 |
Odp: Dorobkiewicze partyjni pouczający Kościół Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-08-2004 10:49 | Roman (1901 punktów) | Odp: Dorobkiewicze partyjni pouczający Kościół | www.rzeczp(*)anie_040816/kraj/kraj_a_3.html"Paradoksalne jest, że ponad tysiącletnią instytucję kościelną pouczają kilkuletni dorobkiewicze partyjni - mówił prymas o SLD-UP na Jasnej Górze" "Pokornie przyjmiemy pouczenia nawet kilkuletniej partii politycznej pod warunkiem, że to służy całemu społeczeństwu i że jest racjonalne"  . "...ale psychologiczna postawa wobec Kościoła, który oddzielony od państwa, przez swoich członków służy państwu i chce jak najlepiej służyć - prymas Glemp przypomniał, że Kościół żyje w narodzie i z narodem od ponad dziesięciu stuleci." Czy ktos ma jeszcze watpliwosci kto rzadzi w tym kraju. Patrzac na twarz Glempa widze bute, pyche i niewiarygodna arogancje, ktora moze brac sie tylko z poczucia wladzy i bezkarnosci. "Nawiązał także do decyzji Senatu o refundowaniu środków antykoncepcyjnych. - Przecież one służą ludziom bogatym, prowadzącym rozwiązłe życie erotyczne. A więc biedny człowieku płać na bogatych - te słowa zgromadzeni nagrodzili oklaskami." A tu to sie zgodze  . Tak sie jakos sklada ze tam gdzie bieda to tez i stadko dzieciakow. Zastanawiam sie tylko co jest wynikiem czego  ??? pozdro. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| leo_z (58 punktów) | Odp: Dorobkiewicze partyjni pouczający Kościół |
kłania się stara zasada, nie ma chleba - trzeba igrzysk. A tak a propos, to jedni i drudzy są siebie warci. A z drugiej strony jakby - przykładowo, wzięli mi służbowy samochód (którego nie mam) albo chociaż darmowe przejazdy autobusem, też bym się "pluł" i szukał spisku masonerii.
|
|
 | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > A z drugiej strony jakby - przykładowo, wzięli mi służbowy samochód (którego nie mam) albo chociaż darmowe przejazdy autobusem, też bym się "pluł" i szukał spisku masonerii.  A mnie się wydaje, że głoszenie istnienia "spisku masonerii" czy innych cyklistów nie jest wynikiem niezadowolenia z utraty dotychczasowych przywilejów czy korzyści, ale przemyślaną strategią, której celem jest pozyskiwanie władzy i pieniędzy. Może się mylę, ale takie wnisoki wysnuwam, gdy myślę np. o Hitlerze "nauczającym" o żydowskim spisku czy też o niejakim panu Rydzyku - nauczającym tegoż samego oraz głoszącym o istnieniu wielu innych spisków
|
|
|  | | MaLk__ (77 punktów) | > Może się mylę, ale takie wnisoki wysnuwam, gdy myślę np. o Hitlerze "nauczającym" o żydowskim spisku czy też o niejakim panu Rydzyku - nauczającym tegoż samego oraz głoszącym o istnieniu wielu innych spisków Ja mam takie same odczucia kiedy słyszę o spisku czarnych agentów obcego państwa (Watykanu). Niby światopogląd (ideologia?) nas różni, ale mechanizmy pozostają te same. Teoria spiskowa to bardzo wygodne narzędzie. Punkt dla Ciebie Jeyes (żebyś nie myślal, że moim jedynym celem jest krytykowanie Twoich wypowiedzi - jak widać mogę się z nimi zgodzić  ).
|
|
| |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > >Może się mylę, ale takie wnisoki wysnuwam, gdy myślę np. o Hitlerze "nauczającym" o żydowskim spisku czy też o niejakim panu Rydzyku - nauczającym tegoż samego oraz głoszącym o istnieniu wielu innych spisków > Ja mam takie same odczucia kiedy słyszę o spisku czarnych agentów obcego państwa (Watykanu).Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem hipotezy o takim spisku, o którym wspominasz. Być może chodziło ci o stwierdzenia, że celem KK jest uzyskiwanie jak największego wpływu na obywateli oraz władze danego kraju tak, aby to dawało KK jak największą władzę i jak największe profity? Z takim przypuszczeniem mógłbym się zgodzić - wszak zarówno historia świata, jak i choćby polska teraźniejszość dostarczają ku niemu bezspornych dowodów. Istnieje zasadnicza różnica między "spiskami cyklistów" a dążeniem KK do hegemonii - pierwsze po prostu nie istnieją
|
|
| | |  | | MaLk__ | Trochę się boję odpowiadać na ten post, bo zaraz okaże się, że jednak się nie zgadzamy  > Nigdy nie słyszałem ani nie czytałem hipotezy o takim spisku, o którym wspominasz.Ja natomiast słyszałem wiele razy o księżach jako agentach obcego państwa, których jedynym celem jest zapanowanie nad światem, przejęcie kontroli nad umysłami ludzkimi, indoktrynacja, bogacenie się kosztem innych i zwalczanie wolnego, racjonalistycznego myślenia... Wypowiadam się więc na podstawie własnego doświadczenia. > Istnieje zasadnicza różnica między "spiskami cyklistów" a dążeniem KK do hegemonii - pierwsze po prostu nie istnieją Eh... wydawało mi się, że nie ograniczyłeś tematu spisków jedynie do "cyklistów" a powołałeś się też na masonów i Żydów  Zadziwiwa mnie jedno, skąd u Ciebie taka pewność, że spiski te nie istnieją? A może choć jeden, maluczki spisek gdzieś by się znalazł, skąd możemy to wiedzieć?  Mnie też śmieszą teorie spiskowe, ale na takiego stwierdzenia bym nie zaryzykował. Ty sam twierdzisz, że masz dowody na dążenie Kościoła Katolickiego do hegemonii. Przejdź się teraz na stronę jakichś Wszechpolaków albo neofaszystów, a gwarantuję Ci, że oni przedstawią Ci równie "wartościowe" dowody na istnienie dążenia Żydów albo masonów do hegemonii nad światem. Tylko czy to wystarczy? Nie zmienia to oczywście mojego zdania, które wyraziłem wcześniej - teoria spiskowa to doskonała broń do zwalczania "nielubianych przez siebie". Wystarczy oskarżyć, że ktoś z premedytacją podejmuje tajne działania wymierzone "przeciw nam" i chce nad "nami" zapanować. Mechanizm ten doskonale sprawdza się w jednoczeniu ludzi wokół "siebie" przeciw "wspólnemu wrogowi" - czy to będą Żydzi, masoni, cykliści, czy też "ciemni" księża.
|
|
| | | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Mnie też śmieszą teorie spiskowe, ale na takiego stwierdzenia bym nie zaryzykował. Ty sam twierdzisz, że masz dowody na dążenie Kościoła Katolickiego do hegemonii. Przejdź się teraz na stronę jakichś Wszechpolaków albo neofaszystów, a gwarantuję Ci, że oni przedstawią Ci równie "wartościowe" dowody na istnienie dążenia Żydów albo masonów do hegemonii nad światem. Tylko czy to wystarczy? Wydaje mi się, że siła i słabość teorii spiskowych są niezwykle silnie ze sobą powiązane. Teorie te niezwykle trudno jest potwierdzić, ale praktycznie nie sposób im zaprzeczyć. Może stąd ich żywotność.
