 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-08-2007 00:13 | marmur | Jak stales sie ateista? | Proponuje nowy watek, w ktorym mowilibysmy sobie w jaki sposob stalismy sie ateistami: od zawsze (wychowanie w laickiej rodzinie), czy tez w ktoryms momencie zycia, chociaz ten "moment" mogl trwac dlugo, zanim oderwalismy sie od pepowiny, ktora polaczyli nas z wiara w boga nasi rodzice czy opiekunowie. Ja przeszedlem klasyczna w Polsce droge chrztu, bierzmowania, nawet sluzenia do mszy... Moja cala rodzina w glab i wszerz jest bardzo religijna, a moi rodzice naleza do Rodziny Radia Maryja. Nie odeszlem od wpajanej mi w dziecinstwie wiary z dnia na dzien. W wieku 13 lat odwiedzilem wujka, ktorego wczesniej nie znalem. Ten mi podsunal konspiracyjnie ksiazke pt. "Szerszen". Chociaz zrobila ona na mnie piorunujace wrazenie, to potrzebowalem jeszcze dwoch lat, aby definitywnie zerwac z religia, mimo ogromnego nacisku rodzicow i calej rodziny. Nigdy tez nie wsypalem wujka, ktory niestety nie mial odwagi przyznac sie rodzinie, ze nie wierzy w boga. I bylo to w glebokiej komunie, w latach 60-tych. A dzis, kiedy komuny juz dawno nie ma, oblesny Rydzyk glosi, ze prawa katolikow w Polsce sa zagrozone. Szczegoly o ksiazce: Autor: Voynich Ethel Lilian Tytuł oryginalny: The Gadfly Język oryginału: angielski Kategoria: Literatura piękna Gatunek: klasyka obca Forma: powieść Seria wydawnicza: Klasyka Młodych [Iskry] |
| Drobner | Urodziłem się, słuchałem co mówią jedni, i drudzy, i trzeci. Potem poszedłem do szkół. Uczyłem się pilnie przez całe ranki. Nie uwierzyłem nikomu (kogo nie można było sprawdzić). Potem byłem na studiach.
Ja nie stałem się ateistą.
Pytaj raczej: "Jak uwierzyłeś tym pierwszym, i drugim, i trzecim.
Ateistą człowiek się rodzi. "Pierwsi, drudzy i trzeci" 'niekoniecznie pieknymi bajkami' "zamulają umysł człowieka"
Jest ich, uwierz mi , duzo więcej.
Nie4 uwierzyłem NIKOMU z tych grup. Jakoś tak rozpoznaję kłamstwo i oszustwo.
Może to ... szkoła mnie nauczyła?
Drobner, urodzony ateista (jak wszyscy), który pozostał w stanie po narodzeniu.
|
|
| Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >w jaki sposob stanelismy sie ateistami Ech... ja się ateistą nie "stanąłem," ani nie stałem a mimo to nim jestem. Mój ateizm nie ma przyczyny, podobnie jak WSZECHŚWIAT. Został po prostu przeze mnie odkryty. Tutaj, na tym portalu.
Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.
|
|
 | | wierzba | > >w jaki sposob stanelismy sie ateistami> Ech... ja się ateistą nie "stanąłem," ani nie stałem a mimo to nim jestem. Mój ateizm nie ma przyczyny, podobnie jak WSZECHŚWIAT. Został po prostu przeze mnie odkryty. Tutaj, na tym portalu.> Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.****************************************************************** [ color=blue]W tle Waszej dyskusji -taki maly wtret mysli wielkiego uczonego; Reincholda Schneidera(fragment wywodow Kanta)) - wedle sławnej formuły Kanta - to apel do człowieka, by odważył się używać swego własnego rozumu; by użył swej wolności i zerwał z odwiecznym - mechanicznym i bezrefleksyjnym - podporządkowaniem normatywnej sile autorytetu i tradycji. Był to bunt przeciw wszechwładzy Kościoła, który ucieleśniał autorytet  **********************Reinchold Schneider[/color]
|
|
|  | | wierzba | > >>w jaki sposob stanelismy sie ateistami> > Ech... ja się ateistą nie "stanąłem," ani nie stałem a mimo to nim jestem. Mój ateizm nie ma przyczyny, podobnie jak WSZECHŚWIAT. Został po prostu przeze mnie odkryty. Tutaj, na tym portalu.> > Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.> ******************************************************************W tle Waszej dyskusji -taki maly wtret mysli wielkiego uczonego; Reincholda Schneidera[/color] (fragment wywodow Kanta)) - wedle sławnej formuły Kanta - to apel do człowieka, by odważył się używać swego własnego rozumu; by użył swej wolności i zerwał z odwiecznym - mechanicznym i bezrefleksyjnym - podporządkowaniem normatywnej sile autorytetu i tradycji. Był to bunt przeciw wszechwładzy Kościoła, który ucieleśniał autorytet  > **********************Reinchold Schneider[/color]To rowniez mozna przeczytac; Swoje własne poglądy pisarz włożył w usta Bartolomé de Las Casas, dominikanina, który piętnował okrutną politykę Hiszpanii wobec ludów Ameryki Południowej, choć kostium historyczny powieści miał umożliwić namiętne oskarżenie hitleryzmu. Religia chrześcijańska, broniona i upowszechniona "ogniem i mieczem" władzy państwowej, rodzi pogaństwo w duszy chrześcijan - stwierdzał z goryczą Schneider.  do przemyslenia- halo,halo Pan Zbyslaw-"do telefonu"
|
|
|  | | JATO (2644 punktów) | Sugeruję więcej powściągliwości. Na razie zwycięstwo formy nad treścią. Czyli "para w gwizdek". Jak to się mówi "oczy bolą patrzeć". Zaznaczam jednak, że jest to moje całkowicie prywatne i co więcej subiektywne zdanie.  Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | | wierzba | > >>w jaki sposob stanelismy sie ateistami> > Ech... ja się ateistą nie "stanąłem," ani nie stałem a mimo to nim jestem. Mój ateizm nie ma przyczyny, podobnie jak WSZECHŚWIAT. Został po prostu przeze mnie odkryty. Tutaj, na tym portalu.> > Kiedy jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna wyglądąć, jak gwóźdź.> ******************************************************************> [ color=blue]W tle Waszej dyskusji -taki maly wtret mysli wielkiego uczonego; > Reincholda Schneidera> (fragment wywodow Kanta))> - wedle sławnej formuły Kanta - to apel do człowieka, by odważył się używać swego własnego rozumu; by użył swej wolności i zerwał z odwiecznym - mechanicznym i bezrefleksyjnym - podporządkowaniem normatywnej sile autorytetu i tradycji. Był to bunt przeciw wszechwładzy Kościoła, który ucieleśniał autorytet > **********************Reinchold Schneider[/color]*********************************************** ************************************************* Bardzo dawno temu ogladalem swietny film fancuski o Napoleonie. Po podbiciu Europy zapragnal mianowac sie cesarzem Francuzow. Polecil owczesnemu papiezowi przyjazd do Francji . By powitac wyjechal naprzeciw .Spotkal sie z papiezem w lesie (celowo w blotnistym terenie).Papiez wysiadajac z karety w ozdobnych szatach wladowal sie do blota.Napoleon mial buty do kolan i nie mialo to dla niego znaczenia.Zreszta zrobil to celowo.W pewnym momencie doszlo do ozywionej sprzeczki nt. religii.Napoleon pogardzal religia katolicka .zlosliwie wytykajac klerowi lapowkarstwo,przekupstwo, pasozytnictwo i takie tam rozne rzeczy. Papiez usilowal oponowac -wytykajac bezbozne czasy w okresie Rewolucji Francuskiej i do czego to doprowadzilo. To Napoleona rozsierdzilo. W koncu Papiezowi zabraklo argumentow- zdenerwowany odrzekl Napoleonowi,ze BOGA MOZE NIE BYC ale religia musi byc(-koniec cytatu).Szkoda ale nie pamietam ,ktory to byl papiez? Napoleon sie usmiechnal -nic nie mowiac,podal reke papiezowi,pomogl mu wsiasc do karety i pojechali do Paryza.Po kilku dniach nastapila ceremonia koronacyjna Napoleona,ktory zostal Cesarzem Francuzow. Jaki z tego moral to kazdy moze sobie wyciagnac ! ******************************************wierzba
|
|
| |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Pius VII Prosimy, wycinaj cytowania, nie udziwniaj.
Konfucjusz powiedział: "Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go."
|
|
| | |  | | wierzba | Dzieki ! Z dialogu filmowego wykalo,ze Pius 7-my to byl facet z klasa,wysoki i przystojny, niewiele starszy od Napoleona. wierzba
|
|
| | | |  | | wierzba | >Dzieki ! >Z dialogu filmowego wykalo,ze Pius 7-my to byl facet z "klasa" ,wysoki i przystojny,niewiele starszy od Napoleona. >wierzba >ps. .wzialem sobie do serca slowa Konfucjusza .(poprawiam bledy)
|
|
| | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >.wzialem sobie do serca slowa Konfucjusza >.(poprawiam bledy) Bardzo mi miło, ale to nieistotne. Ważne jest, abyś TY czuł się z tym lepiej.
