Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiara czy wygoda?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-07-2004 19:45lawaWiara czy wygoda?
Mam już swoje lata i w życiu menadrowałem rozmaicie - intelektualnie też. Dzisiaj widzę, że przyczyną moich buntów i poszukiwań był brak zgody na dostosowanie się do przepisów wykonawczych, czyli dziesięciu przykazań.
Zastanówcie się co przeszkadzałoby wam w nauce Jezusa, gdyby nie uciążliwości i poświęcenia z tym związane. Łatwo zyskać poklask mówiąc ludziom "róbta co chceta", sporo filozofii i wyznań też rozmywa odpowiedzialnośc za swoje postępowanie.

ephesis (6553 punktów)
>Mam już swoje lata i w życiu menadrowałem rozmaicie -
>intelektualnie też. Dzisiaj widzę, że przyczyną moich
>buntów i poszukiwań był brak zgody na dostosowanie się do
>przepisów wykonawczych, czyli dziesięciu przykazań.

jestem ateistką ale zastanawiam się co Panu w tym dekalogu tak przeszkadzało?
czyżby nie kradnij? a może szanuj rodziców? - prosze o wyjaśnienie

>Zastanówcie się co przeszkadzałoby wam w nauce Jezusa,
>gdyby nie uciążliwości i poświęcenia z tym związane. Łatwo
>zyskać poklask mówiąc ludziom "róbta co chceta", sporo
>filozofii i wyznań też rozmywa odpowiedzialnośc za swoje
>postępowanie.

nikt tu nie namawia nikogo do "róbta co chceta" a jeśli nawet to w pewnych etycznych granicach, wręcz przeciwnie odpowiedzialnośc za własne życie i postępowanie w nim jest bardzo ważna i przede wszystkim ateista (czy racjonalista) nie obarcza nią innych nie licząc ani na karę ani na nagrodę po śmierci.
Jeśli Pan tego nie zrozumiał to chyba niewiele Pan przeczytał z oferty serwisu Racjonalista
lawa
jestem ateistką ale zastanawiam się co Panu w tym dekalogu tak przeszkadzało?
czyżby nie kradnij? a może szanuj rodziców? - prosze o wyjaśnienie
- oj, dużo, dużo, proszę Pani, rozpierała mnie pycha i hormony - jak każdego młodego zresztą.

nikt tu nie namawia nikogo do "róbta co chceta" a jeśli nawet to w pewnych etycznych granicach,
- o te granice właśnie się rozchodzi - raz poruszone , stają się bardzo, ale to bardzo elastyczne.

wręcz przeciwnie odpowiedzialnośc za własne życie i postępowanie w nim jest bardzo ważna i przede wszystkim ateista (czy racjonalista) nie obarcza nią innych nie licząc ani na karę ani na nagrodę po śmierci.
Jeśli Pan tego nie zrozumiał to chyba niewiele Pan przeczytał z oferty serwisu Racjonalista

- przyznaję, że z tego fragmentu niewiele zrozumiałem - kto odpowiedzialnością za swoje postępowanie obarcza innych?
- nie ma nagrody, niema kary, a ludzie mimo to uczciwi - no cóż, gratuluje Pani wspaniałego samopoczucia.
ephesis (6553 punktów)
> - oj, dużo, dużo, proszę Pani, rozpierała mnie pycha i hormony - jak każdego młodego zresztą.

jesli tylko nie skrzywdził Pan nikogo w trakcie realizacji tych rozpierających uczuć to w czym problem?, a jeśli skrzywdził to ewentualne wyrzuty sumienia raczej nie w Dekalogu maja swoje źródło, jeśli natomiast żałuje Pan samych faktów realizacji, to serdecznie współczuje - ale jeśli jest Pan katolikiem, to podobno wystarczy się wyspowiadac, żałować i po problemie, raj na 100% - tu dopiero odpowiedzialność za swoje postępowanie zostaje rozmyta

> - o te granice właśnie się rozchodzi - raz poruszone , stają się bardzo, ale to bardzo elastyczne.

może konkretne przykłady, bo tak o ogólnikach trudno jest dyskutować

> - przyznaję, że z tego fragmentu niewiele zrozumiałem - kto odpowiedzialnością za swoje postępowanie obarcza innych?

czasem słysze z ust gorliwych katolików jak mówią "diabeł mnie podkusił", ja tak nie mówie , ale też wiem że swoje ewentualne sukcesy (a jest parę rzeczy które za takie uznaję) zawdzięczam sobie, swojej pracy i uporowi, niestety zdaję sobie sprawę że mogłabym robić więcej ...
ale to Pan zaczął wątek o odpowiedzialności, która się rozmywa w wyniku filozofowania - prosze zatem wyjaśnić o co chodziło, bo z tego wynika że ja też nie zrozumiałam Pana intencji

