Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zmiany kodeksu pracy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-03-2008 15:22plodzien (7378 punktów)Zmiany kodeksu pracy
Mam dookoła siebie mnóstwo przedstawicieli ynteligencji, którzy będąc pracobiorcami "uparcie i wcale nie skrycie" oddają swoje głosy na Platformę Obywatelską. W zasadzie od dawna już nie pytam ich o znajomość programu, bo pytałem wcześniej i wiem, że ci inteligentni skądinąd ludzie głosują na to ugrupowanie, bo ich działacze: są dobrze ubrani, kulturalni i tacy europejscy.
Dzisiaj więc z nieskrywaną satysfakcją podczas przerwy śniadaniowej usiadłem sobie bokiem przy komputerze i w obecności raczej dość chorowitej koleżanki, której brakuje 2 lata do emerytury i innej, której córka jest w ciąży - dukam na głos wiadomości na temat rządowego projektu zmian kodeksu pracy:

1. Będzie można wy.. wy... wymówić pracę osobom w wieku przedemerytalnym.
2. Taka sama sytuacja ma dotyczyć ko.. ko.. kobiet w ciąży.
3. Nawet jeśli wypowiedzenie okaże się bezprawne - pracownik nie będzie mógł żądać przywrócenia do pracy.
4. Zniknie także obowiązek pokrywania kosztów podróży służbowej - nawet jeśli wynika ona z polecenia przełożonego.
5. Od 2009 roku pracownik będzie dostawał 80% wynagrodzenia tylko za 14 dni zwolnienia lekarskiego, a nie jak w chwili obecnej, za 33 dni.

Zdaniem przedsiębiorców nowe przepisy ułatwią funkcjonowanie małym firmom na rynku.
Z czym się zgadzam

Także zdaniem przedsiębiorców będzie to również korzystne dla pracowników, gdyż stworzy to nowe miejsca pracy.

Pracownicy: Dobrze Wam tak!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Fajno jest! Właśnie o to nam chodziło w czasie panowania tej przeklętej komuny.

   Historia nasza dawno już umarła ze śmiechu, kiedy pojęła, że jesteśmy jedynym znanym jej krajem, w którym ustrój kapitalistyczny, czyli ustrój wyzyskiwaczy, został wprowadzony staraniem (usilnym) robotników, czyli wyzyskiwanych.

   Straszno robi się na myśl, że każdy z tych robotników, walczących o kapitalizm, święcie był przekonany, że sam będzie kapitalistą.
.
IQ955 (2355 punktów)
>   Fajno jest! Właśnie o to nam chodziło w czasie panowania tej przeklętej komuny.
>   Historia nasza dawno już umarła ze śmiechu, kiedy pojęła, że jesteśmy jedynym znanym jej krajem, w którym ustrój kapitalistyczny, czyli ustrój wyzyskiwaczy, został wprowadzony staraniem (usilnym) robotników, czyli wyzyskiwanych.
>   Straszno robi się na myśl, że każdy z tych robotników, walczących o kapitalizm, święcie był przekonany, że sam będzie kapitalistą.
Po tej wypowiedzi moja potrzeba umówienia się z Panem "na piwko" wzrosła o jakieś 28,524798%


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... moja potrzeba ... wzrosła o jakieś 28,524798%

   Kurczę, chciałbym tak umieć liczyć! Bo mi to nawet dwa miejsca przed przecinkiem sprawiają kłopoty...
.
plodzien (7378 punktów)
>   Fajno jest! Właśnie o to nam chodziło w czasie panowania tej przeklętej komuny.>
>   Historia nasza dawno już umarła ze śmiechu, kiedy pojęła, że jesteśmy jedynym znanym jej krajem, w którym ustrój kapitalistyczny, czyli ustrój wyzyskiwaczy, został wprowadzony staraniem (usilnym) robotników, czyli wyzyskiwanych.>
>   Straszno robi się na myśl, że każdy z tych robotników, walczących o kapitalizm, święcie był przekonany, że sam będzie kapitalistą.>
>.
Znana to prawda, że w wyniku rewolucji stare szumowiny zastępowane są przez nowe. Tak było we Francji i w Rosji. Mnie jednak niezmiernie zadziwia, że ludzie tego nie widzą i wybierają sobie taką władzę, że broni ć ich przed nią musi dopiero obca dłoń (Broniewski byłby zachwycony).
Oto bowiem w płaskich jak platforma łbach nie zaświta, że Polska obowiązana jest przestrzegać postanowień Dyrektywy Europejskiej nr 85 (92/85/EWG) z dnia 19 października 1992 r. w sprawie wprowadzenia środków służących wspieraniu poprawy w miejscu pracy bezpieczeństwa i zdrowia pracownic w ciąży, pracownic, które niedawno rodziły i pracownic karmiących piersią.

