Racjonalista - Strona głównaDo treści
Toksyczny podręcznik

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
16-02-2008 23:35Kelly (2051 punktów)Toksyczny podręcznik
Ocena 3 na 3
Język polski zawsze był moim ulubionym przedmiotem, ale od kilku miesięcy przed każdą lekcją liczę na zastępstwo. Nie chcę się afiszować areligijnym światopoglądem, ale materiał, który przerabiamy, dosłownie wykańcza mnie psychicznie.

Widząc w tytule "Z panem Cogito" ucieszyłam się, po pobieżnym przejrzeniu podręcznika zauważyłam tematykę antywojenną i na pierwszy rzut oka pro-intelektualną, więc ucieszyłam się jeszcze bardziej. Nie wpadło mi tylko wtedy w oko, że około 90% tekstów to modlitwy poetyckie, publikacje duchownych albo przynajmniej teksty głęboko uduchowione. Chociaż brzmi to dla mnie naprawdę dziwacznie, czuję się indoktrynowana.

W mojej szkole i tak jest świetnie, bo tu nikt nie robi problemów z czyjegoś ateizmu lub chodzenia na etykę, a nie na religię. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że mam bardzo dobry kontakt z katechetą (chodziłam na religię przez rok) i wierzącą częścią klasy. Zastanawia mnie tylko sytuacja uczniów w szkołach mniej "openminded", gdzie oprócz takiego programu nauczania dochodzi duża presja.

I nie chodzi nawet o to, że od kilku miesięcy klepiemy Biblię, uczymy się o "radości chrześcijańskiej", rozprawiamy o miłości i pokorze z punktu widzenia świętych. Ja się z tym wszystkim zgadzam (no dobrze, może nie ze wszystkim), ale niemalże widzę, jak ludziom do głowy wkłada się jedno wielkie hasło "człowiek niewierzący w Boga nie może być człowiekiem dobrym"...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mosiek (30 punktów)
Jako że uczęszczałem do katolickiego liceum i uczęszczam na katolicką uczelnię - wiem coś na ten temat.

>Język polski zawsze był moim ulubionym przedmiotem, ale od kilku miesięcy przed każdą lekcją liczę na zastępstwo.

Co konkretnie się stało? Nowy nauczyciel? Zmieniłaś szkołę? Rozumiem, że chodzi o podręcznik, ale co dalej?

>Nie wpadło mi tylko wtedy w oko, że około 90% tekstów to modlitwy poetyckie, publikacje duchownych albo przynajmniej teksty głęboko uduchowione. Chociaż brzmi to dla mnie naprawdę dziwacznie, czuję się indoktryzowana.

Jeżeli dysproporcja jest aż tak znaczna, to całkowicie cię popieram.

>Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że mam bardzo dobry kontakt z katechetą (chodziłam na religię przez rok) i wierzącą częścią klasy.

To się liczy. Wkurzają mnie ludzie, którzy za sam fakt wiary/niewiary równają drugiego z ziemią. Nie wszyscy goście w sutannie to klony Rydzyka.

>Zastanawia mnie tylko sytuacja uczniów w szkołach mniej "openminded", gdzie oprócz takiego programu nauczania dochodzi duża presja.

"mniej openminded" znaczy np. o szkoły katolickie? Uczęszczałem do katolickiego liceum i nie doświadczyłem pdoobnej "indoktrynacji" (przynajmniej nie na siłę). Mogę powiedzieć, że było nawet lepiej niż u ciebie. Nauczyciele starali się bardziej przelać na nas miłość do przedmiotu niż do jakiegoś konkretnego światopoglądu... Natomiast teraz (na studiach) moja sytuacja bardziej przypomina twoją. Nad czym ubolewam.

>I nie chodzi nawet o to, że od kilku miesięcy klepiemy Biblię, uczymy się o "radości chrześcijańskiej", rozprawiamy o miłości i pokorze z punktu widzenia świętych. Ja się z tym wszystkim zgadzam (no dobrze, może nie ze wszystkim), ale niemalże widzę, jak ludziom do głowy wkłada się jedno wielkie hasło "człowiek niewierzący w Boga nie może być człowiekiem dobrym"...

