniem co lubię. Każdy ma swój indywidualny gust. Ja np. nie znoszę Dicka, a lubię VanVogta, którego wiele osób nie cierpi.  > Spore wrażenie wywarła na mnie książka, którą czytałem w oryginale (nie wiem czy wydano ją po polsku), miała tytuł "Relic", a chodziło w niej o to, że statek "obcych" usiłował stworzyć z przypadkowo znajdujących się na jego pokładzie ludzi kompletną załogę, która doprowadziłaby do jego powrotu na macierzystą planetę. To nie książka, a dosyć krótkie opowiadanie Roberta Sheckleya pt. "Specjalista". Znajduje się w dwu książkach polskich: w 3 tomie wspomnianych "Kroków w nieznane", oraz zbiorze opowiadań Sheckleya "Pielgrzymka na Ziemię". ___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > To nie książka, a dosyć krótkie opowiadanieNaprawdę potrafię odróżnić książkę od opowiadania  Być może pokręciłem coś z tytułem.
|
|
| | | |  | | leo_z (935 punktów) | > Już jako trzynastolatek pokochałem SF, zgromadziłem prawie wszystko, co wydano od 1945 roku do 1991 i wiele ponadto... św.Marku byłem na Twojej stronie domowej... można rzec, że ukłucie zazdrości odnośnie posiadanych przez Ciebie książek sf nie było mi obce... w swoim czasie, w latach szkolnych (lata siedemdziesiąte) kupowałem wręcz każdą pozycję... niestety porozchodziły się po znajomych i rodzinie... ale kilkadziesiąt pozycji jeszcze zostało
pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | św.Marek | No, ja je kolekcjonowałem przez ponad trzydzieści lat, jednocześnie nikomu bez żadnego wyjątku nie pożyczając. Żeby Cię dobić  powiem, że mam jeszcze kilkanaście tysięcy pism i fanzinów, wiele z nigdy nie tłumaczonymi opowiadaniami czy mikropowieściami, albo pisanymi okazyjnie. Zacząłem je opisywać, ale musiałem zająć się czym innym, i już mi się nie chciało. ___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | V0lrath (3440 punktów) | Powtórka... Można usunąć.
|
|
| | | | | |  | | V0lrath (3440 punktów) | Ja też zazdroszczę tylu książek... Niestety w latach siedemdziesiątych mnie jeszcze nie było, a podstawówkę zaczynałem pod koniec osiemdziesiątych - prawie że w dziewięćdziesiątych. Czytelnictwem SF, fantasy i literatury popularnonaukowej zainteresowałem się w okolicach 5 klasy, więc jestem początkującym czytelnikiem wobec Was, weteranów...
|
|
| Krzysztof Stankiewicz (246 punktów) | Żeby nie było tylko tak beletrystycznie  polecam: "Traktat o naturze ludzkiej" Davida Huma, "Krytyka czystego rozumu" Kanta, to tak na dobry początek
|
|
| Browarczyk (3 punktów) | >Jakie książki uważacie za interesujące i ciekawe dla >racjonalisty?
Do Hume'a i Kanta dodałbym jeszcze Platona wszystko, Arystotelesa co najmniej "Metafizykę", sceptyków, Kartezjusza co najmniej "Rozprawę o metodzie", jako przygotowanie do lektury Davida i Immanuela.
|
|
| Patuszkin (2279 punktów) | "Śluby panieńskie" Fredry?  Piotrek Patucha
|
|
 | | inhet (1073 punktów) | Zrobiła się tu dyskusja o s-f, która zreszta lubię i wiele jej czytałem. Ale wyjściowo było pytanko o literaturę przydatną racjonaliście. S-f owszem, ale ta z solidną podbudową naukową, jak u Lema czy Zajdla bądź niewymienionych braci Strugackich. Jako podstawę jednak widzę literature z zakresu nauk przyrodniczych. Podejrzewam bowiem, że obecnie najtęższe umysły ludzkości piszą głównie to.
|
|
|  | | V0lrath (3440 punktów) | Z dziedziny popularnonaukowej ciekawych książek jest bardzo bardzo dużo.
Mi bardzo podobało się "Sześć trudniejszych kawałków" - książka napisana na podstawie wykładów z fizyki Richarda Feynmana - jest to interesujące wprowadzenie do fizyki teorii względności (dobre głównie dla osób lubiących fizykę, ale nie mających jeszcze dużej ilości wiadomości na ten temat).
Poza tym polecam "Ślepy Zegarmistrz" (Richard Dawkins), "Czy Bóg gra w kości?" (Ian Stewart), "Mózg i płeć" (Deborah Blum), "Moralne Zwierze" (Robert Wright), "Piękno Wszechświata" (Brian Greene). To moje ulubione pozycje - takie TOP 5. Czasem do nich wracam.
Poza tym bardzo podobała mi się książka "Wybierz Czerwoną Pigułkę" - zainspirowane filmem "Matrix" rozważania na wiele różnych tematów (wiele z tych rozważań jest bardzo racjonalnych).
|
|
| |  | | Patuszkin (2279 punktów) | >Z dziedziny popularnonaukowej ciekawych książek jest bardzo bardzo dużo. >Mi bardzo podobało się "Sześć trudniejszych kawałków" - książka napisana na podstawie wykładów z fizyki Richarda Feynmana - jest to interesujące wprowadzenie do fizyki teorii względności (dobre głównie dla osób lubiących fizykę, ale nie mających jeszcze dużej ilości wiadomości na ten temat). >Poza tym polecam "Ślepy Zegarmistrz" (Richard Dawkins), "Czy Bóg gra w kości?" (Ian Stewart), "Mózg i płeć" (Deborah Blum), "Moralne Zwierze" (Robert Wright), "Piękno Wszechświata" (Brian Greene).
Chciałbym sobie takie kupić. Szkoda, że akcja podrzucania książek, które ktoś ma przejąć była jednorazowa. Trzeba by to reaktywować. Chętnie bym wziął w akcji udział. Ubrałbym się w luźne ciuchy (Może w jakiś T-shirt z podobizną "Che", bojówki, glany, hi hi) i nosił na miasto przy piersi jakąś książkę. Może zorganizujemy akcję pod patronatem racjonalisty?
|
|
| | |  | | inhet (1073 punktów) | Ba, takich książek, jak autorów wymienionych, a także nie wymienionych wyżej(np.Smolin, Diamond, Lorenz, Weinberg, Lederman, Goodall, Nowikow, Rees, Einstein, Ditfurth...) mało kto się pozbywa, nawet za dopłatą. W antykwariatach trudno znaleźć coś takiego, trudno więc liczyć, że ktoś zwyczajnie wyrzuci. Dlatego zapewne, że to nie są rzeczy do przeczytania tylko jeden raz.
|
|
| | | |  | | V0lrath (3440 punktów) | Ja pozbywać się nie pozbywam, ale mógłbym się z kimś powymieniać na kilka pozycji - może nie z tych ulubionych ani tych, do których mam jakiś sentyment lub uwielbiam do nich często wracać, ale niektórymi tak - najlepiej na coś, czego jeszcze nie czytałem.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|