|
|
| | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Ja natomiast słyszałem wiele razy o księżach jako agentach obcego państwa, których jedynym celem jest zapanowanie nad światem, przejęcie kontroli nad umysłami ludzkimi, indoktrynacja, bogacenie się kosztem innych i zwalczanie wolnego, racjonalistycznego myślenia...Cieszy mnie, że choć w tym jednym się zgadzamy  Przecież ja właśnie pisałem o takich dążeniach KK do "powrotu Średniowiecza". > >Istnieje zasadnicza różnica między "spiskami cyklistów" a dążeniem KK do hegemonii - pierwsze po prostu nie istnieją > Eh... wydawało mi się, że nie ograniczyłeś tematu spisków jedynie do "cyklistów" a powołałeś się też na masonów i Żydów Cóż, nie widziałem sensu w wymienianiu wszystkich piskujących, doskonale znanych słuchaczom Radia Maryja i czytelnikom Naszego Dziennika  Przcież doskonale wiadomo "kto za tym stoi"...  , gdzie "tym" jest dążenie do zagłady "Świętego Kościoła Katolickiego", eksterminacji "Prawdziwych Polaków" oraz zniknięcia z eteru audycji R.M. propagujących - jak wiadomo - miłość i tolerancję  > Zadziwiwa mnie jedno, skąd u Ciebie taka pewność, że spiski te nie istnieją? A może choć jeden, maluczki spisek gdzieś by się znalazł, skąd możemy to wiedzieć?  Chodzi o to, że nie ma żadnego spisku, choć niektóre działania, o jakie podejrzewa się niestniejących spiskowców, rzeczywiście mają miejsce. Podejmuje się bowiem działania, których celem jest odebranie kościelnym urzędnikom politycznych i gospodarczych wpływów, prowadzi się działania, których celem jest uznanie Konkordatu sprzecznym z Konstytucją, podejmowane są próby doprowadzenia do faktycznego rozdziału KK od Państwa. Tyle, że owe działania nie są prowadzone w tajemnicy, ani ich celem nie jest fizyczna likwidacja narodu. > Mnie też śmieszą teorie spiskowe, ale na takiego stwierdzenia bym nie zaryzykował. Ty sam twierdzisz, że masz dowody na dążenie Kościoła Katolickiego do hegemonii. Przejdź się teraz na stronę jakichś Wszechpolaków albo neofaszystów, a gwarantuję Ci, że oni przedstawią Ci równie "wartościowe" dowody na istnienie dążenia Żydów albo masonów do hegemonii nad światem. Tylko czy to wystarczy?Niechęć, żeby nie powiedzieć organiczna nienawiść do masonerii czy Żydów wynika z dwóch przyczyn. Pierwszą jest konieczność określenia wroga, co pozwala na prowadzenie z nim walki, której celem jest ustanowienie pewnego porządku odpowiadającego tym, którzy wskazują "wroga". Zauważ, że w czasach "świetności" komunizmu "wrogiem" byli także masoni i Żydzi - antysemityzm oraz strach przed nieznanym (masonerią) są bardzo starymi, utrwalonymi zjawiskami, które w łatwy sposób można wukorzystać w dowolnej walce ideologicznej. Drugą przyczyną tej nienawiści są najzwyklejsze... kompleksy. Antysemityzm jest niczym innym, jak tylko zazdrością o powodzenie, o finansowe sukcesy. Ja widzę jeszcze jedną, specyficznie polską przyczynę nienawiści do Żydów - jest nią zazdrość o to, że oni wszędzie na świecie "trzymają ze sobą", co jest przeciwieństwem naszej cechy narodowej. Z tego samego powodu w Polsce istnieje niechęć do Świadków Jehowy - oni też "trzymają ze sobą". W pewien sposób ta niechęć jest pozytywną oznaką, gdyż oznacza pragnienie do bycie takimi, jacy są ci, których się nie lubi - bo im się zazdrości. Problem w tym, że Polacy najwyraźniej nie potrafią być solidarni, gdy nie są zjednoczeni w "walce". > Nie zmienia to oczywście mojego zdania, które wyraziłem wcześniej - teoria spiskowa to doskonała broń do zwalczania "nielubianych przez siebie". Wystarczy oskarżyć, że ktoś z premedytacją podejmuje tajne działania wymierzone "przeciw nam" i chce nad "nami" zapanować. Mechanizm ten doskonale sprawdza się w jednoczeniu ludzi wokół "siebie" przeciw "wspólnemu wrogowi" - czy to będą Żydzi, masoni, cykliści, czy też "ciemni" księża.W dzisiejszych czasach nikt nie twierdzi, że księża są "ciemni". Oni doskonale wiedzą co robią. "Ciemni" są co najwyżej ci, którzy nie potrafią dostrzec prawdziwych motywacji "urzędników Pana Boga".
|
|
| | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > Pierwszą jest konieczność określenia wroga, co pozwala na prowadzenie z nim walki, której celem jest ustanowienie pewnego porządku odpowiadającego tym, którzy wskazują "wroga".Uważam ponadto, że niezwykle użytecznym jest gdy wróg jest "niewidzialny", nieuchwytny - taki, z którym można walczyć jak długo się chce. Taki, który pozwala podtrzymywać psychozę okrążenia przez wrogie siły.  Bądźmy szczerzy, czy ktoś widział w Polsce Żyda? Poza nielicznymi gminami i kilku politykami przyznającymi się do "korzeni" - Żydów w Polsce po prostu nie ma. Zawsze mnie bawiły rozwieszane po przystankach "listy/wykazy" Żydów na świeczniku. Według nich rządzą nami sami Żydzi.
|
|
| | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Zawsze mnie bawiły rozwieszane po przystankach "listy/wykazy" Żydów na świeczniku. Według nich rządzą nami sami Żydzi. Aczkolwiek pomysł, wedle którego większość polskich polityków (począwszy od Prezydenta) to Żydzi może śmieszyć przez swoją absurdalność, to konsekwencje propagowania tego rodzaju bzdur śmieszne już nie są. Niedawny atak fizyczny na dziennikarzy obecnych przed kościołem św. Brygidy w Gdańsku, będący przecież wynikiem antyżydowskich nawoływań Jankowskiego, nie jest wcale śmieszny. Podobnie nie wydaje mi się śmieszna reakcja abp Gocłowskiego, który "już od 20 lat napomina" bezskutecznie Jankowskiego. W społeczeństwie, w Kościele, wśród polityków zdaje się istnieć przyzwolenie na "kanalizowanie niepokojów społecznych" poprzez dozwalanie na postawy antysemickie, antyhomoseksualne itd. Historia uczy, że chowanie głowy w piasek i/lub próby wykorzystania takich zjawisk w celu załatwienia jakichś partykularnych interesów kończy się źle - i to dla wszystkich.