Dyrektywa wychodzi naprzeciw najważniejszym problemom kobiet w zakresie ochrony ciąży i macierzyństwa. W tymże akcie prawnym podkreśla się, iż dyrektywa ta nie może mieć wpływu na obniżenie poziomu ochrony macierzyństwa, zapewnionego już w momencie jej przyjęcia przez dane państwo członkowskie. Celem jest poprawa warunków ochrony, a rozwiązania prawa krajowego nie mogą prowadzić do ich redukcji.
MichaQ (1056 punktów)
Sam głosowałem na LiD i chyba dobrze zrobiłem, a to z dwóch powodów: primo, jest mi do lewicy bliżej światopoglądowo, secundo mogę legalnie umyć ręce od tego, co robi PO

Będąc szczery, cudu nigdy się nie spodziewałem. Najbardziej oczekiwałem jednego: poprawy jakości sprawowania władzy i tak się stało. Fakt faktem, że skuteczność i jakość planów, projektów i pomysłów PO właściwie nie różni się od tych pisowskich. Zwyczajnie Platforma nie robi tej szopki politycznej. Paranoiczne, ex definitione kontrsystemowe podejście Kaczyńskiego jest szkodliwe w każdym aspekcie. Notabene było świetnym pomysłem pisowskich spin-doktorów, aby przedstawić każdą osobę czy grupę społeczną, która nie popiera zabarwionego nacjonalizmem konserwatyzmu partii Kaczyńskich, jako wroga interesów Polski. Jedynym, za co Platformę mogę pochwalić, jest polityka zagraniczna. PiS prowadził ją w stylu iście ksenofobicznym, na podstawie fundamentalnego, pretensjonalnego, permanentnego NIE. Argumenty? Bo Niemcy nas napadli w 39', bo Rosja (a konkretnie ZSRR)nas wykorzystywała przez 45 lat itd. Kaczyński, moim zdaniem zapomniał o podstawowej rzeczy: polityki nie ocenia się w kategoriach moralnych, ale wyłącznie technicznych. Polityka wielkiej dumy, wielkiego Narodu, wielkich ambicji jest zarazem polityką nierealną, pełną infantylizmu i indolencji. Kaczyński, zamiast robić pieniądze i tym podnosić prestiż Polski na arenie międzynarodowej, walczył od ponoć utraconą dumę Polski i Polaków. Podkreślę jeszcze raz: polityka utraconych marzeń i wielkich ambicji jest polityką wysoce szkodliwą i niepraktyczną, polityką, której nasz Wielki Marszałek stanowczo się sprzeciwiał.
Kwestia polityki wewnętrznej. Tutaj Platforma, mówiąc kolokwialnie, zawaliła. Oczywiście część można zwalić na PiS. Niezałatwione sprawy wylazły na wierzch w postaci strajków. A propos protestów, można jako jeden z ich skutków podać zmianę ekipy rządzącej: skoro stara się nie ugięła, to można spróbować z nową. Oczywiście to tylko mój domysł. Wracając do tematu. Co najmniej skandalem jest, że Senat musiał zrobić sobie urlop z powodu braku ustaw. Rzeczywiście Platforma wydaje się nie przygotowana do rządzenia.
Co do niektórych pomysłów PO. Nie zgadzam się z proponowanym zapisem w konstytucji o zniesieniu Senatu. Kiedyś byłem za, ale po zamieszaniu spowodowanym ustawą o biopaliwach jestem zdecydowanie przeciw likwidacji Izby Wyższej. Prawdopodobnie buble prawne kosztowały by Polskę znacznie więcej niż utrzymanie Senatu.
Zniesienie abonamentu. Zamiast znosić abonament, powinno się wyegzekwować jego płacenie. Jest to istotne źródło finansowania mediów publicznych. Nie można zastąpić tego finansowaniem z budżetu, bo to grozi upolitycznieniem. W tym temacie zgodzę się z opinią Kaczyńskiego i ekspertów. Mogę się co najwyżej zgodzić z likwidacją abonamentu dla osób najbiedniejszych, ale do reszty społeczeństwa powinno się brutalnie wyegzekwować należności z tego tytułu.
Przedstawione przez PO propozycje zmiany w kodeksie pracy uważam za absurdalne. Przy tworzeniu każdego przepisu trzeba przewidzieć jakie daje on ewentualne pole do nadużyć. W tym przypadku pole do nadużyć jest ogromne.
placownik (17853 punktów)

