Takie sobie kawalątko z blogu Jego Eminencji Korwina, zwanego Mikkem (niektórzy wolą odwrotnie):
Opłaty sądowe powinny gwarantować dostępność do sądu. Obecnie osoba uboższa ma znacznie mniejsze szanse, niż bogatsza. Ja np. dziś podjąłem decyzję, by sprawę przeciwko "DZIENNIKOWI" (o stwierdzenie, że "wyszydziłem niepełnosprawne dziecko") przenieść na tryb karny przeciwko żurnalistce - bo znów Sąd zażądał ode mnie 10.120 zł opłaty od... wniosku o zażalenie. Poddałem się.
Zadałem sobie trud sprawdzenia tej "kaczki" sądowej. Rzeczywiście, tyle może kosztować wpis sądowy o tzw. "przywrócenie dobrego imienia". I też się poddałem.
Zarazem jednak trafił mnie szlag. Odtąd bowiem każdego mogę zwać najgorszymi słowy, bo wiem, że sprawy mi nie założy, jeśli nie ma luzem takiej kwoty. Na samym wstępie niemal półroczny zarobek przeciętnego Polaka, roczny zwykłego, emeryta nawet szkoda wspomnieć.
Cytat: "Sprawiedliwość jest jak chleb - wszyscy o niej marzą, lecz nie wszystkich na nią stać". .
|