Konfucjusz powiedział: "Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go."
|
|
Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Proponuje nowy watek, w ktorym mowilibysmy sobie w jaki> sposob stanelismy sie ateistami: od zawsze (wychowanie w> laickiej rodzinie), czy tez w ktoryms momencie zycia,> chociaz ten "moment" mogl trwac dlugo, zanim oderwalismy> sie od pepowiny, ktora polaczyli nas z wiara w boga nasi> rodzice czy opiekunowie.Wychowalam się w katolickiej ale "statystycznie" religijnej rodzinie (do kościoła co niedziela, chrzty, śluby, pogrzeby, komunie ale już nie pielgrzymki czy nocne czuwania u grobu). Ba, w pewnym momencie byłam chyba najbardziej religijną osobą w naszym domu. Tak do końca szkoły postawowej było porzeciętnie ale w szkole sredniej koleżanka wciągneła mnie do młodzieżowego zespolu liturgicznego. Jak teraz o tym myśle to bardziej od samej religii pociągała mnie liturgia a raczej mój w niej udział - miejsce mieliśmy z boku ołtarza, śpiewałam i grałam na gitarze (właściwie frontwoman byłam  jedyna z muzycznym wykształceniem więc miałam autorytet), ludzi mnie rozpoznawali na osiedlu, chwalili jaka ładna masza, taka inna, nowoczesna. Byłam dumna. A potem wszystkie dziewczyny z zespołu wstapily do Oazy i wyszło że ja tez powinnam. I tu zaczeły sie schody, spotkania oazowe były piekielne nudne, ludzie niesamowicie infantylni i, co najbardziej uderzało, ze strasznie płaskim poczuciem humoru - u mnie w rodzinie lubiło się humor abstrakcyjny i wymagający odrobiny erudycji a tu nalge mój opowiedzany dowcip, po którym znajomi zwijali sie ze smiechu, spotykał się z całkowitym niezrozumieniem (raz próbowałam tłumaczyć, porażka). Środowisko oazowe, zupełenie inna grupa ludzi niż ta znana mi ze szkoły i osiedla, okazało się całkowicie intelektualnie obce. Zaszokowało mnie kiedy dziewczyna prowadząca chórek dziecięcy zaszła w ciążę z księdzem katechetą a potem kiedy przypadkiem usłyszałam jak chłopcy z oazy licytuja się który więcej "zaliczył panienek" na pielgrzymce (nie wiem ile w tym było prawdy a ile fantazji tych chłopaków ale to mieli być ludzie "dojrzali religijnie" więc nawet jeżeli to były fantazje... to ma być elita? jeden z nich planował zostać księdzem). Ciągle jeszcze nie była członkiem Oazy tylko jakby kandydatką. Moja przygoda z oazą skończyła się definitywnie kiedy miałam "złożyć świadectwo" - coś w rodzaju publicznego wznania wiary własnymi słowami, "od serca". I chyba wtedy uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia o czym mam mówić, że dla mnie to teatr, odgrywanie wyuczonej roli, nic ponad to. Zdałam sobie sprawę że nie wierze w boga, zbawienie, zmartwychwstanie, aniołki, diały, swiętych i tak zwane cuda. Że całą tą religijna paradę traktuję tak samo jak zlot sympatyków fantasy. Jedyna różnica - ci tutaj naprawdę wierzą w swoje "elfy" i chcą tą wiarę krzewić wśród innych, co powoduje że to nie jest ani urocze ani zabawne. Powiedziałam im "żegnam". Ale jeszcze parę lat chodziłam co niedziel do kościoła, trochę z rozpędu, trochę z oportunizmu, coraz bardziej zniesmaczona do samej siebie. Nie pamiętam w którym momencie przestałam uczetsniczyć w jakichkolwiek obrzędach, na pewno w wieku 25 lat miałam ostrą scysję z matką o udział w rezurekcjach (w wolny dzień do kościoła na 6 rano!!! są granice oportunizmu) czego skutkiem było śniadanie wielkanocne w atmosfrze stypy, czemu oczywiście ja byłam winna. A potem jakoś samo poszło. Niestety, moja matka parę lat temu "odnalazła boga" i to tego katolickiego i nasze drogi rozeszły się o 180 stopni. Teraz ja i mój maż jestesmy powodem jej ustawiczej zgryzoty (nie mamy ślubu kościelnego jako jedyne małżeństwo w rodzinie, nie liczą ciotki - rozwódki), moja matka tak naprawdę wstydzi się nas, co stara sie ukryć ale średnio jej to wychodzi, co jakis czas słyszę że np. dała na mszę za nasze nawrócenie (to nie jest żart, naprawdę!!!), modli się za nas itp itd. Nie afiszuję sie właściwie ze swoją niewiarą, wpisałam się na listę ale niewiele więcej na razie. Odrycie tego portalu spowodowało ze zaczęłam sie głebiej zastanawiać nad własnymi przekonaniami i jestem na dobrej drodze do wyjścia z cienia. Do marmura: Wiesz, czytała "Szerszenia" jakieś 20 lat temu, uznałam ze jest nudny, sorry, niewiele mi w pamięciu z niego zostało, jego skandaliczność przebrzmiała 100lat temu. Swoja drogą kiedyś jeden ksiądz (z tej małej grupy mądrych księży o otwartym umyśle) powiedział mi, że nie zna nikogo kto odszedłby od wiary pod wpływem czytania "bezbożnych" książek za to wielu do odejścia skłonił ich własny proboszcz albo katecheta.
|
|
 | | marmur |
> Niestety, moja matka parę lat temu "odnalazła boga" i to tego katolickiego i nasze drogi rozeszły się o 180 stopni.> Teraz ja i mój maż jestesmy powodem jej ustawiczej zgryzoty (nie mamy ślubu kościelnego jako jedyne małżeństwo w rodzinie, nie liczą ciotki - rozwódki), moja matka tak naprawdę wstydzi się nas, co stara sie ukryć ale średnio jej to wychodzi, co jakis czas słyszę że np. dała na mszę za nasze nawrócenie (to nie jest żart, naprawdę!!!), modli się za nas itp itd.Ja takze zyje z zona i dwojgiem dzieci na kocia lape, jak powiada mama. Kiedy ja odwiedzam niezmiennie pyta kiedy bedzie prawdziwy slub. Odpowiadam, ze nigdy, bo moi dwaj bracia ze slubami koscielnymi sa juz po rozwodach, a moje slubowanie cywilne (wobec zony, a nie wobec boga) okazalo sie trwalsze. Sugeruje zachowac chrzescijanskie milosierdzie dla Twojej mamy, bowiem obiektywnie musi miec ona duze poczucie winy wobec proboszcza i swojego boga, ze nie wychowala Ciebie "na czlowieka". Taka pozycja "low profile" przynosi najmniej szkod w ukladach rodzinnych. > Do marmura: Wiesz, czytałam "Szerszenia" jakieś 20 lat temu, uznałam ze jest nudny, sorry, niewiele mi w pamięciu z niego zostało, jego skandaliczność przebrzmiała 100lat temu.Masz racje, ksiazka literacko nie jest najwyzszych lotow i gdybym byl starszy czytajac ja, to pewnie nie trafilaby do mnie tak mocno. Postawila ona jednak wiele znakow zapytania, na ktore szukalem odpowiedzi przez kolejne lata. > Swoja drogą kiedyś jeden ksiądz (z tej małej grupy mądrych księży o otwartym umyśle) powiedział mi, że nie zna nikogo kto odszedłby od wiary pod wpływem czytania "bezbożnych" książek za to wielu do odejścia skłonił ich własny proboszcz albo katecheta.Zgadzam sie z Toba i madrymi ksiezmi, ktorzy niestety nie nadaja tonu Kosciolowi w Polsce. Dlatego mam mieszane uczucia co do dzialalnosci Rydzykow, Jankowskich itp. Ich inkwizycyjny radykalizm polaryzuje, antagonizuje spoleczenstwo, ale w efekcie odpycha czesc dotychczasowych owieczek od Kosciola. Moim zdaniem Kosciol wiecej na tym straci, niz zyska. Takie same mieszane uczucia musi miec papiez i polscy biskupi, ktorzy jednak konkluduja odwrotnie - widza w Rydzyku per saldo wiecej korzysci dla Kosciola, niz strat. Pozdrawiam
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... Swoja drogą kiedyś jeden ksiądz (z tej małej grupy mądrych księży o otwartym umyśle) powiedział mi, że nie zna nikogo kto odszedłby od wiary pod wpływem czytania "bezbożnych" książek za to wielu do odejścia skłonił ich własny proboszcz albo katecheta. Podana opinia jest autorstwa księdza Tischnera, zmarłego jakiś czas temu znanego teologa i filozofa.
Stach M. G.
|
|
| Nowak (136 punktów) | Ja w pewnym momencie życia stwierdziłam, że nie wierze w Boga, a wszystkie kościelne "rytuały" po prostu mnie męczą. Potem zaczęłam wchodzić na racjonalistę i to pogłębiło moje przekonania na temat religii. Również musiałam przyjąć chrzest, komunię świętą, bierzmowanie i już nie muszę chodzić do kościoła (całe szczęście!), ale NA LEKCJE RELIGII MUSZE UCZESZCZAC!. Moja rodzina, gdyby się dowiedziała, że nie wierzę, wydziedziczyłaby mnie (dobra, przesadzam), ale stałabym się czarna owcą w rodzinie, BO PRZECIIEZ NIE WIERZE Pozdrawiam
|
|
 | | marmur | > Ja w pewnym momencie życia stwierdziłam, że nie wierze w Boga, a wszystkie kościelne "rytuały" po prostu mnie męczą. Potem zaczęłam wchodzić na racjonalistę i to pogłębiło moje przekonania na temat religii. Również musiałam przyjąć chrzest, komunię świętą, bierzmowanie i już nie muszę chodzić do kościoła (całe szczęście!), ale NA LEKCJE RELIGII MUSZE UCZESZCZAC!. Moja rodzina, gdyby się dowiedziała, że nie wierzę, wydziedziczyłaby mnie (dobra, przesadzam), ale stałabym się czarna owcą w rodzinie, BO PRZECIIEZ NIE WIERZE> Pozdrawiam  Czy zastanawialas sie nad tym, czy Twoi koledzy, ktorzy chodza z przekonaniem na religie, postepuja w zyciu bardziej uczciwie, moralnie niz Ty? Dla niektorych (ale czy dla wielu?) religia jest gwarantem ich przyzwoitosci, dla innych parawanem do codziennych swinstw, ktore ksiadz odpusci przy kolejnej spowiedzi. Ateista nie ma "czuwajacego" nad nim boga, co nie zmniejsza, a powinno zwiekszac nasza odpowiedzialnosc moralna za wlasne czyny. Ateizm to nie tylko luz, zwolnienie z koscielnych rytualow, ale i potrzeba zastapienia religinej formy madra trescia zycia. Pozdrawiam
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) | > i już nie muszę chodzić do kościoła (całe szczęście!), ale NA LEKCJE RELIGII MUSZE UCZESZCZAC!. Moja rodzina, gdyby się dowiedziała, że nie wierzę, wydziedziczyłaby mnie (dobra, przesadzam), Jeśli nie obawiasz się wydziedziczenia i już nie musisz chodzić do kościoła to ta rodzina nie jest taka zła. Może warto z nią po prostu porozmawiać.