|
|
| | | | |  | | MaLk__ | > Przecież ja właśnie pisałem o takich dążeniach KK do "powrotu Średniowiecza".No, nie do końca się zgadzamy - ja takie przedstawianie sprawy uważam właśnie za teorię spiskową  Co do Radia Maryja i Naszego Dziennika - dystansuję się od poglądów tam głoszonych (wiem, że może się wydawać dziwne, iż w niemal każdym poście związanym z tematem tych poglądów to zastrzegam, ale wolę dmuchać na zimne i nie chcę być łaczony z tym światopoglądem). Tym niemniej uważam, że np. Fakty i Mity a momentami nawet Racjonalista też stosują analogiczne, spiskowe podejście. Tyle że tutaj wrogiem jest Kościół. Tutaj generalnie zgadzam się z wypowiedzią zamieszczoną na forum przez Dra Stefana Kalzberga ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,5474 ) na temat antyklerykalizmu. Choć oczywiście przyjmuję do wiadomości, że jest ona uogólnieniem i uproszczeniem zarazem - ale w takim samym stopniu przecież generalizujemy tutaj opinie o zwolennikach teorii spisku żydomasonerii itp. > Chodzi o to, że nie ma żadnego spiskuPo raz kolejny wyrażam zdziwienie skąd u Ciebie taka pewność? > Niechęć, żeby nie powiedzieć organiczna nienawiść do masonerii czy Żydów wynika z dwóch przyczyn. Pierwszą jest konieczność określenia wroga, co pozwala na prowadzenie z nim walki, której celem jest ustanowienie pewnego porządku odpowiadającego tym, którzy wskazują "wroga". (...) Drugą przyczyną tej nienawiści są najzwyklejsze... kompleksy. Antysemityzm jest niczym innym, jak tylko zazdrością o powodzenie, o finansowe sukcesy.Problem w tym, że argumentację tę równie dobrze można zastosować dla wytłumaczenia nienawiści do Kościoła. 1/ Jako wroga określamy Kościół, żeby prowadzić z nim walkę celem ustanowienia antyklerykalnego porządku. 2/ Nienawiść do Kościoła jest niczym innym jak zazdrością o jego majątek i wpływy. Czy to przypadek, że najwięcej zarzutów względem Kościoła dotyczy właśnie spraw majątkowych? To kolejny argument za tezą, że obydwa podejścia są jednak jakościowo takie same. Co do tego, że Żydzi "trzymają zawsze ze sobą" - istniały już teorie, które tej właśnie cesze przypisywały nieszczęścia jakich ten naród doznał. Jest to po części uzasadnione stanowisko, gdyż nie ma na świecie narodu, którego członkowie równie silnie odczuwaliby poczucie odmienności i wyjątkowości zarazem. Ale wydaje się, że gdyby nie ta cecha, naród ten już dawno przestałby istnieć (tak w okolicach niewoli babilońskiej, najpóźniej po upadku powstania Bar Kochby). To, że pomimo takiego rozproszenia zachowali świadomość narodowościową jest ewenementem. A że zwykle nie lubimy "obcych", którzy na dodatek "trzymają się ze sobą" i nie są zbyt skłonni do asymilacji, to oczywiście prawda. PS. Do Mohawka: Ja widziałem. To dobrze czy źle?
|
|
| | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > Co do Radia Maryja i Naszego Dziennika - dystansuję się od poglądów tam głoszonych [...] tym niemniej uważam, że np. Fakty i Mity a momentami nawet Racjonalista też stosują analogiczne, spiskowe podejście.Wybacz, ale porównanie Racjonalisty [a nawet - jak sądzę - "Faktów i Mitów"] do Radia Maryja i Nazi Dziennika jest niesmaczne. Pamiętać należy również, że pogląd nie staje się bardziej czy mniej zasadny, prawdziwy czy fałszywy, tylko dlatego, że jakaś część wyznających go osób jest bezrefleksyjna i dogmatyczna. Nie widzę więc powodu do rozbratu z racjonalizmem i ateizmem tylko z powodu nadmiernego radykalizmu niektórych ich wyznawców. > PS. Do Mohawka:> Ja widziałem. To dobrze czy źle?  Eee tam. Tak widziałeś jak i ja. Geremka czy Urbana w telewizji oraz paru "pejsatych" w filmie dokumentalnym lub pod pomnikiem bohaterów getta czy w okolicy nielicznych synagog. Co ciekawe Ci REALNI Żydzi nie ściągają na siebie bezpośredniej agresji nacjonalistów - w każdym razie nie słychać o aktach agresji. Natomiast agresja słowna - w licznych rozmowach [niedokończonych  ], które można usłyszeć w miejscach publicznych - jest ogromna.
|
|
| | | | | | |  | |
| | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > >Wybacz, ale porównanie Racjonalisty [a nawet - jak sądzę - "Faktów i Mitów"] do Radia Maryja i Nazi Dziennika jest niesmaczne.> > Przekierowanie > www.racjonalista.pl/forum.php/s,5578No i właśnie tego nie rozumiem. Ani Ty ani Kawosz nie podajecie żadnych rozsądnych argumentów przeciwko temu tekstowi. Wprawdzie tekst ma charakter wyraźnie publicystyczny, a nie naukowy, lecz nadal nie widzę sposobu by nawet tego typu teksty porównywać do treści serwowanych przez rydzyjko i Ich Dennik. Nie chciałbym, żeby zabrzmiało to jak powoływanie się na tekst słabszy w obronie tekstu słabego, ale niech klimat "argumentacji" radiomaryjnej odda knot, który wyszedł spod profesorskiego [ponoć] pióra: www.krajski.com/955wbkos.htm
|
|
| | | | | | | | |  | | MaLk__ | >No i właśnie tego nie rozumiem. Ani Ty ani Kawosz nie podajecie żadnych rozsądnych argumentów przeciwko temu tekstowi.
Jeśli chodzi o mnie to uważam, że za wszelki komentarz do jakości tego tekstu wystarczy poniższy cytat:
Zamiast mego podpisu wyliczam niżej te osobistości, które moim zdaniem też by się pod tym artykułem podpisały: Ernest Hemingway(...) James Joyce(...) Józef Piłsudski(...) Ksiądz Józef Tischner(...)
Jeśli to jednak nie wystarczy, mogę dodać kilka innych:
Wiara w nieomylność papieską (...) to ewidentny debilizm, lub zupełny brak moralności. Już to stwierdzenie stanowi idiotyzm Podniesienie do rangi nieomal Boga kobiety (...) jest ewidentnym infantylizmem
Jeśli dalej uważasz, że tekst ten prezentuje jakość równie dobrą jak inne teksty Racjonalisty, to oczywiście Twoje prawo. Jak dla mnie jednak poziomem nie odbiega on od publicystyki ND i RM...
|
|
| | | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | >Jeśli dalej uważasz, że tekst ten prezentuje jakość równie dobrą jak inne teksty Racjonalisty, to oczywiście Twoje prawo. Jak dla mnie jednak poziomem nie odbiega on od publicystyki ND i RM... Uważam, że jest wiele dużo lepszych i - przede wszystkim - ciekawszych tekstów w Racjonaliście. Nie powód to jednak by dokonywać w sposób nieusprawiedliwiony nadmiernej deprecjacji tego tekstu. I nadal twierdzę, że publicystyka radiomaryjna to jest dno, do którego tekst ten nawet się nie zbliża. W zacytowanych przez Ciebie fragmentach - jeśli oczyścić je z nadmiernie być może "napastliwego" czy natarczywego tonu - nie ma nic, co zasługiwałoby na tak ostrą krytykę [może poza powoływaniem się na znane osoby; w szczególności wątpię w poparcie Tischnera dla tez zawartych w tym artykule].