>ale do reszty społeczeństwa powinno się brutalnie wyegzekwować należności z tego tytułu.

   Czy zastanawiałeś się ile może kosztować brutalna egzekucja kwoty 173,90 zł (roczna opłata za abonament radiowo-telewizyjny)?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-03-2008 00:01 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>Zniesienie abonamentu. Zamiast znosić abonament, powinno się wyegzekwować jego płacenie. (...)najbiedniejszych, ale do reszty społeczeństwa powinno się brutalnie wyegzekwować należności z tego tytułu.

Upolitycznienie telewizji publicznej rozwiązać można prosto - zrobić jej kęsim i po sprawie. Nie będzie czego upolityczniać. "Misję" zaś kompetentne w jej odpowiednich częściach mogą realizować stosowne ministerstwa w ramach kontraktów celowych z sieciami prywatnymi.

Abonamentu nie płacę, jako że jestem przeciwny stojącej za nim idei opłaty za użytkowanie odbiornika, miast opłaty za odbiór programu mediów publicznych.

Ponieważ postanowiłem nie płacić, nie mam w domu telewizora, radia, kablówki. Nie oglądam też telewizji w internecie ni słucham radia. Niestety, w obecnej sytuacji prawnej nie mogę pozostać jednocześnie uczciwy i zgodny z sobą w inny sposób.

Pozdrawiam.


Tomasz Sztejka
08-03-2008 01:34 
 Ocena 1 na 1
baba_z_magla (84 punktów)
>>Zniesienie abonamentu. Zamiast znosić abonament, powinno się wyegzekwować jego płacenie. (...)najbiedniejszych, ale do reszty społeczeństwa powinno się brutalnie wyegzekwować należności z tego tytułu.

Szanowni Państwo! Telewizja tzw. "publiczna" finansuje się z REKLAM i dodatkowo z abonamentu, zasłaniając się realizacją tzw. "misji". W efekcie TVP ma do swojej dyspozycji większe środki finansowe niż prywatna konkurencja - jest taki projekt, który zakłada by wpływy z abonamentu rozdzielić między wszystkich nadawców, dofinansowując konkretne "misyjne" projekty: żeby abonament nie szedł na "Taniec na lodzie" tylko na zgłoszone wartosciowe programy emitowane na dowolnej anenie.

W temacie płacenia za "radioodbiornik" rzeczywiscie kuriozum. Jednak w sprawie abonamentu Trybunał w Strassburgu wydał juz wyrok precedensowy: płacimy za prawo do informacji - podany był przykład klęski żywiołowej lub wojny - w takiej sytuacji moglibyśmy liczyć tylko na informacje z medium publicznego, który musiałby wypełnić wtedy swój społeczny obowiązek, w przeciwieństwie do nadawcy prywatnego, który takiego obligo nie ma.