|
|
| Tofik (5585 punktów) | Odp: Jak odkryłam w sobie ateizm. | Może raczej jak odkryłam w sobie ateizm? Ogólnie rzecz biorąc to nigdy nie potrafiłam się modlić, spałam na mszach  (szczególnie tych wieczornych), nie interesowała mnie wiara, była dla mnie zawsze zbyt skomplikowana, albo po prostu nielogiczna. Wolałam naukę, czytanie książek szczególnie religiach (jak już znudziły mi się przygodowe  ). W końcu zadałam sobie pytanie, czy bóg jest realny, czy on jest taki zły i dobry w jednym, czy musi się wszystko schrzanić mimo modłów ludu... Pytań były setki... Wtedy jeszcze nie potrafiłam sobie do końca odpowiedzieć, nie wiem, może się bałam, bo jednak dziecko łudzące się tym, że nie pójdzie do nieba jak mu wpajali całe życie może się przestraszyć nagłego przeskoku. Później było tylko gorzej: wypadki, choroby, same nieszczęścia o których dobre rozwiązanie już się nawet nie modliłam, bo wiedziałam, że nie było warto. Wtedy, po pół roku od jawnego przed sobą pytania czy bóg istnieje, odpowiedziałam sobie na nie przecząco i to było przyczyną trafienia tutaj. Tu poznałam ludzi takich jak ja (i co z tego, że tylko wirtualnie), miałam więcej argumentów dla samej siebie, a teraz kiedy już ich nie potrzebuje, dla tych, którzy chcą mnie przekonać. Teraz wiem, że nic mnie z tego nie wyciągnie, że nigdy nie wierzyłam, lecz byłam łudzona niebem, bogiem i aniołkami przez rodziców, którzy zostali pochłonięci przez tą pasożytującą na naszej ziemi wiarę.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
 | | tomczesław (37 punktów) | > Może raczej jak odkryłam w sobie ateizm?> Ogólnie rzecz biorąc to nigdy nie potrafiłam się modlić, spałam na mszach (szczególnie tych wieczornych), nie interesowała mnie wiara, była dla mnie zawsze zbyt skomplikowana, albo po prostu nielogiczna. Wolałam naukę, czytanie książek szczególnie religiach (jak już znudziły mi się przygodowe ). W końcu zadałam sobie pytanie, czy bóg jest realny, czy on jest taki zły i dobry w jednym, czy musi się wszystko schrzanić mimo modłów ludu... Pytań były setki... Wtedy jeszcze nie potrafiłam sobie do końca odpowiedzieć, nie wiem, może się bałam, bo jednak dziecko łudzące się tym, że nie pójdzie do nieba jak mu wpajali całe życie może się przestraszyć nagłego przeskoku. Później było tylko gorzej: wypadki, choroby, same nieszczęścia o których dobre rozwiązanie już się nawet nie modliłam, bo wiedziałam, że nie było warto. Wtedy, po pół roku od jawnego przed sobą pytania czy bóg istnieje, odpowiedziałam sobie na nie przecząco i to było przyczyną trafienia tutaj. Tu poznałam ludzi takich jak ja (i co z tego, że tylko wirtualnie), miałam więcej argumentów dla samej siebie, a teraz kiedy już ich nie potrzebuje, dla tych, którzy chcą mnie przekonać. Teraz wiem, że nic mnie z tego nie wyciągnie, że nigdy nie wierzyłam, lecz byłam łudzona niebem, bogiem i aniołkami przez rodziców, którzy zostali pochłonięci przez tą pasożytującą na naszej ziemi wiarę.> "Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" DrobnerInteresujące stwierdzenie. Czyny Lenina, Stalina, Maotsetunga, Bieruta, rewolucjonistów francuzkich, radzieckich meksykańskich, południowoafrykańskich i innych ~~życiów bez Boga~~ faktycznie tę teze potwierdza! A że zginie przy tym tak z 50 milionów. No i co z tego? Przecież gdyby nie zgineli w leninowskich łagrach, stalinowskich kazamatach,( przy których więzienia za cara to bułka z masłem) to mogli zginąć na przykład w wypadkach samochodowych! Czyż nie???
|
|
|  | | Tofik (5585 punktów) | Przepraszam. O czym Ty do mnie mówisz? Czy rozum mówi, żeby zabijać??? Ludzie, których wymieniłeś byli źli, to pewne, ale nie ma różnicy czy wierzyli czy też nie. Ile było wojen o religie i nadal są spory, szczególnie ze strony islamu. I nie zauważasz ile osób ginie w imię wiary? Ludzie, którzy powodują te wojny są bez rozumu i nie potrafią normalnie żyć, a to czy wierzą czy nie nie ma najmniejszego znaczenia, bo zabijają w imię boga lub swojego wymysłu. Niestety tak bywa na tym świecie, ale to nie znaczy, że każdy ateista jest zły, a każdy wierny dobry, jak mi dałeś delikatnie do zrozumienia.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| |  | | stilb (1323 punktów) | > Przepraszam. O czym Ty do mnie mówisz? Czy rozum mówi, żeby zabijać??? Ludzie, których wymieniłeś byli źli, to pewne, ale nie ma różnicy czy wierzyli czy też nie. Ile było wojen o religie i nadal są spory, szczególnie ze strony islamu. I nie zauważasz ile osób ginie w imię wiary? Ludzie, którzy powodują te wojny są bez rozumu i nie potrafią normalnie żyć, a to czy wierzą czy nie nie ma najmniejszego znaczenia, bo zabijają w imię boga lub swojego wymysłu. Niestety tak bywa na tym świecie, ale to nie znaczy, że każdy ateista jest zły, a każdy wierny dobry, jak mi dałeś delikatnie do zrozumienia.> "Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" DrobnerNiestety "gość" pamięta tylko to co chce  . Zaraz ci odpisze że to ludzie wywołują wojny nie religie. Pozdrawiam!
|
|
|  | | maciek (1053 punktów) | >Czyny Lenina, Stalina, Maotsetunga, Bieruta, rewolucjonistów francuzkich, radzieckich meksykańskich, południowoafrykańskich i innych ~~życiów bez Boga~~ faktycznie tę teze potwierdza! A że zginie przy tym tak z 50 milionów. No i co z tego? Przecież gdyby nie zgineli w leninowskich łagrach, stalinowskich kazamatach,( przy których więzienia za cara to bułka z masłem) to mogli zginąć na przykład w wypadkach samochodowych! Czyż nie??? Oczywiscie cywilów w Afganistanie zastrzelili ateiści.
|
|
| |  | | tomczesław |
>Oczywiscie cywilów w Afganistanie zastrzelili ateiści. NIE ,nie ateiści. Najprawdopodobniej ludzie wierzący. Tylko mam do Ciebie jedną prośbę. Policz proszę, ILU ich było, jak długo trwa ten konflikt i na jak dużym obszarze? I weź sytuację PORÓWNYWALNĄ! Zakładam, że obaj NIE DYSPONUJEMY dokładnymi danymi ilu było tych zabitych cywilów i z tego powodu proponuję 100.000. Czy ta liczba jest dla Ciebie za mała, za duża? Jeżeli innna, to wymień ją. Amerykańce napadli na Afganistan bodajże w 2002. W którym miesiącu - nie pamiętam. Mamy więc wojnę 5-cio letnią. Jak czytam w encyklopedii to Afganistan ma powieszchnię 647,5 tyś. km kw. Jakby nie patrzył, dwa razy więcej niż Polska. Weźmy teraz inne miejsce: Półwysep Indochiński. Agresja Czerwonych Kmerów na Kambodże. Czas trwania tejże wojny- ok. 5-ciu lat. Ilość zabitych i pomordowanych - ok. 1 500 000. Oficjalne dane międzynarodowe!!! Jakie porównanie????? 1:15 Poprostu MASAKRA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I to bez uwzględnienia powieszchni - ponad 3 razy mniejszej od Aganistanu i ilości mieszkańców- 13 milionów. Ja NIE TWIERDZĘ że wierzący a konkretniej KATOLICY nie kradli, nie napadali, nie zabijali, nie mordowali nie brali łupów, nie gwałcili, nie wywoływali wojen i innych okrucieństw i obrzydliwości. Katolicy a więc i ja my to robiliśmy i robimy nadal!!!! I będziemy TO robić!!! Twierdzę natomiast że ATEIŚCI wszelkiej maści robili to o WIELE CZĘŚCIEJ i OKROPNIEJ!!! Robili, robią i BĘDĄ ROBIĆ!!!!!!!!! Bo taki jest TEN świat. Bo TACY jesteśmy MY i WY. OBRZYDLIWI!!!! Jeżeli chcesz się policytować na miejsca, czasy, państwa i różnych Wodzów to bardzo proszę!!! Zdejmujemy przyłbice i niech poleje się NET-owska krew. Tylko mam jeszcze jedną do Ciebie prośbę: Staram się jak mogę ale mimo to jeszcze czasami zdaża mi się jakiś ortograficzny bykol. Niech on nie przysłoni wagi problemów. Z poważaniem: tomczesław.
|
|
| | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Policz proszę, ILU ich było [...]? To bez znaczenia, wyjaśnię niżej.