PS. To zaś, co zrobiłeś z poniższym fragmentem: >Podniesienie do rangi nieomal Boga kobiety (...) jest ewidentnym infantylizmem budzi spory niesmak. Pominąłeś wszak najbardziej istotny fragment tego zdania, w sposób, który powoduje wypaczenie całego jego sensu. Skoro tekst jest, Twoim zdaniem, aż tak kiepski, to dlaczego posłużyłeś się taką metodą? Jeśli mam coś do zarzucenia temu tekstowi, to raczej znaczną liczbę błędów i jednak dość niedbały styl. Między innymi zdanie, o którym "rozprawiamy" jest niepoprawnie skonstruowane.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | MaLk__ (77 punktów) | > Uważam, że jest wiele dużo lepszych i - przede wszystkim - ciekawszych tekstów w Racjonaliście.Oczywiście, zgadzam się. Ale jak zapewne pamiętasz, nigdy nie twierdziłem, że wszystkie teksty Racjonalisty mają poziom RM i ND. Wprost przeciwnie - piałem o tym, że momentami nawet Racjonalista stosuje podobne podejście. I dalej uważam, że tekst ten jest tego doskonałym przykładem. > W zacytowanych przez Ciebie fragmentach - jeśli oczyścić je z nadmiernie być może "napastliwego" czy natarczywego tonu - nie ma nic, co zasługiwałoby na tak ostrą krytykęTak, a jeśli oczyścić publicystykę radiomaryjną i naszodziennikową z nadmiernie agresywnego tonu wyjdzie nam sama chrześcijańska miłość do bliźniego...  > PS. To zaś, co zrobiłeś z poniższym fragmentem:> Podniesienie do rangi nieomal Boga kobiety (...) jest ewidentnym infantylizmem> budzi spory niesmak. Pominąłeś wszak najbardziej istotny fragment tego zdania, w sposób, który powoduje wypaczenie całego jego sensu. Skoro tekst jest, Twoim zdaniem, aż tak kiepski, to dlaczego posłużyłeś się taką metodą?Zacznijmy od tego, że w ogóle nie odnosiłem się w tych przykładach do sensu podnoszonych tam argumentów ale właśnie do formy przekazu (przyznaję, że wydawało mi się to oczywiste, przecież pozostałe fragmenty też skróciłem bez analizy merytorycznej argumentacji...). Ten styl, który eufemstycznie określiłeś jako nadmiernie napastliwy czy natarczwy po prostu żywcem przypomina mi styl RM i ND!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | mohawk (2936 punktów) | > Oczywiście, zgadzam się.Ale to ja najpierw zgodziłem się z Tobą.  > Ale jak zapewne pamiętasz, nigdy nie twierdziłem, że wszystkie teksty Racjonalisty mają poziom RM i ND. Wprost przeciwnie - piałem o tym, że momentami nawet Racjonalista stosuje podobne podejście. I dalej uważam, że tekst ten jest tego doskonałym przykładem.Zaraz, zaraz: podejście to nie to samo co "poziom". Jak powiedziałem, w rozpatrywanym artykule nie ma tego, co nagminne jest w publicystyce radiomaryjnej, czyli oszczerstw, kłamstw, chciejstwa zabsolutyzowanego do tego stopnia, że uchodzi za fakt. Nie ma też numeru konta.  A że ton jest ostrzejszy niż w wielu tekstach racjonalisty wynika właśnie z charakteru tekstu. Racjonalista nie powinien - i raczej tego nie czyni - serwować wyłącznie tekstów napisanych językiem "technicznym", naszpikowanych terminologią specjalistyczną, lecz również bardziej barwne, zaangażowane eseje. Co innego, gdy prowadzi się poważną polemikę ze stanowiskiem przeciwnym, z odwołaniem do źródeł, a co innego gdy pisze się "esej dla przekonanych". > Tak, a jeśli oczyścić publicystykę radiomaryjną i naszodziennikową z nadmiernie agresywnego tonu wyjdzie nam sama chrześcijańska miłość do bliźniego...  Nie razi mnie ton, tylko łgarstwo. Utożsamienie nieuprawnione. [tak, widzę emotikonkę]. > Zacznijmy od tego, że w ogóle nie odnosiłem się w tych przykładach do sensu podnoszonych tam argumentów ale właśnie do formy przekazuZarzut przyjmuję, ale się z nim w znacznym stopniu nie zgadzam. Swoje uwagi do tekstu już wysłowiłem, a w kwestii oceny pozostaje nam jedynie zgodzić się na to, że się w niej nie zgadzamy.