> - nie ma nagrody, niema kary, a ludzie mimo to uczciwi

niestety nie wszyscy - nawet ci, którzy nagrody po śmierci oczekują nie postępują zbyt etycznie,
ja sama mam sobie też sporo do zarzucenia, święta nie jestem - "bo świętą nigdy być nie chciałam" - chodzi mi tylko o godne życie i kilkoro przyjaciół, którzy myslą podobnie

od karania jest kodeks karny, nagrodą własna satysfakcja , wiec kary i nagrody są, tyle ze całkowicie doczesne

lawa

- ale jeśli jest Pan katolikiem, to podobno wystarczy się wyspowiadac, żałować i po problemie, raj na 100% - tu dopiero odpowiedzialność za swoje postępowanie zostaje rozmyta

- nie wystarczy, jest jeszcze postanowienie poprawy

>ale to Pan zaczął wątek o odpowiedzialności, która się rozmywa w wyniku filozofowania - prosze zatem wyjaśnić o co chodziło, bo z tego wynika że ja też nie zrozumiałam Pana intencji
- "jedno jest życie a potem sąd" - ten katolicki kanon stawia sprawę jasno. Są religie czy filozofie, które to rozmywają np. reinkarnacja - poprawię się w innym wcieleniu, a tu będę robił po staremu.
>ja sama mam sobie też sporo do zarzucenia, święta nie jestem - "bo świętą nigdy być nie chciałam" - chodzi mi tylko o godne życie i kilkoro przyjaciół, którzy myslą podobnie
- nikt nie jest swięty, ale trudno ten stan nazwać niepożądanym, skoro to nic innego jak zaprzestanie krzywdzenie innych - 8 z 10 przykazań reguluje stosunki międzyludzkie.
ephesis (6553 punktów)
>- nie wystarczy, jest jeszcze postanowienie poprawy

własnie przeypomniało mi się jedno z opowiadń księdza na religii na którą, z bólem to przyznaje uczęszczałam dawno temu
pytanie brzmiało czy samobójca topielec zostanie zbawiony?
odpowiedź: tak, bo tuż przed smiercia żałuje za swój grzech - trudno tu chyba mówić o "mocnym postanowieniu poprawy" - a jeśli nawet jest ono raczej bez pokrycia
lawa
No cóż, wzruszjąca historyjka, mam nadzieję, że nie zaważyła na Pani życiu.
ephesis (6553 punktów)
>No cóż, wzruszjąca historyjka, mam nadzieję, że nie zaważyła na Pani życiu.

niestety zawiode, Pana, mam to gdzies
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Zastanówcie się co przeszkadzałoby wam w nauce Jezusa, gdyby nie uciążliwości i poświęcenia z tym związane.
A co to jest ta "nauka Jezusa"?

>Łatwo zyskać poklask mówiąc ludziom "róbta co chceta", sporo filozofii i wyznań też rozmywa odpowiedzialnośc za swoje postępowanie.
Jeśli piszesz o zdobywaniu poklasku przez autora słów "róbta co chceta", to po prostu nie masz pojęcia o działalności pana Owsiaka ani o jego motywach tudzież efektach działań jego i tysięcy ludzi, których angażuje WOŚP.
Zdanie zaczynające się od "sporo filozofii..." jest tak ogólne, że nic w zasadzie nie znaczy.

lawa

A co to jest ta "nauka Jezusa"?
- 130 postów na tym forum, imponujące - mimo to radzę uzupełnić wykształcenie o naukę znaną połowie ludzkości.
Celecrin (11895 punktów)
>
>A co to jest ta "nauka Jezusa"?
>- 130 postów na tym forum, imponujące - mimo to radzę uzupełnić wykształcenie o naukę znaną połowie ludzkości.
Ja yeyesa zrozumiałem. A Ty nie? Możesz z całą pewnościa i spójnie, powiedzieć co jest nauką Jezusa? (Jako ateistka powinnaś znać słabe strony chrześcijaństwa...)
Jak dla mnie to zupełnie nieuzasadniona agresja...wyluzuj.

celecrin
ephesis (6553 punktów)
celecrin-ie

niby dlaczego człowiek niewierzący miałby znać słabe strony jakiejkolwiek religii?
nie wystarczy że idea Boga jest mu w zyciu zbędna?