>I weź sytuację PORÓWNYWALNĄ! Moim zdaniem to rozumowanie jest zupełnie bez sensu.
>Zakładam, że obaj NIE DYSPONUJEMY dokładnymi danymi ilu było tych zabitych cywilów i z tego powodu proponuję 100.000. Szacunkowe straty ludności cywilnej w Afganistanie i w Iraku wynoszą 1,5 mln.
>Mamy więc wojnę 5-cio letnią. Jak czytam w encyklopedii to Afganistan ma powierzchnię [...] Istotna jest raczej gęstość zaludnienia.
>Twierdzę natomiast że ATEIŚCI wszelkiej maści robili to o WIELE CZĘŚCIEJ i OKROPNIEJ! Musiałbyś to udowodnić. Mnie się wydaje, że nie dorównaliby żydom czy muzułmanom. W przypadku konfliktu USA versus Bliski Wschód jednym z motywatorów jest religia. Dla Amerykanów jest to islam (jako zła religia), który obwinia się o krzewienie terroryzmu. Tymczasem, przyganiał kocioł garnkowi, a smoli, ponieważ to USA są agresorem (Chomsky mówi o tym w "Pirates and Emperors"), a są państwem niemalże wyznaniowym. W każdym razie chrześcijański fundamentalizm jest tam czymś zwyczajnym.
>Robili, robią i BĘDĄ ROBIĆ! Bo TACY jesteśmy MY i WY. Ja twierdzę, że ateizmem, jako składową systemu wartości, nie ma możliwości się podeprzeć, motywując ludzi do wzajemnej agresji.
>Jeżeli chcesz się licytować na miejsca, czasy, państwa i różnych Wodzów to bardzo proszę! Bardzo chętnie dowiem się, kto, według Ciebie motywował agresję ateizmem.
>Tylko mam jeszcze jedną do Ciebie prośbę: Staram się jak mogę ale mimo to jeszcze czasami zdarza mi się jakiś ortograficzny bykol. Niech on nie przysłoni wagi problemów. Nie przysłoni, ale poprawić trzeba. Chodzi o to, aby czytający nie przyswajali błędnej pisowni. To nie jest szydzenie z Ciebie, tylko troska. Jeśli zechcesz, też na tym skorzystasz. Bardzo nam miło, że się starasz. Unikaj nadmiaru wykrzykników i innych znaków przestankowych.
Iniustitia, sed lex. [PomSTA]
|
|
| | | |  | | tomczesław | >>Policz proszę, ILU ich było [...]? > To bez znaczenia, wyjaśnię niżej. 100, 1000, 100.000, 1 500 00 i to jest dla Ciebie bez znaczenia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie mogę pisać mniej wykrzykników ponieważ są one wyrazem mojego SZOKU. >>I weź sytuację PORÓWNYWALNĄ! > Moim zdaniem to rozumowanie jest zupełnie bez sensu. A moim zdaniem właśnie że ma sens. Jeżeli Ty mówisz, że to jest to udowodnij to!! Albo przynajmniej pokaż na tą okoliczność swoje argumenty. Wszak ich interpretacja może być różna. Ale niech je przynajmniej zobaczę! Ponieważ mówię, że to ma sens, to postaram Ci się go udowodnić lub przynajmniej je pokazać. Teraz dwa pytania. Czy uważasz, że tylko katolicy i inni wierzący dokonywali te wszystkie niecne czyny, które wymieniłem wyżej? Czy jesteś jednak skłonny powiedzieć, że ateiści przeróżnych nacji TEŻ mają udział w tych paskudach? Jeżeli Twoja odpowiedź na pierwsze pytanie jest twierdząca, to dalsza dyskusja mija się z celem. Jeżeli natomiast jest inna, to z przyjemnością będę pisał dalej.( Chociaż nie wiem jaka jest?) W tym miejscu, mogę tylko powtórzyć to co napisałem wcześniej. WSZYSCY mamy udział w tym bagnie, które było kiedyś, jest dzisiaj i będzie jutro. To NASI współwyznawcy (ja ateizm traktuję jako formę wiary w brak Boga - ala to osobny temat.) wywoływali wojny, napadali jedni na drugich. To jest NASZA OBOPÓLNA wina. Z tą różnicą, że to ateiści przeróżnych wyznań tych mordów dokonali więcej i bardziej perfidniej! I właśnie dlatego, żeby to udowodnić, zaproponowałem sytuację PORÓWNYWALNĄ. Oczywiście na tyle porównywalną, na ile jest to możliliwe. Chodziło mi oto, że jedno państwo na jedno. Jeden agresor taki a drugi inny ale jeden na jeden, i który wjęcej nabroił? >>Zakładam, że obaj NIE DYSPONUJEMY dokładnymi danymi ilu było tych zabitych cywilów i z tego powodu proponuję 100.000. > Szacunkowe straty ludności cywilnej w Afganistanie i w Iraku wynoszą 1,5 mln. Chwileczkę. Albo liczymy jeden na jeden albo, jak argumenty przemawiają na naszą (w jedną lub w drugą stronę) niekorzyść, to posiłkujemy się dodatkowymi??? Oto mój dodatkowy: ale nikt w Afganistanie czy Iraku nie WYCINAŁ NA ŻYWCA wątroby swojej ofiary bo ukradła garść ryżu.!!!! Następnie po nacięciu tejże wątroby i wysypaniu z powrotem do worka tego ryżu, upieczenie jej na ognisku i zjedzenie!!!!!! Albo sikanie i oddawanie kału do czaszek swoich ofiar.!!!!!!!!!!!!!!! Ze względu na ograniczoną liczbę znaków przytaczam tylko TE DWA przykłady. No oczywiście możemy się licytować co jest bardziej obrzydliwe. Te czyny, czy to co, wyprawiali Amerykańce ze złapanymi Irakijczykami i osadzonymi w amerykańskich więzieniach. Weź jednak pod uwagę to, że gdy się sprawa rypła i świat zobaczył tych torturowanych Irakijskich więźniów to oprawcy zostali jednak osądzeni i skazani ponieważ to co uczynili jest skrajnie NIENORMALNE w tej cywilizacji, z której się wywodzą. Natomiast u Czerwonych Kmerów i ich wodza Pol-pota to była NORMA. >>Mamy więc wojnę 5-cio letnią. Jak czytam w encyklopedii to Afganistan ma powierzchnię [...] > Istotna jest raczej gęstość zaludnienia. Tak masz rację. Bardziej istotna jest gęstość zaludnienia, ale ta jak wiadomo jest ściśle związana z ilością ludności, o której też wspomniałem. Czyli wyszło to samo tyle, że bardziej rozwlekle. >>Twierdzę natomiast że ATEIŚCI wszelkiej maści robili to o WIELE CZĘŚCIEJ i OKROPNIEJ! Gdyby historia ludzkości kończyła się przed Wielką Rewolucją Francuską to mogliby śmiało powiedzieć że są o niebo ( niebo jako symbol miejsca gdzie nie ma zła ) lepsi od katolików ponieważ TAAAKICH złych uczynków nie robili. Natomiast to co wyprawiał Robespier ze swoimi kamratami w czasie W.R.F. to jest ścinanie głów tyśiącom ludzi za to że byli katolikami. Właśnie od tego zdarzenia, przewaga w NIECZYNIENIU zabójstw i morderstw MASOWYCH jaką mieli Ateiści zaczęła topnieć w oczach. Potem przyszła Wielka Rewolucja Październikowa. Która naprawdę była wielka i to w bardzo wielu sprawach. Mianowicie: Wybuchła w najwjększym państwie na świecie, najpierw. Komuniści t. j. ateiści wymordowali najwięcej pokonanych w historii świata. Przy czym to właśnie oni, Czerwoni Ateiści najpierw jako pierwsi NA ŚWIECIE wybudowali Zespół Obozów Koncentracyjnych na wyspach Sołowieckich a następnie zwieźli tam ludzi i NAKAZALI żyć w takich warunkach, przy których oświeńcimskie baraki to domki letniskowe. Polecam książkę Aleksandra Sołżenicyna pod tytułem: Archipelag Gułag. Hitler przy takich PANACH - ATEISTACH jak Jeżow, Beria, Lenin(pomysłodawca obozów koncentracyjnych), Stalin, to nieudolny uczeń i głupek skończony. Bardzo przepraszam ale jest to trzecia nieprzespana noc z rzędu i po prostu usypiam. Na razie. Podobnie ateiści zachowywali się w czasie Rewolucji Meksykańskiej. > Musiałbyś to udowodnić. Mnie się wydaje, że nie dorównaliby żydom czy muzułmanom. W przypadku konfliktu USA versus Bliski Wschód jednym z motywatorów jest religia. Dla Amerykanów jest to islam (jako zła religia), który obwinia się o krzewienie terroryzmu. Tymczasem, przyganiał kocioł garnkowi, a smoli, ponieważ to USA są agresorem (Chomsky mówi o tym w "Pirates and Emperors"), a są państwem niemalże wyznaniowym. W każdym razie chrześcijański fundamentalizm jest tam czymś zwyczajnym. >>Robili, robią i BĘDĄ ROBIĆ! Bo TACY jesteśmy MY i WY. > Ja twierdzę, że ateizmem, jako składową systemu wartości, nie ma możliwości się podeprzeć, motywując ludzi do wzajemnej agresji. >>Jeżeli chcesz się licytować na miejsca, czasy, państwa i różnych Wodzów to bardzo proszę! > Bardzo chętnie dowiem się, kto, według Ciebie motywował agresję ateizmem.