|
|
| | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > >Przecież ja właśnie pisałem o takich dążeniach KK do "powrotu Średniowiecza".> No, nie do końca się zgadzamy - ja takie przedstawianie sprawy uważam właśnie za teorię spiskową Zauważ, że teorie mówiące o spisku Żydów, masonów itd. nie są oparte na analizie faktów historycznych, natomiast hegemonia KK JEST faktem historycznym. > zgadzam się z wypowiedzią zamieszczoną na forum przez Dra Stefana KalzbergaDla mnie posty tego pana to bełkot. > >Chodzi o to, że nie ma żadnego spisku> Po raz kolejny wyrażam zdziwienie skąd u Ciebie taka pewność?Takie twoje wypowiedzi najlepiej określają na czym polega twoje rzekome "dystansowanie się" wobec RM i NS. > Problem w tym, że argumentację tę równie dobrze można zastosować dla wytłumaczenia nienawiści do Kościoła.> 1/ Jako wroga określamy Kościół, żeby prowadzić z nim walkę celem ustanowienia antyklerykalnego porządku.To chyba oczywiste, że dążąc do stworzenia rozdziału Państwa od KK (i wszelich innych związków wyznaniowych) wskazuje się KK jako instytucję, która ma zająć nową pozycję - pozycję organizacji niebędącej "piątą władzą"? > 2/ Nienawiść do Kościoła jest niczym innym jak zazdrością o jego majątek i wpływy. Czy to przypadek, że najwięcej zarzutów względem Kościoła dotyczy właśnie spraw majątkowych?Utożsamianie racjonalistycznej postawy z nienawiścią do KK uważam za nieuzasadnione, natomiast zgodne z tym, co głoszone jest przez np. Rydzyka i Jankowskiego. Gdy mowa o majątku KK i związanych z tym rozwiązaniach prawnych, to nie idzie o odebranie KK kasy, ale o spowodowanie, aby KK podlegał tym samym prawom i obowiązkom, jakim podlegają inne podmioty wykazujące przychody i koszty. Idzie np. o jawność prowadzonej działalności gospodarczej, o rozliczenia finansowe. KK nie jest organizacją typu policja, nie jest niezbędnym tworem w ramach Państwa - nie widzę więc potrzeby, aby KAŻDy obywatel był zmuszony do przekazywania cześci swych dochodów na rzecz KK w ramach podatku, jaki płaci. A dziś mamy taką właśnie sytuację. > [...]nie ma na świecie narodu, którego członkowie równie silnie odczuwaliby poczucie odmienności i wyjątkowości zarazem.A skąd ta wiedza? Dysponujesz wynikami badań obejmujących wszystkie narody świata? > To, że pomimo takiego rozproszenia zachowali świadomość narodowościową jest ewenementem.Dodałbym, że ewenementem godnym naśladowania a nie prześladowania. > A że zwykle nie lubimy "obcych", którzy na dodatek "trzymają się ze sobą" i nie są zbyt skłonni do asymilacji, to oczywiście prawda.Zastanowiły mnie słowa o braku skłonności Żydów do asymilacji. Najwyraźniej zupełnie inaczej pojmujemy słowo "asymilacja"
|
|
| | | | | | |  | | MaLk__ | > Zauważ, że teorie mówiące o spisku Żydów, masonów itd. nie są oparte na analizie faktów historycznych, natomiast hegemonia KK JEST faktem historycznym.Tak jak Ci już mówiłem - chcesz "argumentów" historycznych za spiskiem Żydów, masonów itd. - zwróć się do ludzi, którzy się w tym specjalizują. Analizują tutaj np. takie "fakty historyczne" jak to, że komunizm był u nas wprowadzany przez towarzyszy o żydowskim pochodzeniu. Moim zdaniem ich wartość jest równie nikła co wartość (m.in.Twoich) tekstów o hegemonii KK - więc nie oczekuj ode mnie dyskusji na temat ich słuszności. > >>Chodzi o to, że nie ma żadnego spisku> >Po raz kolejny wyrażam zdziwienie skąd u Ciebie taka pewność?> Takie twoje wypowiedzi najlepiej określają na czym polega twoje rzekome "dystansowanie się" wobec RM i NS.Czyli jednak przypisujesz sobie wszechwiedzę... Ja nie napisłem, że spiski te istnieją, ale że nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie istnieja, bo nie mam do tego wystarczającej wiedzy. Ale skoro Ty masz... > To chyba oczywiste, że dążąc do stworzenia rozdziału Państwa od KK (i wszelkich innych związków wyznaniowych) wskazuje się KK jako instytucję, która ma zająć nową pozycję - pozycję organizacji niebędącej "piątą władzą"?To chyba oczywiste, że dążąc do rozdziału państwa od koncepcji lansowanych przez loże masońskie wskazuje się masonerię jako instytucję, która ma zająć nową pozycję - organizacji niebędącej "piątą władzą"? > Utożsamianie racjonalistycznej postawy z nienawiścią do KK uważam za nieuzasadnioneNie wydaje mi się, żebym pisał o racjonalistycznej postawie - chyba że to Ty utożsamiasz racjonalizm z antyklerykalizmem. > Gdy mowa o majątku KK i związanych z tym rozwiązaniach prawnych, to nie idzie o odebranie KK kasy, ale o spowodowanie, aby KK podlegał tym samym prawom i obowiązkom, jakim podlegają inne podmioty wykazujące przychody i koszty.Pisałem o "antyklerykalnej" postawie - której najczęściej podnoszonym elementem jest nie to, jakie sa zasady rozliczeń KK - ale fakt, jak to księża (z o. Rydzykiem) "wyciągają" pieniądze od biednych, ciemnych katolików. Inna sprawa, że nie do końca wyobrażam sobie techniczne poddanie np. składki "takim samym prawom i obowiązkom" - ksiądz ma wypisać potwierdzenie wpłaty czy chodzić po składce z przenośną kasą fiskalną? > KK nie jest organizacją typu policja, nie jest niezbędnym tworem w ramach Państwa - nie widzę więc potrzeby, aby KAŻDy obywatel był zmuszony do przekazywania cześci swych dochodów na rzecz KK w ramach podatku, jaki płaci. A dziś mamy taką właśnie sytuację.A ja nie widzę powodu żeby KAŻDY obywatel był zmuszony do przekazywania części swych dochodów na potrzeby np. pełnomocnika do spraw równouprawnienia kobiet albo odpraw dla zwalnianych górników. Ale o ile wiem, mamy demokrację - i to co zadecyduje większość jest prawem. > >[...]nie ma na świecie narodu, którego członkowie równie silnie odczuwaliby poczucie odmienności i wyjątkowości zarazem.> A skąd ta wiedza? Dysponujesz wynikami badań obejmujących wszystkie narody świata?Dziwne, kiedy Ty napisałeś autorytarnie o tym, że nie ma spisku, oburzyłeś się i przyrównałeś moje wyrażające zdziwienie co do Twojej pewności poglądy do RM i NS. Kiedy ja napisałem w podobnie autorytarny sposób zażądałeś wyników badań. Co do powyższego zdania - oczywiście, jest to po prostu moje zdanie. Wprawdzie uważam, że wiele faktów historycznych za tym przemawia (spróbuj wskazać inny naród, który przetrwałby dwa tysiące lat w takim rozproszeniu, zachowując własną wiarę i poczucie tożsamości) ale oczywiście nie twierdzę, że jest to zdanie "jedynie słuszne". > >To, że pomimo takiego rozproszenia zachowali świadomość narodowościową jest ewenementem.> Dodałbym, że ewenementem godnym naśladowania a nie prześladowania.A czy ja napisałem coś odmiennego? Teraz przynajmniej każdy postronny czytelnik zorientuje się dlaczego ciągle proszę o nie utożsamianie mnie z pewnymi poglądami. W wątku tym napisałem tylko, że dla mnie równe "jakościowo" są teorie o spiskach Żydów, masonów, cyklistów i KK. Wydawałoby się logiczne, iż wynika z tego, że potępiam wszystkie te teorie, jednak Ty zidentyfikowałeś mnie od razu jako zwolennika jednej z tych teorii (spisek żydo-masonów) każąc mi uzasadniać jej celowość i negować bądź przyznawać słuszność argumentom na poparcie teorii spisku katolików. I choć dla poparcia mojej tezy o działaniu w przypadku tych teorii tych samych mechanizmów zamieniałem jedynie adresatów w Twoich postach, to przecież nie mam zamiaru się bawić w uzasadnianie (nie)słuszności którejkolwiek z tych teorii! Źle zidentyfikowałeś przeciwnika... > >A że zwykle nie lubimy "obcych", którzy na dodatek "trzymają się ze sobą" i nie są zbyt skłonni do asymilacji, to oczywiście prawda.> Zastanowiły mnie słowa o braku skłonności Żydów do asymilacji. Najwyraźniej zupełnie inaczej pojmujemy słowo "asymilacja" Asymilacja - w socjologii - proces wchłonięcia podmiotu (jednostki lub grupy) przez inną grupę, w którego wyniku podmiot nabiera właściwości charakterystycznych dla danej grupy, np. przyjmowanie przez mniejszości etniczne cech dominującej grupy narodowej. [ Multimedialna encyklopedia powszechna] Ja nie mogę odpowiadać za sposób, w jaki pojmujesz to pojęcie...