To samo dzieję się teraz u mnie na studiach... Co najśmieszniejsze, historię (zwykłą, powszechną) prowadził ksiądz i wcale taka znowuż zbyt powszechna to ona nie była. W nowym semestrze na szczęście będzie to zwykły, szary wykładowca.
gurgul (651 punktów)

>To samo dzieję się teraz u mnie na studiach... Co najśmieszniejsze, historię (zwykłą, powszechną) prowadził ksiądz i wcale taka znowuż zbyt powszechna to ona nie była. W nowym semestrze na szczęście będzie to zwykły, szary wykładowca.

Zapytam przez ciekawość - co to za uczelnia?
ra-serafin (2786 punktów)

>Widząc w tytule "Z panem Cogito" ucieszyłam się, po
>pobieżnym przejrzeniu podręcznika zauważyłam tematykę
>antywojenną i na pierwszy rzut oka pro-intelektualną, więc
>ucieszyłam się jeszcze bardziej. Nie wpadło mi tylko wtedy
>w oko, że około 90% tekstów to modlitwy poetyckie,
>publikacje duchownych albo przynajmniej teksty głęboko
>uduchowione. Chociaż brzmi to dla mnie naprawdę dziwacznie,
>czuję się indoktrynowana.

Jak te problemy szybko się rozprzestrzeniają.U mnie w szkole mamy podręcznik ,,Między Nami" do Polskiego i aż żal sie autory i tego kto wymyślił program robi przeglądając spis treści. Wszędzie treny Kochanowskiego, modlitwy, opowieści jak to Król Karol wybijał pogan, jakieś tam historyjki świętych jakiś tam, a na sam koniec opowiadanie o Bolesławie który najbardziej miłował kościół na świecie Taka prawda , daliby jakieś lepsze podręcznik

Z przyszłością jest małe "ale" .Za każdym razem,jak się na nią spojrzysz - zmienia się,bo się na nią spojrzałeś.A to zmienia wszystko pozostałe.
Kornowski (835 punktów)
Mnie bardziej niepokoją bajki typu "o harcerskiej obronie wierzy spadochronowej".

Wojna to nie zabawa w podchody. Zbyt dużo w Europie cmentarzy wojennych ze średnią wieku poniżej 20 lat by uznać to za patriotyczną fanaberię.

Dlaczego brakuje książek o konstruktywnym przekazie? Pewnie dlatego że są za mało patriotyczne.
Magda Kuprowska (640 punktów)
>Nie chcę się afiszować areligijnym światopoglądem, ale
>materiał, który przerabiamy, dosłownie wykańcza mnie
>psychicznie.
Wydaje mi się,że mówienie tj. wyrazanie swoich poglądów, zdania, dyskusja na lekcji to nie afiszowanie się 'areligijnym światopoglądem' ale własne bronienie własnych zasad.
Jestem w I lo zaczęliśmy od starego testamentu, jako,że jestem w klasie o profilu humanistycznym przerobiliśmy cały. Zgadzam się to wykańcza psychicznie ale po to dana nam została mowa żeby wyrażać nasze myśli na dany temat.

>Zastanawia mnie tylko sytuacja
>uczniów w szkołach mniej "openminded", gdzie oprócz takiego
>programu nauczania dochodzi duża presja.
To fakt. Jedną z takich szkół jest moja. Na początku w klasie kiedy wyrażałam własne zdanie [100% katolików] nie było za ciekawie. Należy znaleźć granice. W szkole szydzenie z czegoś co popierają wszyscy to nie najlepszy sposób na zachowanie dobrych relacji z otoczeniem na najbliższe 3 lata. Troche dystansu

>I nie chodzi nawet o to, że od kilku miesięcy klepiemy
>Biblię, uczymy się o "radości chrześcijańskiej",
>rozprawiamy o miłości i pokorze z punktu widzenia świętych.
>Ja się z tym wszystkim zgadzam (no dobrze, może nie ze
>wszystkim), ale niemalże widzę, jak ludziom do głowy wkłada
>się jedno wielkie hasło "człowiek niewierzący w Boga nie
>może być człowiekiem dobrym"...