|
|
| | | |  | | tomczesław | Dla Amerykanów jest to islam (jako zła religia), który obwinia się o krzewienie terroryzmu. A NIE JEST TAK ? Jakoś nie mogę sobie przypomnieć żeby od czasu (a jest to grubo ponad 100 lat) spalenia czarownic z Sagem gdzieś opisano podobny przpadek. Jeżeli znasz takowy to podaj. Obecnie mówienie o teroryźmie jest TOŻSAME z teroryzmem islamskim i żydowskim. Przecież powstanie nowożytnego państwa Izrael jest jednym wielkim aktem agresji wobec Arabów!!! I nie usprawiedliwi tego nawet rezolucja ONZ! Tutaj WIELKI punkt dla ateistów!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tymczasem, przyganiał kocioł garnkowi, a smoli, ponieważ to USA są agresorem państwem niemalże wyznaniowym. Nie przesadzaj! cha. Chyba, że jako wyznanie uznamy prawo do swobodnego obnoszenia się ze swoią wiarą, ateizmem, homoseksualizmem i innymi -IZMAMI.To wtedy tak. Chociaż od zamachów terorystycznych na WTC USA bardzo mocno skręciły w kierunku państwa totalitarnego i to z możliwościami technicznymi o wiele większymi niż Z.S.R.R. Ja na miejscu WSZYSTKICH NIECHRZEŚCIJAN , byłbym przerażony tempem z jakim w USA ZNIKAJĄ ostatnie swobody obywatelskie!!! W każdym razie chrześcijański fundamentalizm jest tam czymś zwyczajnym. Kompletny absurd! Po prostu piramidalny. Ponieważ gdyby tak było jak mówisz, to przynajmniej RAZ w miesiącu słyszelibyśmy, że tu czy tam (ale wszystko w USA) wybuchła jakaś bomba lub grupa chrześcijan fundamentalistów ( ja jestem chrześcijańskim fundamentalistą) napadła na inną grupę n.p. ateistów. Ponieważ nic takiego się nie dzieje, to twoje twierdzenie o jego istnieniu jest KŁAMSTWEM. > Ja twierdzę, że ateizmem, jako składową systemu wartości, nie ma możliwości się podeprzeć, motywując ludzi do wzajemnej agresji. A co powiesz na to: trzeba. Chodzi o to, aby czytający nie przyswajali błędnej pisowni. To nie jest szydzenie z Ciebie, tylko troska. Jeśli zechcesz, też na tym skorzystasz. Bardzo nam miło, że się starasz. Unikaj nadmiaru wykrzykników i innych znaków przestankowych. Powiem tak: jest to najlepsza motywacja dla mnie jaką słyszałem w życiu!!!!!!!! Przy niej chowają się wszystkie nagabywania pani od polskiego!!!!!!!!! O.K.
|
|
| | | | |  | | tomczesław | O jej! Zniknął mi cały cytat. A jest on taki: J.Stalin ~~O Leninie i leniniźmie~~ Książka i Wiedza 1949r.
|
|
| | | | | |  | | qwertyuiop |
Kto mi podpowie dlaczego po raz drugi zniknął mi cały cytat???
|
|
| | | | | | |  | | tomczesław |
Piszę go po raz trzeci!
J.Stalin
|
|
| | | | | | | |  | | tomczesław | Zniknął po raz trzeci. Poddaje się.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Zniknął po raz trzeci. Poddaje się. Powinien być w internecie - daj linka.
Iniustitia, sed lex.
|
|
| | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >NIE ,nie ateiści. Najprawdopodobniej ludzie wierzący. Tylko mam do Ciebie jedną prośbę. Policz proszę, ILU ich było, ... itd. Jeśli dobrze zrozumiałem, to dobroczynne oddziaływanie religii na umysł polega m. in. na tym, że teista, gdy zacznie mordować, uśmierci mniej ludzi, niżby to uczynił będąc niewierzącym. A poza tym, wszystko to nie dotyczy właściwego tematu, który moim zdaniem jest znacznie ciekawszy niż dygresja o wartości religii. I tylko żal, że tak wielu (ja też!) dało się wciągnąć w te bajdurzena.
Stach M. G.
|
|
| A.Wielogórska | Odp: Jak stales sie ateista? | Ja nigdy nie chodziłam z moja rodziną do kościoła, ale gdy byłam mała nie wiedziałam co to znaczy wierzyć albo być ateistą, do tego babcia zawsze gdy do niej przychodziłam kazała mi chodzić do koscioła i modlić się, zresztą do tej pory to robi ale jakos udaje mi się tego unikać.A że jestem ateistką stwierdziłam mąjac lat...hmmm może z 12? w każdym razie stało się to niedawno.teraz żałuję, że tak późno.
Gdy wycięte zostanie ostatnie drzewo, zatruta zostanie ostatnia rzeka i zginie ostatnia ryba, odkryjemy wreszcie, że nie można jeść pieniędzy.
|
|
| Kajka (129 punktów) | Moja rodzina nie była zbyt religijna, nie chodzą do kościoła, tylko na Boże Narodzenie i na Wielkanoc, ew. ślub, chrzest, komunia w rodzinie. Jednak po ujawnieniu mojego ateizmu natknełam się na zadziwiający opór. Miałam chrzest i komunię, chodziłam regularnie do kościoła między 11 a 13 rokiem życia, znałam na pamięć wszystkie teksty mówione na mszy. Potem miałam iść do bierzmowania, mieliśmy się uczyć 100 pytań i odpowiedzi dotyczących kościoła. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki klapki mi spadły z oczu. Zrozumiałam, że jest to jedna wielka BZDURA. Nie poszłam do bierzmowania, jeszcze wtedy nie określając się jako ateistka. Rok później trafiłam w internecie na strony o ateizmie i wtedy zrozumiałam, że nie wierzę. Dziś, po 10 latach, jestem zadeklarowaną ateistką o czym wie cała rodzina i znajomi, rok temu dokonałam apostazji.
|
|
 | | tomczesław (37 punktów) | >Moja rodzina nie była zbyt religijna, nie chodzą do kościoła, tylko na Boże Narodzenie i na Wielkanoc, ew. ślub, chrzest, komunia w rodzinie. Jednak po ujawnieniu mojego ateizmu natknełam się na zadziwiający opór. >Miałam chrzest i komunię, chodziłam regularnie do kościoła między 11 a 13 rokiem życia, znałam na pamięć wszystkie teksty mówione na mszy. Potem miałam iść do bierzmowania, mieliśmy się uczyć 100 pytań i odpowiedzi dotyczących kościoła. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki klapki mi spadły z oczu. Zrozumiałam, że jest to jedna wielka BZDURA. Nie poszłam do bierzmowania, jeszcze wtedy nie określając się jako ateistka. Rok później trafiłam w internecie na strony o ateizmie i wtedy zrozumiałam, że nie wierzę. Dziś, po 10 latach, jestem zadeklarowaną ateistką o czym wie cała rodzina i znajomi, rok temu dokonałam apostazji. Tak Ci się tylko wydaje że zrozumiałaś. Ja też odmówiłem bierzmowania, wyzwałem proboszcza od ździercy, nie za plecami ale prosto w oczy mu to powiedziałem na swoim własnym ślubie!! Też nie podoba mi się baaardzo duuużu. No i co z tego? Za wiarę w Boga jestem w stanie umrzeć. Czy to coś dowodzi??? Nic. Absolutnie nic.
|
|
|  | | marmur |
>Ja też odmówiłem bierzmowania, wyzwałem proboszcza od ździercy, nie za plecami ale prosto w oczy mu to powiedziałem na swoim własnym ślubie!! Też nie podoba mi się baaardzo duuużu. No i co z tego? Za wiarę w Boga jestem w stanie umżeć. Czy to coś dowodzi??? Nic. Absolutnie nic. Jako ateista bardzo szanuje ludzi wierzacych, jezeli sa myslacy i widza grzechy pychy, chciwosci, falszywego swiadectwa itd itd, popelniane przez ksiezy, takich samych smiertelnikow jak wszyscy inni, ktorzy winni miec wyzsze wymogi moralne najpierw wobec siebie. Z takimi wierzacymi swiat bylby lepszy.
|
|
| |  | | tomczesław (37 punktów) | >>Ja też odmówiłem bierzmowania, wyzwałem proboszcza od ździercy, nie za plecami ale prosto w oczy mu to powiedziałem na swoim własnym ślubie!! Też nie podoba mi się baaardzo duuużu. No i co z tego? Za wiarę w Boga jestem w stanie umżeć. Czy to coś dowodzi??? Nic. Absolutnie nic. >Jako ateista bardzo szanuje ludzi wierzacych, jezeli sa myslacy i widza grzechy pychy, chciwosci, falszywego swiadectwa itd itd, popelniane przez ksiezy, takich samych smiertelnikow jak wszyscy inni, ktorzy winni miec wyzsze wymogi moralne najpierw wobec siebie. Z takimi wierzacymi swiat bylby lepszy. >Ja też szanuję uczciwych ateistów. Powiem więcej: wolę 1 uczciwego ateistę niż 10 fałszywych katolików. Jest tylko jedno pytanie. Co to znaczy być uczciwym? I nie tylko ateistą ale w ogóle? Moim zdaniem być uczciwym, to znaczy, że jeżeli o jakimś jednym człowieku z danej grupy ludzi mówię źle bo on źle robi czy robił i takie są fakty, i nie ma co temu zaprzeczać, to koniecznie muszę przyjżeć się innym, bo być może, są wśród nich tacy którym się SŁOWA UJMY nie należą. I wówczas, gdy o jednym mówiłem źle BO ON BYŁ ZŁY, a o takim co jest dobry nic nie powiem, to wówczas popełniam moralne nadużycie. Mam do Ciebie pytania. Czy sam, osobiście, dobrze przyjżałeś się innym? Czy też NIENAWIŚĆ nie pozwala zobaczyć ci innych, tych może nie doskonałych ale i też nie takich złych. A może znajdzie się też i kilku dobrych??
|
|
| | |  | | marmur (26 punktów) | >>Ja też szanuję uczciwych ateistów. Powiem więcej: wolę 1 uczciwego ateistę niż 10 fałszywych katolików. Jest tylko jedno pytanie. Co to znaczy być uczciwym?