Celecrin (11895 punktów)
>celecrin-ie
>
>niby dlaczego człowiek niewierzący miałby znać słabe strony jakiejkolwiek religii?
>nie wystarczy że idea Boga jest mu w zyciu zbędna?
Nie chodziło mi o jakieś "doktoryzowanie" się. Z mojego doświadczenia wiem, a jestem agnostykiem, że człowiek z reguły do takiej decyzji dojżewa i SZUKA podejmując decyzje na jakiejś podstawie. W przypadku moim na podstwawie racjonalnej. Sądzę , iż to cechuje też ateistów. Do tego potrzebna jest jakaś wiedza i doświadczenie... Przepraszam Ephesis za pierwszego posta...
celecrin
ephesis (6553 punktów)
>>celecrin-ie
>>
>>niby dlaczego człowiek niewierzący miałby znać słabe strony jakiejkolwiek religii?
>>nie wystarczy że idea Boga jest mu w zyciu zbędna?
>Nie chodziło mi o jakieś "doktoryzowanie" się. Z mojego doświadczenia wiem, a jestem agnostykiem, że człowiek z reguły do takiej decyzji dojżewa i SZUKA podejmując decyzje na jakiejś podstawie. W przypadku moim na podstwawie racjonalnej. Sądzę , iż to cechuje też ateistów. Do tego potrzebna jest jakaś wiedza i doświadczenie...

też uważam, że jest to swego rodzaju ewolucja tyle ze kazdy ma swoją własna drogę

> Przepraszam Ephesis za pierwszego posta...

nie rozumiem niby za co, or dyskutujemy sobie
lawa
> Ja yeyesa zrozumiałem. A Ty nie? Możesz z całą pewnościa i spójnie, powiedzieć co jest nauką Jezusa? (Jako ateistka powinnaś znać słabe strony chrześcijaństwa...)
- ha,ha, ja ateistką, dobre - gratuluję spostrzegawczości.
Mogę z całą pewnością i spójnie powiedzieć co jest nauką Jezusa, tylko czy nie będzie to rzucaniem pereł przed wieprze? Zaraz zripostuje yeyes (ma lekką rękę-130 postów) mimo, że przyznał się do absolutnej ignorancji w tym względzie
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Z braku odpowiedzi na moje pytanie wnoszę, że nie potrafisz określić co to jest ta "nauka Jezusa" - po co zatem o tym wspominasz?
Do drugiej części mego postu w ogóle się nie odniosłeś, więc nie wiem czy się ze mną zgadzasz bez zastrzeżeń, czy nie wiesz jak skomentować?
waldmarc
>Zastanówcie się co przeszkadzałoby wam w nauce Jezusa,
>gdyby nie uciążliwości i poświęcenia z tym związane.

Zastanów się, co przeszkadza ci w nauce Mahometa. Co, pewnie się nie chce modlić 5 razy dziennie i pościć przez miesiąc? To taka uciążliwość i poświecenie. Lepiej iść na łatwiznę.

Zaiste, twoje "menadrowanie" intelektualne musiało być bardzo zawiłe.
lawa

>Zastanów się, co przeszkadza ci w nauce Mahometa. Co, pewnie się nie chce modlić 5 razy dziennie i pościć przez miesiąc? To taka uciążliwość i poświecenie. Lepiej iść na łatwiznę.
>
>Zaiste, twoje "menadrowanie" intelektualne musiało być bardzo zawiłe.
- Nie kpię z wyznawców innych religii, "meandrowanie" nauczyło mnie szacunku dla wielu, a sprzeczam się z upodobaniem z twierdzącymi, że Boga nie ma.
webmaster (moderator)
>130 postów na tym forum, imponujące - mimo to radzę uzupełnić wykształcenie o naukę znaną połowie ludzkości.
Szczerze wątpię, czy zna ją choć 20%. Wyluzuj, twoja religia nie ma na tym polu przewagi - żadna nie ma.

>Nie kpię z wyznawców innych religii, "meandrowanie" nauczyło mnie szacunku dla wielu, a sprzeczam się z upodobaniem z twierdzącymi, że Boga nie ma.
Och jej, więc to upodobanie sprzeczania cię do nas sprowadza? Rad jestem, że dostarczamy także rozrywki.