Każdy ma prawo mieć swoje poglądy i je wyrażać. Nie widze problemu. Mów o tym co Cię boli.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Język polski zawsze był moim ulubionym przedmiotem,
W moich szkolnych latach obowiązywał nieco inny światopogląd. Powiedzmy, że nieco inne wartości.
Na szczęście mimo stałej indoktrynacji (nauczyciele robili co mogli by jakoś to osłabić)nikt jednak nie "zaświecił na czerwono". Jest zatem szansa, ze i tobie nie grozi "zaświecenie czarnym światłem". Rob swoje. Biblioteki jeszcze istnieją i zawierają nie tylko katechizmy.
Pozdrawiam.
JATO
P.S. Biblię warto znać. To wcale nie taka nudna i toksyczna książka.
JT


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
gurgul (651 punktów)
Nie znam tego podręcznika, więc nie będę sie co do niego wypowiadał, ale rzeczywiście jeżeli narzuca on jakiś punkt widzenia to nadaje się do śmieci.

Ale co do klepania Biblii, to spróbuj popatrzeć na to szerzej. Przecież cywilizacja zachodnia, której Polacy są częścią, ma swoje korzenie w chrześcijaństwie. Wykształcony Europejczyk nie może nie znać Biblii. Niezależnie od twoich poglądów musisz wiedzieć kto to był Hiob, co to jest księga Koheleta, albo na czym polegała duchowość średniowieczna.

A tak na marginesie, zechciej przyjąć rade od starego szkolnego buntownika: myśl co chcesz, a mów co ci każą. Jeżeli twoja polonistka uważa że "człowiek niewierzący w Boga nie może być człowiekiem dobrym" to ma ze sobą problem. Jeżeli zaczniesz jej udowadniać ,że nie ma racji, to ona nadal będzie miała problem, bo jej nie przekonasz, a oprócz tego ty też będziesz miała problem, bo nauczyciele są mściwi. Więc siedź potulnie, a będzie o jeden problem we wszechświecie mniej.

Pozdrawiam.
Kelly (2051 punktów)
>Ale co do klepania Biblii, to spróbuj popatrzeć na to szerzej. Przecież cywilizacja Zachodnia, której Polacy są częścią, ma swoje korzenie w chrześcijaństwie. Wykształcony europejczyk nie może nie znać Biblii. Niezależnie od twoich poglądów musisz wiedzieć kto to był Hiob, co to jest księga Koheleta, albo na czym polegała duchowość średniowieczna.

Przeciw studiowaniu Biblii w taki sposób nie miałabym nic przeciwko, nawet byłabym zadowolona. Niestety, nie przerabiamy teoretyki, o jakiej wspominasz, tylko wpajaj się nam wyższe wartości (miłość, pokój itp) z punktu widzenia teizmu, tak jakby nie można było o nich mówić niezależnie od religii.

>A tak na marginesie, zechciej przyjąć rade od starego szkolnego buntownika: myśl co chcesz, a mów co ci każą. Jeżeli twoja polonistka uważa że "człowiek niewierzący w Boga nie może być człowiekiem dobrym" to ma ze sobą problem. Jeżeli zaczniesz jej udowadniać ,że nie ma racji, to ona nadal będzie miała problem, bo jej nie przekonasz, a oprócz tego ty też będziesz miała problem, bo nauczyciele są mściwi. Więc siedź potulnie, a będzie o jeden problem we wszechświecie mniej.

Właśnie to dziwi mnie najbardziej. Na początku uważałam, że nasza sorka jest agnostyczką, teraz bardziej pasuje mi na deistkę. W żaden sposób nie mogę jej sobie jednak wyobrazić jako zaangażowanej członkini jakiegokolwiek kościoła. Nie mam pojęcia, dlaczego wybrała nam akurat ten podręcznik - który ani trochę nie pasuje do jej stylu bycia.
gurgul (651 punktów)

>Przeciw studiowaniu Biblii w taki sposób nie miałabym nic przeciwko, nawet byłabym zadowolona. Niestety, nie przerabiamy teoretyki, o jakiej wspominasz, tylko wpajaj się nam wyższe wartości (miłość, pokój itp) z punktu widzenia teizmu, tak jakby nie można było o nich mówić niezależnie od religii.