Dla mnie uczciwosc to traktowanie innych w taki sposob, w jaki chcialbym zeby mnie ludzie traktowali. To regula gry miedzy ludzmi zwana na boisku sportowym "fair play". Uczciwosc to jednak nie dawane sobie prawo oceniania drugich ludzi. Wsrod rownych sobie (graczy na boisku) nikt z nich nie moze byc sedzia; jest nim arbiter z gwizdkiem. Ludzie zbyt czesto przyjmuja nieuprawniona role arbitrow wobec drugich ludzi. Jest to tym bardziej niezrozumiale dla mnie wsrod wierzacych, ktorzy jakze czesto zapominaja slowa "kto jest bez grzechu, niech podniesie na mnie kamien". Przyznam jednak, ze to bardzo ludzkie oceniac (negatywnie) innych ludzi, bo to zawsze poprawia nasze ego, bo wydaje nam sie ze jezeli kogos ponizymy to sami stajemy sie lepsi, wywyzszeni. Byc uczciwym to nie tyle oceniac ludzi, co ich postepki, slowa, ale taka sama miara jaka oceniamy siebie. Majac takie przekonania przyznam tez, ze nie zawsze udaje mi sie czynami byc z nimi w zgodzie.
|
|
| | | |  | | tomczesław (37 punktów) | >>>Ja też szanuję uczciwych ateistów. Powiem więcej: wolę 1 uczciwego ateistę niż 10 fałszywych katolików. Jest tylko jedno pytanie. Co to znaczy być uczciwym? >Dla mnie uczciwosc to traktowanie innych w taki sposob, w jaki chcialbym zeby mnie ludzie traktowali. To regula gry miedzy ludzmi zwana na boisku sportowym "fair play". Uczciwosc to jednak nie dawane sobie prawo oceniania drugich ludzi. Wsrod rownych sobie (graczy na boisku) nikt z nich nie moze byc sedzia; jest nim arbiter z gwizdkiem. Ludzie zbyt czesto przyjmuja nieuprawniona role arbitrow wobec drugich ludzi. Jest to tym bardziej niezrozumiale dla mnie wsrod wierzacych, ktorzy jakze czesto zapominaja slowa "kto jest bez grzechu, niech podniesie na mnie kamien". Przyznam jednak, ze to bardzo ludzkie oceniac (negatywnie) innych ludzi, bo to zawsze poprawia nasze ego, bo wydaje nam sie ze jezeli kogos ponizymy to sami stajemy sie lepsi, wywyzszeni. Byc uczciwym to nie tyle oceniac ludzi, co ich postepki, slowa, ale taka sama miara jaka oceniamy siebie. Majac takie przekonania przyznam tez, ze nie zawsze udaje mi sie czynami byc z nimi w zgodzie. Oceniać drugich ludzie nie ale ich czyny tak. I to zdecydowanie tak! Bo jeżeli byśmy nic nie oceniali, nikogo nawet nie przyganiali (czasem) to nie wtym świecie.
|
|
|  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >[...]jestem w stanie umżeć.
Nie krępuj się; im szybciej, tym lepiej...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) | > >[...]jestem w stanie umżeć.> Nie krępuj się; im szybciej, tym lepiej... Choć i tak niczego to nie dowiedzie.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Choć i tak niczego to nie dowiedzie.  Wiem, wiem. Donkiszoteria. Ale ten typ już tak ma, niestety... > PozdrawiamWzajemnie i, jak zwykle, serdeczniej. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | tomczesław | >>[...]jestem w stanie umżeć. Michale Aleksy Mentraku i inni cenzorzy. Jesteście oszustami.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja nie powiedziałem tak, jak wy TO NAPISALIŚCIE.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jeżeli nie widzicie tej drobnej acz najistotniejszej różnicy to poprosić ósmoklasistę. To wam wytłumaczy!!!!! Ale nie! wy nie jesteście tępi. Jesteście po prostu CENZORAMI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
| Osnowa | Ateizm to światopogląd moich rodziców. O bogu najpierw dowiedziałam się więc, że go nie ma.
Rodzicom z czasem się odwidziało. Określili to jako agnostycyzm.
Dziś, jak sądzę, nie mają już z tym problemu.
Ja w międzyczasie dorosłam.
|
|
 | smietana8 (19 punktów) (zablokowany) | >Ateizm to światopogląd moich rodziców. O bogu najpierw dowiedziałam się więc, że go nie ma. >Rodzicom z czasem się odwidziało. Określili to jako agnostycyzm. >Dziś, jak sądzę, nie mają już z tym problemu. >Ja w międzyczasie dorosłam.
jednym słowem brak pozytywnych wzorców
|
|
|  | | Archi (547 punktów) | > >Ateizm to światopogląd moich rodziców. O bogu najpierw dowiedziałam się więc, że go nie ma.> >Rodzicom z czasem się odwidziało. Określili to jako agnostycyzm.> >Dziś, jak sądzę, nie mają już z tym problemu.> >Ja w międzyczasie dorosłam.> jednym słowem brak pozytywnych wzorców> ateizm i agnostycyzm to jak najbardziej pozytywne wzorce 
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| sepulturek (109 punktów) | Witam, ja się nie stałem ateistą. Być może jeszcze nie. Nadal określam swoją postawę jako agnostyczną. Niemniej do ok. 14-15 roku życia byłem osobą wierzącą, katolikiem. Potem coś pękło, ponieważ krytycznie spojrzałem na kościół (jako instytucję). Następnie przyszło poznawanie innych poglądów, stanowisk, teorii, itp. Nadal poszukuję, choć kieruję się powoli w stronę ateizmu. NIe neguję w pełni istnienia istoty ponad naturalnej, ale w stanowczo sprzeciwiam się wszelkim formom religii.
|
|
| Zgoodeck (38 punktów) | A w moim przypadku nie było łatwo - wychodzi tu niezawodny patent Kościoła na zatrzymywanie przy sobie wątpiących, tj. strach. Do może 13 roku to, że bóg istnieje nie podlegało wątpliwości; to poczucie zaszczepiło się jak wirus, nie jestem pewien, czy nawet jako tako zdawałem sobie sprawę z tego, że są ludzie niewierzący w boga. Aż przeczytałem pewną książkę. Co prawda prezentowała ona dosyć naciąganą teorię spiskową, ale dosyć wyraźnie zaznaczono w niej wyższość nauki nad religią, to, że religia nie jest do niczego potrzebna. Wtedy po raz pierwszy coś się we mnie odezwało-"Boga może nie być...", a potem "Niee..." "Dlaczego?" ".. bo nie". Panicznie bałem się tego, że mógłbym umrzeć "na zawsze". Ale mur został naruszony. A potem trafiłem tu. Zacząłem od tekstów traktujących o Biblii i wreszcie zrozumiałem, że żyłem jak z wymyślonym przyjacielem, wierzyłem bo tak było wygodnie. Zerwałem pępowinę. Od chyba roku jestem ateistą i czuję się z tym lepiej niż podczas jakiejkolwiek modlitwy. Co najlepsze, gdy się do tego przyznałem w gronie znajomych, okazało się, że nie jestem jedyny. "Ty też nie wierzysz? Fajnie. Ej, wchodziłeś kiedyś na taką stronę Racjonalista?" Aha. Chciałbym serdecznie podziękować przy okazji panu Mariuszowi Agnosiewiczowi. Bez żadnej przesady, Pańskie teksty zmieniły moje życie
|
|
| placownik (17853 punktów) |
Troszkę off topic, ale chyba warto wiedzieć, że książka, która zrobiła na Tobie takie wrażenie, była kiedyś lekturą szkolną.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | marmur | > Troszkę off topic, ale chyba warto wiedzieć, że książka, która zrobiła na Tobie takie wrażenie, była kiedyś lekturą szkolną. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli Nie wiedzialem tego, ale to mnie nie dziwi, bo w glebokiej gomulkowszczyznie taka ksiazka byla jak najbradziej na miejscu. Co mnie z perspektywy lat troche jeszcze dziwi to fakt, ze w tamtych czasach ludzie byli bardziej "przywiazani" do religii (wstyd, a bardziej obawa, aby przyznac sie w religijnej rodzinie ze nie wierzy sie w boga), niz dzis. Wynika to chyba ze ewolucji spoleczenstwa, demokratyzacji i wyzwalania sie mlodego, a doroslego juz pokolenia spod wiezow swoich ojcow i tych ich tradycji, ktore we wspolczesnosci obciazaja raczej, niz pomagaja.
|
|
| less | Połowa rodziny katolicka (strona matki). Druga połowa niereligijna (strona ojca). Od najwcześniejszego dzieciństwa w stosunku do tej pierwszej odczuwałem niechęć czy wręcz obrzydzenie. To rodzina ojca nauczyła mnie racjonalnego spoglądania w życie, dzięki czemu zrozumiałem że budowa ludzkości na fundamencie iluzji to nasze największe nieszczęście. Ani przez sekundę swego życia nie byłem religiantem i jestem z tego dumny. Jestem za to bardzo wdzięczny rodzinie ojca, zwlaszcza dziadkowi i sporo starszemu kuzynowi.
|
|
 | smietana8 (19 punktów) (zablokowany) | >Połowa rodziny katolicka (strona matki). Druga połowa niereligijna (strona ojca). Od najwcześniejszego dzieciństwa w stosunku do tej pierwszej odczuwałem niechęć czy wręcz obrzydzenie. To rodzina ojca nauczyła mnie racjonalnego spoglądania w życie, dzięki czemu zrozumiałem że budowa ludzkości na fundamencie iluzji to nasze największe nieszczęście. Ani przez sekundę swego życia nie byłem religiantem i jestem z tego dumny. Jestem za to bardzo wdzięczny rodzinie ojca, zwlaszcza dziadkowi i sporo starszemu kuzynowi.
człowieku od czego masz rozum sumienie masz?
myśl trochę jaki sens miałoby życie kończące się na tym świecie
Czym różniłoby się od zycia bydlęcia?
|
|
|  | | Archi (547 punktów) | >człowieku od czego masz rozum >sumienie masz? >myśl trochę >jaki sens miałoby życie kończące się na tym świecie >Czym różniłoby się od zycia bydlęcia? sam pomyśl: czym się różni życie człowieka od życia bydlęcia? podpowiedź: ani religia ani pojęcie Boga nie są potrzebne, aby dostrzec na czym polega różnica w życiu przeciętnej krowy i przeciętnego człowieka. zachęcam do myślenia.