Upolitycznienie TVP to jeszcze inna bajka, kuriozum na skalę Europy. W skład Rady Nadzorczej niemieckiej ARD (jej oddziałów w poszczególnych landach) wchodzą przedstawiciele życia kulturalnego, społecznego, szkół wyższych, również partii politycznych (ale żadna partia nie ma szans utworzyć większosci) danego landu. Ciało to jest dość mało mobilne i ma ograniczony wpływ na program. Finansowo telewizją zarządza menedżer (nie dziennikarz i nie polityk), za program przed Radą Nadzorczą odpowiada naczelny, który stara się nikomu nie podpaść i w związku z tym zachowuje równowagę (nie zrobi transmisji mszy katolickiej, bo wtedy musiałby wyemitować także mszę protestancką i relacje z synagogi - a tego widz po prostu by nie zniósł i wyłączył telewizor).

U nas Zarząd TVP zmienia się co 4 lata albo częściej (za tym idą gigantyczne odprawy, umowy podpisywane są wbrew interesowi firmy i wbrew zdrowemu rozsądkowi), ekonomią zajmują się dziennikarze, a politycy programem. Widz dostaje popową papkę, politycy - rząd dusz, a odwoływani szefowie, kierownicy (to idzie za ciosem od prezesa po najprostze stanowiska) sowite wynagrodzenia.

Namawiam do niepłacenia abonamentu.
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>Pracownicy: Dobrze Wam tak!

Tak to już jest kiedy ideologiczne zacietrzewienie bierze górę nad widocznie praktycznymi rozwiązaniami. Zaczytani w Wyborczej ugruntowują w sobie chore przeświadczenie
o słuszności prokapitalistycznych rozwiązań. Miętolą pod nosem dwa słowa "gospodarka wolnorynkowa" jak jakąś cholerną mantrę a na słowo "socjaldemokracja" reagują sraczką.
Nie widzą, że pracodawca wyjeżdżając do Dubaju na wakacje jakoś nie bardzo ma ochotę ich tam zabrać.
Pracownicy: Dobrze Wam tak!


Henryk zawsze ma rację, ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
sztejkat (4743 punktów)
Jestem pracownikiem, ale popieram te pomysły (może za wyjątkiem 4).

Pewnie dlatego, że uważam że kolejnym etapem kariery powinno być zostanie pracodawcą.

Po krótce o każdym punkcie:

>1. Będzie można wy.. wy... wymówić pracę osobom w wieku
>przedemerytalnym.

Dziś więc bezpieczniej nie zatrudniać mężczyzn koło 60-tki i kobiet w ponad 55. Manewry zatrudnieniem to jedno z podstawowych praw właściciela firmy.

Projekt przewiduje odpowiednie odszkodowanie.

>2. Taka sama sytuacja ma dotyczyć ko.. ko.. kobiet w ciąży.

Jak wyżej. Z tym, że lepiej unikać kobiet przed 40-tką. Jak widać więc, pani są w pełni atrakcyjnymi pracownikami tylko przez 15-lat.

Projekt przewiduje odpowiednie odszkodowanie.

>3. Nawet jeśli wypowiedzenie okaże się bezprawne -
>pracownik nie będzie mógł żądać przywrócenia do pracy.

Co znaczy "bezprawne"? Pracodawca zatrudnia w swojej firmie i ma, moim zdaniem, prawo dowolnie nią się posługiwać. W tym, pozbywać się tych pracowników, którzy w jakikolwiek sposób nie odpowiadają jego oczekiwaniom.

Projekt przewiduje, że w tej kwestii będzie dotyczyć firm do 10-ciu osób.

>4. Zniknie także obowiązek pokrywania kosztów podróży
>służbowej - nawet jeśli wynika ona z polecenia
>przełożonego.

W oficjalnej informacji tego nie znalazłem

>5. Od 2009 roku pracownik będzie dostawał 80% wynagrodzenia
>tylko za 14 dni zwolnienia lekarskiego, a nie jak w chwili
>obecnej, za 33 dni.

Znalezione informacje nie specyfikują czy nadal będzie wypłacał pieniądze pracodawca czy ubezpieczyciel. Moim zdaniem to, że ubezpieczonemu bądź co bądź zdrowotnie pracownikowi za okres choroby pieniądze wypłaca pracodawca a nie ubezpieczyciel jest naruszeniem zasad zdrowego rozsądku.