Po to masz rozum, żeby umieć wynieść z takiej lekcji to , co jest ci potrzebne, a to co zbędne olać. Ministrowie i nauczyciele decydują o tym czego będą cię uczyć w szkole, ale to ty decydujesz o tym czego sie nauczysz. Matury nie pisze się z "wyższych wartości", chyba ze przez te 3 lata od kiedy skończyłem liceum coś się w tym względzie zmieniło.
Kelly (2051 punktów)
>Po to masz rozum, żeby umieć wynieść z takiej lekcji to , co jest ci potrzebne, a to co zbędne olać. Ministrowie i nauczyciele decydują o tym czego będą cię uczyć w szkole, ale to ty decydujesz o tym czego sie nauczysz. Matury nie pisze się z "wyższych wartości", chyba ze przez te 3 lata od kiedy skończyłem liceum coś się w tym względzie zmieniło.
Ależ ja nie martwię się o siebie, ani nawet o kolegów i koleżanki ze swojej klasy, tylko o ogół uczniów, którym kształtuje się pewną mentalność.
17-02-2008 17:45 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Przecież cywilizacja zachodnia, której Polacy są częścią, ma swoje korzenie w chrześcijaństwie.

   Albowiem powiedziane jest: nim raczył oświecić nas Bóg chrześcijański, byliśmy dzikusami żyjącymi na drzewach (no, niech tam: pomiędzy drzewami) i nigdy w swej historii nie bylibyśmy zdolni nie tylko wynaleźć klozetu, ale nawet rąk umyć (szczególnie po czynie zbożnym).

   gurgul, przecież nie jesteś durniem, jak te nasze oszołomy w europarlamencie.

>A tak na marginesie, zechciej przyjąć radę...

   Owszem, zgrabnie tę radę wywiodłeś. I nawet poniekąd prawdziwie. Ale tylko "poniekąd". Szkoda.
.
gurgul (651 punktów)

>   Albowiem powiedziane jest: nim raczył oświecić nas Bóg chrześcijański, byliśmy dzikusami żyjącymi na drzewach (no, niech tam: pomiędzy drzewami) i nigdy w swej historii nie bylibyśmy zdolni nie tylko wynaleźć klozetu, ale nawet rąk umyć (szczególnie po czynie zbożnym).
>   gurgul, przecież nie jesteś durniem, jak te nasze oszołomy w europarlamencie.

Jeżeli twierdzenie, ze jednym z korzeni Europy jest chrześcijaństwo uznać za durne, to owszem - jestem durniem.
17-02-2008 19:02 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Jeżeli twierdzenie, ze jednym z korzeni europy jest >chrześcijaństwo uznać za durne, to owszem - jestem durniem.
Nie, na pewno nie jesteś durniem.
Zwróć jednak uwagę na wypowiedź Zbysława - przed chrześcijaństwem istniała na naszych terenach inna religia, o której mówi się pogardliwie - pogaństwo. Byli jednak bogowie, którym oddawano cześć, były mity i były pewne zasady współżycia w społeczności.
Chrześcijaństwo jest religią wtórną w stosunku do tej pierwotnej, zresztą narzuconą z zewnątrz i przyjętą ze względów politycznych.
Późniejsze powstania przeciwko nowej religii pokazują, że ludzie nie chcieli się z tym pogodzić. Czas jednak zrobił swoje...
Trudno powiedzieć, co byłoby dalej - bez chrześcijaństwa.
Nie można jednak przekreślać tego, co było wcześniej - prawdziwych korzeni.
Religie powstawały i przemijały - chrześcijaństwo też przeminie.
To nieuchronne.

Pozdrawiam serdecznie - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
gurgul (651 punktów)

>przed chrześcijaństwem istniała na naszych terenach inna religia, o której mówi się pogardliwie - pogaństwo. Byli jednak bogowie, którym oddawano cześć, były mity i były pewne zasady współżycia w społeczności.

To fakty najzupełniej oczywiste. Nawet przez moment nie przyszło mi do głowy żeby je zanegować. Widocznie zostałem źle zrozumiany.

>Chrześcijaństwo jest religią wtórną w stosunku do tej pierwotnej, zresztą narzuconą z zewnątrz i przyjętą ze względów politycznych.
>Późniejsze powstania przeciwko nowej religii pokazują, że ludzie nie chcieli się z tym pogodzić. Czas jednak zrobił swoje...
>Trudno powiedzieć, co byłoby dalej - bez chrześcijaństwa.

Zgoda.

>Nie można jednak przekreślać tego, co było wcześniej - prawdziwych korzeni.

