W naszym kraju powszechnym zrozumieniem i aplauzem cieszą się wyłącznie ci, którzy w wyniku iluminacji duchowej wiarę w boga zyskali. Ten proces nie budzi zastrzeżeń - rodzina, znajomi i każdy, kto się dowie o szczęśliwcu, na którego - jak to mówią - "spłynęła łaska wiary" - wyraża swój zachwyt. To nie jest wydarzenie, które wzbudziłoby serię dociekliwych, powątpiewających pytań. Gorzej, gdy ktoś, kto przez większość życia znany był w kręgach rodziny i znajomych jako osoba wierząca i praktykująca, wiarę traci. Wtedy wydziwianiu nie ma końca.
"Przecież zawsze byłaś taka wierząca, więc jak to jest możliwe?". Ano - jest. Wiara może przyjść, może odejść. Bywa.
"I co, tak NAGLE przestałaś wierzyć???". Nie nagle, dlaczego NAGLE??? Ja przecież nie mówię, że nagle wiarę straciłam, w rzeczywistości było tak, że impuls pojawił się nagle - jak to impuls, potem to chwilę trwało

. W tym kontekście słowo "nagle" jest często nadużywane, ale nie bez przyczyny, o nie!!! W oczach naszych rodaków wiarę tracą tylko niezrównoważeni - więc mogą ją tracić wyłącznie NAGLE - jak przystało na niezrównoważonych, którzy tak ważnych wyborów dokonują pod wpływem chwilowych emocji. Wszak nikt z odrobiną oleju w głowie, jak sobie temat przemyśli i dodatkowo zyski i straty zbilansuje, to wiary nie straci

...
"Na kościół się obraziłaś, na pana boga?". Ach, te emocje! Nie dość że delikwent niezrównoważony NAGLE wiarę stracił, to jeszcze się obraża - dosłownie jak dziecko... Zabiera swoje zabawki i odchodzi do innej piaskownicy. Przecież taki człowiek nie może być poważny!
Ateista też człowiek. Każdy człowiek zasługuje na empatię. Odchodząc od wiary i kościoła nie tylko żegna się ze swym aniołem stróżem i uczy życia z myślą o nieuchronnej stracie własnych Rodziców - na zawsze. Utrata wiary w tym kraju ma całą masę innych przykrych konsekwencji ogólnie znanych - wymieniłam je kiedyś w rozmowie z moją znajomą, gorliwą katoliczką, ona zaś w odpowiedzi poradziła mi życzliwie: "To wyjedź"...
Andrzej Waligórski
Raj ateistów
Lecą z drzew ostatnie liście,
Wichry wyją ponad ziemią,
Oj, niełatwo ateiście
U nas żyć, zwłaszcza jesienią...
Sam zwyciężać musi troski,
Żreć się z żoną i z rebiatą,
A wierzący Rosołowski
Ma aniołka stróża na to!
Idą święta i choinka,
Skąd wziąć grosz na tę imprezę?
Ateista sam dla synka
Musi kupić w mieście prezent.
Musi szukać, żeby tanio,
Penetrować każdy bazar,
A u Rosołowskich - anioł
Targa paczki w te i nazad!
On zamawia piękne drzewko,
On za opłatkami chodzi,
Poczem z tradycyjną śpiewką
Występuje - Bóg się rodzi...
Rosołowscy przy wigilii,
Śpiew anielski z nieba płynie...
...ateista swej familii
Opowiada o Darwinie...
Nie ma śpiewów w jego domu,
Przeto ateista myśli:
- U nas, prawdę mówiąc, komu
Są potrzebni ateiści?
Lecz pomimo kiepskiej doli,
Wątpliwości i subiekcji,
Nie nawraca się, bo woli
Pchać się w życiu bez protekcji!
... za to, kiedy życie minie,
Nagrodzone będzie wszystko,
Bo gdzieś przecież być powinien
Raj Zmęczonych Ateistów.