Po pierwsze w gwoli wyjaśnienia powinienem się przedstawić. Po pierwsze nie jestem katolikiem ale wierzę w Boga. Dr. Stefana Kalzberga wymyśliłem na potrzeby dokuczenia antyklerykałom na forum e.kai, utarcia im nosa i sprowadzenie ich na ziemie. Aż dziw bierze że "postępowcy" i "racjonaliści" na poważnie brali teksty jak np. "
Wspólne posiłki z rodziną a antyklerykalizm." Czy nawet z nimi polemizowali :
www.kalisz.mm.pl/~blabla/artykuly/spos.htmlObnażyło ich głupotę i to jak bardzo się mylą co do własnej "racjonalności", i tej wyższości którą czuję wobec katolików a z którą tak się odnoszą.
Sam kiedyś uważałem się za antyklerykała i było to znacznie wcześniej niż w kiosku pojawił się pierwszy numer "faktów i mitów". Nie powiem wiązałem z tym tygodnikiem duże nadzieje, myślałem że w końcu pojawi się na naszym rynku jakaś wartościowa gazeta. Myliłem się bardzo. Granice tego co prezentuje ten tygodnik są niewłaściwe począwszy od "porno-okładek" poprzez ziejącą nienawiścią treść a skończywszy na ostatniej stronie na której prezentowane są w formie komiksu treści których nie poszczycił by się żaden inny szmatławiec Widząc co prezentuje ten tygodnik i ludzie skupieni pod jego sztandarem było mi wstyd nazwać siebie antyklerykałem a już tym bardziej mieć z tymi ludźmi coś wspólnego.
**************************************************
Co prezentuje dzisiaj sobą pseudo-antyklerykał?
Antyklerykałowie mogą w kółko gadać że głównym ich celem jest walka o świeckie państwo, prawa mniejszości, tolerancja, ale i tak nie da się ukryć że głównym ich impulsem działania jest wrogość do kościoła która jest zbyt widocznym składnikiem ich działania.
Nienawidzą oni racjonalności, gdyż każe ona myśleć że nie wszystko w kościele jest złe. Przypomina coś pomiędzy zwierzęciem a komputerem a komputer,jak wiadomo,wprowadza się dane. Tak też do mózgu antyklerykała wprowadzono dane on ich nie analizuje,on nie jest wobec nich krytyczny, on je przyjmuje. Ale jedynie te dane które wyrażają negatywną opinię o kościele, to jest ich papierek lakmusowy "prawdziwe informacje to takie które o kościele mówią źle.
Poczucie wrogości antyklerykała zakorzenione jest tak głęboko, że nie jest on w stanie tolerować jakichkolwiek dobrych wiadomości o kościele nie upatrując w nich spisku, czy drugiego dna. Oddają oni całą swoją wiedzę w ręce wyobraźni.
Dzisiejsi "postępowcy" spłycili "racjonalność" to pojęcie tylko do bycia anty. To co oni nazywają dzisiaj samodzielnym myśleniem wolnym od religijnych bzedetów polega tylko na tym aby aby być w ciągłej opozycji do tego co głosi kościół.
Uważają się za ludzi lepszych, wolnych, ale wcale wolni nie są, po prostu zmienili umysłowe kajdany na inne bardziej "modne".
Wszystkie wady "nietolerancję" itd, które im się wytyka przypisują katolikom. Według nich krytyce podlegają tylko księża, katolicy, itd.
Krytyce podstawnej czy bez podstawnej nie ma to najmniejszego znaczenia, najważniejsze jest powtarzanie tych samych sloganów niczym mantry "księża są chciwi", księża służą tylko pieniądzom, "czarna stonka" , księża nie "żyją według biblii".
Co więcej wszystkie złe cechy posiadane przez siebie przypisują innym. Np. antyklerykał widzi oczyma swej chorej wyobraźni bezmyślne,sterowane przez księży istoty, które posłusznie dają
się ograbiać. Antyklerykałowie darzą ich dziwnym uczuciem:litością połączoną jednakże z nienawiścią i (zwłaszcza) głęboką pogardą. Widać to w terminologii:"klerykałowie","wikarialcy","klakierki","strzyżone barany"
lub ironicznie potraktowane słowo "owieczki".
Ale antyklerykał nie widzi że między nimi można postawić znak równości,
antyklerykał wyzywa słuchaczy radia Maryja za to że przyjmuje wszystko
bezkrytycznie a sam to robi czytając "fakty i mity", antyklerykał oburza się że ktoś z własnej woli wysyła pieniądze na radio ale sam kupuje fakty i mity zasilając tym samym konto Jonasza.
Antyklerykał nie rozróżnia przeszłości od teraźniejszości, nazbyt dosłownie
traktując zdanie C. Norwida:"Przeszłość to dziś".Dla antyklerykała ksiądz i
katolicy zawszę są jest zawsze odpowiedzialny za wszystko,co było złe w
historii i miało jakikolwiek,nawet luźny związek z katolicyzmem,a nawet
chrześcijaństwem.
Daje to antyklerykałom z jednej strony upojenie,radość,że to było kiedyś i
że jest za co nienawidzieć katolicyzm,z drugiej zaś przywoływanie powoduje odczucia podobne do tych,jakich doznałby, gdbyby rzeczywiście był ich świadkiem-wynika to z tego,że u antyklerykała jest zamazana granica między fantazją a rzeczywistością oraz między przeszłością a teraźniejszością.
*************************************************
Wracając do tematu ...
Nigdy nie występowałem przeciwko antyklerykalizmowi jako takiemu ale przeciw temu co stało się z nim i jego wypaczeniom. Z całą pewnością nie krytykuje całego ruchu i nie twierdzę że cały
jest on przegniły ale krytykuje kierunek w jakim ten ruch podąża. Wśród antyklerykałów, członków Racji są ludzie dla których tolerancja, równość, wolność rzeczywiście coś znaczą i nie są pustymi hasłami. Ale są oni w mniejszości.
Patrząc na rozwój antyklerykałów i antyklerykalizmu z perspektywy sieci odnosi się wrażenie że zatrzymał się on na krytykowaniu kleru, i powtarzaniu tych samych utartych sloganów.
Przywiązaniu do tego co oni uważają za ideały a które dawno już niby być przestały i wyzywają każdego kto się z nimi nie zgadza od klerykałów, dewotów, i faszystów.
Jestem przeciwni ludziom którzy głoszą postulat wolności słowa a sami chcieli by tą wolność ograniczyć.
Jestem przeciwny debilom którzy uważają że *kwiatek* na krzyżu, czy krzyż zamoczony w moczu to sztuka. Niestety wszyscy oni na czele z pseudoartystką Nieznalską nie dorośli do "wolności" która w ich miemaniu polega na obrażaniu innych.
Jestem przeciwny ludziom którzy głoszą postulatu tolerancji a którzy nie są tolerancyjny dla innych poglądów.
Jestem przeciwny ludziom którzy co tydzień kupują "fakty i mity", a wyzywają od dewotów, zaślepionych baranów ludzi którzy przekazują swoje pieniądze na kościół. Każdy może robić