Ostatnio udowadnia, jaka katastrofa gospodarczo-społeczna dzieje się w Danii. Tylko głupi Duńczycy jakoś tego nie zauważają. I zamiast powierzyć rządzenie światłym liberałom (nawiasem mówiąc, najwyższo-czasowy reakcjonizm obyczajowy, który przewija się, choć nieco słabiej, również w tekstach pana Fijora, cośkolwiek kiepsko licuje z autentycznym liberalizmem), którzy zrobiliby z tym porządek (poprzez likwidację, liberalizację, deregulację) nadal trzymają się 'skompromitowanych' rozwiązań welfare state'u. Samego siebie przechodzi pan Fijor, gdy zabiera się za krytykę kolejek do skomplikowanych usług medycznych w państwowej służbie zdrowia. Oczywiście o funkcjonowaniu tejże w Ziemii Obiecanej (czytaj: USA) się nie zająknie. Nawiasem mówiąc, w tej Mekce liberalizmu, w trakcie kampanii wyborczej mówiono, jeśli mnie pamięć nie myli, o obniżce nominalnej stopy podatku CIT z 35 do 30 procent.
|