To ciekawe co piszesz. Jak na mój gust jest tak: czy trzeźwy czy pijany, w ramach ogrii czy miłości platonicznej człowiek jest ten sam. Wczoraj byłeś dzieciakiem, dzisiaj (no nie wiem) jutro zostaniesz np biznesmenem, ale gdyby coś poszło inaczej mógłbyś być hydraulikiem. Świat się zmienia, człowiek też, to tkwi w jego naturze i jest fantastyczne bo nie stoimy w miejscu. Jest jednak coś co powoduje, że po latach rozłąki, albo w stanie upojenia ci którzy cię znają wiedzą, że spotkali tego samego człowieka. Co do picia i nieba cytat z filmu (nie pamiętam tytułu) ale mówił to człowiek na kacu "Im bardziej chwali się bogów jednego dnia, tym więcej demonów zsyłają dania następnego, aby tańczyły w twojej głowie" Gdyby wszyscy ciągle pili byłoby inaczej, ale nieustanna szczęśliwość? Widziałam ludzi płaczących, nienawidzących itd. po pijanemu. Brzmi jakbym była z a.a. Nic bardziej mylnego. Solidne pijaństwo jest czasem potrzebne, działa jak reset na przeciążony system.
|