15% przypadków depresji kończy się zgonem.
|
|
| wyszpolski (447 punktów) | Swego czasu byłem gorliwym katolikiem i oburzałem się na kolegów wychodzących z mszy przed końcem. A Ci którzy zamiast na mszę chodzili do parku napawali mnie obrzydzeniem. Podobnie oburzył mnie za jakiś czas fakt że ktokolwiek śmiał mi podawać jako fakty i prawdę wierzenia przekazywane dawno temu z ust do ust i świadectwa (dotyczące Jezusa) "na gębę". Miałem wtedy 10 albo 11 lat i byłem w głębokim szoku że ktokolwiek śmiał mnie indoktrynować bez poinformowania że być może tak nie było. Na szczęście rodzice nie widzieli w tym problemu i kolejne niedzielne poranki spędzałem przed telewizorem.
|
|
Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > Proponuje nowy watek, w ktorym mowilibysmy sobie w jaki sposob stalismy sie ateistami<A po co taki wątek, gdy zawsze ateistami staje się w ten sam sposób? Włazi plemnik do jaja, coś tam się w środku kitłasi i już ateista jest. Później może zamienić się w teistę, lub ateistą pozostać, lecz fakt stawania się ateistami jest niezmienny  .
|
|
 | | marmur |
> A po co taki wątek, gdy zawsze ateistami staje się w ten sam sposób?> Włazi plemnik do jaja, coś tam się w środku kitłasi i już ateista jest. Później może zamienić się w teistę, lub ateistą pozostać, lecz fakt stawania się ateistami jest niezmienny .Tak, czlowiek rodzi sie czystym, ale szybko zbrukany zostaje swiecona woda. Okres ateizmu jest wiec zwykle bardzo krotki, bo od chwili chrztu owieczka ma elektrycznego pastucha, ktory zakresla granice swobody jej poruszania. Moje pytanie kierowalem do tych, ktorym udalo sie przekroczyc te granice, mimo ze wiazalo sie to z niemilym popieszczeniem przez prad.
|
|
|  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>Tak, czlowiek rodzi sie czystym, ale szybko zbrukany zostaje swiecona woda<
Nie każdy. W końcu chrześcijan jest na Ziemi mniejszość. Inne metody "brukania" są bardziej barbarzyńskie, jak rzezanie kozikiem końcówki ptaszka (brrrr, dobrze, że nie miałem dzikusów w rodzie, czyli pejsatych przodków)
|
|
| |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Tak, czlowiek rodzi sie czystym, ale szybko zbrukany zostaje swiecona woda< >Nie każdy. W końcu chrześcijan jest na Ziemi mniejszość. >Inne metody "brukania" są bardziej barbarzyńskie, jak rzezanie kozikiem końcówki ptaszka (brrrr, dobrze, że nie miałem dzikusów w rodzie, czyli pejsatych przodków)
Pleciesz rasistowskie brednie.
Obrzezanie mężczyzn od dawien dawna jest procedurą medyczną. Np. w USA jeszcze niedawno poddawano obrzezaniu większość noworodków płci męskiej, często bez pytania rodziców o zgodę. Robiono to ze względów higienicznych - obrzezanemu mężczyźnie łatwiej utrzymać czystość (przy założeniu ze faceci specjalnie o higienę nie dbają... trochę to przykre, zakładać że dzieciak jak podrośnie będzie brudasem). O ile sie nie mylę ta moda w Stanach trochę osłabła, niemniej żyje już parę pokoleń Amerykanów którzy są obrzezani bez religijnego powodu i ciągle ich przybywa. Obecnie prowadzone są na świecie przez różne organizacje medyczne kampanie na rzecz obrzezania mężczyzn, ponieważ część lekarzy jest zdania (zdaje się że dowody nie są jednoznaczne) że zmniejsza ono prawdopodobieństwo zarażenia się HIV a także przenoszenia wirusa brodawczaka (powoduje m.in. raka szyjki macicy u kobiet które zarażają się przeważnie od mężczyzn).
W Polsce również mógłbyś zostać obrzezany "medycznie" gdybyś miał np. stulejkę.
|
|
| | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Pleciesz rasistowskie brednie.> Obrzezanie mężczyzn od dawien dawna jest procedurą medyczną.<Ale ja nie pisałem teraz o pozbawieniu napletka przez wykwalifikowanego lekarza w higienicznych warunkach ze względów zdrowotnych, tylko o obrzydliwym, barbarzyńskim, niehigienicznym okaleczaniu brudnym paznokciem ptaszka niewinnego dzieciątka dokonywanym przez dzikich i prymitywnych potomków bliskowschodnich pastuchów, zwanych w skrócie Żydami: "Po odmówieniu modlitw, w dniu wykonywania brit mila (obrzezania) kwaterin zanosi dziecko do miejsca gdzie ma być obrzezane, odbiera je kwater przy wtórze wersetów śpiewanych przez ojca, mohela i gości. Dziecko jest dawane na chwile na krzesło Eliasza, a następnie na kolana sandeka. Póżniej mohel odpowiednio dziecko układa, przy czym sandek trzyma jego nóżki mocno. Następnie mohel bierze napletek między palce, albo zaciska narzędziem o krztałcie liry, i wtedy odmawia błogosławieństwo. Gdy już napletek jest już usunięty, Mohel recytuje błogosławieństwo ".... Który nakazałeś przyłączyć nowo narodzonych do przymierza naszego ojca Awrahama". kolejnym krokiem mohela jest odciągając do tyłu wewnetrzna część napletka, rozrywa ja paznokciami, odsłaniając tym samym żołędz. Ostatnią częścią obrzezania jest mecyca, polega ona na tym że mohel sprawdza czy krew odpływa swobodnie (aktualnie robione jest to za pomocą szklanej rurki)." www.geocit(*)czny/cykl_zycia_obrzezanie.htmJeszcze raz: "odciągając do tyłu wewnetrzna część napletka, rozrywa ja paznokciami" OBRZYDLISTWO DZIKICH PRYMITYWÓW.
|
|
| | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Dodam jeszcze, że ci sami ludzie, którzy oburzają się na okrucieństwo tych dzikusów, którzy dokonują obrzezania dziewczynek, ani pisną o okrucieństwie żydowskich dzikusów obrzezujących tak prymitywnymi metodami chłopców. Cholerna dwulicowość.
|
|
| | | | |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Dodam jeszcze, że ci sami ludzie, którzy oburzają się na okrucieństwo tych dzikusów, którzy dokonują obrzezania dziewczynek, ani pisną o okrucieństwie żydowskich dzikusów obrzezujących tak prymitywnymi metodami chłopców.
O kurcze.. czemu od razu nie napisałeś, że Żydzi kilkuletnim chłopcom obcinają 3/4 penisa i zszywają ciasno skórę dookoła? To zmienia postać rzeczy. To faktycznie jest właściwie to samo co obrzezanie kobiet. Żadnej różnicy. Sorry, człowiek się całe życie uczy.
>Cholerna dwulicowość.
Rozumiem że obrzezanie noworodków (z których żaden nic potem nie pamięta) budzi w tobie odrazę, obrzezanie zas kilkuletnich chłopców (islam) juz nie bardzo?
|
|
| | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>Rozumiem że obrzezanie noworodków (z których żaden nic potem nie pamięta) budzi w tobie odrazę, obrzezanie zas kilkuletnich chłopców (islam) juz nie bardzo?<
1. A ja z twojej wypowiedzi rozumiem, że według ciebie można śmiało maltretować noworodki (byle nie zabić i nie okaleczyć trwale), bo "żaden potem nic nie pamięta". To co, idziesz dziś w nocy na oddział położniczy potorturować noworodki pod nieobecność śpiących mam i położnych?
2. Każde okaleczanie budzi we mnie odrazę. Nie tylko obrzezanie noworodków u pejsatych dzikusów z bardzo Bliskiego Wschodu rodem, ale i obrzezanie starszych chłopców u muzułmańskich dzikusów ze Wschodu nieco odleglejszego, choć też Bliskiego. A nawet odrazę wzbudza kaleczenie psów przez obcinanie im ogonów i uszu - mój wyżeł był jedynym nie okaleczonym w okolicy i na głupie pytania właścicieli innych wyżłów "czemu nie ma obciętego ogona?" odpowiadałem "bo nie jestem sadystą, jak ty, łachu"
|
|
| | | | | | |  | | Osnowa | >mój wyżeł był jedynym nie okaleczonym w okolicy i na głupie pytania właścicieli innych wyżłów "czemu nie ma obciętego ogona?" odpowiadałem "bo nie jestem sadystą, jak ty, łachu" Jestem za, a nawet przeciw. Nie tylko należy zaprzestać zwierząt okaleczania, ale i ich posiadania.