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Tak jak Ci już mówiłem - chcesz "argumentów" historycznych za spiskiem Żydów, masonów itd. - zwróć się do ludzi, którzy się w tym specjalizują. Analizują tutaj np. takie "fakty historyczne" jak to, że komunizm był u nas wprowadzany przez towarzyszy o żydowskim pochodzeniu.Moim zdaniem ich wartość jest równie nikła co wartość (m.in.Twoich) tekstów o hegemonii KK - więc nie oczekuj ode mnie dyskusji na temat ich słuszności. 1) Nigdzie nie wyraziłem zapotrzebowania na te "argumenty", więc nie rozumiem po co mnie odsyłasz w ich rzekomym poszukiwaniu przeze mnie. 2) Używasz cudzysłowu pisząc "argumenty" i "fakty historyczne", przez co rozumiem, że dla ciebie omawiane teorie spiskowe są takim samym stekiem bzdur jak dla mnie. 3) Przyrównujesz wartość moich tekstów nt. historycznej hegemonii KK z "argumentami" i "faktami historycznymi" "udowadniającymi" omawiane teorie spiskowe. Popełniasz błąd i to podwójny. Po pierwsze - ja nigdzie nie starałem się udowadniać, że hegemonia KK miała miejsce. Po drugie - hegemonia KK JEST faktem historycznym doskonale znanym historykom i twoje próby podważenia prawdziwości tego faktu są bezsensowne. 4) Twoje uparte obstawanie w obronie "prawd" głoszonych przez rydzykowe media (patrz punkt 3) zaprzecza twym deklaracjom o dystansowaniu się wobec rydzykowej działalności. Może tego nie zauważasz, ale dajesz sprzeczne sygnały. > >>>Chodzi o to, że nie ma żadnego spisku> >>Po raz kolejny wyrażam zdziwienie skąd u Ciebie taka pewność?> >Takie twoje wypowiedzi najlepiej określają na czym polega twoje rzekome "dystansowanie się" wobec RM i NS.> Czyli jednak przypisujesz sobie wszechwiedzę...Nie przypisuję sobie wszech wiedzy, ale zwracam uwagę na to, co głosisz. Wiedzy na ten temat sam dostarczasz swoimi postami. Ta wiedza to nie wszech wiedza, bowiem twoje wypowiedzi nie zawierają wszelkiej wiedzy  > Ja nie napisłem, że spiski te istnieją, ale że nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie istnieja, bo nie mam do tego wystarczającej wiedzy. Ale skoro Ty masz...Jakiejś dziwnej schizofrenii ciąg dalszy. W jednym zdaniu piszesz o wątpliwych pseudoargumentach, a więc masz wyrobiony pogląd, w innym zdaniu piszesz, że takiego poglądu nie masz, bo brak ci wiedzy... coś tu nie gra... > >To chyba oczywiste, że dążąc do stworzenia rozdziału Państwa od KK (i wszelkich innych związków wyznaniowych) wskazuje się KK jako instytucję, która ma zająć nową pozycję - pozycję organizacji niebędącej "piątą władzą"?> To chyba oczywiste, że dążąc do rozdziału państwa od koncepcji lansowanych przez loże masońskie wskazuje się masonerię jako instytucję, która ma zająć nową pozycję - organizacji niebędącej "piątą władzą"?Czy z tej drugiej oczywistości wynika bezsens lub niepoprawność pierwszej oczywistości? > >Utożsamianie racjonalistycznej postawy z nienawiścią do KK uważam za nieuzasadnione> Nie wydaje mi się, żebym pisał o racjonalistycznej postawie - chyba że to Ty utożsamiasz racjonalizm z antyklerykalizmem."Tym niemniej uważam, że np. Fakty i Mity a momentami nawet Racjonalista też stosują analogiczne, spiskowe podejście. Tyle że tutaj wrogiem jest Kościół." Widocznie błędnie przyjąłem, że wymieniając serwis Racjonalista odniosłeś się do serwisu Racjonalista oraz do postawy racjonalistycznej, której ten serwis jest poświęcony. > >Gdy mowa o majątku KK i związanych z tym rozwiązaniach prawnych, to nie idzie o odebranie KK kasy, ale o spowodowanie, aby KK podlegał tym samym prawom i obowiązkom, jakim podlegają inne podmioty wykazujące przychody i koszty.> Pisałem o "antyklerykalnej" postawie - której najczęściej podnoszonym elementem jest nie to, jakie sa zasady rozliczeń KK - ale fakt, jak to księża (z o. Rydzykiem) "wyciągają" pieniądze od biednych, ciemnych katolików.Inna sprawa, że nie do końca wyobrażam sobie techniczne poddanie np. składki "takim samym prawom i obowiązkom" - ksiądz ma wypisać potwierdzenie wpłaty czy chodzić po składce z przenośną kasą fiskalną? A ja pisałem o jawności kościelnych finansów (w tym również rydzykowych), ale mogę się odnieść do wyłudzania pieniędzy. Otóż nie widzę nic negatywnego w fakcie ujawniania oszukańczej działalności urzędników KK, polegającej na zbieraniu pieniędzy pod "zbożnym" pretekstem, a następnie wydawaniu ich na swoje zachcianki (Jankowski) lub - co gorsza - na nie wiadomo co (Rydzyk). To, że "ciemni katolicy" nie widzą prawdy nie oznacza, że nienależy ich chronić przed wykorzystywaniem przez ich "pasterzy". Tę swoistą ślepotę należy traktować jak każde inne niedomaganie umysłowe i nie pozwalać manipulować tymi ludźmi. Odnośnie uciążliwości, jaką będzie konieczność jawnego prowadzenia finansów kościelnych - jakoś ci biedni księża będą sobie musieli poradzić... Może np. wzorem fundacji, stowarzyszeń czy partii politycznych? > >KK nie jest organizacją typu policja, nie jest niezbędnym tworem w ramach Państwa - nie widzę więc potrzeby, aby KAŻDy obywatel był zmuszony do przekazywania cześci swych dochodów na rzecz KK w ramach podatku, jaki płaci. A dziś mamy taką właśnie sytuację.> A ja nie widzę powodu żeby KAŻDY obywatel był zmuszony do przekazywania części swych dochodów na potrzeby np. pełnomocnika do spraw równouprawnienia kobiet albo odpraw dla zwalnianych górników. Ale o ile wiem, mamy demokrację - i to co zadecyduje większość jest prawem.Jakoś nie przypominam sobie, żeby polityka fiskalna państwa podlegała demokratycznemu głosowaniu, podobnie nie przypominam sobie, aby fakt finansowania przez podatników działalności KK był demokratycznie uchwalonym przepisem prawa, ale może się mylę. Jeśli nie podoba ci się sposób, w jaki wydatkowane są twoje pieniądze, to możesz szukać dróg zmiany zaistniałej sytuacji - podobnie jak szukają ich zwolennicy rozdziału Kościoła od Państwa. > >>[...]nie ma na świecie narodu, którego członkowie równie silnie odczuwaliby poczucie odmienności i wyjątkowości zarazem.> >A skąd ta wiedza? Dysponujesz wynikami badań obejmujących