Mieszkańcy państwa Chlodwiga mogli powiedzieć, że pogaństwo to
ich jedyne prawdziwe korzenie. Zaś obecna Europa sięga korzeniami do chrześcijaństwa, wierzeń indoeuropejskich i antycznego Rzymu, względnie Grecji. Twierdzenie, że którykolwiek z tych trzech korzeni jest "nieprawdziwy" to nonsens.
less
Mówienie o korzeniach chrześcijańskich w wypadku Europy jest nadużyciem. Co innego dziedzictwo. Korzenie chrześcijaństwa są gdzie indziej. Z samej Europy, z jej rzeczywistych, pierwotnych korzeni, z jej fundamentów, nie wywodzi się żadna wielka religia. Samo chrześcijaństwo to azjatycki podrzutek.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
> Samo chrześcijaństwo to azjatycki podrzutek.
Dobre. Rzeczy trzeba nazywać po imieniu, chociaż niczego to nie zmieni.


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
less
Tak anegdotycznie, to europejska kariera chrześcijaństwa przypomina mi europejską karierę ziemniaka. Też to ktoś przywlókł, większości nie smakowało poza jakimiś chłopami, którzy bulwy wrzucali do ognia, ale w końcu, w interesie politycznym, konsumpcję narzucono odgórnie (Niemcy czy tam Prusy, Francja, może coś jeszcze). I poszło. Dzisiaj wsuwają jedno i drugie głównie Polacy i uważają za swoje. Choć hodujemy coś koło 100 odmian ziemniaka, a Peruwiczyńcy mają ich 10 000. Odmian religii katolickich też ci u nas dostatek. Jeden wierzy w dziadka z brodą, drugi w ducha, trzeci w Maryję, czwarty w JPII, piąty w Matkę Teresę, szósty w ojca Pio, siódmy upaja się Franciszkiem z Asyżu, a ósma Faustyną, a dziewiąty wszystki naraz. W samochodach wszyscy jak jeden mąż najbardziej wierzą i modlą się do św. Krzysztofa, w Auschwitz do endeka-antysemity Kolbego, przed radiem do Rydzyka, a na Podkarpaciu i Podlasiu głównie do swojego proboszcza. Jeden wierzy w piekło drugi nie, a trzeci w reinkarnację. Jeden wierzy w anioły, ale w diabła nie, inny że Maryja była na zawsze dziewicą, a kolejny już nie bardzo, ale z kolei sądzi, że Jezus mógł mieć bliższe relację z Magdaleną, choć większość jest zgodna co do tego, że wszystkiemu złu na świecie winni są Żydzi. A ateiśici to prawie jak zwierzęta. Bez żadnych zasad. Bigos totalny we łbach z powodu azjatyckiego podrzutka, jak z ziemniakami. Jeden lubi frytki, drugi nie lubi chipsów, trzeci woli purre, niewielu wsuwa ryż, kaszę czy makaron, choć tolerancja dla tych odmienności rośnie. I w tym postmodernizmie nadzieja, bo to liberalizm wyrasta z prawdziwie europejskich korzeni, który jest konsekwencją ateńskiej demokracji, ktora pragnęła takiego państwa w którym ludzie nie byliby rządzeni w sposób despotyczny. Gdyby nie ten azjatycki podrzutek do współcześnie panującej demokracji liberalnej mogliśmy dojść nieprawdopodobnie wcześniej. A tak podrzutek chwycił Europę za pysk, kiedy tylko został zasymilowany przez zinstytucjonalizowaną władzę i wprowadził rządy jedynie słusznej PRAWDY I DOBRA.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

Odnośnie Twojej wypowiedzi - jeszcze lepsza niż poprzednia.
Trafiasz w dziesiątkę. Uderzasz celnie i boleśnie. Zazdroszczę talentu.
Dałbym plusa, ale nie ma jak - zarejestruj się.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>cywilizacja zachodnia, której Polacy są częścią, ma swoje korzenie...
>Jeżeli twierdzenie, że jednym z korzeni Europy...

   gurgul, czemu zostawiłeś tylko jeden korzeń? Myślałem, że mnie też za durnia nie uważasz.

   Cywilizacja europejska, podobnie jak rododendron oraz inne pnącza, wyrosła najpierw na własnym solidnym korzeniu, potem dopiero wypuszcza korzenie boczne, czasem wysoko na łodydze. One owszem są, także ku pożytkowi, ale żaden z tych bocznych nie pretenduje do miana głównego.