Ale to wszystko i tak fikcja.

Próbowałem dokopać się do pełnego tekstu projektu, niestety, bezskutecznie. Nie znalazłem go na stronach sejmu, na stronach premiera, ministerstwa gospodarki, finansów i pracy. Znalazłem jedynie wyjaśnienia i komentarze do konferencji prasowej.

Innymi słowy - moim zdaniem projekt istnieje, ale jak na razie jedynie w sferze medialnej. I zapewne jak wielu innych, na tym jego żywot się zakończy.

Pozdrawiam.

Tomasz Sztejka
plodzien (7378 punktów)

> Sztejkat
Po zapoznaniu się z całym postem mogę tylko stwierdzić, że cieszą mnie Twoje marzenia o zostaniu pracodawcą, bo lubię ludzi ambitnych, ale w interesie zatrudnianych przez Ciebie pracowników - życzę Ci, abyś nigdy nim nie został. Gdyby jednak tak się stało - przyjmij proszę tych kilka uwag ode mnie.
Pomijam kwestię składek ubezpieczeniowych. Niech Ci będzie, chociaż nie wiem dlaczego nagle z dnia na dzień pracodawcy mają zarobić miliardy zł i wpędzić ZUS w kłopoty (czyli nas wszystkich).
Przejdźmy do spraw bardziej istotnych.
Uprzejmie zawiadamiam, że Twoje poglądy o bezpiecznym nie zatrudnianiu pracowników w starszym wieku i wywalaniu kobiet w ciąży nie są oryginalne. Tego rodzaju praktyki istniały już w XIX wieku. Zawsze też, prędzej czy później kończyło się to krwawo tłumionymi strajkami a nawet rewolucjami - w wyniku których co bogatsi przedsiębiorcy wypróżniali się ze strachu w spodnie, pomimo iż posiadali złote nocniki.
Twoje przemyślenia świadczą o nieznajomości problematyki. Trzeba byłoby tłumaczyć Ci takie podstawowe pojęcia jak np. bezprawność wypowiedzenia.
Urzeka też forma, w jakiej przedstawiłeś swoje myśli w temacie. Sformułowania: ".....bezpieczniej nie zatrudniać.....", "Manewry zatrudnieniem to jedno z podstawowych praw właściciela firmy.,", "Z tym, że lepiej unikać kobiet przed 40-tką. Jak widać więc, pani są w pełni atrakcyjnymi pracownikami tylko przez 15-lat." - narzucają mi skojarzenia z prowadzeniem stadniny, gdzie zagląda się koniom w zęby i ocenia czy nadają się do gonienia.
Tymczasem przyjmij do wiadomości, że już dawno stwierdzono iż ludzie są równi i istnieją okupione krwią instrumenty zabezpieczenia tejże równości.
Na gruncie polskiego prawa pracy jest to chociażby:
Art. 183a Kodeksu pracy

§ 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na PŁEĆ, WIEK, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.
§ 2. Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn określonych w § 1.

Na koniec dodam tylko, że chwalebny projekt PO, (z którym się tak zgadzasz) bełkocze coś, że te drakońskie i - co tu kryć - chamskie propozycje dotyczyć mają zakładów pracy, które zatrudniają do 10 osób. Innymi słowy wprowadzić chcą nierówność między pracownikami dużych i małych zakładów.
Pozdrawiam
07-03-2008 23:52 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Swoją wypowiedzią pragnąłem wykazać, jak w obecnej sytuacji prawnej, przepisy mające w założeniu chronić interesy wybranych grup pracowników (kobiet w ciąży, osób starszych itd.) obracają się przeciw nim.

Podana przeze mnie strategia (nie zatrudniać) jest prosta, brutalna, chamska itp., jednak optymalna, z punktu widzenia jak najbardziej prostych i chamskich interesów pracodawcy. Zatrudnienie pracownika, którego nie wolno będzie zwolnić jest ryzykownym obciążeniem - tym większym im mniejsza jest firma.