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > >>[...]nie ma na świecie narodu, którego członkowie równie silnie odczuwaliby poczucie odmienności i wyjątkowości zarazem.> >A skąd ta wiedza? Dysponujesz wynikami badań obejmujących wszystkie narody świata?> Dziwne, kiedy Ty napisałeś autorytarnie o tym, że nie ma spisku, oburzyłeś się i przyrównałeś moje wyrażające zdziwienie co do Twojej pewności poglądy do RM i NS. Kiedy ja napisałem w podobnie autorytarny sposób zażądałeś wyników badań. Co do powyższego zdania - oczywiście, jest to po prostu moje zdanie. Wprawdzie uważam, że wiele faktów historycznych za tym przemawia (spróbuj wskazać inny naród, który przetrwałby dwa tysiące lat w takim rozproszeniu, zachowując własną wiarę i poczucie tożsamości) ale oczywiście nie twierdzę, że jest to zdanie "jedynie słuszne".Zauważam, że stosujesz technikę przeczenia samemu sobie, gdy brakuje ci argumentów. Pisałem już o dwoistości twych opinii nt. Rydzyka (niby się dystansujesz, ale dopuszczasz, że głoszone przezeń "rewelacje" są prawdziwe), teraz zaś inny przykład: najpierw stanowczo stwierdzasz coś na temat Żydów, aby następnie pisać, że nie twierdzisz, iż to prawda. Może powinieneś odejść od tego wałęsowego sposobu komunikacji, bo przez to jawisz się jako osoba niezdecydowana, a z taką trudno - i bez sensu - się dyskutuje. Chyba że postanowiłeś mnie zmęczyć w nadziei, że przestanę ci odpisywać - w takim razie jesteś bliski celu - gratuluję!  > >>To, że pomimo takiego rozproszenia zachowali świadomość narodowościową jest ewenementem.> >Dodałbym, że ewenementem godnym naśladowania a nie prześladowania.> A czy ja napisałem coś odmiennego?A czy ja napisałem, że napisałeś? > Teraz przynajmniej każdy postronny czytelnik zorientuje się dlaczego ciągle proszę o nie utożsamianie mnie z pewnymi poglądami.Postronni czytelnicy już dawno mieli okazję przekonać się, że twoje prośby są podszyte hipokryzją  > W wątku tym napisałem tylko, że dla mnie równe "jakościowo" są teorie o spiskach Żydów, masonów, cyklistów i KK. Wydawałoby się logiczne, iż wynika z tego, że potępiam wszystkie te teorie, jednak Ty zidentyfikowałeś mnie od razu jako zwolennika jednej z tych teorii (spisek żydo-masonów)Z faktu przyznania jednakowej "wagi" w/w poglądom nie wynika, że je potępiasz. Natomiast z tego, że zaprzeczasz jakoby hegemonia KK i dążenie do jej utrzymania była historycznie udowoniona wynika, że uważasz tę prawdę za co najmniej wątpliwą. > ...każąc mi uzasadniać jej celowość i negować bądź przyznawać słuszność argumentom na poparcie teorii spisku katolików. I choć dla poparcia mojej tezy o działaniu w przypadku tych teorii tych samych mechanizmów zamieniałem jedynie adresatów w Twoich postach, to przecież nie mam zamiaru się bawić w uzasadnianie (nie)słuszności którejkolwiek z tych teorii! Źle zidentyfikowałeś przeciwnika...Nie bardzo rozumiem po co tyle czasu poświęcasz na pisanie do mnie, skoro nie masz zamiaru uzasadniać swoich poglądów, natomiast bez przerwy uzasadniasz, że ja się mylę co do nich oraz bez przerwy zmieniasz zdanie(?) pisząc, że czegoś tam nie twierdziłeś, gdy tymczasem twierdziłeś. Przy braku jednoznacznych poglądów, przy niechęci do ich uzasadniania, nie wiem po co w ogóle zabierasz głos. > >>A że zwykle nie lubimy "obcych", którzy na dodatek "trzymają się ze sobą" i nie są zbyt skłonni do asymilacji, to oczywiście prawda.> >Zastanowiły mnie słowa o braku skłonności Żydów do asymilacji. Najwyraźniej zupełnie inaczej pojmujemy słowo "asymilacja"> Asymilacja - w socjologii - proces wchłonięcia podmiotu (jednostki lub grupy) przez inną grupę, w którego wyniku podmiot nabiera właściwości charakterystycznych dla danej grupy, np. przyjmowanie przez mniejszości etniczne cech dominującej grupy narodowej. [Multimedialna encyklopedia powszechna]> Ja nie mogę odpowiadać za sposób, w jaki pojmujesz to pojęcie...Nie będę zakładał, że cytując powyższą definicję jesteś jej zwolennikiem - w ten sposób oszczędzę ci pisania następnym razem "a czy ja twierdzę...?" tudzież "a czy ja napisałem" itp.  Ze swej strony powiem, że moim zdaniem, zgodnie z tą definicją, Żydzi są zasymilowani z obywatelami większości państw, w których żyją. Dla zwolenników teorii, że międzynarodowa żydowska finansjera rządzi całym światem, ta asymilacja nie ulega najmniejszym wątpliwościom. Wedle tej teorii Żydzi są do tego stopnia zasymilowani, że nie wyglądają jak Żydzi, nie zachowują się jak Żydzi i tylko czujne oko "Prawdziwego Polaka (Francuza, Niemca...)" jest w stanie rozpoznać takiego zasymilowanego Żyda
|
|
| | | | | | | | |  | | MaLk__ | Naprawdę nie jesteś w stanie zrozumieć, że dla mnie wszystkie te teorie stoją na tym samym poziomie? Starałeś się kiedykolwiek zrozumieć, że ktoś może mieć odmienne zdanie? Kilkakrotnie już pisałem co sądzę o Twoim podejściu do dyskutowania ale jeśli Ci tak bardzo na tym zależy możemy się w nieskończoność bawić w analizę napisanych słów. Szkoda tylko, że z dyskusji z Tobą, w przeciwieństwie do dyskusji z innymi uzytkownikami niniejszego forum nie wynikają żadne wnioski...