|
|
| | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Nie tylko należy zaprzestać zwierząt okaleczania, ale i ich posiadania.<A to drugie czemu? Mój kumpel wyżeł nie wyraził chęci obcinania jego ogona, ale też nie wyraża chęci opuszczenia mego towarzystwa. No po prostu non stop łazi za mną jak pies
|
|
| | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Niezły musi być z niego zbok.<Co to, to nie. Leci na suczki, mnie w tych sprawach na szczęście ignorując
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Osnowa | > Leci na suczki, mnie w tych sprawach na szczęście ignorując  Właśnie: a Ty mu ograniczasz dostęp do suczek (i właściciele suczek też). A przecież to suczki nadają jego psiemu życiu sens. Bez suczek - pieskie życie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Właśnie: a Ty mu ograniczasz dostęp do suczek<Co za niesprawiedliwa potwarz! Pomagam mu w delikatnej psio-suczej materii jak tylko potrafię. Ma już ponad czterdziestkę znanych potomków. Wręcz w tym temacie panuje w naszych stosunkach bilateralnych wybitna nierównowaga - bo ja mu już wiele apetycznych suczek naraiłem, a on mi jeszcze celowo żadnej chętnej kobitki na smyczy nie przyprowadził
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Osnowa | > ja mu już wiele apetycznych suczek naraiłem, a on mi jeszcze celowo żadnej chętnej kobitki na smyczy nie przyprowadził  Pewnie nie ma Cię za wartościowego reproduktora.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | smietana8 (19 punktów) (zablokowany) | > >ja mu już wiele apetycznych suczek naraiłem, a on mi jeszcze celowo żadnej chętnej kobitki na smyczy nie przyprowadził  > Pewnie nie ma Cię za wartościowego reproduktora.  erotomani, a fee bo do koncika postawię
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Pewnie nie ma Cię za wartościowego reproduktora.<Ależ tłumaczyłem gadzinie, że ma przyprowadzać nie w celu reprodukcji którą w takich sytuacjach nie jestem zainteresowany, tylko wykonywania pewnych czynności, które również do reprodukcji mogą służyć - a ten nic, tylko mi czasem ustrzelone kaczki aportuje - a czy ja jestem kaczorem - nekrofilem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Osnowa | > ...czy ja jestem kaczorem - nekrofilem?  Skądże! Tyle, że jako mniej rasowy od własnego psa masz i mniejsze niż on wzięcie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Tyle, że jako mniej rasowy od własnego psa masz i mniejsze niż on wzięcie.<Na kłopoty z "wzięciem" nie narzekam. Tylko o obiekty "wzięcia" muszę się troszczyć sam, a przecież mógłby łyżew czasem jakąś ponętną blondyneczkę mi na smyczy (i w kagańcu, nie przepadam za babskim gadulstwem  ) przyprowadzić, prawda?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Osnowa | > mógłby łyżew czasem jakąś ponętną blondyneczkę mi na smyczy...I tu temat co gorsze: być Twoim psem ~/\/\  czy kochanką \  /?
|
|
| Jan B (383 punktów) | Powinien powstać nowy dział forum, o nazwie "osobiste wywody i żale". Umieszczanie takich bzdetów w dziale "kultura" świadczy o zaniku kultury właśnie.
|
|
 | | marmur | >Powinien powstać nowy dział forum, o nazwie "osobiste wywody i żale". Umieszczanie takich bzdetów w dziale "kultura" świadczy o zaniku kultury właśnie. Panie Janie, dlaczego zmiany swiatopogladowe w spoleczenstwie nie sa Pana zdaniem zmianami kulturowymi, a okreslenie "bzdety" jest slowem pasujacym w dziale "kultura"?
|
|
|  | | Jan B (383 punktów) | Tu nie ma żadnych zmian światopoglądowych, tu są historie rodzinne. Naprawdę nie ma jak tego podciągnąć pod kulturę, ani nawet społeczeństwo. Musiałaby mieć miejsce jakaś naukowa analiza.
|
|
| |  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Tu nie ma żadnych zmian światopoglądowych, tu są historie rodzinne. Naprawdę nie ma jak tego podciągnąć pod kulturę, ani nawet społeczeństwo. Musiałaby mieć miejsce jakaś naukowa analiza.
My jesteśmy społeczeństwem. Opisujemy z perspektywy jednostki - członka społeczeństwa nasz ze społeczeństwem doświadczenia, nasze w nim miejsce lub w tym przypadku - często jego brak.
"Historie rodzinne"- ileż w tym pogardy. Rodzina nie jest wszak częścią społeczeństwa, prawda? A jeżeli nawet jest, to tą "niepoważną" częścią.
Forum dyskusyjne to miejsce gdzie każdy może się wypowiedzieć, nawet jeżeli jego spojrzenie na temat jest mało naukowe, subiektywne, nacechowane emocjonalnie. A może zwłaszcza wtedy.
Naukowe analizy mają swoje miejsce w innych działach tego serwisu. Swoją drogą ten wątek wydaje sie byc dobrym materiałem do naukowej analizy. Oczywiście pod warunkiem że ktoś nas jednak za część tego "społeczeństwa" łaskawie uzna.
|
|
| | |  | | Jan B (383 punktów) | Jesteśmy też historią więc umieśćmy cały wątek na serwisie historycznym. Jesteśmy piśmiennictwem więc na literackim. Jesteśmy ludźmi więc na humanistycznym. itd.
Nie mam pogardy dla historii rodzinnych, po prostu to jest dla mnie coś, o czym kulturalny człowiek rozmawia ze znajomymi, zamiast obwieszczać w publicznym miejscu.
>Naukowe analizy mają swoje miejsce w innych działach tego serwisu. Świetnie to Pani ujęła. Widzę że szukamy zupełnie innych wrażeń, więc idę szukać dalej.
|
|
| głos z szafy | Jak stałem się ateistą? Kiedy?
1) Pomyślałem. I od tamtego momentu zerwałem z religią.
2) Myśląc, zrozumiałem, do czego byłaby mi potrzebna, ale do religii nie wróciłem. Nie potrafię się oszukiwać, okłamywać, ani wmawiać sobie, że prawdą jest to, co nią nie jest.
3) Mnie jest ciężko. W naszym kraju dla większości społeczeństwa ateista jest kimś gorszym, bądź - przynajmniej - innym. Za przykład podam reakcję mojej znajomej, która oburzyła się pogrzebem dla ateisty - sądziła, że takim (w jej rozumieniu: zwyrodnialcom) żaden pochówek się nie należy. Uderzyło mnie to. Przytoczona historia dobitnie ukazuje, jak dalece zacofani są niektórzy katolicy (bo katoliczką mianowała się znajoma), a niestety z podobnymi sytuacjami stykałem się niejednokrotnie.
4) Wykroczę dalece poza temat, dodam: choć świadomość jednoczesnej śmierci psychicznej (mojego "ja") wraz z śmiercią ciała przeraża mnie, to nie potrafię uciec w coś, czego nie sposób namacalnie, za życia udowodnić, czyli w przykładową katolicką wizję zaświatów; boli mnie to, że odejdę i już nie wrócę, bo tylko to życie mam, jednak nie potrafię uwierzyć w stek bzdur (ja to tak odbieram) rzucanych przez religie; nie zakładam życia po śmierci, lecz pomimo że mianuję się ateistą - tak jak każdy człowiek - mam uśmiercany przez rozum promyk nadziei, że jednak czegokolwiek po śmierci dostąpię.
PS. Tego nie da się ukryć. Najzagorzalszy nawet ateista chciałby żyć po śmierci. Stanowisko ateisty zakłada jednak, że: boga nie ma i po śmierci niczego nie będzie. Tak i mnie rozsądek podpowiada.
|
|
 | | Drobner | Pozwolę sobie trochę pozmieniać:
>Jak stałem się ateistą? Kiedy? >1) Pomyślałem.
BOSKIE!!! PRZECUDNE!
Drobner, zachwycony głębią najprostszych słów i najkrótszych, a najtrafniejszych, odpowiedzi.
|
|
|  | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Pozwolę sobie trochę pozmieniać:> >Jak stałem się ateistą? Kiedy?> >1) Pomyślałem.> BOSKIE!!! PRZECUDNE!> Drobner, zachwycony głębią najprostszych słów i najkrótszych, a najtrafniejszych, odpowiedzi.> No ba. Spójrz jednak na większość wypowiedzi w tym wątku. Właściwie każdy kto został wychowany w jakiejś religii (z przyczyn oczywistych 99% to religia katolicka ale to sprawa drugorzędna) pisze, że w pewnym momencie zaczął się zastanawiać, cos mu dało do myślenia, ruszyło nieużywane komórki w mózgu, "coś drgnęło". "Bo to sie zwykle tak zaczyna..." jak mówi stara piosemka
|
|
| rotor | - Ja ateistą stałem się według naturalnych skłonności do bycia normalnym  . - W czym te i owe religianckie patafiany przykro i bezskutecznie mi przeszkadzały  .
|
|
| Zyga (1539 punktów) | Ehhhhhhh młodość  Pamiętam jak dziś te wyjścia do parku zamiast do kościoła i wrzaski w domu "twoja sprawa ale kara boska na nas spadnie". Dziecko z wyrzutami sumienia, że zło czyni, noszące na łańcuszku zwłoki na krzyżu, bojące się prawdy pomyśleć by kary boskiej nie ściągnąć na siebie i bliskich. Wszystko nic nie warte, fałszywe. Złodzieje dzieciństwa i radości z życia. Truciciele miłosierdzia bożego.  Kary jak nie było tak nie ma.
|
|
 | | stilb (1323 punktów) | > Ehhhhhhh młodość  > Pamiętam jak dziś te wyjścia do parku zamiast do kościoła i wrzaski w domu "twoja sprawa ale kara boska na nas spadnie".> Dziecko z wyrzutami sumienia, że zło czyni, noszące na łańcuszku zwłoki na krzyżu, bojące się prawdy pomyśleć by kary boskiej nie ściągnąć na siebie i bliskich.> Wszystko nic nie warte, fałszywe. Złodzieje dzieciństwa i radości z życia. Truciciele miłosierdzia bożego.>  > Kary jak nie było tak nie ma.> Myśmy z kumplami zawsze czekali aż rodzinka wejdzie do kościoła. Często bywało tak, że głowa rodzinki zostawała jeszcze dopalić papierosa, a jak mamusia z córeczkami weszła do kościoła to tatuś odbijał do baru. Wtedy był problem, następny bar był trochę dalej. Było też parę wpadek.  Pozdrawiam!
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|