Wspomnienie Pawła Boreckiego: Cytat:Aleksandra Merkera brakowało mi już od ok. 2 lat. Wówczas podupadł na zdrowiu. Tęga głowa, świetna pamięć. Wysokiej klasy urzędnik państwowy. Czasami mnie wręcz irytował swoim zamiłowaniem do różnych szczególików. Ujawniała się wówczas jego natura buchaltera. W młodości pracował bowiem w księgowości. Nie wiem, czy teraz ktoś będzie się orientował tak dobrze w historii prawa wyznaniowego II RP i Polski Ludowej? Zostawił bardzo bogate archiwum i bibliotekę. Szkoda, że nie ma skanerów umysłu... Sporo bym dał, aby te archiwalia przejrzeć. Nie dla wszystkich mogą być wygodne. Na własne zmysły (oczy, uszy i nos) doświadczył Auschitz - Birkenau przechodząc przez kilka lat obok terenu obozowego w drodze do pracy. Wspominał, że raz przeżył prawdziwą trwogę gdy rower, którym jechał, zepsuł mu się po tuż pod okiem strażnika obozowego. Zatem nie dziwię się, że stracił wiarę w Boga, a uwierzył w komunizm. Nie był wrogiem Kościoła i religii. Opowiadał się za zdrowym rozdziałem państwa i wspólnot religijnych. Na emeryturze pomagał niektórym wyznaniom nierzymskokatolickim w sprawach prawnych, był ekspertem w sprawach wyznaniowych SLD. Można powiedzieć, że buł "akuszerem" szeregu istotnych aktów normatywnych polskiego prawa wyznaniowego, przede wszystkim ustawy z 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej. Starał się być aktywny do końca. Jeszcze, gdy miał 84-85 lat, zapraszałem Go na wykłady z Polskiego Prawa Wyznaniowego reklamując jako "żywą skamieniałość" historii prawa wyznaniowego w Polsce. Niektórzy mówili o Nim wręcz "Profesor Aleksander Merker". Podobno pod koniec życia bardzo przeżywał swoją niepełnosprawność... Odeszła Ważna Postać dla naszego środowiska. Będzie nam brakowało szczególnie jego olbrzymiej wiedzy i doświadczenia. Pamiętajmy o Nim.
|