>1) Nigdzie nie wyraziłem zapotrzebowania na te "argumenty", więc nie rozumiem po co mnie odsyłasz w ich rzekomym poszukiwaniu przeze mnie. Z tego powodu, iż uważam, że Twoje "argumenty" są równe tamtym. Chciałem żebyś porównał moc swoich "argumentów" z tamtymi. >2) Używasz cudzysłowu pisząc "argumenty" i "fakty historyczne", przez co rozumiem, że dla ciebie omawiane teorie spiskowe są takim samym stekiem bzdur jak dla mnie. Tak, z tym zastrzeżeniem, że wszystkie, z teorią "kościelną", której tak bronisz włącznie. >Po pierwsze - ja nigdzie nie starałem się udowadniać, że hegemonia KK miała miejsce. Po drugie - hegemonia KK JEST faktem historycznym Napisałeś, że miała miejsce - dla mnie to wystarczy. Dodałeś do tego swoje zdanie o tym, że KK dąży do powrotu do tej hegemonii i są na to dowody. Dla mnie to czysta teoria spiskowa. >4) Twoje uparte obstawanie w obronie "prawd" głoszonych przez rydzykowe media Ciekawe w którym miejscu broniłem "prawd" rydzykowych mediów? Porównując je do innych teorii spiskowych? >Jakiejś dziwnej schizofrenii ciąg dalszy. W jednym zdaniu piszesz o wątpliwych pseudoargumentach, a więc masz wyrobiony pogląd, w innym zdaniu piszesz, że takiego poglądu nie masz, bo brak ci wiedzy... coś tu nie gra... Moim zdaniem jest absolutnie w porzadku. Uważam, że żadnych spisków nie ma, ale nie mogę przecież ze stuprocentową pewnościa wykluczyć, że się mylę. Zeby bowiem wykluczyć z cała pewnością istnienie np. spisku Żydów, musiałbym posiadac wiedzę na temat wszystkich przedstawicieli tego narodu i ich wzajemnych kontaktów. A ja otwarcie przyznaję się do swojej niewiedzy, a Ty ciągle zmieniasz temat i nie chcesz odpowiedzieć skąd Ty masz taką pewność? PS. Naprawdę nie zauważasz różnicy między poglądem a wiedzą? >Czy z tej drugiej oczywistości wynika bezsens lub niepoprawność pierwszej oczywistości? Nie, natomiast wynika z tego to, co potwierdza moje zdanie - mechanizmy są dokładnie takie same (spiskowe), zmieniają się tylko "bohaterowie". > Widocznie błędnie przyjąłem, że wymieniając serwis Racjonalista odniosłeś się do serwisu Racjonalista oraz do postawy racjonalistycznej, której ten serwis jest poświęcony. Miło, że przyznałeś się do błędu. Wymieniając serwis Racjonalista napisałem, że nawet tutaj znaleźć można teksty odwołujące się do spiskowej teorii dziejów. Ale nigdzie nie napsałem, że wiążę je z racjonalistyczną postawą - gdyż wydawały mi się z nią sprzeczne. Wcale nie uważam, żeby wszystkie teksty znajdujące się na Racjonaliście były ściśle związane z racjonalizmem. Twierdzenie przeciwne oznaczać musiałoby np. utożsamienie antyklerykalizmu z racjonalizmem, czemu przecież dosyć ostro protestowano na tym forum. >A ja pisałem o jawności kościelnych finansów W jakim znaczeniu? Jawności względem społeczeństwa czy państwa? Na ile jawne są finanse stowarzyszeń, fundacji, spółek prawa handlowego? > To, że "ciemni katolicy" nie widzą prawdy nie oznacza, że nienależy ich chronić przed wykorzystywaniem przez ich "pasterzy". Jakoś nie wydaje mi się, żeby Ci ludzie domagali się Twojej pomocy... >Jakoś nie przypominam sobie, żeby polityka fiskalna państwa podlegała demokratycznemu głosowaniu Ależ podlega, może mi nie uwierzysz, ale akurat podatki pozostają kompetencją parlamentu. Wybór i kontrola rządu też jest domeną naszych przedstawicieli. >nie przypominam sobie, aby fakt finansowania przez podatników działalności KK był demokratycznie uchwalonym przepisem prawa, ale może się mylę O ile wiem budżet państwa jest demokratycznie uchwalonym przepisem prawa. >Jeśli nie podoba ci się sposób, w jaki wydatkowane są twoje pieniądze, to możesz szukać dróg zmiany zaistniałej sytuacji W granicach wyznaczonych przez system demokratyczny. I z podporządkowaniem prawu stanowionemu przez większość. >Zauważam, że stosujesz technikę przeczenia samemu sobie, gdy brakuje ci argumentów. Podczas gdy Ty zmieniasz w takiej sytuacji temat, nie odnosząc się do zarzutów, jakie Ci stawiam. Ja przyznałem, że nieprecyzyjnie się wyraziłem - precyzując, iż chodziło mi o moją własną opinię. Przeszkadza Ci to, że się przynałem? >Pisałem już o dwoistości twych opinii nt. Rydzyka (niby się dystansujesz, ale dopuszczasz, że głoszone przezeń "rewelacje" są prawdziwe) Oczywiście, że się dystansuję, z zastrzeżeniem, że nie mam monopolu na prawdę. I nigdzie nie pisałem, że to akurat rydzykowe rewelacje są prawdziwe. Napisałem, że nie mogę wykluczyć istnienia jakiegoś spisku. >Chyba że postanowiłeś mnie zmęczyć w nadziei, że przestanę ci odpisywać Lubisz teorie spiskowe? >Postronni czytelnicy już dawno mieli okazję przekonać się, że twoje prośby są podszyte hipokryzją To Twoja opinia. Ja się nie czuję hipokrytą. >Z faktu przyznania jednakowej "wagi" w/w poglądom nie wynika, że je potępiasz. Natomiast z tego, że zaprzeczasz jakoby hegemonia KK i dążenie do jej utrzymania była historycznie udowoniona wynika, że uważasz tę prawdę za co najmniej wątpliwą. Twoim zdaniem jeśli ktoś uważa jakąś teorię za wątpliwą to wynika z tego, że jest jej zwolennikiem? >Nie bardzo rozumiem po co tyle czasu poświęcasz na pisanie do mnie, skoro nie masz zamiaru uzasadniać swoich poglądów Znowu usiłujesz mnie przekonać do tego, że jednak jestem zwolennikiem teorii spiskowych? >bez przerwy zmieniasz zdanie(?) pisząc, że czegoś tam nie twierdziłeś, gdy tymczasem twierdziłeś Jedna doprecyzowanie, że chodziło mi o własne zdanie a nie pewnik czli bez przerwy zmieniam zdanie, tak?
|
|
| | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Szkoda tylko, ze z dyskusji z Tobą, w przeciwienstwie do dyskusji z innymi uzytkownikami niniejszego forum nie wynikają zadne wnioski... Ponieważ ja mogę napisać to samo odnośnie dyskusji z tobą, więc niniejszym uważam ją ze swej strony za zakończoną. Ufff! ;-P
|
|
| karolpiotr (3 punktów) | >- Przecież one służą ludziom bogatym, prowadzącym rozwiązłe >życie erotyczne. A więc biedny człowieku płać na bogatych - >te słowa zgromadzeni nagrodzili oklaskami."
To mnie zastanawia. Czy to oznacza, ze prymas Glemp potwierdzil to, z czym od jakiegos czasu mocuja sie krajowe media, tzn. ze ks. Jankowski "prowadzi rozwiazle zycie erotyczne", a fundusze przeznaczone na domniemany sponsoring mogly w jakims stopniu pochodzic od ubogich wiernych z parafii sw. Brygidy...?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|