>nikt nie jest swięty, ale trudno ten stan nazwać niepożądanym, skoro to nic innego jak zaprzestanie krzywdzenie innych - 8 z 10 przykazań reguluje stosunki międzyludzkie.
Wracając do tematu, brzydę się ludzimi, którzy potrzebują systemu kar i nagród, aby postępować etycznie i nie krzywdzić innych. ;-P Być może tego typu religie wymyślono właśnie dla takich ludzi.. aby się przynajmniej nawzajam nie pozabijali. Ale innych to już mogli. Nie macie chyba takiego przykazania, od którego nie byłoby jakichś wyjątków czy odpustów.
lawa
Wyluzuj, twoja religia nie ma na tym polu przewagi - żadna nie ma.
- Wszyscy jesteśmy wierzący - jedni wierzą, że Bóg jest, a inni, że go nie ma. Jedni i drudzy na poparcie swoich tez dysponują takimi samymi dowodami - a raczej ich brakiem. Skąd zatem poczucie przewagi?
>Och jej, więc to upodobanie sprzeczania cię do nas sprowadza? Rad jestem, że dostarczamy także rozrywki.
- Sprzeczka, dyskusja istotnie jest rozrywką myślę, że obopólną.
>Wracając do tematu, brzydę się ludzimi, którzy potrzebują systemu kar i nagród, aby postępować etycznie i nie krzywdzić innych.
- To brzydzisz się raczej całą ludzkością.
Nie macie chyba takiego przykazania, od którego nie byłoby jakichś wyjątków czy odpustów.
- nie znam ani jednego przykazania objętego wyjątkami czy odpustami, jednak mogę nie wiedzieć wszystkiego - może mnie oświecisz.
ephesis (6553 punktów)
>- Wszyscy jesteśmy wierzący - jedni wierzą, że Bóg jest, a inni, że go nie ma. Jedni i drudzy na poparcie swoich tez dysponują takimi samymi dowodami - a raczej ich brakiem. Skąd zatem poczucie przewagi?

ateizm to nie wiara, to jest jej odrzucenie! wiarą ateizm nazywaja ci którzy sami muszą w coś wierzyć

>- To brzydzisz się raczej całą ludzkością.

nieprawda, nie cała ludzkość ma moralnośc konwencjonalną, są jednostki, które charakteryzuje moralnośc wyszego rzędu, psychologia nazywa to moralnościa postkonwencjonalną

>- nie znam ani jednego przykazania objętego wyjątkami czy odpustami, jednak mogę nie wiedzieć wszystkiego - może mnie oświecisz.

cóż w katolicyzmie jest bardzo dużo odpustów, a podobno niejaki gregoriański - pośmiertny - zamawiany przez krewnych kosztuje całe 800 zł (niby nie tak dużo) - i jest zupełny, bez względu na to co zbroiłeś powiem cieco infantyknie - niezłe kwiatki!
ephesis (6553 punktów)
a wogóle to prosze Webmastera o mozliwośc poprawiania literówek we własnych postach! - proooooosze!
webmaster (moderator)
Prośba przyjęta
ephesis (6553 punktów)
>Prośba przyjęta

Dzieki Webmasterze, jesteś Wielki!
webmaster (moderator)
>- Wszyscy jesteśmy wierzący - jedni wierzą, że Bóg jest, a inni, że go nie ma. Jedni i drudzy na poparcie swoich tez dysponują takimi samymi dowodami - a raczej ich brakiem. Skąd zatem poczucie przewagi?
Po pierwsze, dostosuj się do standardu cytowania.
Nie zrozumiałeś zdania z przewagą.
Że jesteście wierzący to wiemy. Ale jakąż to my reprezentujemy wykładnię wiary?

>- To brzydzisz się raczej całą ludzkością.
Nie całą, ale z pewnością tymi, którzy mówią:
>przyczyną moich buntów i poszukiwań był brak zgody na dostosowanie się do przepisów wykonawczych,
Ja np. się nie buntowałem, po prostu te 'przepisy' (choć nie są wykonawcze, jak piszesz) były dla mnie zbyt prymitywne.

>- nie znam ani jednego przykazania objętego wyjątkami czy odpustami, jednak mogę nie wiedzieć wszystkiego - może mnie oświecisz.
Odpusty swoją drogą, szeroki temat. Wyjątków namnożyło się sporo, np. zabijać wolno, a jakże, tylko nie swoich.
Celecrin (11895 punktów)
>- Nie kpię z wyznawców innych religii, "meandrowanie" nauczyło mnie szacunku dla wielu, a sprzeczam się z upodobaniem z twierdzącymi, że Boga nie ma.
Przepraszam za popełniony poprzednio post. Dałem wcześniej wyjaśnienie ale gdzieś je wcięło...trudno.

Co do sprzeczania się...Moim zdaniem musisz jeszcze trochę pomeandrować, bo (wybacz) nic konkretnego dziś jeszcze nie napisałeś.
Powiem Ci, że gdyby nauka Jezusa była spójna to:
1. Nie byłoby dogmatów.
2. Odłamów chrześcijaństwa
Poważanie
P.S.
Naucz się szacunku dla wszystkich...
celecrin
lawa
Czy nauka, którą można streścić w jednym zdaniu, nie jest spójna?
leo_z
>Dzisiaj widzę, że przyczyną moich
>buntów i poszukiwań był brak zgody na dostosowanie się do
>przepisów wykonawczych, czyli dziesięciu przykazań.
jak dla mnie, to w swoim pytaniu zawarłeś(aś) odpowiedź. Potrzeba "dostosowania" do jakichkolwiek kanonów budzi w ludziach sprzeciw. w rozumieniu

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365