Pragnąłem pokazać, jak kodeks mówiący kogo nie wolno zwalniać z własnej firmy obraca się przeciw osobom chronionym tymże kodeksem.

>(...) Niech Ci będzie, chociaż nie wiem dlaczego nagle z dnia na dzień pracodawcy mają zarobić miliardy zł i wpędzić ZUS w kłopoty (czyli nas wszystkich).(...)

Zapewne mam szczęście do pracodawcy bo jego zarobki przekładają się na moje premie, a jego straty na chude miesiące. I jak każdy pracownik jestem ubezpieczony w ZUS w ustawowy sposób.

>Przejdźmy do spraw bardziej istotnych.
>Uprzejmie zawiadamiam, że Twoje poglądy o bezpiecznym nie zatrudniani (...) prędzej czy później kończyło się to krwawo tłumionymi strajkami a nawet rewolucjami (...)

Oczywiście.

>Twoje przemyślenia świadczą o nieznajomości problematyki. Trzeba byłoby tłumaczyć Ci takie podstawowe pojęcia jak np. bezprawność wypowiedzenia.

Pewnie tak. Poświęciłem jednak wcześniej parę godzin na uważną lekturę kodeksu pracy oraz ustawy o ubezpieczeniach społecznych. Nie śmiem jednak powiedzieć, że znam się na tym.

>Urzeka też forma, w jakiej przedstawiłeś swoje myśli w temacie. (...) gdzie zagląda się koniom w zęby i ocenia czy nadają się do gonienia.

Ujmę to tak: pracodawca potrzebuje pracownika do pracy. Tak jak stadnina konia do gonienia. I w ten sam sposób będzie wybierał pracowników - podług kryterium własnych potrzeb i interesu.

>Tymczasem przyjmij do wiadomości, że już dawno stwierdzono iż ludzie są równi i istnieją okupione krwią instrumenty zabezpieczenia tejże równości.
>Na gruncie polskiego prawa pracy jest to chociażby:
>Art. 183a Kodeksu pracy
>§ 1. Pracownicy powinni (...) lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.

Po czym mamy wykaz prac, których nie mogą wykonywać kobiety i zróżnicowany wiek emerytalny, zależnie od daty urodzenia i płci pracownika.

Nie kwestionuję prawa do równego traktowania - kwestionuję prawo, które usiłuje wyrównywać traktowanie w sposób sztuczny. Moim zdaniem każda regulacja traktująca jednych tak, a innych inaczej, nawet w najlepszych intencjach wyrównania szans, prowadzi do patologii. Takich, jak wymieniłem w poprzednim poście i którym zasadniczo się nie dziwię.

>(...)zatrudniają do 10 osób. Innymi słowy wprowadzić chcą nierówność między pracownikami dużych i małych zakładów.

Ja patrzę na to nieco inaczej. Będąc chamem (jak ja) i myśląc o pełnym brzuchu własnym i swoich bliskich, pracodawca będzie unikał nowych pracowników z kategorii "pod ochroną". Tych zaś, których poznał i uznał za cennych, będzie traktował odpowiednio do ich wartości niezależnie od regulacji prawnych.

Im mniejsza firma, tym większe, w stopniu względnym, znaczenie ma dla niej każdy pracownik. Tym większe więc ryzyko związane z "chronionym" pracownikiem.

Jak mniemam zastosowanie tych rozluźnień kodeksu pracy do małych zakładów ma obniżyć wspomniane ryzyko do poziomu zbliżonego do tego w większych firmach, a więc skłonić małych pracodawców do bardziej chętnego i przede wszystkim w pełni legalnego zatrudniania.

Jest to nierówność. Masz rację. Relatywnie łatwiejszym stanie się podpisanie umowy o pracę z małym niż z dużym przedsiębiorcą. Proporcjonalnie łatwiej będzie też ją stracić - zważ, za odszkodowaniem.

Na koniec dodam, że kodeksem pracy chroniony jest nie tyle ten kto dla pracodawcy pracuje, lecz ten, który jest zatrudniony. A to, bywa, są zupełnie dwie różne sprawy.

Miłego weekendu,

Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365