   Oprócz katolicyzmu, dla niepoznaki przedstawianego tutaj jako chrześcijaństwo...
.
gurgul (651 punktów)

>   Cywilizacja europejska, podobnie jak rododendron oraz inne pnącza, wyrosła najpierw na własnym solidnym korzeniu, potem dopiero wypuszcza korzenie boczne, czasem wysoko na łodydze. One owszem są, także ku pożytkowi, ale żaden z tych bocznych nie pretenduje do miana głównego.
>   Oprócz katolicyzmu, dla niepoznaki przedstawianego tutaj jako chrześcijaństwo...

Prawie się zgadzam. Prawie, dlatego,że system korzeni Europy ciężki jest do przedstawienia za pomocą alegorii botanicznej (chociaż nie jestem ekspertem w dziedzinie botaniki, więc możliwe ze sie mylę).
W wielu wypadkach ciężko mówić o czymś jako o korzeniu pogańskim, albo korzeniu chrześcijańskim. Posłużmy sie przykładem: na początku wieków średnich mieliśmy do czynienia z chrystianizacja barbarzyńców. Ale czy tylko? Przecież zaistniał również proces odwrotny tj. barbaryzacja chrześcijaństwa. Wtopienie w religijność i światopogląd chrześcijański światopoglądu barbarzyńskiego, chociażby kultu wojny. Idea wojen krzyżowych była najsłynniejszym i chyba najbardziej brzemiennym w skutki przejawem "korzenia chrześcijańsko - barbarzyńskiego".
Dlatego nie mogę sie zgodzi z twierdzeniem, ze którykolwiek z korzeni Starego Kontynentu jest "korzeniem głównym". Nie da się bowiem mówić o jednym z elementów tworzących korzeń, nie mówiąc o wszystkich.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Ja też prawie się zgadzam...

   Sęk jednak polega na tym, że - ciągnąc dalej "botaniczną" alegorię - pnącze także nie posiada świadomości o swych korzeniach, jednak to one utrzymują roślinę przy życiu. Nawet wówczas, gdy jej znaczniejsza część utrzymuje się już tylko dzięki korzeniom bocznym. Nie ma wątpliwości, że odcięcie od głównych korzeni spowoduje śmierć całej rośliny, niestety.

   Ta alegoria chyba jest bardziej słuszna, niżeli może się zdawać. Bo oto jeden z bocznych korzeni, wprawdzie potężny, uznał, że tylko on utrzymuje roślinę przy życiu i zabiega właśnie o to, by główny korzeń odciąć. Wraz z tym wszystko, co rośnie poniżej jego samego.

   Wielu pojmuje tę alegorię, wielu nie pojmuje. Czy dojdzie do tego, że zaryzykujemy?

>Nie da się bowiem mówić o jednym z elementów tworzących korzeń, nie mówiąc o wszystkich.

   Zgoda pod warunkiem, że każdemu przypiszemy właściwe mu miejsce i rolę.
.
17-02-2008 23:18 
 Ocena 1 na 1
gurgul (651 punktów)

>   Ta alegoria chyba jest bardziej słuszna, niżeli może się zdawać. Bo oto jeden z bocznych korzeni, wprawdzie potężny, uznał, że tylko on utrzymuje roślinę przy życiu i zabiega właśnie o to, by główny korzeń odciąć. Wraz z tym wszystko, co rośnie poniżej jego samego.

To prawda. Z resztą ta właśnie prawda zawsze wywołuje u mnie rozbawienie. Bo cokolwiek Chrześcijanie nie mówili, na temat wiodącej roli swojej ideologi, to i tak mówili o wszystkich trzech elementach, najczęściej sami nie wiedząc, że to robią.

>   Zgoda pod warunkiem, że każdemu przypiszemy właściwe mu miejsce i rolę.

Tak, ale nie tylko. Owszem należy umieć realnie ocenić wpływ poszczególnych elementów korzenia Europy, ale nie można zapomnieć, ze dopiero razem są one podwalina współczesnej Europy.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... realnie ocenić wpływ poszczególnych elementów korzenia Europy...

