Coraz więcej analityków sytuacji międzynarodowej zwraca uwagę na grożącą Europie kolejną wielką falę uchodźców - tym razem z Afganistanu. Sytuacja jest tym bardziej poważana, ponieważ Rosja i Białoruś są gotowe zrobić wiele aby owa fala przybrała charakter potężnego tsunami trudnego do zatrzymania.
W związku z powyższym jest oczywistą konstatacja, że krytyczne znaczenie dla rozmiarów owej fali oraz jej jak największej redukcji będą miały relacje UE z talibami, którzy dochodzą do władzy w Afganistanie.
Dla zduszenia kryzysu uchodźczego w zarodku lub te ograniczenia jego skali niezbędne jest przyjęcie następujących dyrektyw:
-uznać talibów za ruch narodowo - wyzwoleńczy ( wyzwalający Afganistan naprzód spod okupacji sowieckiej później imperialistyczno - amerykańskiej) mający poparcie w całym narodzie,
-nawiązać relacje z talibami jak z każdym innym państwem w regionie,
-udzielić pomocy kompleksowej talibom w celu zapewnienia jak największej stabilizacji w Afganistanie.
Słowem zastosować model "turecki" w relacjach z talibami - z uwzględnieniem specyfiki regionu.
Jeżeli tego się nie zrobi - możemy być świadkami na granicy białoruskiej scen rodzajowych jak z Ceuty albo i znacznie gorszych - i żadna Straż Graniczna - nawet sfeminizowana w 100 procentach - nie poradzi sobie z takim problemem.
Tytułem dygresji warto dodać, że w sytuacji jaką mamy obecnie, widać wyraźnie jakie znaczenie dla Polski i UE ma funkcjonowanie niezależnej od Rosji Ukrainy.
"The gatherings across Kabul this week are somber affairs, as the conversation always comes back to the same questions: Will Kabul fall? When will Kabul fall? And what happens then? Do you wait for the very last flight, or do you stay, even after the airport has closed, hoping to go by car to Islamabad or Tashkent?
Europeans have to realize a new refugee wave now seems inevitable. And though Afghan refugees have been leaving the country in large numbers since even before 2015, this time they will have no other choice."
www.politi(*)is-war-taliban-europe-problem/