   Jako niezły komentarz:
wiadomosci(*)110392090,4551349,0,forum.html

   Trochę rozwlekły, jak to na onecie, ale niezły. Zresztą niekoniecznie trzeba czytać do końca.
.
Mosiek (30 punktów)
Oczywiście, że historia kultury europejskiej jest mocno spowinowacona z dziejami KK. To wiedzą nawet europosłowie spoza Polski. Spór w parlamencie dotyczy tego czy warto o tym wspominać w konstytucji, czy też nie.

Podobnie jak Gurgul, uważam że każdy wykształcony Europejczyk powinien znać świat wartości chrześcijańskich, a co za tym idzie, posiadać jako taką znajomość biblii. Sprzeciwiam się tylko dysproporcji i tej "indoktrynacji". Podobnie sprawa się ma z autorami przedstawiającymi (wedle niektórych) wartości antypolskie, jak np. tak objeżdżany przez Giertycha i jego popleczników Gombrowicz.
17-02-2008 20:32 
 Ocena 1 na 1
von Kalckstein (164 punktów)
(zablokowany)
Skandalem zupełnym jest, że w szkole uczy się znajomosci Biblii a nic nie wspomina o starych mitach germańskich i słowiańskich. Zamiast tego przerabia się Biblię i mity greckie i rzyymskie...
Mosiek (30 punktów)
>Skandalem zupełnym jest, że w szkole uczy się znajomosci Biblii a nic nie wspomina o starych mitach germańskich i słowiańskich. Zamiast tego przerabia się Biblię i mity greckie i rzyymskie...

Mi to nie przeszkadza. Mity greckie są bardziej istotne biorąc pod uwagę ich wpływ na kształt współczesnej Europy. Z chęcią bym się pouczył czegoś o mitach słowiańskich, czy innych, ale postawiony przed wyborem, bez wahania wybrałbym mitologie grecką.

Na pewno nie powiedziałbym, że to "skandal".
gurgul (651 punktów)

> Mity greckie są bardziej istotne biorąc pod uwagę ich wpływ na kształt współczesnej Europy.

Nie byłbym taki pewien. Współczesna Europa nie wywodzi się od Greków, ale od ludów barbarzyńskich głównie Germanów i Słowian.
Spuścizna antyku została Europie "opowiedziana" przez Kościół, a dopiero w Renesansie zaczęto poszerzać wiedzę o Starożytności.
Europa zawsze wzorowała się na antyku, ale jej własna mitologia pochodzi przede wszystkim od ludów germańskich i słowiańskich. Wydaje mi się, że wykształcony Europejczyk powinien znać obie mitologie.
gurgul (651 punktów)
>Skandalem zupełnym jest, że w szkole uczy się znajomosci Biblii a nic nie wspomina o starych mitach germańskich i słowiańskich. Zamiast tego przerabia się Biblię i mity greckie i rzyymskie...

De facto uczy się w szkołach mitów słowiańskich i germańskich.
Są "Dziady" Mickiewicza, jest "Pieśń o Rolandzie". To są lektury zawierające światopogląd przedchrześcijański, chociaż jeżeli ktoś się na tym nie zna, to tego nie zauważy.

A co do mitów greckich i rzymskich, to przecież ich twórcy byli indoeuropejczykami, w związku z tym w owych mitologiach często widać te same szablony co u wspomnianych przez ciebie Germanów i Słowian.
von Kalckstein (164 punktów)
(zablokowany)
>>Skandalem zupełnym jest, że w szkole uczy się znajomosci Biblii a nic nie wspomina o starych mitach germańskich i słowiańskich. Zamiast tego przerabia się Biblię i mity greckie i rzyymskie...
>De facto uczy się w szkołach mitów słowiańskich i germańskich.
>Są "Dziady" Mickiewicza, jest "Pieśń o Rolandzie". To są lektury zawierające światopogląd przedchrześcijański, chociaż jeżeli ktoś się na tym nie zna, to tego nie zauważy.
>A co do mitów greckich i rzymskich, to przecież ich twórcy byli indoeuropejczykami, w związku z tym w owych mitologiach często widać te same szablony co u wspomnianych przez ciebie Germanów i Słowian.
>

Tak, ale wielu ludzi tego nie dostrzega. Powinno uczyć się jasno mitw germańskich i słowiańskich bo z tego kręgu kulturowego się wywodzimy

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365